-
Posts
2030 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Eruane
-
Betata, dziękuję za info. Niestety ja tu miałam do czynienia z kiepskim podawaniem zastrzyku w serce. Narzekała też kiedyś na coś takiego moja znajoma. Ale obawiam się, że na kiepskiego weta zawsze można trafić, dlatego wolę robić wszystko, żeby wszystko było podane dożylnie. Tak czy inaczej ważne jest, aby wybrać do tego sprawdzonego weta i to bez dwóch zdań. Iza, to nie jest tak, że ktokolwiek jest gotowy do takiej decyzji. Wiesz, co robić jak masz przed sobą psa ze złamanym kręgosłupem albo coś w tym stylu. Po prawdzie na wszystkie przypadki, jakie miałam (a wiesz, że mnie zawsze jest kilka zwierząt, więc niestety jestem częściej skazana na podejmowanie trudnych decyzji) miałam może jeden oczywisty. Kiedyś znajoma hodowczyni, która ma jednocześnie takie mini prywatne schronisko, powiedziała mi, że lepiej jest podjąć takę decyzję za wcześnie niż za późno i po latach zgadzam się z tym w pełni. Tu nie ma mowy o żadnym bohaterstwie itd. Każdy z nas trzęsie się tuż przed i do końca chce uciec. To normalne. Jednak jesteśmy za te zwierzaki odpowiedzialni i musimy to zrobić. Nie należę do osób silnych psychicznie, a jakoś muszę sobie z tym radzić, choć za każdym razem wydaje mi sie, że nie podołam, ale to bzdura. Jak się już raz to widziało, czowiek jest spokojniejszy. Nie jest to tak, jak przy zabiegu, że psiak jeszcze jakiś czs po zastrzyku kontaktuje. Podaje sie zwiększoną dawkę głupiego jasia i psiak zasypia od razu bardzo spokojnym snem. I nie myśl, że nie podołasz, bo to bzdura. Będzie Ci ciężko, ale dasz radę. Byłam przy wielu śmierciach zwierząt, niestety było mi też pisane patrzeć, jak umierają ludzie (pierwszy raz patrzyłam na śmierć przyjaciela, gdy miałam 17 lat, więc dość wcześnie :-(). Ale to co innego. Tam nie podejmujesz decyzji o życiu i śmierci, musisz się po prostu pogodzić z losem. To zupelnie coś innego. A łatwo nigdy nie jest. :shake: Ale nie możesz zakładać od razu, że nie dasz sobie rady z takimi rzeczami. To po prostu coś, czego jeszcze nie doświadczyłaś i się boisz. To naturalne, że się boisz. Cieszę się, że jest jeszcze szansa dla Małego. Ale jakie są szanse, że przeżyje operację? Martwię się, żeby się nie męczył. Co na ten temat mówi Niziołek? Mały ma już swoje lata. Jeśli jest szansa, to walcz o niego. Kazik znów zaczął mi kaszleć, ale tak narazie niegroźnie. Na dworze dośćszybko się porusza i tylko czasem kaszle. Obawiam się, że na stałe musi zostać w domu, co stanowi dla mnie pewien kłopot przy takiej liczbie zwierząt, ale cóż. Oby tylko był zdrowy jak najdłużej. Życzę Małemu duuuużo zdrówka. Oby dał radę i tym razem. Trzymam też kciuki za Sabrę!
-
Kielce-pies po wypadku...Fionek już w nowym domu :)
Eruane replied to Fiona.22's topic in Już w nowym domu
[quote name='Izis']No niestety zerknąć na ogłoszenia w lecznicach i sklepach zoologicznych może tylko ktoś miejscowy. Ja z Gdańska jestem przeciez a to kawałek od Kielc ;-)[/quote] Dlatego napisałam - przy okazji, bo na pewno jest tu wiele osób z Kielc i bywa z psami u weta. Proszę przy okazji zerknąć na ogłoszenia. Ja póki co takowego odnośnie tego biedaczka nie widziałam. Ale to akurat niestety u nas nic nowego. :shake: -
[quote name='BeataSabra']Jest to bardzo trudne okrutnie trudne zwłaszcza wtedy gdy nie ma możliwości podania Morbitalu drogą dożylną.....[/quote] Czy mogłabyś napisać, kiedy istnieje taka sytuacja, że nie można podać go dożylnie? Nigdy jeszcze z czymś takim się nie spotkałam, ale moja mama usypiając psa była świadkiem, jak wet podał go dokomorowo i bardzo to przeżyła, bo było to widowisko jak z horroru. Od tej chwili jeżdżę sama z psami i uzgadniam. I oprócz przypadku, kiedy to znany mi bardzo kiepski zresztą wet usypiał swoje psy zastrzykiem w serce oraz usypianiem maleńkich szczeniąt, nie spotkałam sie z koniecznością usypiania psa w ten sposób. Napisz więc coś więcej na ten temat. Iza, zawsze jestem przy moich zwierzętach, kiedy je usypiam. Wtedy też są spokojniejsze. Robię do końca wszystko, w tym też swoim kosztem, żeby zwierzę nie stresowało się. Dlatego też jestem od początku do końca. Wcześniej wchodzę sama lub dzwonię do weta i uzgadniam, jak to będzie wyglądało. W tej chwili mam swoich wetów, ale zdarza się, że pojawi się konieczność nagłego uśpienia zwierzęcia, kiedy tych wetów akurat nie ma. Wtedy z innymi wetami wszystko uzgadniam. Spotkałam się z przypadkami, kiedy weci chcą, aby po podaniu narkozy wyjść z gabinetu i zostawić psa. NIgdy tego nie robię, rónież z obawy, że walną zastrzyk w serce. Zawsze jestem przy psie do końca. Najczęsciej uzgadniam, że usypiam w domu lub w samochodzie. Wtedy pies sie mniej stresuje. Wet podaje zastrzyk, pies zasypia sobie na moich kolanach bez stresu i bez obecnosci weta, a po psie widać, jak ból mija. Po chwili wet wraca, kiedy pies już śpi i podaje zastrzyk docelowy dożylnie. To wszystko. Jeśli robisz to u dobrego weta, nie ma problemu. Przed wyjazdem do weta zawsze skupiam się na czymś innym. Staram się nie stwarzać takiej atmosfery, żeby pies coś wyczuł. I tak staram się być zimna jak lód do momentu aż zaśnie. Po prawdzie, jeśli pies sie męczy, najgorszy jest ból w człowieku tuż w trakcie podejmowania dezycji o uśpieniu i podczas usypiania, ale gdy już ciepienie psa mija, w czlowieku pozostaje juz tylko ból po stracie, a odchodzi ból powodowany cierpeniem zwierzęcia - przyjaciela. Nie zawsze niestety jest tak, jak napisała Beata, że pies daje Ci znać, że ma dość życia. Niestety dość często bywa inaczej. Kiedy jest ból, wtedy wiesz. Ale czasem należy się spodziewać, że ból lub uduszenie nastąpi na drugi dzień i musisz psa uśpić, a pies nie ma tej świadomości i bawi się piłeczką obok twoich nóg. Pies zawsze zachowuje się jak zdrowy, gdy czuje się lepiej, bo nie ma takiej świadomości jak my, tego, co nastąpi (czasem są od tego odstępstwa, ale rzadko). To nie jest takie proste.To utrudnia nam decyzję. Decyzję podejmujesz bardziej na podstawie zgromadzonej wiedzy i świadomości tego, co się wkrótce stanie. Zanim wsiadłam do samochodu z moją Andą, zdążyła jeszcze bryknąć za kotem. Wydawałoby się - zdrowy pies. Ale była juz chudziutka, a w nocy miała silne ataki duszności. Następnej nocy mogła się udusić. W rzeczywistości śledzionę miała kilka razy większą niż powinna, wszędzie przerzuty, a krew niemal koloru wody. Ale zewnetrznie nie było tego widać. To są cholernie trudne decyzje. Ale wiem też, że jeśli się zwleka za długo, może być za późno i pies się strasznie męczy. Póki co, nie myśl o tym. Weź pd uwagę, żę samo uśpienie będzie trudniejsze dla Ciebie niż psa, nie będzie go bolało. Ale poczekaj ze wszystkim na decyzję Niziołka. Sądzę, że on jedyny może powiedzieć, co dalej. A może Mały wciąż ma szanse, może do tego czasu mu się polepszy. Trzymam kciuki. Bądź dzielna.
-
To bardzo trudne czekać na taki wyrok. Weź pod uwagę, że mama może mieć rację. Ale to już Niziołek Ci wyjaśni. Zrób tak, żeby Mały nie cierpiał. Jeśli powie, że operacja ma sens, że może się udać, spróbuj, ale pamiętaj, że jak się nie uda... Gdybym dowiedziałą sie, że Kazik ma jednak zapaść tchawicy, nie zdecydowałabym się na zabieg, ale Kazik ma przypuszczalnie kilkanaście lat. Jest staruszkiem, trzeba być ostrożnym przy podejmowaniu decyzji, żeby potem nie cierpiał. Poczekaj na konsultację u Niziołka. On będzie wiedział, co robić. Zdaj się na niego. A póki co, nie zamartwiaj się, bo psiak to wyczuje. Nie powinnam tego teraz pisać, bo może jeszcze wszystko sie ułoży. Ale i tak pewnego dnia każdy nasz pies odchodzi. I chcę Ci powiedzieć, że uśpienie nie jest straszne. Po prostu psiak zasypia. Ważne ,żebyś to zrobiła u dobrego weta, dożylnie. Możesz z psem zostać do końca. Ja zawsze tak robię. Kiedyś też był ten pierwszy raz i okazał się uwolnieniem psa od cierpienia. Musiałam zapomnieć na chwilę o mojej egoistycznej chęci zatrzymania go przy sobie. Mamy możliwość chronienia swojego psa przed cierpieniem i to najważniejsze. A tymczasem przesyłam dobrą energię Małemu, żeby odegnał jeszcze koniec najdalej jak umie. Kiedyś koniec nadejdzie, ale oby jeszcze nie teraz. Trzymaj się i nie zadręczaj do czwartku.
-
Kielce-pies po wypadku...Fionek już w nowym domu :)
Eruane replied to Fiona.22's topic in Już w nowym domu
Możliwe, że uda mi się odnaleźć dziewczynę, która dowiozła Fionka do lecznicy. Ta lecznica jest akurat znana i całodobowa, więc gdzie ona jest nie ma znaczenia jeśli chodzi o poszukiwania Fionka. Trzeba zerknąć przy okazji na ogłoszenia, jakie wiszą w lecznicach. W radiu nic nie słyszałam ,w gaziecie nic nie widziałam. Jeśli nie szukają go, to nie wiem, czy warto ich szukać. Psiak był chyba bez obroży. Ostatnio znalazlam dom potrąconego psa i żałowałam ,że go znalazłam. Oczywiście też psa nikt nie szukał. Jeśli chodzi o pracę przy psiakach w Kielcach, to żeby pracowało 10 osób to będzie wciąż za mało, żeby wszystko zrobić, jak trzeba, każda pomoc się przyda dziewczynom. :shake: -
Iza, bądź silna! Jeszcze opinia Niziołka! Najgorsze, że teraz wyjeżdżasz, będzie Ci ciężej. Wiem, co miałam w tym roku za granicą, kiedy moja Itusia była chora (nota bede dla niej, dla zebrania kasy potrzebnej na jej leczenie byłam w końcu za granicą), a Kazik miał operację. Ale musimy być silne dla tych psiaków. Z chrobami, gdzie jest silny ból, łatwiej podjać ostateczną decyzję. Jednak z chorobami jak u Małego jest znacznie gorzej. Moja rottka Anda dusiła się, ale jednocześnie w tym samym czasie potrafiła bawić się piłką. Miałam starszny dylemat, co zrobić. :shake: To koszmar. Po ciężkiej nocy, zapytałam wetów o to, czy istnieje możliwość, że następnej nocy sunia się udusi. Powiedzieli, że nie jest to pewne, ale możliwe. Dlatego podjęłam decyzję. Bo dojazd do weta zajmuje, w nocy nie zawsze mogę znaleźć czynną lecznicę, z której usług chcę skorzystać. To przeważyło. Poczekaj na wizytę u Niziołka i jego ocenę sytuacji. Sądzę, że możesz mu ufać. Nie wiem, co więcej powiedzieć. Trzymam kciuki, przesyłam dobre myśli. Niech Mały wraca do zdrowia. Nie jesteś sama i Mały nie jest Twoim jedynym przyjacielem. Pamiętaj, że on dzięki Tobie tylko żyje i dzięki Tobie nie będzie cierpiał. Nie jesteś więc tak do końca bezsilna! Bądź dzielna i walcz o psiaka. My ludzie nie mamy tego komfortu, co niektóre psiaki.
-
Ciąza wygląda na zaawansowaną. :-( Co tu zrobić....
-
Trzymam kciuki ze wszystkich sił, żeby zdjęcie pokazalo nam śliczne, zdrowe gardełko, tchawicę, serduszko i płuca. :p Jeśli to wyjdzie ok, to skup się na sercu. Po odpowiednich lekach kaszel często mija. Niech wet przy okazji zajrzy mu raz jeszcze głeboko do gardełka. Łapkę niech oszczędza. Niech sobie chodzi, tylko niech nie szaleje. Trzymam kciuki!
-
Iza, myślę, że jednak mój Kazik może nie ma zapaści tchawicy, bo z większym lub mniejszym kaszlem boryka się od lat, a dopiero od Ciebie dowiedziałam się o możliwości wystąpienia takiego schorzenia u psiaka. Sądzę, choć może się mylę, że gdyby była to zapaść, nie pomogłoby po prostu wzięcie go z dworu do domu czy syrop na kaszel. W tym roku pierwszy raz zdarzyło się, że nie mogłam zapanować nad kaszlem, ale pomógł antybiotyk. W sumie lepiej, żeby to zapaść nie była, bo jeśli jest... Kazik ma lat kilkanaście, dokładnie ile - nie wiadomo. Nie przeżyłby żadnego poważnego zabiegu. To odpada zupełnie. :shake: Zabieg na łapie miał w te wakacje, ale już nie był pod narkozą. Zabieg niby niezbyt poważny, a organizm mu siadł po nim zupałnie. Dopiero teraz go do normy doprowadziłam. Do tego dochodzi Itusia z chorą watrobą, wadą serca i utratą widzenia. Co miesiąc idzie mi kilkaset złotych na leki, a już kupa kasy na karmy weterynaryjne. I z tej prostej przyczyny po prostu już mnie nie stać na wyjazd do Warszawy i na SGGW. Z Ituśką będę jechać w pierwszej kolejności z problemami ze wzrokiem, ale powinnam tez z wątrbą i sercem. Ona ma pierwszeństwo, bo jest bardziej zagrożona i ma tylko 4 lata. Obliczam sobie, że jeden wyjazd będzie mnie kosztował fortunę. Tak więc póki co mam cichą nadzieję, że po prostu póki nie dorobię się większych pieniędzy niż te, co mam, żadnemu psu nic sienie pogorszy. :-(
-
Iza, rozumiem, że sercve rośńie od niedotlenienia, ale co z wątrobą? Skąd się to bierze? Moja Itusia też ma wielkie serce i wątrobę. Kaszel też był, ale minął po lekach na serce. Ponieważ nic się nowego nie pojawiło, nie robiłam rtg tchawicy. Natomiast mój drugi psiak, Kaziu kilkunastoletni, który wygląda trochę, jak Twój Mały :cool3:... [IMG]http://img518.imageshack.us/img518/8452/kazikan9.jpg[/IMG] kaszlał mi paskudnie tydzień. W końcu antybiotyki pomogły. NIestety po powrocie na dwór (mieszka na dworze), znów się zaczęło i w ciągu kilku godzin musiał wrócić do domu. Kiedyś był bardzo pgryziony, ma zrosty na krtani, ale weci też zasugerowali mi problem tchawicą. Sądzę, że się mylą jednak. Kaszel najgorszy bywał nocą, pies potrafił przekaszleć okropnie całą noc, koło 4-5 nad ranem nieco się uspokajał. To ,co wywołuje kaszel, to zimno, wilgoć, zimna woda lub nawet krótkotrwały brak dostępu do wody (kiedy zamarzła w misce), szczekanie, podekscytowanie, ruch. Często po kaszlu coś wypluwa. Sądzę, że te problemy to jednak pozostałości z jego nieciekawej przeszłości i coś na kształt problemów psiaka DuDziaczka. Jeśli znów sie pogorszy, prześwietlenie, ale powiem szczerze, że zaczęłam się już panicznie bać rtg, USG i badań krwi. Mam uraz... Iza, trzymam kciuki, bo wiem, jak Ci ciężko. Już tak długo o niego walczysz i to z pewnością Cię wykańcza. Ale też wygrywasz, więc nie poddawaj się. Ja też często bałam się wracać do domu, wiem jak to jest... :-( Myślami jestem z Tobą.
-
Łapa Atosa powinna, jak napisałam, funkcjonować dużo lepiej, choćby z racji środków przeciwbólowych. Czy jesteś pewna, że ten zastrzyk co drugi dzień to antybiotyk? Pytam dlatego ,że często tak właśnie podają steryd. Trzeba odczekać z tydzień lekko, żeby zobaczyć, jak teraz łapka będzie działać. EKG nie polecam, jeśli pies się stresuje. Efekt jest taki, że psu ze zdrowym sercem czasem wychodzi serce chore. EKG polecałabym tylko u kardiologa, speca. Raczej prędziej USG serca, ale przede wszystkim najpierw prześwietlenie płuc, tchawicy, gardła, serducha. Taniej wykluczy się kilka problemów. Ten rodzaj kaszlu, jak na mój gust nie wskazuje problemów z samym sercem, choć i tego nie da sie wykluczyć. Jednak szybki oddech, dyszenie, to są dusznosci. Dość często pojawiają się właśnie nocą. I to się dość często zdarza u chorych psiaków. Taki odech może też być powodowany przez poddenerwowanie, ból. Niestety najwięcej objawów widać nocą. Moja suka tak oddychała przy chorym sercu, bywał rónież lekki kaszel, ale przy ruchu. Natomiast potem dyszenie zaczęło wzrastać, oddech stał się szybszy, a sukanie mogła spać, podnosiła głowę, żeby się wyziajać. Z racji tego, że poprzednia moja sunia miałą duszności spowodowane powiększoną śledzioną, wpadłąm w panikę. Okazało sie, żę przyczyna również była poważna, ale do opanowania w pewnym stopniu - chora wątroba i dolegliwości bólowe powodowały ten przyspieszony oddech. Sądzę, że pierwsze co, zrobiłabym prześwietlenie takie, jak napisałam wyżej, bez tego ani rusz.
-
Z łapką Atosa powinno być lepiej, nawet jeśli lepiej nie jest, że tak powiem, na lekach przeciwbólowych. Mam nadzieję, że po odstawieniu ich też będzie ok. Jednak z tym kaszlem...na podstawie badania osłuchowego nie da się w każdym przypadku postawić diagnozy. Moja sunia 4-letnia miała osłuchiwane serce przez kilku niezależnych wetów i niby ok. A ma tzw. bawole serce, czyli zdecydowanie zbyt duże i źle ułożone. Ale żeby stwierdzić coś takiego należy zrobić prześwietlenie klatki piersiowej, najlepiej z odcinkiem szyjnym, żeby wykluczyć zapaść tchawicy i zobaczyć, czy czegoś w gardle nie ma. Żeby sprawdzić jak serce pracuje należy rónież zrobic USG serca. Nie pamiętam już, czy Atos miał robione prześwietlenie płuc. Jeśli pies tak długo kaszle przy tylu lekach, to w zasadzie mogę zagwarantować, że to nie przeziębienie. Mój pies jako bezdopmny był pogryziony i do tej pory ma zrosty na krtani. Z racji tego co troche dochdozi do podrażnienia lub takiego jakby przeziębienia i starsznego kaszlu. Pies się przy tym wymęczy solidnie, a ma już dobre kilnakaście lat. Ale antybiotyk lub zastrzyk przeciwzapalny przynosi szybką ulgę. Kaszel z psami przerabiałam już na wiele sposobów. Osłuchowo niewiele można stwierdzić. Przeczytałam, że w gardle Atos ma jakieś liczne guzki - co to jest? MOże to one drażnią gardło, albo coś, co jest głębiej. Nie skupiałabym się na przeziębieniu psa, bo prawdopdoobnie to ie jest przyczyna, skoro przy lekach tyle trwa. W jakich sytuacjach Atosa łapie atak kaszlu? Podekscytowanie, ruch, zimne powietrze? Czy potem coś wypluwa?
-
A widzisz - czyli wiadomo, o co chodzi. :p Chodźcie razem na spacery - to łączy w stado. Niech tata trzyma smycz. Ale żadnego głaskania w takiej sytuacji, jak wcześniej pisałam. Stresuje ją tylko. Lepiej niech ją igoruje i pokaże, że jest ważny i ma ją gdzieś. Jak warczy na tatę w Twojej obecności, pokaż jej swoje niezadowolenie, również ją zignoruj, odejdź od niej, idź gdzieś z tatą. Musicie zrobić małe przemeblowanie w głowie Biany. :p
-
Koniecznie zrób wszytsko, żeby tacie przydzielić jakieś obowiązki jeśli chodzi o Bianę. U mnie właśnie to snatowi problem. Z jednej strony Kala sie boi ojca, bo kiedyś ogóline była dizkawa, mężczyzn się bała. Potem jak się przekonała do niego, stwierdziła, że on nie należy do stada. Jest dla psów mało ważny - dużo pracuje, nie ma go w domu, pojawia się wieczorem, nie karmi psów, nie wychodzi z nimi, nie bawi się z nimi i nagle ma ochotę zająć to miejsce, w którym kala uwielbia się wylegiwać i to już jest wkurzające. Jest jak gość ,który w domu pojawia siezbyt często i zbyt blisko przechodzi obok kochanych pań. W związku z cyzm oczywiście czasem trzeba interweniować, a on oczywiście się poddaje. Czasem nie zwraca uwagi, wtedy cieżka sprawa, z czasem trzeba odpuścić, ale bywa tez , że dochodzi do groźniejszych sytuacji, które juz na szczęście opanowaliśmy. W mojej obecności żadna suka nie zareaguje agresją, zerkają tylko na mnie, co teraz. Ale jeśli mne nie ma, wtedy różnie może być. Kiedys ojciec pochylił sie nad śpiącą mamą i Kala skoczyła na nią, zasłoniła ją sobą i pokazała mu cały garnitur zębów. Dlatego pracuję nad ojcem. Biana zbyt się boi, żeby odstawić taki numer, ale trzeba nad nią popracować i tatą przede wszystkim. :p
-
:diabloti: Moja Kala zaczęła warczeć na mojego ojca. Warczy na niego już kolejny dzień, jakby go o coś objeżdżała. :cool3: No to będzie ubaw. ;) Widać musiał ją mocno czymś zdenerwować, a ona jest pamietliwa do znudzenia. Jak więc widzicie, więcej takich warczących psiaków chodzi po świecie. :razz: Mojego ojca Kala uważa za takie ostatnie ogniwko w hierarchii domowej. To odnośnie opinii, że psy słuchają bardziej mężczyzn. :cool3: ;)
-
Nie pamiętam, ile powinno być mocznika, ale ogólnie nie wyglądają mi te wyniki na złe. Dla porównania wyniki mojej suczki z chorą wątrobą (z początku leczenia, a teraz nie są dużo lepsze - wtedy sunia miała 3 lata): ALT(GPT): 389,00 AST(GOT): 59,00 AP(Fosfataza zasadowa): 501,00 Glukoza: 53,00 mg/dl Kreatynina: 1,00 mg/dl Mocznik: 37,90 mg/dl Przy wynikach: ALT(GPT): 147,00 AST(GOT): 38,00 AP(Fosfataza zasadowa): 146,00 było już super dobrze, niestety zaraz potem znów zaczął się dół. Sunia teraz wyniki ma mocno poza normą, ale czuję się dobrze. Czy Atos miał badaną glukozę, bo wydaje mi się ,że może to być ważne? Moja sunia miała również badane cholestreol i trójglicerydy, to ponoć też ważne, ale u niej w normie.
-
Szczenięta z Kielc - proszą o domy. NOWE - PILNIE DT! - str. 1
Eruane replied to mag.da's topic in Już w nowym domu
Czy Violinek i Bemolek mają ogłoszenie na allegro? -
Kielce-pies po wypadku...Fionek już w nowym domu :)
Eruane replied to Fiona.22's topic in Już w nowym domu
Oby. Fionek nie powinien czekać na nowy dom aż tak długo. :shake: :-( -
Moja Itusia też jakaś smutna. :roll: Oczywiście z racji, że to schroowany pies mimo młodego wieku, przebadałam ją dokładnie, obejrzałam brzuszek, cy nie twardy itd. Ale wydaje sie ok, więc może faktycznie teraz pogoda tak na psy działa. Rudzia-Bianca, a odkąd sunia zaczęła warczeć na tatę ponownie? Czy to ma coś wspołnego z tym wydarzeniem z psem? Moja znerwicowana tak ma, że jeśli zdarzy się coś, co ją bardzo mocno zestresuje, potem chodzi po domu i warczyn ,czasem wygląda na to, że na ścianę nawet. ;) Po prostu trzeba wtedy nie reagować i przeczekać, bo to nic groźnego, to tak, jakby wyrzucała z siebie nagromadzony stres. Druga sunia ostatnio brykając wpadła za łóżko. Stres był tak wielki, że jak ją wydłubałam zza łóżka, położyła sięi warczała na wszystko dookoła. :lol: Jeśli warczenie zaczęło narastać wraz z Twoim prowrotem, musisz przeanalizować, co je może powodwać. Może jednak ona pilnuje w jakimś sensie Ciebie, Twojego łóżka, a tatę uważa za zagrożenie, więc Twój powrót nasilił takie reakcje. Namów tatę na wspólny spacer i niech on prowadza sunię na smyczy. Może wtedy do niej mówić spokojny głosem, ale nie musi na nią patrzeć. W wyniku tego następuje akceptacja danej osoby jako należacej do stada i zanikają rakcje agresywne i lękowe. Pomyśl o tym. Takie cwiczenia warto powtrzać. Pies zwykle uznaje za swoją nie osobę, która go karmi, ale która z nim wychodzi na spacery i ćwiczy z nim komendy.
-
Patrzę tak jeszcze raz na zdjęcia. Psiakowi chyba będzie tam dobrze. W ogóle cieszy mnie jego widok bez łańcucha. :p
-
Kaszel możę być wynikiem przeziębienia, ale najczęściej po rodzaju kaszlu już się można czegoś domyślić. Bez badań chyba się nie obejdzie, bo trzeba powyluczać parę rzeczy. Przeziębienie też może być, bo on jest osłabiony i wszystko może złapać. A to, że się zmienia psychicznie, wskazuje na to, że jednak jego apatioa była powodowana bólem lub złym samopoczuciem.