Jump to content
Dogomania

MonikaP

Members
  • Posts

    3601
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by MonikaP

  1. A Goś na to wszystko patrzy...patrzy i a to się śmieje, a to łzami zalewa...Mam rację?
  2. Łomaaatkoooo!!!!:lol: :lol: :lol: :evil_lol: :evil_lol: :evil_lol:
  3. Przyznam,że i mnie jest nieco łzawo.... Pamiętam Zuzię zza krat, gdy patrzyła na mnie takimi przerażonymi oczkami....i pamiętam jej dziką radość, gdy parę razy weszłam do jej boksu na kwarantannie i po kryjomu dawałam jej chrupki dla szczeniąt....i pamiętam jej płacz, gdy musiałam odejść... I wreszcie - pamiętam uśmiechnięty jamniczy pyszczek, gdy tuliła się do Goni albo gdy ganiała z moją Tośką...
  4. Zrobiłam coś na kształt ogłoszenia-plakaciku, po który - do drukowania i rozwieszania - można się zgłaszać do GoniP i do mnie ! Chyba,że ktoś go nam "przekształci" tak, by był dostępny w tym wątku... ;-)
  5. Oj, ja bym nie powiedziała, że olewa :evil_lol: - u mnie najpierw próbowała gonić Pysię w ogrodzie, a potem wsadziła nosek w futro Groszka - biedak nie wiedział, co o tym myśleć, ale z godnością się wycofał - bez paniki, bez zbędnych ruchów, ale z wyjątkową czujnością na pyszczku :roll: :evil_lol: .
  6. No cóż, moja droga, teraz musisz rzeczywiście uważać na Bąbla, bo mu Zuzia zrobi sałatkę z noska :cool3: .
  7. No tak, tak, ja po prostu szkolę jamniki do walk :diabloti: !
  8. Oj, to się zmartwiłam tym bólem brzuszka u Zuzi, bo wprawdzie u mnie nie chciała zrobić kupki, ale też nie było po niej widać jakiegoś dyskomfortu. Nie wiem, czy zdjęcia, które robiłam, nadają się do czegokolwiek, bo uchwycić taką małą "torpedę" jest niemal niemożliwe :evil_lol: . Zuzia przez pierwszą godzinę była bardzo przestraszona, nie chciała schodzić z rąk. Potem, gdy dostała piłkę,nagle wstąpił w nią mały diabełek i zaczęła gonić się z Tosią (której jeszcze chwilę wcześniej tak się bała, że nie śmiała zrobić kroku), skakać jej do fafli, szczekać na nią, wyrywać sobie jakieś szmatki itp. :evil_lol: Potem do pokoju wszedł mój synek z paczką chipsów i....musielibyście to widzieć - dwa psy - jeden duży, drugi mały, chodzące za nim krok w krok i patrzące z minami wytrawnych "żebraków" na jego ręce! A Zuzia w końcu rozbrykała się na całego, biegała za jednym psem, za drugim, potem za Jędrkiem, a nawet próbowała gonić koty! :lol: Poza tym kradła kapcie, próbowała je nawet zdejmować z naszych nóg, biegała jak mały dziki dzik, a potem padała na legowisko Tośki, odpoczywała chwilę i pędziła dalej. Postaram się później wstawić tu jakieś zdjęcia ;-).
  9. Aniu, nie wiem, w jakim jest wieku i obawiam się, że tego się tak łatwo nie dowiemy, zwłaszcza, że jest to pies bardzo zaniedbany. Pazury są zawinięte i chyba nawet powrastane - przynajmniej tak wyglądają.
  10. [quote name='pitbull4133']wiadomo juz cos o mastifku?był ktos w schronisku? No ale co ma być wiadomo? Pies jest na kwarantannie. A ja bardzo proszę o nie dzwonienie do schroniska i nie przyjeżdżanie tam z pytaniami na jego temat. DLA DOBRA SPRAWY.
  11. Dokładnie to samo usiłuję Goni od dłuższego czasu nakłaść do głowy :evil_lol: . Może obie, Aniu, coś tu zdziałamy i Gosia wyluzuje? ;-)
  12. Biedny pies potrzebuje kogoś, kto kocha tę rasę, wie, jak z nią postępować i jak ją pielęgnować!!!!
  13. Kochany ten Maksiu...A wiecie, że wczoraj dostałam maila od jakiegoś zrozpaczonego Pana, któremu zginął podobny piesek?.... Już nawet myślałam,że to Maksiu, ale niestety...:-(.
  14. Jest już na molosach. Proszę tylko o nie dzwonienie w jego sprawie do schroniska.
  15. Pierwszego dnia zobaczyłam tylko wielką, niezbyt kształtną głowę i rozgoryczone spojrzenie... A potem ostrzeżenie - "nie zbliżaj się do mnie, nie chcę mieć z Tobą nic wspólnego!". Tak długo, jak stałam przy jego boksie, tak długo szczekał, nie wychodząc nawet z budy. Pracownicy się go boją, wsuwają tylko do boksu miskę z karmą i uciekają... Następnego dnia....magiczne słowo "CHRUPKI" zadziałało - ociągał się, ale jednak podszedł, zjadł garść suchej karmy, a potem przyglądaliśmy się sobie nawzajem... Opis jest tu zbędny, wystarczą zdjęcia... Wczoraj gdy usłyszał, że go wołam, wyszedł z budy już całkiem chętnie, machał ogonem i szczekał, gdy tylko próbowałam odejść. Obwąchał mi dłoń, już, już prawie brał chrupki z ręki, ale przyznaję, że stchórzyłam, mając na wysokości twarzy tę olbrzymią głowę :oops: ... Na razie jest na kwarantannie, ale gdy tylko z niej wyjdzie, PILNIE potrzebny jest mu dom, choćby tymczasowy, najlepiej u miłośnika rasy, który go będzie umiał wypielęgnować i odchuchać. I, podobnie, jak w przypadku Parysa, proszę o zachowanie wyjątkowej ostrożności przy pisaniu postów.
  16. Jewko, prosiłam Cię parę postów wcześniej o maila, ale nic nie dostałam... Zuzia jest pod opieką naszej fundacji, a więc obie z Gonią jesteśmy "kompetentne" ;-).
  17. O, a ja szybko wstawiam zdjęcia, zanim Dogo znów padnie!
  18. Właśnie wróciłam od Zuzi :-). To jest, chciałam powiedzieć, od Goni :evil_lol: . Mam w aparacie parę zdjęć, ale muszę zaczekać, aż zwolni się drugi komputer, bo tam mogę je przegrać. Kocham jamniki! :loveu:
  19. Przypominam,że jest to wątek adopcyjny jamniczki Zuzi z poznańskiego schroniska. Poza Zuzią na dom - tymczasowy lub stały, na opiekę, leczenie i odkarmienie czeka tam ponad 400 psów. Hala ma więc pole do popisu. Założyła wątek psom z tego schroniska, życzę jej, by choć dla jednego z nich znalazła nowego opiekuna i sądzę, że w tym kierunku powinna zadziałać. I bardzo proszę o pisanie tu tylko na temat adopcji Zuzi.
  20. Basiu, masz świetny pomysł :-)! Ja sama też czekam na jakąś wiadomość od Jewki i jeśli tylko będzie poważnie zainteresowana adopcją Zuzi, będę wdzięczna Adze za pomoc!
  21. Nie zamierzam w tym wątku prowadzić żadnych dyskusji. To wątek adopcyjny małej Zuzi. Zuzinka prosi o dom i o ciepłe kolana :-).
  22. I dodam jeszcze, że to Fundacja Canis et Felis weryfikuje osoby zainteresowane adopcją tej suni. Ponieważ po skontaktowaniu się z panem wskazanym przez Halę doszłyśmy z Gonią do wniosku, że nie będzie on odpowiednim dla Zuzi opiekunem, szukamy dla niej innego domu docelowego.
  23. Witaj, Rymow. Niewiele wiesz, jak widzę, a jeszcze mniej rozumiesz. Kto według Ciebie, jak nie przedstawiciel fundacji formalnie zaadoptował tę sunię? Kim niby według Ciebie jest wspomniany tu Michał? Pod czyją opieką jest teraz Zuzia? Jak to się stało, że wyszła z kwarantanny po 1,5 miesiąca gnicia w mokrej, zimnej budzie? Otóż jest pod opieką Fundacji Canis et Felis, której ja jestem prezesem, a GoniaP - przewodniczącą Rady Fundacji. I tę opiekę finansuje nasza fundacja, a nie Hala.
×
×
  • Create New...