Jump to content
Dogomania

M@d

Members
  • Posts

    1911
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by M@d

  1. [URL="http://www.dogomania.pl/forum/members/38236.html"]akodirka[/URL] ja też zawsze zwalniam jak widzę w pobliżu psa ;) Znaczy jest nas więcej - szkoda, ze tak mało ... :roll:
  2. Aaa! Zapomniałem Wam napisać... Jak zabrałem Mafię i Kamyka do weta, a Lump został sam, to był bardzo zdenerwowany. Jak żona wróciła z pracy, to Lump biegał w kółko, nerwowo dyszał i był zdezorientowany. Z tych nerwów otworzył 2 wiszące szafki w kuchni :crazyeye: , w tym "Skarb Narodów" czyli szafkę z ciastem! Tym nie mniej poza otwarciem nic nie zrobił i nie ukradł! :evil_lol: A z newsów aktualnych, to Mafia już zaczyna chodzić regularnie na spacery, coraz szybciej biega i zaczyna już skakać w śniegu :eviltong:
  3. [quote name='Doginka'] Moje psy jakbym przykryła kocykiem, to zwiałyby w inne miejsce - ciekawe czemu sznaucery nie lubią przykrywania[IMG]http://smileys.smileycentral.com/cat/4/4_12_10.gif[/IMG][IMG]http://smileys.smileycentral.com/cat/4/4_6_2v.gif[/IMG][/quote] Mafia już powoli wraca do siebie ;) A co do Sznupów i ich niechęci do przykrywania, to nie potwierdzam :eviltong: On tak SAM się nakrywał! .. i to codziennie! Na dodatek lubił pakować się pod kołdrę i przytulać do człowieka - nawet latem! :crazyeye: [IMG]http://images33.fotosik.pl/408/235887be3c7eea28med.jpg[/IMG] [IMG]http://images28.fotosik.pl/297/4e93c4746db7a67cmed.jpg[/IMG] [IMG]http://images41.fotosik.pl/32/7497e689979c9fa2med.jpg[/IMG] Mafia też ostatnio zakopała się w pościeli :eviltong:
  4. [quote name='Patikujek']Kurde ale wstyd:oops::oops::oops: idę się zapaść pod ziemię:oops:[/quote] Pewnie! Wstyd! Zobacz jak Twój pies po tym wszystkim wygląda! [IMG]http://www.dogomania.pl/forum/customavatars/avatar9348_32.gif[/IMG]
  5. Nie wiem jak inni, ale ja pisząc o zdrowiu kundelków i braku opieki nie miałem na myśli ostatnich lat ... Nie wiem ile masz lat, to nie zarzut, po prostu możesz nie pamiętać, ale jeszcze 20-30 lat temu wielu ludzi nie chodziło prawie wcale do weterynarza ze zwierzętami domowymi, a szczególnie ci od kundelków... W miastach gabinety weterynaryjne były ewenementem! Zdrowie kundelków nie wywodzi się z kilku lata wstecz, ale dziesiątków pokoleń wstecz. To, że dzisiaj ktoś prowadza swego kundelka (chwała mu za to :multi: ) do weta, odbije się za kilkadziesiąt pokoleń ... osłabieniem "rasy kundelkowej" :lol: A gwoli uprzedzenia wszelkich sugestii co do uprzedzeń lub czegoś takiego, to sam mam tylko i wyłącznie nierodowodowe i oba ze schroniska ... :eviltong:
  6. Wiesz madzia... mnie to też czasem przychodzi na myśl ... ;) A teraz sprawozdanie z "placu boju" : Noc po sterylizacji Mafii i kastracji Kamyka była pełna niespodzianek. Wystarczyło na chwilę spuścić z oczu któreś z nich, aby potem gorączkowo poszukiwać gdzie też zwierzak polazł... Najpierw zniknęła Mafia i musieliśmy ją eksmitować z zimnej werandy, gdzie rozłożyła się na fotelu i trzęsła z zimna. Położyliśmy ją na kanapie i przykryliśmy kocem, żeby wkrótce skonstatować, że znowu zniknęła! Znaleźliśmy ją w dużej niszy pod kanapą, nakryliśmy ręczniczkiem i daliśmy spokój. Mafia mimo poznieczuleniowego skołowacenia i obolałości, zachowywała czystość wlokąc się za potrzebą do ogródka! Rano już z nią lepiej, ale próbuje się wylizywać, na szczęście na razie bezskutecznie, bo ma na szew założony przezroczysty "plaster" - taką cieniuteńką oddychająca "sztuczną skórę". Nie bardzo tylko chce jeść, ale pewnie niedługo jej przejdzie. Natomiast Kamyk mimo otrzymania tylko połowy wybudzacza (bo do poleconego chirurga droga była daleka, jechaliśmy godziną i nie chciałem żeby w drodze powrotnej szalał jak zwykle w transporterze) po powrocie do domu łaził i szukał swego miejsca co chwilę zatrzymując i posypiając podpierając się nosem. Wprawdzie mogliśmy skorzystać za darmo z chirurga Fundacji z której adoptowaliśmy Mafię, ale po pierwsze woleliśmy "naszego" chirurga, a po drugie postanowiliśmy z żoną, że Fundacja niech lepiej tę kasę przeznaczy na potrzebujące zwierzęta. A tu kamyk krążący po domu: [I] - Ziiimno mi, tu przy kominku będzie cieplej. Ej! Napalcie w kominku!! Co jest?[/I] [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images48.fotosik.pl/62/6fe43460ad2a3e27.jpg[/IMG][/URL] [I]- Umieram, dlaczego miska pusta, dajcie ostatni posiłek![/I] [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images50.fotosik.pl/62/b6e31e29d0983eef.jpg[/IMG][/URL] [I]- Ja zaraz idę dalej, tak tu tylko chwilkę na środku odpocznę...[/I] [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images42.fotosik.pl/58/535fc38da36702c0.jpg[/IMG][/URL] W końcu położyłem kotu posłanko przy piecu, ułożyłem go w nim i tak spał. Po jakimś czasie patrzę kota nie ma! W domu nie widać! Panika! Może leży nieprzytomny w ogrodzie? Godzina poszukiwań z latarką, cały dom, ogród, wszędzie! Nawet odsuwałem meble ... Kota nie ma! Nagle z ogrodu włazi SPRĘŻYSTYM krokiem Kamyk ze zmokniętą od padającego śniegu sierścią... - [I]No co? Byłem na spacerze!! [/I] ... :angryy: Z rana Kamyk jakby nie zauważył, ze wczoraj miał operację i pomyka jak co dnia ... Twardziel! :evil_lol:
  7. Zamęczanego i torturowanego Yorka należy odebrać i przekazać mojej kuzynce do idealnego bezstresowego domu! Jako, że ona nie pracuje, a mieszka w domu z ogrodem, ma więc czas aby zapewnić psu opiekę i życie pozbawione jakichkolwiek stresów - jej York leje na dywan gdzie popadnie nawet tuż przy otwartych drzwiach do ogrodu :lol: Nigdy nie uświadomiono go, że należy wychodzić "za potrzebą" do ogrodu! Przez kilka lat by całe dnie z Panią, więc jak ona teraz musi więcej wychodzić, to ściąga matkę, bo piesek histeryzuje i nie może być w domu sam :diabloti: OTO JEST IDEALNY DOM DLA YORKA, a nie jakieś wymagania i tresury!!
  8. Nawet o tym nie myśl! :evil_lol: Jak zobaczysz moje nazwisko na liście do Sejmu, będzie to oznaczało, że aby się tam dostać poszedłem na tyle "kompromisów", że mój kręgosłup uległ całkowitej atrofii i nie będzie niczym dziwnym gdy zobaczysz mnie wtedy na mównicy zachwalającego hodowle bezrodowodowe (bo np. żona szefa partii ma taką hodowlę i tak mi kazali :diabloti: )
  9. Piękna kocia :cool3: Weszka - powodzenia w Lesznie Doginka - gratuluję krecików! :multi:
  10. Powiedzmy sobie szczerze... Zdrowie psów jest wypadkową wadliwych genów i ludzkiej chciwości lub niewiedzy. W przypadku rodowodowych jeżeli jakiś "Champion" daje szczeniaki z poważną chorobą genetyczną, uczciwy hodowca wycofuje go z hodowli, a nieuczciwy mnoży dalej (chyba, że nabywcy pójdą do ZKP narobią afery i straci uprawnienia... - jak mu zależy tylko na kasie, to będzie mnożył dalej, bez rodowodu i wpychał chore psy na rynek "bezrodowodowców"... No bo skąd tyle bezrodowodowych po "Championach" jak nie z tego i z "lewych" miotów?) W przypadku pseudohodowli nie ma nawet tego mechanizmu, bo rozmnażacz nie interesuje się czym handluje, a nabywcy nie mają jak dotrzeć do rozmnażacza, ani żadnego mechanizmu aby mu to uniemożliwić! Tak więc to nie kwestia w krzyżowaniu osła z małpą, a w tym, żeby ludzie byli uczciwi, albo prawo mniej dziurawe... Wyobraźmy sobie sytuację, ze KAŻDY pies MUSI mieć metrykę (nie mylić z rodowodem) w której wpisany jest z nazwiska "hodowca" i że hodowcę nierasowych także obejmuje taka sama "gwarancja" jak hodowców rodowodowych i że można zgłosić (do odpowiedniej instytucji wydającej takie metryki) fakt chorób genetycznych, a owa instytucja na podstawie kilku tego typu zgłoszeń odmawia takiemu "hodowcy" wystawienia metryk... Załóżmy też, że posiadanie psa bez metryki jest karane grzywną ... AU! Kolejka ludzi z pretensjami pod drzwiami, "instytucja" nie chce wystawiać "metryk", psy bez metryk w zasadzie nie do opchnięcia... Co za ból, dla tych co chcą opychać chore i z wadami ... ! :diabloti: Wiem, Science Fiction, ale czyż nie wpłynęło by to dodatnio na zdrowie rozmnażanych psów ... :cool3:
  11. U nas w domu psa nie było, ja za to od małego byłem psofilem ku przerażeniu i zgryzocie mojej babci, która zwykle wychodząc ze sklepu zastawała mnie w trakcie poufałego [I]tête[/I] à [I]tête[/I] z jakimś psem... (najczęściej był to mój ulubiony ON - czyli Szarik :eviltong:) Na szczęście moja babcia wpoiła mi podstawowe zasady i dlatego (oraz przy pewnej dozie szczęścia...) nigdy takie spotkanie nie skończyło się pogryzieniem! Zawsze podchodziłem spokojnie, siadałem obok na stopniu schodów sklepu i spokojnie wyciągałem rękę. Jak pies chciał to powąchał, jak nie to siedziałem dalej, aż zwykle podszedł mnie powąchać. Bywało, ze gdy podchodziłem, pies powitał mnie warknięciem i wtedy rezygnowałem z poufałości. Raz w wieku ok. 4-5 lat "nie posłuchałem rad babci", spanikowałem i zacząłem uciekać przed biegnącym do mnie szczeniakiem ON-ka. Skończyło się strachem i siniakami na tyłku, bo szczeniak złapał mnie za d... :evil_lol: Ot tej pory zawsze zastygałem w bezruchu w niepewnej sytuacji... Parę razy w życiu ta zasada wybawiła mnie prawdopodobnie ze sporych "nieprzyjemności". Do dzisiaj stosuję z powodzeniem te zasady i nawet jak zdarza mi się podbiec , to na widok psa zwalniam do normalnej prędkości (autobus będzie następny za chwilę, a nogi mi za chwilę nie odrosną :diabloti:) Niestety wiedza jak zachować się wobec psa zdaje się zaginęła w narodzie i są tego konsekwencje .... BTW - jak pies był z właścicielem, to zgodnie z zasadami babci pytałem właściciela czy mogę podejść i pogłaskać. To było oczywiste, choćby dlatego, że pies był czyjąś własnością, a więc wypadało zapytać ... Na tej samej zasadzie jak wypadało zapytać, właściciela stojącego przy np. motorze, czy mogę obejrzeć motor ...
  12. Śmiesznie się zbiegło, bo ok. 2 tygodnie temu w ramach ochrzaniania Mafii za demolkę ochrzaniliśmy w żartach Lumpa, że nie pilnuje porządku i jego podwładni (czytaj Kamyk i Mafia) rozrabiają, kradną i niszczą... :eviltong: Niedługo po tym Mafia przestała niszczyć, oraz zauważyliśmy jeszcze jeden dziwny objaw... Otóż od tamtej pory jak Kamyk i Mafia zaczynają w domu ganiać się, "tłuc" łapami itp, to Lump podrywa się z kanapy, zeskakuje i zaczyna na nie szczekać :evil_lol: Przedziwne są takie zbiegi okoliczności ... a może Lump rozumie więcej niż przypuszczamy i przejął się rolą nadzorcy/wychowawcy? :diabloti: UPDATE: Dzisiaj nastąpił TEN DZIEŃ :diabloti: Hurtowa rzeźnia! Kamyk i Mafia stracili szansę na przekazanie dalej swych genów! Mafia zdycha na fotelu przykryta kocykiem, a Kamyk krąży w poszukiwaniu dobrego miejsca na drzemkę. Odruchem psa (kota?) Pawłowa poszedł na swój ulubiony taboret do wygrzewania się przed kominkiem, szkoda tylko że nie zauważył, ze kominek nie napalony :eviltong: Ale nie bylem cham, napaliłem kotu :evil_lol:
  13. @ Władczyni - powód kastrowania omawiałem kilka razy, ostatni raz na str 44 nie chce mi się jeszcze raz tego pisać, skoro Wam się nie chce czytać. @ an1a - wchodząc ten wątek nie miałem żadnych uprzedzeń ... @ Arjuna - psa należy tak kontrolować aby miał jak najmniej pola do polowania na inne zwierzęta domowe, ale jak zamierzasz kontrolować kota wychodzącego do ogródka i dalej "w miasto" (zamknąć w domu? :evil_lol:)
  14. Arjuna, świat doskonały nie jest, ale w ramach danego gatunku są rzeczy, które uznajemy za normalne, oraz te których nie uznajemy za normalne. Mam kota i jeżeli ten kot zagryzie komuś domowego szczura, to wynagrodzę komuś szkodę, lecz taką rzecz należy uznać za normalną, jeżeli Twój pies zagryzie mojego kota, to choć mi będzie smutno, to uznam zachowanie Twojego psa jako normalne dla jego rasy (choć są psy tolerujące koty, ale to należy uznać za wpływ człowieka, a nie immanentną cechę rasy). Co nie oznacza, że szczucie psa na koty może być tolerowane, ale w tym przypadku to właściciel, a nie pies ma coś z psychiką!!! Jeżeli jednak mój pies bez konieczności obrony przed agresją, nagle idąc sobie po chodniku urwie łeb przechodzącemu spokojnie obok pieskowi, to uznam to zachowanie jako nienormalne. Widzę, ze nie chcesz dostrzec, że broniąc istniejącego stanu rzeczy, w rzeczywistości piłujesz gałąź na której siedzisz, bo to rasa którą lubisz jako jedna z pierwszych padnie ofiarą kolejnych restrykcji... A jak się "zacznie" to już nikt nie będzie zważał czy dany pies jest łagodny, czy nie .... Nie będę Was już przekonywał bo to rzeczywiście daremny trud. Zresztą czytając Wasze posty doszedłem do wniosku, że rzeczywiście musi być coś "na rzeczy" z TTB, bo ludzie którzy je najlepiej znają piszą posty, z których między wierszami wyraźnie wynika, że to że pies zabije ot tak sobie innego psa nie jest powodem do podejmowania żadnych dzialań ... Przerażające są Wasze poglądy, ale widocznie znacie swoje psy i widać dla Was to norma... Do przeczytania Waszych postów uważałem TTB za takei same psy jak inne, teraz udowodniliście mi że tak nie jest. Dzięki, będę od teraz uważał.
  15. To samo pisałem niedawno o moich doświadczeniach z dziećmi gdy miałem małego Sznaucerka mini... Do takiego malutkiego milusiego pieska bezmózgie mamusie same zachęcały do podejścia swoje dzieci - pech chciał, że sympatyczny maluszek był nieco strachliwy i jak się podeszło za blisko to rozdzierał japę i zaczynał się szarpać na smyczy ... :roll: Natomiast teraz mam 35 kilowego Sznupa olbrzyma, który zalizał by z miłości każde dziecko, to mamuśki w panice zabierają dzieci z dala od tego morderczego potwora.. (no i dobrze zresztą bo z miłości mógł by wywrócić i miał bym kłopot :evil_lol:)
  16. Albo nie czytacie wszystkiego, albo wynajdujecie to co Wam pasuje. Ale niech tam, napiszę jedno po raz n-ty, a inne rozwinę... - Napisałem już, że jak ktoś wlazł przez ogrodzenie do psa, to problem wchodzącego, a nie wina psa. Nie o takiej agresji mówimy!!! (było już o tym kilka razy w tym wątku!) - czym innym jest gdy pies zagryzie królika, a czym innym jak zagryzie mniejszego od siebie innego psa. Tak jak czym innym jest gdy człowiek idzie na polowanie na dziki, a czym innym jak z tej samej strzelby zastrzeli dziecko, jeżeli tego nie rozróżniacie, to przykro mi... - kastracji/sterylizacji nie rozpatruję w kontekście zmniejszenia agresji, bo np. przy agresji lękowej to bezużyteczne, a przy sukach także wątpliwe. To ma być upewnienie się, że dany pies już nie będzie się rozmnażał! - uśpienie agresywnego psa to nie KARA, ale eliminacja zagrożenia ( też już o tym było w tym wątku!). Nie interesuje mnie kolejny mandat za kolejnego zagryzionego psa, jeżeli tym psem ma być np. mój pies. Łysego bandytę może być stać na 100 mandatów po 250 zł i co? Pozwolicie by jego pies zagryzł 100 innych? NO BRAWO!!! - Właściciel, którego pies się na niego rzucił i pogryzł (dotkliwie) ma decydować o losie psa? To może matka bandyty co dźgnął ją nożem też ma decydować, czy go się zamknie czy nie??? :crazyeye: - I ponownie: Każdy przypadek rozpatrywać powinno się indywidualnie i konsultować z behawiorystą. Jeżeli pies nie rokuje poprawy to nie ma dla niego miejsca w społeczeństwie. Sorry, ale każdy byczy kark będzie bronił psa którego wychował na mordercę, a niewinni ludzie i psy poniosą tego konsekwencje. - nie chcecie kastrowania/usypiania? OK. ale w takim razie proponuję opcję: - pierwsze okaleczenie/zagryzienie 1000zł (moze przypadek i nigdy się nie powtórzy), drugie (recydywa) 10 000 zł, trzecie 50 000 zł kary i 2 lata dla właściciela bez zawiasów! (grzywny z opcją zamiany na uśpienie psa ... - chcesz ryzykować, płać, będzie na odszkodowanie dla ofiar. A wyrok dla człowieka jak za celowe zabicie zwierzęcia... bo 3 raz to już nie przypadek...) Wolicie tak? A do tego (lub czegoś podobnego) dojdzie jak się nie opanuje sytuacji już teraz ...
  17. Fakt! Zaczynamy się bać :evil_lol: Już ok. 2 tygodni brak zniszczeń!!:nerwy:
  18. [quote name='WŁADCZYNI']M@d sorry, ale wiedząc że cięcie suki nie ma samych plusów (psów też nie) nikt nie ma prawa mi tego cięcia narzucić! [/quote] Nie wiem, czy dobrze wczytałaś się w cały tekst, bo o przymusowym kastrowaniu/sterylizacji pisałem w kontekście agresywnych psów rzucających się na inne psy/ludzi, ale jeszcze nie na tyle groźnie aby ewidentnie od razu kwalifikowac je do uśpienia. Jestem za wolnością i demokracją, ale już wielcy teoretycy demokracji pisali, ze wolność jednostki kończy się tam gdzie zaczyna się wolność innej jednostki! Oczywiście aby nie było, że ograniczam Twoją wolność, to miała byś wybór, po kolejnym razie gdy Twój pies bez powodu pokaleczy innego mogłabyś wybrać albo kastracja/sterylizacja, albo ... uśpienie... :diabloti: Nikt nie będzie bowiem stawiał policjanta 24/h przy twoim psie/suce i sprawdzał, czy go nie rozmnażasz tworząc kolejne kopie agresywnego psa... Sorry! Może Ty nie będziesz, ale 100 innych będzie, "bo taki śliczny"... Łagodniejsze i normalniejsze psy w przyszlości mozemy osiągnąc tylko albo brutalnie i hurtem usypiając natychmiast kazdego agresora, albo posrednio, dlużej i mniej brutalnie uniemożliwiając jego rozmnażanie. Jak nie spróbujemy już teraz coś z tym zrobić mniej brutalnie to za kilka lat sytuacja osiągnie taki punkt, że ktoś w końcu uchwali prawo, ze za pietwsze pogryzienie "kula w łeb" i wtedy dopiero będzie problem, bo ofiara takiego hurtowego podejścia mogą paść całkiem niewinne i sprowokowane psy, których właściciele nie dadzą rady udowodnić ich niewinności... Tego chcesz? Tak będzie lepiej? Już teraz zaczynają się regulacje (smycze, kagańce) walące na oślep po wszystkich psach - także tych łagodnych i odwoływalnych. Jak to nie pomoze to moga się zacząć ostrzejsze restrykcje!! Trzeba myśleć perspektywicznie i przewidywać...
  19. [quote name='tina_p']irish się boi dogów, parę razy ją atakowały. zawsze gdy je widzę, omijam je w naszym spacerowym miesjcu, kiedy nie da się minąć a widzę, że podchodzą proszę o odwołanie, to nic nie daje, nie sa odwoływane. ostatnio jednak jeszcze przy ulicy, gdy Irish była na smyczy podszedł do nas dog, irish spanikwała próbowała mi się wyrwać, mówię do właścicielki że mój pies się boi i żeby odwołała swojego, ona na to, że jej pies się chce przywitać tylko, i że ja cuduję dlatego to wszystko. macie pomysł na coś skutecznego na takie zachowanie? dodam, że mówienie o SM nic tu nie da w przypadku tego terenu gdzie chodzimy[/quote] Mój poprzedni miał agresję lękową na wszystkie psy. Jak chciałem się pozbyć dużego intruza z opornym właścicielem, to mówiłem: Panie zabierz Pan psa bo ostatnio jak mój spanikował to musiałem płacić za szycie jakiemuś psu łapy, ale prawnik powiedział, że jak ostrzegę to płacił nie będę, więc ostrzegam, a Pan rób co chcesz... :diabloti: Zwykle wywoływało szybką reakcję ... :evil_lol:
  20. Super filmik, jakbym mojego widział :lol: Ale olbrzym ma przewagę (świat jest niesprawiedliwy :eviltong:) On machnie 10 razy ozorem i kot, albo Mafia umyte :diabloti: A mała 5 minut zasuwa, aż się zasapie... i dopiero jedno ucho Lumpa kończy :lol:
  21. M@d

    Metamorfozy

    Piękne psiaki, piękne metamorfozy! :multi:
  22. Nie wiem, czy tekst znajdujący się kilka stron temu był do mnie, ale na wszelki i wypadek wyjaśnię: Nie pouczam nikogo jaki mam być pies i że ma być taki jak mój, i nie sugeruję, też że nie umiecie wychować psa bo mając niedawno psa z agresją lękową mam świadomość, ze w wielu wypadkach właściciel może stanąć stanąć na rzęsach i zatańczyć kan kana a i tak nie zmieni tego co w psie siedzi. Tym nie mniej skoro są takie jak mój obecny i takie jak mój poprzedni, to marzyło by mi się, aby powstał system eliminacji z puli rozpłodowej psów agresywnych, aby człowiek chcący mieć psa nie zostawał skazany na kilkanaście lat horroru... A miły popołudniowy spacer nie skończył się tragedią z winy jakiegoś spaczonego psa... Dlatego też był bym za : - przymusową kastracją/sterylizacją wszystkich psów przejawiających agresję (tak dominacyjną jak i lękową) w celu trwałego i pewnego wyeliminowania ich z puli rozpłodowej. (bez względu na wielkość, płeć rasę czy rodowód (!)) - za przymusowym kierowaniem do behawiorysty i na tresurę zamiast mandatu - w przypadku kilkukrotnych skarg na agresywne zachowanie (jeszcze zanim dojdzie do pogryzień). Zlekceważenie skierowania karać wysoką grzywną (przewyższającą koszty szkolenia i behawiorysty) - usypianiem - w uzasadnionych i UDOWODNIONYCH przypadkach stwarzania realnego zagrożenia dla otoczenia - obowiązkowym chipowaniem WSZYSTKICH psów, stworzeniem centralnej bazy psów i prowadzeniem "kartotek" psom agresywnym. - stworzeniem bazy "nieodpowiedzialnych właścicieli" którzy otrzymywali by sadowy zakaz posiadania psa skutkujący zakazem także wyprowadzania jakiegokolwiek psa, w celu uniknięcia rejestrowania psa "na słupa" To oczywiście "pobożne życzenia", ale przy 8 mln. psów w Polsce puszczenie tego "na żywioł" będzie skutkowało mnożeniem się tragedii... Każdy kocha swego psa, nawet jak jest "posrany", też z całego serca kochałem mojego "posrańca", ale czy możemy usłuchać glosu matki wolajacej "mój synek zabił, fakt, ale to dobre dziecko"... i puścić mordercę wolno, bo ona go kocha? "Koszt" takich rozwiązań był by wysoki, ale zyskiem po jakimś czasie bylo by to, że mogli byśmy kochać psy stabilne, zamiast kochać i cierpieć żyjąc z posrańcami ... A pisząc o usypianiu, nie mam na myśli zbiorowych masakr pod byle pretekstem, ale stworzenie uregulowań i eliminacji zagrożeń takich jak już wcześniej przytaczane jako przykład (przykład jest przypadkowy, wzięty z innego tematu na Dogo i nie ma związku z rasą) NOWA SÓL: Bestia u prokuratora
  23. Mix 2 psów rasowych nie da TRWALE zdrowszej "rasy" od materiału wyjściowego! Geny będą się "odzywać" w następnych pokoleniach. Jak skrzyżujesz rasę ze skłonnością do dysplazji z rasą ze skłonnością do wypadania oczu, to uzyskasz rasę z obiema wadami, czy magicznie wady znikną? Jedynie prawdziwe kundelki mogą być zdrowsze, ze względu na brak opieki i selekcję naturalną - połowa zdechnie nie dożywszy wieku rozpłodowego i nie przekaże wadliwych genów .... rozmnoży się najsilniejszy... Jednakże wystarczy kilka pokoleń opieki porównywalnej z opieką nad rasowymi, ratowaniem chorowitych itd. i "kundelkowa rasa" będzie miała te same problemy co inne rasowe ... Jak chcesz silnych i zdrowych rasowych, to jedyny sposób to odebranie opieki medycznej i pozwolenie na zdechnięcie słabszych osobników, aby tylko silne i zdrowe przekazywały swe geny! Jeżeli nadal nie chwytasz mechanizmu to zastanów się czemu dowolnie wzięta roślina nieużytkowa (tzw. chwast) jest zawsze silniejsza od najsilniejszej nawożonej i pielęgnowanej... przecież w epokach "przed uprawowych" startowały z tego samego poziomu ... Chcesz rozmnażać nową "rasę" psa bez wad ? Znajdź psa łańcuchowego, którego przodkowie do 10 pokolenia wstecz nie widzieli weterynarza, a słabsze szczeniaki właściciel wsadzał do wora i topił... Jak po tym wszystkim jest zdrowy to masz swój ideał, ale nie szukaj tego za pomocą krzyżowania wychuchanych i wożonych do weta jak kichną psów "kanapowych"... Coś za coś - intensywna opieka osłabia pulę genów poprzez brak naturalnej eliminacji słabszych osobników. Ale przy rodowodowych przynajmniej można śledzić wady i próbować eliminować psy obciążone genetycznie, czego już np. przy radosnej twórczości pseudohodowli nie interesujących się co ze szczeniaka wyrosło i jakie choroby dziedziczne przenosi, zrobić się nie da... Jakby mi po 5 latach pies rodowodowy zszedł na dziedziczną chorobę, to bym poleciał z mordą do hodowcy i ZKP, że któreś z wypisanych na rodowodzie rodziców przenosi wadę genetyczną i niech śledzą które po chorych potomkach i odbierają hodowlankę, a że to byl mix po nieznanych rodzicach, to pisz na Berdyczów, a oni dalej mnożą chore zwierzęta ... :mad:
  24. @@@ skoro wiesz to na 100%, to podaj źródła, liczebność przebadanej populacji i metodykę badań. Ja miałem psa nierodowodowego z takiej "radosnej twórczoci" i w wieku 3,5 roku wykryto genetyczną wrodzoną chorobę wątroby po 1,5 roku walki o przedłużenie mu życia jego organizm się poddał. Jego rodowodowe odpowiedniki żyją po kilkanaście lat...
  25. To jeszcze Was "dobiję" :eviltong: Psu ze schroniska, okropnie zaborczemu pieszczochowi sprowadziliśmy na jego teren najpierw kota ... a potem młoda suczkę ... która chamsko go zaczepia ... (na jej szczęście TYLKO jego :) ) i obojgiem opiekuje się lepiej niż czasem rodzona matka ... I takie skarby czekają latami w schroniskach, więc nie widzę powodu aby hołubić i chronić psy o popapranej psychice! UPDATE : Juliusz(ka) Jak napisałem, należy rozważyć każdą sytuację indywidualnie (np. obrażenia - czy raz kłapnął, czy wielokrotnie kąsał i rozrywał itp.), a w razie niemożności stwierdzenia winy dać wyrok w "zawiasach". Jak rep nie "kłapnie" kolejnego psa, to dożyje śmierci ze starości ... A jak rep będzie "kłapał" 3 pieski rocznie, bo będzie miał "zły dzień" to może jednak należy rozważyć odebranie uprawnień i uśpienie ... ? Lump też jak każdy z nas miewa pewnie gorsze dni, a mimo to oba gnoje mające takie same hobby - podgryzanie dla zabawy łap wujka Lumpa nadal żyją... (Lump czasem wlecze przez pół pokoju idiotę kota wczepionego 4 łapami i pyskiem w Lumpa tylną łapę ...) SANTO SUBITO LUMP!!! :evil_lol: A tu masz opisaną autentyczną historię co robi z kotkiem wkurzony Lump ... http://www.dogomania.pl/forum/f801/lumpowe-historyjki-108265/index4.html Więc są też normalne, spokojne psy, które za byle co nie mordują - BTW - Lump nie ma rodowodu, jest "kundlem" w typie rasy... UPDATE: Lump ma na osiedlu jeszcze jednego "śmiertelnego wroga" jest to Sharpei z sąsiedztwa, który od miesięcy przez płot szczerzy na niego zęby. Żeby nie było, że Lump całkowicie pozbawiony jest psich cech, to powiem, że przez płot nie pozostaje mu dłużny i pokazuje mu też cale uzębienie i warczy! Niedawno Lump będący luzem natknął się wreszcie na swego wroga poza ogrodzeniem, nie zdążyłem zareagować ...!! (pani Sharpeia otworzyła furtkę i weszła z Sharpeiem na smyczy wprost na Lumpa ...) Lump podbiegł bez dźwięku do Sharpeia na smyczy, który zamarł w przerażeniu, powąchał mu pysk, obszedł skamieniałego Sharpeia, powąchał mu tyłek i ... odszedł spokojnie obsikać demonstracyjnie pobliski krzaczek ... Mimo spokoju Lumpa, w tej sytuacji naprawdę zrobiło mi się gorąco... Jak widać Lump nie jest wypranym z emocji cyborgiem, jednakże pokazówki robi tylko przy płotowych rytuałach, nie przenosząc tego na spotkania "luzem"...
×
×
  • Create New...