-
Posts
3441 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Katcherine
-
wyżełka Sepia -chodząca rozpacz!! - już NIE, jedzie do domu!!
Katcherine replied to tanitka's topic in Już w nowym domu
[quote name='eurydyka']nie wyobrazam sobie zeby wyzly na spacerze szly na linkach, musza jak inne mysliwskie sie wybiegac co do gps sie nie wypowiem, pamietaj o identyfikatorach i chipie, inaczej sie chyba nie da mnie wlasciciele beagli uczyli, ze na miejscu skad sie oddalily czekasz,w ostatecznosci zostawiasz jakis fragment ubrania, niestety tropy sa czasem silniejsze od wszelkiego szkolenia dobrze ze sie udalo i ze wrocily, odpocznij po tym stresie troche[/quote] Owszem- chodza wyzly na linkach dopoki odwolanie nie jest dopracowane na maxa. Niedlugo rozpoczyna sie sezon.... uwazajcie na psiaki. -
wyżełka Sepia -chodząca rozpacz!! - już NIE, jedzie do domu!!
Katcherine replied to tanitka's topic in Już w nowym domu
:shake: mnie tam od razu slabo bo mam wizje ze niefartem trafiaja na jakiegos nadgorliwego.......z bronia. I ze sie nigdy w zyciu nie dowiem co im sie stalo. Na szczescie Gryfek juz wyrosl z ucieczek...a Dropek trzyma sie spodnicy i zadna wiewiorka nie jest wazniejsza od panci.... Tanisia- jak tam u was? -
wyżełka Sepia -chodząca rozpacz!! - już NIE, jedzie do domu!!
Katcherine replied to tanitka's topic in Już w nowym domu
[quote name='tanitka']kochani, wczoraj przeżyłam prawdziwy koszmar!!!:placz: Otóż ok 18.00 poszłam z wyżełkami - Sepią i moją Luką do lasu na spacerek. W pewnym momencie Luka wyczuła jakiś trop i wyrwała w knieje jak wściekła a Sepia jak jej cień, za nią. Leciały nie reagując na nic jak w sforze!:crazyeye: Minęła minuta, dwie, dziesięć a suk NIE MA!!!:shake: Wołam, krzyczę, gwiżdżę - NIC!!! Nie musze wam mówić, co ja przeżywałam - psów nie ma. Nie wiedziałam, czy czekać w tym samym miejscu gdzie zginęły czy biec do samochodu i jezdzić po lesie. W końcu zdenerwowana i mokra ze stresu wróciłam do auta i zaczęłam jeździć po lesie. Minęło 30 minut. Zatrzymałam samochód jakieś 2 km od miejsca gdzie psy zginęły i krzyczę, wołam, błagam, zaklinam los....:placz: Przygodni rowerzyści obiecują, ze jak spotkają to je tu przywiodą. Jestem załamana, w rozpaczy. Myślałam: "Oby tylko razem sie trzymały, Luka zna te lasy, jakoś odnajdzie się z Sepią, ale jak sie rozdzieliły to koniec:placz:. Nie znajdę Sepii!!!!:placz::placz:" Wtem patrzę (minęło 40 min) leci Sepia, przestraszona, uśliniona po pachy, macha ogonem - ALE JESSSTTT!!!:multi: Gdzie Luka???????????????? :-( Sepia do samochodu i dalej jazda po lesie. Rowerzysci napotkani mówią, ze widzieli takiego psa biegnacego w kierunku osiedla Stara MIłosna - to ja tam pognałam. Wołam, płaczę - Luki nie ma:shake:. Trwało to [COLOR=red]2 godziny[/COLOR]. Drugim samochodem jeździł mój mąż rozdawał nr tel. napotkanym spacerowiczom, rowerzystom. Zapadł zmrok, zabrakło mi benzyny:placz::placz:. Byłam zrozpaczona śmiertelnie, dostałam spazmów, załamania... gdzie moja suczyna???!!!:-( Musiałam pojechac do domu po pieniadze, zeby zatankowac samochód i dalej szukać. Podjechałam pod dom, zaparkowałam i patrzę że spod samochodu sąsiadów coś po ciemaku sie gramoli:crazyeye:. Patrzę, a to moja Lusia cała w błocie, przerażona, ALE JEESSSTTT!!!!:multi::multi::multi: Teraz płakałam ze szczęścia. Jak ona trafiła do domu?? jak odnalazła drogę?? musiała przejść przez ulicę, pokonac kilka kilometrów z miejsca do którego nigdy na piechotę z nią nie szłam. Byłam wrakiem człowieka, wyczerpana nerwowo, ale wszysko się dobrze skończyło![/quote] O matko Tanisia- Trzymaj sie. Odpocznij po stresach. A dziewczynom to normalnie bym sznurki zafundowala.....znaczy sie linki- i szkolenie odwolywania.Nie ma wybacz :shake: . Dzielna Lusia- madry pies.Ucaluj ja w ten nochalek. ps. co prawda koszt jest naprawde spory...ale istnieje GPS dla psa- tylko ze obroze sa dosyc ciezkie, no i pies moze w krzakach sie gdzies zaplatac, lub ja stracic...na jednym gps-ie mozna miec do 5 psow...z 5 obrozami. -
[quote name='Camara']kanapeczki czekają - na dole przy drabinie - zlezie to zeżre :diabloti:[/quote] :angryy: no nie no drecza psa!!! A czy wogole wiecie jak sie chodzi po drabinie...? albo po drzewach??!! Jak byscie wiedzialy to byscie znaly zasade ze POD GORE idzie jak z platka...gorzej z zejsciem :placz: :placz: :placz: :placz: Prosze natychmiast Igorka uratowac ze strychu! I on z tym jednym biednym oczkiem :-( ma wycelowac w szczebelki
-
[quote name='kinga']ja też smsowałam Camarze, ze on taki biedny, bo pewnie chce mu sie siusiu :placz: ...na co otrzymałam lakoniczną odpowiedź: -Zrobił. :diabloti:[/quote] :shake: bo musial.... nikt mu trawki na strych nie chce wniesc.... ja sie powoli zastanawiam ze to zaczyna podchodzic pod dreczenie psa :mad: Tak stresowac psa!:shake: :shake: :shake:
-
[quote name='lamia2']Ja to biedne dziecko byłam, takie blokowe z kluczem na szyji napierw na podwórku koty dokarmiałam (teraz tak zeszłam na psy dopiero) a potem lekcje odrabiałam u rodziców na dyżurze w szpitalu :bigcry: babć na wsi z domem i strychem też było :bigcry: za to teraz mam, ale tam nie chodzę bo za gorącą, chciaż fajnie by było znaleźć taką mysz ususzoną, jejku :seeyeah:[/quote] ja tez dziecko miastowe...ale mnie tata na wakacje wywozil w dzicz roznych znajomych....no wiesz: sianokosy, zbieranie jajek, suszenie polnych kwiatow, ziemniaki z zsiadlym mlekiem, kopanie ziemniakow, mycie raz na tydzien w studni.... ech.....No w sumie FAJNIE BYLO ;).No i byl strych :)
-
[quote name='lamia2']Ciekawe czemu mu ten strych tak przypadł do gustu :hmmmm: może on tam jakieś modły uskutecznia, a widomo, że im wyżej tym bliżej do Pana Boga :evil_lol:[/quote] :lol: Lamia a jak bylas dzieckiem to gdzie cie ciagnelo...? ja to moglam spedzac godziny na strychu...zawsze sie znalazlo jakas ususzona mysz, cieplutko, cichutko...tak jakos ...romantycznie :cool3: .
-
[quote name='Camara']jakaś dziwna cisza u Igorka... :niewiem: a ten gnojek znowu siedzi na strychu :angryy: wlazł tam rano i spokojnie zaległ... tym razem po nerwowych konsultacjach zostało ustalone, że jak wlazł to sam zejdzie - Biafra głodem go weźmie :diabloti: i mam nadzieję, że spadnie z tej drabiny i dupe sobie stłucze :angryy: nie dość, że przez niego będę chodzić 4 sezon w zimowych botkach, to mam nerwowe tiki na dżwięk telefonu :angryy: uwielbiam z samego rana dostawać sms od Biafry - takie lakoniczne i rzeczowe w rodzaju: "Igor jest na strychu. Pozdrawiamy" :placz:[/quote] :lol: :lol: :lol: Garetowe opowiesci nr.2 :evil_lol:
-
[quote name='Mrzewinska']Oj, mozna nauczyc psa roznych obaw. Kiedy "nauczylam" suke, ktora nie reagowala na strzaly, bac sie trzasku zlamanego patyczka, bo sie zezloscilam, jak znajome dziecko lamalo galazki krzakow, a ta psica byla bardzo wrazliwa na przekaz ode mnie. Mialam psa, ktory reagowal agresja wobec otoczenia na moje zdenerwowanie w samochodzie, wiec w koncu zaczelam sobie podczas jazdy podspiewywac - "o jak ten pan slicznie mi zajechal droge" - i pies przestal ryczec na wszystkie mijajace nas samochody. Wiec wiele problemow wynika z naszego samopoczucia, zwlaszcza gdy pies mocno jest z nami zwiazany emocjonalnie. Zofia[/quote] w mordke jeza.... Jest jakis sposob na uniezaleznienie psa skad inad bardzo nadrabiajacego swoja przeszlosc ''zapatrzeniem naboznym'' w czlowieka...? Drop jest bardzo hmmmm- zaborczy, a przy tym tchorz- cos w stylu zachowan Gajki Malinki...To odstraszanie... Kazde miejsce, moja rzecz zostawiona gdziekolwiek jest uznana do strozowania. Ma taki glupi zwyczaj ''klapania''- ''podszczypywania''- tak jakby w jego jezyku ostrzezenie/ kara za np. uprzednie podejscie innego psa/ czlowieka ktorego uznal za groznego dla mnie- do mnie/ mojej rzeczy... Jest bardzo karny- reaguje na polecenia w tempie blyskawicznym- ale czasami mnie wyprzedza w reakcjach. Raz kogos / jakiegos psa akceptuje i sie z nim bawi, naogol poddajac sie, a za drugim razem po sytuacji w jego mniemaniu zaslugujacym na ''kare'' za kontakt ze mna, itp-klapniecie. Juz sie nauczylam jego jezyka i wiem kto za co i kiedy mu podpada.Wiec zapobiegam takim zachowaniom. Nasila sie to bezwzglednie kiedy jestem poddenerwowana, wyczowa moje nastroje. No i bardzo jest zestresowany zostajac sam w domu- boi sie ciemnosci itp. Juz jest lepiej ze szczekaniem- tzn. potrafi nie szczekac ale widac po nim ze jest po moim powrocie bardzo zestresowany. Niestety jakakolwiek zmiana schematu- nieoczekiwane wpadniecie do domu w trakcie pracy i opuszczenie jeszcze raz mieszkania, telefon, niezamkniecie okien, zapomnienie wlaczenia swiatla, lub np. wiecej nowych cwiczen- polecen na spacerze-szczegolnie tych statycznych - czyli siad i zostan, waruj i poczekaj na komende aport- konczy sie stresem i ujadaniem. Caly czas cierpliwie trwam na drodze wyciszania go, ale te wachniecia i mnie wybijaja z rytmu. No i oczy i uszy trzeba miec non stop dookola glowy. Zaakceptowal tak naprawde calkowicie tylko Gryfa. Inne psy nawet jak sie bawie z Dropem i drugim psem/ suczka-lagodne- po rowno w aportowanie pileczek i po rowno traktuje- to juz jest powod przy nastepnym spotkaniu na klapniecie. Niestety pamiec ma dobra- i nigdy sie jeszcze nie pomylil kto mu sie ''zasluzyl'' za ostatnim razem. Juz nie mam pomyslow.I w sumie nie jestem pewna czy ide dobrym tropem.
-
Kubuś staruszek odszedł kochany we własnym domku.
Katcherine replied to Tigraa's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
:oops: :oops: :oops: :oops: :oops: U ciebie Tanitko przynajmniej roznica plci a u nas???:placz: :placz: :placz: :placz: -
[quote name='ayshe']aniu-oczywiscie ze duzo potrafisz.bardzo mi przykro ze nie mam odwagi ze swoim poziomem pkazywac sie gdziekolwiek[na obi w poznaniu mialam taka trzesawe ze o malo zupenioe nie zeszlam z nerwow-ja po prostu sie nie nadaje:shake: ,pamietasz wtedy zesmy na siebie wpadly....startowalam z sunia znajomej...nawet pod jej nazwiskiem:p ].oczywiscie ze nalezy startowac w polsce.jak juz ci zyczylam-zycze jeszcze raz-duzo sukcesow. juz niedlugo nie bedizesz musiala sie denerwowac ze istnieje ktos taki jak ja bo po prostu bede przyjezdzala do polski tylko na weekendy.:evil_lol:[/quote] No nie no....Ayshe zawiodlam sie. Myslalam ze zalatwisz to w sposob ON-kowy- raz a dobrze i po zawodach a ty tu sie jeszcze tlumaczysz....Jak Cie lubie za te ON-kowe maniactwo tak czuje ze ktos powinien skonczyc plesc glupoty.... Pozdrawiam :diabloti:
-
[quote name='blaira']Mam pytanie...doszly mnie sluchy ze skrocona czas badania krwi na przeciwciala do Anglii- a dokladnie sama kwarantanna, czy ktos wie czy to prawda?? pozdr.[/quote] czas badania a kwarantanna na logike ujmujac jest czyms zupelnie roznym. I tak kwarantanna jest liczona od dnia pobrania krwi- i jezeli sie ma wynik prawidlowy- czas badania krwi nijak nie wplywa na czas kwarantanny... Przeczytalam info na defrze i nie znalazlam jednoznacznie ze swierza data uaktualnienia gdzie by bylo ze nie trzeba kwarantanny.
-
wyżełka Sepia -chodząca rozpacz!! - już NIE, jedzie do domu!!
Katcherine replied to tanitka's topic in Już w nowym domu
:loveu: a pisz sobie i mow ze kochasz prosze bardzo- ale tfffardym trzeba byc nie mietkim. Bo to ty pozniej bedziesz plakac w poduszke. :evil_lol: a teraz wychodzi szydelko z worka...na szczescie nie uwierzylam ci jak pisalas ze Dropka sobie zostawisz:P, ty jednak jestes sunieczkowa kobieta. A ja te lobuziaki chlopaki to pasjami uwielbiam. :loveu: Dziewuszki sa takie mniej...lobuzerskie;). -
wyżełka Sepia -chodząca rozpacz!! - już NIE, jedzie do domu!!
Katcherine replied to tanitka's topic in Już w nowym domu
[quote name='tanitka']Gosia76 - a czy Ty wogóle poznajesz Sepię na zdjeciach na zielonej trawce? :loveu: Ona jest cudowna, fantastyczna, bosska i wogóle... ja ją kocham!!!:placz:[/quote] :crazyeye: Ocho....tanisia- no ale przeciez pisalas ze domek super i wogole.... Lusia by sie obrazila ;). No i mozesz zawsze do Krakowa w odwiedziny pojechac;). Tak mi sie przynajmniej wydaje :lol: -
jak dla mnie to jest zlosliwe prowokowanie sytuacji niebezpiecznej, dodatkowo bez jakiegokolwiek rozumu narazanie wlasnego psa na rany lub smierc. Nie rozumiem takich ludzi zupelnie. To tak jak by wkladanie dziacka na wybieg sloni- i oczekiwanie ze slon bedzie bardziej odpowiedzialny od glupiego doroslego...
-
Jak dla mnie to jest wina wlascicieli ratlerka. Tez bylam wlascicielem malego psa- jamnika. Parokrotnie na poczatku byl dziabniety-przez duze psy, i to z wlasnej / naszej winy- maly terrorysta, zaczepial wszystko, i sam sie czul bezkarny....Pozniej juz byl pod nasza ciagla kontrola. Po cholere ta kobieta tego psa przyniosla/ przyprowadzila do Linkolna???????? I co za roznica dla tego ratlerka czy ugryziony- czy zmiazdzony kagancem...? Suka w poblizu to sie musial pokazac z meskiej strony...? Jak dla mnie kobieta powinna odpowiedziec za prowokowanie sytuacji niebezpiecznej. Tam w koncu byly do cholery dzieci!
-
wyżełka Sepia -chodząca rozpacz!! - już NIE, jedzie do domu!!
Katcherine replied to tanitka's topic in Już w nowym domu
[quote name='tanitka']UWAGA, świetny dom zadzwonił z KRAKOWA;) . Prosimy o ponowne trzymanie kciuków!:lol:[/quote] Ja to nie rozumiem....psy z Warszawy jezdza do Krakowa a psy z Krakowa i okolic do Warszawy....Logistycznie ujmujac cos nam szwankuje organizacja ;). Trzymamy kciuki- chlopaki z supelkami na ogonkach. -
[quote name='kinga']Katcherine :lol: :lol: :lol: ...bo one to chcą nas wszystkich zastraszyć :angryy: ...a my się nie boimy :diabloti:[/quote] Bo teraz Krakowska czesc dokladnie wylicza koszty wyslania Igorka przez Warszawe, wyspy i inne kontynenty- i im ciagle wychodzi za drogo :lol: :lol: :lol: ps. jak juz bedziecie robic na wyspy...to moze i na Szwecje Igorek by sie zalapal...coz to jest dodatkowe 3 miechy na kwarantannie- a pies przygotowany na kazda ewentualnosc ;)
-
Hmmmmmm- no u mnie to od dawna sprawdzone ze pozytywne metody powoduja nagly wzrost IQ o jakies 500 %....tylko ze jak sie te metody wyczerpia i daleko do uzupelnienia ...to szybko wyparowuje. Ja tam wole metody slowne- znaczy sie ze cos dziala bez tych pozytywnych tzn. ze szansa ze dziala jest weksza niz...ze metody sie wyczerpia i bedzie porazka.
-
[quote name='Kasie']No to Camara pakujemy Igora na kwarantanne coby legalnie wyspy pozwiedzał. ;) A Biafra wie o wszelkich knowaniach?[/quote] :diabloti: tylko sie nie pomylcie w kolejnosci bo....Igorek z plecaczkiem wroci jak go zawroca z granicy z rachunkami za benzynke itp.;) wprot na adres Camary :cool3: . Z bodygardem i sluzacym oczywiscie co podniesie ciutenke rachuneczki :loveu: . Psa przeciez bez opieki samopas nie puszcze z powrotem na kwarantanne.
-
wyżełka Sepia -chodząca rozpacz!! - już NIE, jedzie do domu!!
Katcherine replied to tanitka's topic in Już w nowym domu
[quote name='tanitka']Dzisiaj wydawałam mojego tymczasowego wyzełka do nowego wspaniałego domu i tylko "przy okazji" miałam przewieżć pieski ze schroniska z okolic Częstochowy. No i przywiozłam, wyżełkę która mnie poraziła swoją NĘDZĄ:placz: i łagodnym bursztynkowym spojrzeniem w serce - "jestem brzydka, łysa, chuda, zdeformowana, ale jestem kochana i mam dopiero ROK, będę piękna, zobaczysz, pomóż mi stąd sie wyrwać!" :calus: I tak oto wyjechałam ze schroniska z Sepią. Ona jest wprost krainą łagodności i dobroci. Jest zrównoważona i ufna. Pięknie bawi się piłeczką i aportuje ją!!:razz: Od jutra bedzie leczona skórnie- pomóżcie mi, a wypięknieje dla nas wszystkich! [URL="http://imageshack.us"][IMG]http://img250.imageshack.us/img250/4936/pict4991gd9.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://imageshack.us"][IMG]http://img519.imageshack.us/img519/3301/pict4994jr0.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://imageshack.us"][IMG]http://img514.imageshack.us/img514/6420/pict4995la5.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://imageshack.us"][IMG]http://img519.imageshack.us/img519/9334/pict4996ih9.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://imageshack.us"][IMG]http://img250.imageshack.us/img250/9618/pict5007zj4.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://imageshack.us"][IMG]http://img250.imageshack.us/img250/1552/pict5009oh8.jpg[/IMG][/URL][/quote] Tanisia...a co to za jamniczek tam sie kreci? Ten czarny.... futerko wyglada tez nie za dobrze.. A sunieczka jest bosssska :loveu: .