-
Posts
6689 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by *Monia*
-
Miałam teraz miłą wycieczkę rowerową z Hexoliną. Jak już byłyśmy niedaleko domu zobaczyłam pana z goldenem, więc Hexa wylądowała na trawniku i kazałam jej siedzieć karmiąć smaczkami. Golden był na flexi i co pan zrobił na nasz widok? Oczywiście pozwolił psu iść prosto na nas i nie potrafił zablokować smyczy, a mieli cały chodnik do dyspozycji :shake:. Ale w miarę jak się pies zbliżał to zasłaniałam Hexę przednim kołem i pan chyba stwierdził, że nie ma co psu dać podejść bo go rozjadę :diabloti: i go przyciągnął. A już miałam cudowną wizję leżenia z rowerem :cool1:. Jak ruszałam to tylko myślałam czy golden dotknie Hexolinę w tyłek (nie mam oczy z tyłu) i czy na nią z rowerem nie polecę :roll:. [SIZE=1]Jak by ją szturchnął nosem to by odskoczyła, a ja bym wylądowała. A do właściciela mam 'ale' od jakiegoś czasu bo ten pies sra nam pod ogrodzeniem :angryy:. Ostatnio widziałam, ale nie zdążyłam z torebką wylecieć. Goowno mam pięknie przy bramie rozsmarowane, bo widocznie ktoś wdepnął :shake:. U nas od niedawna jest nakaz sprzątania po psach, nawet śmietnik jest ;).[/SIZE]
-
[quote name='badmasi']"No to idę, dowidzenia."Nie czeka aż zapnę psa na smycz tylko odchodzi szybkim krokiem. Moja biegnie za jej psem a pańcia z oddali "Chyba będzie musiała nas pani gonić". Całe szczęście nie muszę bo moja robi w tył zwrot i grzecznie wraca do mnie. [/QUOTE] Ja miałam wręcz przeciwnie. Pod koniec zabawy pan/pani mówił no to my idziemy, łapał psa i kazał mi łapać. Jak słyszał "Ona i tak nie pójdzie za psem" to często były tylko wielkie oczy i "Zobaczymy". Hexa miała i ma wiele wad, ale to akurat miałyśmy wypracowane od początku- jednego zmęczyła to zaraz następny się pewnie nawinie tylko trzeba z pańcią iść ;). Albo było kilku właścicieli którzy tylko z Hexą psa puszczali, bo "Ona wróci to i mój pies wróci za nią". Gorzej było jak się inny dołączył i pies tracił zainteresowanie Hexą. Tak sobie myślę, że kiedyś miałam zupełnie inne podejście do psów podbiegających i biegających luzem. Od kilku poważniejszych ataków zmieniło się moje nastawienie i nawet jak mi samiec do niej biegnie to nie dopuszczam do kontaktów jak psa nie znam. Kilka niespodziewanych ataków samców na Hexę mamy za sobą i już mam zero zaufania do podbiegaczy :shake:. A jak idzie na nas pies w metalowym kagańcu to uciekam w drugą stronę również z obawy o siebie :roll:. I pomyśleć, że kiedyś wszystkie psy mi po szczeniaku skakały w imię socjalizacji, a ja spokojnie to znosiłam :oops:
-
[quote name='bonsai_88']A mi się żadne zdjęcia nie pokazują :placz: [/QUOTE] Nie wiem dlaczego. Ja widzę i Bzikowa też :roll:. [quote name='Bzikowa']Mina na ostatnim zdjęciu mistrz :diabloti: O , konik sobie do Was przyszedł. Zwykle jest za następnym ogrodzeniem. A może jakiś filmik posiadasz? :cool3: [/QUOTE] Umiem się z siebie śmiać i dlatego je wrzuciłam ;). Mój chłop ma talent do robienia zdjęć i dlatego są jakie są :evil_lol:. Wszystkich pań (i psów niektórych) tyłki obfocił również :evil_lol:. Konik dzielnie nam kibicował. Dawno nie głaskałam konia i jak małe dziecko się cieszyłam. Kopytko nam przez ogrodzenie dawał nawet :loveu:. Hexa konika polubiła :multi:. Filmików mój geniusz nie umiał kręcić :roll:. Do tego baterie padły w połowie egzaminu, a drugie akumulatorki się okazały zepsute :roll:. Filmiki jakieś ma pan Grzegorz (od Misi) i jak będzie miał chwilę czasu to wstawi. Tak w ogóle to się wczoraj zakochałam :loveu: (po raz nie wiem który). Do tej pory bliżej się z nim nie zapoznawałam, a wczoraj podbił moje serce- mały sznaucerkowaty Dropsik. Jest straszliwie pocieszny, jak go drapałam po tyłeczku to się tak fajnie cieszył i kręcił doopcią, a później na pleckach się położył :loveu:. Łatwo jest psiakom me serce podbić :evil_lol:. A Hexolina polubiła Kelpika i się bawiły w "Bambi zabija Hexolinę poprzez przegryzienie tętnicy szyjnej" :cool3:. Kelpiątko ma straaszliwie długi jęzor :-o
-
Bonsai chce dziecko zatruć :crazyeye:. Ja przez moją kochaną mamuśkę mam taki uraz do czosnku, że jak tylko poczuję to mnie mdli :shake:. Jak byłam mała to mi robiła kaszkę z czosnkiem (ohyda) i podobno odporniejsza byłam. Nigdy bym swojego dziecka tak nie pokarała :roll:. Byłam bardzo chorowita i chwytali się wszystkich możliwości, zastrzyki też niemiło wspominam :shake:. Mleko z miodem i masłem mniam mniam, ale na zatrucie pokarmowe raczej niebardzo. Mięta może?
-
Jeszcze kładka [IMG]http://www.photoape.com/album/photo/getPhoto.cfm?albumID=26195&photoID=1386860[/IMG] [IMG]http://www.photoape.com/album/photo/getPhoto.cfm?albumID=26195&photoID=1386861[/IMG] Konik :cool3: [IMG]http://www.photoape.com/album/photo/getPhoto.cfm?albumID=26195&photoID=1386869[/IMG] Hexolina od góry [IMG]http://www.photoape.com/album/photo/getPhoto.cfm?albumID=26195&photoID=1386859[/IMG] I najlepsze zdjęcie. Tu bez komentarza proszę :mad::mad:. Hexolina ominęła hopkę i robiłyśmy zwrot (bieg w prawą stronę zdjęcia). Wyszło moje znęcanie się nad psem :evil_lol:, ale przeskoczyła w końcu [IMG]http://www.photoape.com/album/photo/getPhoto.cfm?albumID=26195&photoID=1386865[/IMG] Jak widzę to zdjęcie to się z siebie śmieję cały czas :p
-
No postępy jakieś są. Tunel był wrogiem nr 1, a teraz tylko tunel by najchętniej odwiedzała (szczególnie jak trzeba go już zbierać ;)). Z miękkim problemów nie ma również, za to hopki zaczęła omijać, bo przecież pańcia jeszcze dobiec nie zdążyła :mad:. Postępy widzę też na spacerach, bo "do mnie" znaczy natychmiast zjawić się po nagrodę a nie skończyć wąchanie i przyjść. Jestem niesamowicie z niej dumna (nie sądziłam, że kiedyś to powiem :roll:) bo chęć współpracy i biegania ze mną przezwyciężyła strach :multi:. I zdjęcia :razz:. Tylko się ze mnie nie śmiać, bo... :mad: Przygotowanie do startu, parówka w ręku, ale jak widać psisko patrzy tylko na tunel, który jest po hopce ;) [IMG]http://www.photoape.com/album/photo/getPhoto.cfm?albumID=26195&photoID=1386858[/IMG] Biegniemy sobie (inne zadanie) [IMG]http://www.photoape.com/album/photo/getPhoto.cfm?albumID=26195&photoID=1386864[/IMG] Wracamy (tyłek wypinam jak biegnę :evil_lol:) [IMG]http://www.photoape.com/album/photo/getPhoto.cfm?albumID=26195&photoID=1386866[/IMG] i nagroda :cool3: (aż jej się łapy wykrzywiły) [IMG]http://www.photoape.com/album/photo/getPhoto.cfm?albumID=26195&photoID=1386867[/IMG]
-
[quote name='bonsai_88'] Hexolina zeza zrobiła niesamowitego :evil_lol:... Swoją drogą dobrze, że udało ci się ją oswoić z małym :cool3:. U mnie ostatnio Birma leżała na kanapie zła, że Smok siedzi obok, ale zejść jej się już nie chciało :evil_lol:... [/quote] Hexolina goopia jest ;). Ciężko było, ale się udało. Musieli się przyzwyczaić do siebie, bo ja nie zawsze w domu jestem i mogę nadzorować kontakty. Jak jest babcia to się zaczyna mała wojna (np. spychanie młodego z kolan babcinych), ale mama nauczyła się już opanowywać sytuację. Też kiedyś planuję dziecko i mój chrześniaczek był moim królikiem doświadczalnym czy się Hexi sprawdzi przy dziecku ;). Hexa specjalnie włazi tam gdzie młody siedzi, a na łóżku celowo kładzie się obok niego. Jego prowokuje to do położenia się na niej i zaczyna się zabawa. Moje ścielenie łóżka jest bezcelowe, bo zawsze swoje porządki zaprowadzają. Do tego obydwie bestie są rozpuszczone straszliwie :mad:. Dziecko i pies to super obiekty do fotografowania :loveu:
-
Biegam za wolno :oops:. Hexolina stres max, bo strrraszny Bruno był, ale biegała i dla mnie to było najważniejsze :multi:. Chłopaka miałyśmy i się przy nim popisywała tak jak podejrzewałam. Nagrodę pocieszenia odebrała własnopyszcznie ;). Ogólnie ok, spacer biegający jeszcze miała przed kolacją i padła. Zdjęcia jutro, bo dzisiaj to ja już psów nie rozpoznaję i ledwo widzę literki :roll:. A zdjęć będzie tylko kilka, bo mi się chłop na belga zapatrzył i go focił :mad:. Do tego odejdą jeszcze te z moją wykrzywioną od dopingu twarzą i w jeden post cała nasza egzaminowa sesja zdjęciowa wejdzie :roll:. Wszyscy narzekają, że czarne psy na zdjęciach nie wychodzą, a u nas przeciwnie- biała suczka (Misia) rozmazana na każdym zdjęciu i resta jasnych psiaków średnio widoczna. Idziemy spać, jutro się postaram znowu za te fotki wziąć, porozsyłać co jeszce zostało i tu wrzucić.
-
Zamiast psiej puszki wolała bym jakieś mięso. Jak domowej roboty ciacha to bez kupnego gotowego jedzenia, lepiej np jakieś podroby czy coś. Takie moje skromne zdanie ;).
-
Mam :multi:. Młody i Saba(*) [IMG]http://www.photoape.com/album/photo/getPhoto.cfm?albumID=14089&photoID=639363[/IMG] Ona była naprawdę fantastyczną suńką. 'Swoim' dzieciom krzywdy zrobić nie dała, młody zawsze oblizany musiał być i po zagubieniu się (w dziwnych okolicznościach) jak ją przywiozłyśmy z ciocią to jedyną osobą na której widok szalała z radości był właśnie maluch. Teraz żałuję, że więcej zdjęć nie robiłam, ale nikt nie przypuszczał, że tak nagle ją choroba zabierze :-(. Sabula to mix asta z ONkiem (rasowi rodzice). Często sama z młodym zostawała na podwórku i obydwoje cali byli :razz:. Jak tak już wspomnienia mnie wzięły to jeszcze Hexa i ok. 1,5 miesięczny młody w wózku (Hexolina po sterylce i stąd super koszulka ;)) [IMG]http://www.photoape.com/album/photo/getPhoto.cfm?albumID=9459&photoID=384608[/IMG] Zwróćcie uwagę na tego zeza :evil_lol:
-
Nie mam psa i dziecka na co dzień, ale trochę w tym temacie mogę powiedzieć ;). Moja Hexolina dzieci nie lubi i ich towarzystwo ją denerwuje (nie jest pewna co ją czeka). Mam chrześniaka obecnie trochę ponad 2 lata i znają się odkąd tylko młody wychodził na spacery- początkowo tylko wózek oglądała, zaglądała do niego, a później dzieciaka do domu przytargałam (ok. 3 miesiące miał). Reakcja Hexy nerwowa, piszczenie, natrętne wąchanie, ogólne pobudzenie. Ta reakcja występuje nadal, tyle że z mniejszym natężeniem. Nie będę opisywać jak było po kolei, bo to za dużo by zajęło. Podstawa to praca z nią i później z młodym jak zaczął rozumieć. Oczywiście co chwila jest: "Nie wkładaj jej palca do oka. Zostaw jej ucho bo tego nie lubi. Nie dłub jej w nosie. Wstań z niej, bo ledwo oddycha. Nie całuj jej (a nawet nie liż :mad:). itp.". Był czas, że nawet się wysikać sama nie chodziłam i jedno szło ze mną z obawy, że któremuś coś do głowy głupiego przyjdzie, teraz na szybkie siku wyjść mogę (każde dostaje zajęcie jakieś). Doszło do tego, że razem szaleją, a ja mam spokoju trochę (nie mylić z ciszą :evil_lol:). Młodemu pokazałam jak się bawić z Hexą, a Hexi pokazałam że to małe coś nie jest straszne i nie trzeba drzeć non stop paszczy ze stresu. Spacery razem to przyjemność- daję im 2 piłki na sznurku i 20 minut oglądam przyrodę wokół nas, zapalić mogę i podumać :cool3:. Jak pomyślę jak było jeszcze z pół roku temu to jednak widzę wieeelkie postępy i u jednego i u drugiego- młody się bał psów i płakał jak ta małpa szczekała, a ona się darła bo dziecko straszne dla niej było. Teraz to tylko z aparatem biegać i focić ich przytulanie i szaleństwa :loveu: (oczywiście zawsze aparatu brak pod ręką :shake:). EDIT: Na potwierdzenie mojej historii zdjęcia :) Co tam masz? Ciasteczko? [IMG]http://www.photoape.com/album/photo/getPhoto.cfm?albumID=25831&photoID=1373877[/IMG] Zwiewają mi w krzaki :mad: (niewidoczne na zdjęciu) [IMG]http://www.photoape.com/album/photo/getPhoto.cfm?albumID=25831&photoID=1373896[/IMG] Zabawa piłką (z niekulturalnym dłubaniem w nosie na początek :mad:) [IMG]http://www.photoape.com/album/photo/getPhoto.cfm?albumID=25831&photoID=1373890[/IMG] Tak ładnie mu piłkę przynosi :loveu: [IMG]http://www.photoape.com/album/photo/getPhoto.cfm?albumID=25831&photoID=1373870[/IMG] [IMG]http://www.photoape.com/album/photo/getPhoto.cfm?albumID=25831&photoID=1373881[/IMG] Mam gdzieś jeszcze zdjęcia z Sabą (*), ale nie wiem gdzie. On był jeszcze maluśki, a ona tak go ładnie pilnowała jak na kocyku na podwórku leżał :loveu:
-
[quote name='gops']twoja raczej gania dla zabawy , z tego co piszesz [/QUOTE] Nie wygląda wcale u nas to na zabawę. Mogło tak zabrzmieć, ale ostatnie wydarzenie jak kota przez krzaki goniła na zabawę nie wyglądało :shake:. To była kwestia weliminowania przeciwnika :shake:. Nie widziałam co się działo w krzakach między kotem a Hexą, słyszałam szamotaninę, ale od tamtej pory dmucham na zimne- nie wiadomo gdzie kot się pojawi. Ptaszka na sumieniu też Hexa ma jednego- moje niedopatrzenie i od tamtej pory już nawet bażant wylatujący spod łap przeżyje. Szpak złapany kiedyś- 'puść' i poleciał dalej. Pytałaś czy u twojej suni nie jest za późno- Hexa ma 5 lat, koty gania mniej więcej od 7go miesiąca życia i jakoś udało się mi teraz nad tym zapanować mniej więcej (nie mogę powiedzieć, że do końca, bo nie wiem jak by było z kotem wyskakującym spod łap czy kiedy ja nie zauważę i nie zareaguję). [quote name='gops']ale widze podobienstwo jeszcze w oczach , moja tez wtedy patrzy w jeden punkt czyt. kota,ptaka itp jezy sie i usiluje zerwac smycz [/QUOTE] Hexolina też się wyrywa, ślini i dlatego ma bezwzględny siad i ma zad zostać w miejscu. Jak nie to miła nie jestem (muszę ją 'delikatnie' wyrwać z transu). Jak siedzi to pochwały. Gdzieś opisywałam sytuację z kotem idącym po ulicy i moje psisko w pozycji siedzącej obserwowało jego poczynania. Nawet paszczy nie próbowała drzeć :cool3:. Fakt, gadałam jak wariatka do niej, ale liczył się efekt. Odwracanie uwagi nie działa, więc innych metod trzeba się chwytać. Nad OE też myślałam, ale postanowiłam najpierw mniej drastycznych metod użyć (Hexa jest wrażliwa). Przede wszystkim kontrola i nie dopuszczanie do sytuacji gdzie może coś pogonić/dorwać.
-
Moje szalone psisko też gania koty. Wycięła mi kilka tygodni temu taki numer, że wróciła linka i pełna kontrola nad jej poczynaniami- zero wąchania na biegających spacerach, zero oddalania się poza długość linki (linka w ręku), każda komenda bezwzględnie momentalnie wykonywana musiała być, żadnego luzu i przymykania oka (może się wydawać, że pies zadręczony, ale przy kotach ona traci kontakt z rzeczywistością i musi mieć coś mocniej wbite w główkę niż kotek jak wpadnie w koci trans; to jest u niej trans- nieprzytomny wzrok, trzęsie się i jest wpatrzona w jeden punkt). Miała musztrę i psisko zmieniło trochę nastawienie do otoczenia i spacerów (innych zwierzy nie goni, zając nawet nie jest ważniejszy od pańci). Teraz na widok kota jest siad i psisko siedzi. Widzę, że burzy się w środku, patrzy na kota, trzęsie się, nie dociera do niej co mówię, machanie parówką czy mięsem nie działa, ale najważniejsze że siedzi i nie rusza dupska z podłoża ;). Hexa gania koty ze strachu- pogonić przeciwnika a jak przeciwnik się zatrzyma to spierdzielać w przeciwnym kierunku z dzikim wrzaskiem :evil_lol:. Raz kocicę w doopę uszczypnęła, bo tamta nie chciała szybko biec (nie boi się Hexy, przez 4 lata się przyzwyczaiła do głupkowatej Hexi z sąsiedztwa). Kocica siedząca jest straszna, a jak biegnie to trzeba ją gonić. Ale ja nigdy nie twierdziłam, że Hexolina normalna jest :cool1:.
-
Tak.... Sesja to okropna sprawa.... Ja już za tydzień o tej porze będę po egzaminach i tylko 2 prace zaliczeniowe będę musiała oddać i wakacje :roll:. Wcale mi się tych wakacji mieć nie chce, bo mój chłopak namówił moich rodziców i wyjeżdżamy do Norwegii :-( (mieliśmy nie jechać, ale już postanowione). Spacer jutro aktualny? Bo moja paskuda coś za dużo energii ostatnio ma. Dzisiaj po ponad 2 godzinach biegania (trening+ganianie z psami) w domu jeszcze rozrabiała i usiłowała mięso z szafki ukraść :mad:.
-
No tak, dzieci mają to do siebie że potrafią ugryźć psa :mad:. Młody swoją suczkę też gryzie i Hexę próbował, ale ona kudłów trochę gubi i mu nie smakowała :evil_lol:. Inaczej się asta gryzie a inaczej Hexolinę ;). Dzisiaj też mu kudły wyjmowałam z buzi, ale tym razem ją całował i możliwe że próbował lizać bo język mi pokazywał. Dzieci są nieobliczalne i podejrzewam że na co dzień bym chyba nie wytrzymała i zamykała w klatce :diabloti:. Masz dwa agresory gryzące w domu i tylko jeden w kagańcu chodzi? :eviltong:
-
Ojej, trzymam kciuki, żeby dziadek nie cierpiał i żeby łagodnie choróbsko się z nim obeszło :-(. A zdjęcia suuper. Birma łysa śmieszna jest :evil_lol:. Zdjęcia dziecio-psie :loveu:. Uwielbiam je nawet bardziej niż latające :cool3:. Ze smokiem to jakoś długo się nie polubili. Hexolina (nie znosząca dzieci od dawna) z moim chrześniakiem ostatnio baraszkują na łóżkach i odkąd młody nauczył się rzucać piłkę to non stop się bawią. Oddawać ją nauczył trochę brutalnie (nie umie powiedzieć puść, a daj na nią nie działa), ale dzięki temu zabawkę jakąkolwiek mu pod nogi przynosi i puszcza odrazu ;). Tylko Hexa jest o tyle dobra, że zębów używać nie umie i mam pewność, że w razie jak ma dość to ucieknie do mnie lub wyjdzie z pokoju. Jak widzę jej wzrok "Pańcia ratuj on na mnie leży a ja biedna jestem i nie umiem sobie poradzić" to kończę ich zabawę i każde idzie na 'swoje miejsce'.
-
Już wcześniej pisałam o rodzynkach. Niektórzy weci o tym nie wiedzą ('mój' nie wiedział) i mówią, że nic nie będzie po rodzynkach czy winogronach. Wydrukowałam wetowi (i rodzicom) tekst o rodzynkach i przeliczał ile Hexa zeżreć by musiała żeby coś się jej stało. Poszłam do weta właśnie w sprawie tych ukradzionych przez nią rodzynek :mad:. Po cebuli ratowali znajomą sunię (podobno, wiem z opowiadań właściciela), ale nie wiem jak to było dokładnie.
-
Najdziwniejsze komentarze dotyczace waszych psów :) [2]
*Monia* replied to dog_master's topic in Wszystko o psach
[quote name='Saite'][B]Monia, [/B]to na przyszłość mów, że nie gryzie póki się jej nie zacznie głaskać, dotykać. [/QUOTE] Tylko wtedy może być afera, że agresywny pies w autobusie :roll:. Chyba, że bym mówiła "Gryzie jak się jej głowy i pyska dotyka". Koleś ją po pysku też macał (pod kaganiec paluchy pchał :mad:), jak by trafił na innego psa, który tego nie lubi to by mogło być nieciekawie, bo by paluchy stracił.. -
Można pogłaskać? ... i inne pytania i zachowania przechodniów ...
*Monia* replied to Wiza's topic in Wszystko o psach
[quote name='Saite']" piesku, [B]przepraszam[/B] czy mógłbyś się przesunąć", "no proszę, pozwól mi przejść". [/QUOTE] Widać, że są jeszcze normalni ludzie :evil_lol::evil_lol: i nie panikują ani nie wrzeszczą jak pies drogę zastawi. Mi facet psa przepraszał za trącenie butem ;). Hexolina wczoraj podrywana była przez jakiegoś przystojniaka. Jakoś mi to nie przeszkadzało ;), w końcu poszedł bliżej i zapytał czy gryzie. Zgodnie z prawdą odpowiedziałam, że nie. Moje suczydło za to zaczęło drzeć mordę na niego, a zwykle tak nie reaguje :mad:. Jak TZowi opowiadałam (z pominięciem słowa przystojniak oczywiście :evil_lol:) to pochwalił psisko i dostała parówkę w nagrodę. -
[B]Madziaa.P[/B] zrozumiałam, tylko tak pytałam jak to dokładnie w waszym przypadku wygląda. Wiele osób różnie rozumuje dominację i dlatego zapytałam. Widzę, że już wszystkie kwestie wyjaśnione i literatura podana ;). Czytania nigdy za wiele. Mi się podobała książka Corena "Tajemnice psiego umysłu", ciekawa i wciągająca :). "Okiem psa" też miałam i czytałam (nawet kilka razy), ale w końcu zaginęła gdzieś. Z tej książki przydała mi się bardzo nauka aportu, jak już pisałam.
-
Liza-z ruchliwej ulicy wprost do WSPANIAŁEGO domu STAŁEGO!
*Monia* replied to Klaudus__'s topic in Już w nowym domu
Ja w nią od początku wierzyłam :loveu:. Dziwne, że o nią nie pytają. Jak bym szukała drugiego psa dla siebie to bym odrazu bombardowała was telefonami i mailami :evil_lol: -
Najdziwniejsze komentarze dotyczace waszych psów :) [2]
*Monia* replied to dog_master's topic in Wszystko o psach
Mnie dzisiaj wkurzył w autobusie jeden dziadek. Na szczęście zaraz wysiadałyśmy. On: Gryzie? Ja: Nie. (już tak odpowiadała nie będę :shake:) No to z łapami do niej. Hexi zaczęły leki na uspokojenie trochę działać, więc się dała głaskać. Koleś był upierdliwy, więc psa zabrałam bliżej. On: A jak się nazywa. Ja: Hexa. On: Acha. Chwila milczenia. On: Tak jak Pola Raksa. Co Reksa pieseczku, ładna jesteś. Ja: Nie Reksa tylko Hexa. Przez H. On: Acha. Reksa. Hexa.. Jak wychodziłam to jeszcze jej machał i cmokał na nią. Jak się nim nie interesowała wcześniej też cmokał, a ona (jak i ja) ładnie go olewała. Jestem cierpliwa, starszym ludziom staram się nie pyskować, ale w końcu kiedyś wybuchnę i opieprzę niewinną osobę. To że pies nie gryzie nie uprawnia do jego głaskania namolnego przez osobę kompletnie nie znaną ani mi ani psu :mad:. Do tego przemoczone, po ciężkiej burzy w garażu (dla Hexy oczywiście) i zmęczone po wcześniejszym treningu. Muszę się zmienić na gorsze i ja zacznę gryźć a Hexi kagańca nie zakładać :diabloti: (ona paszczy używa w takich przypadkach tylko do wrzeszczenia, a w autobusie nawet tego nie potrafi) -
[quote name='Madziaa.P']A metoda dominacji poskutkowała, nie biłam go, jak coś dobrze robił nagradzałam i pies zmienił sie o 180 stopni;-)[/QUOTE] Chyba niebardzo rozumiem tą 'metodę dominacji'.. Przy szkoleniu pozytywnym się nagradza za dobre zachowanie i nie 'dominuje' się psa tylko z nim współpracuje. Możesz mi wyjaśnić na czym polega Twoja metoda dominacji? Bo już się pogubiłam. Najpierw piszesz o dominacji, a później o nagradzaniu no i intryguje mnie ta wasza zabawa. Dlaczego czekasz aż się naszarpie? Nie łatwiej pokazać coś pysznego i powiedzieć puść a jak puści nagrodzić? Fisher aportowanie bardzo ładnie miał opisane i według jego metody na prawdę szybko Hexę aportu nauczyłam.
-
Fishera jedną zasadę rodzicom powiedziałam (chyba to jego zasada?): pies ma nie dostawać nic przy naszym jedzeniu i przed nim, ma dostawać po nas. Nawet ostentacyjne zjedzenie paru kęsów musi być przed podaniem jedzenia psu. Mój kochany tatuś (lubiący pieska podkarmiać) przekształcił to tak, że po większości posiłków chociaż odrobinkę jej musiał dać (kęs kanapki, chrząstka z kurczaka, itp). Efekt- przy Hexolinie ostatniego kawałka kanapki czy ostatnich 'widelców' jedzenia wziąć się do ust nie dało. Hexa skakała, piszczała, śliniła się i robiła różne dziwne wygibasy przy stole. Cały posiłek spokój, końcówka posiłku- cyrk. Zasada została zupełnie wycofana z użytku i psisko czasem nawet do kuchni podczas posiłków nie wchodzi. Ten ON też jest psem specyficznym i dużo osób radziło siły używać na nim. Szkolony też był poprzez 'zdominowanie' go i dało to niezbyt ciekawe zachowania niektóre. Tylko ciekawe jak ja bym miała siły na nim używać jak on niewiele lżejszy ode mnie, właściciela swojego potrafił przewrócić i w konfrontacji miała bym marne szanse. Za fraki i na glebę? Jego właścicielka tak robiła i skończyło się tym, że zęby pokazywać zaczął. Przyznam się, że raz użyłam metody za fraki i na glebę na maleńkiej jeszcze Hexolinie. Był to jeden raz i albo poskutkowało, albo ona po prostu warczała na mnie bo się dopiero poznawałyśmy. Nie wiem tego i się nie dowiem.
-
Ale się smakowicie tu zrobiło :cool3:. Aż się głodna zrobiłam :lol: