Jump to content
Dogomania

Bila

Members
  • Posts

    11006
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Bila

  1. Super ta fota. Jak ona to zrobiła?
  2. W charakterze labów również leży ciekawość. Moje Bilbadło uwielbia wyglądać przez okno. Jest to też rodzaj aluzji: zobacz, jak pięknie, ile tam ciekawych rzeczy się dzieje, a my tu, w domu, jak takie dziady siedzimy. Elementem stałym w takiej sytuacji jest również jakiś piękny, głośny bączysław (mieszkam na parterze, Bilbadło stoi wyprostowane jak struna na dwóch łapach, oparty przednimi o kaloryfer). Ciekawość Bilbka wzmaga się również gdy na tapecie są jakieś prace budowlane. Ten domorosły majsterklepka uwielbia śrubki, gwożdzie itp. utensylia. Gdy swego czasu, jak jaka głupia, nie schowałam od razu szufladki z narzędziami, głupol latał z młotkiem po domu (nic tylko pies okazał się miłośnikiem pewnej formacji i pewnie gdyby umiał, to by sobie podśpiewywał "A gdybym był młotkowym"). Jak był malutki (3,4 miesiące) na moim osiedlu ocieplano jeden z bloków. Każdy spacer zaczynał się od tego miejsca. Bilbo rwał prosto na plac budowy, siadał, i tylko łeb mu sie kręcił raz w prawo, raz w lewo. Potrafił tak 15, 20 minut siedzieć. A faceci tam pracujący, witali nas słowami: O, kierownik budowy przyszedł. Przez długi czas (aż nie skończyli ocieplać), było to jego ulubione zajęcie na spacerze.
  3. U nas z żarełkiem jest następująco; rano po spacerze (200 albo 220 g Acany), na śniadanko już Bilbadło czeka. Aczkolwiek, jak nie dostanie natychmiast, to już jest na etapie, że powzdycha, powzdycha i poczeka (kiedyś było to nie do pomyślenia; jak musiałam go na głodniaka przywieźć do weta, to przerobiliśmy wszystkie stany emocjonalne: błaganie, mniej grzeczne proszenie, wściekłość, i na końcu autentyczna rozpacz). Drugie żarło jest ok. 17, 18 czasami później (tyż Acana. Ilość w zależności od tego, jak intensywnie spędził dzień, ile zżarł przy kucharzeniu, Bilbadło jest nieodłącznym towarzyszem każdej osoby gotującej w kuchni). Uwielbia zwłaszcza gdy gotuje moja mama, bo wtedy na bank coś dostanie). Po zakończeniu asystentury, kładzie sie w kuchni i pilnuje, żeby nikt niepowołany Pańci obiadku nie wyjadł :wink: To pilnowanie jest strasznie męczące, wiec z reguły umeczony dozorca zasypia.
  4. Znienawidziłam tego Macguira ostatecznie. :evil: Za to Ronnie w nowej fryzurce, owszem, owszem. :fadein: Ebdon z Lee - ciekawe, czy uda im sie skończyć do Gwiazdki :wink:
  5. Asiu Zachraniarko byłam na Waszej stronie. Czy to ten banner robiła Samba? Świetny. Psiaki rewelka. Huguś zaczął "jabłonną" serię? Riff i Rocky tez mi się strasznie podobali. A i jakoś tak bardzo ujął mnie Ajax. Ale jestem pod wrażeniem tego, co potrafią te psy. Huguś na prezydenta :wink: Ile czasu zajęło Wam uzyskanie tych wszystkich specjalizacji?
  6. Jasne. Trzymamy murem za Ronnim. :multi: :multi:
  7. :D "A nie mówiłam?" a raczej "A nie pisałam". Wysmyraj małą, bo dzielna była :D
  8. Samba jutro zaczyna się kolejna uczta dla snookożerców. :lol: Hurra
  9. Świetny pomysł, muszę spróbować. :) Tylko nie wiem, czy Bilbadło jeszcze nie za mało wyedukowane. Ale poćwiczymy. :lol:
  10. Jak Lunka?
  11. Tadeusz oczywiście dołączamy sie z Bilbkiem do życzeń urodzinowych. Obyś nam się tu zdrowo chował (nie tylko na offie). Wszystkiego, wszystkiego najlepszego. :new-bday: :BIG: STO LAT, STO LAT
  12. Już piszę, chodzi o to, żeby przychodzenie stało się czymś w rodzaju odruchu bezwarunkowego. To znaczy używasz np. gwizdka, któego dźwieku pies wcześniej nie słyszał. Najpierw ćwiczysz, tzn. gwizd w domu, jeśli pies na to gwizdnięcie przychodzi, dajesz nagrodę (bez słowa, żadnych pochwał, po prostu nagroda). Chodzi o wywołanie odruchu bezwarunkowego gwizd=żarcie. Fischer pisze, że pies przez pierwsze tygodnie będzie przybiegać zaśliniony (wiadomo, żarcie, wiadomo łasuch labek). Jak zaczyna Ci to zdawać egzamin w domu, zaczynasz to testować na spacerach. Co do komendy, to Zachraniarka ma rację. Może spróbuj obcojęzycznych komend. Moja znajoma, któa ma dwa bernardyny, komendy wydaje im tylko po niemiecku. Zresztą wydaje mi się, ze nieważne jest w sumie samo słowo (chodzi mi o to, że jak pies odpowiednio skojarzy, że dane słowo, to hasło do przywołąnia, to komendą moze być "bulbul'" albo jakiekolwiek inne słowo. Tak mi się wydaje ( w razie czego Zachraniarka mnie skoryguje), bo Bilbo też dobrze reaguje na komendy optyczne i jeśli powiem mu np. Nabuchodonozor, jednocześnie pokazując, że ma warować, to to zrobi.
  13. :oops: :oops: :wink: :wink: :D :D
  14. [quote name="Evelina Bo offowanie to najwazniejsza i najmilsza rzecz na swiecie :roll: zaraz po... :roll: No, po czym, po czym????? :P
  15. Matko boska, przegapiłąm 147 :evil: :evil: Gdyby nie Samba w ogóle bym się nie zorientowała. No to siup na 148 za zdrowie 147 :lol: :drinking: Samba, kibicowałąm ostro Higginsowi. I siem udało (Higginsowi, bo Ronnie poległ :o )
  16. :lol: :lol: Ani jedno, ani drugie. Zacytuję Ci jutro fragment ksiązki Fischera a propos przywoływania, z wykorzystaniem odruchu Pawłowa. Kurczę, super to brzmi :D W szkole dla psów poznałam faceta z labkiem, który szkolił go między innymi na gwizdek. I efekty były fajne.
  17. A próbowałaś gwizdka?
  18. Moze dlatego Asiu, że używasz jednej, a on się już nauczył, że może ją zignorować. To też wiem od Rotti, ze nie wolno powtarzać jednej komendy, bo pies sobie "wykalkuluje", że może jej nie wykonać. Na www.owczarek.pl pani Zofia Mrzewińska ma swój blog o Raszce (od momentu przywiezienia jej z hodowli, niedługo ukaże sie to w formie ksiażkowej) i bardzo podobałą mi się metoda uczenia szczeniaka, żeby wracał do przewodnika. P. Zofia wychodziła z małą na długiej lince, gdy Raszka gwałtownie wyrywała do przodu, p. Zofia stopowała ją nadeptując linkę. Potem było przywołanie i nagroda. Szczeniak sie uczył, że jak oddala się od włąścicielki to "coś" go zatrzymuje (ale przecież nie pańcia), natomiast jak pędzi w jej stronę, to nic go nie stopuje. Gdyby p. Zofia kupiła wcześniej Raszkę niż ja Bilba, to dziś miałbym naprawdę ułożonego psa. :) Ale i tak go kocham bardzo, choć czasami jest gadziną. :D
  19. A i przypomniało mi się, że Rotti mówiłą, ze dobrą metodą na to, żeby pies chodził obediencowo, jest nagradzanie za spojrzenie na przewodnika. Ale u mnie to odpada, bo Bilbadła przypominałoby beczkowozik. :lol:
  20. :lol: A czy w ogóle jakiś labek może być stetryczały, to chyba niemożliwe. :lol: Całuski dla Hugusia
  21. Nam też sie ta swoboda kłania barzdo nisko, plus parę innych błędów, jakie popełniłam. I dokładnie jest tak, że muszę mieć go pod stałą kontrolą, zanim wpadnie na kolejny z genialnych pomysłów. Kiedyś był nie do ujarzmienia w domu, niezmordowony szalał, prawie nie sypiając. W tej chwili już mamy to za sobą. Jak sie mały za bardzo rozbuja, to wystarczy króciutka gimnastyka ćwiczebna i się uspokaja. Dotąd ulubionym zajęciem Bilbusia o określonej porze (ok. 20-20.30) jest, że tak powiem, :oops: hmm, "dyganie" swojego posłania (jako szczenię nie miał sobie równego w budowaniu seksmaszyn :lol: ). Wtedy albo bawimy sie w szukanie (tzn. każę mu zostać np. w kuchni i idę schowac jego zabawkę w innym pokoju, mały na komendę "szukaj", pędzi i szuka, na jakiś czas jest spokój, jak znajdzie i przyniesie, to pochwała i nagroda), tak ze dwa razy, potem zabawkę zabieram i mówię "idź się połóż i o dziwo, dość często to wykonuje :shocked!: , choć nie zawsze :oops:
  22. :lol: :lol: Jest to na pewno zabawne, kiedy dorosłą baba, czyli ja, wydziera sie jak głupia, po czym w dzikim galopie pędzie przed siebie a za nią szaleniec powiewający uszami :lol: :lol:
  23. W sytuacjach krytycznych wydaję jakiś dziki okrzyk, żeby bilbadło zwróciło na mnie uwagę i zaczynam uciekać. To prawie zawsze skutkuje. :lol:
×
×
  • Create New...