Jump to content
Dogomania

Eruane

Members
  • Posts

    2030
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Eruane

  1. To, że Fionek jest bezpieczny na tymczasie nie znaczy, że ma dom!!! Jest nadal psiakiem bez nadziei na przyszłość. Mało brakowało, a straciłby życie - najpierw wypadek, potem groziło mu schronisko. Psiak potrzebuje miłości, kogoś, kto poświęci mu czas, przytuli. Potrzebuje stałego, docelowego domu. Po takich przejściach chyba zasługuje na dobry dom... :-(
  2. Majqa, fatycznie ściągnęłaś na siebie problemy. Współczuję Ci. Ale z drugiej strony popatrz na uśmiechniętą i szczęśliwą mordkę Amorka - warto było. Martwię sie, bo rottki są takie, że bardzo przywiązują siedo opiekuna i będzie przeżywał ponowne rozstanie. Wcale Ci się nie dziwię co do pomysłu wymiany mieszkania. Pewnie starałabym się zrobić to samo. Pamiętam, jak dźwigałam rottweilerkę po schodach. Dawałam radę (pisałam ,że robiłam specjalne "rusztowania" dla psa, żebym mogła go wciągnąć), ale rottweilerce zaczęło i to w końcu sprawiać ból. Musiałam przenieść ją do rodziców na parter, co im znów przeszkadzało... To był i tak koniec drogi, co innego niż w przypadku Amorka, bo moja sunia miała guza uciskającego na kręgosłup. Ale ten koniec wspominam bardzo źle. Było mi ciężko i dlatego Cię rozumiem. Dlatego teraz mam u siebie psy maksymalnie do średniej wielkości, żebym moga je nosić w razie czego na rękach, bo niestety te kilkanaście schodków, w dodatku dość stromych, okazało sie prawdziwym problemem przy dużym, schorowanym psie. Jeśli sama maszp roblem z kręgosłupem, to już w ogóle kłopot. Staram się, jak mogę, pytam, kogo się da, ale u nas jest tak kiepski rejon do wydawania psiaków, że głowa boli. Dlatego zreszta zostałam sama z 4 psami ( wcześniej było ich więcej :roll:). Chciałabym móc coś wymyślić, żeby Amorek mógł zostać z Tobą. To przecudowny pies i tak mi go szkoda... Mam nadzieję, że szybko znajdzie się dla niego kochający opiekun. Tym bardziej, że jak widać na zdjęciach, to bardzo zrównoważony psiak, dogadujący się z innymi psami bez problemu.
  3. No właśnie po tej mgle się poznaje. :p A na zdjeciach jej nie widać, dlatego powiedziałam, że wydaje mi się młodszy. mam nadzieje, że ktoś się zlituje nad tym staruszkiem.
  4. Mój Kazik miał starte do dziąseł zęby od początku u mnie, czyli od siedmiu lat. A moja Verka ma starte również z powodu krzywego zgryzu. Raczej trzeba patrzec na kolor zębów i oczy przypadku oceny wieku takiego psiaka po przejściach. Jak dla on nie ma oczu 10-latka, ale może się mylę.
  5. Ależ wielki! :cool3:
  6. To, że Fionek jest bezpieczny w domu tymczasowym nie znaczy, że można o nim zapomnieć! Fionek nadal szuka domu!!! :help1:
  7. W konsekwencji może nawet stracić wzrok. Trzeba mu stale sztucznie nawilżać oko. Atos ma dość młode oczy, jak na starego psa. Gdzieś mi to może tu umknęło, ale na ile dokładnie ocenił go wet? Czasem pies po przejściach wygląda na dużo starszego niż jest. Moje suki mają taki "siwy" pyszczek jak on i juz kilku wetów na to dało się nabrać, a one są młodymi psiakami. widzę też na pyszczku Atosa ślady jakby po gryzieniu się z psem. Chyba przeszedł swoje.:-(
  8. NIe martw się, Jagatku. Właśnie niedawno to samo miałam z moim psiakiem. Miał problemy z opuchlizną palca, jakby po kontuzji, wciaż zbierała się ropa itd. I go bolało. Niby po lekach i opatrunkach było lepiej, ja musiałam wyjechać za granicę. Tam dostałam telefon, że na prześwietleniu w środku palca coś jest i trzeba to usunąć. Sądzili, że to jakiś kamień, który sie wbił i utkwił w ciele. Okazało się, że to nowotwór. Psiak ma kilkanaście lat, zabieg miał robiony bez narkozy, tylko troszkę był naćpany i znieczulenie miejscowe. Wszystko jest ok od 3 miesięcy.
  9. [quote name='majqa']Jesteś Boginią Eruane !!! Hmm...nie jestem. A chciałabym. ;) :lol: Póki co nic wielkiego nie zrobiłam. Odebrałam właśnie zdjecia Amorka. Ujmę to tak - cudowny, wspaniały, przepiękny, o świetnej psychice rottweiler. Patrzac na jego oczy odnosi siewrażenie, że jest młodszy. Łapki stawia jakby lepiej niż wcześniej, alby tylko tak zdjecia wyszły. Ogólnie rzecz biorąc, naprawdę zdziałałaś cuda!!! :multi: Od razu mówię, że ta moja znajoma - pani Ela, psiaka nie weźmie, po prostu nie da rady z taka zgrają :shake:, choć pewnie, gdyby to wszystko było dużo wcześniej - pies miałby dom. Ale tak pani Ela, jak inni moi znajomi mają innych znajomych i trzeba próbować. U nas jest kiepski rejon na adopcje, bo bieda i ludzie nie tacy, jakbym chciała, ale ... nigdy nic nie wiadomo. A zdjęcia są rewelacyjne. Nie widać juz na nich biednego, poturbowanego Amorka, tylko cudnego, silnego psa, choc wiem, że to pozory w pewnym sensie. Mnie się łezka w oku zakręciła, bo patrząc na niego zobaczyłam swoje psy, które już nie żyją. :-( Amor jest piękny i nie mówie tego po to, żeby go tu zareklamować, tylko dlatego, że moje serce już złamał. :p Spróbuję wysłać parę maili przechodnich. Trzeba próbować wszystkiego, bo byłoby mu ciężko w budzie w zimie. Jeżeli mogę coś doradzić - spróbuj uderzyć do TV Kraków. Kilka miesięcy temu ostro szukałam, zupełnie nieskutecznie, domu dla Bazyla - psa po zmarłej znajomej. Bazyl ma 13 lat. Zupełnie niedawno Bazyl znalazł dom i to w kilka dni po pokazaniu się w TV Kraków w programie Kundel Bury i Kocury. Wiem, że jeżdzenie z psem do TV i to daleko jest problemem, ale może zgodzą sie pokazać zdjecie Amorka i popowiedzieć historię (trzeba im powiedzieć, żę to sprawa poważna, że zima idzie, że pies nie może być na zimnie). Po programie zgłosiły sie trzy rodziny chętne na adopcję psiaka, ale dwie odpadły, została jedna - świetna zresztą. Wiem ,że w Krakowie znalazło domy sporo biednych rottków. Może warto spróbować?
  10. Gaba to piekny i zrównoważony pies. Kto takiego szuka?
  11. W pełni rozumiem powagesytuacji. Fotki ściągnęłam z dogo, ale jeśłi masz jeszcze jakieś chwytające za serce, z jego piękna mordką, to możesz wysłać mi je tu: eruane@interia.pl Jeśli chodzi o filmiki, to jeśli ktoś się zainteresuje, od razu Cię o nie poproszę. Dobrze byłoby wstawić je gdzieś na jakąś stronę, żeby każdy mógł zobaczyć. Może youtube? I link na dogo i wszystkich stronach o adopcji Amorka. Tak robią z innymi psiakami i to działa.
  12. Dzisiaj rozmawiałam ze znajomą, która ma naprawdę wielkie serce. Opowiedziałam jej o Amorku. Ta jak zwykle się popłakała. Masz ci los... w każdym razie, gdyby nie to, że ma obecnie dodatkowe zwierzęta (razem, jak się okazało ma w tej chwili 8 - 2 duże suki, wtym jedna bardzo chora i 6 kotów, w tym 3 śmiertelnie chore), które były w podobnej sytuacji jak Amorek, to byłoby miejsce... Jak to pani Ela powiedziała - dla mnie wiek psa nie jest ważny, on zasługuje na miłość i ciepły dom. Nie udało się tym razem. Ale piszę to, żeby pokazać, że są ludzie ,którzy takie psiaki biorą, tylko może jeszcze po prostu nie dało sie do tej właściwej osoby dotrzeć. Przekażę pani Eli zdjecia Amorka, ona przekaże je dalej. Trzeba próbować.
  13. [quote name='Rudzia-Bianca']Eruane po pierwsze ja się bardzo ciesze z takiego "zasmiecania " tego watku , każda rada może sie okazać dla mnie bardzo cenna bo ja stale szukam i szukam rozwiazań na moją Bianę :) więc jesli Ci to nie przeszkadza tłumacz nam tutaj .[/QUOTE] Oczywiście,jeżeli to nikomu nie przeszkadza, możemy tu ciągnąć sprawę Choco. Sęk w tym, że wydaje mi sie, choć może tylko wydaje mi sie, że przyczyna probemu może być inna, więc też inne będą ćwiczenia. Muszę najpierw poznać dokładną historię suni. W tej chwili pracuję nad ponad roczną ONką, która przejawia podobne zachowania i faktycznie również z braku socjalizacji oraz pewnych przykrych przejść (do 5 miesiaca była zamknięta w ciasnym kojcu, nie chodziła na tylne łapy w ogóle). Ale miałam też pod swoją opieką psa, który również atakował w taki sam sposób, a przyczyny były zupełnie inne. [COLOR=red][QUOTE] [COLOR=red]sterylizacja - [/COLOR] [COLOR=black]Bianca raczej nie jest suką agresywną, warczy tylko na tatę i widać ze robi to ze strachu nie agresji , w stosunku do innych ludzi ucieka przed nimi ale nie warczy na nich . U weta byłyśmy wiele razy - Bianca zachowuje się podczas wszelkiego rodzaju badań i zabiegów bardzo dobrze , nie protestuje , pozwala wszystko ze sobą zrobić, jest przestraszona bo widać to po jej zachowaniu ale nie agresywna . No i teraz kurcze mam problem podwójny , nie dosć że panicznie boję się samego zabiegu to jeszcze będę mysłeć czy powinnam ją sterylizować :( [/COLOR] Zaraz zabieram sie za szukanie artykułów . [/QUOTE] [COLOR=black]Wiem, że nieco wprowadziłam chaos do Twojej głowy, ale lepiej wiedzieć o takich rzeczach. Jeśli się zdecydujesz na sterylkę, to pamiętaj, że ja podołałam z 3 sukami na raz (dzikuska i 2 agresorki). Ale nie chciałabym od razu twierdzić, że u Ciebie też będzie ok., gdybyś potem miała mieć problemy. Najlepiej najpierw porozmawiaj z różnymi weterynarzami, może na forum weterynaryjnym. Dużo informacji na ten temat znajdowałam w internecie. Behawioryści tez zalecają odożenie sterylizacji, szczególnie, jeśli suka przejawia agresję. Wolałabym, żebyś najpierw pozbyła się ostatniego problemu, czyli problemu ze szczekaniem na na tatę. Faktycznie tutaj jest duży dylemat, bo wiadomo, że sterylizacja też przysłuży się zdrowiu suni w przyszłości.[/COLOR] [/COLOR] [COLOR=red][QUOTE] [COLOR=red]teoria dominacji[/COLOR] [COLOR=black]przyznam szczerze że po pierwszych stronach Corena byłam zafascynowana tą teorią , na szczęście chyba miałam tyle rozsądku ze zanim zaczęlam coś z jego metod stosować na Biance doczytałam książkę do końca i zabrałam sie za Fennel , po czym uświadomiłam sobie że gdybym zaczęła stosować takie metody na Biance to ona by mi chyba zwariowała całkiem . [/COLOR] [/QUOTE] [COLOR=black]Nie wiem dokładnie, o jakich metodach mówisz, bo większosć opisanych tam metod nie robi psom żadnej krzywdy. Oczywiście na forach ciągle trwa spór na ten temat. Spotkałam się z opinią, że robi się psom krzywdę nie witając się z nimi natychmiast po przyjściu, że to stanowi problem dla ich psychiki. Fennell nie odpycha psów, nie przegania ich, ona po prostu daje sobie czas po przyjściu na własne sprawy i każdy, kto stoi na czele stada do tego ma prawo i tym sygnalizuje, jaka jest jego pozycja. U mnie psy czekają na witanie się i dzięki temu nie mam porozrywanego ubrania i siatek z zakupami, a przy takiej gromadzie psów to ważne. Taki sam przywilej jak ja mam, wywalczyła sobie sunia, która czuje się w stadzie najważniejsza. Odziedziczyła go po mojej rottweilerce, która umarła rok temu. Ogólnie ujmę to tak - nie jestem alfą i omegą, aby ujmować wiedzy i doświadczenia takim ludziom jak Coren czy Fennell. Z moich obserwacji wynika, że pod pewnymi względami się mylą, ale nie jest to nadmiernie szkodliwe. Bardziej szkodliwe jest odpuszczanie psom w niektórych sprawach. W tej chwili musiałam studiować techniki Fishera z racji pisania prac na ten temat, ale powiem szczerze, że i tu mam zastrzeżenia i to solidne. Każda metoda, jak się okazuje potem podlega różnym interpretacjom. dysk treningowy uznawany przez Fishera za rzecz niestresującą, a tylko sygnalizującą, u suni, jak Bianca mógłby narobić szkód. Biorę z tych wszystkich technik to co najlepsze. Mam to szczęscie, że oprócz psów mogłam też obserwować wolfdoga i wilka oraz ich relacje z psami i oakzuje się, wbrew temu, co twierdzą osoby przeciwne teorii dominacyjnej, że psy w sztucznych warunkach (bo nie w naturze!!!) doskonale wpasowują się w taki wilcze stado i zajmują miejsca w hierarchii, a wilkowi nikt hierarchicznego układu stada nie odmówi.:shake:[/COLOR] [/COLOR][COLOR=black][QUOTE] [COLOR=black]Bianca ma zbyt delikatną psychikę , mogłabym wszystko zniszczyć a poza tym uswiadomiłam sobie że owszem ważne dla mnie jest żeby w zakresie bezpieczeństwa Bianki była mi ona posłuszna , ale nie zależy mi na psie robocie który wykonuje wszystkie moje polecenia [/COLOR] , może popełniamy błędy ale wydaje mi się że za te kilka miesięcy właściwie własnymi metodami i sposobami osiągnęłyśmy olbrzymi postęp. [/QUOTE][/COLOR] Postęp osiągnęłaś wielki. :p Natomiast z psa robocika to nie zrobisz, chyba, że biłabyś go. Skoro pies chce dla Ciebie pracować, to tylko należy się cieszyć, bo świadczy to o wspaniałej więzi i doskonałym sposobie motywowania psa. :p Pies najlepiej pracujący zawsze pozostaje sobą. Pamiętaj też o jednej ważnej rzeczy - jeśli pies pracuje, czuje, że jesteś jego przewodnikiem, to w pewnym momencie daje mu to poczucie bezpieczeństwa, komfort psychiczny, że znajduje się w dobrym satdzie, an właściwym miejscu w hierarchii i ma opiekuna. To tak, jak człowiek ma pracę, którą lubi, szefa, którego szanuje i dobrze mu płacą. Więc tu nie ma stresu. ;) [QUOTE] W momencie kiedy zdecydowałam się na Bianke to wiedziałam że jest ona trudnym psem , ze będą z nią problemy , że nie będzie prawdopodobnie nigdy takim normalnym wesołym pieskiem i bardzo długo tak było ,ale widze że mała jest wesoła, że szybko się uczy , że własciwie gdyby nie problem z tatą który prawdopodobnie w dużej mierze jest ( dzięki Eruane za uświadomienie mi tego ) wynikiem zachowanai taty a nie Bianki to ja do Bianki nie mam zastrzeżeń :) [/QUOTE] Powiem szczerze, że sama jestem zaskoczona tak szybkimi postępami z Biancą. Uważam że to po prostu cud, że ona na Ciebie trafiła. :p [QUOTE] Pewnie że musze na nią bardziej uważać niż na normalnego psa , muszę przewidywac czego w danym momencie może się wystraszyć zeby nie było to dla niej niebezpieczne bo jak pisała Choko to przerażony pies może urządzić bieg z przeszkodami przez ruchliwą ulicę ( zresztą przeżyłam ucieczkę Bianki na spacerze, której o mało zawałem nie przypłaciłam ) dlaetgo nauczyłam się jak psotępowac w przypadku kiedy Biana wpadnie w panike - nic wtedy na siłę . [/QUOTE] Pocieszę Cię, że na każdego psa należy uważać i przewidywać jego reakcje. Na tym polega praca z psem. Miewałam u siebie rónież psy zaplanowane, to znaczy nie po przejściach, z dobrych hodowli i niestety musze Ci powiedzieć, że każdy pies potrafi wywinąć niezły numer. ;) [QUOTE] łóżko Eruane nie wiem , powiem szczerze nie znam się na psiej psychice i ich mozłiwościach " logicznego myślenia " ale to nasikanie na łóżko wyglądało dokładnie tak jakby Bianca pokazała mi że przezcież mnie prosi zebyśmy wyszły , a skoro ja na to nic to ona mi pokaże. Nie było to znaczenie terenu, ona się zdenerwowała że nie wychodzimy jak pies musi wyjść :( a ja źle odczytałam jej skuczenie , bo takie same dzwięki wydaje z siebie gdy chce do ogródka i gdy kot nie chce się z nią bawić ;) [/QUOTE] Pies myśli dość logiocznie, ale niekoniecznie jak my. :p Kieruje sie w życiu innymi niż my i koty zasadami. Możliwe, że Bianca chciała wyjść, ale skoro zrobiła siusiu na łóżko, to raczej próbowała Ci powiedzieć - nie słuchałas, to masz! Albo wywołało to u niej stresi to też może być efekt. ;) Jeśli , jak mówisz Bianca uznała łóżko za swoje miejsce, to psiak na właśne wyrko nie siusia. Tak więc, jak sądzę, może tu być pewien rodzaj próby pokazania, kto tu rządzi. ;) Zwykle jest tak, że jak pies przestaje sie bać, to juz zaczynają się pewne oznaki ustawiania sobie ludzi wokół. Tak mam też z ONKą znajomej, z którą ćwiczymy. [QUOTE] co do bezpiecznego azylu Bianca tak traktuje własnie moje łózko :( może dlatego ze jest to materac zajmujący prawie cały pokój :diabloti:, Biana śpi na łóżku i nie chce się przeprowadzić do swojego legowiska, jest to jedna z niewielu rzeczy kiedy nie moge jej zmusić do współpracy - łózko jest jej i koniec :( Nie pomaga ściąganie jej z łóżka , moge ja co kilka minut ściągac z łózka , posyłać do legowiska a ona będzie wracać na łózko od razu tylko jak się od niego odsunę i mozemy tak godzinę :( [/QUOTE] Ujmę to tak, jeśli Ci to nie przeszkadza, że Bianca śpi na łóżku, jeśli mimo tego panujesz nad jej zachowaniami i jeśli nie szczeka na Twojego tatę, kiedy ten próbuje wejść do Twojego pokoju (bo jeśli siedzi na łóżku, to może wtedy się tak zachowywać), to nie ma problemu, można jej odpuścić. U mie psy nie maja wyraźnych zakazów co do wchdozenia na łóżko. Wiedzą, że nie wolno tego robić przy gościach (i tu wybija się sunia dominująca, która robi wszystko, żeby jednak wejść i najelpiej być jeszcze wyżej niż goście:lol:). Schodzą też natychmiast, gdy ja chcę zająć dane miejsce. I to mi wystarczy. [QUOTE] No i Bianca uwielbia się z mną przytulać, bardzo często wskakuje mi na kolana , usypia na kolanach jak siedze przy komputerze , rano czeka na porcję pieszczot, taka z niej moja przylepka ale tylko w stosunku do mnie i siostry, pozostałych ludzi się boi i nie pozwala się dotykać, ucieka przed nimi , czasem na moje kolana , czasem w najmniejszy kącik - ale w końcu to nie zabawka żeby wszyscy musieli ją głaskać i przytulać. [/QUOTE] Oczywiście, masz bardzo dobre podejście. Jedna sunia, która u mnie jest, wróciła z adopcji przez agresję. Pomijając wiele powodów, z racji których stała się agresywna, powodem dla którego atakowała dzieci było coś banalnego. Otóż sunia przestarszyłą się razu pewnego ONka na dworze, do zabawy z którym byłą zmuszana, bo pies należał do przyjaciółki właścicielki suni. Sunia wróciła do domu i ukryła się w łazience. Pani próbowła ja z łazienki wyciągnąć i wtedy zaczęły się pierwsze ataki suni, pani oczywiście uciekła (sunia miała 4 miesiace). Na drugi dzień przyjechali goście z dziećmi. dzieci oczywiście chciały na siłę zabaw z wystraszonym jeszcze po wczorajszym dniu puchatym szczeniakiem. W domu było podejście, że wola dzieci najważniejsza, stad złapano sunię, trzymano ją wyrywajacą się za pysk i łapki, unieruchomioną dzieciaki mogły głaskać do woli. Po tym wydarzeniu pies zaczął atakować dzieci. U mnie przez pół roku nikt na siłę jej nie głaskał, goście mieli zakaz dotykania jej i patrzenia na nią. W tej chwili to pogodny i bardzo przyjacielki pies. Masz rację, pies to nie zabawka. :shake:
  14. Zgadzam siez tym, że bogaci ludzie równiez nie dbajaczęsto o psy. Niestey dość często się z tym spotykałam w mojej pracy z psami. I to dość często też dotyczyło rottweilerów. Co do posiadania młodego psiaka i wiążących się z tym kłopotów - zgadzam się. Przykładowo - znajoma wzięła do siebie rottka porzuconego, żył do około 15 roku życia. Inny znajomy wziął rottka równiez porzuconego - dożył ok. 16 lat! Jedna z moich rottek żyła lat 6 - białaczka. Druga też była rakowa. Mój kundlas Kazik został przez nas wzięty 7 lat temu, kiedy miał ok. 7 lat. Trzyma się świetnie. Moja kundelka, zabrana z ulicy jako 4 dniowe szczenię ma wady genetyczne. Jest bardzo chorym psem. Ma w tej chwili niecałe 4 lata, zjechaną wątrobę, grozi jej ślepota. Dodam tylko, że demolki robione przez szczenięta nie są mi obce. Teraz jako osoba, która jest nieco zaganiana wolę zdecydowanie psy dorosłe, stateczne, które wiadomo, jaki mają charakter, czego się po nich spodziewać, które nie zrobią mi demolki, które jeśli miałyby wady genetyczne, to już wiedziałabym o tym. Bo łatwo jest leczyć jednego psa, ale 4 niebardzo z racji kosztów. Wzięcie do siebie dorosłego psa to naprawde dobry pomysł.
  15. [quote name='Rudzia-Bianca'][COLOR=seagreen]Bo wtedy byłam pod wpływem książki pani Fennel i pana Corena ( ale już mi przeszło, teoria dominacji chyba nie jest moją ulubioną )[/COLOR][/quote] [COLOR=black]W tych teoriach jest wiele sprzeczności, ale... trzeba być ostrożnym. Pojawiło się wiele nowych teorii, ale wgłębiając się w nie, odkryjesz, że w większości przypadkó zmieniły się nazwy zachowań psich, ale wyjaśnienia, skąd się biorą zmierzają poprzez znów inne nazwy do tych samych wniosków. Nie ma czegoś takiego, jak czysta dominacja, nie można też nią wszytskiego wyjaśniać, pies różni się od wilka w niektórych zachowaniach, ale zapominając o hierarchii, do której pies niestety zawsze bedzie dążył w taki czy inny sposób, można nabawić się kłopotów. Teorie odchodzące od dominacji mają jeden plus - pokazują rozwiązania problemów z psem bez użycia przemocy. dla wielu ludzi dominowanie psa łączy się wciąż z użyciem siły, a to bzdura. Agresywne zwierzę alfa długo na czele stada nie pozostanie, bo inne je w końcu wygryzie. Przewodnik ma dawać poczucie bezpieczeństwa.[/COLOR] [quote] [COLOR=seagreen][COLOR=seagreen]ale Bianca już nie śpi gdzie indziej , zupełnie olewa swoje legowisko i nie chce spać w nim . Na szczęście nie ma takich zapędów jak Wauzik że poluje na ruszające się nogi :) tylko śpi zwinięta w kłębuszek :) [/COLOR] [/COLOR][/quote][COLOR=black]Z jednej strony, jak Ci wcześniej napisałam to dobrze, bo stworzyła się między wami wieź. Z drugiej strony musisz uważać, żeby Ci nie weszła na głowę. Jeśli weźmiesz pdo uwagę teorie o dominacji, to sunia może Cię w ten sposób dominować. Jeśli odrzucisz tą teorię, wtedy tłumaczy się, że sunia dąży do wygody, a wygody również może bronić na wszelki możliwy sposób. :diabloti: Jak widzisz trpszkę na jedno wychodzi. Zaniepokoiło mnie nieco to, że Bianca nasiusiała na łóżko. To ma znaczenie, że na łóżko. Tak często robią dzikuski. Kto wie, może znaczą swój teren. U p. Ani dzika sunia siusiała na najwyższy punk, na który mogła się wdrapać, czyli stół. :roll: Psy, które żyły na dziko bardziej żyją według psich praw niż uczłowieczone nieco od początku psiaki domowe. Psy załatwiają się też na łóżko ze stresu. Wtedy niestety tez trzeba im ograniczyc możliwość wchodzenia na meble. Ogólnie rzecz biorąc, psiak powinien mieć swoje miejsce,należący tylko do niego bezpieczny azyl. [/COLOR] [quote] [COLOR=red][COLOR=red]Eruane nie wiem jak mam Ci dziękować za wszystkie dobre rady[/COLOR] :Rose::Rose::Rose: [/COLOR][/quote][COLOR=black]No co Ty! :oops: Nie ma za co. Najlepszą radą jest to, żebyś zachowałą spokój, odstresowała sie, ile się da i dopiero wtedy ćwiczyła z psem. Pamiętaj, jest troszkę prawdy w powiedzeniu "jaki pan taki kram". ;) Im mniej będziesz się stresować działaniami Bianci, tym bardziej Twój spokój będzie wpływał na nią. To bardzo ważne. Ja w pewnym momencie powiedziałam sobie - chciałam, to mam. Wybrałam sobie najtrudniejsze psy, to teraz muszę założyć, że to nic strsznego. A jak przywykłam do ich trudnych charakterów i przestałam na nie zwracać uwagę, nagle okazało się, że nie do końca przywykłam... one się zmieniły nie do poznania. :p [/COLOR]
  16. [quote name='Czoko']Kilka problemów mamy identycznych i nie odzywam się bo mimo wielu prób i ciągłej walki nie daliśmy sobie z tym rady... Chocula pozostała nieprzewidywalna, nigdy nie wiadomo kogo - człowieka czy psa zacznie nagle oszczekiwać albo próbować atakować, koło 10 przejdzie spokojnie a ten 11 nie spodoba się. Cóż musi chodzić w kagańcu i na smyczy.[/quote] Czasem wydaje nam się, że nie podołaliśmy. :shake: Ty widzisz, że Chocula mija 10 i ATAKUJE 11-tego. Ja podeszłabym do tego inaczej - udało się MINĄĆ BEZKOLIZYJNIE 10! ;) Chodzi o to, że ataki psiaka często powoduje stres przewodnika. Dlatego musisz się na maksa wyluzować. Mpoja przygoda ze szkoleniem psów zaczęła sie, jak u większości ludzi...od kłopotów z własnym psiakiem. Przeczytałam wszelkie ksiażki, zaliczyłam szkolenia, niestety bez rezultatu. Nauczyłam się dopiero wiele, kiedy zaczęłam mieć praktyki na szkoleniu nie swoich psów, lecz cudzych. Wtedy mogłam zaobserwować wszystko z boku i bez stresu. Probelm z moim psem pokonałam, pokonując najpierw swój stres. Już na szczęście są ku temu narzędzia, których kiedyś nie było. Ogólnie przyjmuje sie, że psa niesocjalizowanego we wczesnym okresie szczenięcym do końca się nie zmieni. Tu jest mój e-mail [EMAIL="eruane@interia.pl"]eruane@interia.pl[/EMAIL], napisz do mnie, a postaram Ci się parę rzeczy wyjaśnić, nie "zaśmiecając" nadmiernie wątku Bianci. :p [quote] Dla nas najlepsze okazały się szelki z grubej taśmy ale... po 2 minutach mała z przegryzła je na piersi - teraz zszyte troszkę ciaśniej są idealne! [/quote] :lol: Też to przeszłam. W zasadzie przy każdych szelkach i innym "sprzęcie", trzeba mieć oko na psa, żeby nie narobił szkód. Przyznam się, że ostatnio zgubiłam szelki mojej dzikuski i nałożyłam jej obróżkę. Wydawało mi się, że ciasno. Jednak kiedy minęłam kilka ogrodzeń sąsiadów (a idę z kilkoma psami na raz), zauważyłam, że coś mam zbyt luźną jedną smycz. Na smyczy miałam tylko obróżkę. :lol: Fakt, że szelki trzeba dobrze dopasować i wszystko, co odstaje skrócić dla bezpieczeństwa psiaka. Moja dzikuska potrafiła nawet wyjść z kaftanika ochronnego po sterylizacji i wejść w niego na powrót. nie wiedziałąm, jakim cudem znikaja szwy, dopóki jej nie przyłapałam. [quote] Chocula nas w swoim życia gdy była znacznie młodsza straszyła 3-krotnie paniczną ucieczką do domu przez bardzo ruchliwą ulicę. [/quote] To chyba jest najgorsze przeżycie dla właściciela. Znam to. [quote] Czy wiesz coś wiecej o przeciwwskazaniu do sterylizacji - agresja lękowa i dystansująca to niestety powód że do tej pory mała nie jest wysterylizowana. [/quote] Odradzana jest sterylizacja suk zachowujących się agresywnie. Niektórzy twierdzą, że agresja jest po zabiegu większa. Ciężko mi się wypowiedzieć na ten temat. MOje suki, które pozostały u mien ze względu między innymi na agresję, wysterylizowałam i tak, ponieważ przebywały z psem. Jeśli chodzi o efekt... owszem agresja się utrzymała, może nawet wzrosła, ale ponieważ cały czas z nimi trenowałam, w końcu się udało. Jedna wciąż ma zadatki na łobuza w stosunku do psów, ale jest to do opanowania. W internecie znajdziesz parę rzeczy na ten temat. Jeśli chodzi o reakcje lękowe, to sądzę, że odradza się sterylizacje z racji tego, że sam zabieg powoduje stres u psa i może też spowodować cofnięcie się zaufania w stosunku do właściciela. Sądzę, że wiele zależy od właściciela, ponieważ w TOZ nigdy nie zauważyłam takich problemów u lękliwych suczek, ale po sterylizacji przebywają u p. Ani, która wedug mnie jest odpowiednią osobą na odpowiednim miejscu. Najgorsze jest to, że ciężko czegokolwiek dowiedzieć sie u weterynarzy, ponieważ rzadko dysponują odpowiednią wiedzą jeśli chodzi o psychikę psią. Dziką suczkę - Verke wysterylizowałam dopiero, kiedy miałam z nią kontakt na tyle dobry, aby podjąć ryzyko. NIestety pogryzła mnie kilak godzin po zabiegu, przypuszczam że w wyniku bycia jeszcze pod wpływem leków. Potem wróciła do normy, więc i tym razem udało się. Ale sądzę, że poczekałabym dłużej, gdybym miała z psem problemy, których opanowanie sprawia mi trudność. [quote] Nasza dzikuska jest bardzo wygodna i tylko na chwile przychodzi się przytulić ale gdy łóżko jest puste chętnie kładzie się na naszym miejscu. W nocy często śpi w swojej norce tzn. pod naszym łóżkiem. [/quote] Tak długo zachowywała się moja Verka. W tej chwili lubi sie przytulać, ale gdy nie ma żadnego zagrożenia w pobliżu. Natomiast jej córka, która jest sunią dominującą w stadzie, wchodzi na łóżko tylko, gdy nikt jej tam ściskać i popychać ne będzie. ;) Nie lubi za dużo pieszczot, woli narzucać, kiedy te pieszczoty będą miały miejsce. I również śpi w "norce" pod łóżkiem i jak jest zła, nie wpuszcza tam innych psów. Ta sunia niestety jest pod moim ciągłym "obstrzałem". Muszę ja mieć na oku i ustawiać, żeby nie mieć kłopotów.
  17. No to katastrofa. Pozostaje liczyć na cud. Bo Amorek ma taką mordkę proszącą o uczucie, że może ktoś się zlituje. MImo tych wszystkich przejść po psiaku widać szczęście, że wreszcie jest bezpieczny. Ale zima idzie. Musi mieć ciepły domek bez schodków. NIech ktoś się zlituje... :-(
  18. Akurat w naszym regjonie jest tragicznie z adopcjami rottków, stąd pewnie Twoje przekonanie. Ale w ciągu kilku ostatnich lat zdziwiłam się już wiele razy, że jednak znajdują się w Polsce ludzie, dla których ważny jest los tych, często tak krzywdzonych, psiaków. Rottki, w tym starsze, najczęściej znajdują domy u ludzi, którzy mają już rottka, ale mają też możliwości, żeby zapewnić dom jeszcze jednemu psu, a jednocześnie świadomość, że jak oni tego nie zrobią, to nikt inny się na to nie zdecyduje. I stąd moja nadzieja, że może i tym razem się uda. Ten psiak zasługuje na szczęście i bezpieczeństwo, a w zamian może dać wiele miłości. Sama wiem najlepiej, ile miłości i ciepła potrafia dawać rottki ,a co dopiero takie, które wreszcie trafiły na dobrych ludzi. Aż mi się łezka w oku kręci na wspomnienie o moich psach... Amorek tyle przeszedł, tyle doznał złego od człowieka, a jednocześnie wciaż potrafi kochać człowieka. Myślę też o tym, że ten debil, który znęcał się nad Amorkiem może wziąć następnego psa...
  19. Wiem, że schody stanowią duży problem w takim przypadku. Sama nosiłam moją całkiem sporą rottweilerkę w specjalnie wymyślonej przeze mnie uprzęży z szelek i szerokich szalików pokonując kilka razy dziennie kilkanaście schodów, a mój TZ nosił na rękach mieszańca rottweilera na 4 piętro (taki wyczyn już mnie przerastał). Nie wiem ,czy kojec dla Amorka to dobre miejsce ze względu na to, że jeśli cokolwiek dzieje się z kręgosłupem czy stawami, to zimno pogarsza sprawę. Majqa, faktycznie i tak już zdziałałaś cuda. Ciężko mi się pogodzić z tym, że tak kochany psiak zaznał tyle cierpienia przez to, że jego rasa ma taką reputację i cieszy się powodzeniem wśród wrednych typów. A przecież nie on jeden... Kiedy to się skończy... Amorek potrzebuje miłości i ciepła. Czy nie znajdzie się nikt, kto może mu je zaoferować? Gdybym nie miała schodków miała choć o 2 psy mniej, zabrałabym go do siebie. Mam nadzieję, że znajdzie się szybko ktoś bez schodków, dla kogo ten psiak stanie się bardzo ważny.
  20. [quote name='Rudzia-Bianca']szelki zupełnie odpadają - Bianca potrafiła się z nich wyplątać szybciej niż z obróżki[/quote] Jak pies jest zdolny wyjdzie ze wszystkiego, ale obróżka zwykle jest bardziej stresująca dla bojaźliwego psa. Na szczęście widzę, że Bianca już jest na kolejnym etapie. :p Szelki trzeba zawsze dokładnie dobierać i sprawdzać, czy się nie zsuną. Czasem lepsze są sztywniejsze, czyli skórzane, jeśli pies z nich próbuje uciec. U mnie najgorsze dzikusy chodzą na takich szelkach. A uciekały z obróżek, innych szelek. Ogólnie były uzdolnione. ;) [quote] ale właściwie juz nie ma problemu - spacery Biana uwielbia i jest na nich bardzo grzeczna, pewnie ze jak się wystraszy to czasem robi różne dziwne rzeczy ale uczymy się opanowywać strachy i już nawet możemy spokojnie na wąskim mostku minąć faceta z rowerem :):):multi: [/quote] Nie wiem, czy masz tego świadomość, ale to wielki wyczyn dla dzikawego psa!!! Moja suczka dobrowolnie prawdopodobnie nigdy nie dojdzie do takiego wyczynu. Chyba, że padnie na ziemię, zamknie oczy i niech sie dzieje wola nieba...czasem przyjmuje taka taktykę. ;) [quote] smyczkę mamy długą żeby psica mogła trochę pobiegać bo jeszcze nie odważyłabym się puścić jej bez smyczki, wprawdzie coraz częściej przychodzi jak ją wołam, ale tylko wtedy gdy nie czuje się niczym zagrożona . [/quote] Bardzo słusznie. ale pisałam nie o samej smyczce, ale lince, takiej kilkumetrowej minimum, żeby sunia mogła sie wybiegać do woli. Faktyczni elepiej nie ryzykować z psiakiem puszczania go, szczególnie w miejscu, gdzie może siespłoszyć. BYłam w takiej sytuacji, że z sunią miałam juz opanowane łapanie jej, to znaczy w ogóle do mnie chciała przychodzić, a raczej przyczołgiwała się, ale z jakiejś drogi polnej wyjechał samochód. Chciałam ja szybko złapać, bo jechał prosto na nas i może też zdenerwowłam się przy okazji, bo wiedziałam, że łapanie Verki troszkę czasu zajmuje. W efekcie sunia może wyczuła mój poddenerwowany to ngłosu, choc starałam sie ją wołać najspokojniej jak się dało i zaczęła przede mną uciekać. Tak więc juz jestem znacznie bardziej opstrożna, choć i postępy zrobiłyśmy znaczne. W sumie to robimy je cały czas, ale Verka jest u mnie juz prawie 4 lata, a wiem, że normalnym psem to już nie będzie. Ona w ogóle przed złapaniem o ludzi się nie zbliżała, nie korzystała też z ich pomocy. Jadła, bo polowła na myszy, co dalej lubi robić. [quote] co do alergii - to jest dokładnie jak opisujesz, na szczęście to chyba nie alergia a jeśli to zwiazana ze stresem, odkąd Bianca zaczeła normalnie jeść ( co wiążę z tym ze przestała aż tak bardzo byc zestresowana ) skończyły się problemy z rozdrapywaniem się do krwi , czasem jeszcze ma napady wlaśnie wylizywania łapek - ale też rzadko . ( czym niedobrym smarowaliście suni łapki ? ) [/quote] Faktycznie, to wszystko mogłoby świadczyc o stresie jako powodzie tych zachowań. Obserwuj ją. Na jedzonko zawsze trzeba zwrócić uwagę. Wet poradził mi smarować suni łapki mieloną papryką. :lol: Oczywiście z pominięciem obszarów skóry, na których były ranki. Smarowałam kilka razy dziennie. Ważne jest, jak juz napisałam, jak się sunię odciaga od ruszania łapek. To musi być takie niby przypadkowe po prostu, żeby psa nie stresować lub nie zwrócić na łapkę jego uwagi. Próbowałam odciągać jej uwagę na zabawę i inne rzeczy, ale był to pomysł o tyle chybiony, że jak się nudziła i chciała coś uzyskać, to po prostu gryzła łapę. :evil_lol: Nadal kombinuje i z racji tego, że jak jej niedobrze, liże dywan, czasem robi to, żeby po prostu wyjść na dwór, bo zobaczyła kotka na podwórku. ;) Trzeba uważać, jak się ma inteligentnego psa. :lol: [quote] Bianca śpi spokojnie, przesypia całe noce ( no moze nie teraz kiedy ma cieczkę i co pół godziny chce siku :mad::diabloti:) , ma dobry apaetyt, ładnie je , nie ma probemów z koopką, przestała wymiotować :) [/quote] Duży postęp. :p Z siusianiem to normalne u niektórych suk. Moja rottweilerka wykańczała mnie częstym wychodzeniem na dwór w czasie cieczki. Jednak tak sobie myślę, że dobrze byłoby, żebyś skonsultowała samą sterylizację z behawiorystą i weterynarzami pod kątek psychiki suni. Wiem, że u suczek stresujących się silnie, bojaźliwych, jak również agresywnych, sterylizacja jest odkładana. [quote] Właściwie jedynym problemem pozostał teraz ich kontakt z Tatą , ale myślę że na potrzeba czasu i uspokoiliście mnie trochę, może moje nerwy też źle na sytuację wpływają , więc ja się juz wyluzowałam :) [/quote] To bardzo dobrze, bo tak naprawdę to teraz najważniejsze, żebyś odstresowała się właśnie Ty. :p [quote] Co do behawiorysty to wiem ze ktoś taki nie jest niestety autorytetem dla mojego Taty i tylko pogorszyło by to sprawę jakby ktos obcy ingerował w takie sprawy - ale to nie temat na forum :) chociaż jak nię będzie innej możliwości żeby doszli ze sobą do porozumienia to będziemy się z behawiorystą kontaktować . [/quote] NIe rozumiem, dlaczego behawiorysta nie jest autorytetem dla Twojego taty. W końcu, skoro Twój tata obawia się psów, to znaczy, że ma z tym problem, więc powinien sięgnąć po wiedzę kogoś, kto jest wykształcony w tym kierunku i umie mu pomóc. Ale rozumiem, że z niektórymi ludźmi jest problem. Mój ojciec uważa, że skoro jest po studiach mechanicznych to na złamaniach kości zna się lepiej niż lekarz, więc wszystko jest możliwe. ;) Ogólnie rzecz biorąc, powiem Ci, że dokonałaś cudów z Biancą, a problem teraz tkwi w zachowaniu Twojego taty i jego lęku przed psami, a nie samego psa. Ale jak wpłynąć na Twojego tatę - nie wiem. Spotkałam sie z wieloma przypadkami, gdy ludzie mieli problem z psami i zrzucali wine na nie, bo nie chcieli przyjąć z jakichś dziwnych względów do wiadomości, że problem tkwi w nich. Jeśli ktoś znalazłby repcepte na takie sytuacje, prawdopodobnie, wiele psiaków mogłoby zostać w swoich domach i żyć szczęśliwie. To już robota dla psychologów ludzkich. :p Mamy tu psychologa jakiegoś? :razz: [quote] Sygnały uspojające Eruane - nie stosuję ja jak Biana stresuje się obecnościa Taty, moze nie jasno to napisałam , próbowałam je stosować na samym początku kiedy Bianca bała się również mnie . [/quote] Acha. No i widzisz efekt osiągnęłaś. :p Tobie może się wydawać, że wysyłanie sygnałów Ci nie wychodziło, ale spójrz do jakiego etapu z psem doszłaś. To efekt wielu drobnych ćwiczeń, które zożyły się na jedn,a, wielka terapię. :p Muszę poprosić kogoś kiedyś, żeby zrobił zdjęcia z boku mojej Verce na spacerze. Jak zobaczysz dzikusa totalnego, to poczujesz, że z Twoim psiakiem nie jest tak źle. ;) Dodam tylko, że moja Verka też obawia sie bardziej mężczyzn. Kontakt miała tylko ze mną, potem musiała przywyknąć do reszty mojej rodziny, w tym mojego ojca. Do tej pory odczuwa przed nim jakis rodzaj lęku, choć jest znacznie lepiej niż było, jak pisałam. Ale tutaj chodzi głównie o podejście danego człowieka do psa. Okazało się, że mój TZ zdobył zaufanie Verki w kilka dni. Sunia wskakuje mu na kolana itd, co jest dla niej wielkim wyczynem. Słucha również jego poleceń jak moich. Więc nagle okazało się, że to nie kwestia tego, że obawia się mężczyzn, tylko podejścia. I jeszcze jedno. Napisałaś na wątku na forum o wychowaniu psiaków, że popełniłaś błąd, że pozwalasz psu spać w łóżku. To niekoniecznie stanowi błąd. Istnieje pogląd, według którego z takimi dzikuskami najłatwiej nawiązać kontakt właśnie w ten sposób. W pozostałych przypadkach nie polecam czegoś takiego, choć uważam ,że tworzy się więź między właścicielem a psem, jeśli śpią w tym samym pokoju. Jednak Verkę też zabierałam do łóżka i to bardzo pomogło. W tej chwili nie ma już takiej potrzeby i ma swoje miejsce.
  21. Przeczytałam właśnie wątek na forum o wychowaniu. Muszę przyznać, że otrzymałaś tam sporo wartościowych rad. Skup się na radach od osób , które z takimi psami, mam na myśli pozbawione socjalizacji, miały do czynienia. Widzę tam wiele sensownych uwag opartych na doswiadczeniu tych ludzi. Co do obróżki - doradziłabym Ci zmiane jej na wytrzymałe, skórzane szelki (mniej stresujące dla psa i bezpieczniejsze). Smycz powinna być długa. Powinnaś też ćwiczycz linką. Pies powinien czuć swobodę ruchów (nie może sie bać, że gdy będzie chciał uciekać unieruchomisz go zupełnie smyczą). Co do alergii - oczywiście trzeba wprowadzic zmianę diety i zobaczyć, co będzie. Ale powiem Ci szczerze, że takie dziwne rzeczy występują u psiaków z powodu stresu. Moja sunia miała "alergię" bardzo długo. To sukcza po przejściach i jest dość nerwowa. Okazało sie jednak ,że była to reakcja stresowa. Nam się wydawało, że wszystko jest ok, że sunia nie ma się cyzm stresować. Ba, nawet mylnie oceniliśmy jej zabawę. Stwierdziliśmy, że jest wyjątkowo radosna, ciągle się bawi. Tak naprawdę sunia zachroowała. Nie było objawów, ale miała dolegliwości bólowe. Zamiast leżeć osowiała jak to zwykle czynia psy, ona biegala jak oszalała za piłką (z czasem to zaczęło wyglądać na zachowanie nerwicowe), ciągle lizała dywan, jadła trawę, nawet własny kał, potwornie się drapała, gryzła. Szczególnie w nocy robiła sobie rany. Pomagało pilnowanie jej. Sęk w tym, że nawet, ja księ wyeliminuje źródło stresu, zachowanie nerwowe zostaje, jeśli się nic z tym nie zrobi. Znajomy wet doradził smarownie wygryzanych łapek czymś mało smacznym - to pomogło zlikwidować odruch przeżuwnia sobie łap. Musieliśmy sunię obserwować i zabraniać jej majstrowania przy łapkach. Ale z drugiej strony nie wolno było na nią krzyczeć, trzeba było po prostu delikatnie odsunąć ja od łapki, nawet na nią nie patrząc. bo jeśli narobiło sie przy tym za dużo szumu, skupiało sie tylko jej uwagę na tej łapce. Ech, to było starsznie skomplikowane. :shake: Ale udało się. Jednak jedno nie wyklucza drugiego - stres wpływa na alergię... Natomiast staraj się unikać rozwiazań szybkich, czyli rzucania suni na głęboką wodę. Jeśli oswajasz ją ze spacerami, to powoli, nie musi od razu spotkać wszystkich strasznych rzeczy, bo nadmierny strach spowoduje ponowne cofnięcie się do punktu wyjścia.
  22. Bądź wytrwała. Z tego ,co piszesz, idziesz w dobrym kierunku ze wszelkimi działaniami. Behawiorysta o tyle przydałby się, że może przekonałby Twojego tatę do pewnych określonych działań, a zniechęciłby do innych. Pamiętaj, że rezultaty nie pojawią się od zaraz. A sygnały uspokajające ćwicz i testuj. Nie ustawiaj się tyłem do psa, raczej bokiem lub pod kątem - z tego, co sprawdzałam, to zdecydowanie lepiej działa. Po prawdzie, osoby, które piszą książkę o sygnałach, mają to w jednym paluszku i ćwiczyli to latami. Dlatego potrafią użyć tego z powodzeniem za pierwszym razem. Ale tak naprawdę sygnały musi wysyłać ten, którego pies sie boi. Czyli jeśli pies reaguje strachem na tatę, a Ty wysyłasz sygnały, to nie pomoże. Wiem, że wielu ludzi ciężko przekonać do takiej pracy z psem, a behawiorysta, jeszcze w dodatku mężczyzna, pewnie miałby większy autorytet u Twojego taty. Najczyściej mogłam odczytać reakcje na sygnały uspokajające u niesocjalizowanego wolfdoga. I wtedy tak naprawdę nauczyłam się, jak to się robi. Potem ćwiczyłam na psach pozbawionych wczesnej socjalizacji. efekty były niezłe. Cały problem u Ciebie polega na tym, że z psem powinna ćwiczyc osoba, która ma z nim problem w domu, więc Twój tata. Więc teraz trzeba znaleźć speca od tego, jak go przekonać do tego. ;) Ale na tym już się nie znam w ogóle. :shake: ;) Odradź tacie wyciąganie do psa ręki z jedzeniem na siłę. Ale doradź wspólne spacery, najlepiej, żeby prowadził psa. Tylko nic na siłę, wszystko z wyczuciem.
  23. Oliwka nadal czeka na dom. Była czasowo w nowym domu (pech chciał, że wtedy dzwoniła druga pani i dowiedziała się, że sprawa już nieaktulana), ale potem nowa właścicielka powiedziała, żeby się spodziewać, że jak się odwiedzi Oliwkę, to będzie w budzie, bo to ma być pies do pilnownia i nie będzie z yorkiem w domu. Ponieważ ogrodzenie było kiepskie, a Oliwka malutka, siedziałaby w kojcu. Sunia nie nadaje się na psa podwórkowego. Dlatego wróciła do DT. I nadal czeka na dom.
  24. Jak dla mnie epidemia. :shake:
×
×
  • Create New...