Jump to content
Dogomania

Berek

Members
  • Posts

    3222
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    2

Everything posted by Berek

  1. O.K. Przypominam nieśmiało że mówilismy o dość typowym "8 godzin" a nie 12. A skoro już o ośmiu godzinach mowa, proszę o podanie wiarygodnych badań z ktorych wynika że psy muszą sikać co 3 godziny bo jeśli tego nie robią, to ich nerki ulegają uszkodzeniu. :lol: :evil_lol:
  2. Ależ oczywiście, że żal psów. :shake: Tylko... To jest tak. Gdyby sąd nie był tak surowy (dodajmy - właściciele psow WIEDZIELI co im grozi...) to być może więcej ludzi decydowałoby się na takie "zlewanie prawa" - bo będą myśleć: "nawet jak mnie złapią, to guzik mi zrobią". A tak - ludzie trzymający te psy do walk to będzie zupełne podziemie z ktorym będą walczyć stosowne służby, a ludzie ktorzy są miłosnikami rasy i chcą po prostu miec takiego pupila - dopełnią jednocześnie wszystkich obowiązków bo zwyczajnie będą się bali o los swoich ulubieńców "w razie czego". :roll: Z usypianiem psow to oczywiście strasznie śliska sprawa. Z jednej strony mamy podejście: każde życie jest ważne, cenne, trzeba o nie walczyć. Jasne! Potem mamy 1500 psow w schronisku obliczonym na 400 psów - i tych psów się nie usypia, bo przecież są kochane i zaslugują na życie. W efekcie psy zagryzają się między soba, szerzą się choroby, ogolna bida, brud i nędza. Personel schroniska i jego kierownictwo ma czyste sumienie. Tylko psow żal, bo prowadzą naturalną selekcję i te, ktore odpadają w tym wyścigu o życie, kończą je boleśnie, nieraz dłuuugo się męcząc. :angryy: :mad: :angryy: Co nie zmienia faktu że jak ktoryś zdesperowany szef schroniska zacznie usypianie, to milośnicy zwierząt robią na niego nagonkę jak ta lala. ;) A na pytanie - co TERAZ robić z tymi wszystkimi psami? Pada odpowiedź: sterylizacja, kastracja... No super, ale rezultaty tego będzie widać za dziesięć lat. A co teraz? Z tymi psami ktore już są i duszą się po kilka - kilkanascie w malych boksach? Ano... adopcjeeee.... Tak, tylko ile psów szybko znajduje domy - choćby na Dogo widać że niejednokrotnie aby wyadoptować jedno zwierzątko trzeba pracować miesiącami a nawet latami. Niektorzy szczęściarze znajdują domy, reszta męczy się dalej w tragicznych warunkach. Liczy się jednak że jestesmy "humanitarni". :shake: Spraw tych bullowatych z Holandii nie polega na tym przecież, czy te psy rokują, czy nie rokują nadzieje na adopcje. Właściciele psow świadomie narazili je na takie niebezpieczeństwo, no i psy ponoszą tego konsekwencje, jak zwykle zresztą. A robienie spektakularnych akcji, wywożenie, adopcje... Oczywiście że mozna, ale takie akcje to takie sięganie lewą ręką do prawego ucha dookoła głowy. W tym czasie w schronach pewnie usypia się calkiem sporo innych psów i miłosnicy nie robią z tego zbytniej afery, bo akurat tego się nie nagłaśnia. :roll:
  3. "uspienie kosztuje 60 euro" A koszt utrzymania psów do czasu znalezienia im domow za granicą, koszt przewozu, negocjacji itd? :cool3: Nic dziwnego że podjęto decyzję najkorzystniejszą finansowo. :cool3: :mad:
  4. "Że tak się dzieje nie znaczy to iż Ci ludzie akurat mieli psy do walk.. a Twoja odpowiedz jest jasna" O.K. zacznijmy od początku. Jeśli właściciele spelnili wszystkie wymagania / obowiązki jakich wymaga od nich holenderskie prawo - to przecież ta afera nie mialaby miejsca? A jeśli nie spełnili, i trzymali psy nielegalnie - to, po pierwsze. z lekka podejrzane (albo mieli je w "nielegalnych" celach, albo byli na tyle głupi, że uważali że mogą sobie pozwolić na olanie sprawy, być może z przyczyn finansowych :shake: - a może psy jednak nie były w stanie zaliczyć testów??? ) - po drugie, mogą miec pretensje jedynie do siebie. Nawolywanie o wywiezienie psiaków itd jest może i szlachetne ale czy aż tak chwalebne? :crazyeye: Podejrzewam że są w Holandii psy prawdziwie potrzebujące pomocy, niestety... A tutaj koszty byłyby niewspółmierne do rezultatów. BTW jak kiedyś pewien pan o "dobrym serduszku" przywiózł do Polski z NIemiec ASTa skazanego tam na uśpienie, to potem mieliśmy wątek o Dice z Wałbrzycha. :angryy: :cool3: To co, problematyczne pieski do dzikich krajów takich jak Polska, bo tam nawet jak do czegoś dojdzie, to nikt się tym nie przejmie...? Bo polskie prawo de facto nie działa, a już na pewno nie chroni właścicieli ani ich psów? :shake: Szczerze mówiac irytujące jest że wielu ludzi każe społeczeństwu ponosić odpowiedzialność za własną głupotę czy lekkomyślność. Będę robić co chcę, niby wiem jakie są konsekwencje, ale i tak to robię w idiotycznej nadziei "a może jednak się uda" - a potem jak sprawa się rypnie - w płacz: ludzie ratujcie, pomóżcie...:shake:
  5. Podany link jest co najmniej... dyskusyjny. Opis historii w ktorej przez TOTALNĄ i CiĘŻKĄ głupotę właścicielki owczarka kaukaskiego stracił życie inny pies (dokładnie na tej historyjce link się otwira niestety) - i jej rozbrajające stwierdzenia, że właściwie nie wie, jaki morał z tego wyciągać - raczej nie pomoże przewodnikowi lękliwej suczki ktora rozkręca sobie ostrość pozorną aż miło. :shake: Chyba tylko można się histerycznie zacząć obawiać dużych psów, nigdy nie wiadomo czy na drugim końcu smyczy nie tkwi jakiś nieuleczalny idiota.
  6. Zaraz, zaraz.... Chwileczkę, spokojnie. najpierw warto ustalić jak reguluje te sprawy prawo holenderskie. Jeśli jest tak, że psy określonych ras mają być np. zarejestrowane, zachipowane - słowem, właściciele muszą spełnic określone warunki - a ci właściciele nie spełnili tych warunkow, to... cóż, szkoda że psy cierpią za ludzką głupotę - ale... ;) :shake: - to po prostu ostre egzekwowanie prawa. Swoja drogą jakieś rozdwojenie jaźni mamy na dogo - nawolujemy do skrupulatnego egzekwowania prawa odnośnie psów, a jak gdzieś jakieś państwo dokladnie to robi - to płaczemy. :razz:
  7. Lemoniada, taka rada mała ktora mi do głowy przyszła - wiem że pewnie schronisko & personel nie za ciekawi, ale jeśli jest tam KTOKOLWIEK kto ma cztery szare, to porozmawiaj z nim - uczul go na tę rodzinę, na tę cała Kingę ale i jej rodziców, zrób im odpowiedni "czarny PR". Bo za dwa miesiące dziewuszysko wymyśli że jednak będzie pieskom pomagac i jej mam osobiście ją do schroniska będzie wozić, albo znów wezmą jakiegoś nieszczęśnika bo się córuchnie spodoba z twarzy. :angryy: Znasz nazwisko, znasz adres - niech powieszą gdzieś plakat w stylu "tych klientow nie obsługujemy". :shake:
  8. Gorzała, szczerze współczuję... :shake: W sporcie psim jest to samo. Co powiesz na tegoroczną historię - nieoficjalne zawody agility, sędziuje je dwójka "świeżych" polskich sędziów ktorzy dzięki tej imprezie chcą zdobyć jak najwięcej doświadczenia, na zawodach masa zawodnikow, w tym startują członkowie prześwietnej podkomisji agility - po zakończeniu imprezy idzie donosik do GKSP... na sędziów ktorzy ośmielili się sędziować taką "nieoficjalną" imprezę :mad: . Komuś inteligencji nie stało na tyle żeby chociaż dobrze podciągnąć to pod złamanie regulaminu, bo niby sędziom nie wolno sędziować na imprezach "innych organizacji kynologicznych" - a jakaż to organizacja konkurencyjna,, ot, zawody o pietruszkę (o tabliczke czekolady ;) ) zorganizowane przez grono znajomych. A kto donosik puscił? Ano jeden pan aspirujący do miana "szychy" który sobie na imrezce spokojnie startował... Torki z psami zaliczyć mozna, a donosik się tak czy siak wyśle, nie? :shake: :-o
  9. :shake: "chciałam tylko zaznaczyć, że nie ma [B]gwarancji, [/B]że pies się przystosuje. " Jeśli zauważasz początku problemu, zaczynasz intensywnie działać - proste. ;) Uważam że nie ilość czasu poświęconego naszym pupilkom jest ważna ale jego JAKOŚĆ. Znam totalnie autyczne psiaki ktorych właściciele nie pracują, są cały dzień w domu - psy są same w domu może na godzinę zostawiane, a żal patrzeć, jak bardzo sa... apatyczne, nieszczęsliwe. :cool1: Znam też sporo przewodników psow sportowych - z ras najbardziej pracusiowatych! - którzy pracują na całym etacie, plus dojazd - i zbytnia krzywda się ich zwierzakom nie dzieje. Tyle, że trzeba odpowiednio poświęcać psy czas w tych chwilach ktore są "całe dla niego". No i w ogóle pomysleć o takich chwilach, choćbyśmy byli nie wiadomo jak zmęczeni czy zajęci. :lol: P.S. odnośnie tej wypowiedzi: [B]"W USA ponad 10 mln psów cierpi na zaburzenia lękowe związane z[/B] [B]pozostawaniem długo w samotności.[/B] Sa to psy zdiagnozowane, czyli tylko te, których własciciele szukali pomocy u weterynarzy" Psami w USA nie należy się przejmować zanadto, dopóki nie dotrze do nas moda od nich ;) na maksymalne ułatwianie sobie życia. Rzecz nie tyle w dlugim zostawaniu samemu, co w późniejszych działaniach właścicieli. Spacerek na smyczce po chodniku, najlepiej nie stykać się z innymi przedstawicielami gatunku, w miarę możliwości nic z psem nie robić (to wypływa czasem z lenistwa, czasem z nieświadomości, a czasem, niestety, z uczłowieczania psiaka i traktowania go jak mini-człowieka).:roll: Niestety też panuje tam moda na natychmiastowe ładowanie psa prozakiem i prozakopodobnymi, zamiast zacząć od zwykłego, poczciwego szkolonka. U nas czasem też niektórzy beahwioryści mają takie pomysły, często przy psach niby-agresywnych, zamiast dobrze się przyjrzeć relacjom właścicieli z psem i vice versa;) od razu wchodzi się z farmakologią. Co ciekawe, jeśli pies nie dostaje takich dawek że jest totalnie przymulony, to raczej poziom agresji nie spada, za to coraz gorzej wygląda kwestia nawiązania z nim porozumienia.
  10. Hm, sądzę zę zanadto emocje zagrały w tej dyskusji. :roll: Powiedzmy sobie szczerze, każdy kto kocha swojego psa stara się mu stworzyć jak najlepsze warunki. Inna rzecz, że niekiedy wizje tego, co dla psów dobre / fajne / bezpieczne itd mogą się różnić. ;) Trochę jednak sprawy się komplikują, gdy coś co jest normą i na pewno niczym nagannym nagle jest przedstawiane jako zbrodnia niemal... :evil_lol: - a ewidentnie do tego doszło w tym topiku... ;) :oops: Internet bywa mylący, czasem napisze się coś o zabrzmi zbyt mocno, zbyt kategorycznie... Ale to że inni użytkownic mogą się wtedy poczuć... co najmniej dziwnie - to fakt i trudno potem się temu dziwować. Dla mnie takie oto wypowiedzi: "[FONT=Verdana][SIZE=2][COLOR=red]Zauważyłam, że co niektórzy nie mają czasu na psy skoro nie ma ich w domu po 8 godzin a psa nie ma kto wyprowadzić [/COLOR][/SIZE][SIZE=2][COLOR=red]w Anglii takie osoby w życiu nie dostały by do opieki psa"[/COLOR][/SIZE][/FONT] [COLOR=red][/COLOR] [FONT=Verdana][SIZE=2][COLOR=red] [/COLOR][/SIZE][/FONT] [FONT=Verdana][SIZE=2][COLOR=red]"Nota bene każdy może sobie załatwić (tak jak Positive) osobę która będzie wyprowadzać psa pod naszą nieobecność ale cóż niektórzy chyba nie mają serca "[/COLOR][/SIZE][/FONT][FONT=Verdana] [SIZE=2]- zabrzmiały dość jednoznacznie.:diabloti: [/SIZE][/FONT] [FONT=Verdana][SIZE=2][/SIZE][/FONT] [FONT=Verdana][SIZE=2]Ponieważ w takim razie w Polsce psa mogą mieć następujące osoby:[/SIZE][/FONT] [FONT=Verdana][SIZE=2][/SIZE][/FONT] [FONT=Verdana][SIZE=2]- osoby zarabiające znacznie powyżej średniej krajowej[/SIZE][/FONT] [FONT=Verdana][SIZE=2]- zdecydowanie nie na etacie (ew. wolne zawody, osoby mające własny sklep, najlepiej z artykułami dla zwierząt :razz: , ludzie pracujący w domu)[/SIZE][/FONT] [FONT=Verdana][SIZE=2]- broń Boże emeryci (chyba że wąska grupa bogatych rentierów - bo "normalny" emeryt doskonale wie jak poważną pozycją w budżecie jest opieka nad psem, no i nieraz mu nie starcza na opiekę super-hiper, niestety... :-( )[/SIZE][/FONT] [FONT=Verdana][SIZE=2]- niewiasty żyjące z bogatego męża (przy czym zmiana sytuacji życiowej typu odejście tegoż męża do osiemnastoletniej blondynki z nogami do szyi i pozostawienie żony bez środkow zapewniajacych jej i psom życie na odpowiednim poziomie :roll: - wykluczona ;) :lol: )[/SIZE][/FONT] [FONT=Verdana][/FONT][FONT=Verdana][SIZE=2][/SIZE][/FONT] [FONT=Verdana][SIZE=2]... to rynek potencjalnych nabywców psów drastycznie się zawęża. [/SIZE][/FONT] [FONT=Verdana]:evil_lol: :evil_lol: :evil_lol: [/FONT] [FONT=Verdana][SIZE=2][/SIZE][/FONT] [FONT=Verdana] [/FONT]
  11. Bingo!:evil_lol: Berek zacytował - używając znaku zwanego cudzysłowem - użytkowniczkę Cardea, post 89 w tym topiku. I odniósł się do tego cytatu. :lol:
  12. "Nauczyc czystości można i owszem, ale o pomste do nieba woła, jeśli ktos od szczeniaka 4 miesięsznego wymaga , aby jego pęcherz wytrzymywał wiele godzin " Ale nie o tym mowa. Mowa o tym, że są na tym świecie niegodziwe ludzie co osmielają się mieć psy i chodzić do pracy zostawiając je na 8 godzin. :lol: Szczerze mówiąc u mnie żadne ze zwierzątek nie załatwia się w mieszkaniu podczas takiej naszej nieobecności, po wyprowadzeniu też nie zdradzają obłędnego pośpiechu... Co zabawne w tym wszystkim, na problemy z nietrzymaniem moczu u swoich psów (a często jest to w prześmieszny sposób uogólniane na psią fizjologię i kwitowane zadziwiającymi stwierdzeniami że "pies NIE MOŻE wytrzymać 8 godzin bez sikania) uskarżają się... osoby mieszkające w domkach jednorodzinnych, które najwięcej spacerków z psami załatwiają przez wypuszenie ich do ogródka. Fakt niezaprzeczalny... nawet moja prywatna statystyka na to wskazuje, jak przychodzi własciciel z pieskiem i puszcza farbę że zwierzak sika w domu to bez pudła jest to osoba mająca ogród.:lol: Bowiem tak naprawdę to nie jest problem z nietrzymaniem moczu, potrzebą oddawania moczu co dwie godziny itd - tylko rzecz w nieprawidłowym uczeniu zachowywania czystości. Wypuścić do ogródka jest najprościej, ale... niepedagogicznie. :lol: NIestety potem sa kłopoty, co widac, słychać i czuć... BTW właściciele małych psów (ras toy) mają z tym najwięcej kłopotów ale bynajmniej nie z powodów takich, że niby pieski te róznią się znacząco od psów większych. ;) Przeciwnie, są pod względem fizjologii i budowy takie same.:lol: Tyle, ze właściciel briarda nie wymyśla że jego owczarek może sikać w domu na podkład z pieluszki - tylko od początku bardzo pracuje nad nauką zachowywania czystości. :lol: Przewodnicy piesków małych ras zabierają się do tej nauki bardzo późno, bez odpowiedniej motywacji i na ogół nieumiejętnie. :lol: :evil_lol: P.S. "Generalnie macie Y.T. dość krótko i można zaobserwowac syndrom posiadania dwuletniego" Melduję posłusznie iż yorki posiadam od lat 12. Również sporo przedstawicieli tej rasy szkolę. A psy to nieprzerwanie od roku 1980.
  13. Wiesz, ja mam często lekcje ze "zdziczałymi" pieskami ktorych właściciele ... spędzają z nimi cały dzień. ;) Naprawdę różnie bywa. Oczywiście problemem są ludzie którzy wracają z pracy, zmęczeni, rozdrażnieni, piesek w obrózkę/szelki, przypięta flexi i 5 minut spaceru wokół bloku... Jeszcze sypnąć suchą karmę w miskę i koniec na dziś. :diabloti: Ale to niezależnie od rasy ;) - po prostu takie osoby nie nadają się do posiadania zwierzęcia... Natomiast znam wielu pracujących "świadomych psiarzy" ktorzy zapewniają swoim pupilom znacznie lepsze możliwości rozwoju i pozwalają im bardziej "być psami" - niż sporo ludzi, nawet hodowców! - nie mających zbyt wiele wiedzy na temat psiej psychiki i tego, jak te zwierzaki świat odbierają. Nota bene wśród moich pracujących znajomych wielu ma psy sportowe - agility, obedience, IPO... Jak sobie na te psy patrzę, to - mimo że 8 - 9 godzin bez właściciela jest dla nich standardem - jednak doceniam to, że są na ogół szczęśliwsze niż ich kuzyni - pieszczeni, miziani i wypuszczani do ogródka co godzinę - ale tak strasznie znudzeni przez prostą ludzką nieświadomość... :evil_lol: No i większość z tych psów to zwierzaki ras pracujących - bc, ON, belgi. Wydawałoby się że "się nie uda" - a jedank żyją i kwitną. Wiele zależy od przyzwyczajenia zwierzęcia do pewnego trybu, przebiegu dnia. Szczerze mowiąc nie znam zdrowych przedstawicieli psiego gatunku ktorzy musieliby sikać co 3 godziny. Oczywiście nie mówimy o szczeniętach, psich staruszkach i psiakach chorych.
  14. Sam pomysł zostawienia roznych psów - szczeniąt, silniejszych, słabszych... żeby "same sprawy załatwialy między sobą" jest dość szokujący. Polecam dyskusję treserów w czerwcowym "Moim psie" - de facto żaden nie wydawał sięzachwycony samą ideą psich przedszkoli. :cool3:
  15. Pax, pax, miłe Panie! :lol: "Pokój między chrześcijany", proponuję! :lol: A teraz z innej beczki (it's.... Monthy Python's Flying Circus!:lol: ) - wracając do merytorycznej rozmowy... "nie powiecie mi, że wszystkie psy siedzą w domu po 8 godzin same, codziennie... a wliczony czas na dojazdy?" Znam bardzo dużo ludzi pracujących zawodowo, na etatach (ja do nich nie należę, tj. do etatowców, ale dużo pracuję i nieraz nikogo z domowników nie ma 8 godzin w mieszkaniu) ktorzy posiadają psy - i zajmują się nimi zdecydowanie intensywniej (i niejednokrotnie lepiej) niż osoby ktore np. spędzają czas w domu. Nie ma reguły po prostu. Ogromnie łatwo operować kalkami myślowymi - to - dobre, tamto - be! - ale życie nie jest takie proste. :shake: Psie nianie - hm, to też dość obosieczna broń. :lol: Nie neguję, bardzo potrzebna usługa. Niestety mało tych osób jest profesjonalistami (abstra***ąc od tego że w ogóle mało ich ;) ). To jak z opiekunkami do dzieci :lol: - ech, znaleźć ten diament w kaszce... ;) . Bardzo potrzebny segment rynku, słowem - BTW nie uważam żeby 8 godzin stanowiło dla psa taki problem żeby wprowadzać mu na stałe dogsittera. Natomiast fajnie jest myśleć że istnieje taka możliwość w nagłych przypadkach. W stolycy dziala firma do ktorej można, jak sądzę, mieć pewne zaufanie - znam tych ludzi więc myślę że nie szaleją zanadto; niestety większość nieprofesjonalnych petsitterów probuje różnych rzeczy, na przykład wychowywać nasze zwierzątka po swojemu - dla mnie rzecz niedopuszczalna. :angryy:
  16. [FONT=Courier New][COLOR=#ff00ff]cóż niektórzy chyba nie mają serca [/COLOR][/FONT] Okrutnik ze mnie. :lol: :lol: :lol: :lol: :evil_lol: :lol: :lol: :lol: :lol: :lol: :lol: :lol: :lol: :lol: :evil_lol: :lol: :lol: :lol: :lol:
  17. :razz: "[FONT=Courier New][COLOR=#ff00ff]Zauważyłam, że co niektórzy nie mają czasu na psy skoro nie ma ich w domu po 8 godzin a psa nie ma kto wyprowadzić "[/COLOR][/FONT] [FONT=Courier New][COLOR=#ff00ff][/COLOR][/FONT] [COLOR=black]Moje psy zostają na 8 godzin same. Nie zawsze, ale nawet dość często. [/COLOR] [FONT=Courier New][COLOR=#ff00ff][FONT=Verdana][COLOR=black]Były do tego przyzwyczajane stopniowo - i muszę powiedzieć że kiedy wracam po takim czasie to złażą powoli z łóżek, ziewając i głównie[/COLOR][/FONT] [FONT=Verdana][COLOR=black]zajmując się hmmm odtwarzaniem więzi socjalnych za mną.[/COLOR][/FONT][/COLOR][/FONT] :lol: Na dworze nie pędzą na złamanie karku z obłedem w oczach na trawnik - ale wędrują na swoje ulubione miejsca gdzie uroczyście kucają / lub podnoszą nogę (mam i panów, i panie). Cieszę się że nie mieszkam w Anglii :lol: :lol: :lol: Poświęcam moim zwierzętom bardzo dużo czasu i nie wydaje mi się, żeby można było ocenić przewodnika po fakcie, że ośmiela się - po prostu pracować. :razz:
  18. Za dużo myslisz o hierarchii. Gorzej, usiłujesz do psów mówić "po psiemu", a one doskonale wiedzą że psem nie jesteś. :cool3: Oczywiście dobrze jest wiedzieć jak psy porozumiewają się między sobą, ale żeby robić z tego swoją filozofię w porozumiewaniu się z psami? To raczej nie zdaje egzaminu. BTW wywalania psa z pokoju "gdy coś zbroi" to totalne nieporozumienie. Psa może spotkać króki bodziec awersyjny w momencie - doładnie - gdy robi coś niepożądanego, ale żeby miał zdawać sobie sprawę z tego że oto został ukarany za coś co już się przed chwilą stało??? I to jak ukarany? Albo agresją werbalną (założę się, że ze zbyt dużym natężeniem ;) ) albo wręcz ciągnięciem (a co z "opposition reflex"?). Jeśli suczka jest bardzo uległa, to w przebojowego stwora jej nie zmienisz. Postaraj się nie zwracać do niej bezpośrenio, używaj ćwierćtonów raczej, niż zbyt dużej ekspresji. Ustawiaj się do niej bokiem, nie wpatruj się w nią. Po prostu, z takim zwierzątkiem to raczej na paluszkach... :lol: P.S. Naprawdę za bardzo wierzysz w te bredniowate raczej poradniki typu Fennell. Co ma do rzeczy spanie w łóżku z windowaniem pozycji w stadzie. Znam sporo psów niesłychanie podporządkowanych przewodnikom, w tym psy sportowe i ratownicze, ktore śpią z przewodnikami w łóżku i nic złego się nie dzieje we wzajemnych relacjach. :angryy:
  19. Słowo się rzekło, kobyłka u płota: DOBRZE GADA, DAĆ JEJ WÓDKI! :lol:
  20. Dobrze gada! Dać jej ... chałwy! :lol: (W oryginale było trochę inaczej ale... :lol: ). Zarazah - o jedynej w Polsce behawiorystce ktora zrobiła studia (i to cięzkie) na Zachodzie, studia stacjonarne, kilkuletnie - a przy tym jest weterynarzem - wiem. Pracuje w Warszawie / okolicach. Niestety z ktorym innym behawiorystą się nie stykam, okazuje się, że dyplomy pochodzą z korespondencyjnego kursu, a i piesek w ręce takiej osoby jakoś... nie pasuje czy cuś. Bardzo możliwe że przez te parę lat pojawili się nowi ludzie w branży, niestety nie znam takich przykładów oprócz w/w.
  21. "Inna rzecz - czy ktoś, kto wyszkolił np ON-ka do IPO będzie automatycznie wiedział co zrobić z wrażliwym, zalęknionym berneńczykiem, albo samowolnym beaglem?" Jeszcze zależy jaką pracę pokazał... :lol: Pytanie, czy będzie wiedział co zrobić z jakimkolwiek psem ktoś kto nie wyszkolił żadnego psa...
  22. No ale to są dwie różne sprawy. Istnieją owszem psychole, podobnie jak istnieją ludzie z fobią antypsią, jak i ludzie którzy mieli malo kontaktow z psami i przez to mająfalszywe wyobrażenia na ich temat. My, psiarze, powinnismy jednak tak się zachowywac, żeby nie dawać pretekstu wszystkim w/w osobom do poczciwej, gromkiej awantury... :eviltong:
  23. Ayshe, ON-y to też "takie łatwe, panie dzieju, psy, że po prostu wstyd z takim pracować". Jeszcze dodają do tego czasem maliniaki. :angryy: Niezłe, nie? :lol:
  24. "Tylko nie zgadzam sie z tym, ze niby bc to latwa rasa, hmmm bzdury!!!ona sama sie nie szkoli!" No toteż ja też z tym zdaniem polemizuję.... :cool3: A pojawia się ono z nużącą regularnością na rozmaitych forach. :lol:
  25. "nie chodzi tylko o szkolenie pod kątem zawodów, lecz taką zwyczajną "obyczajówkę". Ba, ale jeśli ktoś wyszkoli psa do wysokiego stopnia (i pokaże ładną prace na zawodach) to nie oznacza jedynie, ze spędził ileś tam godzin na ćwiczaku - ale i że czuje psy, rozumie ich reakcje. Wyjśc na płytę może każdy, ale tak, zeby to wyglądało naprawdę dobrze - to takich jest mało. Te odwieczne gadaniny na rozmaitych forach - "border collie to samograj, ja tam wolę trudniejsze rasy..." i.... ile potem świetnych bc widujemy na zawodach? Na palcach jednej ręki mozna policzyć. A zbitych, skulonych? Znacznie więcej... :cool3: A ile świetnie zrobionych psow "trudniejszych ras" możemy oglądać? Jeszcze mniej... Kończy się na nauczeniu pieska stawania na tylnych łapkach i to w sterylnych warunkach, bez rozproszeń... Już program zerówki okazuje się za trudny. Toteż jak widzę człowieka który dowolnego psa doprowadził na poziom MPPT albo obi 1,2 - i to tak, że świetnie na nich popatrzeć - to jednak mam więcej zaufania niż do kogoś kto nie nie prezentuje żadnego wyszkolonego przez siebie zwierzątka. ;) Chociaż pewnie, że to wcale nie rowna się z dobrym wyczuciem "cywilnego" posłuszeństwa. Ale może być elementem ułatwiajacym. Wierzę np. że taka osoba wie, jak działa zwierzę w stresie, umie je sklonić do współdziałania nawet wtedy... albo chociażby potrafi umiejętnie zastosować pozytywne i negatywne warunkowanie. Zresztą ten poruszony tu temat to odwieczny problem "behawiorystów" przeszkolonych na kursach korespondencyjnych którzy żadnego zwierzątka do reki nie biorą. Niby tak często "pozytywnie" prawią, ale skuteczność zerowa. :lol:
×
×
  • Create New...