-
Posts
2330 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by BeataG
-
No toteż Asia napisała, że ma na myśli psy zdrowe i młode. Oczywiście, że są psy, którym po prostu nie wolno biegać w jedynkach, nigdy w nich biegać nie będą (z założenia) i nie o takich tu mówimy. Co do psucia motywacji, nie zgodzę się z Tobą. Pies nie wie, że pobiegł źle, jeśli mu tego nie damy do zrozumienia. A na zawodach nie powinno się tego robić. Zawody są informacją dla przewodnika i trenera, informacją o tym, co pies już umie, a nad czym trzeba jeszcze pracować. I pies powinien być tak samo nagrodzony za dyskwalifikację, jak za bezbłędny przebieg.
-
[quote name='Marysia_i_gończy']Dlaczego się posypią? :crazyeye: Nie przygotowałaś ich do A1? :eviltong:;)[/quote] Asia akurat nie miała tu nic do przygotowywania, bo ani z tymi psami nie biega, ani nie jest ich trenerką. Ja też jestem zdania, że nie ma co wiecznie siedzieć w zerówkach, przecież jeszcze niedawno zerówek na zawodach oficjalnych w ogóle nie było (pierwsze były w Łącku w lipcu 2006 r., więc niespełna 2 lata temu). Czy nasze psy są przygotowane do startu w jedynkach, okaże się w Kozienicach. Dlaczego się posypią (tzn. mają duże szanse się posypać)? Ano dlatego, że trenują rzadko (z różnych przyczyn mniej lub bardziej obiektywnych) i do tej pory startowały w 3 edycjach zawodów, przy czym Wiki miała ostatni start prawie 2 lata temu (w rzeczonym Łącku), a Wermut miał te 3 starty w odstępach mniej więcej co pół roku. Co do Wiki nie mogę się wypowiadać, nie mój pies, ostatnio była w innej grupie treningowej niż mój Wermut, więc nie wiem, jak teraz biega. Co do mojego psa - nie wiem, czy potrafi samodzielnie zrobić huśtawkę, jeśli okaże się, że w Kozienicach ani razu jej nie zrobi, to na następne zawody puszczę go dopiero wtedy, gdy na treningu na własne oczy zobaczę, że umie zrobić huśtawkę. Ale klamka zapadła i w zerówkach więcej startować nie będzie.
-
[quote name='ARKA']Czy uwazasz, ze w schronikach suki z cieczkami nie sa bezposrednim zagrozeniem zycia, dla innych psow? Ciaza jako taka nie jest zagrozeniem zycia, kiedy nie wiadomo jak duzy pies ja pokryl i kiedy?[/quote] Ba, żeby to właśnie w schroniskach dokonywano kastracji! Ale przede wszystkim takie decyzje podejmują osoby do tego nieuprawnione w stosunku do psów, które nie są w schronisku. Tak jak w przypadku autorki tego wątku. :angryy:
-
Zabieg jest ratujący życie tylko wtedy, kiedy jest wykonywany w momencie bezpośredniego zagrożenia życia i dla usunięcia tego zagrożenia. :angryy:
-
[quote name='Han Sharn']Natomiast nie zaryzykuję wystawiania szczeniaka na łańcuszku.[/quote] No to oczywiste chyba, że najpierw trzeba psa nauczyć chodzić i biegać na łańcuszku (na ringówce zresztą też). Zaczyna się przecież od nauki chodzenia i biegania w zwykłej obroży. :evil_lol:
-
Mój pies do 15 miesięcy był wystawiany na ringówce, ale odkąd mu urosła obfita kryza, jest wystawiany na łańcuszku. Po prostu psy z obfitą kryzą w ringówce wyglądają koszmarnie, tylko na łańcuszku prezentują się dobrze. Nie zawsze łańcuszek jest narzędziem kaźni. :eviltong: :evil_lol:
-
[quote name='sylvvia']FikuMiku dziękuje za kolejna fotkę;) i czekam na więcej:cool3: a są na pewno bo dzięki jednemu paparazzi zaliczyłyśmy piękną zwiewke z toru:diabloti:[/quote] Czyli Twój pies w czasie biegu też umawia się z fotografami na sesje zdjęciowe? Zupełnie jak mój Emil. :evil_lol:
-
Uśmiecham się o foty i filmiki z przebiegów mojego psa, to będzie jego pierwszy start w A1. :loveu: Znakiem rozpoznawczym jest to, że biega z Robullem. :evil_lol: Zresztą nie mam nic przeciwko fotom wszystkich terwików, jak leci - swojego rozpoznam zawsze, a na rodzinkę i znajomych też też chętnie popatrzę. :)
-
Chyba jednak się nie składa. :evil_lol: Bo to dotyczy nie "hodowli psów", tylko "hodowli psów rasowych". :eviltong:
-
[quote name='Marysia_i_gończy']K Donum Cordis (tylko która?)[/quote] Obstawiam, że Kyoko (czyli rodowodowo Kalliope).
-
[quote name='M&M']Ja mam jeszcze trzy pytania do p. Beaty - 1. co w przypadku znecania sie nad zwierzeciem jest zapisane w naszym prawie? odebranie, czy upomnienie, a moze grzywna? i jak potwierdzic, ze bylo sie swiadkiem - czy moja relacja wystarczy? 2. istnieje u nas wiele targow koni sprzedawanych na rzez. wiekszosc z nich (koni) jest zaniedbanych w razacy sposob, na samym targu, gdzie nastepuje zaladunek, dotkliwie sie je bije. czy nie ma w prawie zapisu, ktory pozwolilby te w widoczny sposob krzywdzone odebrac? realna sytuacja przedstawia sie tak, ze pojedynczy ludzie czy aktywisci z organizacji prozwierzecych wykladaja pieniadze z wlasnej kieszeni, aby te konie odkupic od chlopow. (tym samym wzbogacajac zwyrodnialcow.) 3. czy zwierzeta w laboratoriach, takze psy, nie sa chronione zadnym prawem? czy jest jakis paragraf, ktory dopuszcza poswiecenie zycia i zdrowia zwierzecia na uzytek np. firmy produkujacej kosmetyki? bede bardzo wdzieczna za odpowiedz.[/quote] Na wszystkie 3 pytania masz odpowiedzi w ustawie o ochronie zwierząt. Przypominam, że ustawa nie stanowi wyłącznie o zwierzętach domowych, choć chyba mało kto z psiarzy przeczytał ją do końca. ;) W ustawie jest też zapisane, jakie kary grożą za znęcanie się nad zwierzęciem. Co do procedur nie potrafię Ci odpowiedzieć, bo nie zajmuję się prawem karnym (jako radca prawny, a nie adwokat, nie mam takich uprawnień). Więc nie chciałabym wprowadzić Cię w błąd. Czy Twoje zgłoszenie sprawy jako świadka wystarczy do wszczęcia postępowania przygotowawczego? Tak. Czy wystarczy jako dowód do oskarżenia i ukarania sprawcy? Nie wiem, o tym zadecyduje policja/prokuratura, a następnie sąd, jeśli sprawa przed sąd trafi (może zostać umorzona na etapie postępowania przygotowawczego, np. z braku wystarczających dowodów).
-
Niki-lidka, brawo! :multi: Nawet jeśli tylko Ty jedna zrozumiałaś to z tego wątku, to warto było poświęcić czas na pisanie w nim. Choć oczywiście mam nadzieję, że takich, którzy zrozumieli, będzie więcej. :)
-
Opodatkowane jest nie prowadzenie hodowli psów, lecz posiadanie psa reproduktora/suki hodowlanej. Dochód określony przez ustawę jest zryczałtowany i wynosi niecałe 30 zł rocznie od 1 reproduktora/suki hodowlanej, zryczałtowany podatek niecałe 7 zł. Nie składa się deklaracji o dochodach uzyskanych z hodowli psów.
-
Nieprawda. Magda nie jest "upoważnionym przedstawicielem organizacji społecznej", o ile dobrze zrozumiałam. Więc ona nie może tego zrobić, może tylko zgłosić sprawę do TOZ, Straży dla Zwierząt lub innej organizacji tego typu i to przedstawiciel tej organizacji może to zrobić, zawiadamiając burmistrza lub prezydenta miasta. Nie można walczyć z bezprawiem, samemu łamiąc prawo!
-
[quote name='Charly']E..nie ma takiego srodka. ten "srodek" dobrze widac szczegolnie w okresie wakacyjnym. Szczegolnie wtedy pieski "maja to do siebie ze sie przemieszczają" (do lasu na drut, do jeziora w worku lub na sam srodek autostrady)i szczegolnie wtedy wlasciciele nijak ich odszukac nie moga:niewiem:[/quote] Nie mówimy o psach, które są przywiązane w lesie czy wyrzucone w worku do jeziora. Mówimy o psach, o które ktoś się upomniał. A skoro się upomniał, to mu na tym psie zależy. A skoro mu zależy, to go nie porzucił. Takiego psa przywiązanego w lesie czy wrzuconego w worku do jeziora można uznać za porzuconego. Ale nie można psa biegającego za sukami uznać z mety za porzuconego. A nawet jeśli pies zostanie w dobrej wierze uznany za porzuconego, to należy zweryfikować to domniemanie, gdy zgłosi się po niego właściciel. Bo sam ten fakt, że właściciel odnalazł psa i chce go odebrać (choć musi się liczyć z koniecznością pokrycia nakładów poniesionych na tego psa przez inną osobę), oznacza, że domniemanie było fałszywe. :angryy:
-
[quote name='G.Lindenberg']Ale świetnie Pani wie, że w stosunku do liczby psów trafiających do schronisk liczba szukających zaginionego psa właścicieli jest minimalna. I te nieliczne przypadki, o których Pani pisze są naprawdę nieliczne. Zresztą, gdyby właścicielowi zależało, to by wydał 70 zł na oczipowanie psa i sprawa byłaby prostsza.[/quote] Nieprawda. Znam przypadki psów odnalezionych przez właścicieli w schronisku, które miały tatuaż i/lub chip i nikt tego nie pofatygował się sprawdzić. Znam przypadki, kiedy oznakowany pies został adoptowany i to adoptujący odkrył oznakowanie i sam się borykał z odnalezieniem właściciela. Dlaczego tak się stało? Bo ktoś tam uznał, że tak wyglądający, zaniedbany pies nie może być oznakowany. A przepraszam, jakim cudem pies, który się błąkał i trafił do schroniska ma wyglądać, jakby właśnie wyszedł z salonu piękności? :cool3:
-
M&M, stanowczo przesadzasz. Pomyśl logicznie - gdzie głównie działają "wolontariusze"? W miastach. A jak często ktoś, kto chce pozbyć się psa, porzuci go w mieście? Trochę logiki! :angryy:
-
[quote name='G.Lindenberg'] Mniejsze znacznie szkody społeczne są spowodowane tym, że ktoś przedwcześnie odda bezpańskiego psa do adopcji niż tym, że ktoś psa wyrzuca do lasu. Bo w tym pierwszym przypadku pies znajduje nowy dom. W tym drugim - prawdopodobnie ginie. Dlatego trzeba wspierac tych, którzy bezdomnymi psami się zajmują a karać tych, którzy zwierzęta porzucają lub zaniedbują. W opisanym tu przypadku właściciel nie oznakował psa i nie pilnował go. Być może go porzucił a potem zmienił zdanie. Ja bym bronił tezy, że pies bez oznaczenia i biegający wolno jest po prostu psem porzuconym. A Panią, Pani Beato, namawiam do pomocy w stworzeniu lepszych przepisów.[/quote] Zacznę od końca. Nawet najlepsze przepisy nic nie zdziałają, jeśli nie będą egzekwowane. Nasze przepisy są całkiem niezłe. Problem w tym, że mało kto je przestrzega i ich przestrzeganie nie jest egzekwowane. Więc sorry, nie włączę się do pomocy w tworzeniu nowych przepisów, które będą martwe. Natomiast chętnie włączę się do pomocy w egzekwowaniu tych, które są. Teraz co do tego, co zacytowałam wyżej. Tu nie porównujemy, czy lepsze jest przedwczesne oddanie do adopcji, czy wyrzucenie do lasu. Gdyby właścicielka psa porzuciła, to by go nie szukała, a nawet gdyby go znalazła przypadkiem, nie domagałaby się jego zwrotu. Po prostu sporo "wolontariuszy" z dogo (w cudzysłowie, bo tak naprawdę wielu z nich po prostu działa bezprawnie) nie ma świadomości proporcji. [B]Bo więcej jest wśród błąkających się psów tych, które się zgubiły lub zostały skradzione, niż porzuconych. I trzeba się z tym liczyć, że jeśli znajdujemy błąkającego się psa, to ten pies ma właściciela, który się o niego upomni, który ma prawo go odebrać od osoby, która się już uważa za nowego właściciela i ma prawo żądać wynagrodzenia szkody, jeśli takową poniósł.[/B] Oczywiście ma również obowiązek wynagrodzenia nakładów poniesionych przez osobę czy osoby, u których pies przebywał, jeśli osoby te takie roszczenia zgłoszą. Jeśli zaginięcie psa było spowodowane zaniedbaniem właściciela, to ten właściciel oczywiście powinien ponieść za to odpowiedzialność. Ale jest to odpowiedzialność innego rodzaju, na podstawie innej ustawy, przed innym sądem i nie znalazca psa występuje w roli oskarżyciela, tylko prokuratura lub policja. I nie ma to nic wspólnego z prawem własności ani w ogóle z prawem cywilnym. [B]Urwis[/B], proszę bardzo, możesz użyć mojego podpisu. Przy okazji, bardzo trafnie przedstawiłaś problem odnalezienia przez właściciela psa, który został przygarnięty przez osobę do tego nieuprawnioną. [quote]Mnie też przeraża czasem szybkość działań - w szczególności gdy znajduje się rasowego/rasopodobnego pięknego (albo nawet kundelka ślicznego), całkiem zadbanego i odżywionego psa w okresie cieczek lub sukę w cieczce, przetrzymuje się go w domu,po dwóch tygodniach się stwierdza "jakoś nikt jej/go nie szuka,wykastrujemy i szukamy domu". A gdzie właściciel ma szukać psa, w domu wolontariuszy?? Przecież pies oszołomiony zapachem cieczek może przebiec kilometry,a raczej nie zauważyłam, żeby jakikolwiek wolontariusz zaczynał poszukiwania prawowitego właściciela od obklejenia plakatami psa np całej Warszawy, Poznania czy Gdyni:roll: (nie wspominając o bliskich miastach przyległych Sopot,Rumia,Reda, Wejherowo). W schroniskach, jeśli się zgłosi znalezienie takiego psa, to wiadomo, jak jest, pracownik przejrzy, czy nie ma zgłoszenia, jeśli na razie nie ma, to niekoniecznie już będzie miał czas dopisać go do znalezionych.Potem właściciel nawet może przyjść, personel się zmienił i zgłoszenia o znalezieniu w książce nie ma. Faktem jest,że dla prawowitego właściciela, jeżeli pies fizycznie nie trafi do schroniska to szanse właściciela na samodzielne odnalezienie psa drastycznie maleją. [/quote]To kolejna wypowiedź pod rozwagę w gorącej wodzie kąpanych "wolontariuszy".
-
[quote name='G.Lindenberg']Wygląda na to, że trzeba będzie jasno określić w przepisach kiedy i jak można znajdywać psu nowego właściciela. Najwyraźniej jest w tej chwili sprzeczność między ustawą o ochronie zwierząt a Kodeksem Cywilnym, który chyba w zakresie własności zwierząt był pisany za komunizmu. W Niemczech podobno zwierzę bezdomne jest traktowane tak jak przedmiot znaleziony i takim jest przez 6 miesięcy. Termin 2 czy 3 letni jest absurdalny.[/quote] Akurat tak się składa, że te przepisy (łącznie z terminami) zostały żywcem przejęte z Kodeksu Napoleona (czyli obowiązującego do dzisiaj we Francji kodeksu cywilnego). Polski kodeks cywilny opiera się częściowo na Kodeksie Napoleona, a częściowo na niemieckim BGB, przepisy "komunistyczne" dawno z KC wyleciały! [B]To są przepisy chroniące własność, do licha![/B] Własność, czyli najpełniejsze prawo rzeczowe, zagwarantowane Konstytucją! Uznawane w całej cywilizowanej Europie za najświętsze! W Niemczech znalazca rzeczywiście staje się właścicielem znalezionej rzeczy - o ile dopełnił obowiązku zgłoszenia znalezienia do właściwej władzy - po 6 miesiącach od zgłoszenia, chyba że wcześniej znajdzie się właściciel. Taki przepis jest zawarty w niemieckim kodeksie cywilnym. Ale my jesteśmy w Polsce i nas obowiązuje polski kodeks cywilny! Nie ma żadnej sprzeczności między ustawą o ochronie zwierząt a kodeksem cywilnym, bo ustawa o ochronie zwierząt nie reguluje i nie może regulować zagadnień związanych z nabyciem i utratą prawa własności. Do tego służy wyłącznie kodeks cywilny. A przepisy polskiego kodeksu cywilnego dotyczące własności pochodzą jeszcze z okresu przedwojennego i tak, jak pisałam wyżej, oparte są na Kodeksie Napoleona. Sorry, ale to właśnie wyłapywanie, kastrowanie i pospieszne wydawanie psów do adopcji przez osoby do tego nieuprawnione trąci komunizmem. Bo to jest po prostu bezprawie! I mam nadzieję, że właściciele, którzy odnajdą swoje zaginione psy i nie będą mogli ich odzyskać przez działania takich osób lub w wyniku działania takich osób poniosą szkodę, wytoczą tym osobom procesy. Może takie procesy o przywłaszczenie i rozporządzenie cudzą rzeczą bez upoważnienia (zarówno karne jak i cywilne) i konieczność zapłacenia grubych tysięcy grzywien i odszkodowań Was ostudzą, skoro nie przemawiają do Was ani przepisy, ani elementarna ludzka przyzwoitość. :angryy:
-
[quote name='TuathaDea']Wiem :eviltong:, ale zamieściłem je przewrotnie, bo spotkałem się na dogomanii z powoływaniem się na to "pismo okólne" dla uzasadnienia prawa schroniska do własności psa po 14 dniach. [URL]http://www.dogomania.pl/forum/showpost.php?p=6175657&postcount=154[/URL] Więc należałoby wyjaśnić... ;)[/quote] TuathaDea, wyjaśniam w każdym wątku dotyczącym utraty prawa własności psa i nabycia go przez nowego właściciela, na który trafię. Nie jestem w stanie czytać wszystkich wątków na dogo i prostować bzdur, które ludzie piszą na ten temat. Powtórzę jeszcze raz tłustym drukiem: [COLOR=Red][B]Właściciel ma na odzyskanie psa 2 lub 3 lata (zależnie, czy pies zwiał i się zgubił, czy został ukradziony). Niezależnie od tego, czy pies trafił do osoby fizycznej, czy do schroniska. Przepis o 14 dniach dotyczy kwarantanny w związku z zagrożeniem wścieklizną. Zaginiony lub skradziony pies nie przechodzi na własność schroniska ani kogokolwiek przed upływem tych terminów. Osoba adoptująca psa, którego los przed adopcją nie jest znany, musi liczyć się z tym, że jeśli przed upływem tego 2- lub 3-letniego terminu odnajdzie się właściciel, który udowodni swoje prawo własności i to, że nie porzucił psa z zamiarem wyzbycia się prawa własności (czyli, że pies się zgubił albo został ukradziony, a właściciel go szukał), to będzie musiała mu psa oddać.[/B][/COLOR]
-
Taaaak, przepisy dotyczące prawa własności były w tamtych czasach bardzo osobliwe. Także później, już pod rządami kodeksu cywilnego (z 1964 roku) aż do czasu jego "dużej nowelizacji" w 1990 roku, która zniosła właśnie te osobliwe przepisy dotyczące własności i dostosowała prawo cywilne do zasad obowiązujących w cywilizowanej Europie. Ale teraz mamy rok 2008, w ciągu 18 lat można chyba zauważyć zmiany w prawie? :roll:
-
Te przepisy już dawno nie obowiązują. Żadne "pismo okólne" nie jest już w Polsce źródłem prawa. A 14-dniowy termin bierze się z przepisów weterynaryjnych dotyczących zagrożenia wścieklizną i związanym z tym okresem kwarantanny.
-
[quote name='Niki-lidka']wiec zeby wszytsko bylo zgodne z prawem: w przypadku gdy znajdziemy psa na ulicy bez wzgledu na jego stan fizyczny powinnismy najlepiej odwiezc do schronu,badz powiadomic SM....bo my nie mamy prawa decydowac o jego dalszych losach (kastracja, znalezienie nowego domu) w momencie kiedy bierzemy psa ze schronu powinnismy sie modlic zeby wlasciciel sie nie upomnial przez 3 lata od momentu jak pies trafil do schronu podsumowujac najbezpieczniej tak jakby brac psa ktory w schronie siedzi ponad 3 lata, lub psa ktory zostal oddany przez wlascicieli do schroniska....ewentualnie psa rodowodowego-po tatuazu znalezc wlasciciela i wziac od niego zrzeczenie wlasnosci na siebie? niech mnie ktos kto sie orientuje poprawi...[/quote] Zgadza się. Z tą poprawką, że terminy liczy się od momentu, kiedy pies został ukradziony/zaginął. Jednak my tego terminu nie znamy, dlatego bierzemy pod uwagę datę, gdy pies trafił do schroniska/został znaleziony przez kogoś. Bo mógł zostać ukradziony/zgubić się tego samego dnia lub wcześniej, ale na pewno nie później.
-
[quote name='Niki-lidka']czyli sama sobie podsumuje...ja zrobilam wszystko bezprawnie a moje psy nie sa moje,bo nie potrafie tego udowodnic...:([/quote] No nie do końca. W przypadku psa, którego zawiozłaś do weta i uśpiłaś, gdyby była szansa wyleczenia, to wet by go nie uśpił. Więc gdybyś wezwała SM, to finał byłby taki sam (z tą różnicą, że za uśpienie zapłaciłoby miasto). Jeśli chodzi o Twoje psy, to jak najbardziej są Twoje, bo istnieje domniemanie zgodności posiadania z prawem. Jednak problem byłby wtedy, gdyby Ci się zgubiły, ktoś je przygarnął, Ty byś je chciała odzyskać, a on by nie chciał oddać. Bo wtedy musiałabyś udowodnić, że psy są Twoje. Ale oczywiście mogłabyś to udowodnić. Zeznania świadków (weta, który psy leczy, sąsiadów, a nawet rodziny) to też jest dowód. Oczywiście ten dowód byłby łatwiejszy, gdyby psy były oznakowane. Jednak oznakowanie nie jest jedynym dowodem.
-
Waldku, ja myślę, że to jednak jest odczyn alergiczny na szwy. Mój Emil 2 razy był operowany i za każdym razem takie garby miał. Za pierwszym razem robiłam mu okłady z roztworu sody, za drugim przeszło samo.