Jump to content
Dogomania

BeataG

Members
  • Posts

    2330
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by BeataG

  1. Miumiu, byłam na Twoim blogu. Wygląda na to, że weszłam w trzecie stadium. :evil_lol:
  2. Mój pies (długowłosy belg) też ma wytartą kryzę od obroży i nigdy nie było żadnych negatywnych konsekwencji tego faktu na wystawach, a był wystawiany ok. 30 razy.
  3. [*] Bardzo mi przykro. :-( To Ś.P. sędzia Piotr Śliwka dał mojemu psu BOBa i pierwszego CACIBa, stawiając 17-miesięcznego wówczas gówniarza z pośredniej wyżej od psów i suk z klasy otwartej i championów. Chciałam wystawić u niego Wermuta w lipcu w Warszawie. Niestety już tego nie zrobię... :-(
  4. Według nowego regulaminu wystaw (obowiązującego już ponad rok) wystawiać swojego psa nie może jedynie sędzia i asystent. Reszta obsługi ringu może, nawet na tym samym ringu, na którym pracuje. Jak widać, do niektórych oddziałów znajomość nowego regulaminu nie dotarła. :roll: P.S. Inna sprawa, że już widzę oczyma wyobraźni ten cyrk w wykonaniu mojego psa, gdybym ja była na ringu jako sekretarz, gospodarz albo tłumacz. :evil_lol:
  5. BeataG

    wnętrostwo

    [quote name='Visenna']Skoro to wada genetyczna, to mały ja ma po tatusiu tak?[/quote] Niekoniecznie. Wnętrostwo jest często przenoszone przez suki. Więc może ją mieć po dziadku, pradziadku etc. ze strony matki. Ta wada może wyjść nawet dopiero w dość odległym pokoleniu od psa, który był nią dotknięty.
  6. [quote name='Elitesse']od 1 stycznia 2008 we [B]Wroclawiu[/B] - zgodnie z uchwala Rady Miasta nie trzeba placic podatku od psow[/quote] Od 1 stycznia 2008 podatek od posiadania psów został w całej Polsce zniesiony ustawą (bo tylko ustawa może ustanawiać podatki i je znosić, gmina ustala tylko wysokość podatków lokalnych ustanowionych ustawą). Natomiast gminy mogą uchwalić (ale nie muszą) wprowadzenie opłaty od posiadania psa, która nie jest podatkiem. Czyli Rada Miasta Wrocławia (podobnie jak wiele innych rad miast) nie uchwaliła wprowadzenia opłaty od posiadania psa.
  7. [quote name='RudaPaskuda']no tak, ale jezeli to MOJ pies(ktory jest na smyczy)wyrzadzil innemu psu krzywde ktory byl luzem(chociaz paniusia usilnie wolala swojego jazgotliwego Pimpka)?[/quote] Jeśli Twój pies był na smyczy, to nie będziesz odpowiadać za szkodę. A ta pani może zostać pociągnięta odpowiedzialności z tytułu wykroczenia za niedopilnowanie psa, nawet jeśli on żadnej szkody nie wyrządził.
  8. [quote name='RudaPaskuda']a jeżeli pies nie zwiał i wyrządził szkody bo inne pies do niego podbiegł??[/quote] Jeśli pies, który wyrządził szkodę, był luzem, to jego właściciel ponosi odpowiedzialność. Ponosi winę w nadzorze, bo jeśli nie kontroluje zachowania swojego psa, to nie wolno mu go spuszczać ze smyczy.
  9. [quote name='Asaurus']Jedyne co mnie trochę poraziło to stwierdzenie w ostatnim zdaniu: "Zwalnia nas z odpowiedzialności tylko i wyłącznie wykazanie braku naszej winy", bo w polskim prawie teoretycznie obowiązuje domniemanie niewinności, czyli że trzeba udowodnić winę a nie niewinność, ale najwyraźniej tylko teoretycznie. Jednak tak czy inaczej widzę, że najsensowniej jest jednak wyprowadzać psa na smyczy a bez kagańca, a chyba najlepiej tak jak teraz Baaja wyprowadzam czyli na 7m lince.[/quote] Domniemanie niewinności obowiązuje w prawie karnym, a to jest przepis z prawa cywilnego. Czyli w skrócie - żeby ukarać Cię w tej sytuacji mandatem, policja musi udowodnić Ci winę. Ale jeśli nie chcesz zapłacić innej osobie odszkodowania (cywilnoprawnego) za szkodę wyrządzoną przez Twojego psa, to Ty musisz udowodnić, że nie ponosisz za tę szkodę odpowiedzialności, czyli że szkoda powstała bez Twojej winy. I od razu dodam, że w praktyce można to udowodnić w zasadzie tylko wtedy, gdy winę ponosi ktoś inny (np. pies się zerwał ze smyczy, bo w okolicy strzelali petardami), jeśli pies Ci zwiał, gdy go spuściłeś ze smyczy, to jesteś odpowiedzialny, za szkody, które wyrządzi, jest to tzw. wina w nadzorze. Przy okazji taka drobna wskazówka: W prawie cywilnym też jest zasada, że ciężar udowodnienia faktu spoczywa na tym, kto z danego faktu wywodzi skutki prawne. Czyli jeśli ktoś twierdzi, że jesteś odpowiedzialny za szkodę, to on powinien to udowodnić. Jednak są od tej zasady wyjątki, gdy ustawa przerzuca ciężar dowodu na drugą stronę, a rozpoznać można to po zwrocie "chyba że" i tak jest właśnie w tym wypadku.
  10. Vectra, czytaj uważnie! Piszesz, że należą się wyrazy uznania za to, że właściciel psa nie wyrzucił ani nie przywiązał w lesie - a to byłoby przestępstwo. Nie widzę powodu dla szczególnych wyrazów uznania dla kogoś, kto nie zabija, nie kradnie itp. A to też są przestępstwa. Jeśli będziemy wyrażać uznanie komuś za to, że nie popełnia przestępstwa, to znaczy, że przestępstwo uważamy za normę, a przecież tak nie jest.
  11. Sorry, ale nie uważam, żeby uznanie należało się za to, że dana osoba nie popełniła przestępstwa. Bo pozbycie się psa przez wyrzucenie, przywiązanie w lesie itp. jest przestępstwem.
  12. Dzięki saJo za doprecyzowanie mojej wypowiedzi. :) Jak widać, zupełnie nieźle pamiętałam, "gdzie dzwonią". :evil_lol:
  13. Nużeńce też, zasada mniej więcej podobna. Tylko w przypadku nużeńca choroba rozwija się w wyniku namnożenia, które może nigdy nie nastąpić, a w przypadku robaków zdaje się chodzi o rozwój (w sensie zmiany postaci, a nie zwiększenia ilości).
  14. Ja mówię o tych powszechnie stosowanych. Emil był w schronisku potraktowany Pratelem, u mnie również Pratelem, a następnie Drontalem. Dopiero Aniprazol dał radę, a Aniprazol nie jest powszechnie stosowany. Co do zarobaczenia szczeniąt od suki, która robaków nie ma, ktoś mi to kiedyś tłumaczył, ale dokładnie nie pamiętam. Chodziło w każdym razie o jakąś postać robali, która u suki jest jakby w uśpieniu i szkody nie czyni (a całkowicie usunąć się jej nie da), a uaktywnia się dopiero u szczeniąt.
  15. Ja akurat - na przykładzie mojego własnego psa - mogę przedstawić odwrotną sytuację niż asher. Emil był odrobaczony "na wyjściu ze schroniska" a następnie 2 razy u mnie w domu. Cały czas robił luźne kupy (było nawet podejrzenie niewydolności trzustki), więc zrobiłam badanie kału. Okazało się, że trzustka OK, za to są jakieś robale (nie pamiętam, czy były to włosogłówki, czy tęgoryjce) i lamblie. 5 dni odrobaczania (już ukierunkowanym środkiem), powtórne badanie - robali i lamblii mniej, ale nadal są. Po 2 tygodniach powtórka odrobaczania i kolejne badanie - robali nie ma (z lambliami woziliśmy się w sumie 2 miesiące). Od tamtej pory spokój. Pies był jeszcze odrobaczany w następnym roku razem ze szczeniakiem, ostatni raz, gdy Wermut miał 15 miesięcy (przed kolejnymi szczepieniami). Od tamtej pory (a Wermut ma obecnie 3 lata i 3 miesiące) nie odrobaczam, tylko badam kupy (mniej więcej co 6 miesięcy, jak mnie coś niepokoi, to częściej) i robali ani lamblii nigdy nie stwierdzono u żadnego, a kupy robią modelowe. Powszechnie stosowane środki odrobaczające działają tylko na tasiemce i glisty. Na inne robale i lamblie nie działają.
  16. Zadzwoń do instruktora i zapytaj, czy możesz przyjść z suką w szczycie cieczki. Bo co innego psy, które już są w treningu, ale na pierwszych zajęciach z założenia psy i właściciele nie umieją nic, więc po prostu instruktor może się na to nie zgodzić.
  17. [quote name='onek']Zgadzam sie z Karmi, Kowal20k porozmawiaj raz jeszcze z Tą panią. Najlepiej byłoby się dogadać i dla Was i dla pieska. Nie zawsze oddając psa zawieramy umowę darowizny. Domki tymczasowe - to coś na kształt przechowania, użyczenia. Brak umowy sporządzonej na pismie zawsze rodzi pytanie o wolę stron :)[/quote] Może jednak zostawmy w spokoju domy tymczasowe. :cool3: Z reguły ani osoba wydająca psa do takiego domu, ani osoba przyjmująca nie mają do tego psa żadnych praw. I dzieje się to w tzw. "szarej strefie". Tu sytuacja jest jasna - właściciel oddał psa wraz z książeczką zdrowia, oddał go z konkretnych powodów, z których wynika zamiar oddania "na zawsze", czyli darowizny. W żaden sposób nie zastrzegł, że oddaje psa tymczasowo na przechowanie czy użycza.
  18. Jeśli właścicielka psa zgodzi się darować go z powrotem poprzedniemu właścicielowi, to nie widzę przeszkód, żeby ten się potem "wykazał". Ale zmusić jej do tego nie można, prawo jest po jej stronie. Owszem, praktykuje się coś takiego, że nabywca ma prawo się rozmyślić - ale właśnie nabywca, a nie zbywca. Czyli w przypadku umowy sprzedaży kupujący, a w przypadku umowy darowizny obdarowany. Nie ma takiego prawa ani sprzedający, ani darczyńca.
  19. [quote name='Karmi']Może powiem coś niepopularnego, ale szanse są. Jak sam mówisz ,,umowy nie było" czyli osoba, której darowałeś psa nie dysponuje żadnym dokumentem potwierdzającym własność psa. Takim dokumentem dysponujesz Ty.;) Zostałeś tu szybko oceniony...:roll: Fakt decyzja o oddaniu psa była podjęta zbyt szybko... ale pies spędził z wami 2 lata a z nową pańcią 3 dni. Krytycy zastanówcię się proszę gdzie zdaniem psa jest jego dom...[/quote] Nieprawda, wydał psa z książeczką zdrowia i tym samym zawarł umowę darowizny i ją wykonał.
  20. Umowa jak najbardziej była (umowa darowizny) i została wykonana. Jak kupujesz kawę w automacie to też jest umowa (sprzedaży), jak wsiadasz do autobusu, to zawierasz umowę przewozu, chociaż nic nikomu nie dajesz na piśmie, ani nie mówisz. Zawarłeś umowę darowizny, wykonałeś ją i pies jest własnością tej pani. Może go darować komuś innemu, sprzedać, może również z powrotem darować go Tobie, ale to zależy tylko i wyłącznie od niej i jej woli, Ty nie masz już do psa żadnych praw.
  21. [quote name='joaaa']Hmm!!!!!! Chyba od każdej umowy można odstąpić w ciągu jakiegoś czasu. Tak jest w kodeksie cywilnym. [/quote] Nie od każdej. Odstąpić od umowy można wtedy, gdy prawo odstąpienia zostało zastrzeżone w danej umowie, lub gdy prawo odstąpienia przewiduje ustawa. W przypadku umowy darowizny ustawa nie przewiduje prawa odstąpienia. A już wykonaną darowiznę darczyńca może odwołać tylko w przypadku rażącej niewdzięczności obdarowanego (np. gdyby obdarowany próbował pozbawić darczyńcę życia itp.). Pani, której oddałeś psa, ma rację - to ona jest już właścicielką psa.
  22. Temat jest sprzed 2 lat i autorka była ostatnio na forum 2 lata temu, więc raczej Ci nie odpowie. :cool3:
  23. Dzięki, tego faktycznie nie wzięłam pod uwagę.
  24. [quote name='Flaire']A, jeszcze zapomniałam - z tym zdecydowanie się nie zgadzam. To niewątpliwie jest prawdą dla niektórych psów - może również dla Twojego - ale nie dla wszystkich.[/quote] A możesz to rozwinąć?
  25. Flaire, wydaje mi się, że mówimy o różnych rzeczach. Ja zakładam, że pies, który zaczyna startować w zerówkach, miał do czynienia ze wszystkimi przeszkodami, może jeszcze nie umieć slalomu, koła i huśtawki, bo ich w zerówkach nie ma, ale cały czas trenuje i uczy się dalej. A obserwuję taką tendencję - byle szybciej do zerówek i startujemy w tych zerówkach, ile się da. Jednak czasem warto poświęcić jeden, drugi, a nawet piąty start w zerówkach, a w tym czasie zrobić trening, na którym pies (i przewodnik) uczy się czegoś nowego. A jak już się kilka razy w tych zerówkach startowało, w pewnych odstępach czasu przeznaczonych na treningi, to pora przejść do A1. Jeśli okaże się, że za wcześnie (a o tym się nie dowiemy, jeśli nie wystartujemy), to znowu na jakiś czas odpuścić sobie zawody i trenować nadal, skupiając się przede wszystkim na tym, w czym są problemy. Tak ja to widzę, moim zdaniem ciągłe starty w zerówkach (praktycznie na każdych zawodach, a zawodów ostatnio trochę jest), nie posuwają psa ani przewodnika do przodu.
×
×
  • Create New...