-
Posts
2030 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Eruane
-
Ja tu już ostatni raz jestem aż do września. :-( Przez kilka dni Małgosia próbowała nawiązać kontakt z osobą opiekującą się Bazylem. Bez rezultatu. Nie było jej w domu, nie zastała jej u Bazyla, nikt nie odbierał telefonów. Dlatego Małgosia zostawiła w drzwiach mieszkania, w którym przebywa Bazyl kartkę z prośba o kontakt. To było chyba w środę ok. godziny 17-tej. Następnego dnia o godzinie 14-tej kartka nadal tak samo tkwiłą w drzwiach. Pies nie był wiec w tym czasie na dworze, nie dostał jedzenia , ani wody. :angryy: Nie wiadomo, czy tylko przez te godziny był sam. Sąsiadka powiedziała, że jak wyprowadzają psa czasami, to nie wytrzymuje i załatwia się zaraz za drzwiami. Jak widzicie Bazyl ma świetna opiekę. Nie ma innego wyjścia jak tylko przetransportować go w bezpieczne miejsce. W piątek Gem i Małgosia zajmą sie jego transportem. A ja już się żegnam ze wszystkimi, jutro wyjeżdzam. Od jutra kontaktujcie się w sprawie Bazyla z Gemem. Telefon do mnie może kosztować fortunę. :p To życzę powodzenia w dalszym szukaniu domku dla Bazyla i nie zostawiajcie go samego, bez Was nie da rady. :-(
-
Szczenięta z Kielc - proszą o domy. NOWE - PILNIE DT! - str. 1
Eruane replied to mag.da's topic in Już w nowym domu
[quote name='weszka']Erka ale może jeśli ludzie są świadomi pewnych minusów szczeniaka to by było nieźle. Jak piesek podrośnie, za 2 mies. nauczy się czystości i będzie po kłopocie. Często osoby z małymi dziećmi wolą szczeniaki bo mają pewność że pies dogada sie dzieckiem, przyzwyczai, wszystkiego go nauczą. Z dorosłym obawiają sie kłopotów adaptacyjnych do dziecka. i jest w tym pewien sens.[/quote] Jest sens, jeśli umieją szczeniaka tak wychować, by nie było problemów. Jeśłi nie, czasem lepiej wziąć psa dorosłego, już sprawdzonego. Ale Misia nie nadaje się do dwulatka. Jej lęki tylko urosłyby. Musi trafić do spokojnego domu, gdzie nie będzie tylu bodźców z zewnątrz i lęk będzie stopniowo zanikał. -
Z Muratem Bazyl nie dogadywał się w ogóle. Byli oddzieleni. Tolerował tylko suki, nie wiem ,czy zawsze.
-
Potter, do mnie często dzwonią ludzie, którzy zdecydowali się przenieść swojegu pupila do budy i okazało sie, że pies za nic nie chce wejść do tej budy - czy to deszcz, czy zima. To dotyczy głównie starszych psów. Dla psa, który 12 lat spędził w mieszkaniu, kojec nie jest naturanym środowiskiem. Może też być tak, że w kojcu za nic sie nie załatwi, co też często się zdarza u psów z długoletniego pobytu w mieszkaniu. Tak więc obyś miała rację, że się uda. Moja znajoma, chcąćcprzywyczaić rottweilerkę do budy, sama do tej budy wchodziła, wrzucała jedzenie itd - zero efektu, suak nawet nie chciała wyjąć jedzenia z budy. Czas tez nic nie zmienił i suka w końcu wróciła przemoczona i zmarznięta do domu. Raz dzwoniła też do mnie pani z takim problemem dotyczącym psa wziętego przed 2 laty ze schroniska, więc wydawałoby sie, że bez problemu się w budzie zaklimatyzuje - stał przed budą i mókł całymi dniami, spał też przed budą. Mefimej, wszystko gra z ogłoszeniem. Bazyl jest łagodny w stosunku do ludzi. Nieco lękliwy jeśli kogos nie zna, ale bez przesady. Po prostu dużo czasu spędził w odosobnieniu. Jak byłam w mieszkaniu, przytulał siedo sąsiadki i Małgosi. Mnie sie troszke obawiał, na poczatku szczeknła na mnie, ale chyba raczej z podniecenia, że ktoś jest w mieszkaniu w ogóle. Energia z niego kipiała, za długo siedzi sam. Ogólnie wygląda na spokojnego, doświadczonego psa. Kiedyś miał lekkie zapędy do dominowania, ale z wiekiem mu minęło. Na pewno dobrze byłoby, żeby trafił do kogoś, kto jakieś pojęcie o psach ma. Kiedyś był ponoć na przechowaniu u pani, która ma suczki i z tymi suczkami dogadywał się, choć nie przebywł z nimi stale. Psów - samców - raczej nie toleruje. Może coś się zmieni po pobycie u Potter, bo izolacja mu po prostu nie służy. Za kotami chyba też nie przepada. I jeszcze, Mefimej, trzeba będzie zmienić e-mail w ogłoszeniu. Ktoś to musi przejąć, bo ja wyjeżdżam juz 29-tego. Gem, można podać Twój e-mail?
-
No właśnie, ponieważ wciąż jest problem, aby zobaczyć Bazyla i sprawdzić, czy wszystko ok, a może być jeszcze gorzej, mamy taki plan, żeby go przewieźć do Potter, jeśli nie będzie miała nic przeciwko temu. Wtedy będą zdjęcia itd. Tylko wtedy też niestety będzie w budzie i nie mam pojęcia, jak on sobie poradzi na dworze po 12 latach mieszkania w bloku. W piątek juz wyjeżdzam, zobaczymy, jak to będzie...
-
Nikt już nie pyta o Bazyla... :-(
-
Fantastycznie!!! :loveu: :multi: Jak będą nowe wieści o Szarotce, to proszę o informacje.
-
Dzwoniła dziś do mnie bardzo miła pani spod warszawy, którą wzruszył los Bazyla. Prawdopodobnie nie będzie w stanie wziąć do siebie psiaka, bo ma swojego, również psa nie sukę i jeszcze nie ustaliła niczego z rodziną, ale bardzo chce pomóc w szukaniu Bazylowi domu. Zawsze to jeszcze jedna przyjazna dusza, która ma szansę znaleźć dom, a tym samym szanse Bazyla rosną. Poza tym, nikt o niego nie pytał. :-(
-
Szczenięta z Kielc - proszą o domy. NOWE - PILNIE DT! - str. 1
Eruane replied to mag.da's topic in Już w nowym domu
Poszaleleli ci ludzie - tak urósł przez 2 dni? :shake: -
[quote name='Fusica']Eeeeee tam... Muracisko sprzedajne jest strasznie... Już kompletnie zakochał się w nowych opiekunach i nie odstępuje ich na krok. Chodzi z Pańciem na spacery na łąki, a Pańcię molestuje o jedzonko. Jedna pekinka już jest w nim kompletnie zakochana, a druga zaakceptowała nowego towarzysza. Sznupek mini (córy Pańciostwa), jest piekielnie zazdrosny o Murata ale nie przestaje byc koleżeński. Myślę, że to super domek i najlepsiejsze Pańciostwo z możliwych :loveu:[/quote] Myślę, że masz rację. Muratowi potrzebni byli tacy ludzie i tacy psi towarzysze. Większość swojego życia spędził wśród innych psiaków i to, że teraz trafił do podobnej rodzinki, to bardzo dobrze. :loveu: A ci ludzie faktycznie są wspaniali. Bardzo chciałabym, żeby właśnie takie osoby wzięły Bazyla. :-(
-
Tak, ale szczerze mówiąc, nic na ten temat nie wiem. :oops: Oby to była prawda, bo faktycznie to zwiększyłoby jego szanse. Za tydzień wyjeżdżam i juz troszeczkę tracę kontrolę nad tym, co się dzieje. Bazylek nadal siedzi sam w mieszkaniu. :-( Nikt nie chce go pokochać, nikt nie chce wziąć go do swojego domu.
-
Nikt Szarotki nie chce pokochać? Przecież ona potrzebuje domku, przytulania... :-(
-
W pełni się ze wszystkim zgadzam. To nie jest problem do rozwiązania na szkoleniu grupowym, aczkolwiek takowe mogłoby nauczyć jakichś więzi i odpowiedniej relacji z psem. Pies, jak rozumiem, w tym przypadku nie został dopiero co wzięty do domu, tylko jest z rodzina długo, wieć zachowanie wykształciło się w tym domu. Nie powinno być problemów więc ze zrozumieniem istoty sprawy i naprawieniem sytuacji dzięki behawioryście. Ale póki co, najlepszym wyjściem jest zapewnienie spokoju psu, poczucia bezpieczeństwa. Chyba ludzie mogą nad sobą panować, jeśli w ten sposób mogą wpłynąc na pozostanie swojego psa w bezpiecznym domu. Dla mnie to oczywiste. Poza tym, tak szczerze mówiąc, warto nauczyć siępanować nad sobą w pierwszym rzędzie, bo w końcu pies się od nas uczy wzajemnych relacji, on nas ciągle obserwuje. Wiek psa w tym przypadku nie ma znaczenia - jak się chce, to się wszystko naprawi.
-
Jeżeli ludzie nie mogą nad soba zapanować, to czego wymagać od psa? :roll: Samo szkolnie oczywiście, ale pierwsze co, trzeba się wziąć za wychowanie psa, skontaktować z behawiorystą. To nie wina psa, że zareagował w ten sposób. Wszystko da się zrobić. Mój pies był wzięty z ulicy i reagwoał agresywnie na wszystko, co się ruszało. Miał 6-7 lat. Teraz ma kilkanaście i jest wspaniałym psiakiem. Wszystko da się zrobić. Pownno się skontaktować z behawiorystą. W internecie jest dużo materiałów na temat agresywnego zachowania psa. Rozumiem, że takie zachowanie pojawiło się pierwszy raz. Nie zastanawiałabym sie, czy można psu zaufać, tylko czy pies ufa Wam, skoro tak zareagował. Może sytuacja go przerosła, może było to dla niego zbyt stresujące... Pierwsze co trzeba wprowadzić zmiany w otoczeniu psa, czyli zapewnić mu spokój, potem dopiero zacząć z nim ćwiczyć. Trzeba nauczyć się (w internecie wszystko jest), jakiego zachowania unikać, żeby psa nie prowokować. To na początek. Dla 7-letniego psa schronisko to koniec życia. Wolałabym mojego psa uśpić niż skazać go na taki los. Ale w tymn wypadku jestem pewna, że można z psem pracować, przy odrobinie chęci.
-
Szarotka przypomina o sobie. Była szczeniaczkiem, czekała, czekała, a nadal nikt jej nie chciał. Teraz jest śliczną młodą sunią i potrzebuje opiekuna, który lubi dużo zabawy, spacerów i lubi korzystać z życia, jak ona. [IMG]http://img206.imageshack.us/img206/313/szarotkayw3.jpg[/IMG] [URL="http://imageshack.us/"][IMG]http://img245.imageshack.us/img245/5076/sz23cn5.jpg[/IMG][/URL]
-
No nic fajnego tak biegać. :p Ja to mam na codzień. ;) A czy Murat już przywykł do nowych właścicieli? Czy już jest szczęśliwy czy nadal tęskni za swoim stadkiem? A Bazylek nadal czeka i nikt o niego nie pyta. :-( Ja wiem, jest staruszkiem, ale chciałby też móc się do kogoś przytulić. :-(
-
Fusica, jestem niezmiernie szczęśliwa z powodu Murata. :loveu: Wyjeżdzając będę spokojna choć o niego. Wiem, że ma przecudowny domek, może takie było przeznaczenie, musiał tyle czekać, żeby trafić w tak wspaniałe miejsce. Co do wychodzenia na podwórko - moja już nieżyjąca, kochana rottweilerka, która mieszkała ze mną początkowo w bloku miała dokładnie ten sam problem, kiedy przeprowadziliśmy się do domu. :lol: Na dwór nie wychodzi się samemu. :lol: Ale minęło jej po jakimś czasie, choć w sumie dopiero wtedy, kiedy była już z innymi psiakami. Tak więc Muratowi powinno szybko się odmienić ;) I przepraszam ,że jakoś już tak nie pisałam o Muracie, ale po prostu mam teraz tu jeden, wielki chaos przed wyjazdem. Chora sunia, formalności, umieszczanie psów w przyspieszonym tempie... Jak będziesz dysponować jakimiś zdjęciami Murata, to proszę, wstaw je na dogomanii. Jeszcze raz dziękuję w imieniu Murata i Gosi za nieocenioną pomoc.
-
Szczerze mówiąc opieka nad Bazylem ogranicza się chyba do wsypania karmy do miski, nalania wody, przypuszczam ,żę raz dziennie i spaceru. A potem siedzi sam. Ale jak się dowiadywałam - Bazyl raczej źle zniósłby warunki hotelowe w kojcu i siemartwię, jak to będzie. Tym bardziej, żę teraz ciepło, a potem jesień, zima, pies jest starszy, nie przywykł do mieszkania na dworze, stawy już z pewnościa nie są w najlepszej kondycji... Ja mojego staruszka zabieram w tym roku na zimę do domu, bo mu stawy siadają, a całe lata był na dworze. Więc martwię się o Bazyla.
-
Szczenięta z Kielc - proszą o domy. NOWE - PILNIE DT! - str. 1
Eruane replied to mag.da's topic in Już w nowym domu
A moja Szarotka już wyrosła z wieku szczenięcego, a nadal czeka... :-( [IMG]http://img216.imageshack.us/img216/2237/szarotka11bd6ud7.jpg[/IMG] -
Wyjeżdzam z Polski 29 czerwca. NIe zostawiajcie Bazyla samego...bardzo proszę :-(
-
Hmm...to pani mecenas życzyła sobie szybkiego umieszczania zwierząt. To ona, z tego, co pamiętam, z ironią mówiła o tej "sesji zdjeciowej". Przypuszczam, że teraz zmienia zdaniem ,bo sądziła, że będzie cisza i nikt jej nie ruszy, a teraz opkazuje się, że ktoś za utrzymanie zwierząt może zażądać pieniędzy od niej. Czy nie o to jej chodzi? Sądziła, że wszyscy zapomną o zwierzętach i woli Gosi? Wolałabym, żeby Bazyl został w mieszkaniu, nie trafił do kojca ze względu na jego zdrowie. Pies ma 12 lat i w życiu na podwórku nie mieszkał, tylko w ciepłym mieszkanku. Ale możliwe, że w tej sytuacji nie ma innego wyjścia. Z tym, że bazyl w jednym kojcu z psem - póki co tak sie nie będzie dało. Od razu mówię, że Bazyl nie jest jednostką społeczną. Ale kto wie - może takową jeszcze się stanie... Zaraz spróbuję uzyskać jakieś nowe informacje odnośnie sytuacji. A zwierząt to sobie może ta pani żądać. Gosia wiedziała o ich wydawaniu przez nas i ufała nam. Wiedziała, że nie damy zwierzakom zginąć. Zwierzęta na prośbę między innymi pani prawnik mają nowe domy (oprócz Bazyla) i tam pozostaną. Ciekawa jestem, czy pani mecenas choć raz zajrzała do tych zwierząt, czy zapewniła im opiekę weterynaryjną, czy zapewniałą im regularne spacery. Jedna znajoma Gosi z nimi wychodziła i to wszystko. Przeciez ktoś dysponował pieniędzmi Gosi z renty, póki jeszcze żyła. Czy ktoś z tych pieniędzy zaszczepił chociaż psy, odrobaczył, cokolwiek? Jeśli tak, niech okaże na to dokumenty. Gdzie niby pani mecenas chce, żeby oddać te zwierzęta? Do pustego mieszkania pod niczyją opiekę? Bazyla znów zamknąć na całe doby w łazience, żeby reszta była zamknięta w pokoju? Pani mecenas po prostu nieco obawia się chyba, że zabrnęło to wszystko za daleko.
-
Fatalny, przedwakacyjny czas....:angryy: W sumie to nie rozumiem. Bo jakbym miała adoptować psa, to wolałam wiosnę czy lato, kiedy łatwiej biegać z psem na dwór, bo czasem trzeba często i można spędzić z psiakiem więcej czasu na miłych spacerach. Szarotka to ujmująca, słodka sunia. NIech ktoś się nad nią wreszcie zlituje. :-(
-
Potter, chodzi o Oskę. Znajoma Gosi wydała ją gdzieś na wieś. Przynajmniej tak twierdzi. I nie wiadomo, jak to sprawdzić i do tego TOZ mógłby się przydać, o ile jest w ogóle możliwość sprawdzenia przez TOZ takiego miejsca, gdzie pies poszedł bez karty adopcyjnej itd. Co do reszty, to wiem, że marne szanse na cokolwiek, bo prawniczka Gosi, jak sądzę, też wie co robi i żadnych świadków i zeznań może nie być. Rodzina Gosi odpuściła (choć pojawiła się siostra Gosi, co chyba pani mecenas może nie być na rękę). W każdej rozmowie, z tego co wiem, zawsze strona zainteresowana mieszkaniem Gosi, dawała do zrozumienia dość czytelnie, ale nie powiedziała słowa, za które ktoś mógłby ją oskarżyć. W końcu to prawniczka. Moim zdaniem, sprawa jest przegrana, choć oczywiście nie wiem, jakie są możliwości sprawdzenia przez TOZ treści testamentu. Jeszcze długo po pogrzebie Gosi testament ponoć nie został odczytany. A teraz nie wiem, jaka jest sytuacja. Najwięcej pewnie wie osoba zajmująca się Bazylem. Co do zwierząt - oczywiście było ciągłe poganianie, żeby je zabrać, z tekstami typu "sesja zdjęciowa była", a psy nadal nie zabrane, o niezbyt miłym wydźwięku, dużo sugestii, ale niczego się nie udowodni, o czym pisałam od początku. A co do zwierząt, gdybyśmy ich systematycznie nie wydawali, to nie podobno, ale na pewno trafiłyby w złe miejsce - czy to schron, czy to las, czy to wieś - wszystko jedno. Tak więc tylko się cieszyć, że Murat i reszta (oprócz Oski, nie wiem, co się z nia dzieje) mają dom. A Bazyl nie stanowi takiego problemy, gdy pozostał w mieszkaniu sam. Ale pewnie z czasem i on zacznie być traktowany jako duży problem. Więc szukajmy mu pilnie domu!
-
[quote name='Potter']No tak, ale chyba zaczyna się robić szczekliwa: ostatnio po zabawach, kiedy z powrotem trafia do kojca, to wyje, piszczy i szczeka tak, że jeszcze kilkaset metrów od przytuliska ją słyszę... :placz: Hm, a domów brak... Robię się już zmęczona całą tą psią czeredą - juz nawet w nocy śnią mi się psy :mdleje: .[/quote] Szarka już tu wykazywała siedużą potrzebą ruchu. Widać kojec jej nie służy. Ale źle, że tak wyje w kojcu, bo możliwe, że w mieszkaniu też może próbować. Idealnie byłoby, gdyby jednak znalazła domek z podwórkiem. Współczuję Ci, faktycznie spadło teraz na Ciebie wiele... :-( Umieszczajmy ogłoszenia o psach Potter, gdzie się da. Szarotka, Franka, Kufa i Mufa do domu!
-
No właśnie, może nie jest ok. Albo po prostu nie chce, żeby ktoś ich nachodził. :roll: