Jump to content
Dogomania

Katcherine

Members
  • Posts

    3441
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Katcherine

  1. :diabloti: na suchy chlebek to sie moze nie polaszczy...ale na pasztecik??? sama bym usiadla i posepila ;). :shake: strasznie zaluje ze jeszcze nie mamy domku z ogrodem. Bo bym TZ- ta do odpowiedzialnosci pociagnela jak sie deklarowal ze chce miec...3 psy. Ale chyba sie wreszcie znajdzie domek Gajkowy. Ja w to wierze.
  2. [quote name='Mrzewinska']Mysle, ze Gajka pojdzie jutro na spacer sam na sam z doskonalym krakowskim szkoleniowcem, z facetem ogromnym:-))) Tak samo myslimy o rehabilitacji:-))) Zofia[/quote] :razz: oby to nie bylo zbyt duze przezycie dla szkoleniowca. :evil_lol: a moze macie w Krakowie pusty nieznany pokoj dla gajki i fotel dla tego ogromnego pana;)...no i torbe smakoli oczywiscie.Telewizor z ulubionym dluuugim filmem tez by nie byl zly....dla szkoleniowca- Gajka sobie poradzi;) .Ewentualnie pan w fotelu moze zaczac konsumowac cos naprawde pysznego jak....chlebek z pasztecikiem ;).
  3. :shake: Drop tez tak reagowal na mezczyzn. Ale oddanie go na smyczy mezczyznie i spacer sam na sam rozwiazywal wezel nieufnosci. Co prawda moj tata musial przezyc chwile grozy ale Piotr (tz) zostal zaakceptowany bez zadnych przygod. Tata musial wiecej sie postarac- spacerki, dawanie smakoli itd. I tak nadal Drop nie ufa obcym facetom- ale pracujemy nad tym. Za to tata Piotra jako bardzo pasywny- znaczy siedzacy w fotelu ;) zaskarbil sobie Dropa w 3 dni. Bo Drop mial czas na przemyslenia i...zaciekawilo go ze ktos moze sie nim nie interesowac;).
  4. :diabloti: taaa- po kolorze chyba zostal do rodziny przyjety.... bo ja tak patrzac na fotki porownawcze uznaje ze on moze byc tylko ciut bardziej puchaty od mojego Gryfa...:eviltong: Tylko ciut. Owszem Gryf uwielbial kaukazy i nawet sie do hodowcow na spacerach dolaczal...az oni zawalu dostawali ze im sie takie MALE na zawsze ostanie, ale do kaukaza to mu bylo naprawde daleko. I jest :evil_lol: , choc bardziej wyczesany :razz: . ps. no to jak on taki malutki to czemu Pawlowi nie pozwolilyscie go miec? He? siem dalam zwiesc tymi waszymi kaukaz i kaukaz....
  5. [quote name='kinga']Katcherine - dziękuję Kinga to ja Tobie, Tanitce i wielu innym osobom Dziekuje ze robicie tyle na tej pierwszej linii frontu. Ja bylam w schronisku w zyciu 3 razy. Nie umiem tam byc. Za malo chyba siebie znam zeby wywalczyc w sobie to kazdorazowe powiedzenie- nie....nie mam dosc miejsca itd...Nie w sercu- ale takiego cholernie prozaicznego. A przeciez dla tych psiakow nawet ta chwila pieszczoty, sekunda spaceru to ich skarb, nadzieja, ufnosc i wiara- ze jest ktos dla kogo SA. Nikt nigdy nie mowil ze milosc jest madra. Uriel kochal- i wiedzial ze ci ktorych kocha odeszli. I odszedl.Takich psiakow jak on jest niewiele. Wiernych az do smierci i ...po.One nie chca nikogo innego. Ci ludzie nie wiedza co stracili. Ot taka prawda. My wiemy.
  6. [quote name='Morgan:-)']A tu co się dzieje ??? Ostatnie zdjęcia z kwietnia, a podobno takich spacerków bedzie tysiące? I gdzie te tysiące??:mad: :mad: :mad: Właściciel Ramirea najzwyczajniej nas olewa :angryy: :mad:[/quote] :diabloti: ciotka- bedziesz sie kajac :evil_lol: osatnie zdjecia sa z 25.06.....:razz:
  7. Kingus- ale ta garstka ma nareszcie godne, psie zycie. I to one udowadniaja ze warto. Sama zreszta wiesz najlepiej. Bezsilnosc jest najabrdziej bolesna. Uriel juz nie cierpi. Ale dzieki niemu i jego historii wiele osob dostaje nowego ''kopa'' do dzialania. Bo on udowadnia ze te psiaki nie moga dlugo czekac. Niektore z nich nawet paru dni. Mozliwe ze Uriel nawet trafiajac do Tymczasu czy nowego domku i tak by odszedl. Taka jest psia wiernosc.I to jest dowod ze pies nie jest rzecza. To one wybieraja nas nie my je, i tak jak po odejsciu najukochanszego/najukochanszej my cierpimy- one cierpia rowniez. Uriel byl psem ktory pokazal ze jest wierny do konca.Odrzucony odszedl cichutko.
  8. :diabloti: przycinanie pazurow ktos inny uznalby za bulke z maslem... no tak. Tylko ze wszystkie cazki jakie ja mialam - nawet niby do duzych ras rozpadly mi sie na jednym pazurku Dropka.... Ktos musial mu zaniedbywac pazurki dlugi czas - bo ma takie....wielgaaachne i wogole . Przyrzad ktorym od biedy mozemy cokolwiek zrobic to srednio mala wersja obceg do...kopyt. nie powiem- Dropek wspolpracuje - nie ucieka itd- to chyba jego wrodzona ciekawosc i uwielbienie kiedy jest sie w centrum uwagi panci. ale jednak ciut pary w rekach trzeba miec zeby uciac a nie zmiazdzyc te pazurzyska... caly czas dopracowuje plany- i poszukuje cos w stylu pilnika ale w postaci linki....moze latwiej i lepiej to wyjdzie niz kowalskimi obcegami...ewentualnie sposob naostrzenia tych obceg bo chyba ciut za tepe sa. Normalny pilnik moge sobie w nos wsadzic.
  9. :-( co z kroliczka? ciac , ciac- jak tylko sie da.
  10. Gratulujemy przeprowadzki!!!! Najlepsze zyczenia w nowym domku ;). Oj - to macie obie urwanie glowy ;) z ta cieczka.
  11. Dropek wrecz bosko sie przytula. Do MNIE. Piotrka lubi ale...co pancia to pancia. Obwa****e wszystko, sprawdza perfumy, krem, cukierka...non stop jestem pod kontrola. No i chcialam sie z wami podzielic deklaracja od ktorej malo zawalu nie dostalam. Piotrek wczoraj stwierdzil ze on jednak lubi zwierzatka, i ze Dropek nas tak kocha bo jest po przejsciach wiec.....jak bedziemy miec dom z ogrodkiem to ON chce miec 3 PSY.:crazyeye: No w mordke jeza...kto z tym towarzystwem da rade wyjsc jednorazowo??? ps. chyba przegielam ociupinke z wdrukowywaniem milosci do zwierzatek u TZ-ta. W sumie mieszkanie z dwoma w mieszkaniu nie jest za bardzo uciazliwe...choc sasiedzi juz piany dostaja na teskne nawolywania Dropka. No coz :evil_lol: . Mnie sie nie podoba jak sasiad pijany do domu wraca...wiec kazdy musi pojsc na jakis kompromis :cool3: . Poniewaz niestety godziny pracy mi sie zmieniaja na pozniejsze- szef dostal do przeanalizowania problem natury organizacyjnej. Moge pracowac i do polnocy- ale on od godziny 6 wieczorem bedzie tlumaczyl mojego psa ;). Zobaczymy co wykombinuja. Narazie wstepnie bylo pytanie czy moga zostawac w biurze. Oczywiscie ze moga- ale juz wejscie DO biura tylko z moja obecnoscia ;) :lol: .Czyli alarm wraz z ochrona i dodatkowo z grupa wykonawcza. 2 w 1. Dropek niestety nadal jest bardzo protekcyjny do terenu, a juz obcych nie wpusci na krok. I co ciekawe znacznie latwiej mu idzie zaakceptowanie polskojezycznych gosci. Patriota jeden.
  12. :razz: kupkowy problem sie zakonczyl jak stracilam cierpliwosc- zrobilam zebranie psiotowarzyskie- z pogladowym ''bobkiem'' w roli glownej i bylam strasznie monotonna w wyjawianych pogladach...'FEEEE, FEEE, feee, feee i...feee'' ;) zadzialalo wrecz chyba za dobrze. Moj but po spacerze ktorym nieopatrznie wdepnelam w jakis ''prezent'' zostal wyniesiony na balkon . Sam nie wyszedl.:cool1: po utracie na jakis czas palca (Drop z Gryfem mialy bijatyke miedzy soba o pileczke po spedzeniu z Piotrkiem i znajomymi beze mnie pol dnia- zrzucam wine za te awanture ze musialy juz wczesniej miec cos do zalatwienia miedzy soba o czym ja nie mam zielonego pojecia- bo mala pileczka urosla do wielkosci GIGANTA). Palec zyje, po jakis 4 dniach odzyskalam czucie- a Gryf z Dropem sobie wybaczyly nawzajem i panuje doskonala komitywa. Autorstwo palca nalezy sie Gryfowi- jako emeryt slabiej sie orientuje komu przykladal ;). Dropek szybko zalapal ze Gryf jest juz emerytem- i teraz sluzy mi jak ''Przywolywacz''. Mowie do Dropka zeby poszedl po Gryfa- i za chwile calym stadem pojawiaja sie razem :loveu: . Grysek niestety coraz gorzej slyszy.Drop wrecz bardziej wykonuje to zadanie na spacerach niz w domu: w domu mina mowi mi :'' Pancia- no przeciez on sie chyba tutaj nie zgubi;)''
  13. Patrze na zdjecie Uriela majac przy boku Gryska i przytulajacego sie do mnie Dropa...I taki straszny zal sie czuje, ze ludzie nadal traktuja psa- ktory spedzil z nimi swoje cale zycie jak przedmiot, cos martwego, bez uczuc, bez mozliwosci cierpienia. To jest tak ch....niesprawiedliwe. Nie umiem sobie wyobrazic co Uriel czul- jaka musiala byc rozpacz tego psa...Gryf przeciez na mnie czekal rok temu na kwarantannie- i wiedzial ze wroce po niego. Skad Uriel wiedzial...ze to naprawde ostateczne rozstanie...?
  14. [quote name='Mrzewinska']Nauka ze moze ktos wejsc do mieszkania sie udala. Pozostanie w mieszkaniu bez opiekunki tez. No i troche czasu poswiecilysmy na spokojne chodzenie po klatce schodowej. Udalo mi sie zawiesic w sieci filmik z pierwszego spotkania szkoleniowego z Gajka [URL="http://pl.youtube.com/watch?v=YtqmBIHF-_0"][COLOR=#800080]http://pl.youtube.com/watch?v=YtqmBIHF-_0[/COLOR][/URL] Zobaczcie ile w tej dzikusce z lasu ciekawosci czlowieka i checi do wspolpracy jednak. Zofia[/quote] Bosski film i glowna bohaterka. Super psica. ps. psiaki w potrzebie naogol nadrabiaja ile moga te chwile zaniedbania...a juz szczyt szczescia jak czlowiek im poswieca swoj czas i zainteresowanie. Jak zaufaja ...to jakby gwiazdke dostac z nieba ;).
  15. :multi: super! ps. a moze basia by sie dala skusic na jakiegos psiaka ale w bardziej statecznym wieku...ktoremu trawniczki by w zupelnosci wystarczyly a przede wszystkim potrzebowalby ciepla i serca ukochanej panci?;)
  16. [quote name='AleksandraAlicja']Zdaje się, że tu właściciel nie tyle nie chciał psa, co lokatora wogóle, bo sprzedaje mieszkanie, więc może nie wyciągajmy pochopnych wniosków... Tzn. w jakiej? Nie posiadając własnego mieszkania? Tak się składa, że brak własnego kąta zawsze jest niepewną sytuacją, bo zawsze właściciel może wypowiedzieć mieszkanie, a nie wydaje mi się, że jest to wystarczający powód do oskarżania kogoś o brak zdrowego rozsądku. Ja sama na studiach miałam dwa psy i nie miałam własnego mieszkania, więc kilkukrotnie się przeprowadzałam- czy to czyni ze mnie nieodpowiedzialnego właściciela? Radziłabym trochę przystopować, bo już zaczyna się nagonka na dziewczynę tylko za to, że wyrzucono ją z mieszkania. Przecież oczywiste jest, że nie weźmie psa, dopóki nie znajdzie nowego lokum- bo co, będzie z nim mieszkać pod mostem? Ona tylko pisze, że bardzo chce wziąć Gajkę i dlatego na gwałt szuka nowego mieszkania![/quote] Nieodpowiedzialne jest narazanie psa ktory ma ciebie poznac na wszelka niestabilnosc szczegolnie z dnia na dzien z wielkim znakiem zapytania ''co dalej?''. I nie raz zycie pokazalo ze nadmiar problemow moze przezwyciezyc nawet najwieksze i najszczersze dobre checi. Jezeli mozna uniknac takiej sytuacji to chyba jasne ze napisze to co mysle? I jaka nagonka? Sama bylam w podobnej sytuacji- i dlatego pisze ze mniej emocji a wiecej planowania. Adze widac ze zalezy na sunce- ale nie moze to byc ''po trupach''. I napisalam o zgodzie wlasciciela miszkania ktore wynajmie zeby pozniej nie bylo niespodzianki. Musi byc w zawartym kontrakcie zgoda na mieszkanie z psem. I najlepiej zeby to byla umowa dlugoterminowa. Tym bardziej ze gaja dopiero musi sie nauczyc zostawac sama- i moga byc na tylko tym tle na poczatku zgrzyty...
  17. [quote name='Mrzewinska']Pzepraszam, ale w sytuacji, gdzie nie masz pewnego mieszkania branie psa wymagajacego specjalnej opieki jest nonsensem. Zofia[/quote] Popieram Zofie. I uwazam ze Lodigenza powinna byc jako pierwsza osoba powiadomiona. Tak wogole...to sie zastanawiam jak mozna myslec o wzieciu psiaka jak sie nie ma zgody wlasciciela mieszkania na mieszkanie z psem lub kotem. Tu nie chodzi o prawa wlasciciela mieszkania- tylko o rozsadne zapobieganie awaryjnym sytuacjom zwiazanym z utrata miejsca dla siebie i psiaka. jak dla mnie branie jakiegokolwiek psa w tak niepewnej sytuacji jest conajmniej emocjonalne...
  18. Lodigenza ma po prostu bardzo trudne zadanie- przeanalizowanie wszystkich ''za'' i ''przeciw''. I ja doskonale rozumiem. I pamietam tymczasowy domek Unki-wyzelki ;) ... Lodigenza jest bardzo odpowiedzialna osoba- i uwazam ze danie jej czasu na podjecie decyzji to najlepsze co mozna zrobic z poszanowaniem jej osoby i tego co robi dla psow.
  19. Katcherine

    Anglia

    jakis czas temu mimo ze mial byc w kabinie jamnik- szczeniak z Wysp i tak lecial w luku bagazowym. Do tej pory sunia ma traume. Po za tym przy obecnych wydarzeniach nie wiadomo jakie opoznienia moglyby sie przytrafic. Samochodem to chyba najlepsza opcja.
  20. :evil_lol: moze chciala sobie wziac pamiatke z zapachem kolezanki ktory mowil jej ze ta smycz to przyjemnosc bycia z wlasna pancia. ps. bokserka babci ktora jako pierwsza przygarnelam przed Gryfem, zazdrosna o niego bardzo (po 12 latach nadal) w poczatkach koegzystencji rodzinnej zezarla Gryfowi w trakcie wizyty skorzany kaganiec...Gryfowi bardzo sie to podobalo, poniewaz nie darzyl szczegolna sympatia tego przyrzadu.
  21. Katcherine

    Anglia

    Alka jak z psem to wejdz na strone DEFRY i wyszukaj zatwierdznych przewoznikow- zabukowanie wczesniej bo musza przygotowac weta na granicy...
  22. [quote name='Mrzewinska']Zgadza sie - ale jak wlasciciel zaniecha na sekunde myslenia, co belg powinien robic, to belgus znajdzie sobie natychmiast zajecie na wlasna lape. I to na pewno bedzie takie zajecie, ze wlascicielowi mozg sie zagotuje:evil_lol: :lol: :evil_lol: Zofia[/quote] A to teraz wreszcie zalapalam o co chodzi z Gaja...ale to czekanie na decyzje wlasciciela moze jej szybko minac jak juz tylko choc ciut ochlonie :diabloti: . ps. to jak wlasciciele belgow sypiaja?
  23. [quote name='Mrzewinska']Katcherine, ja napisalam - miekka jak na belga:evil_lol: . I ta miekkosc to dotyczy checi relacji z opiekunami. [/quote] :oops: widac ze w belgowych tematach ja zupelny szczypiorek. :loveu: super wiesci. Jak by bylo dobrze zeby Gajka na taka druga Zosie trafila:loveu: - co zna jezyk psi od podszewki a szczegolnie belgowy dialekt :lol: . ps. jeden taki z checiami relacji tupie za mna od 1.05....Jak ja marze zeby te uczucia choc na chwile przerzucil na TZ-ta ;) .Szczegolnie o 5 rano... Hmm Zosiu- a ja myslalam ze Belgi to wogole caly czas by tylko wpatrywaly sie we wlasciciela zeby odczytac i juz wykonac co tam dopiero zakwita w mysli. No-ze to takie pracusie 24 h/ dobe.
  24. Katcherine

    Anglia

    a to zalezy od kierowcy, czy sie zgubicie po drodze i takie tam ;) Nam zajelo okolo 18 godzin.ale my przez sama Polske jechalismy okolo 9... suma sumarum odleglosc wyszla nam okolo 1100 mil.
  25. :cool1: a mnie czeka chyba tlumaczenie na angielski bo sie na mnie patrza jak na wariatke- jak zakichana,czerowona na twarzy siedze niby przed baza danych ....Tylko jak uchwycic Joanny styl?:placz: Boje sie ze nie skumaja:placz: :placz:
×
×
  • Create New...