-
Posts
2330 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by BeataG
-
Nie ma za co, miło mi, że mogłam pomóc. Mnie też kiedyś ktoś podał informacje dotyczące wystaw na Litwie, więc teraz po prostu "przekazuję pałeczkę". :)
-
Zwycięzca Litwy, to tytuł przyznawany na jednej wystawie w roku - tak jak u nas Zwycięstwo Polski jest zawsze Poznaniu, tak Zwycięstwo Litwy jest zawsze w marcu w Wilnie. Zwycięstwo danego kraju jest zawsze jedno, chyba pomyliło Ci się z championatem, ale na Litwie dla Polaków nie ma skrótów - pies zarejestrowany w Polsce, nawet jeśli ma championat innego kraju, do zdobycia Championatu Litwy potrzebuje 3 CAC i odstęp między pierwszym a trzecim musi wynosić co najmniej rok.
-
[quote name='mucha__']Mam do was kilka pytań: 1. Na Litwie przyznają jeden CACIB na rase czy dwa?? 2. Trzeba mieć jakies specjalne zaświadczenie od weta by wjechać do kraju? 3. Czy wystawa VILNIUS AUTUMN rozni się czymś od GOLDEN CUP ?? Mam zamiar sie wybrać na tę wystawe a nigdy nie wystawiałam za granicą...mam nadzieje ze ktos mi pomoże. Czytałam kilka wątków na temat wystaw na Litwie itp. lecz wszystko mi się miesza :P[/quote] 1. CACIB jest jeden na płeć, CAC w każdej dorosłej klasie. 2. Na wjazd do kraju nie trzeba mieć nic, bo nie ma już granicy, z Polski na Litwę jedziesz tak jak z Warszawy do Krakowa na przykład. Na wystawie trzeba mieć dla psa paszport z wbitym aktualnym szczepieniem przeciwko wściekliźnie. 3. Tylko nazwą.To są po prostu 2 niezależne od siebie wystawy międzynarodowe w jeden weekend. Czasem na którejś z tych 2 wystaw są przyznawane jakieś dodatkowe tytuły - tak jest np. w marcu, gdzie na sobotniej wystawie CACIB = Zwycięstwo Litwy.
-
[quote name='rodzice']w jaki sposób wyslać zgloszenie , trzeba wydrukowac i wyslac ? bo nic do wyslania droga elektroniczna nie widze ![/quote] Wypełniasz w wordzie i wysyłasz mailem jako załącznik. [quote name='Gazuś']chodzi mi o zgłoszenie w pierwszym i płacenie jak za pierwszy - ale na wystawie, podobno w zeszłych latach tak było. no nic, zgłaszam :)[/quote] Jeszcze 2 lata temu tak było, ale teraz już Litwini sobie życzą płatności przelewem i przesłania potwierdzenia przelewu dokonanego w terminie zgłoszenia. Na wystawie możesz zapłacić oczywiście, ale najdroższą opcję.
-
właśność psa i.... zmiana własciciela itd POTRZEBNE KONSULTACJE Z PRAWNIKIEM
BeataG replied to Dzidtka_Gl's topic in Hodowla
Odpowiedź masz wyżej. Podważyć możesz tylko to, co zostało zastrzeżone w umowie. Jeśli w umowie nie ma żadnych zastrzeżeń (jak prawo pierwszeństwa nabycia, sprzedaż pod warunkiem, zastrzeżenie odebrania psa na wypadek niewykonania określonych zobowiązań z umowy itp.), to z chwilą sprzedania psa nie masz do niego żadnych praw i nabywca może z nim zrobić wszystko, co mu się żywnie podoba, jedyne ograniczenia wyznacza mu ustawa o ochronie zwierząt. -
właśność psa i.... zmiana własciciela itd POTRZEBNE KONSULTACJE Z PRAWNIKIEM
BeataG replied to Dzidtka_Gl's topic in Hodowla
[quote name='Dzidtka_Gl']w umowie ja mam pierwszeństwo kupna psa ( chociaż chodziło tu o zmiane właścicela ) i teraz... czy pies bez mojej zgody może być przepisany np na osobe nie pełnoletnią ale , wg ZKwP może być właścicelem psa za zgodą rodzica.... albo na inna osobę która skończła 18 lat ? albo na kogokolwiek ???? jeśli tak to jak w umowie ująć to by na przyszłość nie dać się tak "wrobić " bo jednak punkt pt pierwszeństwa kupna chroni mnie przed sprzedaniem danego psa konkurencji czy pseudohodowli ale...[/quote] Jeśli masz zastrzeżone w umowie prawo pierwokupu na wypadek chęci odpłatnego lub nieodpłatnego zbycia psa, to nie, ale jeśli tylko na wypadek sprzedaży, to pies może zostać oddany nieodpłatnie innej osobie. Trzeba zastrzec sobie w umowie prawo pierwszeństwa nabycia psa w przypadku chęci jego odpłatnego lub nieodpłatnego zbycia, wtedy - jeśli pies zostanie zbyty (sprzedany lub darowany) innej osobie bez Twojej zgody, to możesz żądać uznania tej umowy za bezskuteczną. Więc jeśli pies zostanie sprzedany/oddany innej osobie bez Twojej zgody i przepisany na tę osobę w ZKwP, to najpierw musisz uzyskać orzeczenie sądu o uznaniu tej umowy za bezskuteczną, a dopiero z tym orzeczeniem możesz domagać się wykreślenia tej osoby z rodowodu psa w ZKwP, gdyż ZKwP nie jest uprawniony do rozstrzygania sporów dotyczących prawa własności. Niepełnoletni może być właścicielem nie tylko wg ZKwP, wg kodeksu cywilnego również. Natomiast jeśli ma mniej niż 13 lat, czynności nabycia psa muszą dokonać w jego imieniu i na jego rzecz rodzice, a jeśli ukończył 13 lat może dokonać czynności nabycia psa (kupić, przyjąć darowiznę) samodzielnie, ale za zgodą rodziców. W ZKwP pies może być zarejestrowany jedynie na członka tej organizacji, a członkiem może być osoba pełnoletnia oraz osoba niepełnoletnia, która ukończyła lat 16. Ta ostatnia za zgodą rodziców. Czyli jest tu swego rodzaju sprzeczność, bo niepełnoletni może być właścicielem psa, ale jeśli nie ukończył 16 lat, to nie może figurować jako właściciel w rodowodzie. -
[quote name='konisia']BeataG czy w Czechach robiłaś diagnostykę ubytku słuchu? W jakim języku się komunikujecie z kliniką? Można po angielsku?[/quote] Robiłam test BAER, ponieważ w rodzinie mojego psa pojawiła się jednostronna głuchota. W sumie zostało przebadanych ponad 30 psów z bliskiej rodziny i wszystkie mają słuch w porządku, więc raczej nie jest to kwestia genetyczna, tylko wynik jakiejś infekcji (zwłaszcza że występowanie genetycznej głuchoty nie zostało dotąd u belgów stwierdzone), no ale żeby to stwierdzić, trzeba było te wszystkie psy przebadać. Można po angielsku, jak najbardziej - my nawet certyfikaty z testu słuchu dostaliśmy po angielsku.
-
Czy rozmnażanie zwierząt bez rodowodu jest karalne?
BeataG replied to Danai's topic in Pseudohodowle
[quote name='Bolesna']Albo może do TOZu zgłosić? Nie powinna tego robić... Bez względu jakie ma zamiary. Mieszanie ras czy mieszańców już jest karalne o ile się nie mylę. Mieszańce powinno się kastrować i sterylizować. A rodowodowych nie mieszać z inną rasą....[/quote] Mylisz się, nie jest karalne. I do TOZu też nie ma co tego zgłaszać - dopóki ktoś się nad psami nie znęca, nie głodzi ich, nie trzyma w zlych warunkach, to TOZ nie ma nic do gadania. Niestety. -
[quote name='Patisa']człowieku, ale szkolenie to nie spacer mający na celu wyhasanie psa!:icon_roc:[/quote] "Człowieku", w moim słowniku nie istnieje pojęcie "spaceru mającego na celu wyhasanie psa"! :evil_lol: Na spacerach też się z psami coś robi. A treningi, jak napisałam, są OPRÓCZ tego. [quote name='Patisa']Do weta codziennie chodzisz, ze drugi pies jest tak strsnie poszkodowany z tego powodu? Czasem biorę do weta oba( gdy idziemy sie profilaktycznie odrobaczać, szcepić itp) czasem idę z jednym ( gdy jakaś dolegliwość) i nie uważam,z ęby ten drugi, który zostaje sobie w domu cierpiał okropne męki w trakcie tej półgodziny- godziny naszej nieobecności.[/quote] Nie mówię, że drugi w tym czasie cierpi, tylko że z nim potem też trzeba wyjść choćby na siusiu, a to zajmuje czas. Więc nie opowiadaj głupot, że przy 2 psach ma się więcej czasu - no, chyba że się z nimi nic nie robi, ale wtedy - tu zacytuję prittstick08 - biedne te psy. :(
-
[quote name='Patisa']A pies to pies, gdy złapie trop to nim podąża, a gdy zobaczy uciekającego zająca to go goni, a przynajmniej próbuje. Coś w tym strasznego?[/quote] TAK! :angryy:
-
[quote name='Patisa']Idąc na spacer z dwoma psami puszczasz je luzem i patrzysz jak wspólnie zaczynają harcować, bawią się same, Ty już nie jesteś konieczna do "wyhasania" aczkolwiek zawsze mile widziana( w trio jest bawić się jeszcze lepiej niż w duecie ;) )!:cool3: Odkąd mam dwa psy mogę w 100% stwierdzić, ze zajmuję się nimi mniej ( mniej pod względem zabaw z moim udziałem, mniej czasu na wybieganie psa itd.). [/quote] Co za bzdura! Kiedy z jednym ćwiczę cokolwiek, choćby chodzenie przy nodze, drugi się snuje. Gdy jednego prowadzę na ślad, drugi musi czekać przypięty do latarni itd. itp. Kiedy wychodzę z dwoma psami, zawsze któryś jest poszkodowany, bo w danym momencie zajmuję się nie nim, tylko tym drugim. Więc żeby każdy dostał taką samą porcję pracy i zabawy, to albo spacer musi być 2 razy dłuższy, albo muszę z nimi wychodzić oddzielnie, co na jedno wychodzi - na 2 psy potrzebuję 2 razy tyle czasu, co na jednego. Albo jeden jest poszkodowany. U mnie niestety jest ta druga opcja - Wermut jest bardziej aktywny, jest psem sportowym (agility i IPO), więc jemu poświęcam więcej uwagi i czasu. Mówię tu tylko o normalnych spacerach, a przecież jeszcze dochodzą treningi, siłą rzeczy pojedynczo. Trening "załatwia" mi spacer z jednym psem, ale potem trzeba wyjść z drugim i też go czymś zająć. Czasem z którymś psem trzeba pójść do weta, to "załatwia" wyjście w celach fizjologicznych, ale też jednemu psu - i zajmuje trochę czasu. No ale w domu czeka ten drugi, z którym też trzeba wyjść... I tak dalej. Ja bardzo chciałabym mieć trzeciego psa, a drugiego belga. Ale wiem, że absolutnie nie mogę sobie na to pozwolić. Teraz poszkodowany jest Emil, gdybym kupiła szczeniaka, poszkodowany byłby Emil, Wermut, a także ten szczeniak. Belgi to bardzo wymagająca rasa. Rok temu miałam przez kilka dni w domu 9-tygodniowego wtedy młodszego brata mojego psa. I przekonałam się, że tak na chwilę to się da, ale gdyby to miało trwać dłużej albo się cyklicznie powtarzać, to zwariowalibyśmy wszyscy czworo - ja i wszystkie 3 psy. Może uda mi się mieć drugiego belga, gdy Wermut będzie miał jakieś 7-8 lat (a Emil odpowiednio 9-10), może... Ale jeśli się nie uda, to nie będę szat rozdzierać. Wermut jest moim ukochanym belgiem, po uwielbianej przeze mnie suce (która miała 2 mioty i więcej już mieć nie będzie), jest dokładnie taki, jak sobie wymarzyłam i na pewno nie zdecyduję się na kolejnego psa jego kosztem.
-
Mój belg ma taką, tylko zamiast bordo jest niebieski [url]http://www.allegro.pl/item409540946_klatka_lekka_transporter_dla_psa_012_96x72x77cm.html[/url] Spokojnie się w niej mieści, tylko przy wchodzeniu i wychodzeniu musi schylić głowę. Widzę jednak, że koszmarnie przepłaciłam (kupiłam ją na wystawie za 280 zł).
-
Heheh, no jak mój belg był jeszcze szczeniakiem (takim 3-4 miesięcznym, bo potem już nie wyglądał na szczeniaka), to ciągle słyszałam "po co pani go tak męczy, przecież on ma jeszcze na to czas". :evil_lol:
-
Tunel biegnie od Karowej do Jaracza. I nad tym tunelem jest skwer przecięty Tamką. Czyli jedna część skweru jest na tyłach BUWu, a druga od Syrenki do Teatru Ateneum. Ja bywam na obu, ale częściej w tej drugiej, bo mieszkam przy Jaracza. Parku Saskiego z kolei ja nie lubię, lubię natomiast trochę dalszy Ogród Krasińskich, koło którego przez wiele lat mieszkałam i mam sentyment.
-
[quote name='prittstick08']BeataG- widze ladnego belga w twoim avatarze. I to, ze mieszaksz na powislu. ja mieszkam na Nowym Świecie, moze sie znamy z parku, chociaz nie kojarze. Gdzie chodzisz z psami?:)[/quote] Dzięki. :) Oprócz belga mam jeszcze mixa (trochę maliniaka, trochę charta i trochę nie wiadomo czego ;) ). Wygląda tak: [IMG]http://img1.webme.com/pic/w/wermut-dart/emil3.jpg[/IMG] Chodzę najczęściej na skwer nad tunelem na Wisłostradzie, czasem do parku przy zbiegu Książęcej i Kruczkowskiego, czasem na skarpę nad Rozbrat (właśnie stamtąd wróciłam po prawie 3-godzinnym spacerze ze znajomym belgiem i psy szczęśliwie wreszcie padły). Tyle, że pory spacerów mam czasem dość osobliwe - np. 1 w nocy, 4 rano, w południe (jak nie ma upału). Staram się generalnie wychodzić w porach, gdy w parku jest mało psów albo wcale - w dzień, żebym mogła coś z psami porobić, w nocy, żeby mogły sobie poszaleć w gonitwie po całym parku. Uwielbiam patrzeć, jak moje psy się ścigają i cały park jest ich, ale na coś takiego mogę im pozwolić tylko w środku nocy.
-
A ja widzę, Saite, że jesteś mistrzynią generalizowania i wkładania wszystkich do jednego worka. Dlatego taki, a nie inny ton mojej wypowiedzi. Bo Ty nie domagasz się, żeby na smyczy chodziły psy agresywne, podbiegające, nieodwoływalne, tylko WSZYSTKIE PSY. Nie widzę powodu, dla którego miałabym zapinać na smycz (jak Ty to piszesz "profilaktycznie") mojego biegającego za aportem psa na widok innego psa. Jeśli mój pies biega za aportem, to ma w d... inne psy, zresztą w ogóle ma je w d... i nawet ze znajomymi zrobi grzecznościowe kółeczko, a potem wymownie wpatruje się w moją kieszeń z miną "no niech on już sobie idzie, a ty dawaj piłkę". W ogóle nie widzę powodu do jakichkolwiek reakcji na widok w oddali obcego psa, dopóki on do moich nie podbiega. Moje nie nie zainteresują się nim na pewno. A jak on podbiegnie, to go przegonię, jeśli będzie bardzo upierdliwy, to każę właścicielowi go zabrać i tyle. Koło mojego psa zostawionego na siad lub waruj mogą biegać psy, mogą mu skakać nad głową i on się nie ruszy. Jeśli posadzę go i pójdę 100 m dalej opieprzyć beztroskiego właściciela rozkosznego pieseczka, to on nie zmieni pozycji, dopóki go nie przywołam albo do niego nie wrócę. Mam tak samo jak Ty serdecznie dosyć podbiegających psów, ale również mam serdecznie dosyć właścicieli, prowadzących swoje psy na smyczy w odległości kilkudziesięciu metrów od moich psów i drących się do mnie, żebym zapięła psy na smycz. A niby z jakiej racji? Jeśli ktoś nie wychował psa i boi się go puścić w miejscu, gdzie jest to DOZWOLONE, to ja i moje psy mamy przez to cierpieć? W imię solidarności? :cool3:
-
[quote name='Saite']Ja się odnoszę do tego, co mam na co dzień, do realiów życia w dużym zapsionym mieście, a nie komfortu biegania po olbrzymiej łące. [/quote] Ja też. Mieszkam w centrum Warszawy, więc chyba jednak większego i bardziej zapsionego miasta w Polsce nie ma. I nie widzę powodu, żeby w mało uczęszczanych parkach karne, nieagresywne i będące pod kontrolą właścicieli psy nie mogły być spuszczane ze smyczy, bo ktoś się boi psa bawiącego się w odległości kilkudziesięciu metrów. Mówisz o miejscach publicznych, a takim jest każde, do którego ma dostęp nieograniczona liczba ludzi, dlatego zaprotestowałam. I jak najbardziej jestem za tym, żeby na smyczy były psy podbiegające bez pozwolenia do ludzi lub innych psów, psy agresywne, psy, których właściciel nie jest w stanie w każdej chwili przywołać i zapiąć na smycz. ALE NIE WSZYSTKIE PSY BEZ WYJĄTKU! Zgadzam się z Berek. A jeśli Ty się nie zgadzasz, to pierwsza załóż sobie kajdanki, bo przecież Tobie też może odbić i możesz chcieć kogoś okraść, zadźgać nożem albo udusić i ja mam w myśl Twoich słów dokładnie takie samo prawo obawiać się ataku z Twojej strony, jak Ty ze strony moich psów! :angryy:
-
[quote name='Juliusz(ka)']Czyli nie tylko ja wszędzie łażę z żarciem poupychanym po kieszeniach:loveu:[/quote] Ja sobie w ogóle nie wyobrażam jakiegokolwiek wyjścia z psem bez smakołyków w kieszeniach. Wszystkiego mogę zapomnieć, ale nie tego. Chyba że wybieram się z psem na jakieś badanie pod narkozą, wtedy opróżniam kieszenie, żeby nawet bezwiednie mu czegoś nie dać. Ale jeśli na przykład jadę na badanie krwi, gdzie pies musi być na czczo, ale potem już go można karmić, to smakołyki są w zapiętej kieszeni i zostają użyte natychmiast po tymże badaniu.
-
M@d, ja takie sytuacje miewam dość często. Jak widzę takiego człowieka z wyraźną fobią na psy (bo inaczej się tego nie da nazwać), to obchodzę dużym łukiem albo zatrzymuję się i robię mu miejsce, żeby tylko za bardzo się do moich psów nie zbliżył. Nie dlatego, że moje psy mogłyby mu coś zrobić. Dlatego, że obawiam się, co ON mógłby zrobić moim psom. Ale nie tacy są najgorsi. Najgorsi są ci, którzy sprawiają wrażenie normalnych, a w momencie mijania mnie wykonują jakiś gwałtowny ruch, uskok itp. W takich sytuacjach już nie raz wypaliłam, że fobie się leczy i żeby nie straszył mnie i moich psów, bo one mu wprawdzie nic nie zrobią, ale ja mogę. :cool3:
-
Saite, zastanów się, co piszesz. Miejscem publicznym jest każde miejsce, do którego ma dostęp nieograniczona liczba ludzi. Czyli według Ciebie nie powinno się spuszczać psa w pustym parku, na pustej łące etc. No to chyba jakaś paranoja! Owszem, ktoś może się bać psa, ale jeśli ktoś się boi psa, który bawi się 50 metrów od niego, to to już jest fobia, a fobię się leczy. Ja się mogę np. bać idącego z naprzeciwka faceta, czy to znaczy, że on ma z tego powodu chodzić w kajdankach? No sorry, ale przegięłaś. :angryy:
-
[quote name='dog_master']Oj nie zgodze sie... Ile % psow w Polsce pracuje, czy chociazby na dobry kontakt z wlascicielem? A juz taki silny, zeby nie poleciec za suczka... W to po prostu NIE WIERZE ;) Ale chcialabym, zeby tak bylo... Jakies 90% psow, ktore znam, swiata nie widzi za suczkami - moj na szczescie ceni sobie tylko te wybrane ;p, problemy... hmm z jedna byly :/ ale przy nastepnej cieczke potrenujemy bardziej! :)[/quote] No cóż, napisałam gdzieś wyżej i jeszcze raz powtórzę - prawie codziennie spotykam na spacerach jakieś suki z cieczką. Skoro spotykam je ja, spotykają je też właściciele innych samców u mnie na osiedlu. Widziałam słownie JEDNEGO, który pogonił za suką i właściciel musiał go odławiać. Te psy nie są szkolone, są - nazwijmy to eufemistycznie - średnio odwoływalne, ale jednak ich właściciele jakoś sobie radzą. ;)
-
Talagia, ja też nie jeżdżę z chorym psem na wystawy, ale CIECZKA NIE JEST CHOROBĄ, to normalny stan fizjologiczny suki.
-
[quote name='Saite']A co myślicie o sytuacji, gdy pies bez obiektywnego powodu zostaje zataakowany (próba kopnięcia, wrzask ) przez przewrażliwionego właściciela innego psa i odpowiada obroną?[/quote] Jeśli faktycznie bez powodu (pies nie podbiegł, tylko właściciel drugiego psa z odległości zamachnął się w stronę psa, wydarł na niego itp.), to podpada to pod wykroczenie drażnienia psa, za które grozi dość wysoka grzywna (4 razy wyższa, niż za puszczenie psa luzem tam, gdzie jest to zakazane).
-
[quote name='Patisa'] Fajnie jest miec psa, który potrafi zapanowac nad instynktem, ale to jednak rzadkość.[/quote] Na szczęście nie jest to rzadkość. Rzadkością są te psy, które tego nie potrafią. I te właśnie często giną w pogoni za suką w cieczce. Czasem giną w dosłownym tego słowa znaczeniu - tracą życie pod kołami samochodu. :-(
-
[quote name='Patisa']Dlaczego z góry zakładasz, że będzie łamany nagminnie i że każdy będzie na to przymykał oczy? Nie lubię pesymistów!:mad:[/quote] Ja nic nie zakładam. Zakaz jest od dawna, jest nagminnie łamany i każdy przymyka na to oczy. I tyle. :cool3: