Jump to content
Dogomania

*Monia*

Members
  • Posts

    6689
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by *Monia*

  1. Pamiętam o suni i po przedłużonym weekendzie odrazu ją odwiedzam :razz:. Jak czytałam posta o ucieczce to aż mnie ciarki przeszły, ale na szczęście wszystko się dobrze skończyło. Super, że mała robi postępy i szybko jej to idzie :loveu:. Czekamy na zdjęcia :razz:.
  2. Ja przez rodziców mam problem z przypłotowym dziamaniem Hexy :angryy:. Ja jej zabraniam, a tata twierdzi, że musi mieć pies jakąś rozrywkę. Chociaż już coś zaczyna rozumieć i powstała siatka odgradzająca dostęp do miejsca gdzie Hexa szczekała na koty :multi:. Teraz oznajmiłam mamie, że jedziemy z Hexą na weekend i się biedna zasmuciła :evil_lol:.
  3. [QUOTE]Axę odstawiłam bez żalu, bo wiem, że znacznie lepiej czuje się w eleganckim domku z ogródkiem jako jedynaczka, niż u mnie w gospodarstwie, wśród innych psów i zwierząt, siłą rzeczy spychana często na plan dalszy. No proszę, jak mnie rodzice zaskoczyli ;-) [/QUOTE] No właśnie, to bycie jedynaczką w przypadku Hexoliny jest ważne :roll:. Narazie na szczęście się z domu nie wynoszę i TZowi wybiłam z głowy namawianie mnie na to :evil_lol:. Podejrzewam, że jak bym była pewna że będzie jej lepiej z rodzicami to bym ją im zostawiła :placz:. Mama kiedyś powiedziała o łobuzicy zachowaniach i moich nerwach na to że jej pozwalają na wszystko: "Rodzice (ja) są od wychowywania, a dziadkowie od rozpieszczania" :mad:.
  4. Z moich obserwacji wynika, że dzieci często machają łapkami do psów. Jak się im nie zwraca uwagi to z wiekiem samo nie mija. Mój 2 letni chrześniak też do Hexi machał rączkami, ale ona go skutecznie oduczyła :evil_lol:. Teraz młody zapytany czy lubi Hexę się do niej tuli i ładnie głaszcze :loveu:. Moje psisko dzieci nie znosi, ale na takie momenty czułości pozwala. Edukacja przede wszystkim ;). Ostatnio miałam rozmowę z mamą na temat życia i trochę Hexi. Jak zaczęłam mówić coś o wyprowadzeniu z domu i zwróciłam się do Hexy, jak by to było jak byśmy nie mieszkały już z rodzicami (tak, gadam czasem do psa :evil_lol:) to moja mama stwierdziła "Hexy ty w to nie mieszaj, ona to już przypisana do domu jest i się nigdzie nie wyprowadzi" :-o. Przyznam, że mnie zamurowało, bo nie spodziewałam się po mamie takiego tekstu :roll:, prędzej tatę bym podejrzewała. Mamuśka była długo przeciwna posiadaniu psa. Podejrzewam, że przy mojej wyprowadzce w przyszłości będzie problem :shake:.
  5. Super, że się otwiera sunia :loveu: Hexa waży jakieś 24 kg :roll:.
  6. Wzruszające to zdjęcie. Ona taka zadowolona, że aż oczki zmrużyła :loveu:. Na pewno się rozkręci z czasem. Do obroży się przyzwyczai z czasem, to dla niej nowość. Z jakimś przedblokowym psiakiem też tak miałam, a później już ładnie na smyczy śmigał :cool3:. A zakwasy od noszenia psa to ja znam przez moją delikatną Hexolinę :mad:
  7. No na dzisiaj może starczy :eviltong:. Fotorelacje też będą mile widziane :razz:.
  8. Ona jest śliczna, słodkie cudo :loveu::loveu:. [B]zerduszko[/B] masz informować na bierząco co u suni, bo inaczej :mad::mad: i Hexą jeszcze poszczuję :evil_lol:
  9. [QUOTE]Ja tam nie lubie gdy mi chca psa łapac i ugniatac. Zreszta widze ze mały tez tego nie lubi. Wiec jak ktos sie pyta to mowie ze mały GRYZIE Z RADOSCI :diabloti: i mam spokoj bo mamusie, dzieciaczki wycofuja sie odrazu zaskoczone, tym co mowie i chyba maja mnie za wariata:evil_lol:[/QUOTE] Jak kiedyś powiedziałam, że szczeniak gryzie to mi dziewczyna nie uwierzyła i miała poobgryzane trochę palce u rąk. Ostrzegałam, więc nic nie powiedziała i poszła dalej ;). Mnie jak się pytają czy mogą pogłaskać to odpowiadam, że owszem, jak się Hexa zgodzi :evil_lol:. Luzuję wtedy smycz i jak Hexolina się da to ok, jak nie chce to odskoczy i nici z głaskania. Dzieci Hexa nie lubi, więc o tym odrazu informuję- jak rodzic uparty to Hexa dziecko nastraszy skokami na boki i darciem paszczy (na moim chrześniaku ćwiczyła i działało długo ;)). Raz pan głaszcząc Hexę zapytał czy nie gryzie. Nie wiedziałam czy żartuje czy pyta poważnie, bo o takie rzeczy się pyta zanim się ręce na psie położy :roll:.
  10. *Monia*

    agentka 007! ;)

    Ujawnię się :razz:. Gratuluję wam zawodów :multi:. Zdjęcia i filmiki obejrzałam już wcześniej.
  11. Jak o ganianiu mowa, to Hexolina uwielbia polować na różne zwierzątka. Od pogoni kuropatw, kaczek, bażantów, innego ptactwa czy nawet królików odwoływalna bez problemów, natomiast od kota zero posłuchu :mad:. Ostatnio na polu kot nam znikąd wyskoczył. Hexę akurat na moment odpięłam żeby wyplątać ze smyczy, a ta w długą za kotem. Ten wlazł na drzewo, więc podbiegłam, żeby ją złapać. Kot niestety zeskoczył i dalej pogoń. Przy kolejnym drzewie Hexolinę złapałam i miałam ochotę łeb ukręcić :angryy:. Roztrzęsiona byłam jeszcze długo i odtąd na lince chodzi poza swoim podwórkiem. Jedyne odstępstwo to łączka, na której widzę wszystko, ale w momentach gdy traci koncentrację na mnie tam też na lince ląduje. Wydarzenie z zimy. Rzucałam suńce śnieg na podwórku, ona to uwielbia. Bawiłyśmy się tak jakiś czas i nagle psica nie wyhamowała i wpadła na ogrodzenie. Wrzask zrobiła potworny, ja myślałam że połamana jest, rodzice odrazu do okna podlecieli źli, że psu coś zrobiłam. Myśląc, że to coś poważnego wzięłam moje 24 kg na ręce i zaniosłam do swojego pokoju (po schodach). Tam postanowiłam ją obejrzeć dokładnie. Po postawieniu jej na łóżku okazało się, że psu nic nie dolega i może sobie swobodnie skakać. A mi ręce prawie odpadły... Inne wydarzenie- spotkanie Hexi łapki z osą. Myślałam, że łapę ma rozwaloną, ale okazało się, że to osa ją użądliła. Żądło wyjęłam i chciałam wracać do domu. Moje psisko niestety postanowiło grać poszkodowaną i położyła się do góry łapskami. Jak wstawała to tylko na trzech łapskach i po chwili znowu leżała. No i znowu psa na ręce i kawał drogi do domu. Doniosłam ją jakoś, a ta małpa wstrętna jak tylko zobaczyła tatę odzyskała sprawność w chorej łapie. I jak tu nie zamordować takiej :mad::mad:
  12. Wróciłam po ciężkim dniu i widzę, że kroki jeszcze żadne nie podjęte, decyzji nie ma :mad:. A tak serio to co, działamy coś? Miałam od wczoraj lekkie urwanie głowy, bo mi się brat cioteczny trochę poobijał i twarz porysował i jego młodszego braciszka z Hexą niańczyłyśmy ;). Ja niezmotoryzowana i jak gdzieś jechać to tylko komunikacja miejska/podmiejska. Dzisiaj TZ wymówił ciekawe zdanie nieświadomie :razz:- "Przyjeżdżaj sobie tylko z psami, nie innymi zwierzętami" (mam psa sztuk 1, nic mu nie mówiłam o żadnym drugim, rozmawiałam o chrześniaku i Hexi, obróci się to pewnie przeciwko niemu :diabloti:) Z suczkami niestety tak jest, że się w facetach bardziej kochają :evil_lol:. Hexa młodym chłopakom się daje głaskać, a słowa 'tata' wymówić nie można bo odrazu pędzi do okna. TZa się trochę obawia, ale się nawet do niego przytulać lubi (ona nie jest typem pieszczocha).
  13. Hexa do tej małej łobuzicy zupełnie cierpliwości nie ma. Inne szczeniaki ją napastują i nic, a na Fionę się złości. Trzeba jakieś fotki wrzucić, bo się kurzu nazbierało w galerii :roll:. Hexa 7go 5 lat skończyła i z tej okazji kilka zdjęć mamy. Ale najpierw zaległe. [SIZE=1]wczoraj taki długaśny post z relacją z niedzieli napisałam i wsiąkł :angryy:[/SIZE] Fiona złośnica [IMG]http://www.photoape.com/album/photo/getPhoto.cfm?albumID=25522&photoID=1357669[/IMG] [IMG]http://www.photoape.com/album/photo/getPhoto.cfm?albumID=25522&photoID=1357676[/IMG] i się zaplątała [IMG]http://www.photoape.com/album/photo/getPhoto.cfm?albumID=25522&photoID=1357689[/IMG] [IMG]http://www.photoape.com/album/photo/getPhoto.cfm?albumID=25522&photoID=1357688[/IMG] [IMG]http://www.photoape.com/album/photo/getPhoto.cfm?albumID=25522&photoID=1357678[/IMG] 1 fotka z potreningowego szaleństwa- głupie miny mają :evil_lol: [IMG]http://www.photoape.com/album/photo/getPhoto.cfm?albumID=25831&photoID=1373857[/IMG] Jeszcze duużo fotek dzieciowo-psich mam, ale to kiedy indziej ;).
  14. [QUOTE][I]Ciekawe kto potem Klaudie z 11 psami i kotem na tymczas weźmie :evil_lol::evil_lol:[/I][/QUOTE] Z psami jeszcze jakoś by się dało, bo mam 2 garaże (1 nawet z łóżkiem :razz:) i piwnicę z łóżkiem, kuchnią i kibelkiem, ale kota nie da rady przemycić bo Hexa zje (albo on Hexę :evil_lol:) Ja się nie biję, czarnuszki mnie poprostu przyciągają, a że mam nadmiar czasu to się zaoferowałam. W schronisku byłam raz po sunię cioci (skomplikowana historia) i widziałam jak te kilka dni pobytu ją zmieniło, a była silna psychicznie :shake:. Jak się da uchronić przed schroniskiem to trzeba to zrobić ;).
  15. Już mamie wstępnie powiedziałam o tym, że się sunią zajmę (wyjątkowo została nie postawiona przed faktem dokonanym ;)). W sumie najwięcej od Hexoliny zależy, bo psa odpowiednio jej muszę wprowadzać. Raz mnie właściciel z psem zostawił pod bramą moją i odjechał, a ja musiałam Hexolinę z tamtą sunią jakoś zapoznać i kombinowałam co zrobić. Do tego sunia do mnie nie chciała podejść i na całą długość flexi mi uciekała, ech... Hexa ją zjeść chciała, więc cyrk na kółkach. Później razem spały. Jak właściciel po tygodniu sunię odbierał to go przez bramę obszczekała :evil_lol:. EDIT: Zdjęcie cudne, mały leniuszek :loveu:. Na nim Hexolinę przypomina. Moja słabość do czarnuchów :loveu:
  16. Jeszcze tymczasem nigdy nie byłam :roll:. Ja petsitterka od 4 lat prawie i kilka psiaków się przewinęło przez nasz dom z tego powodu ;). Tylko mam pytania o sunię: Czy lubi kopać? Bo tata zasiał trawę w kilku miejscach na podwórku (po przekopaniu przez Hexolinę) i by mnie udusił jak by mu któryś pies przekopał to co już zasiał. I czy zostaje grzecznie, bo ja 3 dni w tygodniu szkołę mam i na ten czas psy rozdzielić trzeba by było. Wyć sobie może, aby tylko pokoju nie wywróciła do góry nogami (dobek nam kiedyś porządki takie zrobił, że mama do tej pory mi swoje ciuchy pogryzione wypomina :roll:).
  17. Najstarsza sunia, która miała u Hexy zupełny luz nawet jak z zębami wyskoczyła na moim łóżku, miała ok. 9 miesięcy. Szczeniakom pozwala na wiele, z dorosłymi różnie bywa. Z TZ pogadam jutro, a rodzicom może coś mruknę żeby w razie czego szoku nie było ;).
  18. Tak myślę intensywnie czy nie mogła bym jej wziąć na tymczas, ale moja bestia dorosłego psa niebardzo chce zaakceptować w swoim domu :shake:. Z TZ pogadam jeszcze. Uwielbiam czarnuszki :loveu:
  19. U mnie było tak: mama absolutnie na nie, boi się psów, nie lubi kudłów, 'smrodu' psa, piachu w domu i łóżku, tata psów się nie boi, lubi je, ale też na nie, bo ja dziecko byłam i niedojrzała. I tak do 18go roku życia. Po 18stce mojej urodziły się kolegi suczce szczeniaki mixy goldena i przyszedł pokazać nam jedną sunię. Oczywiście musiałam przytargać do domu i mamie pokazać, bo taka fajna malutka kuleczka, w sumie było to bez podtekstów, bo i tak była już zamówiona. Na psa namawiałam dłuugo i bezskutecznie odkąd się mówić tylko nauczyłam ;). Kilka czy kilkanaście dni po wizycie ze szczeniorką moja mama wzięła mnie na rozmowę i powiedziała, że mogę tamtą sunię wziąć. Był to najwspanialszy moment w moim życiu, ale musiałam wytłumaczyć, że nie da się jej akurat wziąć bo jest zamówiona. Mamuśka się trochę zmartwiła, ale ja postanowiłam szukać szybko szczeniaka, żeby się nie rozmyśliła :evil_lol:. No i koleżanki taty znajomy akurat miał suczkę, która dopiero co urodziła. Zamówiłam suczkę i tak oto po 6 tygodniach dostałam małą wystraszoną kulkę wyciągniętą z budy- Hexę :loveu:. Mama nie chciała się na początku dotykać do psa, zarzekała się, że ona wyprowadzać psa nie będzie i karmić również nie chce tego. Pierwsza noc- spokój, psisko przespało grzecznie, ja poleciałam rano ją wysiusiać. Druga noc- psica ze mną na łóżku, jak wstałam koło 6.30 to mama mnie poinformowała, że nie muszę wstawać bo już suńkę wyprowadziła :-o i tylko śniadanie muszę jej dać. Później nastąpił podział spacerów między mamę a mnie (samo się tak jakoś zrobiło ;)), ale karmienie to tylko ja i tata czasem. Do tej pory mama karmi Hexolinę tylko jak już musi, a że mamy własne podwórko to wypuszcza ją/ wychodzi przed dom każdy. Spacery tylko do mnie należą, bo nikt więcej nie ma cierpliwości żeby się szarpać z wariatką. U nas dało się wszysto grzecznie i spokojnie załatwić, wyszło na to, że z własnej nieprzymuszonej woli rodzicom się psa zachciało. Teraz jest trzecim dzieckiem rodziców, do tego rozpuszczonym. Na każdego rodzica jest inny sposób ;). U mnie płacz, nerwy, obrażanie, sprowadzanie psów, wrzaski i nawet próba wyprowadzenia się z domu (wiek ok. 13 lat) zdały się na nic. Ale się rozpisałam... PS. Chomik u mnie wyprowadzić się musiał w trybie natychmiastowym, psy zgarniane z ulicy czy kot miały jednak większe szanse zostania kilka dni :evil_lol:. Nie będę opisywać co się działo jak mama ujrzała dobermana w domu któregoś dnia :diabloti: (następnego dnia już go nawet dotknęła, ale szok niezły przeżyła :evil_lol:), tata jednak bardziej wyrozumiały był, bo razem telewizję oglądali.
  20. Z kradzieżami z talerza u nas duużo historii jest, bo mam złodzieja zawodowego w tej kwestii :roll:. Nie uchroni się nawet sałatka śledziowa podczas gdy my siedzimy w pokoju obok. Ze strasznych sytuacji to Hexa 2 razy się dławiła kością cielęcą. Za każdym razem udało mi się ją z gardła wygrzebać, ale po drugim razie nie dostaje kości. Kawałek patyka w gardle i wkładanie ręki "do żołądka" (mama tak twierdzi ;)) żeby go wyjąć- wtedy roztrzęsiona chodziłam po wyjęciu bo trochę się musiałam nagimnastykować. Kolejna straszna sytuacja jak mi się nagle suńka dusić w nocy zaczęła i oddechu złapać nie mogła. Pierwsze co po przebudzeniu zrobiłam to usta-nos (nie wiem czy dobrze czy źle, ale żyje :roll:). Badania miała, 3 wetów badało i diagnozy brak :shake:. Jeszcze szczękościski miało moje psisko, też nie zdiagnozowane od czego, pobudki w nocy, w dzień na zmianę w domu siedzieliśmy żeby nie zostawała z tym sama. Ileż ja się nadenerwowałam, ile mnie kosztowało karmienie biednej suczy, która pyśka tylko trochę otworzyć mogła :-(. Ona cierpiała a ja z nią. Hexolina jest żarłokiem a wtedy tylko papki rozwodnione wolno było jeść i wolno musiała dostawać, żeby się nie zakrztusiła przy zaciśnięciu szczęk. Z ostatnich wydarzeń to ucieczka za kotem, który się pojawił z nikąd. Miałam ochotę sprać jej tyłek jak ją w końcu złapałam :mad: (nie przyszła do mnie tylko w locie ją złapałam)
  21. Suuper Ariula :loveu::loveu:. Momentami nawet bardzo szybko łapkami przebiera :cool3:
  22. Piłki na sznurku mam 3- 2 miękkie z takiej gąbki i jedną gumową pustą w środku. Te 2 są takie średnie, ale ta gumowa super :loveu:. I do przeciągania służy i do rzucania, odbija się, daleko leci i łatwo Hexolinie złapać. Dzięki sznurkowi to nawet 2-letnie dziecko potrafi daleko rzucić ;). Dobre do zabawy są też sznurki. U nas długą żywotność mają, do przeciągania się świetne i dla szczeniaka przy wymianie zębów też dobre. Jak kogoś nie denerwuje to mogą być jeszcze piszczące zabawki- ciekawe odgłosy przyciągają uwagę psiaka, ale właściciela po jakimś czasie głowa boli ;).
  23. Tu są gdzieś: [URL]http://www.dogomania.pl/forum/f206/zawody-agility-lodz-2-3-maja-2009-dla-zerowek-jedynek-134724/index10.html[/URL] Pojawia mi się zdjęcia niedostępne i nie wiem na której stronie są, ale 2 zdjęcia Ariuli są na pewno :razz:.
  24. [QUOTE]Hi hi :smile: Monia - wyobraziłam sobie tego ugównionego psiaka przepasanego smyczą i nie mogę powstrzymać się od śmiechu :-D [/QUOTE] Sama się z tego później śmiałam ;). Dwóch panów po % zastanawiało się gdzie moje psisko ma głowę :evil_lol:. Dywanu nigdy nie czyściłam, ale super neutralizator zapachów to męskie perfumy. Odświeżacze powietrza się nie umywają do tego duszącego zapachu ;) (niezbyt mi się podobały tamte perfumy). Kolejna śmierdząca sprawa, która mi przychodzi do głowy to był zdechły szczur w zębach 4 miesięcznej wtedy Hexoliny. Wszyscy znajomi pomagali mi ją łapać, a ona biegała sobie z tym paskudztwem w zębach dumna z siebie. Nawet ciastka ani zabawki czy patyki nie skutkowały, robiłam z siebie też pajaca podskakując i uciekając. Trwało to dosyć długo, myślałam że ją wtedy utłukę jak dorwę w swoje łapska, ale darowałam jej życie. Później się nabijali wszyscy z padlinożercy, którego w domu nie karmią :mad:.
  25. Zdolny pies :-o. Aresowi często się zdarzało narobić w domu (kłopoty żołądkowo-jelitowe częste), ale zawsze w jedno, dwa czy trzy miejsca na podłodze, nigdy nic nie usmarował. Smród faktycznie unosi się długo po posprzątaniu, ja używałam męskich perfum (intensywniejsze niż damskie) w ekstremalnych przypadkach ;). Hexa jak była mała to miała jeden dywanik do kłopotów trawiennych. Mieścił się on pod drzwiami sypialni rodziców :diabloti: (nie będę opisywać jacy oni szczęśliwi byli z tego powodu :evil_lol:). Z goownianych przypadków to Hexolina miała kilka przygód z tarzaniem. Raz brzydziłam się przypiąć smycz do zagoownionej obroży, smycz wokół brzucha upiełam i tak wędrowałyśmy. Wściekłam się kiedyś jak kaganiec cały usmarowała chcąc się dobrać do pyszności :mad:. Kaganiec był skórzany i cały dzień się moczył na balkonie a pies w wannie się moczył też dosyć długo.
×
×
  • Create New...