Jump to content
Dogomania

*Monia*

Members
  • Posts

    6689
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by *Monia*

  1. Tysiąca nie wstawię, ale kilka się postaram, a jak się spodobają to wrzucę więcej. Przez weekend u babci zrobiłam 345 zdjęć Hexolinie :crazyeye:. Do tego miałyśmy przygodę- rzucił się na nią jakiś nienormalny pies, który ją chwycił za brzuch/ tylną łapkę (nie wiem dokładnie bo ślad ma w pachwinie). Psisko z Hexą powalczyć chciało, ta japę darła jak by ją ze skóry obdzierali więc do psa z gołymi rękami wyskoczyłam ja, w locie przekazując smycz bratu. Do mnie taki odważny nie był i stał zdezorientowany, bo Hexę by zjadł chętnie ale jakaś wariatka na niego leci z łapami więc wolał z nią nie zadzierać i stać w bezpiecznej odległości. Właściciele z domu wylecieli i baba zaczęła tłumaczyć, że dziwne że się zerwał (linka cieńsza niż mój najmniejszy palec, baardzo dziwne :angryy:) i że jego kiedyś suka pogryzła i dlatego się na Hexię rzucił :-o. Żadnego przepraszam, tylko nie chodźcie tędy lepiej bo ten pies z naprzeciwka (rottweiler) agresywny jest :-o:-o:-o. Rottek był ZA ogrodzeniem, a tamci dla kundla nawet ogrodzienia nie mieli :angryy:. Cała praca nad zachowaniem do psów poszła w las :shake:. Hexa zaczęła szczekać na psy i pewnie zacznie atakować po tym pierwsza, w sumie straszyć, ale to jest uciążliwe (do jednego psa się tak zachowywała, ale grono się powiększa :(). Ta ciamajda się nawet nie broniła, bo niebardzo wiedziała co zrobić :shake:.
  2. Po kilka razy czytałam książki Londona. Bardzo mi się podoba jego sposób pisania. Pisałam nawet pracę na 2 tyś. słów na podstawie tych książek. Tytuł pracy był mniej więcej: Związek między człowiekiem a zwierzęciem w książkach Londona. Temat nie związany z kierunkiem studiów, ale chciałam coś o psach i sobie wykombinowałam- z literaturą amerykańską się to wiąże więc zarzucić mi pani nic nie mogła :cool3:. Książek Curwooda jeszcze nie czytałam, ale teraz wakacje więc może jakaś mi w ręce wpadnie ;).
  3. Witam was po nadrobieniu zaległości :cool3:! Ależ się za wami stęskniłam. Zdolna Ariulka jest i świetnie się prezentuje na torze :loveu:, tylko jakoś tak mało fotek.. Ucałuj ślicznotkę i pozdrów od Hexiastej ;). A jak tam po sesji? Zakończona już?
  4. Po dłuuugiej nieobecności wracam :). Poprzestawiałam trochę rzeczy w komputerze i forum działa. Zdjęć mamy bardzo, bardzo, bardzo dużo (koło tysiąca :lol:), więc jak jakieś ciekawsze powybieram to wstawię. Narazie zaczynam nadrabiać kilkumiesięczne zaległości, co wcale nie jest takie łatwe :roll:. U Hexoliny po chorobach nie ma śladu i szaleje jak szczeniak. Ares na wakacjach, więc mamy czas na wędrówki z Hexoliną. Dzisiaj była wyprawa nad wodę. Zdjęcia oczywiście będą :razz:.
  5. *Monia*

    karma Brit

    Mój tata nie umie dawać suńce mniej niż 250 gram dziennie i mi małpa przytyła :shake:. Na początku myślałam że po bricie ma łupież, ale po miesiącu przeszło i wydaje mi się że to od kropelek na kleszcze. Po tym worku mam zamiar spróbować brit care z łososiem i zobaczyć jak po nim suńka będzie wyglądała.
  6. No i nadal cisza... A ja chciałam Ariulę popodziwiać :-(.
  7. Mi forum tyyle czasu już nie dziala w domu, a tu takie pustki i prawie nie miałam co nadrabiać :mad:. Nieładnie :shake:. Fotki oczywiście śliczne (bo modelka śliczniasta :loveu:), ale jakoś tak mało...
  8. Ja się dzisiaj wściekłam i gdybym nie musiała biec szybko na przystanek to bym chyba facetowi wlała :angryy::angryy:. A więc, szłam ulicą i widziałam faceta biegającego za psem, później go w końcu złapał, przygniutł do ziemi i jak wstał to ledwo go utrzymać mógł bo psiak się wyrywał. Jak podeszłam bliżej to zauważyłam drugiego psa i jakąś dziewczynę (ok. 15 lat może) na podwórku. Jak facet wchodził na podwórko z uciekinierem, zauważyłam że dziewczyna kopie i uderza rękoma po głowie tego psiaka co był na podwórku :-o:-o. W pierwszym momencie odebrało mi mowę i stałam jak głupia z wielkimi oczami, bo facet na to spokojnie patrzył. Jak trochę ochłonęłam z pierwszego szoku (bo ten pies dostawał za to że stał i się patrzył :angryy:) to zwróciłam facetowi spokojnie uwagę, nasza rozmowa: Ja- Czy mógł by pan powiedzieć dziewczynie, żeby nie kopała psa? Facet: A co cię to obchodzi! Ja: Obchodzi, bo psiaka to boli. (nadal grzecznie, bez podnoszenia głosu; dziewczyna nadal okładała psa :shake:) Facet: To niech cię nie obchodzi!! Idź dziecko swoją drogą i się nie interesuj!! W tym momencie padło parę niemiłych słów z moich ust i zapewniłam faceta że dzieckiem nie jestem. Słyszeli to sąsiedzi faceta i kręcili głowami, ale nie widzieli raczej co dziewucha wyprawiała, bo odgradzał ich żywopłot :roll:. Jak dotarłam na ten przystanek to trzęsłam się ze wściekłości. Tak właśnie rodzice uczą dzieci kompletnej znieczulicy na krzywdę innych :angryy::angryy:..
  9. Ja kiedyś przyzwyczaiłam wszystkich spotykanych ludzi z psami, że Hexa się będzie bawiła bo potrzebowała naprawdę baaardzo dużo ruchu i jak miała cieczkę to miałam wielki problem, bo jak mnie widzieli to odrazu psy puszczali :shake:. Ale przyjemnie było, bo jak mnie właściciele niektórzy spotykali to odrazu tekst w stylu "O, nareszcie się mój piesek wybiega" no i się wybiegał i później następny przychodził, i tak nawet trzy, cztery na jednym spacerze. Stanie np. dwie godziny na mrozie było bardzo przyjemne :cool1:, ale czego się dla psa nie robi. Teraz pieski są fajne na chwilkę i później pańcia bo się niuńka nudzi :loveu:
  10. Dzisiaj miałam fatalny spacer z Aresem (ON) :angryy:. Poszliśmy na taką dość sporą łączkę porzucać kijka. Na drugim końcu (kilkadziesiąt metrów dalej) stał facet z dwoma psami. Myślałam, że psiaki są zajęte zabawą więc niebardzo zwracałam uwagę na nie i bawiłam się z Resiakiem. Nagle kątem oka zobaczyłam pędącego do nas psa, więc odrazu przypięłam smycz i usadziłam Aresa. Pan nic nie zareagował i chyba rozmawiał przez telefon (był ok.50 metrów dalej), nawet jak Ares zaczął na psa szczekać. Po tym psiak wrócił do właściciela. Sytuacja powtórzyła się jeszcze dwa razy, a ja zwiewać w błoto nie miałam zamiaru :shake:. Za czwartym razem jak pies podbiegł to nie łapałam Aresa i dopiero wtedy właściciel raczył psa zawołać. Oczywiście Ares na waruj był i nie miał prawa się ruszyć, ale facet tego wiedzieć nie musiał ;). Jak wracałam mały kundelek się zaczął do niego rzucać, później psiak na flexi szedł prosto na nas awłaściciel nic, więc szłam po zasranym trawniku :angryy:. A na dobry koniec spaceru znowu pan z łączki robił zakupy w kiosku zajmując z psami cały chodnik :mad::mad::angryy:. Musiałam iść między samochodami slalomem manifestując swoje niezadowolenie. Później facet szedł równolegle z nami i Aresik kochany pokazał że jest grzeczniutki i na psy nawet nie spojrzał :loveu: (rzadko jest aż tak opanowany nie posiadając kijka na którym się koncentruje). A sytuacja z wczoraj: Idzie facet ze sznaucerkiem bez smyczy, pies idzie prosto na nas, więc ja unik na parking, a facet patrzył na mnie drwiącym wzrokiem śmiejąc mi się w twarz :angryy::angryy:. I powiedziałam sobie, że teraz nie ja będę schodzić z drogi psom bez smyczy biegnącym na nas :mad:, bo już mam dość biegania na wszystkie strony żeby tylko właściciel z pieskiem bez smyczy miał przejście.. [SIZE="1"]A kiedyś jak czytałam ten wątek to dziwiłam się że takie sytuacje mogą denerwować :roll:[/SIZE]
  11. [quote name='chicken']Ale po co wtracac sie w pokojowe relacje psow? Kladzenie sie na widok innego psa to nic innego jak sygnal uspakajajacy-piesmowi ze ma pokojowe zamiary i nie chce konfrontacji... [/QUOTE] Ja się nigdy nie wtrącałam w relacje psów, ale na środku ulicy nie będę stać żeby sobie suńka CSy pokazywała :roll:. Ona zawsze była uległa i sobie psy na niej używały :mad:, ale po sterylce jakoś się jej odmieniło (a może dorosła :razz:) i już potrafi się chociaż bronić. Wcześniej większość "super miłych i łagodnych" psów ją gryzło mimo że się płaszczyła przed nimi. Pogryzł ją york ku radości wszystkich naokoło, bo niuńka była przerażona, mimo że 10 razy cięższa od tamtego i jedną łapą by go mogła położyć :roll:. Ostatnio musiałam uciekać przed psem którego facet zawsze na nasz widok puszcza :angryy:. Suńka po babeszji ze szczękościskami, nie mogła się denerwować a tu pies na nas biegnie :shake:. Musiałam zwiewać w przeciwnym kierunku, mimo że tam było błoto :angryy:, ale na szczęście pies się zajął innym psem i o nas zapomniał. Już parę razy facetowi zwracałam uwagę ale on nie reaguje, bo jego piesek lubi sobie poskakać po mojej suńce bez względu na to czy to ulica czy chodnik :shake:. Chyba mojej cioci suczkę pożyczę do odganiania innych psów, a ona potrafi być niemiła :diabloti:.
  12. Hexa też wcina suchy chleb i bułki. Weterynarz się śmiał jak mu powiedziałam że ukradła suchą bułkę, czyli jest już zdrowa ;). Wczoraj ta małpa chciała mięso ukraść z patelni jak wszyscy jedliśmy obiad :mad:. Poparzyła się i tyle z tego miała :shake:. Po chorobie i sterydach mam z nią nawet problem na spacerach, bo zaczęła się zachowywać jak odkurzacz :shake:, a jedzenia dostaje więcej niż zwykle, bo schudła :roll:.
  13. Z tym pęcznieniem to trochę źle się wyraziłam, bo acana nie zwiększa jakoś dużo swojej objętości. Szybko się robi miękka i mi to pasuje. Grudek dużych przy karmieniu tą rozmoczoną papką z ręki też w karmie nie zauważyłam ;). Ogólnie dla mnie same plusy.
  14. Muszę pochwalić acanę, bo bardzo ładnie i szybko namięka po zalaniu nawet zimną wodą. Musiałam suńce moczyć jedzonko, bo pysk mogła otwierać na ok. 3-4cm i acana wypadła dużo lepiej od best choice, które z godzinę trzeba było moczyć a i tak było twardawe, a psiulica nie miała jak gryźć. Gdzieś czytałam co świadczy szybkość pęcznienia o karmie, ale nie pamiętam gdzie :roll:...
  15. Dbają o nią wszyscy ;). Dwa śniadania dzisiaj zjadła i zadowolona chodzi :evil_lol:. Choróbsko zaczyna się cofać :multi:. Dzisiaj niuńce udało się ziewnąć. Wprawdzie nie do końca się pysiek otworzył, ale się udało :cool3:. Wet obejrzał i powiedział że jest lepiej bo pysk mu się nawet udało otworzyć. Steryd w doopsko dostała i w niedzielę najprawdopodobniej ostatni zastrzyk. Badanie krwi za tydzień czy dwa radzi zrobić, bo odrazu po sterydzie niebardzo. Ale jeszcze martwi mnie ten spadek wagi :shake:, już do 23 kg spadła :roll:, a myślałam że trochę więcej tłuszczyku czuję na żeberkach... Za to pańcia schudła i się cieszy :lol:.
  16. Badanie krwi żeby sprawdzić czy jest stan zapalny i jeszcze coś, ale z pamięcią u mnie średnio :oops:. Pytałam się o biopsję mięśni, ale wet powiedział, że na wyniki się długo czeka (ok. 3 do 4 tygodni) i narazie czekamy na efekty leczenia sterydem. Hexa ukradła kapcia tacie :multi:, męczyła się chwilę ale się udało :cool3:. Każdy milimetr więcej w rozwarciu szczęki jest teraz dla mnie radością. Pyralginy już nie dostaje suńka od wczoraj. A, jeszcze się pytałam o autoagresję i wet się chyba trochę zdziwił że o takie rzeczy pytam. Narazie tylko zabawa w wykluczanie jest :roll:. Powiem szczerze, że przy tłumaczeniu tego tekstu dla weta parę razy aż mi się słabo zrobiło :shake:. Jak będę miała chwilę to napiszę moje extra tłumaczenie tego ;). Chyba na zajęcia zamiast pracy domowej zaniose żeby mi pani sprawdziła :evil_lol: (akurat jutro mam zajęcia z tłumaczenia :lol:).
  17. Dzisiaj widziałam jak babka wlała labradorce smyczą za to, że położyła się na chodniku i czekała aż podejdziemy :shake:. Szłam z Aresem i byliśmy jakieś kilkanaście metrów od nich, psy się znają, sunia młoda i szalona. Babka jak widzi nas to zwiewa na drugą stronę ulicy ciągnąc suńkę (w kolcach :shake:) i uderzając smyczą co jakiś czas. Szkoda że nie byłam bliżej, bo bym pani wytłumaczyła że tak się nie robi :shake:. Dodam, że jak pan z suczką wychodzi to nie ma problemu, psiaki się witają i każde idzie w swoją stronę. Nawet jak z dwoma byłam to się powąchały, porozmawialiśmy chwilę i poszliśmy. Moja Hexiasta też się kładła kiedyś za każdym razem jak psa widziała i albo starałam się odwrócić jej uwagę albo poprostu czekałam aż pies sobie przejdzie lub też się powąchają (w zależności od nastawienia właściciela i psa).
  18. Dzięki. Jak się obudzę to przeczytam. Narazie trzeci weterynarz stwierdził, że to jest zapalenie nerwu raczej i najprawdopodobniej będzie wracać raz na jakiś czas :-( :shake:. Ale już jest lepiej i Hexolina zaczyna kraść jedzenie ze stołu :razz:. Nie spodziewałam się że aż taką radość mi to kiedyś sprawi ;). Nawet mama się ucieszyła, mimo że to było jej śniadanie :evil_lol:. A tak to biedna psiunia pysia ledwo otwiera. Szczekać już też umie z półotwartą mordą, ganiać koty też by chciała :mad:. Ten pies jest naprawdę nienormalny :roll:. EDIT: To drugie nawet w miarę pasuje. Tylko muszę wetowi przetłumaczyć, bo z angielskim u niego nie najlepiej, nawet o korepetycje się pytał ;). Tylko ja sama niektórych medycznych zwrotów nie znam, a w słowniku nie ma wszystkich :roll:... Biorę się za tłumaczenie i biegnę weta dręczyć :razz:. Hexa pysia dzisiaj znowu mniej otwiera :-(. EDIT2: Przetłumaczyłam większość i zaniosłam wetowi wraz z oryginałem. Jutro ma mi powiedzieć co o tym myśli. Tężec na pewno odpada, bo po prawie tygodniu, jak to wet brzydko określił, pies by był już sztywny :shake:. Steryd będzie suńka dostawać i mamy czekać, pan stwierdził że tu czasu trzeba... Trzej weterynarze i ta sama opinia- czekać.. Ale ile to można czekać.. Chyba zacznę nalegać żeby badania zrobili jakieś, tylko jakie to nie wiem.. Dzisiaj kilka opcji badań pan mi podał i jutro trzeba zdecydować. Nie umiem siedzieć bezczynnie jak psiulica się męczy.
  19. Witam!! Już zabawki nawet zaczyna brać do pysia. Z trudem to jej przychodzi, ale się stara :loveu:. I znowu na zajęcia nie poszłam :oops:. Postaram się niedługo o jakieś zdjęcia, bo to już powoli przestaje wyglądać jak galeria tylko jak pamiętnik ;) :evil_lol:.
  20. Miałam akurat dwie tabletki jeszcze w domu i podałam do jedzonka rozkruszony. Dzięki za podpowiedź, każda wskazówka się liczy. Wet też o tym myślał, ale nie wiem czy tym tropem pójdzie. Przeciwzapalny zastrzyk dostała. Konsultowałam się jeszcze z innym wetem wczoraj i też mi nie potrafił dokładnie określić co to jest. Może to być zapalenie mięśnia (nie zanik mięśni, bo reszta w porządku), nerwu, padaczkę wykluczył, i jeszcze parę możliwości podał, ale uznał za mało prawdopodobne. Obmacał suńkę i przepisał (po długim namyśle) baclofen na rozluźnienie mięśni szkieletowych (chyba nie pokręciłam nic :roll:). Latałam po aptekach i nie mogłam dostać tego aż w końcu w ostatniej, już nie miałam nadziei, a pan powiedział że jest. Łapię się już każdej możliwości, może coś w końcu pomoże.. Dzisiaj jakby lepiej, nadal miewa skurcze, ale rzadziej i nawet zabawkę mi przyniosła (z trudem, ale je się udało :)). Dwa dania już zjadła :cool3:. Psiul mi w oczach chudnie i pakujemy w nią jedzenie na zmianę z tatą, małe ilości i rozmoczone, ale kilka razy dziennie dostaje. Dzisiaj znowu się wieczorem zważymy i zobaczymy czy waga wraca do normy czy leci nadal w dół.. Apetyt jak zawsze czyli ogromny, więc z tym chociaż dobrze. Jak wrócę to lecimy do weta i jak coś będzie wiadomo to napiszę, może się komuś kiedyś te wszystkie spostrzeżenia przydadzą. [SIZE="1"]mnie też szczęki zaczynają boleć od zaciskania jak mi się Hexiaste ząbki na paluszkach przypadkowo zacisną przy sprawdzaniu czy już się psiulowe szczęki już rozluźniły :roll:[/SIZE]
  21. Drugie śniadanie zjadła bez problemu :). Pierwsze nie wiem bo spałam :roll:. Teraz mi wychodzi że średnio co 4 godziny ma skurcze. W nocy kolo 4.30 a wcześniej po 24, czyli jest odrobinkę lepiej. Niedawno też miała jak rybkę jadłyśmy, ale i tak jest lepiej. Teraz znowu czopka będę musiała jej włożyć, tylko muszę poczekać aż się obudzi..
  22. Takiego długaśnego posta napisałam i głupia zamknęłam niechcący okno :angryy::angryy:. Przemęczenie.. Ale postaram się streścić. Otóż, według dwóch niezależnych wetów z babeszją to nie ma powiązania. Dzisiaj byłam u innego weta i dał Hexi tabletki na rozkurczenie mięśni szkieletowych (baclofen to się zwie). Może to dostawać z tamtym zastrzykiem, bo działają na zupełnie inne rzeczy. Do tego pyralginę w tyłek jej musiałam wsadzić (duużo czasu mi zajęło namówienie Hexoliny żeby dała sobie to zrobić, a mi też trochę czasu zajęło zanim się na to zdobyłam :oops:, tata się odwrócił bo nie chciał patrzeć, a mama zwiała z pokoju :evil_lol:). Badań krwi narazie nie robił wet, jutro zapytam czy napewno nie są potrzebne teraz. Narazie nie da się powiedzieć co jest, a zresztą krew po babeszji też może nie być do końca ok (chyba :roll:). Przypomniało mi się jak mnie wet rano powitał: "O, to znowu pani? A ja miałem nadzieję że nieprędko się zobaczymy" :evil_lol: Nie ma to jak miłe powitanie z samego rana ;). Dziękujemy za kciuki i wsparcie :kiss_2:. Przynajmniej tu mogę się wygadać, bo w domu wszyscy zestresowani i nie chcę ich dodatkowo denerwować, a znajomi nie rozumieją dlaczego tak się przejmuję. Faceta przez to wszystko zaniedbuję, a przecież on Hexolindę ze mną wychowywał :oops:, ale nie hcę słyszeć dodatkowych pytań od niego, np w stylu "i co teraz?". Nerwowa się zrobiłam... [SIZE="1"][COLOR="LemonChiffon"]ale nie mówię że wcześniej nie byłam :evil_lol:[/COLOR][/SIZE] Wietrzenie pokoju mnie czeka pewnie do rana bo po tym czopku Hexa smrodzi niesamowicie :roll:.
  23. :placz: Suńka z babeszji wyzdrowiała, ale szczękościski po 2 i pół roku wróciły :placz:. Ten psiul mnie do zawału doprowadzi :-(. Tu opisuję przebieg szczękościsków, szczegóły i spostrzeżenia: [url]http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=18307[/url]. Tylko wątek jest w nieodpowiednim miejscu, bo to z epilepsją wspólnego raczej nic nie ma :shake:. Ech... Psiunia wygłodzona i smutna :-(:-(:-(, ale boję się żeby się nie zadławiła i dostaje z ręki. Przy każdym zaciśnięciu szczęk przerywamy jedzonko. Dzisiaj małpiszonicy tak się waga u weta spodobała, że nie chciała zejść, nawet siłą mi sie nie udało zmusić do opuszczenia posterunku na wadze :evil_lol:. Z takich przyjemniejszych wydarzeń już więcej nic nie było dzisiaj..
  24. Już po wizycie u weta i jakoś lepiej z suńką. Zjadła przed chwilą serek i nie miała szczękościsku. U weta miała raz, ale niebolesny. Pan spisał dokładnie moje "zeznania" i jutro po południu mam się zgłosić i powiedzieć co i jak, czy się poprawiło i wet ma mi powiedzieć jaki może być powód. Mam wsadzać jej czopki (nie wiem jak ja to zrobię z moimi pazurkami długimi :roll:) i obserwować. Zastrzyk dostała i chyba po nim sytuacja została chociaż trochę opanowana. Podałam wszystkie możliwe przyczyny szczękościsków, ale większość wykluczona. Niuńka przez tydzień schudła kilogram :-(. [SIZE="1"]mój pięćsetny post musi mi przynieść szczęście :razz:[/SIZE]
  25. Amogę jej podać magnez taki dla ludzi?? On jest też z witaminą B6, ale nie chcę też przegiąć z tymi witaminami. Wet chyba od 9 i nie wiem jak ja to wytrzymam. Suńka głodna, a jak jej przed chwilą dałam trochę namoczonej karmy to znowu skomlenie jak by ją ktoś ze skóry obdzierał :placz::placz:. I jeszcze ten wyraz bólu na pyśku :placz::placz::placz::placz:. Dlaczego na tym zadoopiu nie ma jakiejś kliniki czynnej w niedzielę :-(.
×
×
  • Create New...