Jump to content
Dogomania

Berek

Members
  • Posts

    3222
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    2

Everything posted by Berek

  1. "Najbliższe ośrodki szkoleniowe znalazłam w Warszawie... ale wolałabym żeby ta odległość była mniejsza, nikomu nie pomoże instruktor tłukący sie pół dnia w pociągu czy autem który będzie wykonczony sama drogą..." Jak rozumiem, przyjazd do Warszawy z psem nie wchodzi w grę?
  2. Hej, male podpowiedzi w telegraficznym skrocie. Psy bardzo reagują na nasze nastawienie psychiczne. U psów wrażliwych lęk przed włascicielem - a raczej przed nieobliczalnością (ze strony psa tak to wygląda) zachowań przewodnika może się rozwinąć niekoniecznie z powodu "bicia". Nie chodzi o to że kiedy lejemy psa kijem to on "się boi" a kiedy ciągle jestesmy z niego niezzadowoleni, lub wykazujemy agresywną postawę tylko - to on "nie boi się, bo przecież nie ma czego". Bardzo liczy się przemoc psychiczna. Wielu przewodników używa jej, niestety, zupelnie nie zdając sobie z tego sprawy. Z tą sprawą wiąże się aspekt czytelnego i jasnego przekazywania psu czego od niego oczekujemy, a jakie zachowanie jest nieakceptowane. ;) Należy pamiętać że zawsze kiedy mowimy psu, co "nie" - natychmiast powinnismy mu pokazać, co "tak". Niby proste, a szczerze mowiąc nie zdarzylo mi się spotkać wlasciciela psa ktory zaczynając szkolnie by to potrafił - niezależnie od tego w jakim był wieku i ilu psów nie wychował (najczęściej opowiadają sporo o swoich poprzednich psach :lol: ). Nigdy nie należy pozwolić działać emocjom - to też grzech podstawowoy ludzi. Często potrafimy psa czy to skarcić, czy to wręcz przestraszyć, ale jedynie kiedy nas do tego sprowokuje, kiedy dajemy się ponieść nerwom. I odwrotnie, na zimno nie umiemy zrobić psu żadnego "kuku" - ale i kiedy jestesmy zdenerwowani a sytuacja tego wymaga to i tak nie umiemy się przemóc i psa pochwalić, dać mu psychiczny komfort czy oparcie. Na koniec - wrzuć w google frazę "ostrość pozorna". :evil_lol: Twój opis wyraźnie wskazuje na sukę z tą cechą charakteru, a nie "dominującą" czy "charakterną". P.S. "drapie mnie w noge żebym sie schyliła do niej i ją objęła, wtula sie we mnie z całych sił wtedy." I to jest bardzo niepokojący opis. Zachowują się tak czasem psy "pokaleczone" emocjonalnie. Bardzo częsty opis psów ze schroniska - "on od razu mnie pokochał, tak się do mnie przytula" jest jednym z symptomów dość zaawansowanej kennelozy.
  3. "skoro uważają że mój pies nie ma do mnie zaufania i wszystkie znaki na niebie im to mówią to czemu nie napiszą jak to zmienić?" Po pierwsze - przyjąć do wiadomości... ;) Potem już powinno być latwiej...
  4. Berek

    Sąsiedzi

    "Chodzi o to ze sasiad ja drazni i wrzuca rozne rzeczy, moj pies wyje jak nas nie ma ale nikomu to nie przeszkadza (tzn nie skarza sie) bo pies tych ludzi tez wyje... " być moze jednak przeszkadza im wycie psa, a że są prymitywni, to i okazują to w tak glupi sposób. :cool3: Niestety, to, że psy innych ludzi są niewychowane i przeszkadzają otoczeniu nie zwalnia nas od wychowania i pilnowania naszych psów. Ktoś musi być mądrzejszy - i zacząć od siebie. Sprawdź, jak zwierzak się faktycznie zachowuje kiedy biega po ogródku - a najlepiej wypuszczaj go tam tylko kiedy masz możliwość sprawowania nad nim kotroli.
  5. "nawet najlepszy szkoleniowiec nie podejmie sie oceny faktycznej psa bez zapoznania sie i ze mną i z nim." Wiec po co piszesz na tym forum? W stylu "mam agresywnego psa, help!"? :razz: :evil_lol:
  6. Niektóre psy mają problemy z załatwieniem się na smyczy. Powinnaś przećwiczyć z nim perfekcyjne przywołanie (taka klasyczna nauka, najpierw z linką i nagrodami), i spuszczać go w bezpiecznych miejscach żeby się mógł od Ciebie co nieco oddalić. Poza tym psy często miewają stałe pory wypróżniania. Może go poobserwuj, kiedy najczęściej mu się to zdarza - i wtedy idźcie na długi, relaksujący spacerek. :lol: P.S. Piszesz: "bede jeszcze nad tym pracowac ale puki co mam sporo roboty na głowie bo za miesiac mam wesele siostry" Bardzo mi przykro, ale pies nie zatrzyma się w rozwoju czekając, aż będziesz wolniejsza.:cool1: Zrozum - im starsi jestesmy, tym więcej obowiązków i kłopotow mamy. Decyzja o wzięciu psa do domu wymaga dokładnego zastanowienia się, czy podołam? Czy rodzina podoła? Czy będe mieć jakakolwiek pomoc ze strony innych członków rodziny, czy będę z psem praktycznie sam? A jesli nikt mi nie pomoże, to czy uda mi się go dobrze wychować, zająć się nim? :p Nie może być tak, że jak mamy czas, to się z pieskiem bawimy, ale jak nie mamy czasu, to cóż... idzie w odstawkę, jest gdzieś zamykany itd. Rozwój psa i proces jego wychowania wymaga KONSEKWENCJI. Lepsze pół godziny ale systematycznie - np. codziennie - niż parę godzin raz w tygodniu - bo akurat nie mamy nic lepszego do roboty. :cool3: A już w nauce zachowywania czystości NIE DA SIĘ NICZEGO ZROBIĆ NA SKRÓTY.
  7. YorkLuba, bardzo mi przykro ale nie widze innych możliwości do nauczenia Twojego pieska czystości. Musisz zapomnieć że masz ogródek - to raz. Wychodzić z psem ZAWSZE poza posesję - to dwa. Poświęcić weeekend na to, żeby w nim utrwalić że tego nigdy nie robi się w domu - to trzy. Wszystko zalezy od Ciebie i tylko od Ciebie w tej chwili. Nikt Ci nie da dobrej rady typu "3 x dziennie witamina C przez dwa tygodnie a problem zniknie". Coś czuję, ze tutaj kłopocik ;) leży troszeczkę w przewodniku ktoremu odrobinkę się ... nie chce... :lol: BTW w domu też daj psu czas na wyspokojenie, ta "piłeczka caly czas w ruchu" to nie jest wcale taki rewelacyjny pomysł. Niech on wie, że są momenty odpoczynku, wyciszenia. I niekoniecznie polegają one na zamykaniu w łazience. :p Tak w ogóle to czemu on jest tam zaykany? Nie lepiej nauczyć go - jak sie uczy każdego innego psa - że pies jet cały czas albo z Wami - albo Wy wychodzicie, a on spokojnie zostaje na terenie domu? :crazyeye:
  8. Szanowne Panie, to, że pies się nie znalzł, można podejrzewać - ale czy podjęłyście jakiekolwiek kroki które by trochę przykróciły kamcine dobre samopoczucie? Czy też, typowo dla Dogomanii, skończyło się na biciu piany? :eviltong: Przepraszam ale to kolejna sytuacja kiedy dogomaniacy jedyne, co robią, to wypłakują się wszem i wobec. Dopóki osoby nieodpowiedzialne albo krętacze nie poczują choć trochę dyskomfortu za to, co zrobili, to sytuacja psów w Polsce się nie poprawi. Nie wolno odpuszczać takich rzeczy! :angryy:
  9. "Dzień wygląda tak że ok godziny 6 moja mama wypuszcza go na dwór. Jak załatwi sprawy to zwykle wskakuje do mnie do łóżka. Jak wstanę to go karmię (je royala dla yorków). Gdzieś ok 7.10 wychodzę z nim na dwór: rzucam mu piłkę pozwalam pobiegać i powęszy po trawce. Przed zamknięciem go jest wysikany. Ok 7.40 wycodze do szkoły i wracam zaleznie od dnia ok 13-15. Po powrocie wypuszczam go na dwór żeby się wysikał i pobiegał po dworze ok 30 minut do godziny. " Moim zdaniem najgorszą rzeczą jaką można zrobić, jest "wypuszczanie" psa do ogródka żeby SAM pohasał i się wysikał. Uważam że pies nie został nauczony zachowywania czystości. Powinnaś drastycznie przeorganizować spacery z psiakiem - to znaczy wychodzisz z nim tak, jak każdy właściciel psa mieszkający w domu wielorodzinnym - za każdym razem wychodzicie poza posesję, z całym oprzyrządowaniem typu obroża & smycz. I uczysz psa zachowywania czystości niejako od początku, tj. kiedy się wysika poza posesją, bardzo go chwalisz. Skoro nie możesz kupić klatki, to pozostaje Ci tzw. przechlapany weekend - czyli będziesz psiaka mieć cały czas na smyczy przy sobie przez - powiedzmy - dwa dni (stąd weekend - bo najczęściej wolne są sobota i niedziela) i wychodzićz nim POZA OGRÓD co dwie godziny mniej więcej. Nie dopuścić do powtórzenia zachowania (czyli - nie dać mu szansy na siknięcie w domu) to w tej chwili najważniejsze. Psy ktore mieszkają w domach z ogrodem mają bardzo często DUŻE problemy z tą sferą - paradoksalnie, bo ludziom się wydaje że skoro jest ogródek, to powinno być najprostsze w świecie.:roll:
  10. "ale ta osoba nie chce aby nawet ktos z dogo przyszedl do niej przed adopcja bo ona chce psa juz na jutro i wg niej moge przeprowadzic ta wizyte przedadopcyjna ale juz z psem bo jej zalezy na czasie" Taka postawa bardzo źle rokuje. :angryy:
  11. "Ano właśnie. A mnie darcie mordy wychodzi najlepiej. " No taaaa..., rozumiem że musisz wziąć ze sobą kogoś kto w razie czego przytrzyma Cię za rękawek ;) . Zwłaszcza że ci ludzie pewnie beznadziejnie trudni. :diabloti: "Jak z tego jasno wynika - ja zabrałam psa ze schroniska." No właśnie. Zresztą - co ja Cię będę dobijać... :cool1: ;) W sumie nauczka na przyszłość jest, szkoda że kosztem psa ale widać mu tak pisane było. "Ale więcej nie zamienię z nią słowa inaczej jak w obecności rodziców. A co myślisz o rozmowie z wychowawczynią?" To byłoby super - zwłaszcza że dziewuszka wykazuje zdecydowanie odchyły od ehmmmm normy, nawet jak na tak "trudny wiek" :roll: . Być może potęguje to wychowanie typu "cokolwiek dzieciątko zrobisz, masz do tego prawo, jesteś najmądrzejsza, najsliczniejsza i najlepsza a człowieka ktory ci coś zarzuca - wspólnie pogonimy". :roll: Tylko jak dotrzeć do szkoły? Chyba, żeby z głupia frant zapytać jakiegoś sąsiada (może też małoletniego?) do której szkoły ta panienka chodzi? :cool1: Ja się tak nad Toba pastwię ale wiesz... to po prostu nie pierwszy przypadek tego typu adopcji (czy ogólniej - przekazania psa). Dogomaniacy, wolontariusze MUSZĄ się nauczyć że podpisanie umowy to podstawa. :shake: Tymczasem kiedy przychodzi co do czego, to emocje biorą górę. NA dodatek często, jakże często jest to myślenie typu "wishful thinking" - życzeniowe; ponieważ psiak cierpi w schronie, to się go wydaje ciesząc się ze jest w ogóle taka możliwośc - zaniedbując formalności. A potem placz i zgrzytanie zębów... Często bywa nawet tak, że wolontariusz nawet zaczyna mieć jakieś wąty do domu ktory się po psa deklaruje - ale przymyka na to oko bo już tak ogromnie pragnie psa gdzieś ulokować... Tyle, że takie działanie przynosi więcej szkody, niż pożytku. W dziale "przygarnę psa" produkują się w kilku wątkach ewidentne małolaty - i zgrozą mnie przejmuje jak bardzo poważnie podchodzą do nich wolontariusze zamiast od razu poprosić o kontakt z dorosłym opiekunem takiej małoletniej osóbki. :angryy: W najlepszym przypadku kończy się to tak że wolontariusze bez sensu tracą czas, wklejając pracowicie psiaki w wątek - i nic z tego nie wynika bo jakiś dzieciak sobie pofantazjował albo chciał się zabawić... W najgorszym mamy takie przypadki jak tej całej Kamci. Co mnie zdumiewa, to że wypowiedzi tej dziewczynki od początku waliły po oczach czymś podejrzanym (miałam z nią parę scysji kiedy zaczęłam być... zbyt dociekliwa :cool3: , próbowała pyskować mi na priva). Nie piszę o Tobie bo przecież nie śledziłaś wątków w ktorych dziewuszysko pisało, ale tam naprawdę kilka dorosłych i - wydawałoby się, dość normalnie rozumujących? - osób broniło dziewuszki jak niepodleglości, wszelkie próby przyciśnięcia jej kwitując rozdzieraniem szat i krzykami że oto wstrętni ludzie "napadają" na "taką miłą Kamcię o złotym serduszku". :angryy: :angryy: :angryy: I jak moża się dziecięcia czepiać, co z tego ze nieletnia skoro taka kochana i tyyyle robi dla zwierzątek... Ja rozumiem że Internet może być mylący, ale jak czasem czytam takie rzeczy to dochodzę do wniosku że też i rozum odbiera. :cool3: Dziewczynka ewidentnie konfabulowała, gadała brednie, przy tym w sumie mało inteligentna była, myliły jej się zeznania i osobowości, nie wymagało żadnego wysiłku żeby to zauważyć... A jednak paru Dogomaniaków jakoś nie zauważyło. :roll: :lol:
  12. Lemoniada, ja rozumiem Waszą - Twoją - trudną sytuację. :-( Ale na litość boską, czy nie można chociaż udać się do tych ludzi do domu (piszesz że już niemal namierzony?) i przeprowadzić z nimi Bardzo Poważną Rozmowę? Nie mówię o darciu się, to niewiele da - tylko raczej o bardzo stanowczym wyjaśnieniu wielu kwestii... m. in. odpowiedzialności za zwierzę zabrane ze schroniska :cool1: - oraz wyjaśnieniu rodzicom że z ich dzieckiem dzieje się coś naprawdę niedobrego - to nie jest młodzieńcza skłonnośc do konfabulacji, ta dziewczyna jest już po prostu chora... Z drugiej strony, nadal nie mogę pojąć, jak można było nie podpisać UMOWY ADOPCYJNEJ w której byłyby rzeczy najprostsze - DANE OSÓB DAJĄCYCH psu DT. :crazyeye: :cool3: Przepraszam, ale powtórzę - to jest niedopuszczalne. :angryy: NIezaleznie od tego kto i jak nie wychwala kogoś w internecie, jak rany, psy nie bywają w internecie tylko w realu :mad: . I oddaje się je do DT oraz do adopcji też w realu. Abstra***ąc od tego że miałyście do czynienia z BARDZO nieletnią osóbką. :cool3: Przepraszam, troszkę różne wersje krążą w tym wątku, ale wychodzi że to jednak Ty wyciągnęłaś to zwierzę ze schroniska...? Czy to ta dziewczynka sama poszła do schronu i pobrała psa??? Jak to było? Kolejna rzecz (tu już moje czysto prywatne zadziwienie) - naprawdę wydaje mi się totalną naiwnością dalsze udawanie że panienka ma choć ślad dobrej woli, chce brać udział w poszukiwaniach itd. Dziewczynka się z Wami bawi, wysyła Was tu i ówdzie po odbiór plakatów, wypisuje bzdety że się musi uczyć itd - i wciaż ze strony dorosłych ta sama wiara że po drugiej stronie jest osoba pelna dobrej woli i z dobrym serduszkiem, tylko "coś jej nie wyszło". :shake: Przecież cytowanie tych jej wyjaśnień tutaj w tym wątku i kolejne etapy smutnego zdumienia że "znów" nie zaniosła plakatów o psie w umówione miejsce - i dopisywanie "nie wiem, moze jeszcze przyniesie"..., "Może przyniosła jak już poszłam..." itd jest wręcz krępujące - toć to ręce opadają jak płetwy. :crazyeye:
  13. Ja tam nie rozumiem jednego. Kilka - wynika z postow, doroslych i odpowiedzialnych - osób, bardzo doświadczonych w pomocy zwierzętom, ufa kompletnie nieodpowiedzialnej i chorobliwie klamiącej smarkuli. To raz.:mad: Wielokrotnie poruszano na tym forum sprawę taką, że choćby się waliło, paliło, choćby jakiś pies mial super-ciężką sytuację - to nie należy go wydawać na hurrra, byle gdzie, byle jak. Umowa MUSI być zawarta i to z osobą pełnoletnią. To dwa. :angryy: Teraz chorobliwie kłamiąca smarkula dalej bawi się kosztem doroslych i odpowiedzialnych osób - a one jej dalej wierzą, wierzą w bełkot o znikającym jedzeniu, o rozwieszaniu plakatow, jeżdżą poslusznie we wskazywane przez bachora miejsca żeby pocalować klamkę... To trzy. Nikt nie usiluje dotrzeć do rodzicow tego dzieciaka (ktoremu najwyraźniej przydałaby się fachowa pomoc psychiatryczna....), nikt nie usiłuje "czegoś" zrobić w sensie prawnym. Wszyscy wierzą w dalsze zapewnienia rąbniętej nastolatki i znow, jak wiele spraw przed tą, wszystko zostanie w prożni bo dogomaniacy się - właśnie - boją? są naiwni? Nie chcą sięwdawać w pyskowki z prawnymi opiekunami dzieciaka? Nie rozumiem... Bachor uczy się bezkarności, uczy się zabawy zwierzętami - i nawet nie będzie mieć jakichś poważniejszych nieprzyjemności. To cztery. :angryy:
  14. Hm, czasem zwykłe marudzenie też może pomóc. Na przykład stworzyć atmosferę niekorzystną dla takich ludzi, a nie - kolesiowate mruganie oczkiem, wszyscyśmy koledzy z ZK to każdy udaje że wszystko jest git... :-( :cool1: NIestety pierwsza postawa nie jest powszechna, za to druga - tak. Ilu rozmnażaczy wywalono ze Zwiazku w ostatnim czasie...? Było parę afer z psami w tragicznych warunkach, nie wierzę że ludzie - hodowcy - ściskający się na wystawach i na sekcjach z tymi osobami nie mieli pojęcia jak wyglądają naprawdę te hodowle. :angryy: :mad: Panuje jakaś paranoja - wszyscy pięknie najeżdżają na psie fermy (i słusznie) i udają że to sprawa wyłącznie osób rozmnażających poza związkiem. A mnie coraz trudniej polecać ludziom stronkę rasowy= rodowodowy bo sytuacja tam opisana to ideał nie mający niestety często pokrycia w rzeczywistości. Oczywiście ze wina jest po stronie ZK - sami sobie wbijamy gole, nie piętnując rozmaitych patologii w związku i udając, że wszystko co złe to poza organizacją, a w organizacji sami idealiści ktorzy pieski na rękach noszą... :cool1:
  15. Ayshe, zgadzam się z Tobą. Tylko... niestety jest jeszcze jeden aspekt - czasem "czystość i higiena" startcza hodowcom za wszystko inne. :-( Wiesz, ja mam styczność z hodowcami ras malych, nazwijmy to ozdobnych. Tu jest jeszcze jedna pułapka - mikry wzrost tych psów ktory powoduje że ludziska łatwiej podejmują decyzję o dokupieniu jeszcze jednego psa... i jeszcze jednego... Hodowca takich mastifów angielskich pewnie jednak więcej się zastanawia, czy jego stado zniesie kolejnego imporcika... i czy jego kieszeń to zniesie... :evil_lol: Wielu znanych mi hodowców zaczynało od szczerze kochanej suczki yorki czy chihuahua, czy papillonki - potem była nastepna... i nastepna... i skończylo się na kenellikach stojacych jedna na drugich jak w hodowli kanarków. O, ci hodowcy wiedza że sa na świecie "rozmnażalnie" i oczywiscie nie doprowadzą się do tego stanu, skąd - są wszak "świadomi" i myślą o "dobru rasy". Więc te psy są nawet wyczesane a klatki są systematycznie odkażane, dużo kasy idzie na wystawy i zagraniczne krycia... Ale... ... z ich hodowli wychodzą cyborgi z ciężką kennelozą... bo na zajęcie się tymi psami, na poświęcenie im czegoś najcenniejszego - właściwie spożytkowanego CZASU - już tych ludzi nie stać. Na rozmaitych forach mikropieskow pokazywane są zdjęcia pomieszczeń wyłożonych obowiązkowo biała teraktoą, lśniących (BTW takie wyczyszczenie napawa mnie obawą o układ immunologiczny szczeniąt... :razz: - to jak z dziecmi, czasem należy je wytaplać w błotku moim zdaniem :lol: ), na rzędach klatek stoją rozliczne wypolerowane na blysk puchary z wystaw... Szczeniątka pachnące i czyste... ... a jak potem się zajmuję ich głowami to mnie przerażenie ogarnia. Ludzie kupują kaleki z doskonałym pochodzeniem i fizycznie zdrowe... :-( :shake:
  16. No cóż, nie jest 100% skuteczne (a jaka metoda jest...:roll: ). Tylko ten haczyk że jest jedyna SKUTECZNA "w ogóle". Nie wiem skąd czerpiesz informacje o psim rozumie ;) ale jedyną metodą dla wykorzenienia zlego nawyku jest uniemożliwienie psu przez długi czas wykonywanie zachowania ktore jest dla niego, w pewien sposób, samonagradzające.
  17. Z obserwacji mojego osiedlowego sklepu i psów pod nim wynika jasno, że szalenie rzadko zostawienie psa jest efektem zdarzenia losowego - ktoś musi, nie da rady iść do sklepu bez psa, taki splot okoliczności... Na ogól w ten sposób są po prostu załatwiane spacery. Przyjemne z pożytecznym, hm, hm. Nie wiem zresztą co tam jest to "przyjemne" a co "pożyteczne".;) Psy zostawiane sa notorycznie, mimo pisemnej prośby zarządcy pawilonu żeby w ogóle ich nie wprowadzać na teren (zespół kilku sklepów z tarasem - patio). Przykre, ale na przykład samczyki usilnie znaczą teren. Smród zasikanych murów sklepowych jest bardzo silny i wybitnie nieprzyjemny... :diabloti: Niektore psiaki bardzo glośno szczekają. Harmider jest dość spory. Te zostawione w kagańcach są często obiektem zabaw dzieci (cwaniurki - piesek w kagańcu wszak nie ugryzie! :evil_lol: ). Te bez kagańca zostawione tak "żeby się obroniły w razie czego" - czasem i owszem, gryzą. Niekiedy osobę ktora głupio je zaczepi (co piesusiu, gdzie twój pan? - za to jak wiadomo ugryznienie jest wystarczająco surowym wyrokiem... :evil_lol: ) a niekiedy bezczelnego przechodnia ktory przejdzie obok nie zmierzywszy, choćby pobieżnie, długości smyczy na jakiej jest uwiązany piesek. Sam sobie winien, głupek jeden. Pies po to ma zęby żeby gryzł. ;) Itp., itd. Psiaki zostawione na "zostań" nie przywiązane niczym na ogół robią dużo fajnych rzeczy - biegają po terenie pawilonu, sikają ze zdwojoną mocą po wszystkich ścianach, zaczepiają uwiązanych pobratymców. Szczerze mówiąc obserwuję to wszystko wiele już lat i ani razu nie wyłowiłam nikogo kto ma psa zrobionego lepiej niż psisko do międzynarodowej klasy obedience, i ktory by na surowy rozkaz "zostań" ... został dłużej niż pół minuty po zniknięciu właściciela w sklepie. :razz: :diabloti: Potem się wstaje i hulaj dusza. Ech, a my, właściciele psów narzekamy że to wredne spoleczeństwo nie kocha naszych pupilków przekochanych. :lol:
  18. Berek

    Uciekający piesio

    Rany Julek, toć to tylko problem ze zrozumieniem że ani jedzenie, ani pilka NIE SŁUŻĄ DO ZWABIENIA PSA DO NAS tylko DO NAGRODZENIA... :lol:
  19. Berek

    Uciekający piesio

    Zawsze dobrze jest jakoś tam psa nagradzać. To, w jaki sposób to robimy, zalezy od psa. I po trosze od przewodnika. :cool3: W kazdym razie zdumiewa mnie jak można pisać "nie polecam piłki ani smakołyków". :-o
  20. Berek

    Uciekający piesio

    "zresztą sama już zapomniałam,o co mi chodziło" Dobre. :lol:
  21. "Jezeli suczka ksiedza jest z papierem to nalezy sie dowiedziec z jakiej hodowli pochodzi ;-) Nastepnie poinformowac hodowce ktory (miejmy nadzieje) zawarl z nim umowe.Tak czeste krycie suki z pewnoscia uznal by za zlamanie umowy." Hm. Ja też mam umowę z hodowcą podpisaną podczas zakupu szczeniaka terierka. NIe ma tam słowa o nadzorze hodowcy nad suczką pod względem jej losów jako mamy. I większość umów tak wygląda. Owszem, jest paragraf o prawie pierwokupu gdyby piesek musiał zmienić dom... ale to tyle. Wątpię czy byłoby wielu nabywców gyby hodowcy chcieli aż tak bardzo pilnować ich w przyszłosci. ;) Pomijam przypadki szczególne - oddanie suki "na podhodowlę", lub sprzedaż psa na jakichś wyjątkowych warunkach, szczególne przypadki itd.
  22. "myślisz,że więcej zabawek w czymś pomoże??" Nie do mnie pytanie ale odpowiem - nie pomogą. Zabawkę niestety ma animować właściciel. Nawet cuda typu "buster cube" działają na dość krótko. :lol: "myślę tez,że fajnie by było psa wymęczyć spacerem przed moim wyjściem tylko,że on się wcale szybko nie męczy a ja nie mam na tyle dużo czasu żeby ganiać z nim dwie godzinki po lesie przed kazdym wyjsciem" No cóz, budziczek nastawiony odpowiednio wcześniej i... ... spelniony cudny sen masochisty, co? ;) "hmmmm.....klatka dla laba....troszkę spora musi być,nieprawdaż??:-D:-D:-D nie bardzo mam gdzie postawić" Twoje rybki, Twoje akwarium, Twoje decyzje. BTW klatki sa teraz fajne, skladane - wyglądają jak wąskie walizeczki, kiedy nie używana, możesz ją zawsze złożyć. Niestety jakoś się odżegnujesz od konstruktywnego dzialania - zmęczyć - nie, klatka - nie... :roll: :eviltong:
  23. No, jak szczeniak to możesz liczyć że mu przejdzie. Niektore przestają jak dojdą do, powiedzmy, roku. Starość nie radość. :lol: Jeśli zachowanie ma zwiazek z rozladowywaniem niespożytych zasobów energii to masz szanse na ewolucyjne wygasnięcie problemu. Oczywiście - po pogrzebach paru tapczanów, krzesełek itd. ;) Bardzo wiele psów demolując rozładowuje stres związany z pozostawaniem samymi w domu (co jest dla psa nienaturalne.... och, ta stadność...) i wtedy sytuacja się z czasem pogarsza i to znacząco. Dla psa to dośc typowa metoda rozładowania stresu. My kręcimy mlynka palcami albo łazimy w kółko, one demoluja albo wyją albo ogryzają sobie łapy. Toteż w Twoim przypadku na dwoje babka wróżyła. NIe twierdzę że Twój pies "aż tak" się stresuje bo nie wiem czy tak jest. Sytuacja w ktorej zwierzę zostaje samo jest dla niego zawsze niekomfortowa. Na szczęście większość populacji daje sobie z tym radę. Te, ktore nie radzą sobie - są opisywane na Dogomanii i innych psich forach, na ogół w topikach "POMOCY!". :lol:
  24. No tak, ale problem polega na tym, że nie ma innej drogi... Aby pozbyć się uciążliwego nawyku (zwłaszcza ktory wykonuje pies żeby rozładować stres, a tu chyba mamy z tym do czynienia...) należy na bardzo dlugo uniemożliwić psu wykonanie dzialania samonagradzającego. Po ludzku mówiąc - zamykasz psa (może być kojec, może puste małe pomieszczenie...) uniemożliwiając mu demolkę. Jest szansa że po paru tygodniach przy pewnym ryzyku sprawdzisz i okaże się, że psisko już nic nie zniszczyło. Jego organizm niejako "zapomni" o tym, co tak świetnie mu robiło podczas nieobecności państwa. Oczywiście są psy ktorym "mija z wiekiem". Ale to raczej szczeniaki ktore po prostu wychodzą z tego wieku demolanckiego a nie stresują się okropnie faktem że zostały same... Niektorzy usiłują stosować zamienniki klatki, zostawiają psy w kagańcach (łapami też się fajnie rwie i szarpie meble). Inni kombinują z właczonym radiem (bardzo słabo działa), zamykaniem w jednym pomieszczeniu itd. To wszystko są raczej półśrodki. :cool1:
  25. Berek

    Uciekający piesio

    Trudniej??? :crazyeye: BTW motywowanie opiera się na tym, co psa rajcuje najbardziej. Jeśli jakiś pies reaguje tylko na stanie na glowie i machanie nogami, to przewodnik powinien udać się na parę lekcji jogi i opanować perfekcyjnie stanie do góry nogami... :lol:
×
×
  • Create New...