Jump to content
Dogomania

Berek

Members
  • Posts

    3222
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    2

Everything posted by Berek

  1. [quote name='magdabroy']Czy to rzeczywiście chodzi o hodowlę Yorex?, bo: https://www.facebook.com/YOREX.YORKIES/posts/567191856655790 Hm, negatywne wpisy są szybciutko usuwane. :eviltong: A to może taki link coś niecoś wyjaśni: [FONT=Arial]http://www.psy.pl/aktualnosci-psy/art7511,yorki-uwolnione-z-karceru.html[/FONT] Zresztą, tu ważna jest OSOBA która dopuściła się takich czynów - wobec psów które tak czy siak, niezależnie od formalnej przynależności, miała pod opieką. Któż to mógł być...? (Kosmici? :p Niegodziwi kosmici?) Sądząc po nieszczęsnych chartach, teraz yorkach, przedtem grzywaczach... a jeszcze przedtem ONkach - ZKwP ma się dobrze i nikt nie zamierza sobie zaprzątać główki takimi drobiazgami.
  2. [quote name='MagCH']podpisujcie się proszę [URL]http://www.petycje.pl/9804[/URL][/QUOTE] Troszkę nielogiczna ta petycja, o tyle, że psów nie ma już pod tym adresem. Gdzie są? Można trafić na taki ślad: [FONT=Arial][SIZE=2][URL]http://www.psy.pl/aktualnosci-psy/art7511,yorki-uwolnione-z-karceru.html[/URL] A co do oświadczenia, hmmm..., chodzą słuchy że Pan Przewodniczący ma specyficzny stosunek do całej sprawy. A z nim cały ZK - jeśli założymy że mówimy o rządzącej klice, a nie biednych "szaraczkach" którzy są oburzeni. Nie pierwsza taka historia, nie ostatnia. [/SIZE][/FONT] :eviltong: [FONT=Arial][SIZE=2] [/SIZE][/FONT]
  3. [QUOTE]"A na marginesie, jak jesteś hodowcą bez znajomości, to ZK bardzo ostro trzyma się regulaminów i wszytko jest sprawdzane na tip top, więc trzeba tylko pozbyć się towarzystwa wzajemnej adoracji."[/QUOTE] Masz oczywiście rację. Problem w tym, że jak w przypadku wszystkich klik, to najtrudniejsza do przeprowadzenia sprawa. Osobiście za dużo nadziei nie mam - to jak hydra, odcinasz jedną głowę, wyrasta kilka na tym samym miejscu...:-( Weronika, ja nie facebookowicz, ale z pomocą ludzi bardziej obznajomionych z tym środowiskiem - proszę: [URL]https://www.facebook.com/YOREX.YORKIES/posts/567191856655790[/URL]
  4. Jest na facebooku.
  5. Hej, jeśli jesteś z Łomianek, to malutkie śledztwo możesz przeprowadzić chyba łatwiej niż inni - znając lokalną topografię i stosunki - ot, w opisie wydarzenia w lokalnych mediach elektronicznych podana jest nazwa ulicy przy której dokonano interwencji. Wystarczy sprawdzić, jaka hodowla yorkshire terierów jest tam zarejestrowana - i gotowe, wszystko jasne. To znaczy rozumiem że pewnie w sądzie nastąpi akcja p.t. "nic nie wiemy, ktoś całkiem obcy nam podrzucił 70 psów do piwnicy...":eviltong: ale... :shake: Smutne, że ZKwP tak skończył, jak skończył - jako organizacja paramafijna, kryjąca swoich członków (oczywiście: niektórych). Wystarczy zapoznać się ze stającą się coraz głośniejszą sprawą znanej hodowli chartów.:cool3: To nie "błędy i wypaczenia", to się robi norma - i to może naprawdę napawać przerażeniem. W jakim świecie żyjemy...
  6. Arlula, o Łomiankach to miał być żart (podszyty smutkiem) ale jak widać, wyszedł przyciężki. Przepraszam, jeśli poczułaś się urażona. Przecież to oczywiste że jak człowiek jest w porządku względem swoich psów i siebie, to stoi poniekąd "ponad tym" wszystkim. I nie bierze tego do siebie. Właściciel tytułowej hodowli umieścił dementi - jakaż to ulga usłyszeć że nie miał do czynienia ze zlikwidowaną hodowlą... nie ma żadnych powiązań: rodzinnych, towarzyskich, biznesowych. No, ulga. Bardzo polecam lekturę tego oświadczenia. Dużo hodowli jednak najwyraźniej takowe powiązania miało - krycia, suki na podhodowlę i tak dalej... - i co, nikt nic nie zauważał? A ktoś kto tam robił przeglądy miotów, tatuował szczenięta - nic do myślenia nie dawało? A katastrofalny stan psychiczny tych psów też nie rzucał się w oczy? To nie pierwszy taki przypadek w naszym ZK i nie ostatni. Jak znam życie, po długim milczeniu wystosuje się ogólnikowe oświadczenie że nikt nic nie wiedział, nikt nic nie słyszał, nikt nic nie mówił... i że ZK "potępia". I życie będzie się toczyć dalej. Jak złośliwie zauważył pewien hodowca - cóż, "drobnicowy" bo "dwusuczkowy" zaledwie - ciekawe ile dużych hodowli miniaturowych psów robi teraz na szybko porządek w swoich piwnicach... I żeby nie było: nie wrzucam wszystkich dużych hodowli do jednego worka. Zastanawia mnie tylko, jak można rzetelnie i starannie zajmować się kilkunastoma, kilkudziesięcioma psami tak, żeby to się nie przerodziło w fabryczkę. Na ile można być uczciwym w stosunku do tych psów które są istotami społecznymi z określonymi potrzebami, choćby emocjonalnymi.
  7. Hm, na Facebooku pojawiło się dementi. Interesujące - czyżby Łomianki stawały się zagłębiem hodowli przemysłowych pod patronatem ZKwP?
  8. [quote name='Ewelina1987']Oczywiście zdaje sobie z tego sprawe. przecież to tylko pieski którym trzeba pomocy i miłości. Jak by była możliwość Wzieła bym jednego psiaka i moja mama oglądała właśnie wiadomości i ona też by wzieła jedna sunie chętnie do domku.[/QUOTE] Ale wiesz, że np. nie są nauczone czystości? Czyli będą tygodnie, a może miesiące sikania i kupania w domu...? I że wiele z tych psów ma kennelozę, bardziej lub mniej zaawansowaną? Żeby było jasne: świetnie że ludzie myślą o zostaniu DT albo DS dla tych zwierzątek - niemniej czy do końca wiedzą, jak potem wygląda życie z takim biednym pieskiem? Jeśli wiedzą, jeśli akceptują że będą mieć "yorka specjalnej troski" - tym większa chwała. Jednak przeważająca większość wypowiadających się zdaje się sądzić że to po prostu będzie taki sobie piesek, może z początku "trochę nieśmiały". Nie biorą poprawki że w tego typu sprawach potrzebne jest morze cierpliwości, spokoju, no i niewykluczone że konsultacji ze specjalistami. :-(
  9. [quote name='Ewelina1987']Mam pytanie wiecie co sie dzieję z tymi yorkami i czy będą one do adopcji ? [URL]http://tvnwarszawa.tvn24.pl/informacje,news,dziesiatki-yorkow-stloczonych-w-piwnicy,93625.html[/URL][/QUOTE] Zdajesz sobie sprawę, że to będą bardzo kłopotliwe pieski? Oczywiście szlachetny gest przygarnięcia jest O.K., ale warto wiedzieć że taki piesek to zajęcie na pełen etat. Tak się składa że mam do czynienia z dwoma psami z tej hodowli - nigdy nie będą w pełni "normalnymi" zwierzakami - i chwała ich właścicielom że bardzo dużo z nimi pracują i że w ogóle podjęli walkę o nie - z początku sprawa wyglądała naprawdę tragicznie. :shake:
  10. [quote name='Madziunia_Krk']To stara i sprawdzona hodowla z tradycjami. Z tego co się dowiadywałam na wystawach to prawie każdy ją zna i poleca.[/QUOTE] Jasne... Polecam ten link: [URL]http://tvnwarszawa.tvn24.pl/informacje,news,dziesiatki-yorkow-stloczonych-w-piwnicy,93625.html[/URL]
  11. [QUOTE]"a co innego pogonienie kota przez psa, które zakończy się kocią ucieczką." [/QUOTE] I tu się kol. myli o tyle, że - z racji wykonywanego zajęcia, a przy okazji posiadania bezsensownie miętkiego serca :eviltong: co skutkuje m.in. ratowaniem różnych przykrych przypadków mogę powiedzieć że ryzyko uszkodzenia kota przy takiej pogoni jest całkiem spore. Inna sprawa, że do mnie trafiają raczej ludzie którzy chcą coś z tym (chęciami do gonienia kotów) zrobić. :cool1: [QUOTE]"to się wcale nie ma do ataku na kota w miejscu publicznym."[/QUOTE] Ano właśnie. Z konkretnej sytuacji - poranienia kota i skandalicznego zachowania właściciela psa który tego dokonał - szybko przeszliśmy do stanu dyskusji p.t. "no nieładne może to było ale koty robią mi kupy w ogrodzie". Absurd. Ale dość ciekawe przynosi wnioski na temat właścicieli psów w naszym kraju; zresztą potwierdzają się moje obserwacje na ten temat. :cool1:
  12. [QUOTE]"a tak trudno zrozumieć człowieka, który nie chce mieć kocich kup na swojej działce?"[/QUOTE] Jak się to ma do ataku psa na kota w publicznym miejscu?:crazyeye:
  13. [QUOTE]"Dopóki właściciele nie zaczną pilnować swoich zwierząt dopóty będą te zwierzęta mordowane czy jacyś psychopaci będą się z nimi rozprawiać w inny sposób." [/QUOTE] Tjaaa... "Sama sobie była winna, spódniczkę miała krótką":p. A propos, chyba w omawianym przypadku ciężko uprawiać tę prostacką wiktymologię, bo kot był miejscu publicznym, ale w granicy terenu należącego do jej właścicieli...
  14. [QUOTE]"chyba, że nauczysz psa, że poza posesją za kotami biegać nie wolno, wtedy tak robił nie będzie." [/QUOTE] Można próbować, choć przy psie z wysokim prey drive trzeba się obudować różnymi instrumentami i know how, wiadomo. Jednak widać z tego topiku że problem w tym, że wieeelu ludziom się "nie chce chcieć". :crazyeye: Psychologizując nieco - niestety część ludków po prostu się rajcuje kiedy ich pies robi różne akcje typu ganianie za kotami czy rzucanie się na inne psy (czy ludzi!); ot, dość prymitywny mechanizm który jakoś tam jest może dla mnie zrozumiały, tylko w dzisiejszej cywilizacji nie powinien mieć racji bytu. Rzecz w tym, że rozumowo rzecz biorąc te ludki wiedza, że to trochę nie halo..., czasem się po prostu wstydzą że tak czują i wolą nie przyznać się przed samymi sobą, ino wekslują na inny tor: albo że nic nie można zrobić (to np. znane mi starsze panie z lubością podprowadzające swojego miotającego się Burunia pod piwnicę z kotami i tkwiące tam całymi kwadransami w oczekiwaniu że może jakiś kot wychynie, ku uciesze Burunia i ich własnej, a potem tłumaczące mi że ich pies to tak ma..., i że z niego "istny diabeł"..., i że w życiu się tego nie zmieni (jak z Barei: "czy ja palę? pani kierowniczko, jasne że palę!" :lol:) albo że koty są okropne.
  15. P.S. A w ogóle to dyskusja w tym topiku robi się absurdalna. Cokolwiek nam w życiu przeszkadza, raczej nie jesteśmy od samosądów - a do tego sprowadza się utyskiwanie na koty które robią to, czego nie powinny (przy czym dla części użytkowników sam fakt, że żyją, jest ogromne uciążliwy) :evil_lol: przy okazji topiku o zakatowanym - przez psa i człowieka - kocie który sobie gdzieś tam SIEDZIAŁ. Żaden pies nie ma prawa nawet gonić kota na publicznym terenie; jeśli nie z humanitarnych przyczyn, to dla bezpieczeństwa ogólnego. Jeśli zaczniemy się bawić jak kretyni dyskutujący o gwałcie w stylu "sama sobie była winna, miała krótką spódniczkę" to możemy nagle się znaleźć po drugiej stronie barykady - bo np. nasz pieseczek ujada w ogródku i któryś z sąsiadów rozwiąże problem (jaki uważa, że ma) na własną rękę, bez angażowania instytucji państwowych. "Ratunku, podli ludzie otruli mi psa". To będzie tytuł topiku na Dogomanii. W tym samym czasie na jakimś forum społecznym ludziska będą, akurat takuśko jak my tutaj, dyskutować o tym wydarzeniu i będzie dużo uwag typu "no ja rozumiem że trucie komuś psa to tak ogólnie nieładnie jest, ale te PSY, co za zaraza cholerna, drą mordy, sikają wszędzie, śmierdzą..." :p .
  16. [QUOTE]Czytaj ze zrozumieniem, pisałam o moim własnym psie w kagańcu na mojej własnej działce, na którą nie powinien wchodzić żaden kot."[/QUOTE] Problem w tym, że psy są gatunkiem ogromnie generalizującym. Słowem - pies któremu nie tylko nie zabrania się, ale wręcz zachęca do realizowania i rozwijania popędu łowieckiego przy wykorzystaniu kotów na własnym terenie / działce będzie oczywiście z dużym zaangażowaniem wykonywał identyczne akcje na zewnątrz. Co więc robić, żeby na zewnątrz nie był zagrożony żaden kot czy inny nieduży futrzak? O.E. nie wchodzi w grę, jak czytam, zapewne linka dopięta do wysoko zapiętej kolczatki też nie, pozostaje prewencja w postaci kagańca, ino czemuś w kol. wypowiedziach wciąż przewija się lejtmotiw 'nie założę mojemu psiaczkowi wiadra na pysk" i ewidentnie dotyczy to spacerów... więc może określmy dokładniej definicje którymi się posługujemy. Nikt tu chyba nie mówi żeby pies po swojej działce biegał w namordniku. Jeśli na zewnątrz przejawia skłonności do łapania, chwytania i choćby unieruchamiania innych zwierząt, my zaś nie chcemy mu tego obrzydzać, to kaganiec jest jedynym, co nam pozostaje.
  17. [QUOTE]"No jeśli dla ciebie dzieci i koty, myszy, nornice to to samo to nie mamy o czym rozmawiac"[/QUOTE] Rozumiem iż powiedzonko reductio ad absurdum jest dla kol. wyrażeniem całkowicie nieznanym - nic to. :lol: [QUOTE]"przykre ze o ile prawo tobie zabrania ganiac dzieci o tyle mi jako wlascicielowi psu nie zabrania pozwalac mojemu psu na gonienie kotow"[/QUOTE] A to jeszcze zależy. Cosik tam jest o panowaniu nad psem i środkach zabezpieczających... Ano, jak pies goni owego kota przy ulicy czy w ogóle w miejscu publicznym to w sposób jasny i oczywisty stanowi to zagrożenie dla bezpieczeństwa - choćby milutka perspektywa że taka pogoń znajdzie się przed nadjeżdżającym samochodem którego kierowca będzie na tyle głupi, że zamiast rozjechać kol. pieska, będzie miał te, jak im tam, skrupuły... i walnie w latarnię czy cuś. Jest też w prawie cosik o szczuciu zwierzątek... I wszystko jasne. :p P.S. "Ganiać" dzieci? Ależ przecież piszę, żadnego "ganiania". Ale jak się nawinie pod nogę, toć żal nie skorzystać. Zwłaszcza że szkodliwe to zjawisko jest, potem wyrastają z tego małolaty co to butelki tłuką i pety palą na klatkach schodowych. :diabloti: Uwaga: dla osób potrzebujących pisania pooowoooliiii i duuużymiii liiiiteramiii, i bez zdań złożonych: to też było "ad absurdum". Choć... zasadniczo pewna analogia to jednak istnieje. Ha ha.
  18. [QUOTE]"Nigdzie nie nazwałam siebie miłośniczką kotów czy miłośniczką zwierząt, lubię jedynie psy i konie, więc trudno, nikt mnie nie przekona do prowadzenia mojej suki w kagańcu."[/QUOTE] Nigdzie nie nazywam siebie miłośniczką dzieci, lubię tylko dorosłych a i to niektórych, więc niech mi nikt nie zabrania kopać te wredne małe kreatury gdy je spotkam na swojej drodze. Oczywiście tylko trochę, nie żeby tam zaraz łamać im nóżki. No chyba że przypadkiem, za mocno się zamachnę.:eviltong: No i oczywiście tylko wtedy jak znajdą się w moim zasięgu. Same kłopotów szukają, kurczę. A poważnie już: dlatego, po ewolucji tego cudneeeego wątku, piszę jeno: i wszystko jasne. :roll:
  19. Powtórzę : wszystko jasne. Jeśli ktoś potrzebuje rozwinięcia, to proszę bardzo. Straszny ten nasz świat, pełen okupujących dachy samochodów tygrysów szablozębnych rozsiewających wszędzie potworne pasożyty. gorzej, wszędzie pełno cholernych srających ptaków - a przecież odchody mogą być źródłem epidemii przy których kosząca ludzkość hiszpanka to pryszcz. W lasach łosie które mogą nas napaść, na trawnikach czają się kleszcze, w piwnicach myszy. Inne psy, cudze, też są w sumie wnerwiające. I są potencjalnym źródłem kłopotów. Eeech... potraktować cale to towarzystwo napalmem. Niech znika! Zostanę tylko JA i mój najcudowniejszy pies, mój najcudowniejszy ogródek i mój najcudowniejszy samochód. (Inni automobiliści to też przecież temat-rzeka). :eviltong: Oczywiście jestem miłośnikiem zwierzątek - ale jakby tak mieć karabin... P.S. A tak w ogóle super-zabawne jest czytać całe stronice umysłowych łamańców mających wykazać jak bardzo nic się NIE DA zrobić z psami atakującymi koty (czy inne zwierzątka...) aby na końcu wyszło szydło z worka: nie że się nie da, ino się nie chce. :lol:
  20. [QUOTE]"poza tym- mi jest na rękę to jej gonienie kotów dopóki jest odwoływalna. mam działkę i dopóki nie miałam psa koty sobie łaziły gdzie chciały i srały gdzie popadnie."[/QUOTE] I wszystko jasne. Niestety. :mad:
  21. [QUOTE]"Moja suka nie będzie chodzić w kagańcu bo jej kotecki nie pasują i pewnie by niejednego zeżarła i koniec kropka, tyle w temacie"[/QUOTE] Jak to się pięęęknie ludziska odkrywają w tego typu dyskusjach i jak szybko... :lol: BTW zastanawia ilość szablozębnych, śmiertelnie niebezpiecznych kotów grasujących na naszych ulicach. Biedne te wszystkie bulkowate, chyba trzeba im masowo wykupywać ubezpieczenia z punktem "ciężkie uszkodzenie ciała przez kota". :eviltong: :eviltong: :eviltong:
  22. [QUOTE]"tak, codziennie będę prowadzić moją sukę w obroży elektrycznej bo a nuż spotkam na polach czy łące kota" (...) "mnie to guzik obchodzi, moja suka nie będzie chodzić w kagańcu z tego powodu, że jej się nie podobają koty sąsiadki i koniec kropka."[/QUOTE] Skoro kaganiec odpada, o.e. jest dobrym rozwiązaniem. Nie ma psów idealnych, ale to nie znaczy, że można rozłożyć ręce i mówić: inni też nie panują nad (takim czy innym instynktem) swojego psa. Jeśli wiemy, że cosik bardzo złego może spotkać inne zwierzę ze strony naszego zwierzęcia, to naszym obowiązkiem jest tak się obudować narzędziami, żeby do nieszczęścia nie dopuścić. Chyba, że mój pies jest [I]najmojszy [/I]a jakiś tam kot... jego życie nie jest tak cenne a jego cierpienie mamy w d...*. Hm, można i tak.
  23. [QUOTE]"Idąc waszym tokiem rozumowania mój pies powinien w takim razie chodzić wiecznie z kagańcem na mordzie- a ja nie mam zamiaru tego robić." [/QUOTE] Kup dobrej klasy obrożę elektryczną. No problem.
  24. [QUOTE]"Gdyby bóle fantomowe faktycznie u psów kopiowanych występowały, to [B]na pewno byłyby zauważalne. [/B]Pacjenci bardzo cierpią, ból opisywany jest zazwyczaj jako krojenie, wbijanie miliona igieł, sztyletów, palenie, na prawde ciężko się patrzy na i słucha takiego pacjenta..."[/QUOTE] Moze wieczorem znajdę czas na odgrzebanie medycznych informacji - zdarzyło mi się przetłumaczyć bardzo ciekawy tekst, zebranie do kupy info z różnych źródeł dokonane przez Advocates For Animals - był tam ustęp o bólach fantomowych, dlatego zwracam na nie uwagę, bo to problem na ogół pomijany w tego typu dyskusjach, a niesłusznie, moim zdaniem. BTW - te dobermany ogoniaste to byłby cymesik na płycie zawodów, zwłaszcza w posłuszeństwie - prowadzić psa tak, żeby był cały czas w idealnie dobrym nastroju, co ładnie widać właśnie na podstawie obserwacji ogona. Tak więc, jak najbardziej jestem ZA. Ogoniaste dobermany, na obedience, na IPO...! :lol: O, i na śladach byłoby znacznie łatwiej się komunikować... akurat na tym to się znam i mam "grupy kontrolne" psów z długimi ogonami i kopiowanych.
  25. [QUOTE]"Jeżeli pies ma pracować (polować, walczyć, stróżować) - myślę, że kopiowanie powinno być dozwolone."[/QUOTE] Zwłaszcza walczyć - w dzisiejszym społeczeństwie, to takich psów że ho-ho... :multi: Daruj żarcik. :lol: Ale tak naprawdę problem jest złożony. Pomija się np. kwestię, moim zdaniem istotną, bólów fantomowych. A tak w ogóle... umówmy się, największy wrzask w obronie nieszczęsnych okaleczeń podnoszą ludzie dla których rola psa głównie się ogranicza do biegania po ringu i "ładnego wyglądania" . :cool3: Są też ludzie nie tak dogmatyczni, tylko zwyczajnie nie empatyczni czy nie umiejący myśleć poza jakimś tam ustalonym schematem - jak nasza koleżanka Diana chociażby. Generalnie kryterium "podoba się - nie podoba się" powinno zostać skreślone w odniesieniu do zabiegów niosących ze sobą jakieś tam cierpienie dla psa - dlatego z góry odrzucam zdanie takich pań Dianek. :shake:
×
×
  • Create New...