Jump to content
Dogomania

*Monia*

Members
  • Posts

    6689
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by *Monia*

  1. Nawet pływanie mój labek polubił w końcu, więc zaczyna być prawdziwym labkiem :evil_lol:. A jak przytyje w wakacje to będzie zupełnie rasowa :cool3:. Wczoraj spotkałam znajomą dziewczynkę z małą labką i co piesek robił ciekawego? Moczyła się w każdej napotkanej kałuży :razz:. A mądra Monika oczywiście się z psem musiała przywitać i miała gustownie ubłocone spodnie do kolan, rano je z prania wyciągnęłam :cool1:. Dobrze, że już wracałam do domu. Ale sama się prosiłam o to, bo podlazłam i zaczepiałam widząc, że sunia brudna.. Hexi i mała labka (są podobnej szerokości :shake:) [IMG]http://www.photoape.com/album/photo/getPhoto.cfm?albumID=26323&photoID=1393178[/IMG]
  2. [quote name='akodirka']a czy przypadkiem od takiego czegos pies nie moze sie nawabic leków? [/QUOTE] Wydaje mi się że niestety może :shake:. U mojej Hexoliny są dwie możliwości dlaczego jest jaka jest- albo przez to że miała taką matkę i jak ją brałam była zupełnie wycofana, albo właśnie przez ciągłe głaskanie, niunianie, podnoszenie i ściskanie. Trzecia możliwość jest taka, że czynniki się połączyły. Hexa do obcych ludzi nie jest wylewna, nie wszystkim da się pogłaskać, nie do każdego podejdzie. Agresywna nie jest, ale się wycofuje, czasem drze paszczę. Kiedyś głaskał ją każdy a teraz ona sobie wybiera. Większość tarmosiła ją bez pytania i czasem nawet z zaskoczenia, pełna socjalizacja. Niestety błędy się widzi dopiero po czasie, a że to mój pierwszy pies to na błędach z nią się uczę :roll:. [SIZE=1]Socjalizacja z psami była podobna i nikt nie mógł zrozumieć, że ona nie lubi być tłamszona i deptana jak jest na smyczy. Luzem zawsze mogła skorzystać ze zwinności i szybkości.[/SIZE]
  3. Hexolina też zajada trawę jak krowa na pastwisku. Ale nie kojarzyłam tego z karmą, tylko myślałam, że robi tak żeby zyskać na czasie i nie iść tam gdzie akurat nie chce :roll:. W takim razie może jakieś warzywa dodawać do karmy? Dodawałam jej jak była na Nutram, bo tam małe dawki i psisko wiecznie głodne było. Chyba aż tak trawy wtedy nie jadła, ale pewna nie jestem..
  4. [quote name='Bakteria']Nie wiem dlaczego, ale mnie takie sytuacje, że inny pies od razu rzuca się do gardła praktycznie się nie zdarzają... Może ja w jakimiś innym kraju żyję... Tak z tego co czytam to u was wszystkie od razu z charkotem do gardła, żeby tylko wasze pożreć. Zdarzają się takie sytuacje, ale to chyba niecodziennie i nie każdym spacerze żeby tu sobie wymieniać takie rady. Dlatego napisałam w pierwszym poście, że może najpierw dać się psom spokojnie przywitać? :lol: Taka sytuacja, że jakiś pies podbiega do naszego bez naszej wyraźnej zgody w ogóle nie powinna mieć miejsca, ale to się niestety szybko nie zmieni. [/QUOTE] Mi się teraz zdarzają baaardzo rzadko, bo mieszkam w takim miejscu gdzie nieczęsto się psy bez kontroli spotyka albo są to psy spotykane stale i znane mi i Hexolinie (większość nawet nas nie zauważa przechodząc tuż obok). Ale jednak zdarzają się jakieś ataki. Przewrażliwiona zaczęłam być po ataku (nagłym, bez wąchania nawet) samca na Hexę, chwycił ją za brzuch, nie wiem jak to dokładnie zrobił (były porównywalnej wielkości). Agresora odpędziłam narażając siebie, a Hexę w tym czasie trzymał już mój brat. Właściciele wyszli z domu zdziwieni, że pies suczkę chciał pogryźć, 'przepraszam' się nie doczekałam :roll:. Hexa była atakowana wiele razy, nawet będąc małym szczeniakiem płaszczącym się przed wszystkimi. Na szczęście nigdy poważnie nie ucierpiała, bo ma zaciekle broniącą ją pańcię. Nigdy nie zabraniałam jej witania się z żadnym psem i to był błąd mój :shake:. Chodziła na smyczy albo blisko mnie, więc nie podbiegała sama po wpierdziel. Mam taki psi worek treningowy, ale ile to można patrzeć jak inne psy na niej się wyżywają i wycierają nią podłoże? Jednak można mieć dość...
  5. Nie wątpiłam w to nigdy :evil_lol::evil_lol:. Chociaż w momentach normalności mam nadzieję na zupełną normalność ;). [SIZE=1]Mówi się, że jaki pan taki pies :roll:[/SIZE]
  6. Zaczęłam się dzisiaj pakować :roll:. Mam genialnego psa, bo postanowił mi pomóc............ się rozpakować :cool1:. Ona nie chce żebym wyjechała :-(. Moja reklamówka z bielizną poszarpana, ciuchy przekopane a pies leży koło walizki i pilnuje. Jak była pusta była nieciekawa, a jak już ciuchy zaczęłam układać to jest źle. Nie będzie łatwo :-(. Ciekawe ile razy będę się przepakowywać... Jako pańcia, która toleruje psa odchyły zrobiłam zdjęcie jak porządkowała walizkę :roll:. Najpierw zobaczyła co to (siedziałam na łóżku i pisałam smsa akurat, więc odrazu mogłam zdjęcia zrobić) [IMG]http://www.photoape.com/album/photo/getPhoto.cfm?albumID=26349&photoID=1394074[/IMG] Następnie zabrała się za rozpakowywanie- najpierw kilka ciuchów a później bielizna i kostiumy kąpielowe :roll: [IMG]http://www.photoape.com/album/photo/getPhoto.cfm?albumID=26349&photoID=1394075[/IMG] no i ciąg dalszy który już przerwałam swoim gadaniem ;) [IMG]http://www.photoape.com/album/photo/getPhoto.cfm?albumID=26349&photoID=1394076[/IMG] Mam porąbanego psa pod wieloma względami :evil_lol:
  7. [quote name='Saite']Ktoś tam napisał, że łapanie cudzego agresywnego psa, po to by puścił/ bądź nie chwycił ostatecznie naszego jest błędem. Otóż z moich doświadczeń jak i obserwacji wynika, że to bardzo dobra metoda. Może być to ryzykowne, ale czasem jeśli się nie zainterweniuje, można stracić psa. Pies gwałtownie szarpnięty przez obcego sobie człowieka często traci rezon, a przytrzymanie go daje szansę, by nasz się spod niego wydostał. [/QUOTE] Nie jest może błędem, ale z obserwacji znajomych psów widzę, że większość na chwyt za futro na karku reaguje zębami. Inaczej jest jak psy się kotłują (trudniej chwycić) a inna sprawa jak jeden drugiego z góry maltretuje. Pies gwałtownie szarpnięty może bardzo gwałtownie oddać :roll:. Ale nie piszę, że nie chwytała bym się łapania drugiego psa jak by było zagrożenie dla mojego psa. Z Aresem (ON) miałam kilka sytuacji jak się z psem ściął. Większość z nich była jak on był na smyczy i często również smycz do haltera miał przypiętą. Zawsze się starałam spokój zachowywać, jak widziałam że jatka będzie to do właściciela mówiłam miło żeby psa odwołał. Jak nic nie pomagało to ścięcie było. Na ręce 40 kg wziąć nie dałam rady (sama ważąc niewiele więcej), usadzenie działało dopuki drugi się nie rzucił. Ale jak mały pies nas atakował, to za każdym razem musiałam Resiaka za halti w powietrzu trzymać, bo nawet łapą walnięcie by mogło małego połamać. Na szczęście był on na tyle normalny, że jak miał ścięcie z rhodezjanem i się zaczepił kolcami o tamtego szelki to stał grzecznie i czekał aż go ktoś uwolni. Teraz jak o tym myślę to śmiać mi się chce z psich min, ale wtedy serce w gardle miałam. Psy się spięły, bo rhodezjan z krzaków wyskoczył jak Resiak piłkę akurat mi rzucił pod nogi. Spięcie trwało krócej niż zczepienie. Dwa niekastrowane supersamce stały grzecznie czekając na ratunek, decyzję szybką podjęłam, że ja nie p[odchodzę, bo Resiak może się ważny poczuć. Właściciel rhodezjana psy rozczepił i każdy poszedł w swoją stronę. Psy już nawet na siebie nie patrzyły. My się poprzepraszaliśmy (oba psy bez smyczy i chyba właśnie to było przyczyną szybkiego załatwienia sprawy) i cali wszyscy pozostali.
  8. [quote name='Shetanka']Właśnie dlatego niecierpię podejśćia... że spuszcza się - nawet w kagańcu - psa którego nie potrafi się odwołać, a który może zrobić krzywdę innemu psu.. [/QUOTE] Może i to nawet jak nie ugryzie to kagańcem może wtłuc a nawet zatłuc. Kiedyś na moją Hexolinę po obwąchaniu skoczył ON (samiec) i zaczął ją okładać metalowym kagańcem. Był środek nocy, właściciel wołał psa z odległości i sama musiałam oczywiście sobie radzić. Machałam swoimi krótkimi nóżkami, ani razu psa nie trafiłam ale w końcu poszedł, bo jedyną przeciwniczką dla niego byłam ja (Hexi za mną schowana). Ja zawsze Hexy bronię, bo ta sierota tylko drzeć paszczę ze strachu umie :shake:. Używam do obrony krzyku, machania nogami, smyczą i czym akurat się uda. Nigdy psa nie trafiłam, ale jak bym nie miała wyjścia to bym się nie zastanawiała i broniła bym zaciekle, bo życie i zdrowie mojego psa najważniejsze.. Do tej pory na szczęście psy uznają mnie za pieprzniętą wariatkę i się wycofują ;). Co do porady o złapniu obcego psa, ja bym się nie podjęła. Znane psy, które się kłócą, owszem tak rozdzielałam, ale obcego (do tego często bez obroży) bym nie odciągnęła. Jak mi się psy ścięły (ON i Hexa) to za fraki oboje złapałam, grzecznie wytłumaczyłam że nie lubię tego i każde na miejsce poszło. Raz łapę wepchnęłam między nich i miałam gustownego siniaka od kła na dłoni i bolało mnie baaardzo. Na wątku o "agresywnym psie rasy amstaff.." opisywałam historię jak mi się mix-astka gryzła z drugą suką, która do dziecka wystartowała z zębami. Miałam tylko 2 ręce, w 1 dziecko w 2 pies i właściciele tamtej mieli do mnie pretensje, bo nie mogłam psów rozdzielić. Tylko jak to miałam niby zrobić, jak tylko udało mi się moją odciągnąć i zacząć iść to tamta jej do tyłka doskakiwała. Ja mała 14 czy już 15latka byłam oczywiście winna, bo śmiałam ulicą iść z małą siostrą cioteczną i psem bez kagańca. I do tego powinnam umieć 2 psy usadzić żeby odejść bez problemu. Nie ważne że to tamta zaatakowała wybiegając z bramy prosto na nas :roll:.
  9. Psy kopulują niezależnie od płci. Dzieje się tak np. dlatego że sunia chce rozładować emocje, stres. Jak są goście to coś się dzieje, sunia nie wie co ze sobą zrobić i rozładowuje się w taki sposób. Wtedy musisz odwracać jej uwagę od zachowania, zająć czymś innym- gryzak, komendy i za nie nagradzanie smaczkami czy jakieś inne zajęcie.
  10. [quote name='Bzikowa']Mojego nie zaatakowałaś :shake: Czyżbyś się bała ? :evil_lol::eviltong: [/QUOTE] No i się wydało :oops:. strasznie się boję, śni mi się po nocach i wogóle mam koszmary, że mi Hexę pożre :evil_lol: A jak myślę realnie, to co taki wieeelki terierek w kagańcu może zrobić? Gdyby był ONkiem to bym się delikatnie przeraziła (chociaż po bójkach z Aresem nawet maleńkiego zadrapania Hexi nie miała). Już wiem dlaczego małym psom się tyle wybacza- bo są słodkie nawet jak atakują :roll:. Chociaż jak by był nieznajomym psem na ulicy, do tego bez opieki... tylko mu w takiej sytuacji współczuć urazu psychicznego po spotkaniu z nieobliczalną wariatką :diabloti: [SIZE=1]I to nie Hexa nią będzie :evil_lol:[/SIZE]
  11. A mnie dzisiaj pani z labem miło przepuściła na drodze. Hexa do pieska kulturalnie zadem się odwróciła i poszła, co mnie zdziwiło trochę ;). Wiem co to znaczy mieć dość niestety :roll:. Ja psy atakuję po ich ataku na Hexę i na moje wielkie szczęście się wycofują, jak pies łagodny to daję im się wąchać na tyle na ile mi czas i cierpliwość pozwalają. Może ciężki dzień dzisiaj jakiś. Ja musiałam Hexę siłą na pole wciągać, bo miała inne plany, co do mojej kolacji też miała ciekawsze plany niż ja :mad: i do tego tatę obszczekała bo śmiał do kuchni wejść i do mamy odezwać :evil_lol:
  12. Jesteś niewychowana i Twój pies też :evil_lol:. Widziałam jak Ariula się nie słucha, jak gania do wszyskich psów, atakuje ludzi, psy i wszystko co się rusza. I pańcię też ma agresywną :diabloti:. A tak serio- są ludzie i parapety :angryy: (czy taborety jak ktoś woli) i nic się z takimi nie zrobi. Widocznie babka zazdrościła ci wychowanego psa :cool3: i musiała odreagować.
  13. *Monia*

    bzik

    [quote name='Bzikowa']Dziękuję za zdjęcia ;-) Spojrzałby , spoko, gdyby akurat mu się zachciało. On nie jest aspołeczny ale też nie jest do całkiem obcych ludzi zbyt wylewny ;-) Wie, że i tak go wszyscy kochają :evil_lol: [/QUOTE] Miały być z aparatu, ale się zaspało :roll:. Absolutnie nie stwierdziłam że jest aspołeczny :eviltong:. Głaskać mi się dał jak sobie poszłaś i psa na pastwę losu zostawiłaś. Nie zaprzeczam ostatniemu stwierdzeniu :lol:. Co do psów wędrujących to u mnie jest wyżeł (Hexa go jakiś czas nie znosiła bo wózek oglądał) i jak wychodzi na pola z właścicielką to wracają oddzielnie. Pies dobrze zna okolicę, jest niekonfliktowym starszym panem. Były momenty, że mnie złościło że podchodzi (Hexa się wściekała), ale też cieszyło mnie że mogę ją na niego odczulać. Teraz jak nam się wyłoni nagle z krzaków to oprucz mojego stanu przedzawałowego nic się nie dzieje ;). [SIZE=1]PS. Pisząc 'Hexy agresja' miałam na myśli skok z warczeniem i wycofanie.[/SIZE] [SIZE=1][/SIZE] [quote name='Moniek193']Ohohoh czy to Ty Bzikowa:evil_lol: Teraz sie Ciebie boje:-D [/QUOTE] Widać jaki z niej paker :evil_lol:. Bój się, jest naprawdę strrraszna :diabloti:. Prawie tak straszna jak Bezik :evil_lol:.
  14. Ciekawa dyskusja :roll:. Opiszę jaką to ja byłam nieodpowiedzialną goowniarą w wieku 14 czy 15 lat i wychodziłam wtedy z suczką mixem asta (pisałam już gdzieś). Byłam akurat z siostrą cioteczną, kilkuletnią wtedy , suczka oczywiście na smyczy, bo puszczałam ją tylko na polach gdzie nikogo nie było. Pech chciał, że ludzie mieli otwartą bramę i wyleciała na nas suka wzrostu Sabulca, trochę spasiona i doskoczyła mi do dziecka. Saba w obronie 'swojej' rzuciła się do tamtej i powstała szamotanina. Właściciele najpierw stali w bramie, wołali swoją suczkę i opieprzali mnie żebym psa wzięła. Odciągałam Sabę, ale tamta się rzucała, więc walka trwała. W międzyczasie osłaniałam dziecko, czyli musiałam używać dwóch rąk a trzeciej mi nie dano do odciągnięcia tamtej agresorki (zresztą nawet obroży nie miała). W końcu właściciel się pofatygował, ale złapać psa nie potrafił, więc użył łopaty :crazyeye: i w końcu tamta odpuściła (moja cały czas na smyczy!). Oczywiście mi się opierdziel straszny dostał za brak kagańca, bo przecież by na pewno pomógł jak to tamta atakowała :cool1:. Jak bym miała małego psa to by pewnie gorzej się skończyło, a tak to tylko było kilka zadrapań. A jak bym była bez psa to czy nie ucierpiało by dziecko? I co wtedy? Zakaz wychodzenia nastolatek z dziećmi? Sabulec przy mnie nie zrobiła żadnemu psu krzywdy. Nawet jak pies nagle łeb przez ogrodzenie wystawił to dzięki mojemu refleksowi go nie wyciągnęła (nie szłyśmy tuż przy ogrodzeniu, ale ataku się nie spodziewałam). Miałam też sytuację gdy Hexa podleciała do astki jak była mała, z mojej winy bo zza górki nie zauważyłam :oops:. Tamta była z panem, pijaczkiem, i wiedząc że jest agresywna odrazu rzuciłam się żeby Hexi złapać. Pan wykazał się (o dziwo) naprawdę wielką odpowiedzialnością i spokojnie zajął swoją suczkę żebym ja swoją zabrała. Tamta nawet nie warknęła, mimo że wcześniej wiele razy szczekała i rzucała się do każdego psa (Hexi wiele razy zeżreć próbowała). Także nie każdy nieodpowiedzialny, na oko, jest nieodpowiedzialny. Tamta (według niektórych) miała prawo zagryźć/ugryźć wtedy Hexolinę, bo podbiegła, ale tego nie zrobiła bo właściciel do tego nie dopuścił (mimo nietrzeźwości). Tamta sytuacja sprawiła, że ja zaczęłam uważać i wchodziła na górkę tylko na smyczy. Także odpowiedzialnym być to podstawa i "do tanga trzeba dwojga"- i małe i duże powinny być pilnowane, zabezpieczone i właściciel powinien myśleć. Czasem jak pies zwieje do innego (niestety bywa) to trzeba szybciutko pobiec, zabrać i przeprosić. A właściciel dużego psa powinien pomóc jak widzi reakcję drugiego (ja mając agresywnego ONa pod opieką kilka razy z nim w powietrzu czekałam aż właściciel zabierze malucha). [SIZE=1]Nie wiem co mi z tym tangiem wyszło, ale tak mi jakoś przypasowało ;).[/SIZE]
  15. *Monia*

    bzik

    Nie masz min, bo widać tylko Twoje włosy :evil_lol:. Bezik na drugim planie, ale jest ;). Na szczęście zmieniłam ustawienia i zdjęcia duże ([SIZE=1]mojego chrześniaka zdjęcia maleńkie, a tak ładnie wyszedł[/SIZE] :roll:) Bezika koncentracja na pańci :loveu: [IMG]http://www.photoape.com/album/photo/getPhoto.cfm?albumID=26323&photoID=1393184[/IMG] robił wszystko żeby na mnie nie spojrzeć :roll: [IMG]http://www.photoape.com/album/photo/getPhoto.cfm?albumID=26323&photoID=1393186[/IMG] I tyle. Przez moje gapiostwo :roll: [URL="http://www.photoape.com/album/photo/index.cfm?albumID=26323&photoPage=14"][/URL]
  16. A po co udowadniać? Jak ktoś nie wierzy to nie zadzwoni do związku nawet jak mu się wszystkie papiery, zdjęcia i inne dowody pokaże. Niektórzy nie wiedzą nawet co to rodowód i po co to... Lab z bazaru zachwalony przez handlarza jest przecież wzorcowym labem i na takich się opiera wyobrażenie o labie :roll: (wielu ludzi tak sądzi i trzeba edukować a nie papierami machać przed oczami). Jeden facet się kiedyś upierał, że Hexa jest labem, bo on ma labka i jest identyczny :shake:. Przedwczoraj jak wracałam ze spaceru jakaś dziewczynka mi powiedziała dzień dobry po czym zaczęła mamie swojej tłumaczyć: "Ja znam tą panią, bo jej psa głaskałam, i ten piesek jest grzeczny" :-o. Z tego co kojarzę to Hexa dziewczynkę olała i ta tylko ją dotknęła kiedyś.. Tata wczoraj stwierdził, że Hexa jest biedna, zamęczona, wygłodzona i się nad nią znęcam :roll: (nie karmię jej przed treningami i to tak tatę martwi)
  17. [quote name='Inkaa']Cześć! :multi: Co ciekawego robiliście dzisiaj na treningu? PS. Masz jakieś Wełniakowe fotki? :diabloti: [/QUOTE] Bardzo ciekawe rzeczy robiliśmy :cool3:. Większość to była teoria, więc się nie nabiegałam i uczyliśmy się- cip i cap. Na spacerze próbowałam poćwiczyć i zapomniałam które jak się robi.. Mam, tylko narazie nie mam jak wstawić- wczoraj padłam a teraz muszę na uczelnię jechać po wyniki. Jak wrócę to powalczę z moim kochanym telefonem nie lubiącym mnie :roll:. [quote name='puchu']Dobrze, że to tylko 1.5 tygodnie. Na dłużej, to bym tam zwariowała bez samolotów nad głową! :shake: :evil_lol: Boję się tylko co będzie z psem po powrocie... [/QUOTE] O samolotach zapomniałam :evil_lol:. Samoloty to fajna sprawa jak się w środku siedzi, bo tego hałasu nie słychać ;). Ja właśnie też się boję co zastanę jak wrócę :shake:. Przytuczenie będzie pewnie u nas najmniejszym problemem i przed powrotem do agility będę musiała najpierw psu pokazać, że wróciłam :roll:. Chyba dłużej niż miesiąc to ja tam nie wytrzymam...
  18. *Monia*

    bzik

    Fakt, trzecia ręka by się przydała ;). Później i tak go wygłaskałam, oczywiście na ile mi Hexolina zezwoliła, bo się z tyłkiem pchać zaczęła. Supersamiec to dzisiaj dużo sobie rozmyślał :razz:. Są 2 zdjęcia, bo myślałam, że pstrykam a nic nie zrobił telefon :roll:. Ty masz mądre miny na tych zdjęciach :evil_lol:
  19. *Monia*

    bzik

    O, widzę że panią mod zostałaś :cool3:. Gratulacje :). Przeglądałam zdjęcia i Bezik na nich ani razu się na mnie nie spojrzał :mad:. Wena i Kisiak za to wgapione w aparat (czy może w nieznajomą wariatkę, która gada coś o zdjęciach :evil_lol:).
  20. W takim razie to będzie suuper wycieczka :razz:. Pomyśl sobie- żadnych miejskich odgłosów, mało ludzi, zero tłoku, cisza, spokój :cool3:. My tak pod namiot na tydzień wyjechaliśmy i Hexa + łowienie ryb to były jedyne rozrywki dnia. No czasem jakiś łabądź przyleciał czy krowa w oddali zamuczała, żeby weselej było :evil_lol:. [SIZE=1]Nie wspominam o burzach i poligonie kilkanaście kilometrów dalej, bo to rozrywka z Hexoliną związana...[/SIZE]
  21. Ten wyjazd naukowy nie brzmi zachęcająco :roll:. Ale antopologia... W sumie coś ciekawego z niej chyba można wyciągnąć :roll:. Jak bym wiedziała co z tego paskudnego, posłusznego, grzecznego, spokojnego i wpatrzonego we mnie malucha wyrośnie to...... nie zaniedbała bym jej wychowania :cool1:. W wieku kiedy jej się łapy wydłużać zaczęły psisko zaczęło mieć swój pomysł na życie i z różnym skutkiem do teraz go realizuje :cool1:. [SIZE=1]Kiedyś byłam jej ukochaną pańcią, a teraz półką ze smakami, obciążnikiem do smyczy i czasem wyrzutnią patyczków/zabawek. Ale i tak jest moim ukochanym wstręciuchowym psiorem :lol:[/SIZE] [SIZE=1][/SIZE] [SIZE=1][/SIZE] [SIZE=1]A tak wogóle to ja 8.30 wstać muszę, żeby tym razem się porządnie najeść przed treningiem...[/SIZE]
  22. No to dobrze, że się nie kłóciłaś :eviltong::eviltong:. Nieładnie jest się kłócić. Grunt to spokój ;). [SIZE=1]Fajny tekst sobie przypomniałam "Spieszmy się kochać facetów- tak szybko głupieją" :evil_lol:. Akurat zła jestem na swojego faceta (mimo że niebardzo pamiętam za co dokładnie, ale jestem) i mi to humor poprawiło ;).[/SIZE]
  23. Spójrz na pierwszą stronę galerii i stwierdź czy złe fotki są :eviltong:. Robione zwykłym telefonem, psa widać i czego tu więcej chcieć :razz:. Na spacerach w słońcu to nawet wyraźne wychodzą. Tak sobie przeglądnęłam galerię naszą (początek) i znalazłam zdjęcie jak Hexi była słodką małą kuleczką :loveu: [IMG]http://www.photoape.com/album/photo/getPhoto.cfm?albumID=9751&photoID=392029[/IMG] [IMG]http://www.photoape.com/album/photo/getPhoto.cfm?albumID=9751&photoID=392027[/IMG] I grubiutka była nawet ;) A później się zmutowało i powstało takie coś (co później dalej mutowało i powstała wersja obecna) [IMG]http://www.photoape.com/album/photo/getPhoto.cfm?albumID=9751&photoID=392030[/IMG]
  24. Raz ON wyrwał patyczek mojemu 2 letniemu chrześniakowi i gdyby nie to że dzieciak to przeżywał strasznie to bym facetowi chyba łomot spuściła (mimo że ja spokojna zazwyczaj jestem). Gdyby trafił zębami w rączkę (lub co gorsza buzię) a nie patyk to nieszczęście gotowe. A facet mógł wtedy psa upilnować, bo dałam mu szansę na zabranie go (2 razy) od psa z którym byłam na spacerze. Jak by to była poprzednia sunia mojej cioci to pies podbiegający do dziecka skończył by marnie :roll: (mimo jej zasmyczenia i mojego panowania nad nią; swoich ruszyć nie dała). Gdyby na spacerze z psem było dziecko to by sobie nie poradziło z dwoma psami. Suczka z tego co idąc sama zauważyłam do ludzi się nie czepia. Ale wybitnie nie lubię jak moja psica jest workiem treningowym dla podbiegaczy wszelkich i będę bronić nawet stawiając się do psa :oops: (nie pierwszy raz na atak podbiegacza odpowiedziałam atakiem i na szczęście wolały się wycofać niż z wariatką się mierzyć :diabloti:). Do podbiegających psów się długo nie czepiałam, o ile oczywiście Hexoliny nie atakowały. Od jakiegoś czasu każdego takiego podchodzącego obcego psa się obawiam :roll:. Najczęściej ONkowate na nas napadają i dlatego wolimy ich unikać.
  25. Ty też wybywasz? A cóż tam porabiać będziesz?
×
×
  • Create New...