Bila
Members-
Posts
11006 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Bila
-
Chyba na jakiś czas przeniosę się do topicu "Dzień dobry, mam depresję" :cry:
-
W skrócie jest tak: w czwartek wieczorem odebrany (wyglądał nieciekawie), narkozę zniósł dobrze, nie spał i marudził do piątej nad ranem, usiłując ściągnąć sobie kołnierz (kołnierz był moim zdaniem za mały "4"), podczas tychże usiłowań, trzasnęły szwy w lewym oku, dziś w południe znowu szycie, większy kołnierz (ciekawe, na jak długo wystarczy?). Pies wykończony, ja jeden kłąb nerwów, spałam dzisiaj wszystkiego 2 godziny i zdaje się, że przez najbliższy czas to będzie norma. Jak się długo nie będę odzywać, szukajcie mnie w Gnieźnie (dla nieświadomych - jest tam szpital, a własciwie oddział dla nerwowo chorych). Kanał w tej chwili to wychodzenie na spacery. :cry: I ja i Bilbo wyglądamy jak dwa potwory, on opuchnięty pooperacyjnie, ja od ryczenia, nerwów i niewyspania. To by było na tyle. Buziaki dla wszystkich
-
No, ja też często musiałam mu przy fizjologii wyciągać worki z tyłka :evil:
-
:lol: :lol: :lol: U mnie w domu, zanim nastał Bilbo, było bardzo dużo wiklinowych gadżetów. Było, bo na chwilę obecną uchowało się tylko to, co stało wysoko :D. Bilbuś wiklinę niszczył metodycznie i z dużym zaangażowaniem. Do zajęć ulubionych możemy też zaliczyć prucie... W łóżeczku Bilbo miał stary ręcznik. Z lubością usuwał z niego niteczka po niteczce. Takie nuplanie... bardzo go satysfakcjonuje. :lol:
-
Jasne, że dam znać. Jutro, bo dziś już nie zdążę. Odbierać Bilbka będę b. późnym wieczorem. Dzięki za wsparcie
-
Bardzo proszę trzymajcie jutro kciuki za Bilbusia o 20.30 będzie operowany (znaczy oczy znowu do poprawki) :cry: Bardzo się boję, jak zniesie kolejną narkozę i potem kolejne 10 dni w kołnierzu.
-
Goldki & Labki offowo :) ich właściciele też mile widzi
Bila replied to Thaned's topic in Golden retriever
Samba, czy nikt nie zastopuje tego chol... Macguiera? -
Kociak co do blizn, to tylko kwestia czasu. U Bilba w tej chwili zostały trzy cieniutkie kreski, dla nieświadomych prawie nie do zauważenia. Z akilka miesięcy u Luny będzie tak samo.
-
:lol: :lol: :lol: No przecież wiadomo, wybitna inteligencja. A z rzeczy cwaniackich: obecnie bilbo ze wskakiwaniem na kanapę problemów juz oczywiście nie ma :wink: Ale jak był malutki, a wersalka wtedy dla niego dość wysoka stosował następującą taktykę: obok wersalki stały jeden na drugim dość duże wiklinowe kosze i mały cwaniaczek wykombinował sobie, ze jak wejdzie na jeden i potem na drugi kosz, to sobie akurat mięciutko (z tych koszy) spadnie na kanapę. Gdy utrudniłam sytuację, zabierając kosze małą gadzina przednie łapy położyła na wersalce i tak długo windował tyłek do góry (podrzucał kuperkiem tak zabawnie, ze byłam spłakana), ze oczywiście cel został osiągnięty.
-
To po prostu wrodzona inteligencja retrieverów. :D
-
No, będzie trzeba. :(
-
Najprawdopodobniej w piątek bedom wywijane (tzn. nie rzęsy, ino powieki :-? . Już się boję i operacji i tego, co bedzie po niej :cry:
-
A i jeszcze jedna cecha: eksplorator-poszukiwacz wąchający. Ulubiona pozycja na spacerze z łepetyną i nochalem przy ziemi. Wszelkie zabawy typu "szukaj" są bardzo mile widziane. Bilbo nawet w domu z chęcią przystępuje do zabawy w chowanego. Tak samo zajadle szuka "zagubionej" piłeczki na spacerze albo pańci, która się schowała. I mało tego próbuje czasami przy tym cwaniaczyć :lol: To widać. I proces skojarzeń przebiega mniej więcej tak: mogła iść tylko do przodu, gdzie jest największe drzewo itp. Mała przechera :lol:
-
:D kurczę, a takie to malutkie było. Aż się nie chce wierzyć, że to taki kawał chłopa. Chyba to nie Pagaj :wink: Ale szkoda, że to już nie takie małe puchate kulki. Bilbo też tak strasznie szybko urósł. A i znak rozpoznawczy chyba wszystkich labów: powiewające uchmany :lol:
-
Ja Wam strasznie zazdroszczę jakiś w miarę spokojnych powitań. To co wyrabia Bilbo, gdy ktoś z domowników przychodzi albo gość jakiś. Horror. Rozsadza go. :oops: Na tyłku nie jest w stanie usiedzieć. Ostatnio wzięłam się na sposób zapinania go na smycz (gość wchodzi,a ja usiłuję małego jakoś zdyscyplinować i ćwiczymy przez jakieś 5-10 min. Po czym emocje opadają i wtedy pozwalam mu się przywitać. Wysiedzenie, gdy ktoś przychodzi, to dla niego jakiś monstrualnie idiotyczne żądanie z mojej strony :lol:
-
Mały bogacz, wszystko ma w łóżeczku
-
I jeszcze raz Baster
-
To już krótko i pozaobediencowo. Bilbadło ma taką wadę: rzęsy na dolnej powiece rosną mu w strone źrenicy i trzeba to skorygowć (notoryczne, mocne łzawienie). Wet będzie mu te powieki wywijał na zewnątrz. :(
-
Kompy, chwalić Boga, działają, tylko dziś z czasem kruchutko. Poza tym my w sobotę jedziemy do weta, umówić się na termin operacji i chyba już po Imodium polecę. Ale jutro coś szrajbnę.
-
:D Argo, bedziem pisać, bedziem, ino nie dziś. :lol:
-
Piękne łapki
-
OTO BASTER
-
No, właśnie. Mogłaś spróbować wyjść bez niego :wink: Moje Bilbadło rwie się do wszystkich ludzi, ale gdy się oddalam, pędzi natychmiast. Przgrywam natomiast w konkurencji z suczkami cieczkowymi totalnie. :( Swego czasu wracałam z piechem ze spaceru, Bilbadło szło na smyczy i zaczepił nas pewien pan, pogłaskał psa, chwilkę sie z nim pobawił. I pyta Bilba: pójdziesz ze mną? Ja na to podałam mu smycz. Bilbadło jak smycz zmieniła właściciela, natychmiast wrósł w ziemię. Protest - ja z tym panem nie idę. Więc nie wiem, moze to zależy od psa. To samo obserwowałam na szkoleniu. Jak np. zostawiałam go na kółku (tzn. ktoś inny trzymał smycz), a ja obchodziłam inne psy z żarciem w ręku, to Bilbadło siedzieć, siedziało, ale w wielkiej niepwności, czy czasem gdzieś mu nie zniknę. To samo było przy prezentowaniu ćwiczeń. Jak robiliśmy to razem, nie ma sprawy, gorzej gdy np. szkoleniowiec brał smycz i chciał z Bilbem pokazać jakieś ćwiczenie. Jak stałam blisko nie było problemu, ale w dalszej odległości... już był protest. Z tym, że takie zachowanie psa, to też problem. Bilbuś na psa pracującego, jak widać, by się nie nadawał. Jest to też duży problem, gdy gadzina musi zostać u weta. Cyrk, jaki temu towarzyszy... szkoda gadać. A niedługo to właśnie mnie czeka