Jump to content
Dogomania

Eruane

Members
  • Posts

    2030
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Eruane

  1. Hurra! Gratulacje! :multi:
  2. Ja zajmuję się raczej psimi problemami, ale w razie potrzeby pomogę też przy szkoleniu. Z tym, że 29 maja wyjeżdżam i kończę właśnie pracę z kilkoma psami. Raczej pracuję z psami indywidualnie dlatego ,że częściej mam do czynienia z psami problematycznymi, poza tym ćwiczę z nimi w róznych miejscach. Natomiast póki co nie umiem wskazać nikogo innego w Kielcach, u kogo możesz szkolić psa bez użycia kolczatki (chyba, że na własną prośbę). Dojeżdża do nas jeden szkoleniowiec z Krakowa, ale nie wiem, jaką metodą szkoli i czy to ten, o którym piszesz. Kieleckich treserów znam. Mogę polecić, jak już pisałam, tresera, który przez lata trenował psy w zwiazku kynologicznym. Co prawda używa kolczatki, ale ma raczej dość dobre podejście opd psa. Zdecydowanie nie polecałabym aktualnego szkolenia zwiazkowego. Zależy też o jakiego psa chodzi. Ja w większości pracowałam z molosami, owczarkami, mieszańcami róznej maści i psami, które teraz są popularne - labkami, goldenami. Ale miałam też okazje zajmować się wolfdogiem. Ten szkoleniowiec, o którym pisałam w zasadzie obskoczył chyba wszystkie rasy plus ma duże doświadczenie z amstafami. Treser w zwiazku ,z tego, co widzę preferuje ONki i boksery. No, ale każdy ma inną metodę. Misiuda, z tego, co wiem, pracuje często z bullowatymi.
  3. Niestety w Kielcach na większości szkoleń używa się kolczatek - trzeba czy nie trzeba. :angryy: Sądzę, że na szkoleniu związkowym jest to aktualnie jedno z podstawowych "narzędzi". Bez kolczatki pewnie chodzą te psy, które nie ciągną na smyczy w ogóle.
  4. Trzeba jej założyć osobny wątek - to pewne i na allegro od razu. Nienawidzę takich ludzi. Prwo zabrania usypiać zdrowego psa, bo tak jej się podoba. Można jej powiedzieć, że na to są paragrafy, jakby jej się za bardzo śpieszyło z tym uśpieniem. Szkoda mi psa, który u niej zostanie. :-(
  5. Wierzę, że wszystko będzie w końcu dobrze i obydwoje będziecie szczęśliwi. Obydwoje - i Ty i Fionek - zasługujecie na to bez wątpienia.
  6. Ważne jest, żeby kochać każdego psa, a jak się ma ich wiele, mieć na tyle miłości, by obdarzyć nią każdego. Ja mam inną sytuację, choć wszystko zmierza do tego samego. Mam wiele psów, nie jednego. Ale kiedy jeden odchodzi, w pewnym momencie dostrzegam, że reszta patrzy na mnie ze smutkiem, któryś pies wygryza sobie ranki, inny biega w kółko nie wiadomo za czym. I to nie jest smutek po stracie członka stada. To jeszcze coś innego. Te psy czują, że coś ze mną i moimi emocjami jest nie tak. Dlatego zawsze staram się w pewnym momencie zebrać w garść i zacząć żyć dla reszty moich psów, bo inaczej one przestaną żyć dla mnie. Po każdej śmierci psa skupiam się tylko na nim, zapominam o reszcie żyjących, jakbym kochała je mniej. To, że sytuacja się zmienia to efekt mojej pracy nad sobą, to nie dzieje się samo. Dlatego martwie się o Fionka, bo on nie jest psem, który wcześniej mieszkał z Tobą, Iza, i Malutkim. Nie był wtedy przez Ciebie kochany. On dopiero czeka na to aż będziesz w stanie kochać. Dlatego się martwię. Często, pracując jeszcze w zwiazku kynologicznym, spotykałam się z sytuacją, że ludzie po śmierci swojego kochanego psa, szukali identycznego, najlepiej spokrewnionego. Ale nawet, jak takiego znaleźli, nie widziałam w nich często miłości do szczeniaka. Widziałam, jak patrzyli na niego z dystansem i mówili np. "ale on nie ma takiej fałdki nad czołem jak mój X" albo "ale on nie podszedł do mnie tak, jak podszedł do mnie mój X jak zabierałem go z hodowli". Najgorsze jest to, że potem często ci ludzie zgłaszali mnóstwo problemów. Wszystko ich w psie denerwowało i stresowało, bo nie był taki, jak ten poprzedni, a w zasadzie nie był nim. Pamiętam mojego znajomego, który stracił swojego kochanego rottweilera. Jego następny pies miał na imię tak samo, jak poprzedni, był mądrym, przekochanym stworzeniem. Ale ten pan ciągle go krytykował - a to, że za mały, a to, że za ciapowaty, a to, że nie taki pojętny... Bardzo sie boję tego, żebyś nie pozostała przy rozpamiętywaniu śmierci Malutkiego. Chciałabym, żebyś zaczęła żyć na nowo i kochać na nowo, inną miłością, ale kto powiedział, że słabszą. Bo to byłoby dobre tak dla Ciebie, jak i dla Fionka. Chciałabym, żebyście się mogli razem cieszyć życiem - Ty i Fionek. Jeśli Fionek będzie wyczuwał, że w jego obecności z jakichś powodów nagle zaczynasz płakać, jesteś smutna, będzie się stresował. On nie rozumie, o co chodzi w tej całej sytuacji. Za każdym razem, kiedy uśpiłam psa, miałam ochotę zaszyc się gdzieś i ryczeć, ale brałam psy na długi spacer i zachowywałam się przy nich, jakby nic się strasznego nie działo. Wszystko dla nich. Bo one też cierpiały, a jeszcze bardziej bały się patrząc na moją rozpacz. W końcu, jak pies ma się czuć bezpieczny, gdy widzi, że przewodnik jest w rozsypce. To może doprowadzić do wielu problemów w psiej główce. Tak wiec, Iza, walcz, ile się da.
  7. Oj, przesadzasz mocno. :razz: Pamiętaj, że lęk przyciąga to, co złe. Myśl pozytywnie - inny pies, inna budowa ciała. Będzie dobrze. Jak się czyta na raz dwa wątki - Fionka i Malutkiego, to przeskakuje się z Twoich wypowiedzi pisanych w miarę wesołym tonem w zupełnie depresyjne na wątku Małego. Aż odnosi się wrażenie, że nie pisze tego ta sama osoba. Nie cieszysz się z Fionka, tylko stresujesz, boisz i denerwujesz. Spokojnie, zobaczysz, że wszystko się ułoży. Teraz pora na dobre dni. A Fionek może skakał za Malutkim przez to drzewo...
  8. Już tu jestem. Sledzę wątek Kalmy. :p Proszę o info na priva, jak dokładnie zachowuje się na spacerach wobec psów. A z kagańcem - ja też obawiałabym sie, jak sie obroni. Czasem kagniec powoduje uspokojenie się psa, pewnie właśnie dlatego, że zakłada , że nie może sie bronić. W pewnych miejscach pies w kagańcu musi być prowadzony, więc warto Kalmę nauczyć chodzenia w kagańcu. Odradzam kagańce parciane, które uniemożłiwiaja oddychanie psu. Dobry byłby jakiś szeroki, lekki kaganiec, w którym Kalma mogłaby swobodnie ziajać, otwierać pysk. Można próbować Kalmę karmić przez kaganiec, czyli jak włozy pysk w kaganiec - ma dostać jedzonko. Potem trzeba ją nagradzać za wytrzymanie w kagańcu dłużej chwili i tak stopniowo dochodzi się do sytuacji, gdy psiak się nie buntuje.
  9. Może mu brakować jakichś minerałów, ale może teżto robić dla frajdy. ;) Moja Ituśka i Kala robiły tak czasem, jak były młodsze.
  10. Pora więc wziąć się za jego wychowanie. :razz: :p Spróbuj zmienić miskę, zobacz jak zareaguje. naprawdę dla psa czasem ważne jest coś, na co my nie zwracamy uwagi. I odwrotnie też, bo przecież co to za problem dla psa kupa w salonie. ;) Zwróć też uwagę na to, żeby fionek nie szałał z weroniką cały dzień, żeby pare godzin w okolicach czasu karmienia go, było spokojnych, wręcz nudnych, nie było niczego, co odciagałoby go od miski. I najważniejsze - Ty się wycisz, bo on czuje Twój stres. Jak będziesz nerwow krążyć nad miską, nic nie zje. Musisz się nastawić, że psiak po prostu sam się nie zagłodzi. Bryka, bawi sie - jest zdrowy. :cool3:
  11. Zgadzam się z tym. Bez badań chyba nie zdecydowałabym się na karmę wysokobiałkową.
  12. Psiak jest mieszkaniowy, ale nie dlatego, że umie wskoczyć na kanapę (u mnie na nią wskakiwały psy, które w życiu w domu wcześniej nie były), ale bo wkłada głowę w kolczatkę - to typowe. Natomiast ciekawa jestem, czy mopa się boi, bo miał ciężkie życie czy po schronisku... Co do brania psów ze schroniska na łańuch - pamiętam, jak Erka się kiedys niepokoiła w schronisku o pewnego psa, który poszedł do adopcji, czy przypadkiem nie trafił na łańcuch. Pani kierowniczka anielskim głosem powiedziała, że na pewno nie, że oni nie daja psów na łańuch, że będzie miał kojec. :angryy:
  13. U jednej mojej rottki na starość przy wielu chrobach zdarzały się bezdechy w nocy, ale nic się złego nie stało, oprócz tego, że byłam niewyspana. :roll: Natomiast druga z dusznościami zachowywała sie tak, jak napisała Beata, ciągle w ruchu, nerwowy sen, jeśli zasnęła, ciągłe przemieszczanie się. Tak więc nie martwiłabym się tak bardzo o Atoska.
  14. Obawiam się troszkę tego, że jeśli mam rację i Fionek nie je, bo się stresuje, to nadmiar badań zestersuje go jeszcze bardziej. Skupiłabym się na szukaniu przyczyny stresu. Może ciągły ruch ludzi wokół miski, może pies jest ciągle zaabsorbowany zabawą. Odstawiłabym narazie wszelkie pobudzającego go zabawki w kąt. Może zachęcanie do jedzenia go stresuje. Czy miska jest nowa? Nie ma na niej zapachu innego psa? To może być coś pozornie błahego, a dla niego rzecz ważna. Moja Kala ostatnio zrobiła mi niezły numer. W nocy zaczęła wymiotować i zwymiotowała...ptaszka...w całości. :roll:
  15. Iza, takie wymioty się zdarzają. Wystarczy, że się lizał i łyknął parę kłaczków, a że nie jadł nic, zwymitował żółcią. Jak jelita są przyblokowane, to brzuch jest jak balon, twardy jak głaz. A pies nie bawi się, nie bryka. Jemu nic takiego nie jest! :shake: Gdybym siechciaął tak przejmować wszystkimi problemami moich psów, Izuniu, dostałabym zawału juz dawno temu. ;) Masz rację, że brak apetytu może być powodowany cieczkami. Ogólnie kastracja wzmaga apetyt, więc... ;) Nie chodzi o to, że nie ma co Fionka kastrować, bo jets łagodny. To może być dobre dla jego psychiki i zdrowia.
  16. Na 100% nie zaszczepili, nie odrobaczyli i nie odpchlili. Przynajmniej byłby to chyba pierwszy raz, gdyby to zrobili. :angryy:
  17. Iza, postaw mu o 16-tej miskę z mięsem i kaszą, tak jak dostawał w azylu. A cały dzień niech stoi mieska z royalem. Straj sie, żeby Fionek miał jak najwięcej spokoju, to znczy - mniej zabaw, niech się zajmie sobą, niech zostanie sam. I tak przez kilka dni. I zobacz, co będzie. Żadnego zachęcania słownego do jedzenia oprócz góra jednego słowa informującego, że to dla niego i żadnego dokarmiania. Zupełnie nic. Możesz też go zamknąć w kuchni z miską na jakiś czas. Pokombinuj, ale pies ma mieć spokój i nie może być nic, co go od miski odciąga. Wbrew pozorom usilne zachęcanie do jedzenia też może go odstarszać od podchdozenia do miski. Po prostu zrób tak przez kilka dni i zobaczymy. On jest zdrowy, moim zdaniem to kwestia stresu. A czy mwięcej będziesz mu dalej dawać mięsa na tartar, tym więcej będziesz się wkurzać, że kasę w błoto wyrzucasz. ;) I spokojnie!
  18. Zostawiłabym sam Royal i niech sobie miska stoi. Dwie garści royala na takiego psa to sporo. Badania krwi wyszły ok wcześniej, tak? Robali nie było, zresztą przy braku apetytu z powodu robali, ogólnie czułby się fatalnie. Iza, czy Fionek widzi, jak Ty się stresujesz? Bo możliwe, że on wyczuwa Twój stres. Przestań się tak o niego martwić. Jeśli pies jest ciągle czymś zajęty, jakąś zabawą, to też może mieć rzadziej zaglądać do miski. Daj mu ze dwa, trzy dni i nie dokarmiaj go. Zostaw miskę z royalem i daj mu spokój. Tylko sobie obserwuj. Nie zachęcaj go do jedzenia. Może to go stresuje. Po prostu tylko obserwuj. Jak nie zje nic, wtedy można pomyśleć o badaniach. Samym mięsem go przebiałczysz, stanie się nadpobudliwy albo pojawią się inne kłopoty zdrowotne. Zostaw w misce karę i zobacz, co będzie. Ale jak będziesz nad nim stać albo zachęcać go do jedzenia, może nic z tego nie wyjść. Spróbuj tylko obserwować. Możesz też spróbować zostawic go samego w domu z michą i sprawdzić po powrocie, czy ubyło jedzenia. Moze coś go stresuje. Przede wsyzstkim, ty sie musisz odstresować, żeby i on mógł to zrobić.
  19. Piękna sunia i piękne szczeniaczki. :loveu: To naprawdę wzruszające, gdy po tym wszystkim na zdjęciu ona jest tak uśmiechnięta, a szczeniaki biegają beztrosko. Przed wszystkimi, którzy przyczynili się do uratowania tych psiaków, chylę czoła.
  20. Iza, jak on zjadł taką ilość mięsa, to nie dziwne, że potem znów głoduje. To naturalne. Dawaj mu mniejsze porcje. On nie wygląda na psa, który dużo je. Jak zje za dużo, będzie potem znów rezygnował z jedzenia jakiś czas. Tylko regularne, nieduże posiłki. Co mu dajesz do jedzenia, ile i jak często, o jakich porach?
  21. Olu, Kazik też kaszle, mimo niby dobrej pogody - może ta pogoda wcale nie jest taka sprzyjająca, niby słońce świeci, ale ...sama nie wiem. Poczekajmy jeszcze, może to chwilowe pogorszenie.
  22. Kalma figurkę ma super. :loveu:
  23. Póki co - tak. :lol: Ale poważnie podchodząc do tematu ;) - psiak raczej będzie miał uszka stojace. Będzie cudny. :loveu: A jego psychiak też się zapowaida fajnie. Dobrze, że może poznawać świat juz teraz i oswajać się z różnymi rzeczami. Przyszli właściciele powinni być bardzo zadowoleni z takiego towarzysza.
  24. Po tak fachowym opisie i super sesji zdjęciowej musi sie znaleźć ktoś chętny na Maksika. :razz: Psiak jest śliczny, ale będzie jeszcze piękniejszy. A uszy staną pewnie, to kwestia czasu. Jest jeszcze za mały, żeby trzymały pion. :p
  25. Mie też się ten dom nie podoba. Jeśli komuś nawet wypadnie coś nagłego, może zadzwonić i powiedzieć, że po psa przyjedzie później. Jak komuś zależy, dzwoni, żeby potwierdzić, że na pewno po psa się zgłosi. Nieciekawy chyba ten dom. Jeśli nawet psa nie zwrócą, to czy będą faktycznie o niego dbać... nie wiem.
×
×
  • Create New...