Jump to content
Dogomania

Eruane

Members
  • Posts

    2030
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Eruane

  1. Andzia69, bardzo Ci dziękuję za śliczne zdjęcia Murata. Może teraz będzie mu łatwiej znaleźć domek :p Co do Oski - ta pani rozmawiała z osobą z TOZ. Na początku twierdziła, że suka ma przewspaniale. Zarzekała sie, że psom włos z głowy nie spadnie, że ona tego dopilnuje. Byliśmy zajęci sprawą Murata i Bazyla. Gosia zmarła i ta pani na cmentarzu zapytana o psy powiedziała - "skończmy tą farsę" (chyba wyszło, że mieszkanie nie będzie jej). Nie wiem po prawdzie, czy jest prawo, które da nam możliwość wyciągnięcia adresu, pod którym przebywa Oska.
  2. [quote name='Fusica']Znam ten domek i uważam, że byłby świetny. Ale dziwi mnie chęć rezygnacji z wizyty przedadopcyjnej... Są pewne reguły, których powinniśmy się trzymać bez względu na znajomości. [/quote] Oczywiście. Sądziłam jednak, że jeśli znasz dom, to jest to jak wizyta przedadopcyjna. Kto może więcej powiedzieć na temat domku, jeśli nie osoba, która go zna jakiś czas? Pytałam jeszcze, gdzie znajduje się ten domek, bo z tego, co napisałaś to jednak nie Warszawa? Sądzę jednak, że nie ma co w tej chwili zastanawiać się nad wizytami przedadopcyjnymi, bo poprostu nie wiemy, czy ktokolwiek chce Murata adoptować. Jak napisała Andzia69, DT jest na krótki okres czasu i mamy naprawdę solidny problem, większy niż organizowanie wizyt przedadopcyjnych. Nie mamy domów dla psów, a Murat jest w DT, gdzie miał spędzić tylko kilka dni do czasu adopcji. Nie dziwię się ludziom z DT, że się denerwują. Acha, co do Oski - sunia została wydana przez pewną znajomą Gosi, podającą sie za jej przyjaciółkę. Suka trafiła na wieś. Mamy podejrzenie, że może wylądowała na łańcuchu. Ta kobieta nie chce podać adresu, pod jakim znajduje się pies. Kiedy dowiedzieliśmy się, że pani, która chciała adoptować Murata, planuję również wziąć sunię, pomyśleliśmy, że byłoby idealnie, gdyby Murat mógł nadal być ze swoją Oską. Dlatego p. Mariola była pytana, czy byłaby zainteresowana Oską czy już ma nagraną tą drugą sunię. Sądzę, że to nie grzech chcieć pomóc Osce. I nie ja rozmawiałam z p. Mariolą, bo żeby zachować porządek, rozmawia z osobami chętnymi na adopcje jedna osoba. Póki co, nadal nie wiemy, co się dzieje z Oską. Możliwe, że trafiła źle i że jej nie odnajdziemy. Była oczkiem w głowie Gosi.
  3. Gem, wysłałam Ci już opisy Murata i Bazyla. Mam nadzieję, żę mogą być takie.
  4. Fusica, zapytałam tylko, czy orientujesz się, czy ta pani jest nadal zainteresowana adopcją Murata. Od zastanawiania się nad psem do wizyty przedadopcyjnej daleka droga. Sądziłam, że znasz tych ludzi, więc nie myślałam nawet o wizycie przedadopcyjnej, ale narazie i tak nie wiemy ,czy sie zdecydują. A gdzie mieszkają ci ludzie? Bo do tej pory była mowa o Warszawie. Jeśli się zdecydują, to zajmiemy się wszystkim. Ale nie ma narazie od nich żadnych wieści, więc dlatego spytałam, czy coś wiesz, a nie prosiłam o jakieś gwarancje, bo niby na jakiej podstawie. Sądziłam, że może rozmawiałaś z tą panią przypadkowo i może coś Ci już powiedziała. Co do moich wątpliwości - pozostaną niewyjaśnione, bo nie znam przyczyn rezygnacji p.Marioli z Murata. Sądzę, że niewiele da się pod tym względem zmienić, póki nic nie wiadomo. A ludzi mogę oceniać po czynach, nie po tym co mówią. Przynajmniej póki nie otrzymuję wyjaśnień ich decyzji. Ale lepiej skończyć temat, bo i tak do niczego nie dojedziemy. Teraz ważne jest żeby wybrnąć z paskudnej sytuacji i szybko znaleźć Muratowi i Bazylowi domki.
  5. Ja też się martwię. Wyrosła już z okresu szczenięcego, choć w ogłowie ma pewnie dalej zabawę. Ale ludzie wolą małe, puszyste kulki... A ona jest przekochana, wystarczy z nią poprzebywać i od razu łamie serce. :loveu:
  6. [quote name='Gem']Bazyl i Murat potrzebują domów! Eruane, przypominam o opisach Murata i Bazyla na stronę AFN-u.[/quote] Wybacz, dzisiaj to zrobię. Mam solidny problem z sunią i przez to wszystko inne rzeczy poszły na chwilkę na bok. Napisałam już na głównym kieleckim wątku, ale możę jeszcze tu - jeśli ktoś miał do czynienia z psiakiem z obrzękiem rogówki, to bardzo prosiłabym o pomoc, bo z czymś takim spotkałam się pierwszy raz, a psu grozi ślepota, jeśli leki nie zdołają zatrzymać tego procesu. Jak tylko wrócę od weta z badania krwi, od razu biorę się za pisanie. Jeszcze raz przepraszam. Czekam ciągle na info w sprawie przetestowania Bazyla, ale pewnie jest spory problem z załatwieniem tego z tymi ludźmi. Murat nadal w DT, narazie już nikt o niego więcej nie pytał. Ta pani z Warszawy chyba narazie jeszcze nie dzwoniła powtórnie, ale rozumiem, skoro nie miała w planach następnego psaiak ,to musi to dokładnie przemyśleć. Weszka, może w ogłoszeniach krakowskich wspomnieć jakoś tak, że Murat nadal jest do wydania, żeby lduzie, którzy dzwonili wcześniej o niego, zorientowal isię, że adopcja sienie udała i pies nadal czeka.
  7. [quote name='Fusica']I tak sobie jeszcze myślę, że grzebanie się w tym temacie w nieskończoność nie pomoże Muratowi...Co najwyżej zakwasi ten wątek już kompletnie i sprawi że kolejne (czytające), ewentualne domki będą się bały wogóle zapytać o psa... Wydaje mi się, że trzeba raczej zadbać by kolejne domki odebrały psa jak najlepiej. Czy ktoś pomyślał, że dobrze było by Murata np. wykąpać i ostrzyc ???????????[/quote] Sądzę, że jeżeli ktoś jest odpowiedzialny i naprawdę chce pomóc, nie będzie miał oporów przed zapytaniem i kontaktowaniem się z nami osobiście. A szczerze mówiąc, wolałabym, żeby się wszystko wyjaśniło. Sugerowałaś wcześniej, że to my odstraszyliśmy panią chcącą wziąć Murata. Jeśli tak by było, to zdarzyłoby się to pierwszy raz od wielu lat. Wolałabym, żeby osoby zainteresowane Muratem czytając ten wątek i wypowiedzi odnośnie odstraszenia p. Marioli przez nas, miały świadomość, że adopcjami zajmujemy się od lat wielu i wiele osób, które adoptowały psy, są zadowolone. Częśc tych osób jest tu na dogomanii i pomagają nam z następnymi psiakami. P. Mariola była zapytana raz jedynie, czy jest możliwość wcześniejszego zabrania psa (problemy z DT, a w Kielcach wiadomo, ile jest psiaków na tymczasie). Pytania w czasie rozmów na temat adopcji to rzecz naturalna. Jeśli miała jakiekolwiek powody rezygnacji z psa, powinna to zgłosić nam, aby było to dla nas zrozumiałe i żebyśmy byli jak najwcześniej powiadomieni. Poza tym już w ogóle mało z tego rozumiem, ponieważ Wanda napisała faktycznie, że pewne rzeczy są nieoczywiste, że adopcja może nie dojść do skutku. Fusica wyjaśniła te rzeczy. Ale Wanda pisze teraz, że było inaczej niż pisała Fusica? Mam mętlik w głowie i przysięgam, że nic z tego nie rozumiem. Murat jest u starszych ludzi w Suchedniowie. Nie mamy z nim w tej chwili osobistego kontaktu. Tak więc nie ma możliwości ostrzyc go, ci ludzie nie mają też pewnie aparatu fot. (zapytam w sprawie zdjęć, czy da się coś zrobić). Nie mamy tu zbyt szerokiego pola do działania, w ogóle mamy małe możliwości. Murat został zabrany do Suchedniowa, bo szykowała się adopcja. Potem już nie mógł wrócić do Kielc. Znacie sytuację - Gosia już nie żyje - jeśli zabierzemy psa, nie możemy go oddać. A na odległość niewiele da się zdziałać. Najważniejsze jest to, że Murat nie jest w kojcu, a to pies z bloku. Narazie poprostu cieszę sie, że chwilowo jest bezpieczny. Póki co mam problem, żeby sprawdzić, czy Bazyl dogada się z psami. KaLOlina, dzięki za rady, na szczęście ja to wszystko wiem. ;) Pracuję z psami i mam własne stado. Wiem, że nie należy się mieszać w psie dogadywanie się (aczkolwiek to zależy od wielu czynników). Bazyl jednak to pies, który używa zębów, a w starciu z niewielkim psem (a z takim miałby mieszkać), mały byłby w sytuacji nie do pozazdroszczenia. Poza tym, nie można liczyć, że osoba biorąca Bazyla, która ma tylko jednego psa, ma na tyle doświadczenia, żeby sobie poradzić. A Ciechanów jest tak daleko, że jeśli pies będzie musiał wrócić (nie mówiac już o tym, że ma możliwość powrotu już tylko do hotelu), będzie tragedia. Z takiego powodu psy już do nas wracały, również z daleka (Wrocław - pies atakował adoptowaną przez panią sukę) i to stanowiło solidny problem. Dlatego musimy wszystko sprawdzić. Z tym, że Bazyl był nienajlepiej prowadzony przez Gosię i zamykany w łazience. Do tego ma 12 lat. Jego zachowania wobec drugiego psa w domu mogą być złe, a mógłby zmienić tylko spec. Sądzę, że ciągłe pilnowanie psów mogłoby być dla tej pani bardzo uciążliwe. Nie wiemy, jaki jest ten drugi pies i jak zachowuje siena swoim terenie. Nie wiem, czy pani umiałaby rozdzielić psy w razie, gdyby doszło między nimi do walki. Aktualnie mam problem z załatwieniem spaceru z Bazylem, bo w tej chwili o wszystko trzeba prosić ludzi zajmujących się mieszkaniem, a oni niekoniecznie chcą iść nam na rękę. nie chcę wypowiadać się na temat zachowania bayzla wobec psów póki tego nie sprawdzę. Widziałam, jak gryzł drzwi łazienki, gdy Murat przechodził obok. Bayzl chce być z ludźmi, ale z drugim psem w domu prawdopodobnie będzie w konflikcie. Dlatego może nic nie wyjść z tej adopcji. W każdym razie jesteśmy z tą panią w kontakcie. Murat sprawdziłby się w tych warunkach, ale niestety ta pani go nie chce. Fusica, czy jest szansa, że ta pani z warszawy zdecyduje się na Murata? Rozumiem, że się namyśla, ale stresuję się, co będzie jak pies straci DT.
  8. [quote name='wanda szostek']Przypomnijcie mój wpiś na wątku. Delikatnie Wam sugerowałam, że nie mam zaufania do p. Marioli. Nikt jednak na to nie zwrócił uwagi. Prosiłam, aby dom został dobrze sprawdzony i polecałam supergogę.[/quote] Owszem, ktoś zwrócił uwagę i w rozmowie telefonicznej to się zaczęło potwierdzać. Stąd miałą mwątpliwości. Domek miał być sprawdzony. Ale najlepsze i nadokładniejsze sprawdzenie nie zapobiegnie czasem powrotowi psa do miejsca, skąd został zabrany, co ma miejsce dość często, gdy psa bierze się z litości, która szybko przemija. Elainfo, nie wiem, jaka jest Twoja wiedza na temat tej pani. Może znasz ją lepiej. Może i warunki na psa ma super. Ale psiaki potrzebują opiekunów, których decyzje są przemyślane i którzy ponoszą konsekwencje swoich decyzji. Musimy mieć pewność, że pies nie wróci do nas. Murat i Bazyl nadal nie mają domu :-(
  9. Dlaczego nikt nie chce Szarotki?:shake: Przeciez ona jest taka kochana i śliczna. :niewiem:
  10. Potrzebny jednak mi będzie grzeczny pies, samiec. :p Bo chcę sprawdzić, czy dogadam Bazyla z takowym. Mam usiebie jednego, ale staruszek ma problemy z chodzeniem, więc go nie zabiorę nigdzie. :-(
  11. Wczoraj dostałam od Kariny namiary na panią, ale chyba aż z Ciechanowa, która chciałaby adoptować Bazyla. Problem polega na tym, że ma drugiego psa i koty. Bazyl nie akceptuje innych psów, szczególnie samców. To zbyt daleko, żeby jechać sprawdzić, co się stanie i wrócić z psem. Dlatego w tygodniu postaram się, o ile uda się to załatwić z kimś opiekującym się mieszkaniem Gosi, zabrać Bazyla na spacer i sprawdzic go. Możliwe, że przydałby mi się ktoś z innym niewielkim psem, w miare spokojnym. Więc jak ktoś moze mi pomóc, to czekam na zgłoszenia. Jak nie będzie dobrze, to postaram się z Bazylem troszkę poćwiczyć, wypróbować, czy w ogóle w krótkim okresie czasu da siego oswoić z psami, bo moim zdaniem to jest spowodowane złym jego wcześniejszym prowadzeniem. Z tym, że pies ma 12 lat i wszelkie zmiany raczej nie nastąpią z dnia na dzień, a pani, która chce psiaka, nie ma chyba na tyle doświadczenia, żeby sobie poradzić. Pytana była, czy w razie, gdyby bazyl się nie nadawał do jej domu, wzięłaby Murata. Ale niestety Murata nie chce.
  12. Czekam i czekam, aż Szarotka znajdzie domek i Frania z córeczką też. :-(
  13. Ważne, że nie jest sama. Czaruś tak długo czekał na domek, to mu się należy coś od życia. :p A czy niemiecki domek psiaka jest dobrze sprawdzony i pewny?
  14. [quote name='Fusica']Zgadza się, domek jest w fazie zastanawiania się... i barzo dobrze, bo za odruchem serca musi iść też rozsądek. Zdradzę tylko, że domek jest z ogrodem i dwiema małymi suniami.[/quote] Oczywiście, w pełni się zgadzam. To bardzo mądres stwierdzenie. bardzo dużo psiaków wraca z adopcji, jeśli są zabrane tylko pod wpływem odruchu serca. :roll: A zdradź mi tajemnicę, czy to nie Ty jesteś tą osobą, która zareklamowała Murata na spacerku z psem? :p :cool3: Bo "posądzaliśmy" o to panią, która wzięła kotkę Gosi, ale coś czuję, że to był mylny trop... ;) :lol:
  15. To możliwe. :-( Niektóre psy mają tez paniczny lęk przed smyczą, bo były kiedys przywiązane w lesie do drzewa. Z takimi psiakami warto zaczynać chodzenie na smyczy od szelek (bo mają lęk przed obrożą i zaciskiem na szyi) i jedzonkiem zachęcać, bez napinania smyczy. Na pewno się uda. :p
  16. Oby się udało. Szarotka już zbyt długo czeka na domek. Sunia już dorośleje, a tu nikt jej nie chce.
  17. Wczoraj nie miałam dostępu do Internetu, więc piszę, co wiem teraz :p Pani, która dzwoniła w sprawie Murata jeszcze sie nie odezwała. Powiedziała, że musi się zastanowić, ponieważ nie planowała psa i nie jest przekonana, czy da sobie radę. W każdym razie nic nie deklarowała. Jak się odezwie ,dam znać. Domu szukamy mu nadal. Wczoraj z Mojego Psa dzwoniła do Kariny pewna pani w sprawie Bazyla. Małgosia do niej oddzwoniła. Szalenie miła i wrazliwa, niestety nie dzwoniła wcześnie jz chęcią zabrania psa, ale z deklaracją, że będzie szukać mu domu, bo bardzo przejęła się jego losem. Tak więc Bazylowi też nadal szukamy domu. Jesteśmy bardzo wdzięczne ludziom z Dt, bo mimo całego zamieszania, obiecali przetrzymywać u siebie Murata dalej. Co prawda nadal na chrapkę na folię w ogródku i starsi ludzie nie dają z pewnością rady za nim nadążyć, ale narazie może tam zostać. Z Bazylem wsyzstk ow porządku narazie, wychodzi z nim na dwór znajoma Gosi, póki nie wyjaśni siesprawa z testamentem, który jeszcze nei został odczytany. Pojawiły się komplikacje, chyba jednak dobre dla psów, bo pojawiła sią inna rodzina Gosi, która na pewno ma prawa do spadku. Owszem, pewnie maja psy gdzieś, ale to przedłuży mozliwość przetrzymania bazyla w mieszkaniu i możliwe, że da szansę na dowiedzenie sie, kto jest odpowiedzialny za opiekę nad zwierzętami.
  18. Fusica, ależ Ty nie masz za co przepraszać. Nie chodziło o ustalenie konkretnej daty, tylko o poinformowanie nas, za ile pies będzie mógł być zabrany. Wiesz sama, jak jest z tymczasem, choć może nie wiesz, jak jest u nas. Sytuacja w przypadku Murata i Bazyla jest wyjątkowa. Grozi im kieleckie schronisko. Jak hotel się opłaca, to też trzeba mieć pieniążki na określoną ilość dni. A dostaliśmy od p. Marioli dość płynną odpowiedź. Niezależnie od tego, co z nią ustalałaś, to my mieliśmy jej zawieźć Murata i Małgosia rozmawiała z nią osobiście i nie sądzę, żeby p. Mariola nie powiedziała, kiedy dokładnie może zabrać psa, bo Ty poinstruowałaś ją, żeby nie mówić.:p I tak musiałaby dograć na spokojnie z Małgosia, bo ona miała jechać do Poznania. Chodziło o podanie, kiedy będzie gotowa na odebranie psa i to właśnie nie było oczywiste, przypuszczam, że z tego powodu, że już nie była pewna co do psiaka, bo z takimi rzeczami się spotykałam. To nic nowego. To już nieistotne. Murat nie ma domu. :-( A miło byłoby, gdyby p. Mariola od razu, kiedy zmieniła decyzję, zadzwoniła do Małgosi, bo ona ma na głowie Murata i powiedziała jej, żeby sprawa była oczywista, powód był wiadomy, a Małgosia mogła ogłaszać Murata i zbierać namiary na osoby nim zainteresowane. Rozumiem, że p. Mariola ma do Ciebie zaufanie, ale to my zostaliśmy z dużym problemem na głowie i byłoby szybciej, gdyby zadzwoniła od razu. W sprawie Murata zadzwoniła pewna pani z Warszawy. Powiedziała, że dowiedziała się o nim na spacerze z psem od kogoś na ulicy. Ktokolwiek to był - bardzo dziękuję :p Taka forma ogłoszeń, jak widać również działa. Ta pani ma się zastanowić i przyjechać zobaczyć Murata. Ale to nic pewnego narazie, póki co nic nie deklarowała, więc dalej ogłaszamy.
  19. Dziękuję za dobre wieści i ogłaszanie :p
  20. Opisy wyprodukuję. Telefon do Małgosi i takie ogólne opisy na pierwszej stronie.
  21. KaLOlina, dzięki. To, ile osób interesuje się tą sprawą, daje jakąś nadzieję. Faktycznie wielkosć Murata utrudnia znalezienie mu DT, ale w tej chwili brakuje miejsc nawet dla małych stworzonek. :-( :-( :-( Asia-s, jestem Ci bardzo wdzięczna. Bazyl wciaż jeszcze przebywa w mieszkaniu i mam nadzieję, że uda sie go tam przetrzymać jak najdłużej, co obniży koszty jego utrzymania. Murat jeszcze jest w DT. W razie czego na Bazyla czeka hotel w Warszawie, gdzie będzie miał opłacane tylko jedzenie i weta, nie sam pobyt. Potter zgłosiła też dla niego miejsce w przytulisku w Jędrzejowie (byłoby taniej pewnie i bliżej). W każdym razie narazie mam nadzieję, że psy uda sie jeszcze troche przetrzymać tam, gdzie są, bo w hotelach mogą przebywać bardzo długo. Jeśli się nie uda, to wtedy będziemy kombinować. A pieniążki na hotel już można przygotować. O hotelu u Mosii słyszałam dużo dobrego, ale staram się robię tak, żeby psy były jak najbliżej jeśli nie Małgosi, to kogoś od nas, kto może je odwiedzic, przewieźć itd. Póki co trzymajcie kciuki, żeby dało sie je przetrzymać jak najdłużej tam, gdzie są i żęby choć Murat jak najszybciej znalazł domek. Możecie przesyłać do mnie na [EMAIL="eruane@interia.pl"]eruane@interia.pl[/EMAIL] informacje, gdzie zamieściliście ogłoszenia, a ja to zbiorę na pierwszej stronie.
  22. Malawaszka była wcześniej informowana przeze mnie o Muracie. W tej chwili napisałam jej na gg, że pies znów nie ma domu. Co do decyzji, co się stanie z Muratem, to należy ona tak do koleżanki Gosi - o takim samym imieniu zresztą, jak i do mnie, a także do Was. Pies nie należy już do nikogo. DT straci lada chwila. Ja staram się ogarnąć całość, kontaktować ze sobą ludzi, Małgosia odbiera telefony od chętnych na psa (których aktualnie brak) i załatwia sprawy tu na miejscu, kupuje karmę, stara się dogadać z osobami, które w tej chwili w sprawie mieszkania mają coś do powiedzenia, wcześniej opiekowała się Gosiaw szpitalu. Tego nie obemie jedna osoba, ani też nie chciałabym, żeby na jedną osobę spadła decyzja. Na równi ze mną decydują tu inni nasi świętokrzyscy "działacze", więc i Gem, Erka, Majaa, Potter itd. Przy okazji - Potter zajmuje się sprawą od strony prawnej. Niestety, jak twierdzi, nie wygląda to dobrze i pisma, jakie wysyłała do prawniczki Gosi nic nie zdziałały. W każdym razie każdy i każda z Was tu ma coś do powiedzenia. Fusica, jak napisałam - zdarza się - nie Twoja wina. Szkoda, że wcześniej nie napisałaś, jaki był powód braku ustalenia terminu odbioru Murata przez p. Mariolę, aczkolwiek nie jest to chyba pełna informacja i niepotrzebnie bierzesz za to odpowiedzialność. Małgosia pytała tą panią o termin i była to dość płynna data (1,5 - 3 tyg. licząc od dnia jakiś tydzień temu, kiedy to Małgosia rozmawiała z p. Mariolą). P. Mariola mogła wtedy poinformować, że data ma być ustalona po wizycie przedadopcyjnej, aczkolwiek wybór daty był bardzo istotny z uwagi na osoby z DT Murata, które musiały wiedzieć do kiedy muszą psa mieć u siebie. Nie chodziło o bardzo konkretną datę, tylko określenie w przybliżeniu w których dniach Murat może być zabrany. Tego, że p. Mariola nie odpowiedziała na nasze wątpliwości nie można tłumaczyć brakiem wiedzy na temat logowania się, ponieważ mogła poprostu do Ciebie napisać tekst skierowany do nas, który wkleiłabyś nam tu, jak poprzednie. Wtedy nie byłoby wątpliwości, domysłów, strachu i obwiniania się, niepotrzebnych nieporozumień. Nie wiem, jaki był powód zmiany zdania p. Marioli. Mamy jej nie osądzać - każdy pewnie wie swoje. Ale Małgosia została dość szybko osądzona jako osoba powodująca możliwą niechęć p. Marioli do adopcji i to mi się nie spodobało, bo nikt nie słyszał jej rozmowy z p. Mariolą. A wątpliwości jednak były... Pani Mariola pewnie o tym wie, ale Murat znalazł się teraz w tragicznej sytuacji. gdyby nie rzekoma adopcja, pozostałby pewnie w mieszkaniu swojej zmarłej pani. Ponieważ adopcja była w zasadzie pewna, Murat został zabrany z mieszkania, co miało zapobiec jego zniknięciu i jednocześnie dało możliwość przygotowania go to tej adopcji. Jednak osoby z DT miały powiedziane, że pies tam pozostanie określony czas (z określeniem czasu był problem, przez co Małgosia mogła jawić się jako osoba niewiarygodna, wcale nie mająca domu dla Murata, a to spowodowało problemy). Teraz nie wiem, co się z Muratem stanie. Nie ma możliwości powrotu do mieszkania swojej zmarłej pani - nie ma już odwrotu. DT prawdopododbnie lada dzień już nie będzie aktualny i psa będzie trzeba zabrać. Tak więc sytuacja jest tragiczna. Proszę więc o ogłaszanie psów, gdzie się da. Mam nadzieję, że Murat nie skończy w kieleckim schronisku, bo to byłby następny horror.:-( :-( :-(
  23. Fusica, nie przejmuj się. Zrobiłaś, co mogłaś i za to Ci bardzo dziękuję.
  24. Jeśliby czytała, to na pewno napisałaby nam coś o terminie zabrania Murata bez pośredników i telefonów, kiedy była jeszcze pewna co do jego zabrania. Tak mi się wydaje... Ale ja już nic nie wiem. Nie rozumiem ludzi. Pilnie ogłaszamy Murata i Bazyla!
×
×
  • Create New...