Jump to content
Dogomania

Bila

Members
  • Posts

    11006
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Bila

  1. Bila

    Nieposłuszna

    Ćwiczyć posłuszeństwo w takich sytuacjach, tyle że na smyczy.
  2. Ale zszokował mnie też Ebdon, grał niczym Struś Pędziwiatr. :o :lol:
  3. A rzeczywiście :evil: :evil: Za pierwszym razem mi się nie otworzyły. Odpisali Ci coś?
  4. [b]Samba[/b] Ronnie jest bezwłosy :o
  5. Zdjęcia już nie ma, ale to szczyt chamstwa. Jak widze takich ”hodowców” to człowieka jasny... może trafić. :evil:
  6. Bila

    zabieg!!!

    Agula dzięki za życzenia. Nawzajem :D
  7. Bila

    zabieg!!!

    Tak Luna miała zabieg zespolenia spojenia łonowego, mój lab Bilbo też miał ten sam zabieg tzn zespolenie plus podcięcie mięśni. Miałam wiele wątpliwości, czy należy itd., tym bardziej że Bilbo był wtedy malutki, miał ok. 3 miesięcy. I dziś stwierdzam, że to była jak najbardziej słuszna decyzja. Z kolei lab moich znajomych miał właśnie potrójną osteotomię, bo nieco za póżno zrobili zdjęcie (piechu miał wtedy pół roku), a zespolenie można zrobić do 25 tyg. życia (jeśli się nie mylę). Piechu obecnie jest zdrowy, czego i Twojej suni życzę. Fakt, że nieco z tym problemów mieli, ale lepsze to niż pies, któremu chodzenie sprawia ból, o bieganiu już nie wspomnę. Trzymajcie się obie cieplutko. [url]http://www.vetserwis.pl/dysplazja.html[/url] wejdż na tę stronę, tam jest dużo informacji i o dysplazji i o rodzajach zabiegów przy tym schorzeniu
  8. Bila

    zabieg!!!

    Potrójna osteotomia miednicy, to inny zabieg niz zespolenie spojenia łonowego. Nie każdy pies się do niej kwalifikuje. Generalnie chodzi o mniej więcej taki sam efekt, jak przy zespoleniu spojenia łonowego, tyle ze zabieg jest wykonywany juz na ”normalnej, ukształtowanej kosci”. Efekt jest mniej więcej ten sam, czyli chodzi jakby o sztuczne poszerzenie miednicy, żeby panewki lepiej przylegały. Przy osteotomii rekonwalescencja jest dłuższa, bo to zabieg na kości, a więc bardziej inwazyjny, pies dłużej dochodzi do siebie. Z tego, co wiem to i przy zespoleniu i przy osteotomii weci standardowo robią pectinoctomię. [b]Kociak[/b] a nie mówiłam, ze będzie dobrze. Dlatego jestem zdecydowana zwolenniczką robienia prześwietlenia i to nie wtedy, gdy pies ma rok.
  9. Jezusicku, to jak tak się w gówienku wytarza to kanał :o
  10. Toz powiewającymi uszami mnie rozłożyło :lol:
  11. Witamy, witamy, :multi:, ale foty to lepiej przenieście do galerii.
  12. :lol: [b]Sylwia[/b], foty rewelacja. Boksie na fotkach są rozbrajające. Tekilaz piką w paszczy i padnięty po harcach po prostu miodzio. :P Zresztą było widać, że piechy się świetnie bawiły. Goldek oczywiście z białego przerobił się na szaro (skąd ja to znam :D ). A buldog widać, że na spacer prosto od Armaniego albo innego Versace. Super foty
  13. Witamy, troche tu teraz pusto. Zimy nie ma, a wszyscy powyjeżdżali, czy cuś :o, ale jak wrócą, to z pewnością powitają Cię w labkowo-goldenowym-innopsowym gronie. My z nie wyjechaliśmy, więc się od razu możemy przywitać :D
  14. Bila

    wyciek z oczu

    Najlepiej iść do weta i dowiedzieć się, czy to jakaś mała choróbka, typu zapalenie spojówek. Zawsze można zakroplić psu oczy kroplami ze świetlika.
  15. Przyrzekamy, przysięgamy, łobiecujemy. :D
  16. Ja cię, Korona zgarnęła prawie wszystko :lol: :lol: Halucypek ledwo od ziemi odrósł, a juz na Dogo karierę robi. :drinking:
  17. :drinking: :drinking: :drinking:
  18. Super. Ale to trzeba chociaż jakiś minimalny talencik mieć :cry:. A ja nie mam :cry:
  19. Shiva, ale Maleństwo Carragana to :lol: wilczarz irlandzki
  20. I cholernie krwiożerczy, po prostu killer :lol: A co do Maleństwa, to spotkaliśmy właśnie takiego u weta. Boże co za słodzias: w poczekalni, gdzie były róże sprzedażne smakołyczki dla piechów, pokazał swojemu panu, co należy kupić. Polizał jednego gnotka, drugiego gnotka, wziął w mordę ciacho. A pan tylko brał w ręce i mówił do babki proszę doliczyć. W końcu facio mówi; pójdę się przejść, bo na wizytę mi nie wystarczy. A kochany ten "mały", wszystkim nam dał buzi, przyszedł do każdego na myzianko. I na koniec taką serię bączysławów nam zaaplikował, że ho, ho. To chyba najłagodniejsze psy świata. :lol:
  21. Jo tyż. No i Norwgów wszystkich. Biegają na tych nartach niczym Szewińska za młodu. :lol: Pułary niestety zdaje się rodzinnie ostatnio rozwolnionko miały, o czym nie omieszkał donieść "spec" od biatlonu. A i teraz łyźewki jeszcze łoglondam. Wczoraj jeden z takim zacięciem kręcił axle, że chłopina za bandą wylądował :lol: Za duża rotacja - jak stwierdził spec od figurówek. :o :lol: Zrotował się chłopak. Bilbo czasami też ma za duża rotację, bez figurówek :lol:
  22. Nio, zwłaszcza Bjerdalen. Potoki śliny na mecie leją się gęsto. Ale facecik świetny jest. Natomiast komentujący biatlon spece doprowadzają do tego, że ja też toczę pianę, ino z wściekłości.
  23. Właśnie i wątroba na tym najgorzej wychodzi :lol:
  24. Ja to nawet nie próbuję. :lol: Zez rozbieżny mi to absolutnie uniemożliwia. Z tych samych powodów jestem pewnie fanką biathlonu. Fascynuje mnie to, że zapluty (biatlonisci w większości na strzelnicę i metę przylatują zapluci) i zdyszany zawodnik, jeszcze od czasu do czasu umie w tarczę trafić. Ja na zajęciach z PO, jak było strzelanie z reguły waliłam w sufit. Zanim zdążyłam się przyłożyć, nabój, jak ten kochaś odchodził w siną dal. W pobliże stojaka z tarczą nigdy nie udało mi się strzelić.
  25. Ja jestem zodiakalny Rak, i na ogół się "wycofuję" (zwłaszcza jak ktoś ma rację), ale parę razy nie zdzierżyłam i takie wydrzymordy usłyszały ode mnie kilka ciepłych słów. Rozwaliła mnie kiedyś moja mama, która jest chyba ostatnią osobą do tego, żeby się z kimkolwiek wdawać w jakieś pyskówki, ale raz też nie wytrzymała: nasza dozorczyni, mieszkająca naprzeciwko nas, gdy Bilbo się u nas pojawił co jakiś czas miała jakieś problemy, a to że tu z psem nie wolno, ato coś tam. Dzielnie to znosiłyśmy (tym bardziej, że w paru wypadkach miała rację). Ale któregoś dnia mama wraca ze spaceru i mówi, że leżą przed wejściem podarte gazety (takie darmówki roznoszone po wszystkich klatkach) i stwierdziła, że na pewno "Gęgawa" (pseudonim partyzancki dozorczyni w naszym domu) zwali to na naszego psa. Ja naiwnie mówię: mamo przecież on zawsze na smyczy, gdy wchodzimy do bramy i na osiedlu, nie miałby nawet fizycznej możliwości, żeby to zrobić. Poza tym przecież zauważyłabym, gdyby pies przy wychodzeniu z bramy pastwiłby się nad stertą gazet. Oczywiście mama miała rację i długo nie czekałyśmy, a pod naszymi drzwiami jakoweś okrzyki rozbrzmiewają typu: pojebany pies (Gęgawa słownik ma soczysty i dość ograniczony). Mamę szlag trafił, najpierw pokręciłą się jak lew w klatce, po czym zadzwoniła do drzwi Gęgawy i zapytała grzeczni i uprzejmie: Dlaczego pani twierdzi, że mój pies jest, cytuję, pojebany? Gęgawę zatkało, zarzekała się, że to nie o Bilba chodziło i jakoś od tego czasu nas nie czepia.
×
×
  • Create New...