Jump to content
Dogomania

M@d

Members
  • Posts

    1911
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by M@d

  1. [quote name='isabelle30']M@D super foty! ze tez ja nie wpadlam na pomysl uwieczniania tego co zastawalam w domu, np zamordowanego pilota tv lub tej wielkiej kooopy na kanapie...[/quote] Poszukam albo zrobię nowe... (część przedmiotów jest pogryziona, ale działa) Chcesz zdjęcie zamordowanego pilota, to ci podeślę :eviltong: A może chcesz kolekcję "przeczytanych" książek ... Albo słuchawki od kompa, pudełko z częściami komputerowymi, wygryziony spód od kanapy, kilka zestawów podstawek pod naczynia (mata, korek, plastik - do wyboru!)...? Mówisz masz, złóż zamówienie, pewnie mam... :diabloti: BTW - Magdalena - szczeniak ma delikatną psychikę. Większość behawiorystów uważa, że pierwszy okres lękowy ma miejsce między 8. a 10. tygodniem życia, a drugi pomiędzy 17. a 21. Jak stracisz cierpliwość w niewłaściwym momencie, nawrzeszczysz, zastraszysz, zastosujesz przemoc, to możesz skazać się na kilkanaście lat gehenny z lękliwym psem, który albo wpada w panikę, albo okazuje agresję lękową ... Rozważ to ... Szczególnie, że ma już pewne predyspozycje związane z zakłóceniem okresu socjalizacji poprzez zbyt wczesne zabranie od matki i rodzeństwa .. Przydatne informacje: [URL]http://www.naszpies.psy24.pl/art.php?art=3327[/URL] Update: Acroba, posty nie wnoszące nic nowego do tematu, a niosące zarzewie "[I]flame war[/I]" są niezgodne z netykietą... I tak jak w kilku innych tematach, w stosunku do kilku innych forumowiczów, konsekwentnie będę uprzejmie upraszał o powstrzymanie się od [B]niesprowokowanych[/B] ataków. Wystarczy tutaj na Forum tych [I]sprowokowanych[/I] wojen... ;-) Jak zauważysz, mnie się udało (kilka postów wcześniej) powstrzymać, mimo sporej irytacji :razz:
  2. 1) To że ktoś coś powiedział, to nie znaczy, że to prawda. Jest wysoce nieprawdopodobne, aby hodowca dokonujący takiej machloi chwalił się publicznie swoim czynem. Być może opowiadał to konkurent danego hodowcy... 2) Wystawy to rzecz stosunkowo nowa, ale np. Pekińczyk to jedna z najstarszych ras, w Chinach traktowano je jak święte psy i składano do grobu wraz z Cesarzami ... 3) Powstawały i będą powstawały nowe rasy, ale jest to wynik przemyślanych działań, a nie przypadkowego sparzenia 2 psów wyglądających mniej więcej jak jakaś rasa, bo ktoś chce opchnąć na Allegro szczeniaki podobne do dobrze sprzedającej się rasy, nie patrząc na ew. obciążenia genetyczne itd... 4) Hodowle psów rasowych nastawione wyłącznie na kasę i/lub robiące machlojki są jak pijani kierowcy z Prawem Jazdy (są patologią do zwalczania, a nie argumentem za zniesieniem Prawa Jazdy) 5) Prawidłowa hodowla to nie bezmyślne krzyżowanie podobnego z podobnym, a krzyżowanie wyselekcjonowanych osobników o znanym drzewie genealogicznym i eliminowanie z hodowli osobników z wadami! A aby eliminować osobniki z wadami (dające np. obciążone genetycznie potomstwo) trzeba mieć możliwość śledzenia losów potomstwa i dawać szansę jego właścicielom na zgłaszanie takich wad - czego opychając przez pośrednika na Allegro czy z bagażnika pod giełdą w żaden sposób uzyskać się nie da!! Przykro mi, nie przekonasz mnie do pseudohodowli. Jako pierwszego psa kupiłem przez naiwność z takiego miejsca niby Sznaucera miniaturę ("po rodowodowych rodzicach"), u którego w wieku 3,5 roku stwierdzono dziedziczną chorobę wątroby i który odszedł za TM po 1,5 rocznej walce o jego uratowanie (w wieku 5 lat)... Gdyby był z rodowodem, uczynił bym wszystko, aby to z rodziców, które przenosiło tę wadę straciło uprawnienia hodowlane i miałbym szansę przerwać mnożenie psów skazanych na rychłą śmierć w niezbyt przyjemny sposób. Jako, że sprzedawcą jak się okazało, był pośrednik jakiejś "fabryki szczeniaków", takiej szansy nie miałem i być może do dziś "wyprodukowano" już dziesiątki takich psów skazując je na krótkie życie na lekach, [B]bez mięsa i nabiału[/B], a dziesiątki właścicieli na ból i rozpacz... Pies o którym piszę, jest pierwszym z lewej w moim podpisie ... (BTW - był ślicznym psem i [B]wyglądał[/B] na zgodny ze wzorcem... no może poza uszami ...)
  3. Magdalena, po przeczytaniu Twojego postu z 11.59 skoczyło mi ciśnienie i zamierzałem przestać być uprzejmy ... Na szczęście przeczytałem Twój post o 13.41, poszedłem sobie zrobić kawę i poczekać aż mi przejdzie złość... (to dobra metoda tak w stosunku do ludzi jak i psów ;-) ) A teraz raz, dwa, trzy, cztery .... OK, teraz na spokojnie ... 1) bądź łaskawa przeanalizować co ci napisali ludzie (w tym ja na poprzedniej stronie) o zaczęciu uczenia sikania na gazetę! 2) jeżeli nie przeczytałaś tego przed zakupem psa, to pragniemy Cię uświadomić, że (tak jak piszesz) psy są różne i jak masz szczęście to jesteś w połowie drogi, a jak nie to poczekasz na znaczący sukces jeszcze wiele tygodni... A na pełne zachowanie czystości jeszcze wiele miesięcy (dlatego konieczne jest wyznaczone "legalne" miejsce i gazeta)!... Nawet po nauczeniu czystości pies utrzymuje swoje "wydzieliny" tylko przez skończony czas... a i w przypadku jakichś niedyspozycji także dorosły pies nie jest w stanie utrzymać czystości... (i znowu magiczna gazeta i "legalne" miejsce np. na kafelkach gdzie łatwo sprzątnąć czynią cuda...) 3) szczeniak 8 tygodniowy powinien być jeszcze z matką i dopiero być przygotowywany do wydania właścicielowi, wcześniejsze wydanie rodzi zwykle wiele problemów wychowawczych i porządny hodowca tego nie robi. 4) Nie wiem co znaczy, że wet potwierdził autentyczność rasy, bo autentyczność rasy potwierdza rodowód. Brak rodowodu oznacza, że pies jest albo kundlem (nie przypomina żadnej rasy), mixem (ma cechy więcej niż 1 rasy), albo "w typie rasy" (przypomina z wyglądu jakąś rasę)... i nie wiem co to ma do tematu, bo rasowy czy nie, z hodowli, czy z "fabryki szczeniąt" załatwiają potrzeby tak samo ... Osobiście aktualnie mam jednego psa "w typie" i jednego mixa (oba ze schronisk) - to tak gwoli postawienia "kropki nad i" - żeby uniknąć podejrzeń, że może się "snobuję na rodowód"... 5) jeżeli brak Ci cierpliwości, to poszukaj swemu psu jakiegoś domu z cierpliwą osobą, bo pies to wielkie źródło szczęścia, ale też często źródło trosk i frustracji - i tak przez kilkanaście lat. Jeżeli uważasz, że kupka czy siusiu to "problem", a 3 tygodnie to "wieczność" to co będzie jak wejdzie wiek ząbkowania, gdy przerobi ci na wióry pół mieszkania ( w tym np. Twoje nowe drogie buty, telefon, kabel od TV i ukochane słuchawki Sennheisera Twojego męża...), albo gdy mu to zostanie na dłużej i przez kilka miesięcy (albo kilkanaście lat) kilka razy w tygodniu jak wrócisz do domu zastaniesz taki obrazek ... [IMG]http://images46.fotosik.pl/51/b05155e0f648039fmed.jpg[/IMG] [IMG]http://images35.fotosik.pl/51/255bf61771bcaff3med.jpg[/IMG] [IMG]http://images48.fotosik.pl/51/ef10afe51543eb93med.jpg[/IMG] Jesteś na to gotowa? Rozwiązanie tego problemu zajęło nam wiele miesięcy! I jeszcze po ponad pół roku czasem są okazjonalne nawroty ... To nie dzieło jakiegoś wielkiego, wrednego potwora, tylko milusiego kilkukilogramowego pieska (mix - suczka - sznaucer mini prawdopodobnie z domieszką teriera)... [IMG]http://images43.fotosik.pl/69/a0850422700c26a2med.jpg[/IMG] Jeżeli chcesz zostawić sobie psa i znaleźć przyjemność w jego posiadaniu, to już od dzisiaj babrząc się w kupie, powtarzaj sobie "gówniana robota, ale i tak go kocham" :D To dobry trening cech osobowości - może się też przydać w pracy, przy wychowaniu dzieci itd :smile: Jeżeli w wyniku tej transformacji patrzysz na pogryzione resztki swoich kupionych wczoraj butów, które kosztowały Cię miesięczną pensję i pierwszą myślą jest "czy aby czegoś nie połknął, co mu zaszkodzi", to znaczy że osiągnęłaś ZEN :p Update: Przydatny link "szczenię w domu" [URL]http://www.kazior5.com/piesbehawiory.htm[/URL] i jeszcze o wychowaniu [URL]http://www.kazior5.com/pieswychowanie.htm[/URL]
  4. Betbet, wczytaj się w post Brazowej i mój... Brazowa posłużyła się ironią/sarkazmem, ja w odpowiedzi również ... Ani ona nie jest za wymordowaniem WSZYSTKICH psów za schronisk i wysłaniem za TM, żeby "było im lepiej"... ani ja za mordowaniem noworodków :diabloti: Ponadto "odstrzeliwanie noworodków" w tym sarkastycznym kontekście miało skrócić ich drogę do Nieba z pominięciem niewygodnego etapu jakim jest doczesne życie :D Taki <joke> ... if You know, what I mean ... :evil_lol:
  5. Krótka historyjka dla naszych drogich odwiedzających: Pan wrócił po tygodniu z na weekend delegacji, przepakował się i postawił spakowaną walizkę na wyjazd w dniu następnym. Na wszelki wypadek, gdyby zgłodniał a nie było czasu/chęci szukać żarcia zapakował do walizki "żelazne racje" w postaci paczki ciastek. W którymś momencie Pana zaniepokoiły dziwne odgłosy dochodzące z sypialni ... Błyskawiczna inspekcja ujawniła, że Lump otworzył suwak walizki :-o , rozpakował częściowo walizkę Pana (powywalał rzeczy), a przy okazji tej ciężkiej pracy posilił się ciastkami :mad: Dostał zdrową z**bkę... Walizka została zamknięta na kłódeczkę. Po jakimś czasie Pana zaniepokoiły ponownie dziwne odgłosy! Kolejna inspekcja ujawniła ponownie przestępcę na gorącym uczynku - kolejnej próbie "rozpakowania" Pana ... Tym razem trzymał w pysku wyciągniętą już do połowy "Nową Fantastykę", którą Pan zabrał do czytania w pociągu, a która była włożona w ciasną kieszeń naszytą na wieczko walizki! Dodam, ze Fantastyka była cała głęboko schowana, a kieszeń jest tak ciasna, że ledwo ją tam wepchnąłem (Fantastykę, nie kieszeń :D)!! :mad: On chyba naprawdę terminował u kieszonkowca :diabloti:
  6. [quote name='Magdalena85843']Moze i maluszek ale moje postepowanie(a zgodne jest z tym co kazdy pisze na forum)nic nie daje, a kiedy juz mysle ze jest lepiej to bywa ze psiak zapomni o nauce i znow robi zle...:([/quote] Zabierz dziecku pampersa i tłumacz mu, że ma "robić" raz na godzinę o wyznaczonej porze, a zobaczysz w jakim stanie będziesz miała mieszkanie :diabloti: ;)
  7. [quote name='brazowa1']przepraszam,ze tak napisze.To nie jest nic personalnego do Was,ale mam takie skojarzenie,ze skoro za TM,jest tak fajnie dla bezdomnych psów,moze posłac je tam wszystkie.[/quote] No cóż ... jest to jakieś rozwiązanie :eviltong: Można to też potraktować rozszerzająco i tą samą metodę zastosować do wszystkich wierzących we wszystkie religie świata! :evil_lol: Najlepiej odstrzeliwać zaraz po chrzcie i co tam w innych religiach mają , póki nie nagrzeszyli i mają 100% gwarancji na Niebo! :diabloti:
  8. Po co dzielić włos na czworo? Ma Prawo Jazdy - jest kierowcą, nie ma, nie jest... Co z tego, że bywa, ze bez Prawka ktoś będzie jeździł lepiej niż jakiś koleś z Prawem Jazdy? Kombinowanie i relatywizm może prowadzić do udowadniania, że po pół litrze ktoś prowadzi lepiej niż jego dziadek na trzeźwo ... ;) Rasowy = rodowodowy, a jak jest bardzo zbliżony do wzorca to jest "w typie rasy". Jak nie podobny do niczego, to kundel... I po wszystkim. Wyjątki potwierdzają regułę :eviltong: Genetyka jest bardziej skomplikowana niż się wydaje. Bywało, że z rodziców - murzyna i białej rodził się biały, a jak się ożenił z białą, to dziecko miał mulata ... Wygląd to nie wszystko ...
  9. Właściciel fotoblogu, ze względu na ostatnie delegacje i szkolenia (właśnie wrócił po 2 tygodniach bycia poza domem,a do końca października czeka go jeszcze 3x5 dni poza domem) nie jest w stanie zaspokajać skutecznie zapotrzebowań swych ulubionych czytelników :placz: ;) Nawet pies poczuł, rozluźnienie dyscypliny (o czym wkrótce...) Kota nie ma , myszy harcują ...
  10. Drogi Panie Piotrze, pisze Pan tu wiele o honorze, bezstronności, miłości do psów, napaści, nieuzasadnionej krytyce itd. a jakie są fakty? 1) Rejestruje się tu Pan tuż po rozpoczęciu tego wątku li tylko w celu obrony w/w Pani ... 2) Argumentuje Pan, że gdzie indziej biją murzynów, to o co ta afera że ktoś i tu murzyna pobił? Rozumiem, że jak gdzieś przerabiają psy na smalec, to gdyby to robiła to Pańska znajoma, to też było by OK... W końcu [I]nihil novi [/I]... nie? 3) Pisze Pan, że kocha psy i odszedł z ZK bo nie mógł znieść ... Zaraz potem rzuca Pan tekst, że Pan wie coś o tu obecnych hodowcach, ale nie podaje Pan konkretów! Czy kochająca psy osoba, na dodatek nie uwikłana już w "układziki" powinna milczeć o tym że psom dzieje się krzywda skoro posiada taka wiedzę???? Hmm??? Jak to jest z tą Pana "miłością" i wspominanym "honorem", którego podobno jest Pan jednym z nielicznych posiadaczy? Czy "honor" zmusza Pana do obrony koleżanki, ale nie do ujawnienia krzywdy psów lub prawdy o machlojkach?? Dziwny to "honor"... Może powinien Pan przeczytać kodeks Boziewicza, aby zweryfikować swoje pojęcie o honorze? 4) Ze swadą opowiada Pan o wyprowadzaniu na spacery i dobrym kontakcie z 50. psami (!!??), podczas gdy mając 2 psy czasem mam kłopot z poświeceniem im takiej ilości czasu jakiej bym ja i one pragnęły! Zresztą nie pracując, nie śpiąc, nie jedząc i zajmując się tylko psami, mogla by poświęcić danemu psu nie więcej niż dwadzieścia kilka minut dziennie ... (arytmetyka jest nieubłagana i żadne magiczne "zamawianie rzeczywistości" jej nie zmieni ...) 5) Jako wieloletni administrator, moderator i użytkownik różnych for internetowych stwierdzam, że wpisuje się Pan w klasę "magicznych bytów internetowych", które nieodmiennie pojawiają się po jakimś krytycznym tekście (np. dot. członka danego forum), biorą go w żarliwą obronę i znikają... Czasem jest to nawet stado "bytów", które dość często (co łatwo stwierdzają administratorzy) piszą z tego samego IP (czasem ... przypadkowo zbieżnego z IP krytykowanego ....). Reasumując: - Nie przekonał mnie Pan, że u Pana koleżanki wszystko jest OK, bo "inni robią to samo, albo i gorzej", to infantylny i bardzo groźny relatywizm moralny! - Nie przekonał mnie Pan o swojej rzekomej wiedzy na temat "machloj i zlych warunków u tu obecnych", bo gdybym ja coś takiego wiedział i był "człowiekiem honoru", to już dawno walił bym po oczach ze szczegółami i nazwiskami, a nie posługiwał się metnymi aluzjami! - Nie przekonał mnie Pan co do swej miłości do psów, bo relatywizm Pana wypowiedzi i fakt, że (rzekomo) posiadanej wiedzy nie wykorzystuje Pan do pomocy w zwalczaniu patologii, nie świadczy o Panu dobrze! - Nie przekonał mnie Pan o swoim honorze, bo patrząc na fakty zebrane w punktach wyżej, pojmuje go Pan w sposób (delikatnie mówiąc) opaczny w stosunku do ogólnie przyjmowanych definicji... Sam zaś fakt, że przez X lat patrzył Pan na takie praktyki u swojej koleżanki i nie widział Pan w nich nic zdrożnego mierzi mnie jako człowieka który wprawdzie nie ma doświadczenia w branży hodowli psów, ale ma w domu psy ze schronisk i wie ile czasu i uwagi potrzebuje pies i jak każdej chwili naszej uwagi i towarzystwa wypatrują stęsknione brązowe oczy naszych najlepszych przyjaciół... Człowiek honoru nie kryje przyjaciół jak robią coś źle, a w ostateczności jak już uległ słabości i sprawa wyszła na jaw, to nie broni ich zawzięcie, tylko wyciąga rewolwer z szuflady i dla zachowania resztek honoru strzela sobie w łeb ... Tak przynajmniej robili w przeszłości ci, na których się Pan powołuje ... W tym jednym punkcie się z Panem zgadzam... takie pojęcie honoru odeszło w niebyt ... Ale niech Pan nie szarga pamięci tych, którzy tak go pojmowali podpinając swoje pojęcie honoru pod ich jego pojmowanie... Jako, że swymi wypowiedziami udowodnił Pan, że światopoglądowo nie różni się Pan od swojej koleżanki, nie zamierzam wdawać się w dalsze dyskusje w których nie widzę najmniejszego sensu, bo cytując znany film "nie chce mi się z Tobą gadać"... Nie mówię więc do widzenia, a żegnam... BTW - Nie będę odpowiadał bez względu na to co Pan w odpowiedzi napisze, nawet gdyby to było obraźliwe. Nie muszę. A dlaczego? Odsyłam do lektury zasad zawartych w Kodeksie Boziewicza dotyczących obrazy i kategorii adwersarzy mogących dokonać obrazy i w stosunku do których wymagane (bądź nie) jest żądanie (lub dawanie) satysfakcji...
  11. To nie kastracja go zabiła, a błąd w sztuce lekarza... Przy takim postępowaniu mógł przejść za TM po wycinaniu kaszaka ... Przeżyłem śmierć 5 letniego psa i wiem jak to boli! Współczuję!
  12. Niestety w większości wypadków w organizacjach nawet tworzonych przez idealistów po jakimś czasie idealiści orientują się, że ci co mają coś do ukrycia zwierają szyki, kryją się nawzajem, wspierają i przejmują kontrolę nad organizacją...
  13. Shin, jak się chce kulturalnej dyskusji to się innym nie pisze Shut The F u c k Up ... BTW Zdecyduj się... w jedym poście piszesz [quote name='shin']Z poprzednich postow mozesz sie dowiedziec, ze to przeciez nie o to chodzi, [B]a poza tym, to pies to rozrozni, bo ma bardzo dobry wech.[/B] Jak pies ma zrozumiec, o co przewodnikowi konkretnie chodzi? [B]Nooooo... szanuj psy asystujace, bo sa bardzo wartosciowe[/B]. A w ogole to jak smiesz poruszac ten temat - oni walczyli o prawo do wejscia z psem do sklepow, wiec STFU.[/quote] A 2 posty dalej ... [quote name='shin']Katica - uwazam tak samo, dlatego tak uparcie dopytuje o to. [B]Nie widze mozliwosci, zeby najbardziej nawet wyszkolony pies byl w stanie do tego stopnia pomoc osobie niewidomej na zakupach.[/B] Manewrowanie miedzy alejkami, ok, super, [B]ale sam wybor towarow po prostu odpada. Za duzo ich. Tak czy siak wiec niewidomy musi poprosic czlowieka o pomoc[/B], albo brac na chybil-trafil.[/quote] n/c
  14. To ja się narażę wszystkim (albo większości). Od razu piszę, nie czytałem większości postów, więc może się powtórzę... Krótko i na temat: 1) Jak idziesz z dzieckiem do marketu, to zasady takie jak z psem - przewodnik ma kontrolować podopiecznego, a nie spuszczać ze smyczy i zajmować się swoimi sprawami! Kilka razy naderwałem wszystkie mięśnie kręgosłupa wyhamowując załadowany wózek, aby nie rozmazać jakiegoś małego rozkoszniaczka wypadającego zza regału pod kola wózka :angryy: Nie mam też przyjemności wysłuchiwać wrzasków nad uchem, bo dzieciątko czegoś chce, a rodzice nie chcą kupić ... Pomijam zwalanie towaru z półek, bo to już bardziej kłopot personelu... Tak więc: dziecko tak, szalejące bez kontroli dziecko, nie ... 2) Pies powinien mieć prawo przejść (w kagańcu i na smyczy) przez hall marketu np. do sklepu zoologicznego, natomiast pies w markecie spożywczym to lekka przesada... Nawet z niewidomym! Niewidomego powinien eskortować pracownik marketu, a nie pies... W małym sklepie to jeszcze rozumiem (trasa drzwi-lada), ale w markecie? Jakoś nie widzę tej scenki w której niewidomy szepcze psu listę zakupów, albo mówi "a teraz do regału z pastą do zębów"... Pomijam częste zmiany umiejscowienia towarów, ale nawet jak pies jakimś cudem doprowadzi niewidomego do 20 metrów długiej półki z kosmetykami, to niby jak ten niewidomy znajdzie wybielająca pastę Colgate o smaku miętowym z setki podobnych pudełek? Będzie otwierał każdą i próbował?? :diabloti: Jak dotykiem rozróżni karton soku od kartonu mleka, a karton mleka 0,5% od 3% ? To jakaś paranoja... :evil_lol:
  15. Takie dyskusje o organizacjach (szczególnie porównywanie "świeższych" ze "starszymi") przypomina mi dyskusje porównujące Che Guevarę z Castro ... A ja Wam powiadam, że rękę dam sobie uciąć, że gdyby to Castro zginął młodo, a Che do dzisiaj władał Kubą, to Castro byłby na koszulkach czczony jako idealista, a Che jako zramolały aparatczyk wygłaszał by wielogodzinne przemówienia na zjazdach .... :diabloti:
  16. Biedny Czesterek :-( Ale już teraz na beztroskich łąkach za TM ...
  17. Na początek oświadczenie: - nie prowadzę hodowli - miałem psa z pseudo (po 1,5 rocznej walce odszedł za TM na wrodzoną wadę wątroby w wieku 5 lat) - aktualnie mam 2 psy nierodowodowe ze schroniska. A teraz ad rem... 1) Fakt, że kilku ludzi bez prawa jazdy jeździ lepiej niż kilku innych posiadających Prawo Jazdy, nie jest wystarczającym powodem aby likwidować instytucję Prawa Jazdy ... Z dobrych chęci Basia zagalopowałaś się w ślepą uliczkę. Jak ci co w Anglii zabronili używania psów jako zwierząt pociągowych i niechcący przyczynili się do gwałtownej śmierci dziesiątków lub nawet setek tysięcy psów w ciągu kilku miesięcy!! 2) Ad [quote name='Basia Z.']Śmieszą mnie i oburzają teksty: "dobra hodowla", "jak chcesz mieć zdrowego psa, to tylko z dobrej hodowli", "jak kochasz psy to nie dawaj zarabiać pseudohodowcom, kupuj z rodowodem". Te teksty puszczają w obieg sami hodowcy, właśnie tacy o jakich tu jest mowa.. Zgodnie z wcześniejszym oświadczeniem nie jestem hodowcą, a mimo to będę za propagowaniem rodowodów, bo w razie co mogę ścigać hodowcę (bez strachu o wystawy, bo mnie nie obchodzą), a pseudohodowli nie ścignę, bo na nią nie mam wpływu, a często i kontaktu po kupnie! Hodowcę będę ścigał i nękał jak mi wciśnie obciążonego genetycznie do upadu i skutku (choćby podając do prasy takie fakty jak te w tym wątku) 3) ad [quote name='Basia Z.'] Jeśliby to zależało ode mnie to wprowadziłabym ścisłą rejestrację wszystkich psów niezależnie czy kundel czy rasowy i czipowałabym je nazwiskiem Z tym sie zgadzam. Można by scigać każdego kto bezmyślnie rozmnaża psy z wadami (nie tylko członków ZK) 4) ad [quote name='Basia Z.'] A oprócz tego zabroniłabym jeszcze sprzedawać psy za pieniądze, możnaby było je hodować tylko z miłości oddawać do adopcji dobrym ludziom, którzy by chcieli. Myślę, że wtedy liczba hodowców-miłośników by bardzo spadła. A to, to mrzonka. Aby robić coś z miłości trzeba mieć jeszcze kasę na życie i dodatkowo na "miłość". Ja kocham rajdy samochodowe, ale że nie przynosiły dochodów musiałem je rzucić i zacząć pracować i już nie mialem czasu na moją "miłość" .... Przy takiej regulacji podaż psów w Polsce spadła by prawie do zera, a lukę wypełnił by czarny rynek, import itd. A schroniska natychmiast zaczęły by sprzedaż psów po 5 tys :D Na dodatek przewiduję masowy dognapping... Posiadając psa przypominającego choć jakąś rasę musiała byś wynająć do niego ochroniarza ... 5) ad [quote name='Basia Z.']Śmieszą mnie i oburzają teksty: "dobra hodowla", "jak chcesz mieć zdrowego psa, to tylko z dobrej hodowli" Tutaj kluczem jest slowo DOBRA, bo niestety jak w zyciu nic nie jest czarno-biale i sam rodowód NIESTETY nie daje gwarancji, trzeba jeszcze się zainteresować jak wygląda hodowla. Jakby kupujący u pani z artykułu sie zainteresowali, to DOPIERO WTEDY rynek by tę panią wyeliminował, ale tylko gdy kupujący "dopełni należytej staranności". Bez tego będzie nadal kicha! 6) ad [quote name='Basia Z.']Ja znam trzech, których wyrzucono z ZK, no i co z tego,cóż to dla nich za kara ? Oni i tak nie przestali hodować psów i jeszcze gorzej ... I doszliśmy do meritum! Wyrzucenie z ZK nie kończy problemu, ale tworzy nowy! Tworzy kolejna pseudohodowlę z genetycznie obciążonymi i opsychicznie popapranymi psami (tymi samymi co wcześniej, ale teraz już bez papierów...) Dlatego też nadal będe za R=R, bo jak się wiesz z kim masz do czynienia, możesz obejrzeć hodowlę, możesz spowodować wywalenie z ZK itd, to minimalizujesz szansę na "wpadkę", a kupując z pseudo, masz duze szanse na "wpadkę" bo tam są m.in. wszyscy ci których z ZK wywalono i masa innych "producentów"!! Oczywiście i w "szarej strefie" znajdziesz pasjonatów, zdrowe psy itd, ale PROCENTOWO Twoja szansa na takiego psa jest wielokrotnie mniejsza!
  18. 1) Nauka idzie łatwiej gdy pokazujesz jak jest dobrze, a nie łajasz gdy jest źle. Pies chcąc wyjść na spacer szczeka, a potem biegnie pod drzwi, albo przynosi but lub smycz. Gdyby tylko stał i szczekał, to daleko byśmy nie zaszli ;) Małemu szczeniakowi (a i czasem dorosłemu psu) przyda się ustalone miejsce gdzie może zrobić siusiu/kupę legalnie i bez konsekwencji (dłuższa nieobecność, chory pęcherz etc). Dlatego też sugeruję wyznaczenie ustronnego miejsca na gazetę (nie w ciągu komunikacyjnym i nie koło miski). Jak malec zaczyna siusiu/kupę, niesiemy go na gazetę i chwalimy jak tam dokończy. Potem wylewnie chwalimy gdy SAM tam pójdzie i zrobi... Załatwianie się na zewnątrz to dopiero następny etap szkolenia. Gazety nie sprzątamy do czysta, tylko zostawiamy choć jedną zasikaną wcześniej stronę. 2) Pies często sika w to samo miejsce, więc mycie podłogi jest kluczowe. Jako że pies ma WIELOKROTNIE lepszy węch od człowieka (ponoć wyczuje kroplę moczu w 10 litrowym wiadrze) tak więc większość środków do mycia maskujących swe niedostatki pięknym zapachem, zawodzi. Część z nich ma w składzie amoniak i inne związki, które wręcz "utrwalają" zapach moczu zamiast go eliminować. Musisz poszukać skutecznego środka. Wiele osób poleca np. "Urine Off". 3) Ten piesek jest jeszcze strasznie młody i nie można liczyć, że już teraz ustawi sobie pęcherz na godziny spacerów, szczególnie że jeszcze z pewnością nie kojarzy, że sikanie w domu to coś nagannego .... Dlatego dla Waszego i jego komfortu gazeta była by wskazana. 4) On w ogóle trochę za szybko został oderwany od matki (literatura podaje wiek 8 tygodni jako minimalny do odebrania suce, gdyż jest to okres socjalizacyjny szczeniaka i odebranie przed 8 tygodniem może skutkować późniejszymi kłopotami wychowawczymi (no ale może są różne szkoły...) Czy pomylę się zgadując, że nie jest to szczenię z rodowodowej hodowli? (żeby nie było, sam mam same nierodowodowe ze schroniska, ale kupiłem (o ja naiwny) mojego pierwszego z pseudohodowli, też sprzedanego w wieku 6 tyg. i jestem od tego czasu strasznie cięty na pseudohodowców ...) 5) I znowu temat różnych "szkół". Mnie wet zabronił kategorycznie wypuszczać na ulicę szczeniaka nie posiadającego kompletu szczepień (3-4 miesiąc życia)!!! Nawet buty zdejmowaliśmy przed drzwiami i chowaliśmy do zamykanej szafki! (kwarantanna) Szczeniak nie posiadający kompletu szczepień nie posiada odporności na choroby, z którymi może mieć kontakt w odchodach innych psów (dla nich niegroźne bo są zaszczepione). Kontakt z niektórymi chorobami może skutkować szybkim zgonem szczeniaka ... (skonsultuj to z wetem ...) UPDATE: [URL="http://www.dogomania.pl/forum/members/78271.html"]karola&gacek[/URL] uprzedziliście mnie ... - hi hi, jak pisałem to net mi się zwiesił, a jak się go doczekałem, to dopiero po wysłaniu swojego zobaczyłem Twój :D
  19. Potwierdzam - [I]Kourou Dembele :happy1: [/I]
  20. Jeżeli to metoda stosowana przez weterynarzy, to OK!! Człowiek całe życie się uczy. Po prostu brzmiało dość niepokojąco...
  21. Pies (zdrowy psychicznie) wbrew pozorom jest zwierzęciem do bólu racjonalnym i posługującym się zasadami ekonomii :cool3: Tyle, że ma inną listę priorytetów, których często nie rozumiemy (np. dlaczego zjedzenie świeżej qpy jest atrakcją dla której zaryzykuje gniew właściciela ? :diabloti:) Życie psa to "walka" o "zasoby" i kalkulacja strat i zysków (wg. psiej listy priorytetów) "Zasobem" może być głaskanie, uwaga właściciela, święty spokój, miska, spacer itd. Na to nakłada się pojęcie hierarchii, czyli komu w rozumieniu psa (tak jak mu pozwalamy - świadomie czy nie to rozumieć) wolno konkurować z nim o zasoby... Np. pan może zabrać miskę (* - o ile jest postrzegany jest wyżej w hierarchii). Pani może zgonić go z kanapy (*) Jeżeli Pan ciągle jeździ w delegacje, to któregoś dnia może nie móc położyć się z Panią na łóżku, bo miesiącami było to miejsce jego psa i Pan zobaczy zęby gdyż konkuruje o zasób "zasiedziany" przez psa... Jeżeli nieumyślnie doprowadzimy do sytuacji w której pies w swoim mniemaniu osiągnie status wyższy od np. dziecka (hipotetycznie może to się nawet zdarzyć np. przez ciągle karcenie dziecka (zostaw pieska, piesek śpi...) to pies będzie bronił swego zasobu (np. świętego spokoju). Czasem pies SAM próbuje wywalczyć sobie miejsce wyższe poprzez zastraszenie. I nie ma to związku z nienawiścią... Dość typowym schematem zastraszenia jest gwałtowne rzucenie się z warkotem na "obiekt" potencjalnie konkurujący o zasób lub obrany jako cel psychologicznej wojny w celu podporządkownia ... Mój mega-spokojny pies na spacerze w towarzystwie 3 suczek sąsiadki wystartował z warkotem do psa sąsiadów wychodzącego na nasz widok przez dziurę w płocie... (a pokojowo koegzystowały miesiącami!) "Demonstracja siły" zrobiła wrażenie i tamten pies jak niepyszny uciekł na swoje podwórko... Dokładnie ten sam schemat powtórzył się z obcym psem kolo naszego domu. Demonstracja gotowości do walki o zasób, zastygnięcie w bezruchu oponenta, obwąchanie oponenta, nasikanie na krzaczek przed nosem oponenta, odejście i spokojna kontynuacja spaceru - ustalily hierarchię na przyszłość... Przez 2 lata z nami 2 sytuacje, w innych relacjach ze znanymi psami wykazuje całkowity brak agresji, a nawet brak reakcji na agresję mniejszych psów (kurduple mogą sobie pyskować, a i tak nie muszę niczego udowadniać, bo jestem 2 razy większy ...) Potrafi ostentacyjnie nasikać przed nosem ujadającego kurdupla i nie oglądając się odejść ... Niestety jak odwrócić zaistniałe nieprawidlowe relacje bez narażenia na eskalację "udowadniania kto jest wyżej" nie odważę się. Mogę ci powiedzieć gdzie według mnie stuka ci w silniku, ale do naprawy musisz jechać do specjalisty ;) Na pewno nie należy próbować odwracać takich relacji na zasadzie konfrontacji typu: idź dziecko pogłaszcz go po łbie nawet jak warczy i pokaż mu kto tu jest wyżej... :eviltong: Bo pies jak każdy z nas, najpierw "tłumaczy", potem "ostrzega", a jak ktoś nie rozumie, to w końcu zirytowany do granic "wali w ryj" ;) Często "domowe sposoby" na logikę (naszą) mogą doprowadzić do odwrotnych skutków... Hipotetycznie ;): każemy dziecku zanieść psu miskę, żeby "pokazać, która ręka karmi". A pies zobaczy swego konkurenta do zasobów, który już dzisiaj przegiął totalnie i mimo wielu ostrzeżeń dobrał się teraz jeszcze do jego miski i doprowadzony do szewskiej pasji ... "zaatakuje" :eviltong: Wytrąci miskę, zje i odśpiewa pieśń zwycięstwa po kolejnym skutecznym zastraszeniu ;) Efekt: dziecko w traumie, pies utwierdzony w swej wyższości, my w szoku :eviltong: = totalna porażka "pięknego planu" ;) Dlatego też wszelkie takie działania muszą się opierać na dogłębnym zrozumieniu "psiej logiki", a do tego trzeba kogoś z dużym doświadczeniem i wyczuciem...
  22. Kretyn od tekstu o śmierdzących mieszkaniach psiarzy pisze ten sam kretyński post przy każdym temacie o psach... To jakiś psychol z manią prześladowczą i tyle...
  23. Sucha karma przy okazji czyści zęby. Nasz po 1,5 roku na półpłynnej brei w schronisku miał taki kamień, że zastanawiałem się nad czyszczeniem ultradźwiękami, ale że miał anemię i wtedy niezdiagnozowane jeszcze powody "omdleń", to nie zdecydowaliśmy się na narkozę do czasu poprawy stanu zdrowia. Zanim wszytko się unormowało, przy tylko 1 posiłku dziennie składającym się z suchej karmy (drugi gotowany), zęby wróciły do zadowalającego stanu!
  24. Zdjęcia przecudnej urody kłapouchej są super! Sam miałem kiedyś wielkousznego, którego na spacerach dzieci nazywały nietoperzem, albo małą kozą :eviltong: (lewa strona bannerka w podpisie)
  25. MEGNUM, czy ta porada była konsultowana z wetem? Jeżeli nie, to lepiej ja skasuj... W avatarze masz duuużego psa i jemu może nie doleci do żołądka, ale jak ktoś napoi jakiegoś malucha, to efekty mogą być nieobliczalne... Szczególnie, że w żołądku, to woda utleniona rozcieńczy się w treści, ale wcześniej może całkiem skutecznie przypalić przełyk ... Pomijam już szereg innych możliwych scenariuszy u malych psów... U dużego psa pół kilo wołowiny z obiadu może skutecznie przepchnąć przez szeroki przełyk skarpetkę, ale kilka naparstków "paszteciku" w wąskim przełyku np. Yorka może nie dać rady i skarpetka utkwi w połowie drogi i go np. zadusi ... Jeżeli nie jest to sposób zalecany przez weterynarzy, to bylbym niezwykle ostrożny w udzielaniu takich porad ... BTW - przyroda zadbała o to, aby to co przeszło przez przełyk mogło wyjść z drugiej strony i jeżeli nie nastąpią jakieś komplikacje, zwykle się to udaje (gdyby tak nie było, to dany gatunek nie dotrwał by przez setki tysięcy, lat do dzisiaj, bez stałej opieki medycznej) ;-)
×
×
  • Create New...