Bila
Members-
Posts
11006 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Bila
-
Co do przywoływania to staram się nie powtarzać komend. Jeśli gadzina nie przyjdzie na "do mnie", wtedy mówię "noga" albo "w tył" (jeśli Bilbadło jest przede mną) i z reguły na którąś z tych komend reaguje i przychodzi. Choć nie zawsze :wink: :evil: Wczoraj zastosowałam tę metodę przy powitaniu. Bilbadło oczywiście, jak ktoś do mnie przychodzi wita go w amoku. Dosyć dobre efekty dawało przypinanie go na smyczy na jakieś 10, 15 minut, ale ze względu na topografię mieszkanie nieco to było utrudnione. Więc wczoraj gdy przyszedł mój znajomy zastosowałam zasadę spracowania (to w takich sytuacjach radziła p. Zofia Mrzewińska). Kolega wszedł, zdjął kurtkę, usiadł, a my w tym czasie na smyczy wszystkie znane komendy, przechodziliśmy obok gościa, wszystko w solidnym zdecydowanym marszu i tak przez 5 minut. Potem kazałam psu usiaść, zostać, przywitałąm sie z kolegą, Bilbo za grzeczne wyczekanie na zostań dostał nagrodę, przywitał się z kolegą, radośnie ale bez idiotycznych fajerwerków. I jakoś to wszystko przeszło bezboleśnie
-
CD. Na tę przypadłosć jest tylko jedna rada - spracować psa. P. Piotr Lisiecki, do którego w Poznaniu chodziliśmy na szkolenie, mówił: Spracowany pies, to szczęśliwy pies. I racja. My znowu działamy wg zasady'Ordnung... itd.". Bilbadło ma w tej chwili 1,5 roku, hormony szaleją i Bilbuś wraz z nim. W praktyce to spracowanie u nas wygląda mniej wiecej tak: idziemy na spacer i pierwsze 15 minut to ćwiczenia; siad, waruj, stój, zwroty w prawo, w lewo, w tył wszystko przy zmianie tempa. Raz powolo, raz w marszu, raz w biegu i wszystko to na smyczy. Potem parę minut luzu, powtórka tyle że bez smyczy, potem trochę zabawy piłeczką. Potem razem bawimy sie w chowanego (ja się chowam, Bilbo szuka, w międzyczasie ćwiczymy przywołanie) i wtedy to wszystko wychodzi jakoś lepiej. Bilbo nie jest taki rozbujany i rozkojarzony. Mniej jest kłopotów z przywołaniem.
-
No to próbuję jeszcze raz. Co do obedience, to ćwiczymy sami. Zachraniarka ma rację, że jeśli uczyło się psa w pewien sposób, jest nieco trudniej zmieniać przyzwyczajenia. Obedience wymaga np. innego rodzaju siadu w pozycji zasadniczej, tzn. pies musi usiąść tak blisko Twojej nogi, że prawie się na niej opiera. Bilbowi bardzo to fajnie wychodzi, jak naprowadzam go smakołykiem, bez smakołyka siada "normalnie" :wink: To samo jest z chodzeniem przy nodze (bez i ze smyczą), pies idzie bliziutko z lewej strony wpatrzony w przewodnika (co przecież nie jest standardowym sposobem chodzenia dla piechów). To nam też ładnie wychodzi, jak mam coś w kieszeni :lol: . Jest to zresztą stary numer Bilbusia (no, zobacz, jak pieknie idę, coś się chyba należy). Gorzej, gdy w tej kieszeni nic nie ma :( Faktem jest, że na poziomie 0 takie rzeczy, jak zostawanie na "siad" czy "waruj" po PT nie sprawiają kłopotów, ale do wszystkiego idzie dojść. Bilbo dosć długo nie potrafił zaakceptować komendy "zostań" i tu bardzo mi się przydała pomoc mojego kolegi. On trzymał psa na smyczy, ja wydawałam komendę i odchodziłąm najpierw na małe odległości, potem na coraz większe. Za każdym razem, gdy grzecznie siedział była oczywiście nagroda. Obecność drugiej osoby b. w tym przypadku pomogła. Jak Bilbadło skojarzyło, ze "zostań" nie oznacza, ze idę w siną dal (jak kochaś :lol: ), to nie było problemu. Co do nadpobudliwości, to Focus z Bilbem łapę mogą sobie podac i to niejedną.
-
BOŻE, BOŻE, widzisz i nie grzmisz :evil: :evil: :evil: :evil: Po raz kolejny napisałm posta w tym temacie, już trzeciego i jak chcę go wysłać, to mi się każą zalogować (choć to zrobiłam już wcześniej), no więc grzecznie się loguję, po czym napisaną odpowiedź trafia mi szlag :Help_2: , bo mnie trafi. Asiu, czy masz GG?. Może tak się skontaktujemy, bo chyba mi nie dane wypowiedzieć się w tym temacie? Ja na GG będę jutro od 9-14? Jeśli nie to za jakąś godz. spróbuję wysłać Ci posta na PW, może tam będzie lepiej.
-
Asiu, jutro Ci odpiszę, bo dwa razy wysmażyłam naprawdę sążniste posty, zanim je wysłałam zniknęły jak sen jakiś złty. Mało mnie szlag nie trafił :evil: , więc jutro Ci odpiszę, bo problemy mamy chyba podobne. Buziaki
-
Ja próbuję. Na zawodach widziałam laby i fajnie się spisywały. My na razie trenujemy poziom zero :lol: , który jest najłatwiejszy.
-
:bigok: :bigok: :bigok: Trzymajcie się obie cieplutko, wszystko będzie dobrze.
-
No, koleżanko Pagaj, poprawiliście się. A Pagajątko miodas. :D
-
A ja chciałam donieśc na Pagaja :lol: , bo ma piękne foty Pagajątka, ich tu nie wstawiła :evil:. A wiem, bo bezczelnie wlazłam do Jej albumu na onecie :oops: i cóż widzę, że nie wstawia. Natychmaistow wezwanie do poprawy :lol: :wink: (fota z grzybem jest świetna)
-
Goldki & Labki offowo :) ich właściciele też mile widzi
Bila replied to Thaned's topic in Golden retriever
No przecież masz ładny 8) -
Goldki & Labki offowo :) ich właściciele też mile widzi
Bila replied to Thaned's topic in Golden retriever
Czujna jestem, bardzo czujna.. :evilbat: nadrabiam za Hugusia, bo on słabo czujny :wink: Awatar może być animowany, animacje są zabronione tylko w podpisach. Dlatego CZUJNIE lustruje :nonono2: Wasze podpisy, ale póki co niczego niestosownego nie znalazłam :D Chyba, że już zdążyliście zaprowadzić zmiany :wink: A mi Argo nasz kochany unowocześnił awatarek i jest teraz jeszcze lepszy. Huguś wygląda jak trójwymiarowy. Argo: :calus: Argo ja mam taki defekt mózgu, któy przejawia się niechęcią do czytania regulaminó, okólnków i wszelkich kurend :oops: :oops: :oops: I, panie, tego ten, tego ten... że my bilowo-bilbadlokowi podpadamy pod regulamin??? :o :o :o A taki piękny podpisik mamay :evil: :help1: -
Goldki & Labki offowo :) ich właściciele też mile widzi
Bila replied to Thaned's topic in Golden retriever
Super, nie. Snookerowy podpisik, moim skromnym zdaniem, jest rewelacyjny. Kolejny turniej mogę godnie powitać. :lol: -
Goldki & Labki offowo :) ich właściciele też mile widzi
Bila replied to Thaned's topic in Golden retriever
Boże, z Bilbadłem ten numer by nie wyszedł. :lol: Konsumpcja natychmiastowa jak w banku :lol: -
Goldki & Labki offowo :) ich właściciele też mile widzi
Bila replied to Thaned's topic in Golden retriever
I co Wy na to? To wszystko dzieło Samby :klacz: -
A, Focusiątko po kąpieli :lol:
-
Goldki & Labki offowo :) ich właściciele też mile widzi
Bila replied to Thaned's topic in Golden retriever
Ciekawe, czy Daga też będzie taka zachwycona? :wink: -
Bilbadło miało drożdżaki w uchu (lewym). Dostaliśmy środek do płukania plus ministrzykaweczka (3 razy dziennie) plus maść plus czyszczenie ucha. Po dwóch tygodniach, kiedy okazało się, że jeszcze grzybobranie trwa, Bilbadło dostało PIGUŁY -ANTYBIOTYKI (wielkości b. dużej). Po pół piguły 2 razy dziennie i jeszcze płukania w dalszym ciagu. W efekcie gzryba się pozbyliśmy, czego i Wam również życzę.
-
Goldki & Labki offowo :) ich właściciele też mile widzi
Bila replied to Thaned's topic in Golden retriever
hi hi widze Bila, że nie jestem tu jedyną osoba korzystającą z pomocy innych :D: :lol: :lol: :lol: Jasne, że nie, Evelinka mi tyż stempel sdjełała, a Samba jeszcze bombowy podpisik mi wymyśliła, ino całe clou w animacji i tu muszę jeszcze pokombinowac. Ale pomysł i wykonanie rewelka. :D :D :D :D -
Do siebie to on doszedł bardzo szybko. Najgorszy był pierwszy dzień po operacji, gorączkował, siadał i kładł się ok. 20 minut. Ja oczywiście w stanie permanentnej histerii leżałam obok niego, żeby sprawdzać, czy pies mi nie schodzi. Po operacji nie próbuj małej pomagać np. kłaść jej sama itd. Ona sama znajdzie sobie najodpowiedniejszą pozycję, choć na początku może to trochę trwać. Generalnie przez trzy do pięciu dni Bilbo poruszał się na bardzo zwolnionych obrotach, potem z każdym dniem było coraz lepiej. Po tygodniu już tylko kołnierz świadczył o tym, że coś mu jest. Jajeczka i całe podbrzusze miał zamalowane na srebrno (jakimś środkiem dezynfekującym). Miał 3 szwy (po trzech cięciach), goiło się bardzo dobrze. W sumie najgorzej wspominam ten dzień, w któym zawoziłąm go do weta. Ja ryczałąm, on nie chciał iść z panem doktorem. Jak przyjechałam go odebrać, to wyszła taka przymulona kupa nieszczęścia, że znowu ryczałam. Ale owa kupa wyszłą do mnie o własnych siłach. We dwójkę z moim facecikiem pomoglismy mu weść do autka. W domu najpierw przez 20 minut usiłował usiąść, zasnął nawet w tej pozycji a potem po malutku się położył i spał prawie całą noc. Ja nie :wink: Wszystko jest do przeżycia. Zobaczysz, mała dojdzie do siebie i to szybciej niż myślisz. Ja gdy widzę w jakiej teraz Bilbo jest kondycji, nie żałuję mojej decyzji. :D
-
Goldki & Labki offowo :) ich właściciele też mile widzi
Bila replied to Thaned's topic in Golden retriever
A witamy, na zdjęciach z Goldim to Ty? Daga przypuszczałą, że ją za to :chainsaw: :2gunfire: Ale widzę, że dziewczyna żyje, czyli albo nic o tym nie wiesz, albo Daga przesadziła :wink: :lol: -
Goldki & Labki offowo :) ich właściciele też mile widzi
Bila replied to Thaned's topic in Golden retriever
:Samba Ogromny buziak ode mnie i od Bilbvka za piękny awatarek. Jeszcze pokombinuję, żeby się języczek poanimował. :calus: -
Kociak wiem, co czujesz, bo ja w zeszłym roku w lipcu przeżywałam to samo. Pociesz się tylko, że wszystko zostało zauważone wcześniej, można coś zrobić i za jakiś czas będziesz miała prawie całkowicie zdrowego psiura. Bilbo miał też robione zespolenie spojenia łonowego, dziś pędzi niczym Szewińska w najlepszych latach. Fakt, że wiązało się to wszystko z ogromnymi nerwami, ale wszystko idzie jakoś znieść. Przed nami kolejna operacja oczu i też to trzeba wytrzymać. Trzymajcie sie cieplutko. Będzie dobrze. Co do karmienia to wet zalecał mi wtedy żywienie tylko karmą (bo twierdził, że sa nie jestem w stanie mu prawidłowo zbilansowac posiłku).
-
PART I ciężarne gończe dziewczynki, matki oraz ich dzieci..
Bila replied to bea100's topic in Ogar polski
Jasne, wiadomo kogo, maluchów. -
PART I ciężarne gończe dziewczynki, matki oraz ich dzieci..
Bila replied to bea100's topic in Ogar polski
Bea Jak przeżylaś rozstanie z maluchami? -
Bydzie dobrze, nic się nie martw :D Chociaż musze przyznać, ze jak Bilbo miał robioną fotę, to szalałam dzień wcześniej, w godzinie Z to już ryczałam, a na drugi dzionek dochodziłąm do siebie po przeżyciach. Bilbo zniósł to jakoś dużo spokojniej od swojej pańci :wink: