-
Posts
1911 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by M@d
-
"Rasowe mieszańce", Ekokynologia - czyli czego ludzie nie wymyślą....
M@d replied to an1a's topic in Grupa 'Extra' - Kundelki
Fakt, Saint! Bo w tej EKOlogicznej przykrywce jednak więcej jest EKOnomii :diabloti: BTW - Hybrydy c.d [url=http://www.wolfdog.org/pol/articles/1236.html] Skoro mogą mieć potomstwo, to rozumiem, że nazywanie ich hybrydami jest błędne? -
"Rasowe mieszańce", Ekokynologia - czyli czego ludzie nie wymyślą....
M@d replied to an1a's topic in Grupa 'Extra' - Kundelki
1) @ Logiczny - tak, tak, kup sobie kundelka z pseudohodowli, jak ja kiedyś! Super zdrowy! Po 3,5 roku wykryta genetyczna choroba wątroby. 1,5 roku intensywnego leczenia (a właściwie odwlekania wyroku, bo nadziei nie było). Odszedł w wieku 5 lat! POWODZENIA!!! Ja jak będę KUPOWAŁ, to tylko rasowego - na razie daję jednak dom mixom ze schroniska! BTW - Kolejny super zdrowy BEZRODOWODOWY ma zdiagnozowaną chorobę Meniersa, na szczęście z tym można żyć! 2) [quote name='Saint']Zacznijmy od tego, że hybrydy są bezpłodne. Więc krzyżówki rasowe na pewno hybrydami nie są. Po drugie - hybryda wewnątrzgatunkowa nie istnieje.[/quote] - To zależy od pojemności słowa "hybryda". Muł (koń+osioł) jest bezpłodny, ale z tego co wyczytałem to hybryda psa z wilkiem już bezpłodna nie jest. (a zwana jest także hybrydą - czy poprawnie, czy nie, tego nie oceniam) 3) Pani reklamująca Labradoodle (rzekomo alergiczka) właśnie kończy kurs behawiorystyczny!! To znaczy w jej przypadku wydanie 6700 i odbycie ... 4 (czterech) weekendowych sesji, oraz machnięcie jakiegoś wypracowanka... Znam takie różne kursy i wiem, że w 99% trzeba NAPRAWDĘ nie chcieć ich ukończyć aby oblali... Ale wróćmy do alergii hodowczyni psów hypoalergicznych i przyszłej behawiorystki... Jak rozumiem, wydala te 6700 aby diagnozować WYŁĄCZNIE Labradoodle!?? No bo jak alergiczka przeżyje cały dzień roboczy stykając się ze ZWYKŁYMI psami?? :diabloti: BTW - niedawno czytałem artykuł o alergiach i tam lekarze wykazywali, że zgodnie z aktualnym stanem wiedzy, to nie SIERŚĆ powoduje stany alergiczne, ale ŚLINA i naskórek których NOŚNIKIEM jest liniejąca sierść !! Czyli np. dotknięcie ręką pyska wystarczy alergikowi, nawet jakby psa oskubać z sierści do gołego ...:evil_lol: Była tam też krytyka rozmnażania i reklamowania jako hypoalergiczne bezwłosych kotów i innych tego typu ściem ...:eviltong: -
Jak mieszkałem w centrum, to opracowałem taktykę opracji zbierania kup z zaminowanych trawników :diabloti: Otóż zamiast lawirować po polu minowym opracowałem teoriię bilansu kup na trawniku i zacząłem zbierać pierwszą lepszą najbliższą, podobnej wielkości, możliwą do zebrania bez schodzenia z chodnika :eviltong: W końcu co za różnica którą kupę sprzątnę? :lol: Podobnie z rzadkimi kupami - albo zbieram razem z ziemią, albo biorę inną kupę ... :razz: Co do czyszczenia butów z qpy to zaczynam od zatkania nosa - zdecydowanie zmniejsza odruchy "zwrotne" :eviltong: A jak już tak rozszerzamy temat, to odkad wyprowadziłęm się na obrzeża koło lasu, to wkurza mnie : 1) młodzież przyjeżdżająca na sex do lasu. Zostawiają wtedy zwykle "zestaw": kilka opakpowań po piciu/żarciu, zużyte prezerwatywy, sterta zuzytych husteczek higienicznych itd. Spora radocha, jak pies to chwyci taką używaną gumę, albo husteczkę do pyska i trzeba mu ją zabrać... A jeszcze fajniej, jak po powrocie niespodziewanie poliże po twarzy ... 2) matoły, którzy wyrzucają swoje domowe wory śmieci w lesie! 3) debile wywożący do lasu sedesy, lodówki, gruz, framugi, okna itd itp (lista była by bardzo dluga...)
-
Przyczyna tego, jak sądzę, leży u niej w głowie, a nie w genach. Mój Sznaucer miniaturowy nie miał w rodzinie psów ras bojowych, ale robił to samo ... :eviltong: Niestety przez kabelek nikt nie stwierdzi tła takich zachowań. U naszego malucha to była agresja lękowa. Dopiero po poradach behawiorystki (tzw. zoopsycholog) zaczęło się poprawiać...
-
Niektóre psy nie są tak skore do zabawy jak reszta. Mamy kochanego posłusznego mega pieszczocha, można z nim robić wszystko, bardzo zrównoważony, ale bawić się jakoś za bardzo nie lubi, woli przytulania i pieszczoty. Na spacerze pobiegnie od niechcenia kilka razy za patykiem i woli iść koło nas... Nawet z psami nie lubi się bawić, obwącha, przywita się i ... idzie dalej z nami nie reagując na zachęty do zabawy, a on ma dopiero 6 lat, więc nie jakiś emeryt... Warczenie przy ustawieniu się bokiem, to sygnał raczej obawy lub niezadowolenia - "zostaw mnie" - niż agresji. Macie tu 2 informacje od psa: 1) [Ustawienie bokiem] - nic do Was nie mam, nie dążę do konfrontacji! ale ... 2) [Warczenie] - coś mi się nie podoba w Waszym zachowaniu... Nasz np. jak długo zbieramy się do wyjścia na spacer, to potrafi stanąć w przedpokoju, bokiem i zaczyna warczeć i skowyczeć. A jak go zapytasz "co to za powarkiwanie?", to rzuca się pędem i liże po rękach :eviltong: Psy mają ograniczony zasób sygnałów i trzeba je rozumieć łącznie! Warczenie ma różne tony, konteksty sytuacyjne i znaczenia... Ponadto psy jak ludzie, jednym wszystko pasuje, a inne ciągle z czegoś niezadowolone :evil_lol:
-
OGROMNIE się cieszymy, że zaczęliście się dogadywać! :multi: BRAWO! :Cool!: i powodzenia :kciuki: Piszcie czasem jak idzie!
-
Jeżeli miał kiedyś dobre życie, to tym bardzej Biafra jest jego aniołem, bo miał do czego odnieść swoją późniejszą poniewierkę i cud odzyskania "swojego człowieka" który go kocha! Ja mam psa ze schronu, który został schwytany bezdomny, potem 1,5 roku w schronie, a okazał się być psem który kiedyś wiódł beztroskie życie kanapowca ... Od pierwszych dni okazujący, że jest : wykształcony (komendy), obyty (czystość), wygodnicki (jak już leżeć to na kanapie i z łbem na poduszce). Kto to diabła porzucił takie kochane i posłuszne zwierze! :angryy: Różnie się plotą psie losy, więc i taka ewentualność jest możliwa.
-
Chciałem tutaj poruszyć drobny element - "uspokajacze" Błędne wyliczenie czasu, odmienna indywidualna reakcja na lek itd. może doprowadzić do powaznych konsekwencji! Zamiast uspokoić psa, MOŻE doprowadzić go do nadmiernego pobudzenia, które może skutkować okaleczeniem lub nawet zgonem... Przykład z moich doświadczeń: Mój pies jest ze schroniska, ma 6 lat, historia życia nieznana, silna fobia na punkcie strzyżenia. Kopanie, wierzganie, szarpanie, uniemożliwiają ostrzyżenie "na żywca" Nie chciałem ciagle uzypiać do strzyżenia, była próba "uspokojenia". Za zaleceniem weta podałem 2 Sedaliny na 2 godziny przed strzyżeniem (pierwszy prawdopodobny błąd - wyliczenie 2 godzin do strzyżenia, a nie do wyjazdu!, który był 45 minut wcześniej) [Planujac więc podróż i podanie środka, tzreba by to prawdopodobnie tak wyliczyć, aby psa "ścieło" ZANIM zaczniemy wyciągać walizy i szykować się do wyjścia...] Zanim lek zadziałał był już wyjazd. Pies pobudził się podróżą i lek nie zadziałał, a właściwie to zadziałał wzmacniając pobudzenie psa. W stresie u fryzjera wzmocnione pobudzenie spowodowało to, że stół groomerski miał wyrwane z blatu 2 nogi, a pies zerwał się z pałąka zrywając zapięcie obroży :-o i przy okazji ściagając kaganiec... Na szczęscie oprócz fobii na punkcie strzyżenia, jest to bardzo spokojny i nieagresywny pies, więc zadowolił się uwolnieniem, bez okazania agresjii fizycznej wobec groomerki ;) Po opuszczeniu fryzjera pies "padł" i przez wiele godzin był półprzytomny i kołowaty, tak że nawet miał kłopot z wejściem na kanapę ... W końcu wdrapał się z trudem na fotel ...
-
Tak było we wrześniu: [quote name='M@d']IMHO wszystko trzeba zostawić naturze i nie ingerować w tempo socjalizacji. U mnie mały kotek w kilka dni przyzwyczaił się do dorosłego Sznaucera olbrzyma i traktuje go jak rodzinę. Aktualnie ten sam kotek od miesiąca nie może sie przyzwyczaić do 6 miesięcznej suczki Sznaucera MINIATURKI... Ona za nim biega ze skowytem, a on prycha i macha łapami z wyciągniętymi pazurami, ewentualnie łazi po blatach, szafach etc poza zasięgiem szczeniaka ... Przyzwyczai się, ale trzeba czasu ...[/quote] Po ponad 2 miesiącach histerii, skakaniu po ścianach, panicznych ucieczkach, grożeniu pazurami (nie doszło jednak do żadnych podrapań, choć okazji było bez liku, a i uderzenia lapą po pysku się zdarzały - ale schowane pazury), sytuacja się unormowała i wygląda tak: [IMG]http://images33.fotosik.pl/401/6a24fef7211d17a0.jpg[/IMG] Kot nie był izolowany, a nawet wredni waściciele, którzy przez pierwsze tygodnie umożliwili kotu mieszkanie na strychu, po pewnym czasie, gdy opadła pierwsza panika, zabarykadowali dostep do strychu w celu przyspieszenia procesu integracji :diabloti: Jak suczka goniłą kota, to nie krzyczeliśmy na psa, żeby krzykiem nie zaogniać sytuacji i nie upewniać kota, ze "coś się strasznego dzieje"... Spokojnym głosem odwoływaliśmy psa, albo jak stał pod szafką, na która wskoczył kot, to mówiliśmy tylko , zostaw kota. Gdy pies gonił kota NIE stosowaliśmy odwoływania i nagradzania, aby pies nie kojarzył - gonienie kota = nagroda. Staraliśmy się stosować zasadę "im mniej człowieka tym lepiej". W końcu nie rzucimy roboty, żeby "zwrotnicować" zwierzaki na lewo i prawo ;) Muszą się dogadać i współżyć. Tylko w pierwsze dni kontrolowaliśmy, czy ich zachowania nie mają w sobie znamion agresji mogącej skutkować rzeczywistym problemem. Po stwierdzeniu, ze nic na to nie swkazuje, zostawiliśmy im wolna rekę... BTW - z moich obserwacji wynika, że jeżeli już przynosić kota do psa w celu "zapoznania" to należy to robić etapami i pnawiając kilkukrotnie, zaczynając od siedzenia z kotem w odleglości np. 2 metrów od psa trzymanego na smyczy... Wzięcie kota na ręce i podetknięcie psu pod nos pt" A teraz powiedzcie sobie grzecznie Dzień Dobry" jest wg. moich obserwacji złym pomysłem ... BTW 2 - Z racji podobnej wielkości mała suczka i kot znaleźli towarzyszy do wspólnych zabaw w ganianie i zapasy :evil_lol: Są najlepszymi kumplami, którzy większość dnia kotłują się po domu i ogrodzie :eviltong: Chyba powodu suczki kot zaczął niedawno chodzić z psami ... na spacery :crazyeye:
-
Borys przeżył większość życia bez miłości, w głodzie, strachu i napięciu, czekał na "swoje miejsce" i "swojego czlowieka", którego będzie mógł kochać i który go pokocha. Duch był silny, ale ciało slabe, czekał długo, ale w końcu się doczekał, mógł dzięki Biafrze odejść szczęśliwy znalzłszy swoje miejsce na ziemi i zaznawszy miłości! Chwała Ci Biafro! Borys odszedł szczęsliwy, ma co wspominać za TM, a że psia dusza nie odchodzi daleko, bo przy kochanym człowieku jest jej psi raj, to Borys jest gdzieś tam bliziutko przy tym znalezionym raju ... Gdy wybudujecie ten kojec, to ona tam w nim zamieszka razem z nowymi lokatorami kojca... [`] Nie mówimy Ci żegnaj Borysku, bo Ty gdzieś tam blisko jesteś ...
-
Jeżeli stróżujący, to zakładam, że duży... Siatka 2 m. powinna wystarczyć, chyba że jest zwinny i skoczny, to dla bezpiczeństwa można zrobić 2,5m. (u nas na działkach jest stróżująca sunia Owczarka N. która susem pokonuje 2 m. ogrodzenie z drutem kolczastym na szczycie ...) Kwestia podkopów - metody są co najmniej 2: - siatka na pełnej podmurówce - siatka tylko na słupkach, ale na ziemi przy siatce kładziesz dodatkowo metalową siatkę o szerokości ok. 1 m, łączysz trwale z dołem siatki ogrodzeniowej i przysypujesz ziemią. Elektryczne ogrodzenie to przerost formy nad treścią. To się stosuje dopiero gdy pies jest w stanie pokonać wszystkie inne zapory, albo gdy punktowo zakłada się liczne strefy restrykcyjne - np. ogradzasz każdy krzaczek i każdą rabatkę , a na reszcie terenu psu wolno przebywać.
-
Dobrze wytresowany człowiek wie, że się przechodzi na pasach. W obecności policjanta grzecznie używa pasow. Gdy policji nie ma przechodzi tak jak mu jest wygodnie :diabloti: Szczerze watpię w skuteczność wytresowania psa tak, aby BEZ obecności człowieka nie wchodził na kanapę/łóżko etc ... (szczególnie, że już miał na to pozwolenie). Można co najwyżej próbować wytresować "zachowanie zastępcze" czyli jak jesteśmy, kłaść na łóżko posłanko psa, wyścielić je folią a na to ręcznik. Ręczniki zmieniać i prać codziennie. Warunkować psa, że na łóżku można, ale w częsci gdzie ma swoje posłanko. Na czas nieobecności zostawiać posłanko na łóżku. Wtedy pies zrealizuje swój cel - leżeć tam gdzie Państwo, a Wy zrealizujecie swój - łóżko nie będzie zasikane ;) Ja tak poradziłem sobie z przynoszeniem patyków z ogródka i masakrowaniem ich na środku wykładziny :mad: Samo zabranianie skutkowało tylko tym, ze nie robił tego przy nas, ale po powrocie z pracy zastawaliśmy stertę wiórów wtartą w wykładzinę ... :angryy: "Umówiłem się" więc z psem, że skoro już musi gryźć patyki w domu, to OK, ale jedyne akceptowalne miejsce to oszklona weranda ( a nie pokój ! :diabloti:) Jak gryzł w pokoju, to ganiłem, zabierałem patyk, zanosiłem na werandę i tam oddawałem, jak został na werandzie i sobie gryzł, to chwaliłem... I tak 100 razy :eviltong: W końcu "załapał" i mam problem z głowy :lol: BTW - skonsultujcie to jeszcze z innym wetem, bo to normalne nie jest i lepiej próbować to leczyć teraz niż czegoś zaniedbać...
-
Mój Sznaucer był 1,5 roku w schronie i jak go braliśmy to pytaliśmy co mu jest, bo jakoś tak kulał na obie tylne łapy. Powiedzieli, że to od siedzenia w ciasnym boksie. No i fakt, już po tygodniu spacerów i truchtania luzem po lesie, rozruszał łapy i wszystko z nimi OK. Czy ta łapa jakoś rzeczywiście optycznie się różni? Chudsza jest? Czy tylko kuleje?
-
I nadal nie ma :placz:
-
Nawet na pewno nie to ... :eviltong: Bo tutaj większość ludzi widziała schroniska, daje domy tymczasowe, albo ma psy ze schronisk i wiedzą "czym to pachnie..." :shake:
-
To była Mafia, a królika albo zająca to ona w rodzinie ma na pewno :eviltong: Wystarczy się przyjrzeć innym zdjęciom :D [IMG]http://images30.fotosik.pl/314/ed3b136d4c8283a6.jpg[/IMG]
-
Widzisz Kranik, tak to jest z internetem, że historia suni pewnie zajęła by kilkanaście stron, a na początku poznaliśmy tylko kilka zdań. Podobnie zresztą bywa tak i w realu, bywa że człowiek radząc się kogoś nawet specjalisty nie wie co ważne co nie i skraca, a drugi nie wie o co zapytać i rodzi się nieporozumienie ;) Nie wiem co to za psycholog, czy wiedział dostatecznie dużo o sytuacji, czy miał może "zły dzień" (w końcu i lekarzom zdarza się amputować nie tą nogę .. :eviltong:), ale w moim mniemaniu niezbyt trafił z tą poradą do TEGO konkretnego psa, bo inaczej się podchodzi do nadmiernie pewnego siebie agresywnego "dominanta", a inaczej do agresji lękowej ... Ostatnie 4 miesiące "wyciągałem" z czegoś podobnego suczkę "po przejściach". Wystarczyło szybko iść w jej kierunku, aby w panice wywracała się na grzbiet "nie krzywdź, poddaję się" (inna wersja tej samej reakcji lękowej co warczenie "nie podchodź boję się Ciebie"). Teraz już tak nie reaguje, choć popatruje czasem niepewnie... Jeżeli czegoś od psa wymagasz, to nie powinien tego ignorować, jeżeli ignoruje, to teoretycznie powinno się mimo wszystko doprowadzić do wykonania, ale czy w tym przypadku jest to wykonalne? I czy czasem nie lepiej udać, ze "nic nie było", niż plątać się w niezręczną sytuację bez dobrego zakończenia? Czy jak pod budką z piwem nachlany gość coś obraźliwie woła, to idziesz mu odpowiedzieć ;) Hipotetycznie: Pies - warknięcie (strach - "o idzie i nie wiadomo co mi zrobi!") Właściciel - podejście do psa i nagana słowna P - pokazuje zęby -(większy strach - "tak jak myślałam, coś będzie ...") W -(no i właśnie...co?) krzyk? Gazetą przez łeb? ;) Dać się odpędzić i narazić autorytet? (i tak źle i tak niedobrze) [załóżmy, ze jesteśmy uparci i jednak postanawiamy psa "zmusić"] np. krzyk! P - (pełna panika) ucieczka lub atak ... Już chyba lepiej zignorować warknięcie, udając że "to nie do Was", bo Wy przecież tylko przechodzicie i w ogóle pies Was nie interesuje ... ;) W języku psa warknięcie ma zastopować czyjeś działanie i zapobiec konieczności działań bezpośrednich. Szczeniak raczej nie zrozumie czemu został wywleczony silą do innego pokoju i nie skojarzy tego z warknięciem. Na razie zrozumiał, że nie ma bezpiecznego własnego miejsca, wszędzie ktoś czegoś chce, nawet jak jest na posłanku - to go "zaatakowali" "bez powodu". :nerwy: Zaczyna na wszelki już wypadek warczeć gdy gdziekolwiek ktoś się zbliża, a na wszelki wypadek w ogóle woli nie przychodzić na wołanie, bo kto wie, moze znowu chwycą i gdzieś będa targać? :roll: Sunia jak napisaliście jest p przejściach i niestety wymaga "specjalnej troski". Jej nie tzreba "łamać" bo ona od początku jest "połamana", ją trzeba "posklejać"! (a wiadomo, ze to trudniejsze i bardziej czasochlonne niż rozbijanie ;)) Teraz czas na odbudowanie zufania i uśmierzenie jej lęków! Jak już ją posklejacie i Wam zaufa, to przyjdzie czas na jej kształtowanie i wychowanie, teraz nie pora ... Teraz musicie ją upewnić, że jej strach uzewnętrzniany warczeniem jest bezpodstawny. Nie zaczynać samemu interakcji, nie reagować na histeryczne warknięcia, przekonać, że to że np. jak idziecie do łazienki to nie jest związane z nią... Interakcje inicjować pośrednio, tak by myślala, że to ona je zaczęła ... Np. bierzesz krzeslo, siadasz 3 metry od niej bokiem/tyłem do niej, wyciągasz np. paczkę herbatników i zaczynasz jeść. Jak podejdzie, to dajesz herbatnika ("o fajnie że jesteś") i jesz dalej (nie głaszczesz, nie obejmujesz, nie patrzysz, ignorujesz. Jak stoi dalej, możesz dać drugiego, wstajesz i odchodzisz ... idziesz na kanapę, bierzesz książkę, jesz herbatnika, po chwili "zauważasz" sunię, "ooo cześć", dajesz herbatnika, czytasz dalej, pies przestaje istnieć ;) Doprowadzasz do tego, ze ona sama chodzi za tobą, bo jest fajnie... Upraszczając na twój widok ma myśleć "herbatnik" i przybiegać, a nie "gdzieś mnie zawlecze i zamknie" i warczeć... ;) Mój pierwszy w życiu pies TEŻ mial agresję lękową (!) Gości, którzy chcieli go głaskać obszczekiwal, warczal, pokazywal zęby i uciekal. Mieli u niego przerąbane :eviltong: Gości, którzy od wejścia nie reagowali na niego, nawet na szczekanie, po kilku minutach akceptował i sam do nich podchodził, a z niektórymi tak się "ośmielał", że nawet łapą ich trącał "masz coś? daj coś!" :diabloti: BTW - podczas zabawy psy (gdy np. szarpią się o zabawkę) pokazują zęby i często warczą, taka ich natura, to ZWYKLE nic złego (opisz bardziej sytuację to ocenimy czy i tutaj to nic złego...) "Zabijanie" zabawki - warczenie, gryzienie, szarpanie .. [IMG]http://www.idz.pl/sznaucer/slides/33.jpg[/IMG] Ooo, tu to było warczenie!!! :eviltong: [IMG]http://www.idz.pl/sznaucer/slides/13.jpg[/IMG] A tu zaraz będzie chwycenie zębami "mam cię, widzisz, mógłbym się uwolnić z twego chwytu!" [IMG]http://www.idz.pl/sznaucer/slides/25.jpg[/IMG] Jak widać nie tylko warczał i pokazywał zęby, on nawet tymi zębami chwytał ;) (ale zawsze delikatnie i z wyczuciem) BTW2 - Pies warczy gdy czegoś nie akceptuje. Człowiek ma wiele sposobów, aby psa skłonić do posłuszeństwa, jednakże jeżeli zignoruje ostrzeżenia i zdecyduje się siłą zmusić do czegoś psa, to musi się liczyć, że w skrajnych przypadkach, pod wpływem nerwów, stresu, strachu pies może użyć kolejnego w psim języku argumentu - zębów - i tak naprawdę winę ponosi wtedy człowiek, choć konsekwencje zawsze ponosi pies ... Jeżeli nawet w takiej sytuacji pies nie użyje zębów, to szkody i tak będą - ucierpi zaufanie psa do człowieka... a to szkoda większa niż skaleczony naskórek ...
-
- I Wy przeciwko mnie? Na stare lata i to w kryzysie mam działalność własną otwierać ? :roll: A podobno to portal miłośników zwierząt ... :shake: [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images44.fotosik.pl/74/4f9426ea1b1fea30.jpg[/IMG][/URL] Lumpowi się chyba nie podobało, ale dzięki za miłe słowa, miło mi, że Wam się podoba ;) BTW - W Kabackim po ostatniej przeprowadzce na drugi koniec miasta rzadko bywamy, ale kto wie ...? Śnieg się kończy, ale mamy jeszcze kilka śniegowych zdjęć wspominkowych ;) [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images40.fotosik.pl/70/08a6a06a59a2398d.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images39.fotosik.pl/70/9a6b6fed395aecff.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images36.fotosik.pl/70/4f4638ad3984469b.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images41.fotosik.pl/70/79815853c6a7c426.jpg[/IMG][/URL] Następne będą już pełne wody, błota i zgniłych liści :eviltong: Czyli metr mulu i wodorosty przez następny ... kwartał :mad:
-
To mój obecny pies, w schronisku, ktoś chciał mieć fajnego Szczeniaczka, szczeniaczek podrósł, stal się dużym dorosłym psem i gdy miał 3,5 roku ktoś go wykopał na ulicę, schwytany bezdomny, spędził kolejne 1,5 roku w schronisku. Osiągnął już 5 lat i nie był zbyt atrakcyjny do adopcji... Wzięliśmy go ze schronu w stanie apatii, nie reagował już nawet na odwiedzających tylko leżał w boksie patrząc się gdzieś w dal ... Gdyby nie przypadek, może leżał by tam następne 10 lat... A po kilku tygodniach u nas wyglądał już tak ... Jak widzisz, ludzie czasem się nudzą zwierzakiem, a schronisko nie służy psom (a on był w BARDZO dobrym!)
-
Wybacz jeżeli wyraziłem się zbyt dosadnie, nie zamierzałem Was obrazić ale z opisu wynika, ze problem jest tylko z dotykaniem psa gdy leży na posłanku i z opisu wynika, że schemat powtarzacie wielokrotnie... Do tego stopnia, że z kimś to konsultowaliście, a następnie znowu być może sprowokowaliście (próbując pogłaskać leżącego na posłanku psa?) taką sytuację i zgodnie z poradą wywlekliście z posłanka szczeniaka, zawlekliście broniącego się do innego pokoju, gdzie posikał się ze strachu... Nie wygląda to na zachowanie odważnego i dominującego psa (szczególnie że to szczeniak i do okresu "dominacji" wiele mu jeszcze brakuje. BTW - teoria dominacji coraz bardziej się chwieje, nawet jeden z jej wielkich propagatorów, już się z niej wycofal.) Wg. mnie im więcej i bardziej gwałtownych przeciwdziałań podejmiecie, tym bardziej utrwalicie a nawet pogłębicie problem. Coraz bardziej będzie bała się gdy ktoś będzie zbliżał się do posłanka i coraz gwałtowniej będzie reagowała... Po prostu ze strachu! Może lepiej zróbcie eksperyment i niech przez miesiąc nikt jej nie dotyka gdy sobie tam leży, a nawet na nią nie patrzy gdy koło niej przechodzi. Niech zapomni o tym co się działo i nabierze pewności, że TAM ma pełny spokój! Ona warcząc mówi "proszę mnie nie ruszać, odpoczywam", a wy na to "no to co i tak Cię ruszymy"... :roll: Jak chcecie ją głaskać, to wystarczy ją zawołać do siebie a nie iść do niej, to powinno wyeliminować potencjalne źródło konfliktów... Gdyby odganiała Was od swojej miski itd. należało by zacząć z nią nad tym pracować, ale jeżeli to tylko posłanko, to bym nie demonizował ... Fakt, że inne psy nie miały nic naprzeciw nie estymuje wyników na następnego psa... Jeden z moich psów np. nie lubił głaskania i odchodził, inne wprost uwielbiały. Mała suczka usiłuje warczeniem odgonić od swojej miski 5. krotnie większego od siebie psa, któremu sama wyjada z miski w momencie gdy on z niej je (!) i on na to nie reaguje! Psy podobnie jak ludzie - każdy jest inny ;) Wydaje mi się, po ostatnim poście, że zakładacie że to co lubiły poprzednie psy ona też powinna lubić... A co jeżeli tak nie jest? Wy wiecie wszystko o jej zachowaniach i upodobaniach, ja tylko mogę zgadywać, więc musicie po prostu jeszcze raz to wszystko sobie poukładać i popróbować ... W każdym razie trzymam za Was wszystkich kciuki, żebyście się "dogadali" :lol:
-
[quote name='Ula_czarnuszka']M@d, reportaż z ukrytej kamery :evil_lol: Dobrze, że LKM Dogo nie czytają, boś za wykorzystanie wizerunku musiał zapłacić ... extra michą :cool3:[/quote] Jaką ekstra michą? Od poniedziałku idą do roboty! - Kamyk, skoro lubi czystość i codzienne zabawy ze zmywaczkiem, idzie do firmy sprzątającej. - Mafia lubi dużo biegać i czujnie szczeka przy ogrodzeniu, więc znalazłem jej fuchę w ochronie fabryki - naaaprawdę duuuży teren :eviltong: - Lump jako pies spokojny i zrównoważony otwiera własną działalność gospodarczą "Socjalizacja psów z agresją lękową"... A my teraz walimy się na kanapę i czekamy aż na koniec miesiąca spłynie kasa z ich pensji ... :diabloti: - Rany, co to teraz będzie? A tak było super... cały dzień kanapa, chipsy i oglądanie TV ... :placz: [IMG]http://images49.fotosik.pl/70/25fd6b3127d6618e.jpg[/IMG] - Ja nawet o tym nie chce myśleć... Zgaście światło bo razi, a trzeba wypocząć przed tym wszystkim... [IMG]http://images36.fotosik.pl/66/c961c6e6e76dccc3.jpg[/IMG] - Fakt! Było tak pięęęknie, musiała mleć ozorem i wszystko to zepsuć... Ja jej te ślepia jednak chyba wydrapię! :angryy: [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images42.fotosik.pl/69/a579bb76e0dc0a7f.jpg[/IMG][/URL]
-
Eeee tam... przecież to jest Sznaucer! :eviltong: To tylko kwestia czasu ... :evil_lol:
-
Zwierzaki już wróciły, ale przy okazji udało się je podsłuchać jak stały pod drzwiami i wydało się kilka spraw... :mad: Kamyk: Światła pogaszone... Lump: Może poszli spać? Mafia: A mówiłam Ci Lump, weź klucz bo ja nie sięgam! L: Zdurniałaś? Mam sam otworzyć kluczem... żeby się wydało? K: Ona to jakaś przygłupia jest... [URL="http://www.fotosik.pl/"][IMG]http://images46.fotosik.pl/73/834b7660fc4b05df.jpg[/IMG][/URL] M: Sami jesteście przygłupi! Co z tego, że się wyda? Przynajmniej podniesie się nasza pozycja! K: OMG! [URL="http://www.fotosik.pl/"][IMG]http://images49.fotosik.pl/73/c55cfae31e27477b.jpg[/IMG][/URL] L: Jak Ci się podniesie? Teraz oni tyrają, a my się wylegujemy! Zrobisz siad, machniesz łapą i masz michę, a jak się wyda, to każą iść do roboty matole! Zastanów się, kto ma wyższą pozycję, ten co tyra na michę, czy ten, kto czeka na kanapie aż mu ją kupią, przygotują i podadzą pod nos? Hmmm?? K: Lump! Ona kompletnie nic nie jarzy... M: Eeeee.... [URL="http://www.fotosik.pl/"][IMG]http://images46.fotosik.pl/73/41b36454b7dedaaa.jpg[/IMG][/URL] L: Taaa... i to to niby jest pies... Ty Kamyk też nie zgrywaj tytana intelektu! Kto codziennie zmywaczkiem zasuwa po kuchni i zanosi go ostentacyjnie do sypialni? K: No bo oni sprzątają raz na tydzień, a to kuchnia i my tam jemy na podłodze! To czysto powinno być! L: Marudzisz, jesz z miski, a nie z podłogi.... Lepiej zasuwaj naokoło i ich obudź... K: Dobra idę, a ty Mafia przestań kombinować, bo jak przez Ciebie będę musiał iść do roboty, to ci ślepia wydrapię! A teraz przymknąć się, pamiętajcie dzisiaj nie Wigilia! Ja skaczę przez płot od ogródka i miauczę, a jak usłyszycie, że wstali to szczekacie żeby otworzyli!.... ... MIAU, MIAU, MIAU.... [URL="http://www.fotosik.pl/"][IMG]http://images41.fotosik.pl/69/26c39ea4a952b4ab.jpg[/IMG][/URL]
-
U nas też się tak zaczęło! Najpierw był kategoryczny zakaz.... potem było kładzenie pyska, pyska i przednich łap, pyska, przednich łap i tak troszkę jednej tylnej... aż w końcu odkryliśmy, że gwałtowne ruchy kołdry w nogach łóżka o poranku oznaczają, ze jesteśmy 3. (nieopisaną w anegdotach) kategorią właścicieli - Ci co MYŚLĄ, że nie śpią z psem w łóżku! :evil_lol: A że autorytet to m.in. "nie dawanie zakazów z góry skazanych na niewykonanie", to ten temat sobie odpuściliśmy, żeby nie uczyć psa, że zakazy drobnymi kroczkami, ale można omijać :eviltong: