-
Posts
6689 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by *Monia*
-
Sheyna w typie MALINOIS oraz jej dzieci już szczęśliwe w swoich domach!
*Monia* replied to Lilmo's topic in Już w nowym domu
Odpowiem na pytania, na które odpowiedź znam z doświadczenia. W kwestii kocio-psiej się nie wypowiem, bo u nas kota nie ma, nie było i nie będzie. Hexę do kota przyzwyczajać próbowałam, ale ona jest do kotów uprzedzona i trochę inaczej wyglądała praca z nią. [QUOTE]2) Co male piesy jedza?? a szczegolnie to niegrzeczne zwierze? :P - chcielibysmy wiedziec na jakie ewentualnosci sie przygotowac.[/QUOTE] U Shiny świetnie sprawdził się barf - surowe kości. Posiłek zajmuje trochę czasu, żeby zjeść musi zużyć trochę energii i zaspokaja potrzebę gryzienia. Moja młoda po kości większej najedzona i zadowolona, sprzęty domowe mamy w całości. Tylko nie każdy pies od razu bez problemu trawi surowiznę i u Shiny trwało kilkanaście dni przystosowywanie do nowej formy żywienia. Przygotowywanie mięsno-kostnego posiłku bezproblemowe - rozmrażamy i podajemy. Więcej zabawy z papkami warzywno-owocowymi, ale dla mnie akurat to najfajniejsze ;). Jeśli nie barf to karma sucha dobrej jakości - moja przed BARFem jadła purinę pro plan i brita junior. Można też gotowane podawać i dodawać witaminki dla szczeniaków. Tylko karma i gotowane nie zaspokajają potrzeby żucia i dużo gryzaków do tego trzeba. To tylko moje spostrzeżenia i wiele osób się może z tym nie zgadzać ;). Hexę za młodu karmiłam gotowanym i kupowałam do tego różne gnaty wędzone, surowe, uszy wędzone, kości prasowane. Shina odkąd je barf to kości prasowane służą do zakopywania w pościeli :lol:. [QUOTE]3) Mamy zabrac ze soba smyczke i obrozke?? - smyczke mamy szkoleniowa taka na kilka metrow chyba beedzie dla tajfuna na razie odpowiednia[IMG]http://www.dogomania.pl/images/smilies/icon_biggrin.gif[/IMG] [/QUOTE] Smycz krótsza (ok. 2m), najlepiej przepinana do dojścia na miejsce spacerowe, a linka długa do biegania i szkolenia. Obróżka albo szelki na spacery. Do puszczania na lince szelki wygodniejsze. [QUOTE]5) chyba niezaprzeczalnie bede ja zabierac do pracy mam nadzieje ze w autobusie nie siusia haha [/QUOTE] W autobusie raczej się nie zsiusia, ale może mieć chorobę lokomocyjną i reklamówki się przydadzą ;). Do tego psiaki trzeba przewozić w kagańcu, więc trzeba małą do niego od początku przyzwyczajać. Tyle z moich doświadczeń i obserwacji. -
Planujesz powiększenie rodziny czy tylko tak dziwnie napisałaś? :-o Twoja wypowiedź dwuznacznie zabrzmiała - może znaczyć że zostanie na DT albo już w DS. Jak to jest? :razz:
-
Hexa ma łupież po marchewce (sprawdziłam jakiś czas temu). Może to wina jakiegoś warzywa? Za to po pomidorach ma megasraczkę, a jak pomidora nie ma to papki trawi bez problemu (jest na gotowanym plus papki na obiad co drugi dzień). Tak w ogóle to wpadłam w szał zakupowy i co chwila mam ochotę coś dokupować - a to warzywa, a to owoce, a to różne podroby. Na psie gadżety nie mam aż takiej ochoty jak na żarełko. Choroba mnie dopadła jakaś :evil_lol: (poza przeziębieniem, które mnie również dopadło). Każda papka jest inna, a wszystkimi psy się zajadają tak że miski fruwają po kuchni. TZ tak się nie cieszy jak mu raz na ruski rok coś ugotuję :diabloti:. Jak przychodzę z zakupów i wyjmuję robota kuchennego to obydwie siadają i siedzą jak zahipnotyzowane - aż chce się robić jedzenie dla tych paszczy :loveu:. A w tym miesiącu liczyłam ile wydałam na Shinę i odejmując to co zjadła Hexa (kości, papek nie odliczam) wyszło około 60 zł :-o. No ale też powinnam doliczyć to co w domu już było, chociaż i tak nie spodziewałam się aż tak małej sumy. Chyba że czegoś zapomniałam dopisać, bo ja sklerozę mam :oops:. Ciężko uwierzyć, że tak mało... Shina je 2-3 posiłki dziennie i to dosyć spore, bazujemy teraz na kościach cielęcych, przełykach, trochę mniej na korpusach i porcjach indyczych. Młoda waży około 18 kg.
-
To nie ja mam kwiatki tylko Krzysiek, a to zasadnicza różnica :evil_lol:. W moim pokoju z roślin to można tylko kawałek liścia czy jakąś suchą trawę którą przywlekę na spodniach :lol:. Jak Krzysiek wyjeżdża to kwiatki biedne są ze mną, ale odporne cholerstwa niesamowicie - większość to kaktusy ;). Moje pieski właśnie sobie miłość wyznają - Shina siedzi na Hexolinie i ją bardzo namiętnie liże po pysku żeby go Hexa otworzyła i dała zajrzeć do gardła :p. W przerwach od miłości wspólnie bawią się sznurkiem :crazyeye: - Hexa głupieje na starość, bo wcześniej było dla niej nie do pomyślenia żeby trzymać tą samą zabawkę co inny pies, a o zabawie to już w ogóle można było zapomnieć.. Czekam na sznury i smycz dla psiorów już prawie 2 tygodnie i cisza. Wybrałam odbiór osobisty żeby szybciej było :angryy:.
-
Witamy :) Hexa dzieci nie lubi i szczeka, a Shina na nie skacze, więc do dzieci nie podchodzimy i omijamy szerokim łukiem jak tylko widzę cień zainteresowania ze strony malucha. Hexa na pewno nie ugryzie, w przeciwnym wypadku by nosiła kaganiec bo tu dzieci dużo. Shina woli uciec, chociaż bardzo ją te małe istotki intrygują i chętnie by się pobawiła (sprawdzone na moim chrześniaku, którego widziała pierwszy raz). Doberman u mnie był 3 dni i pies po prostu przekochany - przekonały się do niego nawet osoby bojące się psów. Miał trochę wad, ale był zupełnie pozbawiony agresji do ludzi i zwierząt. Gdyby dobcie były całe czarne to by była rasa, którą bym chciała mieć (kocham czarnuchy od zawsze). A tak to nie mam rasy pożądanej i będę mieć kundle :lol:. Wczoraj Hexolina była na dogtrekkingowym spacerku w lesie Bielańskim i świetnie się sprawowała :loveu:. Początek był nieciekawy, bo darła paszczę na mnie żebym coś jej rzuciła, coś jej kazała zrobić, dała smaka czy cokolwiek, ale później jak już zaczęliśmy iść to uznała taki spacer za coś przyjemnego. Nawet zbytnio nie marudziła, że cały czas na smyczy jest i musi iść bez wąchania wszystkiego wokół :razz:. Trochę się tylko wkurzała jak zmieniało się ustawienie psów idących, bo ona miała inną wizję porządku, ale później już jej nie przeszkadzało jak zmienialiśmy kolejność (raz się idzie wolniej raz szybciej, jak kto ma siłę ;)). Za to Shina w tym czasie została w domu i zmieniała ustawienie rzeczy pozostawionych na parapetach. Jak przyszłam to na parapecie w kuchni został tylko kwiatek (kaktus), a w pokoju za to puściutki parapet. Dobrze, że w drugim pokoju nie postanowiła zrobić porządków, bo jak by 6 czy7 kwiatków zrzuciła to bym nogi z d... powyrywała :mad:. Bardziej zmęczona po Hexy spacerze była Shina :evil_lol:. Zdjęcia może będą, ale ja nie miałam aparatu, więc nie wiem czy jakieś wyszły. Za tydzień kolejny wypad i tym razem może całe stadko mi się uda wyciągnąć (łącznie z TZem :razz:). To tyle z nowości :). Aparat na wakacjach, więc fotek brak :roll:
-
Niestety się nie zgubiliśmy, chociaż ciekawiej by było jak byśmy się zgubili :razz:. Trasę odbyliśmy dosyć krótką, były góry i las :evil_lol:. Ludzi w samym lesie niedużo, ale jak wracaliśmy to już się spacerowicze pojawili. Moim zdaniem na Młocinach było ciekawiej. Ale następnym razem chcemy poodkrywać drugą stronę lasku Bielańskiego, więc trasa się wydłuży i pewnie będzie ciekawsza ;). W następny weekend może dwie kundlice wezmę, bo Hexa za grzeczna jest i nawet się wkurzać nie musiałam na ciągnięcie we wszystkie strony. Niech się smarkacz uczy od starszej siostrzyczki jak trzeba chodzić i że zabawa z psami nie jest celem spacerów ;).
-
Wyrzucony szczeniak - śliczna jak laleczka.... MA DOM :D
*Monia* replied to zerduszko's topic in Już w nowym domu
Super wieści :multi:. Świetny tymczas z Ciebie :loveu:. Dużo szczęścia malutkiej życzymy! -
My też będziemy :). Tzn. ja i Hexa [SIZE=1][B]Kuba[/B] - propozycja podwózki nadal aktualna?[/SIZE]
-
[url]http://i303.photobucket.com/albums/nn144/martyna2196/gory2010/DSC_7003.jpg[/url] - przystojniak :loveu: [quote name='Unbelievable']Skoda tylko, że jak mi wyrwie zabawkę to spieprza w długą- ma ktoś jakiś pomysł jak to zrobić żeby nie zwiewał od razu? wolałabym bez jedzenia [IMG]http://www.dogomania.pl/images/smilies/icon_wink.gif[/IMG][/QUOTE] Hexa robiła dokładnie to samo :mad:. Uczyłam ją wymieniać na jedzenie, ale później żarcie było mniej ważne niż zabawka i albo uciekałam albo czekałam aż przyjdzie łaskawie i w nagrodę znowu przeciąganie.
-
Dzięki za pocieszenie :p. Na szczęście z ucieczkami i polowaniem na cokolwiek problemów nie mamy bo ona na to zbyt ograniczona jest :diabloti:. Jak by jeszcze takie coś dołączyło to bym się załamała i poszła w Wiśle utopić (daleko nie mam :evil_lol:). Ona zepsuta od początku jest - taki wadliwy towar mi się trafił :roll:. Wczoraj słonik powrócił na spacerze i Shinulec była w siódmym niebie jak go dorwała w swoją paszczę. Oczywiście poszła go zakopać, żeby przypadkiem Hexa go nie znalazła. Tylko Hexa słonika nie rusza nawet jak jej każę go przynieść, więc po co ten głupol go zakopywał :hmmmm:. A wczoraj to myślałam, że znajomego psiarza utłukę :mad:. Szłam z suńkami, ledwo żywa bo chora jestem i widzę puszczonego psa. Więc sobie stanęłam i stoję czekając aż koleś psa odwoła. Nie odwołał i wpadł mi kundel między psy. Zrobiłam kilka piruetów, pokręciłam się w kółko i ledwo trzymając się na nogach doprowadziłam psy do porządku. Tamten pies widząc że już na pewno żadna się nim nie zainteresuje, a ja go mogę zamordować w końcu odbiegł. Ja nawet nie miałam siły nic powiedzieć, bo nie dość że i tak ledwo oddychałam to wysiłek (mały bo mały, ale przy bólu mięśni każdy ruch jest ciężki) mnie tak wyczerpał że ledwo byłam w stanie nogami ruszać.. A dlaczego się wkurzyłam na kolesia? Bo mu mówiłam wcześniej że Shina ma cieczkę i żeby psa pilnował, a on to olał i ja sama się z psami bujać musiałam :angryy:. Shina cieczki jednak jeszcze nie ma (w sumie trochę to dziwne, bo już początki było widać), ale koleś o tym nie wie. Jak dzisiaj go spotkam to mu swoim zachrypniętym głosikiem wygarnę co myślę o takich atrakcjach. A wcześniej na tym samym spacerze jakieś dzieci z przedszkola się na nas szykowały. Nie dość że zajmowały pół lasku, całą ścieżkę i szłam po śniegu między drzewami to jeszcze kilku odważniaków postanowiło obejrzeć psy z bliska. Na moje wychrypiane "nie próbujcie nawet podchodzić" dzieciaki na szczęście odpuściły. A co robiły panie nauczycielki? Plotkowały w najlepsze i dopiero jak obok nich przechodziłam się zorientowały że idę i wypadało by trochę miejsca zrobić :angryy:.
-
O kotach nie wspominam, bo na nie odczulam już parę lat i osiągnęłam tylko siadanie i czekanie aż kot pójdzie jak Hexi jest na smyczy :roll:. Przez cioci koty musieliśmy dodatkowe ogrodzenie zrobić żeby Hexolina ich nie widziała i nie darła paszczy... Jak Hexa goni kota i kot się zatrzyma to ta zwiewa z piskiem jak by ją ktoś ze skóry obdzierał. Jak kot nie ucieka to grozi mu ogłuszenie, bo ta wariatka drze mu się do ucha :mad:. Ona nie gania aby złapać tylko dla samej frajdy z pogoni. A fotki może jakieś ze spacerku :razz:
-
Jak już się rozwinęła dyskusja o ganianiu zwierząt to powiem Wam, że kiedyś w lesie stałam trzymając się drzewa i modląc się żeby smycz nie puściła :roll:. I to nie z powodu zwierzątka, które wyskoczyło tylko po prostu Hexa poczuła trop i kontakt z nią był niemożliwy. Jak bym smycz z ręki wypuściła przez przypadek to już bym mogła sobie pieska ganiać :shake: (na którymś zakręcie bym złapała, ale po co stresować siebie i narażać psa). To nie był środek lasu tylko jakieś 30-40 metrów od domu babci i na szczęście jakoś udało nam się wrócić. Hexę mam od szczeniaka, ale zapędów myśliwskich u niektórych psów przeskoczyć się nie da. Za to Shina to inny przypadek i z nią sarenki niedawno obserwowałyśmy z niewielkiej odległości. Sarenki wcale naszą obecnością się nie przejmowały i robiły swoje. Strasznie żałuję że aparatu nie wzięłam wtedy... Tropy saren młoda ma na co dzień, bo chodzą tymi drogami co my i tak do nich przywykła że nie zwraca uwagi. A dziki przychodzą do lasku niedaleko naszego bloku i w nocy się tam nie zapuszczam :roll:.
-
Jak są sarny to już Hexa bez smyczy nie poszaleje, bo ona jak trop złapie to koniec :shake:. Ale Hexolina na szczęście nie jest tak rąbnięta jak Shina i grzeczniej chodzi w towarzystwie, zabawy z psami ją nie kręcą :). Ostatnio jak pies ją zaczepiał to się zakopała w śniegu i udawała że jej nie ma :p. [quote name='jj.julka']No, Ewa tylko, że mój pies był na smyczy, a potem zjadł kał owego stworzenia... mniam! [/QUOTE] To się zdrowo odżywia, same witaminki :evil_lol:. Shina zawsze łapie w paszczę i wypluwa zniesmaczona :lol:
-
Gotowanych kości psu podawać nie wolno. Moja młoda też miała na początku rewolucje żołądkowe, chociaż wymioty tylko ze 3-4 razy ale przez kilkanaście dni kupy luźne i nie będę się rozpisywać jak mieszkanie wyglądało :roll:. Była metoda prób i błędów i jak tylko po czymś kupka się odrobinę unormowała to tego się trzymałam. Teraz po kilku miesiącach barfowania Shina je wszystko i ani razu nie miała biegunki (trochę rzadsze kupy zdarzają się w dniach bez kości). Nie liczę ile razy się poddawałam i chciałam do karmy wracać jak zaczynałam barfem karmić. Na szczęście kilka osób mnie tu podtrzymywało na duchu i na szczęście nie zrezygnowałam ;).
-
Podałam linki w swoim wcześniejszym poście. Kości mięsne oddzielnie, nie z podrobami czy warzywami. W misce ciężko będzie psu jeść kość, więc wyznacz jakieś miejsce do jedzenia (jakiś dywanik, ręczni czy koc). Dajesz kość i posiłek z głowy. Jak kość ma mało mięsa na sobie to dorzuć do tego jakieś mięso z tego samego zwierzaka. O papkach napisałam wcześniej. Jak nie masz robota czy czegoś do rozdrabniania warzyw to tareczka w rękę i do roboty. Podroby możesz drobno pokroić i dodać do startych warzyw. Na początku nie dodawaj wielu składników, żeby nie robić psu rewolucji w żołądku. Ja w ciągu jednego dnia staram się (nie zawsze wychodzi ;)) nie mieszać kości i papek. Jak daję danego dnia kości to zwykle jednego rodzaju - np. cielęce czy wołowe, następnego dnia drobiowe, kolejnego papki. Shina akurat robi dużo kup po kościach cielęcych, więc kiedy je dostaje daję albo papkę albo coś innego żeby nie ganiać za często na spacery. W dniu kiedy suńka dostaje serek biały (z miodem i jogurtem) daję zwykle kości na kolejne posiłki (młoda je przeważnie 3 posiłki), rzadziej papki. Przy barfie można dużo kombinować, ale trzeba uważnie obserwować psiaka co mu służy i jak co trawi. Kości wieprzowych raczej nie daję, bo młoda po nich ma łupież.
-
[quote name='Agnieszka K.']Nie wszyscy potrzebuja tłumaczenia ....... [/QUOTE] No właśnie ;). Dzięki, poczytam sobie i jak ktoś chce mogę od razu przetłumaczyć :).
-
Hexa też była młoda i głupia, ale z nią jakiś kontakt był a z tą przy zawieszkach nie ma :shake:. Ale w sumie lepsze to niż bieg na oślep za 'pożądaną' osobą, psem czy czymkolwiek. Tylko dołujące jest jak się staram jak mogę a nic do psa nie dociera. To jest gorszy amok niż Hexy przy kotach, bo Hexa przynajmniej zdaje sobie sprawę z mojej obecności... A było już tak fajnie i Shinulec prawie zawiech nie miał... Zacisnę zęby i przeczekam ten trudny okres w jej młodości :roll:. Za karę tylko Hexa w niedzielę jedzie na spacer a głupol zostanie sam w domu (i tak miało tak być, ale Shinul tego nie wie więc ciiicho :evil_lol:). Po ostatnim spacerze (przed chwilą) twierdzę że pobyt Hexy dobrze na Shinę działa i ładnie przykład bierze ze starszej siostrzyczki :razz:
-
przytulanko [img]http://www.photoape.com/album/photo/getPhoto.cfm?albumID=28796&photoID=1525330[/img] noski noski:loveu: [img]http://www.photoape.com/album/photo/getPhoto.cfm?albumID=28796&photoID=1525332[/img] [img]http://www.photoape.com/album/photo/getPhoto.cfm?albumID=28796&photoID=1525334[/img] i zawstydzony Shinul [img]http://www.photoape.com/album/photo/getPhoto.cfm?albumID=28796&photoID=1525333[/img] THE END na dzisiaj. Z Hexą na spacerze nie mam czasu zdjęć robić, nawet z rzucaniem frisbee i wymyślaniem nowych zabaw się nie wyrabiam :roll:. Dzisiaj miałam porównanie Shiny i Hexy na oddzielnych spacerach i z obydwu mokra cała wróciłam - z Shiną ze złości na jej niekumatość i zawiechy, a z Hexą ze zmęczenia. Mam nadzieję że Shinul z tego wyrośnie zanim ją rozszarpię na drobne kawałeczki :shake:. A Shinul dzisiaj na 5 minut zawiesił się na znajomym kolesiu z psem, którzy stali sobie na wale (tzn pan stał, a pies śmigał gdzieś po drugiej stronie). Nic na nią nie działało, nawet ją podnosiłam, machałam różnościami przed nosem, próbowałam biegać, skakać, ciągać ją za kudły i nic, ona była jak zahipnotyzowana :mad:. Jak już byłam bliska rozpaczy to łaskawie na chwilę na mnie spojrzała i wróciła nadzieja. Niestety znowu się zawiesiła i chwilę była nieprzytomna. Jak pan z psem odeszli to i tak swoje musiała odsiedzieć i dopiero jak już się namyśliła to przyszła. Mi już wtedy chęć do wszystkiego odeszłoa, przełknęłam złość, zapięłam ją na smycz (cały czas była luzem) i poszłyśmy. Cały czas starałam się nad sobą panować, ale w domu wybuchłam i Krzysiek się nasłuchał o swoim kochanym piesku :roll:. Za to za chwilę wyszłam z Hexą i odzyskałam wiarę w psy - ta energia, chęć pracy ze mną, amok na widok frisbee, zupełne olanie psa zapraszającego ją do zabawy, pytanie wzrokiem czy na pewno chcę żeby ona do psa podeszła, itp. Do tej pory takiej różnicy między nimi nie odczuwałam, ale dzisiaj uświadomiłam sobie, że jest przepaść i mam nadzieję że uda się ją nam przeskoczyć. To tyle z dzisiejszych nowości. Musiałam się wyżalić, bo mnie to dzisiaj załamało :-(.
-
One tak mogą nawet kilkanaście minut, a Hexolina tylko co chwilę kicha albo kaszle :evil_lol:. Shina z innymi psami też tak próbuje i niesamowicie się złości jak pies jej paszczy nie otworzy :roll:. jeszcze 2 zębate [img]http://www.photoape.com/album/photo/getPhoto.cfm?albumID=28796&photoID=1525305[/img] [img]http://www.photoape.com/album/photo/getPhoto.cfm?albumID=28796&photoID=1525317[/img] i Shinulec próbuje całować niezadowoloną Hexę [img]http://www.photoape.com/album/photo/getPhoto.cfm?albumID=28796&photoID=1525318[/img] a tu już miłość [img]http://www.photoape.com/album/photo/getPhoto.cfm?albumID=28796&photoID=1525325[/img]
-
Hexa chciała okazać Wam swoje niezadowolenie, że prawie nikt za nią nie tęskni. Hexa zła, a Shinulec korzysta z okazji i sprawdza co tam w żołądku siedzi :evil_lol: [img]http://www.photoape.com/album/photo/getPhoto.cfm?albumID=28796&photoID=1525290[/img] samoobrona: najpierw chwyt za pysk [img]http://www.photoape.com/album/photo/getPhoto.cfm?albumID=28796&photoID=1525289[/img] a później skręcamy kark [img]http://www.photoape.com/album/photo/getPhoto.cfm?albumID=28796&photoID=1525288[/img] ale i tak się kochają [img]http://www.photoape.com/album/photo/getPhoto.cfm?albumID=28796&photoID=1525285[/img] [img]http://www.photoape.com/album/photo/getPhoto.cfm?albumID=28796&photoID=1525286[/img]
-
Wyrzucony szczeniak - śliczna jak laleczka.... MA DOM :D
*Monia* replied to zerduszko's topic in Już w nowym domu
[B]zerduszko[/B] przyznaj się, wypchałaś Kluchę i udajesz że niby ona tak się zmieniła :mad: [SIZE=1]Ja też Hexy nie poznaję po jej 'wakacjach' - nie ciągnie, czeka na każdy mój ruch, gest czy słowo żeby działać :razz: [/SIZE][QUOTE]Monia, rusz głową, nowoczesna technika: kamerka internetowa, oe :diabloti:[/QUOTE] Ale oe ma mały zasięg i z pracy nie da się dosięgnąć prądem :shake:. Chyba że zamontować głośnik i jak się dostrzeże na kamerze że sikać zaczyna to ryknąć tak głośno żeby się szczeniakowi siku na długo odechciało :diabloti:. Jak młodą nagrałam jak została sama to się dowiedziałam ciekawych rzeczy o jej zachowaniu i jednak wcale nie śpi tylko penetruje najpierw mieszkanie, zjada to co dostanie i film się niestety skończył na etapie skakania na drzwi od pokoju więc dalszy ciąg mi nie jest znany :roll:. Ale już drzwi od pokoju nie zamykam i dzieciuch może sobie na parapecie posiedzieć (co również lubi w nocy czynić ;)). [QUOTE] Te uszy są niesforne, one się chyba zabierają, zeby wstać :P [/QUOTE] Będzie nietoperz :loveu::loveu:. I szybciej do super domku poleci :razz: