-
Posts
2030 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Eruane
-
Nie sadzę, żebym mogła na ich naciskać bardziej niż naciskam. Twierdzą, że tak to wygląda przy poobijanych jelitach. Powiedzieli ,że właśnie problem jest jak krew żywa wychodzi. A tak jest szansa, że będzie ok. I miejmy nadzieję, że mają rację, bo Kazik w swoim wieku i operacja... :shake: :-( Ta krew w kale jest zbrązowiała i pojawiła się dopiero w drugiej dobie od pogryzienia. Może popękały naczynia. Sprawdzam mu śluzówki i śliczny kolorek maja. Niestety mimo antybiotyku podanego juz wczoraj, dzis wzrosła temperatura. Idę na dyżur przy Kaziu. Trzymajcie kciuki. Następna ciężka noc. :shake:
-
Iza, tylko nie zamęcz psiaka swoim strachem i badaniami. ;) Spokojnie... Na 4 psy 2 mam zdrowe, dobrze jest. :cool3: Taki żart tonącego... Kazik nadal biedny. :-(
-
Lekarze twierdzą, zę to efekt poobijaia prawdopodobnie, nie przebicia cyz coś, bo już by psa nie było. To juz 3 doba. Objawy zaczęły się po 1 dobie. O krwi nie tylko powiedziałam ,ale kał im zawiozłam. Powiedzieli, że USG nie ma sensu narazie, że trzeba czekać. Po kroplówce niby nie odzyskał specjalnie sił, ale sadzę, że śwaidczy to o tym, że po prostu silnie go boli i przez to dziwnie chodzi. Jak chodzi... Tuż przed wypadkiem miał robione USG i rtg, można wykluczyć inne przyczyny krwawienia.
-
Zobaczymy, jaka będzie noc...tego sie boję.
-
ON mógł czuć się na swoim terenie. Nie chcę go tłumaczyć. tak czy inaczej, walił zębami tak, jakby nie robi tego pierwszy raz. Nie raz musiałam rozdzielać psy i rzadko bywało tak, żę doszło do jakichś poważniejszych ran. A ten pies wbijał kły do końca, walił zębami bardzo mocno. dodam, że mój pies z przodu nie ma zębów. Nie miał się nawet czym bronić. Postawy właścicielki nie skomentuję. To nie pierwszy raz, gdy moje psy są atakowane przez innego, większego. Sama miałam rottweielry i nigdy nie zrobiły nikomu krzywdy, mimo że nie wiedziały, do czego służą zęby ,zawsze były pod kontrolą. I póki one żyły, moje małe psy pozostały nietknięte. Teraz wie, co oznacza mieć małego psa w świecie pełnym świrów posiadajacych duże psy. W ciągu ostatnicch kilku lat moje małe psy były skutecznie atakowane przez ONki, czarnego terriera rosyjskiego, mieszańca kaukaza, mieszańca rottweilera, tosa-inu...itd, itd. Raz udało mi sieuciec przed zestawem bez opeiki - mieszaniec rottka, mieszaniec kaukaza (suka) i amstaf. Mam już dość lęku przed wychodzeniem z psem za bramę podwórka. Nie pomaga policja, rozmowy, nic. Kazik walczy. Jest na kroplówkach. Dzisiaj zdołał zjeść odrobinkę, ale robi też kupę z krwią strawioną. Jelita ucierpiały. Trzymaj kciuki. Psiak cierpi.
-
Chyba nie ma potrzeby się denerwować. Napisałam tylko, że to nie leki na zapaść tchawicy. Biorą je też astmatycy. Mój ojciec też ma podobne przy problemach z płucami. NIkt Ci nie mówi, że masz nie ufać lekarzowi. I Iza i ja chciałyśmy pomóc. Iza, jakby sie pogorszyło z kaszlem Kazika, to możliwe, że będę potrzebować tych leków. Ten lek na kaszel nie działa. Narazie zatrzymaj je dla bardziej potrzebującego psa. Tym bardziej, że nie wiadomo ,czy Kazik przeżyje. :-( póki co kilka osób pracuje nad tym, żeby udało nam się przejść przez to wszystko.
-
Szczenięta z Kielc - proszą o domy. NOWE - PILNIE DT! - str. 1
Eruane replied to mag.da's topic in Już w nowym domu
Przypominam Amber - małą rozbrykana bursztynowo-białą sunię. Nikt o nią nie pyta. Przy okazji - trzymajcie wszyscy kciuki za mojego Kazika. Walczymy o jego zdrowie... życie po pogryzieniu przez ONka. :-( -
Sądzę, że to Mały , Iza. Mma takie przeczucie, a to, co napisałaś, tylko to potwierdza. Kazik na kroplówkach, bardzo cierpi. Kupę robi ze strawioną krwią. ostatania to była maź krwi z kałem. :-( :-( Dzisiaj odważył siezjeśćkawałek sera. Nie jest to najlepszy dla niego posiłek, ale lepsze to niż nic. Nadal nie pije. Jak Sabra?
-
Iza, nie wiem, daczego nie mogę Ci wysłać wiadomości na priva, ale jak możesz, proszę odeślij mi zdjecia rtg. Nie wiem, czy się teraz przydadzą tutaj, ale po prostu szykuję się na wszystko.
-
Co do leków Kazik dostał przeciwwymiotny, antybiotyk i jeszcze coś, ale byłam tak zakręcona, co mi się rzadko zdarza, że nie potrafię powtórzyć nazwy. :shake:
-
Przedwczoraj wieczorem mój mały kundel (10kg) został napadnięty przez owczarka niemieckiego. Pies wciągnął go pod siebie, stłamsił, kotłowali się. Moja siostra dzielnie broniąc malca, skopała ONkowi tyłek, ale jak nasz Kazik się wyrwał, ONek złapał go za tył. Wbił mu kły w zad (dokładnie nad kręgosłupem) i obok stawu biodrowego. Mój Kazik ma 12 lat w górę. To pies po wielu przejściach, również pogryzieniu, kiedy jeszcze był bezdomny, przed 7 laty. Ma uszkodzoną krtań, a teraz znacznie powiększoną prostatę. BYłam przerażona, że osłabienie po pogryzieniu spodowuje lawine problemów. Jednak nic złego się nie działo. Umiem zająć sie ranami, zrobiłam wszystko, co trzeba. Rano miałam jechć do weta. Jednak rano pies czuł się dobrze, zjadł, brykał, wszystko grało. Po godzi. 22 nagle zaczął słabnąć. Przestał jeść już popołudniu. Pojawiły się bóle. Brzuch zrobił się twardy (ale nie tak twardy jak przy poważnych urazach). Pies chodził coraz wolniej, podstawiał tylne łapy, nie chciał sie kłaść na dłużej, z czego wywnioskowałam ból brzucha. Potem zaczął wymiotować. Obudziliśmy naszych wetów. Dostał zastrzyk przeciwwymiotny, antybiotyk i jeszcze coś. Twierdzą, że to prawopodobnie wstrząs po 24 godzinach. Noc była ciężka, w bólu. Rano pies nie chciał wstać. W końcu wstał i wyszła mz nim na dwór. Próbował kilka razy zrobic kupę, ale rezygnował. w końcu zrobił taką z leko krwistymi błonami (stara krew), trochę jak przy parwo. Ból nadal sie utrzymuje. Brzuch , kiedy pies leży nie jest szczególnie twardy. Kiedy stoi, sam siespina. Boi się dotyku. Star sieei ruszać z miejsca, długo zastanawia siezanim siepołoży, jak sie położy juz leży w miejscu. Mam czekać do popołudnia. Lekarze twierdzą, że gdyby było jakieś przebicie jelit czy cos takiego, pies już by nie żył. w moim domu przerabiałam wiele przypadków, ale nie tak poważne efekty pogryzienia. Jeśli ktoś może coś napisać co się może dziać, co może dalej nastąpić, będę wdzęczna. :-( Dodam tylko, że właścicielka ONka po wsyzstkim zawołała i wyparowała. Nie wiem, czyj to był pies.
-
Eloise, idź do kobiety i powiedz, że jeszcze raz zobaczysz psa bez smyczy i dzwonisz po policje. Przepisy są po Twojej stronie. Jeśli to oleje, powiedz, ze nosisz gaz na wszelki wypadek i jeśli ten pies zacznie zmierzaćw strone Twojego od razu strzelasz, bo Twój już raz ucierpiał. Z reguły ludzie po czymś takim zaczynaja obawiać się o swojego psa. Gorzej jets na wsiach, jak ja tu mam. Sprowadzili sie tu bogaci ludzie, często prawnicy. Można im naskoczyć, ale można postarszyć, co siez psem zrobi. druga grupa jest nie do ruszenia, to wsioki, który wszystko jedno, co sięz ich psami stanie ,a policja u nich bywa i nic. Zrób cos, zanim ktoś z psem znajdzie siew takiej sytuacji jak ja. :-( Z Kazikiem bardzo źle. Silne bóle. Rano nie chciał wstać. Zdołał po kilku próbach zrobić kupę z jakby błonami i resztkami starej krwi. Bardzo go boli. Mam czekać do popołudnia, zobaczymy ,co dalej. Jeśli będzie konieczna operacja...pies ma 12 lub więcej lat... Po prostu to byłoby na zasadzie - uda się lub nie uda. weci zakładają, że nie zostało nic przebite, bo juz by nie żył. Pierwszy raz mam psa po pogryzieniu, więc nie wiem, jak to wygląda.
-
U nas też kryzys, choć jeszcze nie taki, jak u Sabry. Beatko, trzymaj się. Cały czas myślę o Sabrze. Kazik godzinę temu osłabł bardzo, zaczął wymiotować. Chyba boli go brzuch. Wygląda tak, jakby był lekko wzdęty. Przed chwilą byłam u moich wetów. Nie wygląda na to, że coś pękło czy też jest wylew. Ale pies jest mocno poobijany i możliwe, że ma wstrząs po 24 godzinach. Trzymajcie kciuki. Czeka mnie ciężka noc. Mam starszny żal do właścicieli ONka, kimkolwiek są.
-
Trzymam kciuki cały czas. To młoda sunia, więc ma szanse. Nadal nie wiadomo do końca, co się dzieje?
-
Porzucona na wigilię ma już wspaniały dom i nowe imię - Kropka. :)
Eruane replied to Eruane's topic in Już w nowym domu
Amberka ciągle czeka na dom! Ze szczeniaczka w końcu zmieni się w dorosłą sunię i nadal nikt nie będzie jej chciał... :-( -
Kazik lepiej. Chodzi chwiejnym krokiem, nie może podnieść nogi, jak siusia, ale lepiej i ból mniejszy. NIestety, tak jak przewidywałam, osłabienie organizmu uderza w to, co najsłabsze. Kaszel stopniowo wraca. Kazik zacząl sobie też wygryzać kontuzjowany staw. Przyglądałam się dokładnie skórze, wygląda na to, że oberwał jeszcze po łapach i po pachwinie. Zlokalizowałam prawdopodobnego agresora, choć ciężko mi uwierzyć, bo to dość lękliwa suka. Właściciel i tak siene przyzna. A po śladach na Kaziku można się domyślić, że ten pies gryząc, wiedział co robi. Tak naprawdę kazika uratował tłuszczyk na pupci (kręgosłup) i to, że koło stawu kieł wbił się ukosem. Sądzę, że niestety po tej akcji pojawia się liczne problemy zdrowotne, wcale nie związane z samymi ranami po pogryzieniu. :-( Kazik ciągle w stresie i boi siewychdozić na dwór. Chodzę z nim i resztą psów sama, uzbrojona po zęby. :angryy: Pocieszam się tylko, że to był ONek, bo jakby jakiś większy, to kaplica. Beatko, co z Sabrą???
-
Iza, to nie kwestia tego, czy pies się schowa za właścicielem. Może u Was takich sytuacji nie ma jak tu. Tu to jakiś koszmar. Moje psy były już pogryzione wielokrotnie przez duże psy. Kazik był na smyczy i blisko nóg, ale ONek zaatakował pewnie siebie i nie dał się odgonić. Jestem już zaprawiona w walkach, ale moja siostra nie. Kazik ma w ciele pełno dziur po kłach. Pies obejmował go pyskiem całego. Kości są ok, ale uderzył go w chory staw, kieł przebił skórę tuż nad kręgosłupem, szczęście, że wszedł ukosem, to samo ze stawem. Ogólnie pies z tego wyjdzie, ale jest mocno obolały. W jego wieku nic już nie goi się szybko i wszystko powoduje pogorszenie stanu zdrowia. Kazik nie ma z przodu zębów. Nie miał szans na obronę. Było ciemno, ONek zaatakował nagle z boku. Prawdodpodobnie ktoś otworzył bramę i wypuścił pieska, żeby sobie pobiegał. Podobną sytuację miałam z 5 lat temu. ONek wyskoczył z otwartej bramy, zdołałam Kazika podnieść do góry, ale nie dawałam rady walczyć z tym psem. Jakiś pan, będący na spacerze z goldenem, podbiegł mi pomóc i razem odpieraliśmy atak dość długo. 3 lata temu moją Ituśkę zaatakowała suka, mieszaniec kaukaza. Wojne stoczyłam straszną, Ituśka wyszła bez szwanku, ale w domu trzęsła się parę godzin. Ta sama suka razem z mieszańcem rottweielra zaatakowały rok wcześniej moją rottweilerkę. Zatrzymaliśmy ruch na ulicy, bo wypadłam na środek jezdni, cofając się przed atakiem. Przykro mi to mówić, ale nie raz musiałam skopać dupsko jakiemuś psu. Moje suki jako szczenięta w centrum miasta zostały poturbowane przez ONka i dwie huskie (paniekrzyczały - proszę sienie bać, one nie gryzą), przez co mają uraz do dużych psów do dziś. NIewiele wcześniej jedną z nich jako 3-miesieczne szczenię zaatakował czarny terier rosyjski, wzięłam ją na ręce i kagańcem zrobił mi limo. Właściciel uważał, że nic się nie stało. Mojego pierwszego psa niemal zagryzł wyżeł, nad którym nie panowała jego właścicielka. Z psami boję się wychodzic na spacer za ogrodzenie domu. Kiedyś biegał tu niezły zestaw - amstaf, mieszaniec rottka i ta suak kaukazica. Suki już nie ma, są następne psy... Dlatego na spacery dalej od domu idę z batem i gazem pieprzowym. Ale ciężko przewidzieć, ze jeśli wyślę kogoś z psme przed dom, dosłownie przed dom, to zaatakuje go tak poważnie jakis pies. Szkdoa gadać. Kazik dał radęwskoczyć na łóżko, więc powinien dać sobie radę. Nie może podnieść nogi przy siusianiu i w nocy się męczył. Miałam też probem z zatamowaniem krawienia, ale już teraz chyba na prosta wyszliśmy. Dobrze, że ten pies nie złapał go za tą już rozwaloną krtań, bo chyba musiałabym się pożegnać z Kazikiem.
-
Porzucona na wigilię ma już wspaniały dom i nowe imię - Kropka. :)
Eruane replied to Eruane's topic in Już w nowym domu
Oj, daje się we znaki. :cool3: Czeka wciaż na współtowarzysza zabaw. :-( -
Jestem wściekła, załamana ... :placz: :angryy: Zostawiłam psy z moją siostrą. Wyszła z Kazikiem na spacer. Zaatakował Kazika, oczywiście będącego na smyczy, ONek. Poturbował go nieźle. Z daleka było słychać jakieś wołanie psa, ale moja siostra po, niestety koniecznym, skopaniu ONka i ostrej walce z nim, musiała zająć się Kazikiem i nie widziała, na którą działkę wpadł pies. Jak teraz z Kazikiem będzie dobrze, to będzie cud. Nienawidzę gnojków, którzy puszczają luzem duże psy, nad którymi nie panują, bez obaw, bo ich pies jest duży, a mój mały. Teraz oczywiście pewnie nie znajdę właściciela tego psa. A z drugim psem na przynętę nie wyjdę. Tak robiłam z rottweilerka, ale nie zrobię z małym psem. W tm miejscu nei da się normalnie żyć. Moje psy były już pogryzione wielokrotnie, ja też, kiedy ich broniłam. Mam po prostu dość! :-(
-
Porzucona na wigilię ma już wspaniały dom i nowe imię - Kropka. :)
Eruane replied to Eruane's topic in Już w nowym domu
Amber wciąż czeka na dom, nikt się nią narazie nie interesuje. :shake: -
Może alergia na coś, a może trzeba jej zrobić badanie krwi czy coś innego, żeby sparwdzić stan ogólny organizmu, poszukać przyczyny. Może też tak być, że to na tle stresowym taki słaby organizm. Na zdjęciach na chorowitka i słabego psa nie wygląda. :cool3:
-
Biedna Biana. Po wizycie u weta moje wrażliwsze suki też leżą smutne lub śpią zmęczone stresem. Ale co tak te dolegliwości męczą biedną Biankę?
-
[quote name='iza_szumielewicz']Boże, Eruane, po co te podziękowania:oops:. Naprawdę, robię to z serca. Kazio rzeczywiście podobny do Małego:loveu:.[/QUOTE] Owszem, podobny. :cool3: Dziękować mamy za co,dobrze o tym wiesz. [QUOTE] Wszystko na nic:-(:-(:-( A jeszcze dziś Niziołek mnie dobił, bo jakiś lekarz z SGGW zbiera chętnych na pierwszą w Polsce operację wszczepienia stentów. Mały tego nie doczekał. Biedak.....:puppydog::puppydog: [/QUOTE] Przypuszczalnie nie przeżyłby tej operacji. Może tylko męczyłby się koszmarnie. Najwidoczniej tak miało być. :-( [QUOTE] Wiem, że teraz pewnie część z Was mnie skrytykuje, ale nie mogłam wytrzymać. Urna jest w tej chwili w zakładzie Anatomii SGGW. Najwcześniej we czwartek, a najprawdopodobniej w poniedziałek będę wiedzieć, co w niej jest. Przperaszam, kochany mój psiaku, że nie masz spokoju po smierci. Mój Aniele. Przepraszam..... Bardzo cię kocham. [/QUOTE] Jeśli ma Ci to dać spokój, to dobrze robisz. On już spokój ma, nie musisz się o to martwić. :shake: