-
Posts
1911 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by M@d
-
My się z Puli nie pogryziemy, bo ja jestem za spokojny :lol: Zresztą ta dyskusja toczy się już między nami od ...hmmm... chyba już można mówić ... lat... i przewinęła się już przez wiele wątków :eviltong: Żadne z nas już chyba nie wierzy w przekonanie drugiego, a podawane argumenty są raczej obroną swego widzenia świata ... wobec pozostałych czytających wątek ;) Każde z nas inaczej interpretuje fakty, ale podobno tyle wersji tego samego wypadku drogowego... ilu przesłuchiwanych świadków :evil_lol: Może po prostu trafiają mi się genialne psy? Mój pierwszy pies Beksa był pod koniec życia chory i czasem zrobił kupę jak byliśmy w pracy. NIKT NIGDY nawet słowem nie skomentował takiego "wypadku". Jednakże już wchodząc do domu wiedziałem, że coś się wydarzyło, bo w te dni pies nie witał mnie w drzwiach, tylko siedział na swoim posłanku ze spuszczonym łbem. Dopiero jak sprzątnąłem i nic nie powiedziałem, to wypadał jak torpeda z posłanka i zaczynał normalny wariacki rytuał powitalnych kółek i podskoków... Albo jak kiedyś w parku znalazł na ławce ciastko, to przez 3 lata, do końca życia, podczas pobytu w parku wskakiwał łapami i wąchał ławki (czego nigdy wcześniej nie robił...) ;) Ale jak pisze Puli, to wolny kraj i każdy ma prawo do swojej interpretacji obserwowanych zdarzeń ;) Nie reaguję już też na ciosy poniżej pasa, jak sugestia wrzeszczenia FE na psa z agresją lękową, bo Puli wie, że miałem takiego psa przez 5 lat i że nie stosowałem wobec niego takich metod... (więc po co mam to komentować?) Metody muszą być dostosowane i do psa i do konkretnej sytuacji. Dlatego w jednym przypadku uważam za skuteczniejszą nagrodę, a w innym skarcenie. Ale jak ktoś woli jednolitą metodę bez względu na psa czy sytuację, to jego prawo. Różnimy się po prostu w fundamentalnej kwestii. Puli uważa psa za debila, który widząc po raz 40-sty wkurzonego właściciela machającego mu przed nosem obślinioną i pogryzioną rzeczą, nad którą "pracował" pół dnia przerabiając na centymetrowe kawałki nadal nie rozumie "o co mu chodzi", a ja uważam, że jednak po którymś razie już w końcu wie (na pewno nie od razu!), tylko istnieją czynniki, które psa skłaniają mimo tej wiedzy do takiego zachowania (stres, nuda, etc) i muszę znaleźć taki sposób, aby takie "samonagradzające się" zachowanie uczynić psu nieatrakcyjnym i nieopłacalnym... (to inna wersja tego samego jak z podsuwaniem smaczka, żeby nie szczekał na ludzi, bo smaczek jest fajniejszy) Tyle, ze jak gryzie jak mnie nie ma to zastosowanie smaczka W TYM momencie jest nierealne i trzeba znaleźć inny sposób uzyskania podobnego efektu :D Nie jestem geniuszem, ani doświadczonym trenerem. Szukam czasem sposobów metodą prób i błędów. Przez 4 miesiące wzięty ze schroniska pies (suczka) demolował mi 4-5 razy w tygodniu mieszkanie (w weekendy jak byliśmy był spokój). Robiłem wiele prób, aż w końcu mam wreszcie (chyba) sukces, bo od ok. 2 tygodni nie było ani jednego zniszczenia! I właśnie wkładanie albo smaczków do michy po powrocie, albo zamiast smaczków, szczątków pogryzionych rzeczy, było ostatnią wypróbowywaną metodą przed zaprzestaniem demolki... Przypadek? Być może! Może po prostu pewnego dnia usiadła i stwierdziła - eee, nudne to gryzienie, od dzisiaj już nie demoluję ...
-
Powodzenia! Rano przed wyjściem na mróz sprawdź czy już na pewno wysechł :cool3: Bo lepiej raz uprać dywan, niż latać przez wiele dni do weta :eviltong: (no i taniej) ;)
-
Pies, a szczególnie pies rasy myśliwskiej będzie gonił i zabijał kury, króliki itd. Moja 7 kg. suczka - mix Sznaucera i Teriera "poluje" np. na 100 kilowe dziki ... Ostatnio "zaatakowała" i pogoniła hen w las stado 7-8 takich dorosłych dzików ... Mieszkamy na obrzeżach miasta, przy lesie w którym są dziki, lisy, zające, jelenie itd... Czasem podchodzą pod ogrodzenie osiedla i jak ona je zwęszy .... Psa należy skutecznie odizolować od kur. Jest mało prawdopodobne, aby nawet po szkoleniu w momencie gdy "Państwo nie patrzą" pies ukształtowany od pokoleń na myśliwskiego nagle zajął się pielęgnacją pazurów, albo szydełkowaniem, zamiast polowania ;) Zresztą nawet pies innej "specjalizacji" na widok uciekającego kurczaka prawdopodobnie poczuje "zew krwi" ... :cool3:
-
Nasze piją kranówkę po przefiltrowaniu przez filtr węglowy, tak jak i my, tyle że my gotowaną. Należy tylko dodać, że nasze osiedle ma własną stację uzdatniania wody i woda jest OK! Trochę nieco "twarda", ale akurat to jeszcze nikogo nie zabiło :eviltong:
-
Wiesz czasem też prowadzę takie "kupowe" rozmowy i chyba sporo szkody wyrządziły programy pokazujące jak zbierać kupy "specjalistycznym" sprzętem z zoologu ... Ja o zbieraniu, a ktoś ... "panie, ja widziałem, jest taka szufelka z długą rączką, ale to trzeba nosić, pamiętać etc i drogie!". No fakt! Koło stówy :crazyeye: i na dodatek to sprzęt dla kogoś w gipsie, albo ze zwyrodnieniem kręgosłupa ... :lol: A jak mówię, że zbieram do torebki, to patrzą jak na wariata i pytają : "ręką??" A jak pokazuję jak zbieram, to ... :crazyeye: Prosta rzecz, a jakoś ludzie "zatrzasnęli się" na specjalistycznych szufelkach i inny sposób po prostu nie przychodzi im do głowy ... :eviltong:
-
Jak wziąłem psa ze schroniska, to nie wiedziałem o tym, że nie należy go kąpać ;) Przeczytałem o tym później. Wyprałem go wstępnie szlauchem w ogrodzie, wysuszyłem i przykryłem w domu kocem, a 2 dni później zaprowadziłem do fryzjera gdzie go ostrzygli i wykąpali już na dobre. :evil_lol: Nie wiem jak to jest z tą odpornością, gdzieś tak przeczytałem, o tym kąpanie. Tym nie mniej po całej nocy schnięcia nie powinno być problemu. No a zapach psa ze schroniska rzeczywiście mdli :eviltong:
-
[quote name='Mrzewinska']Przeanalizuj, co z tego wynika dla psa, patrzac po psiemu:evil_lol: Taki maly test dla wszystkich kandydatow na trenerow moglby byc z tego najprostszego przykladu, jak sie NIE BAWIC z psem :evil_lol::evil_lol::evil_lol: Zofia[/quote] O trenera się nie ubiegam, ale swego czasu analizowałem ten problem na własnym przykładzie i spróbuję zgadnąć... Pierwszej zimy jak spadł pierwszy śnieg poszedłem na spacer z moim pierwszym psem. Patyki pod śniegiem, więc ... ulepiłem pigułę i rzuciłem, pies pobiegł... On biegał, ja rzucałem i uważałem to za świetny dowcip patrząc na zdziwioną minę psa... NO UBAW BYŁ PO PACHY :lol: Pierwsze 5 razy pies dawał z siebie wszystko, węszył, grzebał łapą i wracał "zawstydzony" że nie znalazł... Drugie 5 razy pobiegł, powąchał sekundę i wrócił... Trzecie 5 razy podbiegł do połowy i zawrócił nawet nie szukając... Jak rzuciłem kolejny raz to pies się nie ruszył. Usiadł i z mordem w oczach wyszczekał mi taką "wiązankę", że zacząłem myśleć. Jeżeli będę go robił w trąbę, to jak to wpłynie na nasze wzajemne relacje? Jak mam budować wzajemne zaufanie, będące podstawą relacji pies-człowiek? Przecież wielu rzeczy pies nie rozumie i opiera swe działanie wyłącznie na tym, że ufa iż człowiek go nie oszukuje. Jeżeli mówię zostaw, gdy szczeka na np. człowieka w płaszczu, to on, mimo własnej oceny, że to zagrożenie, musi zaufać mi, że moja ocena sytuacji jest właściwa i ze ma się zastosować. Jak pies pierwszy raz w życiu ma wsiąść do samochodu, to się boi, ale wsiada... bo mi UFA... itd itp Jak miał bym wymagać bezwzględnego posłuszeństwa, nawet w niejasnych dla psa sytuacjach, bez zaufania ? Nigdy więcej nie rzucałem żadnemu swojemu psu kulek śniegu, ani go inaczej nie oszukiwałem. Jak mówię "zostań, zaraz wracam" to w naszym stadnym porozumieniu oznacza to kilka minut (np. do samochodu i z powrotem). Nigdy nie mówię "zaraz wracam", gdy wychodzę na dłużej! Przykład ludzko-ludzki: Jak pod marketem codziennie stoi bezrobotny i odstawia wózki. Jeżeli raz, drugi, trzeci dam mu odstawić wózek, a on zamiast monety znajdzie kapsel, to jak za 4 razem będę miał monetę i zechcę aby go odstawił, to co ... przyjdzie? Dla psa tą monetą jest piłeczka lub patyk, które ZNAJDZIE i "upoluje"... Ja to tak rozumiem i stosuję... Oszukując psa zmuszam go do polegania na własnej ocenie sytuacji, a nie na Mojej, a to jest proszenie się o kłopoty ...
-
Pani Barbaro te tabletki o których mówiła żona są firmy Anivital a nazwa [I]CaniDerm[/I] --- @ Olinafm - Nie widać w ogóle jej porządnie, bo toto nie ustoi chwili, a światło słabe, więc czas naswietlania długi i tylko rozmazane cienie Mafii widać :evil_lol: Broda jej juz trochę urosła, więc zaczyna przypominać Sznaucera :eviltong: , tylko uszy po terierze ma klapłe terierowato ;) UPDATE: Portret Mafii z rosnącą powoli brodą :cool3: [IMG]http://images43.fotosik.pl/69/a0850422700c26a2med.jpg[/IMG] UPDATE2: Wieczorne spacery z Kamykiem ... [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images48.fotosik.pl/69/cbceefbc0cc639a5.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images45.fotosik.pl/69/f4eec0bbb6c74cf8.jpg[/IMG][/URL] UPDATE 3: Słoneczko nam ostatnio dopisało, będzie wkrótce seria nowych zdjęć śniegowych bestii (jak obrobię) ;) [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images35.fotosik.pl/65/bc857aae5b03378f.jpg[/IMG][/URL] - [I]Ej ty! Co robisz? Nie słyszałaś? Pan mówił, że za wyprzedzanie na zakręcie z nadmierną prędkością jest mandat 200 zł i 6 pkt karnych! [/I] Chcesz, żeby ci komornik miskę zajął? [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images35.fotosik.pl/65/9ecadb62b663247a.jpg[/IMG][/URL] [I]- A w ogóle, to weź ty normalnie łapami po ziemi jak porządny pies, a nie ciągle lewitujesz i lewitujesz![/I]
-
90% koszy na kupy w Warszawie postawiono w jednym miejscu :diabloti: W Parku Saskim kosz stoi co 10 metrów! My zbieramy od pierwszej kupy pierwszego psa. Niestety większość tego nie robi. Dodam, że 100 torebek śniadaniowych = 1 zł czyli 1 gr=torebka 100 torebek to zapas minimum na miesiąc, jeżeli odejmiemy te które po zjedzeniu kanapek wsadzimy do kieszeni i użyjemy na spacerze, to mamy max. 80gr/msc ... To chyba zniesie każdy budżet... A teraz ... "magiczne sposoby zbierania kupy" bez specjalistycznego sprzętu za 100 zł z zoologu :diabloti: - wsadzamy rękę do torebki, chwytamy kupę przez torebkę, wywijamy torebkę na 2 stronę i... MAGIA! ... kupa w torebce, a my się nie ubrudziliśmy :evil_lol:
-
:crazyeye: 4 miesiące? Cockermaniaczka, wiem że to nie twój pies, ale pisałaś, że osoba zainteresowana czyta ten temat, więc do niej kierowałem swe słowa... Po tym co napisała p. Zofia to nic dodać, nic ująć. Może tylko anegdotkę z książki o szkoleniu psów, gdy wezwano tresera do psa, który nie chciał jeść dopóki właściciele nie wyszli za drzwi i nie zadzwonili dzwonkiem! :evil_lol: Bardzo utalentowany treser ... z tego psa!
-
Uczeni w piśmie radzą, aby o ile to możliwe nie kąpać psa przez 2 tygodnie od wzięcia ze schroniska (wiem - okropnie śmierdzą!) Motywowane jest to tym, że zmiana miejsca to silny stres dla psa, obniża się odporność i nagle pies ktory spędził zimę w budzie, wykąpany w ciepłym domciu, idzie na spacer, dostaje zapalenia płuc i ... umiera. Podobno znane są takie przypadki, nawet ktoś tu o tym pisał... Ja miałem o tyle dobrze, że jak bralem psa to było jeszcze naprawdę ciepło... Gdybyś jednak nie mogła wytrzymać smrodu, to zrób chociaż to po ostatnim spacerze wieczorem, starannie wytrzyj i niech przez noc wyschnie. Jak ma wyjście na zewnątrz samodzielne np. do ogrodu, to na noc je zablokuj. No i obserwuj czy nie kaszle po tym albo nie jest osowiały, bo wtedy lepiej niech go wet obejrzy. W końcu chcemy psu pomóc, a nie niechcący go zabić... Co do techniki kąpania, to wszystko zależy od psa... Jak nie znasz psa, to z pewnością potrzebny będzie kaganiec - ty mu jeszcze nie ufasz, on ci jeszcze nie ufa ... :roll: Ja wrzucałem herbatnik do brodzika kabiny prysznicowej, a jak wlazł to blokowałem sobą wyjście, trzymałem za obrożę (warto ją nałożyć...) i spokojnie przemawiając powoli zaczynając od środka grzbietu i potem do szyi i ogona. LETNIĄ wodą. Zalożyłem mu kaganiec szmaciany, więc mogłem go "oblaskawiać" smaczkami... Jednakże każdy pies może zareagować inaczej, nawet czasem gwałtownie ... należy wykazać ostrożność...
-
Nie można pomóc komuś, kto nie chce pomocy! :niewiem: Pomoc w TAKIM problemie przez internet, to jak zadzwonienie do lekarza "panie doktorze boli mnie brzuch, co mam łyknąć?" Błąd w ocenie na odległość może w skrajnym przypadku doprowadzić do poważnego pogryzienia i decyzji o uśpieniu psa, kto na to pójdzie? :crazyeye: Ponadto na takim etapie rozpuszczenia psa to już [B]prawdopodobnie[/B] nie da się tego zrobić [B]wyłącznie[/B] siłami osób, które pies zna - bo ma je za niegroźne i podporządkowane sobie osoby, od których narzucenia dyscypliny nie przyjmie, a zdecydowane próby narzucenia mu swojej woli co najwyżej doprowadzą go do decyzji o "udowodnieniu kto tu naprawdę rządzi..." IMHO jest to najkrótsza droga do jakiejś krwawej jatki ... Jeżeli jakimś cudem własnymi siłami zrobicie z niego potulnego i posłusznego psa, to doprawdy będzie trzeba to opisać w książce! Podejmuję się pomóc w publikacji za 1% zysków, bo zakładam,że to będzie bestseller! NAPRAWDĘ ta sytuacja wymaga NATYCHMIASTOWEJ konsultacji i interwencji szkoleniowca, bo jest NIEBEZPIECZNA! Co będzie jak np. pies [B]zdecyduje[/B], że nie odpowiada mu ja właściciele wychodzą z domu ...:roll: Czy NAPRAWDĘ chcą poczekać do sytuacji gdy będzie trzeba kogoś szyć na pogotowiu, żeby się przekonali, że to przerasta ich możliwości??? Możesz zignorować nasze rady, ale posłuchaj rad Pani Zofii Mrzewińskiej, to szkoleniowiec, autorka książek o wychowaniu psów ... Poszukaj w Google, albo na [URL="http://www.pies.onet.pl"]Onet.pl Pies[/URL] (Eksperci radzą)
-
Sunia Koko jest u niebezpiecznego faceta - W NOWYM DOMKU!!
M@d replied to Doda_'s topic in Już w nowym domu
Przy podanych założeniach możemy poszukać DT dla psa, ale nie widzę możliwości pomocy rodzinie, która nie chce pomocy organów państwowych. Jeżeli widzisz taki sposób to go podaj a rozważymy co da się zrobić. Technicznie o pomoc policji może zwrócić się jej syn. Faceta "izolują", rodzinę przeniosą do jakiegoś "domu dla ofiar przemocy w rodzinie", potem sąd, wyrok, eksmisja/wsadzenie/sądowy zakaz zbliżania się faceta itd. Teoretycznie dało by się załatwić, że facet wylatuje z domu i nie ma prawa zbliżać się do rodziny pod rygorem odsiadki... (jak rodzina zezna przeciw niemu) A co możemy My? Chcesz abyśmy wynajęli Ukraińców, którzy "spacyfikują" faceta? :hmmmm: Ktoś ma przyjąć na zawsze tę rodzinę do siebie? :roll: Napisz, bo przy takich założeniach nie mam pomysłu jak pomoc tej rodzinie. :shake: Mamy dużo dobrych chęci, ale mamy bardzo ograniczone możliwości i na dodatek nie paramy się działaniami poza prawnymi .... Sytuacja jest straszna, ale czego konkretnie oczekujesz? -
Parę razy ręce mnie świerzbiały ... Np. jak mały gówniarz przejechał mojemu psu 3 kołowym rowerkiem prawie po łapach i zatrzymał się mu tuż przed pyskiem (a był to mój poprzedni mały histeryk Sznup mini) Tylko nie moglem się zdecydować ... gówniarza za uszy, czy mamusię przyglądającą się bez reakcji smyczą przez plecy ... :diabloti: Dopiero jak Sznup rozdarł japę, to mamusia zareagował, zabrała dzieciaka obrzucając mnie morderczym spojrzeniem :evil_lol: Scenka trwała dosłownie 2 sekundy, zdążyłem tylko napiąć smycz, gdyby Sznup spanikował i postanowił "odeprzeć atak" ... :evil_lol:
-
Terrierkowaty przyjazny Borys mamy kilka dni...Borys już w nowym domu!
M@d replied to ewelinka_m's topic in Już w nowym domu
Nie przesądzał bym tej szorstkiej sierści... Nasza Mafia - mix Sznaucera mini i prawdopodobnie Teriera jak przyszła do nas ze schronu to miał nieprzyjemnie szorstką sierść, ale po skróceniu sierści i dobrym odżywianiu ma teraz jedwabiście miękką ... -
Hmm, po głębszym namyśle muszę przyznać, że ten przykład może nie był najlepszy ... :diabloti:
-
Mój kot po sprowadzeniu nowego psa przez ok. 1,5 miesiąca mieszkał na szafach a w przypadku zbliżenia skakał po ścianach :evil_lol: Sytuacja była o tyle łatwiejsza, że oba były podobnego wzrostu :eviltong: Tym nie mniej przegryzione łapy i wydrapane oczy mogły być ... Jednakże po pierwszych dniach kiedy upewniliśmy się (na ile się dało ...) że raczej żaden z nich nie ma morderczych zamiarów, to zostawiliśmy sprawę zwierzakom, a nawet utrudnialiśmy kotu izolowanie się, aby skrócić proces oswajania. Mimo tego ze kot panikował okrutnie, a mała ganiała go całymi tygodniami ze szczekaniem i waliła łapami w zadek, to jednak nie użył pazurów na psa, choć parę razy weszły w kontakt i kot walnął łapą psa w pysk... A teraz są wielkimi przyjacółmi! Kot nawet na spacery za nami zaczął łazić do lasu :evil_lol: Tak więc ostrożnie i po mału należy dopuszczać do ich "zapoznawania się" bo izolowanie do niczego nie prowadzi a tylko wydłuża proces... Nie noś kota do psa, bo ryzykujesz, ze pies podbiegnie, a kot w panice dotkliwie Cię podrapie. Lepiej już doprowadź psa na smyczy do kota, pozwól kotu gdzieś wdrapać się wysoko i obserwować psa z bezpiecznego dystansu. Pies prawdopodobnie będzie próbował dostać się do kota i tutaj musisz konsekwentnie go uświadamiać że kot jest członkiem Waszego stada i nie wolno zjadać kotecka ;) U nas panika kota trwała ... ponad miesiąc!! W naszym przypadku na czas nieobecności w domu zwierzęta nie były izolowane.
-
1) Zadanie nie jest tak skomplikowane i abstrakcyjne jak sugerujesz Puli. Na dodatek negatywne bodźcowanie przy nauce "nie robienia" jest znacznie czytelniejsze i mniej skomplikowane niż pozytywne... Skojarzenie smaczka za np. NIE szczekanie gdy na horyzoncie pojawi się pies wymaga daleko większej inteligencji i kojarzenia abstrakcyjnego niż zrozumienie FE! gdy zaczyna szczekać ... i odwrotnie ... niezwykle trudne jest uczenie (co niektórzy próbują :D) uczenie ROBIENIA poprzez bodźce negatywne - tzn. wrzeszczenie na psa uczącego się dopiero komendy gdy jej NIE wykona :evil_lol:. Pozytywne szkolenie NIE robienia kupy na środku dywanu poprzez dawanie smaka gdy tej kupy nie ma na dywanie, to dopiero wymaga intelektu Einsteina aby skojarzyć ten smaczek z tym konkretnym zdarzeniem, które się ... nie wydarzyło ...!! BTW- porównanie z kupą jest niezbyt trafione, bo o ile ryzyko nauczenia psa zjadania książek poprzez włożenie ich zamiast smaczka do miski jest dość mało prawdopodobne, to zjadanie własnej kupy już takie abstrakcyjne nie jest. :cool3: Co jest łatwiejsze do zrozumienia - brak obiadu i czapka w misce, czy mieszanka obiad lub brak obiadu bez wskazówki ... Ale jak zwykle nie rozwiążemy tego problemu - na ile psy są inteligentne, bo jest on nie dowodliwy (chyba że któreś z nas w następnym wcieleniu zostanie psem :cool3:) 2) Czapeczka przy jedzeniu zależy od kręgu kulturowego! Żydzi np. do jedzenia siadają właśnie w nakryciach głowy :eviltong: BTW - kiedy po kilku dniach tłumaczenia pies zaczyna zanikać z widoku po powitaniu WYŁĄCZNIE w dni kiedy coś pogryzie coś, a w pozostałe cały czas kręci się koło mnie, to dla mnie świadczy to o tym, że zaczął łapać czego nie akceptujemy. Czy i kiedy zrozumienie przełoży się na zaniechanie nieakceptowanych działań to już inna sprawa... Jak lubi np. jeść kupy, to zrozumienie nieakceptowania tego niekoniecznie musi doprowadzić do zaniechania, ale niewątpliwie za skutkuje lepszym ukrywaniem i szybszym pożeraniem :diabloti:
-
Dzikie zwierzę (zdrowe) atakuje z reguły gdy poczuje się zagrożone samo lub jego potomstwo. W innym przypadku zmyka... 2 spore psy na 1 dzika to zagrożenie... jeden 7. kilowy kurdupel na 7-8 dorosłych dzików to ... farsa :eviltong: Czy zdrowy na ciele i umyśle Dog pogryzie szczekającego na niego Ratlerka? ;) Albo jak zobaczysz dziecko biegnące do Ciebie z zardzewiałym drutem, to przyspieszysz, aby mu umknąć, czy staniesz "do walki" i walniesz między oczy torbą z zakupami :evil_lol:
-
1) Doginka - Mafia dostaje teraz więcej mięsa, a mniej ryżu. Nie mamy skłonności do tuczenia zwierząt, nawet trochę Lumpa odchudziliśmy, choć to nie łatwe, bo to leń i kanapowiec :evil_lol: 2) AnkaG - No więc, nie zupełnie dziki były za płotem! Ja otworzyłem furtkę, bo nie widziałem dzików! A ona wypadła, spłoszyła stado 7-8 dorosłych dzików i goniła je ok. 100 m w głąb lasu :mad: - a to głąb :roll: Lump dał sie zatrzymać jednym słowem, a ona oczywiście ślepa i głucha... poluje! Geny Teriera w niej ożywają na widok dziczyzny :evil_lol:
-
Puli, wiem, wiem, nie raz się spieraliśmy ;) Ale przywołując Twoje porównanie, tylko kretyn by się nie zorientował, gdy kelner Chińczyk zamiast obiadu przynosił by mu codziennie na talerzu czapkę, że z tą czapką to coś jest nie tak, a jakby usiadł w czapce przy stole, to by dostał obiad. :evil_lol: Jeżeli zwierzę nie jest w stanie pojąć po miesiącu prostej zależności to jak zwierzęta przeżywają bez opieki człowieka? :cool3:
-
DOBZE ZROBIŁAŚ! Po naszym Beksie płakaliśmy długo i czasem jeszcze po 1,5 roku łza nam się zakręci... :-( Ponad 18 miesięcy żył z wyrokiem (stłuszczenie watroby), ale czuł się dobrze, biegał, skakał, tylko nie mogł jeść mięsa i nabiału ... Załamanie przyszlo nagle. przez 2 dni siedziałem u weta trzymając go za łapę podczas kroplówek. 2 dnia nastapiło zatrzymanie pracy nerek i rozważaliśmy eutanazję, ale wieczorem nerki RUSZYŁY! Klinikę zamykali, a musiał być pod nadzorem weta, szukaliśmy kliniki z "intensywną terapią", znaleźliśmy, ale nie dali nam z nim zostać. :shake: Kiedy go zabieraliśmy z kliniki do tej nocnej, nagle wstał, polizał nas po twarzach. Cieszyliśmy się jak dzieci, że mu już lepiej! O 4 nad ranem już go nie było, mimo reanimacji jego osłabione ciałko się poddało :shake: Na szczęście nie cierpial, ale zostal żal, że odszedł w obcym miejscu bez naszej obecności ... :-( Nadal jest z nami i w naszych sercach i fizycznie (w hermetycznym pojemniku niedaleko domu ...) Jak w wierszu - dusza psa jest niedaleko, bo przy Państwu jest "Psie Niebo"... Ostatni weekend jego krotkiego 5. letniego życia. W następną sobotę nad ranem już nie żył ... [IMG]http://images32.fotosik.pl/221/d58954d3515160bemed.jpg[/IMG] Jak napisala sleepingbyday : "Rodzina to rodzina, niezależnie od liczby nóg..." Trzymam kciuki za Zośkę!
-
Ok. pół roku temu wzięliśmy suczkę mixa Sznaucera mini, z interwencji. Suczka nie zaznała wiele dobrego, wychowała się na podwórku, mieszkała w stodole i wszystko wskazuje że była bita. Prawie od początku przemielała na drobne wszystko co się dało rozdrobnić - książki, podstawki pod talerze, koce, kapcie itd itp... Prawie nie było dnia bez zniszczeń. Komendy wykonywała jak jej na czymś zależało... Jak na spacerze spodziewala się spuszczenia ze smyczy (po "Siad") to siad wykonywała 100/100 w ułamku sekundy, ale w innych wypadkach to głucha, ślepa i przygłupia :diabloti: Kilka miesięcy "tłumaczylismy" jak komu dobremu (nie zawsze wyłącznie "pozytywnie") :diabloti: że niszczenie nie jest fajne i w końcu (!) zaczęlo skutkować. Na początku ewidentnie nie wiedziała co złego jest w niszczeniu :mad:, ale po jakimś czasie dni w które coś pogryzła, zaszywala się gdzieś nie na widoku, więc należy wnosić, że durna nie jest. :eviltong: Faktem jest, że niedawno miała pierwszą cieczkę, więc jeżeli obserwowano taką zależność, to być może i to miało swój wpływ... Pozostaje życzyć cierpliwości i ... byle do cieczki :diabloti: Tyle, że zupełnie samo nie przejdzie, bo pies musi wiedzieć CO robi źle! Zaraz mnie zlinczują...! :diabloti: Aby dobrze piesunia pojęła, czemu Państwo nie są szczęśliwi, to po przyjściu z pracy dawaliśmy małej do miski smaczki, a jak coś pogryzła, to w misce zjadowała ... to co pogryzła :eviltong: Ladnie rozdrobnione jej zabkami i obslinione, wech ma dobry więc nie powinna mieć wątpliwości, kto cały dzień to przeżuwał ... Najpierw była zdziwiona, a potem zaczęła coś jarzyć i już omijała miskę szerokim łukiem udając, że nie wie o co chodzi... :diabloti: Przy okazji zawsze pokazaliśmy wcześniej dowody zbrodni i mówiliśmy, że nie wolno - jakby jeszcze miała watpliwości... :eviltong: Niestety na to wpadliśmy dopiero po 3 msc. "walki". Ale po mniej więcej miesiącu znajdywania w misce wiórów zamiast smaczków, mała najpierw zwolniła tempo i gryzla co któryś dzień, a w końcu się poddała i uznała nieopłacalność działań :diabloti:
-
Mafia już ponad wszelką wątpliwość czuje się już "jak nowa". Przed chwilą przegoniła spod bramy do lasu 700 kg dziczyzny ryjącej 10 m od ogrodzenia ... Stosunek wagi 1:100 (odkąd jest u nas "urosła" o 2 kg! - z 5kg do 7,1) :evil_lol: