-
Posts
2030 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Eruane
-
Beatko, taka depresja po stracie ...nie mówie psa, ale w ogóle kogoś ukochanego, bo przecież tym była dla Ciebie Sabra, wraca. Czasem człowiek czuje się lepiej, potem znów fatalnie. Pomyśl, że tak to działa, że minie. Spróbuj znaleźć sens w tym wszystkim. Daj dom potrzebującemu psu, pomóż tym, którzy mają problem ze zdiagnozowaniem u swoich psów podobnego problemu jak u Sabry, może powiedz światu, co się stało i tym samym, ochroń inne istnienia. Sama nie wiem. Zrób wsyzstko, żeby odejście Sabry nie było czymś zupełnie bezsensownym, wtedy też jest łatwiej, myślę też, że to bardziej w porządku wobec psa. Iza właśnie to, może nawet nieświadomie, robi. Śmierć Malutkiego daje życie innemu stworzeniu, Iza dzięki swojej wiedzy pomaga radą wszystkim tym, których psy maja problemy z układem oddechowym, a tym samym może ratuje lub wydłuża kolejne życia. Malutki i tak odszedłby, ale przynajmniej to wszystko ma jakiś sens. A to pomaga i opłakującego psa człowiekowi.
-
Porzucona na wigilię ma już wspaniały dom i nowe imię - Kropka. :)
Eruane replied to Eruane's topic in Już w nowym domu
Sądzę, że tak. :loveu: -
Kochani, z allegro zgłosił sie pan. Jego dzieci, kiedy zobaczyły zdjęcia psiaka, natychmiast go chciały. Dzeki juz jest w nowym domu na Śląsku. Póki co wszystko jest wpaniale. Czekamy na relacje, jak spedził noc. Pojechał z wyprawką, swoją pluszową małpką itd. :loveu: Mam Wam, dziewczyny, bardzo podziękować za pomoc, bo bez Was tego domku nie byłoby. Trzymajcie kciuki, żeby w nowym domku Dzekiemu ułożyło się jak najlepiej. Bardzo Wam dziękuję. :loveu: :loveu: :loveu:
-
Kielce-pies po wypadku...Fionek już w nowym domu :)
Eruane replied to Fiona.22's topic in Już w nowym domu
O super, to zwiększa szanse psiaków. Iza, nie przejmuj się stresem psa przy przeprowadzce, ale lepiej, żeby wcześniej Cię poznał i zaufał, zanim się zacznie przeprowadzkowy rozgardiasz. Więc jeśli przed przeprowadzką go zabierasz, to tak, żebyście razem spędzili spokojnie kilka dni. -
Wieści takie, że pani Dzekiego wróciła i juz są libacje alkoholowe. Pies się stara ukrywać, prosi przechodniów o zabranie go. Pilnie potrzebny dom!!!!
-
Trzymam kciuki. On pilnie potrzebuje domu! :-(
-
wszystkie psy "hyclowe" uratowane i w nowych domach
Eruane replied to Potter's topic in Już w nowym domu
Ta biedna ONka na tym łańcuchu chyba jest w straszym stresie. :-( Biedne psy... -
Kielce-pies po wypadku...Fionek już w nowym domu :)
Eruane replied to Fiona.22's topic in Już w nowym domu
Co do odrobaczania - ja też wolę lepszy środek niż Pratel. Psy miałam bardzo zarobaczone na wstępie. Teraz są odrobaczane na bieżąco, część z nich ma tendencje do zjadania kup, więc tym bardziej mam problem. Ituśka nie może być odrobaczana i ma badanie kału. I jest super. Erka, Gabi była zarobaczona prawdopdoobnie dlatego, że trafiają do Ciebie często na tymczas nowe psaiki ,często szczenięta. Wtedy systematyczne odrobaczanie Gabi co pół roku to zdecydowanie za mało. Jeśli Fionek będzie odrobaczony i potem nie będzie miał kontakt uz nowoprzybyłymi, to nie ma problemu. Jeśli natomiast będzie miał nawet badanie i będzie ok, to i tak potem może coś złapać. Skupiłabym się na odrobaczeniu przed wydaniem go i tyle. -
Kielce-pies po wypadku...Fionek już w nowym domu :)
Eruane replied to Fiona.22's topic in Już w nowym domu
Dziewczyny, ale ja rozumiem Potter. W azylu takim jak jej,przebadanie kupy psiej to wyczyn. Psy są razem, a nie ma czasu, ani chętnych do pomocy, żeby biegać z jednym kilka razy dziennie na spacery z nadzieją, że zrobi kupkę. A zrobione już kupki nie są podpisane. ;) Dużo łatwiejszym rozwiązaniem jest odrobaczenie psa i po krzyku, co się zwykle praktykuje w przypadku, gdyu pies idzie do domu z małym dzieckiem. Potter się denerwuje, bo spada na nią ostatnio zbyt wiele obowiązków i nie podoła wszystkiemu. Ma na głowie nie jednego psiaka, a cały azyl plus psy hycla plus wiele innych spraw. Iza, nie zamartwiaj się do przesady o zdrowie psiaka. Co ma być to będzie. Powtórki z tego, co było z Małym nie będzie. Pamietaj, że nadmiernym lękiem o zdrowie psa będziesz wykańczać i siebie, i psiaka, który będzie musiał przechodzić serię mało przyjemnych badań zupełnie bez potrzeby. Stres też osłabia zdrowie psa. Bądź dobrej myśli. Fionek wygląda na zdrowego psa, jest w azylu od dawna - gdyby był chory na coś konkretnego, już byłoby to widać. Jest młody, nie ma beczkowatej klatki piersiowej, ma lekką budowę ciała - to dobrze wróży. Co do charakteru - to kochany psiak. Jeśli dziabnie córcię, to tylko jeśli ona zrobi mu coś solidnego, w co wątpię. To nie jest pies o charakterze Małego - skłonnościach dominacyjnych i lękowych jednocześnie. Zwróciłam Ci uwagę na Fionka, nie tylko dlatego, że długo siedzi w azylu, mimo że jest to cud-miód psiak. Zwróciłam Ci na niego uwagę dlatego, że moim zdaniem, przy Twoich skłonnościach do rozpuszczania psa (tu wybacz ;), ale wiesz, że nie przesadzam ;)) i przy małym dziecku w domu, mężu ciągle w rozjazdach (stado dla psa ciągle w zmianie i konieczność ciągłego ustalania hierarchii), ten psiak ma idealny charakter. Nienachalny, spokojny, nie wszczynający bujek - nie ma skłonności do dominacji i nie ma jakichś ostrych lęków. Pamiętaj, że tak naprawdę, jak pies będzie sieachowywał wobec dziecka, zależy tylko od tego, jak nim pokierujesz. Dziewczyny, spokojnie, będzie dobrze. Psiak jest idealny dla Izy, Iza dla niego. Iza, przemyśl konieczność wykonania niektórych badań, bo wykonanie ich jest w tych warunkach bardzo trudne, a można po prostu psa odrobaczyć. Psy u Potter są odrobaczane, więc nie ma w zasadzie możliwości, żeby Fionek się zarażał czymś. Znam zasady, bo sama mam kilka psów i jednego, który nie może być odrobaczany ze względów zdrowotnych. Tak więc Iza, bez paniki. :razz: ;) -
Beatko, to nie tak. Mówię z punktu widzenia osoby, która w swoim rozstała się z 6 psami. Jeden umarł mi na rękach po wypadku. Pozostałe zostały uśpione z powodu zaawansowanego raka. Z dwoma ostatnimi psami rozstałam się w zeszłym roku. Jeden został uśpiony kilka dni po drugim. Gdybym nie starała się nad sobą pracować, musiałabym oszaleć, tym bardziej, że rok wcześniej uśpiłam moją rottkę po długiej walce o nią. Są psy, ze śmiercią których ciężej mi sie pogodzić z racji ich nieporadności, polegania na mnie. Ale nie wolno rozpamiętywać, liczyć dni, bo wtedy wciąż się żyje dniem śmierci psa. Sądzisz, że ja już nie przeżywam? Przeżywam. Bywają takie dni, że i popłaczę sobie troszkę. Ale muszę iść do przodu, myśleć o tym, jakiego psa mogę teraz uratować, żeby to wszystko miało sens. Byłam w podobnej sytuacji do Ciebie. Kilka lat temu moja rottka, moje oczko w głowie, niespełna 6-letnia nagle zaczęła mieć duszności. Seria badań, brzuch zaczął puchnąć. Trwało to 3 dni, w nocy nie spałam, ona zasypiała na chwilkę, gdy jej dotykałam, ale zaraz budziła się, bo nie mogła oddychać. W zasadzie już wtedy wiedziałam, co nas czeka. Łatwo było się domyślić. Nie było czasu czekać, rano operacja i uśpienie na stole. Potem setki pytań do samej siebie, czy na pewno nie dało sie zauważyć symptomów choroby wcześniej. Nie dało się. Ale przez najbliższe lata liczyłam dni, upewniałam siew chorobliwym przekonaniu, że mogłam ją uratować, że popełniłam jakiś błąd. Nie popełniajci, dziewczyny, tego samego błędu. Zachwajcie dobre wspomnienia o psie, bo potem po paru latach zauważycie, jak ja, że mam wspomnienia o najukochańsszym psie tylko z dnia jego śmierci. To jest efekt rozpamiętywania. Teraz, kiedy Kazik był na granicy, najbardziej bałam sie jego cierpienia, że zawiodę i potem mojego cierpienia, bo naprawdęwiem, jak to jest. Ale wiem też, że w końcu ma się to za sobą. Jeśli będziemy wspominać tylko chwilę odejścia psa, to ta śmierć nas w jakimś sensie pokona. Tak to odbieram. Czasem jak wracam sobie wieczorem nieprzyjemną, ciemną ulicą do domu, wyobrażam sobie, żę obok człapią moje rottki i niemal je słyszę. To znacznie przyjemniejsze wspominanie. No to łezki mi poleciały - tak to bywa, jak sie rozpamiętuje... :roll:
-
Dziewczyny, nie liczcie dni, nie rozpamiętujcie, bo się tym krzywdzicie. Skupcie się na dobrych wspomnieniach i idźcie do przodu. Kiedyś spotkacie się z całym stadem gdzieś tam... A teraz do przodu! Nie wolno rozpamiętywać.
-
Hmm...krówka z nietoperkiem - możliwe. Ale sądzę, że może to być po prostu jednak krzyżówka astka z królikiem. :lol:
-
Dziękuję, Kasiu. To zwiększy szanse Dżekusia. Narazie są marne... Jak długo będzie mu się udawać przetrwać na ulicy i z agresywnym po alkoholu właścicielem...
-
Sza, jeszcze tu znajdziesz troszke info na temat zaprzyjaźniania psa i kota: [URL]http://www.owczarek.pl/teksty/tekst.asp?id=47&idd=2[/URL] Ja wspomagam się halterem w takich sytuacjach. Kotka lub małego nowego psa, który wzbudza agresję pozostalych, owijam w kocyk i trzymam sobie na kolanach. Psu dostęp zabroniony póki się nie oswoi i nie uspokoi. Tak wiec robię wiele podejść. Wcześniej psy dostają do powąchania sam kocyk z zapachem stworzonka, trzymany na moich kolanach ,ale skoki i nachalność zabroniona. Jak pies przywyknie, na halterze, z pomocą drugiej osoby, pozwalam powąchać kuperek. Trzymam zwierzaka na kolanach tak, żeby się nie szarpał i nie pobudzał psa. Ale to jest chwilka i znów przerwa. Przy tych ćwiczeniach zawsze psy mają odwracaną uwagę na jedzonko, zabawkę, co który lubi. Jeśli kot z psami jest oswojony i się nie boi, to tylko używam haltera i odwracania uwagi. Nie robię cyrków z trzymaniem zwierzaka na kolanach i dawaniem go do powąchania. Iza może mieć rację, może warto suni zrobić badanie krwi. Bo jak dużo pije i dużo siusia to też moze coś oznaczać. Przerabiałam to z moimi psami. Raz chodziło o nerki, za drugim razem zupełnie o coś innego - wątrobę.
-
A przy okazji - odkąd Kazik jest w domu, jego koleżanką Verka chyba z tęsknoty schudła. I jak schudła na żeberach wyczułam zgrubienia, nie takie jak przy samej krzywicy, ale większe, jakby powypadkowe. Wcześniej nie wyczuwałam tego aż w taki sposób, wyglądało to bardziej na zmiany krzywicze. Ale teraz widać, że to spore zmiany. Biedna, co ona w życiu przeszła... :-(
-
Pomysł ok, ale guzek jest sprzed 7 lat. To chyba już teraz niewiele cokolwiek da, prawda? Tak czy inaczej to mu nie przeszkadza, nie boli. Taki defekt kosmetyczny, można rzec.
-
W tej chwili ta gula jest lekko galaretowata chwilami, chyba, żę Kazik napnie mięśnie ,wtedy jest twarda. Z Kaziem coraz lepiej. Rządzi się w domu, jak mu się uda. Rozgościł się na kanapach. Awansował na drugie miejsce w domowym stadzie. Troszkę kaszle, szczególnie rano po obudzeniu sie, ale nie jest źle. Problem jest tylko z tym załatwianiem się. Odgrywa macho - wychodzi przed dom, fuka na psy sąsiadków, kopie łapkami z siłą, na jaką tylko go stać, chodzi niemal na pazurkach ,żeby był wyższy i koniecznie chce iść w stronę ONka.
-
[quote name='iza_szumielewicz']Taka gula moze na stałe zostać po ukąszeniu np. kleszcza albo osy. W środku moze być żądlo, a reszta się otorbiła.[/quote] Weci stwierdzili z 7 lat temu, że to pourazowe. Średnica tej guli to ze 4 cm. Kazik był wtedy mocno poturbowany, a gula była bardziej twarda.
-
W jedną stronę jak idę mam ONka, terierki, które czasem uciekają, jak właściciele wjeżdżają na posejsję samochodem (uroki automatycznej bramy) i jeszcze parę psów , w tym kaukazy. W druga stronę mogę spotkać amstafa, mixa rottka z ONkiem, mixa amstafa i jego kumpla foxterriera. Tu nikt nie pilnuje psów. :angryy: Jeśli pójdę w jakimkolwiek kierunku mogę zostać odcięta przez wałęsające się psy od domu i możliwości ucieczki. Psy chodzą stadami, więc nie mam możliwości obrony. Nie sądzę, żeby oddalanie sie od domu z Kazikiem było bezpieczne. :shake: To igranie z ogniem.
-
Ale śmieszne, ale śmieszne... :mad: Kaziu od rana odmawia zrobienia kupy, oszczędzając na teren wroga. No ja już jestem załamana totalnie.
-
Nikt się póki co nie zgłosił. NIkt o psiak nie pytał. Ale to początek dopiero, tak sobie myślę. :roll: Oby w ogóle ktoś się psiakiem zainteresował. :-(
-
Kazik mnie dobija. Robienie kupy, jakbyście nie wiedzieli, to dla Kazika rodzaj znaczenia terenu, bardzo ważny rodzaj. Na tyle ważny ,że należy oszczędnie robić kupę, żeby starczyło na zaznaczenie co ważniejszych terenów. W związku z tym, na podwórku sie nie załatwi, poza podwórkiem też nie bardzo ma na to ochotę, chyba ,że małą ilością. Bo tak naprawdę kupę trzyma na ONka i jego bramkę chyba. Czym bliżej jestem tego psa, tym Kazik chętniej się załatwia i jest bardziej zadowolony. Jeśli nie wybiorę się w tamtą stronę, Kazik w ogóle się nie załatwi. No katastrofa z nim. I tak muszę wychodzic poza podwórko, żeby pies łaskawie chciał się załatwić i go brzuszek nie bolał, uzbrojona po zęby, mając oczy wokół głowy...
-
Bardzo, bardzo dziękuję. Włacicielka Dzekieg niedługo wraca zza granicy i obawiam się, że nie pozwoli psu chodzić na teren zakładu, gdzie jest dokarmiany. Chciała się goi pozbyć, ale ponoć zabrania mu chdozic do zakładu. Tak więc sytuacja dla psiaka będzie jeszcze cięższa.
-
Mocna zabawka na dłuższym sznurku i kółka wokół siebie, niech sobie troszkę sunia pobiega za zabawką i się zmęczy. ;) Moje psy uwielbiają takie polowanie na zabawkę. Potrenować z nią posłuszeństwo też nie zawadzi, bo pies spala podaczas tego mnóstwo energii nic wielkiego nie robiąc. A jej szkoła przydałaby się. :lol: Tym bardziej, że pewnie opiekunka Majqa skupia się na zacałowywaniu jej i wyprzytulaniu.
-
Porzucona na wigilię ma już wspaniały dom i nowe imię - Kropka. :)
Eruane replied to Eruane's topic in Już w nowym domu
Rozmawiałam przed chwilą z synem właścicieli Amberki/Koko, a właściwie Kropki aktualnie, bo to imię suni się spodobało najbardziej. Kropka jest kochana i kocha właścicieli. Jest jej bardzo dobrze. W zasadzie nie odczuła rozstania z wcześnieszą opiekunką i jest bardzo szczęśliwa. Ma pełno zabawek, często chodzi na spacery. Zrobiła kilka razy w nocy w domu kupkę, ale to nie aż taki problem. Uwielbia zabawę z kotem. Ogólnie jest super. Po 15 lutym będę miała prawdopodobnie zdjęcia Kropki. Sądzę, że suni się naprawdę bardzo poszczęściło. :loveu: