Jump to content
Dogomania

*Monia*

Members
  • Posts

    6689
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by *Monia*

  1. Na ludzi głaszczących przez ogrodzenie to dziala tylko pilnowanie i darcie się za każdym razem (jak kulturalne zwracanie uwagi nie działa), albo odgrodzenie psa od zewnętrznego ogrodzenia jak się da. Ja nie mam takich problemów, bo Hexolina na zaczepki odpowiada darciem paszczy i przez to ludzie ją specjalnie drażnią :mad:
  2. Przyszłaś to Ci odrazu pogratuluję artykułu i mam nadzieję go przeczytać jak wrócę (na jakimś treningu się może spotkamy to mi gazetkę przyniesiesz :razz:) Kość została nazwana 'dinozaurową', bo była ogromna i ciężka. Hexi miała takie dwie i ciekawie wyglądały jak leżały w przedpokoju, ludzie dziwne miny robili jak widzieli :evil_lol:. Jeszcze korków nie testowałam, ale mam nadzieję, że nie będę w nich lądowała tak jak w moich super pantofelkach ;). Zdjęcia będą, nawet seter jeden się załapał na fotę :razz:. Widoków tutejszych mam już dość i jak tylko widzę góry to niedobrze mi się robi :shake:.
  3. Hexolina też zaglądała do wózków, ale teraz młody najczęściej na nóżkach z nami wędruje i jej trochę przeszło ;)
  4. Jak Hexi miala 3 miesiące to pojechaliśmy na jakiś tydzień do TZa rodziny na wieś. Bałam się trochę jak to będzie, bo tam pies to w budzie mieszka na łańcuchu (spuszczany na noc) a Hexolina łóżkowy psiul. Na szczęście ciocia TZa lubi zwierzęta i Hexi dostała pozwolenie na spanie na fotelu :cool3:. Do tego ciocia okazała się być rozumną osóbką i szczenior nie dostawał nic do michy dodatkowo (czasem mleko tylko). Wywakacjowała mi się wtedy sucz, wybiegała, koty poganiała, z budy pokorzystała, psu jedzenie trochę podkradała i tylko każdy się zachwycał grzecznym psiątkiem. Jak spała w domu a my imprezowaliśmy, to każdy kto przyszedł pytał gdzie malucha swojego mamy :evil_lol:.
  5. Hexolina bardzo lubi nosić zakupy i muszę z nią walczyć, żeby mi nie wyrywała reklamówki :evil_lol:. Ludzie albo się uśmiechają i zachwycają albo komentują, że dręczę biednego psa. Jak niosła 1,5 litrową wodę to babcia jakaś mnie mało wzrokiem nie zabiła, aż się zastanawiałam czy po TOZ nie zadzwoni :evil_lol:. Ale zabranie jej zakupów z pyska wymaga dużo energii i pozwalam jej nosić. Nauczyła się jak była jeszcze szczeniakiem i nosiła pyszne wędzone kości, no i zostal jej nawyk. Zauważyłam, że ludzie nawet wtedy psy skracają na nasz widok :cool3:.
  6. Mi tak kazali karmić z 16-17 lat temu mojego tuptaka i tak karmiłam :roll:. Dzięki za radę, doedukuję się w takim razie, żeby głupot nie pisać i nie mówić następnym razem :oops:. EDIT: znalazłam ciekawą stronę [url]http://www.terrarium.com.pl/zobacz/zywienie-zolwi-ladowych-62.html[/url] i tu: [url]http://wetkros.republika.pl/zolwie.htm[/url] Ciekawych rzeczy się można dowiedzieć :)
  7. Ależ tu pusto... Wybrałam się ostatnio na zakupy i mam już kilka pamiątek :cool3:. Rzeczy zakupione: 3 bluzki, korki na treningi :multi:(zajefajne, z kościstym kotem, rozmiar dziecięcy :evil_lol:) i taka materiałowa miska na wodę dla Hexoliny. Jeszcze ze 2 zabawki dla suczy, trochę ciastek i gryzaków i koniec kasy będzie, na obróżki mnie tu nie stać :placz:. Za to zamówiłam karmę i do tego będzie podkładka pod michę i smycz, rodzice będą przy odbiorze skakać do góry pewnie :diabloti:. Teraz po straszliwym bólu brzucha (TZa mama mnie wspierała :loveu:) sobie siedzę i koncentruję na tym, żeby mnie znowu nie złapało. Nie wiem co to było, ale przez półtorej godziny się zwijałam i zastanawiałam gdzie tu szpital znajdę i jak tam dojadę (autobusy od 6 jeżdżą). Ale przetrwałam i żyję bez kuj kuj w doopkę tym razem :cool1:. Kiedyś w szpitalu wylądowałam wprost z podłogi w domu. Hexolina mi wtedy kość z dinozaura przynosiła, bo myślala chyba, że ja z głodu leżę na środku przedpokoju i się zwijam. Kochany piesek nie opuścił mnie w chorobie :loveu:. [SIZE="1"]Za to TZ szedł godzinę do mnie, bo myślał że nie jest źle jak pisać mogę, a rodzice byli 120 km ode mnie i nawet nie próbowałam do nich dzwonić, żeby mama zawału nie dostała. Jak mnie TZ zobaczył to momentalnie po taxi zadzwonił i do szpitala zabrał, tam nawet babcie mnie przepuściły jak zaczęłam kląć na ból chole*ny :evil_lol: :roll:. Jak posłuchałam leżąc z czym inni przychodzili, to mi wszystko opadło... bąbel komuś wyskoczył, innemu kurzajka się zrobiła, a jeszcze inny wysypki dostał... i z tym się do szpitala chodzi wieczorem...[/SIZE] To się wyżaliłam ;)
  8. [quote name='Pestka']Ja też na mazury bym chciala albo nad morze [/QUOTE] Chcesz, chętnie oddam morze i góry :razz:. Nawet na miesiąc :razz:. [B]Bonsai[/B] zabieraj łabędzia, pamiątka z wakacji będzie :evil_lol:. Ja ślimaczki te cudowne obślizgłe przytargam i mogę się nawet podzielić :cool3:. Komu brązowego bezskorupnego ślimaka?
  9. Stałam kiedyś przed sklepem z Hexoliną i dwóch policjantów chciało wejść. Jeden przeszedł obok Hexy a drugi się czaił, aż w końcu zapytał 'czy gryzie'. No to mu powiedziałam, że jeszcze jej się nie zdarzyło, a on na to "mam nadzieję, że nie będę tym pierwszym" i wszedł uspokojony do sklepu. Inna sytuacja z policjantem: Byłam na komendzie z Hexą, miała wtedy ze 3-4 miesiące, więc była dosyć mała jeszcze. Wiele osob nas mijało z uśmiechem, ale jeden policjant jak nas zobaczyl to z przerażeniem stwierdził, że boi się tego 'czarnego psa' :crazyeye:. Później się upewnił czy na pewn nic mu nie zrobi i poszedł :roll:.
  10. [quote name='gameta']Żółwia pilnuj, żeby nie uciekł - to dośc szybkie bestie[/QUOTE] Mojej ciotce uciekł mój żółw jak go miała pod opieką :cool1:.
  11. To trzeba psa nauczyć, że na cmokanie się nie reaguje ;). Hexolina nawet się na cmokanie, gwizdanie i wołanie często nie odwraca. Jak była mała to ganiała do każdego kto ją zawołał, a teraz psisko się nauczyło, że nie każdy fajny jest i lepiej pańci się pilnować. Nawet babka cmokająca prawie do ucha nie jest interesująca jak się suczy nie spodoba. Przy przystanku kilka razy robotnicy próbowali ją wołać i się w końcu poddali. Ja na zaczepki też nie reaguję :p. [SIZE="1"](Są też minusy takiego zachowania, bo i na mnie też potrafi się wypiąć i nie zauważać, ale już jest duużo lepiej niż kiedyś)[/SIZE] Dzieci zaczęłam jakieś ciekawe spotykać i się pytają czy można psa pogłaskać. Jak próbowały by to robić bez pozwolenia to grozi zawałem w mlodym wieku, bo Hexa ma spontaniczne reakcje odskakiwania i rozdarcia paszczy nagle :evil_lol:.
  12. Ja też chcę zdjęcie gada :mad:.
  13. Trochę daleko jestem chwilowo (Oslo), ale jak bym miała bliżej to chętnie bym wróciła do czasów kiedy ganiało się po świeży mlecz i trawkę :evil_lol: (króliki jednak więcej jedzą niż takie maleństwo..). Żówie nie są trudne w obsłudze i nie są wymagającymi stworami ;). Polecam Ci patrzenie jak taki gadzik je, bardzo przyjemny widok :loveu:
  14. Żółwie jedzą sałatę, jabłka, mlecz, babkę, trawkę, wody w płaskie naczynko mu możesz nalać. Miałam 2 żółwie jak byłam mała i trochę jeszcze pamiętam. [SIZE="1"]Śledziłam trochę wątek i trzymam cały czas kciuki za Zuzię :). Ci ludzie jak widać sami nie wiedzą czego chcą :shake:[/SIZE]
  15. Hexolinie raz się zdarzyło zawisnąć mi na spodniach na wysokości uda :evil_lol:. Miałam genialny pomysł biegania z 4-miesięcznym szczeniorem, a jej się bieganie nie podobało i złapała mnie za spodnie. Moje ulubione jeansy zyskały artystyczne rozdarcie. Lot a'la superman miałam bardzo widowiskowy, jak Hexi na lince chodziła :lol:. Zapatrzyłam się na coś, a sucz postanowiła sobie pobiec gdzieś i mnie pociągnęła za sobą (te 10 metrów linki to jednak szybko się kończy :roll:). Lądowanie miałam ciekawe, bo nawet nie wiem kiedy znalazłam się na glebie z wyciągniętą ręką, ale linki nie puściłam :cool3:.
  16. [quote name='puchu']Dopiero od 20 się wakacjuje. Aparatu noe mogę znaleźć, to i zdjęć nie ma...[/QUOTE] To się remontuj i jakieś zdjęcia przed wyjazdem wrzuć ;). Na wyjazd też aparatu nie zapomnij :razz:. My wracamy między 15 a 20 sierpnia :multi: [SIZE="1"](TZa mama nas wcześniej pewnie nie puści)[/SIZE], rodzice jadą na mazury 23 z dziadkami i psisko tylko w moich łapkach będzie, więc prostowanie łatwiej mi pójdzie. Tu są takie fajne mięciutkie linki i chyba przed wyjazdem sobie sprawię (jak kasy mi zostanie), do tego ciacha z łosia i jazda :evil_lol:.. Na treningi wracamy we wrześniu, już się doczekać nie mogę.
  17. Paulina się wakacjuje? Mam nadzieję na jakieś zdjęcia :razz:
  18. Ja trochę z innej beczki. Dzisiaj przeżyłam bardzo miłe zaskoczenie. Byliśmy na spacerze (niedaleko centrum Oslo) i zobaczyłam wytatuowanego luzaka-cwaniaka z bokserem. Oczywiście musiałam się na psa popatrzeć i zobaczyłam jak sobie kupkę robi, a pan wyjął z kieszonki torebkę i sprzątnął :-o. Był to dla mnie widok niecodzienny, więc jak głuptas stałam z wywalonymi oczami aż TZ mnie odciągnął :evil_lol:.
  19. [quote name='shin']Btw3: ja rozumiem, ze wygladam gora na czwarta liceum, ale czemu niektorzy ludzie do mnie na 'ty' przechodza od razu? Stoje pod gabinetem weta, przychodzi paniusia i do mnie 'stoisz w kolejce?' - no co to jest, znam ja ta babke, czy co?[/QUOTE] Teraz są tylko 3 klasy liceum :eviltong:. Mnie kiedyś taksówkarz wkurzył. Opiekowałam się ONkiem, miałam jakoś późno wracać od niego i właścicielka psiaka zmusiła mnie do drogi taxi (3 ulice dalej, do babci jechałam). Pojechałam te 3 ulice, taksówkarz wściekły narzekał, zapłaciłam równo bo mnie wnerwił gderaniem. Po jakimś czasie znajoma owa jechała z nim i marudził, że córkę wysłała na tak krótką trasę taxi. Znajoma mało go nie zabiła, bo ta 'córka' (ja) jest od niej raptem 4 lata mlodsza :evil_lol::evil_lol:. Inna sytuacja z taksówkarzem: "To jest wielki pies" (Hexa 24kg). Obok stał Ares (40 kg, ON) i się zapytaliśmy jaki jest on jego zdaniem :cool1:. Później uparcie kazał mi Hexę na podłogę z tyłu zrzucić (koc miała na siedzeniu do leżenia przeze mnie rozłożony), więc się zapytalam na ile części ją złożyć :roll:. Chyba ze dwóch się mnie czepialo o wielkość psa, mimo że kurs z psem zamawiany był :angryy: (porównanie Hexi do Resiaka działało ;)).
  20. Ciekawie dyskusja się rozwija :-D. [quote name='bonsai_88']Monia a na nauki przedmałżeńskie to nie trzeba z narzyczonym chodzić ?[/QUOTE] Do kościoła przed ślubem owszem, ale my to w szkole jako niby przedmiot mieliśmy (na religii). Ten papierek to pamiątka, że słuchaliśmy o różnych rzeczach od katechety i coś z tego zapamiętaliśmy (test był). Szczerze mówiąc to całkiem ciekawe te lekcje były i ubaw mieliśmy z faceta jak się bronił przed naszą okropną klasą :diabloti:. A jak o jego życie wypytywałyśmy jak się fajnie motał :evil_lol:.
  21. Ja się przyzwyczailam do lądowania za drzwiami jak jeszcze w podstawówce byłam. Facet od angielskiego tak mnie lubił i nadzieje we mnie pokładal, że mnie za drzwi za podpowiadanie i złe zachowanie wywalał. No i na anglistyce wylądowalam ;). Religię z miłym katechetą w LO ciekawie spędzalam zawsze. Biedak nie miał ani TV, ani durnych gazet ani seksu poza dniami niepłodnymi żony :evil_lol:. Kurs przedmałżeński był obowiązkowy i musiałam porządnie się skupić na tym co katecheta nam mówił na lekcjach, żeby go zdać. Mam nawet jakiś z tego papierek :multi:. Tu zawsze milo i ciekawie jest :cool3:
  22. Rozejrzyj się dobrze czy na pewno wyszedł do tej pracy :eviltong:. [SIZE="1"]Mój gdzieś mógł by wyjść, bo za długo już 24h na dobe przebywamy razem...[/SIZE]
  23. Tu jak zwykle ciekawe tematy- religia, małżeństwo, imprezy... [quote name='Kisses']Omg, boje się 3 klasy, bo ksiądz będzie wypytywał o bierzmowanie, a a nie zapisana I jak mi da 6? Obrońcie mnie[/QUOTE] Ja miło wspominam spotkania przed bierzmowaniem :evil_lol:. Mogę Cię zastąpić (młodo wyglądam ;)) A jak się fajnie do kościola spóźniało. 6 z religii nigdy nie miałam z powodu zachowania i czasem zbytniego wymądrzania się. Ostatni katecheta z liceum powinien się cieszyć, że nie zdążył poznać mojej opinii na temat homoseksualistów bo bym 'kursu przedmałżeńskiego' (obowiązkowego w liceum) na pewno nie zaliczyła. Ta opinia na jego szczęście później mi się ukształtowała ;).
  24. Podobno za mną tęsknią teraz :roll::roll:. Tak mi mama mówiła... Nawet z Hexą wychodzi, żeby jej zabawkę porzucać :-o. PS> TZ?? :evil_lol::evil_lol::diabloti:
  25. Ja też się winna nie czuję :eviltong:. Gdybym była w PL to bym miala właśnie wesołą gromadkę 5 szczeniorów, które ktoś podrzucił pod komendę :angryy:. Mama wczoraj mi powiedziała o tym i już mialam manatki pakować, ale dodała że maluchy znalazly domu u pracowników i trojga innych ludzi. Zapytałam dlaczego mama jednego sobie nie przygarnęła i powiedziała że jeden łobuz jej wystarczy :evil_lol:.
×
×
  • Create New...