Bila
Members-
Posts
11006 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Bila
-
Absolutnie żadnych. Będziemy chodzić po tej stronie Dębiny, gdzie nie ma stawów :lol:
-
Spróbuj go wziąc na jakiś spacerek. Może jak się przeleci, to zgłodnieje.
-
Goldki & Labki offowo :) ich właściciele też mile widzi
Bila replied to Thaned's topic in Golden retriever
To zupełnie jak u nas. Uwielbiam to ”półncne” obżarstwo. :lol: -
Z frontu rekonwalescencji: żeby tylko nie zapeszyć. Kołnierz trzeci z kolei, przepięknie posklejany taśmą, jeszcze o dziwo :o się trzyma. Jeśli uda nam się w tym stanie dotrwać do wtorku, to chyba będzie dobrze. Ponoć we wtorek szwy mają być ściągnięte, ale znów narkoza, bo powieki będą jakoś tam jeszcze wywijane, czyszczone, poza tym oko to taki newralgiczny punkt, więc inaczej szwów się nie da zdjąć. Generalnie Bilbo do tej pory jakoś znosił ograniczenie wolności, ale widać, że bardzo brakuje mu takiego przytulania, wydrapania. Kołnierz takim czułościom ewidentnie nie służy. Przeziębienie mija, udało się chociaż w tej kwestii bez antybiotyków (homeopatyczny syrop, dużo snu, mało spacerów). Bo zagrzybione ucho i pooperacyjne oczy dostają swoje dawki antybiotyczne. Spacery za to wymagają naprawdę herkulesowych wysiłków, latamy tylko po trawnikach, żeby w coś nie walnąć. Omijamy szerokim łukiem wszystkie psy, bo oszczekują Bilbka w tym gustownym kapelusiku. Czyszczenie uszu też nie należy do przyjemności, bo ciężko się to w tym kołnierzu robi. Mały powolutku wraca do formy, bo dzisiaj już ewidentnie chciał dłużej pospacerować, ale ze względu na całą sytuację jakoś nie mam odwagi fundować mu dłuższych wyjść. Mam tylko nadzieję, że to juz była ostatnia tak drastyczna ingerencja w dziedzinie oczu. Odpukać na razie te fatalne wycieki z oczu się skończyły. I sierść pod oczkami jest sucha. Wet tylko stwierdził, że depilowanie oka z tych rzęs zajęło wiecej czasu niż chirurgiczne cięcia. Oczy Bilba teraz przypominaja oczka bernardyna. Oby do wtorku bez niespodzianek
-
Ja tylko w trosce o Twoje zdrówko psycho-fizyczne. O straszeniu nie ma mowy :)
-
Goldki & Labki offowo :) ich właściciele też mile widzi
Bila replied to Thaned's topic in Golden retriever
A co w ogóle jada się w Waszych domach, chodzi mi o wigilijną kolację? U mnie MUSI być barszcz (gotujemy go w saganie) i w drugie święto zostają już smętne resztki. Do barszczu uszka z grzybami, karpik smażony i w galarecie, kapusta z grzybami (też pycha!!!), kasza z sosem grzybowym (zawsze słyszałąm, że kaszę trzeba koniecznie zjeść w ten wieczór, bo ponoć finanse się poprawiają. Niniejszym dementuję powyższe, kaszę można jeść, ale korzyści finansowych nie ma żadnych.) No i MUSZĄ też być kluski z makiem. :lol: I jak nam się chce to czasami lepimy pierogi z grzybami. :lol: -
:lol: A w pyszczku co ma? To jakiś gigantyczny gnotek?
-
Goldki & Labki offowo :) ich właściciele też mile widzi
Bila replied to Thaned's topic in Golden retriever
Argo będzie "szamał" gęś, a ja zraziki (nie w Wigilię oczywiście) :laola: Już mam ślinotok -
Evelinko, jak ja Ci zazdroszczę :lol:
-
Szczerze mówiąc nie bardzo. Okolice oczu go swędzą (wygolenie, włosy odrastają, mała bambaryła ma dość długie łapy). U weta miał kołnierz ściąganięty do czyszczenia ucha i już musieliśmy uważać, bo mu dziwnie łapka w okolice oczu wędrowała. Wolę już nie ryzykować trzeciego szycia i kolejnej narkozy. Tym bardziej że do ściagnięcia szwów znów będzie "na haju". Wolę już go karmić z ręki niż oglądać rozpadające się oko. :( A jako weteranka kołnierzowa wiem, ze te cholerstwa im cżęściej się odpina, tym szybciej się rozpadają. Obecny kołnierz Bilba wygląda jakby miał go po własnym pradziadku :D
-
Pika Ty w ogóle nie powinnaś tu wchodzić (znaczy na ten topic), bo sama przecież jesteś przed sterylką Sabuni. Jak się naczytasz takich postów, to imodium Ci nie pomoże. Okazało się, że u Bilba to jednak było przeziębienie. Kaszel, odpukać, zniknął. Dopiero teraz sobie skojarzyłam, że na kilka dni przed zabiegiem mały chętnie sypiał obok kaloryfera, co w jego przypadku jest dość dziwne, bo to Sybirak. Pewnie gdyby nie ta narkoza, operacja, to nawet bym nie zauważyła, ze się podziębił. Ale po tych wszystkich atrakcjach organizm był osłąbiony i stąd to churchlanie. Jeśłi obecny kołnierz wytrzyma do ściągnięcia szwów, to zrobię fotę i wam pokażę, co moje maleństwo potrafi z tym nabytkiem zrobić. Oczy przy szwach przemywam mu rivanolem, tak kazał wet, coby się skrzepy nie robiły i zakraplam je Gentamycyną. Gorzej z zagrzybionym uchem, bo dosyć trudno je się czyści. Bilbo jakoś znosi te wszystkie zabiegi, ale widać, ze cała ta sytuacja, zwłaszcza wizyta u weta, to dla niego duży stres, bo kłaki sypią mu się strasznie. Po każdej wizycie kontrolnej pada na pysk i zasypia na parę godzin. Najdziwniejsze, że weta naprawdę lubi, pozwala sobie wszystko robić bez protestów. Cyrk jest też z karmieniem. Bo kołnierz jest tak duży, że Bilbadło nie trafia do miski. Wodę dostaje w wysokiej, glinianej misce, ale nie mam już takiej do żarła, więc karmi go z ręki. Raz próbował ze swojej miski jeść normalnie, ale walnął kołnierzem, micha się wywaliła , a Bilbadło się przestraszyło. Rozpuści mi się chyba przez ten czas potwornie, ale wolę mieć psa rozwydrzonego niż chorego :wink: Wszystko można odkręcić.
-
A tu już ja z ON-kiem wychowawcą. Bilbadło nie było chętne żeby się z nami sfotografować.
-
Chłopaki się nieco zmeczyły.
-
Mała prowokacja przed gonieniem. Ciekawe kto kogo?
-
To wstawię kilka fotek Bilba na dosyć długo przed operacją. Foty zostały zrobione podczas kumplowskiego spacerku, dla mnie niezwylke relaksującego. Bo ON przejmuje pieczę nad Bilbkiem w trakcie wspólnych spacerów i pilnuje, żeby mały idiotyzmów nie wyczyniał.
-
Goldki & Labki offowo :) ich właściciele też mile widzi
Bila replied to Thaned's topic in Golden retriever
Wiesz, ja nie wiem, ale na fotach na dogo, Ty jakoś tak niewinnie wyglądasz :wink: -
Kaszel, jakby przechodził, szwy się na razie trzymają, w tym miejscu, o które się bałam (że puściły), zrobiła się malutka deformacja, ale wet twierdzi, że to się zagoi. Jesteśmy dokładnie w połowie po zabiegu. Jeżeli wszystko to wytrzyma do poniedziałku, nie powinno być źle. Mały jest chyba osłabiony, bo jak na niego dużo śpi. Oczy zaczynają się goić, ale bardzo powoli. Największy problemem są teraz spacery i ten cholerny kołnierz. W domu jakoś Bilbo sobie radzi, gorzej na dworze. I to duży problem, koniecznie chce wąchać, nie ma żadnego wyczucia, że pod drzewem sie nie zmieści itd. Kołnierz musiałby chyba mieć z irydoplatyny. Pod koniec tygodnia jedziemy na następną kontrolę. Pomału zaczynam dochodzić do siebie, ale nerwy chyba mi puszczą, dopiero jak zdejmą szwy i będę wiedziała, że już żadnych narkoz i szwów. Nerwy mam w takim stanie, ze przedwczoraj zapomniałąm PIN-u do własnej karty i chwała Bogu, ze tej kartki z banku nie wyrzuciłam, bo nie byłam sobie w stanie przypomnieć. :lol:
-
Dzięki wielkie. Oby nam się udało jakoś doczekać przyszłego tygodnia.
-
Mała w łóżku jest boska :lol:
-
Goldki & Labki offowo :) ich właściciele też mile widzi
Bila replied to Thaned's topic in Golden retriever
Jaki 'pan taki kram'? :wink: : No ładnie :roll: To już wiem, jakie masz o mnie zdanie na ten przyklad :roll: Znaczy ja diablica jezdem :cooldevi: :roll: :lol: :wink: A gdzieżby :lol: -
Mam nadzieję. I dzięki Wam wszystkim za wsparcie moralne, zawsze jakoś człowiekowi lżej. Są takie momenty, ze zastanawiam się, czy nie lepiej było zostawić te oczy w spokoju. Niechby był ślepy, ale beż tych wszystkich cyrków :( Sama nie wiem. Chciałąm dla niego jak najlepiej, a tu taka kaszana :cry:
-
Pojęłam. Dzięki Pika. Być może, że to zaszłości po narkozie. Zauważyłam, że to cherchlanie się wzmaga przy zmianach temperatury. Np. jak wychodzimy na siku i wracamy do domu. Z soboty na niedzielę spaliśmy oboje systemem półgodzinnym, bo mniej więcej co pół godziny budził go ten kaszel. Przeziębienie też może wchodzić w grę, bo mały miał jeszcze przy okazji płukanie uszu (bo się grzyb odnowił), jak go odbieraliśmy, zimno było, łeb miał jeszcze mokry. Sama nie wiem. Generalnie po syropie jest lepiej, może pomógł mu w tym sensie, że złagodził jakieś podrażnienie krtani :( Ale wystraszyłam się nieziemsko. Mam nadzieję, że jutro uda mi się coś fajniejszego skrobnąć.
-
Skrobię, skrobię. Wesoło to wszystko nie wygląda. Bilbadło się do tego przeziębiło, kaszle potwornie (zapodałaąm syrop) i kaszel trochę zelżał, ale zauważyłam, że od tego cherchlania (a kaszel naprawdę paskudny, znów się szew nadwyrężył, teraz w drugim oku). Bilbo dziś rano przestraszył mnie śmiertelnie, bo zaczął kaszleć i w pewnym momencie miałam wrażenie, że się dusi. Zaciśnięte zęby, w jakiejś takiej dziwnej pozycji, jak kot prężący grzbiet i ewidentnie nie mógł złapać tchu. Był moment, ze myślałam, że już po psie i najgorsza ta bezradność, bo nie wiadomo, co się stało i jak pomóc. Klepałam go po karku i po paru sekundach przeszło, ale co przeżyliśmy oboje, to... Najbardziej matrwią mnie znowu te naruszoone szwy. Jutro jedziemy na kontrol.