Jump to content
Dogomania

Berek

Members
  • Posts

    3222
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    2

Everything posted by Berek

  1. Polecam wszystkim lekturę książki "Porozumienie ze zwierzęciem" Żabińskiego - tak tak, tego przedwojennego dyrektora warszawskiego ZOO. Jest w niej świetnie wyjaśnione zjawisko, które tu przywołujecie: fakt, że zwierzak odlatuje / odbiega kawałek i przysiada lub wręcz wraca. Nie świadczy to o "niepoważnym" stosunku do całej sprawy (że ofiara wie, że to tylko taka sobie niewinna zabawa więc i nie ucieka daleko). Chodzi o mechanizm zwany ładnie "dystansem ucieczki". Bardzo, bardzo polecam lekturę publikacji pana Żabińskiego. Nie dość, że rozsądnie napisane, to takim potoczystym, fajnym językiem. No, klasa. :lol:
  2. [QUOTE]"Nie wszystkie psy mają instyknt polowania, głupie szczekanie i ganianie nie jest równoznaczne z polowaniem."[/QUOTE] W przypadku wolno żyjących kotów niestety takie "niewinne zabawy psiaków" kończą się bardzo często okaleczeniami albo wręcz śmiercią gonionego zwierzęcia. Generalnie - nie pozwalałabym akurat na takie psie zabawy. Ot i wszystko.
  3. Mnie uderzyły w raporcie dwie sprawy: jedna, że osoba pisząca go ewidentnie oceniła pierwsze wydarzenie – tj. pogryzienie (to z sąsiadką) - na podstawie opisu właścicielki. Czy skonfrontowała ten opis wydarzeń z opisem poszkodowanej...? Nie wygląda na to. Druga kwestia, to, przy rozmaitych mądralowaniach o wczesnej izolacji od pozostałych szczeniąt z miotu i "trudnym dzieciństwie" - napisanie wprost, iż rokowania są złe! Cytuję: [I]Prognosis is poor because of the difficulty and danger of trying to teach bite inhibition to an adult hard-biting dog [/I] Oczywiście chodzi o ogólny opis psów gryzących "na tym poziomie" (koszmarna terminologia), ale jasno wynika, że fachowiec bynajmniej nie twierdzi że to bezproblemowy (lub mało problemowy) pies. Przeciwnie. ROKOWANIA DLA TEGO PRZYPADKU SĄ SŁABE - to wynikało z zamieszczonego raportu. Nie dziwi mnie, że stało się, jak się stało. To tylko u nas zagryzienie innego psa lub poważne pogryzienie człowieka kończy się - jak dobrze pójdzie - pouczeniem albo pięćsetzłotowym mandatem.
  4. [QUOTE]Berek jak tylko bede w domu to wkleje ten raport tutaj.[/QUOTE] Dzięki wielkie - to naprawdę byłoby pomocne. [QUOTE]Wlascicielka stara sie do tej pory zrozumiec dlaczego Tajfun zachowal sie tak,a nie inaczej?Jezeli nie jest psem agresywnym czy chorym to jedyne wytlumaczenie to obrona.[/QUOTE] Raczej wygląda na to że pies jest totalnie poza ręką właścicielki... [QUOTE]Respekt dla psiny,ze w takim stresie mozna bylo wydac o nim tak dobra opinie.[/QUOTE] Tu raczej myślę odwrotnie - ale wskazywałoby to, że cokolwiek by się nie zdarzyło, pies nie powinien wracać do tej rodziny, :shake:
  5. [QUOTE]"po prostu emocje sa tak duze, ze bez obrozy eletrycznej ciezo czasem sie przez nie przebic."[/QUOTE] Nie widzę nic złego w używaniu dobrej klasy obroży elektrycznej, zwłaszcza przy psach z dużymi popędami. Często byłoby to wręcz wskazane. Rzecz w tym, że trochę właścicieli (nawet jak widać z tej tu dyskusji) nie widzi z kolei niczego złego w pozwalaniu psu na niekontrolowane gonienie innych zwierząt (jakiegokolwiek gatunku, whatever).
  6. [QUOTE]"Pies zostal poddany obserwacji w wyniku ktorej specjalisci (nie wolontariusze) mogli zgodnie powiedziec,ze pies NIE jest agresywny i [U]dzalal w obronie swojej i wlascicielki[/U]." [/QUOTE] Tak sformułowanego orzeczenia nie mógł wydać nikt, kto jest fachowcem - po prostu dlatego, ze nie był świadkiem wydarzenia. Trener czy bahawiorysta może określić stan psa w momencie poddawania go obserwacji. Bardzo poproszę o link czy wklejenie CAŁEJ opinii wyżej wymienionych fachowców - jak rozumiem, została wydana na piśmie, z przestrzeganiem wszystkich reguł. Więc na pewno jest publicznie dostępna. Powtarzam jeszcze pytanie, jakie miałyby być losy psa po uratowaniu go od uśpienia? P.S. Czy fachowcy przeprowadzili np. obserwację psa w momencie gdy jest on wyłącznie z właścicielką?
  7. [quote name='Golson']Nie jest tak napisane. Wynika z tego, że beagle, jako specyficzna rasa psa pracującego pomimo najszczerszych chęci i niejednokrotnie wielu lat wytężonej pracy opiekuna nad nauką odwołania zwyczajnie odwołać nie zawsze się da gdyż czasem instynkt bierze górę i kolokwialnie rzecz ujmując "choćby skały srały" pies pójdzie tropem czy się to opiekunowi podoba czy też nie. Jednakowoż fakt, że tak robi nie oznacza (nie mam pojęcia skąd taki wniosek), że robić tak powinien. I właśnie dlatego większość świadomych posiadaczy psów tej rasy na spacery do lasu, gdzie można spotkać świeży trop dzikiej zwierzyny chodzi np. z 20m linką, na której on biega by w sytuacji krytycznej gdy odwołanie zawiedzie móc psa zatrzymać.[/QUOTE] E, są też inne sposoby... :lol: Generalnie: nie demonizujmy - niektóre psy nauczyć przywołania łatwiej, inne trudniej, ale da się, da. Przy użyciu [I]hi-tech [/I]albo takietam. :cool1: Generalnie, niestety, wielu właścicieli zbyt uparcie zasłania się rasą psa żeby wytłumaczyć jakieś tam usterki w [I]porozumieniu [/I]z nim - i to jest chyba takie wątpliwe, nie zaś sam "goły" fakt że ktoś ma psa wkręcającego się w węszenie albo lubiącego walczyć albo maniakalnie lubiącego wodę. Wracając do dyskusji głównej: właśnie, zastanawiam się jak ludziska uczą swoje psy rozróżniania gatunku ptaka. [I]Bzidkie [/I]gołąbki w parku można gonić, kaczek już niekoniecznie, a już dzikich gatunków, zwłaszcza w porze lęgowej, to w ogóle nie wolno... i tak dalej.
  8. [QUOTE]"Czyli na zakonczenie ... kazdy pies,ktory ugryzl powinien dostac kulke w leb?Czy jest to zalezne od ilosci szwow jakie po pogryzieniu miala 'ofiara'?" [/QUOTE] Kol. rozumie znaczenie słowa "demagogia"? :lol: Od początku tej całej sprawy było widać, że opiekunowie są całkowicie nieodpowiedzialni, mają skłonności do mataczenia (cała ta histeryczna nagonka oparta na wyjątkowo miałkich przesłankach, brrr), a pies jest poza kontrolą. W takich przypadkach - tak, zwierzę niestety powinno zostać uśpione - bo i ten pies będzie uśpiony, a nie zastrzelony - tylko pani właścicielka znów wsiadła na ulubionego konika, co robiła już na początku, opowiadając jak to zmieniała adresy i uciekała bo "wywieźliby Tajfunka w pole i zastrzelili". Ludzie, jeśli bronić jakiejś sprawy, to nie tak wątpliwej, bo... naprawdę, raczej robicie z siebie pośmiewisko. :angryy:
  9. ... i bardzo wielu Dogomaniaków zwracało uwagę, że to trochę bezsensowna sprawa. Ale zakładając nawet, że nikt się w ten sposób nie odezwał w takim czy innym wątku - w przypadku pieska Tajfunka istniał zdaje się poważny problem z jego dalszymi losami. Powtórzę pytanie - zakładamy że nie usypiamy psa który już pokazał, że jest niebezpieczny. Co dalej? Jak rozumiem, ma dożywotnie miejsce w domu oceniającego go pozytywnie behawiorysty, tak?
  10. [QUOTE]"ile razy widziałaś ptaka padającego na zawał bo go pies pogonił?"[/QUOTE] Ja raz- nie wiem, czy na zawał, ale zwierzę padło. Dwukrotnie sytuacja wesołego gonienia ptaszków zaowocowała, niestety, dopadnięciem i poturbowaniem ptaka. Za to całkiem sporo razy zdarzało mi się ratować (niestety: płacąc spore rachunki w lecznicach) koty - poranione bezpośrednio przez psy albo w ucieczce przed nimi potrącone przez samochód. Na ogół argumentacja właścicieli psów bywała jakoś dziwnie podobna jak u tych od ptaków; od "on chce się tylko bawić" poprzez "nic się nie stało" po "ten kot jest dziki" (co, jak rozumiem, usprawiedliwia wszelkie zachowania względem niego). Czyżby... ta sama grupa właścicieli? Dla których "mój pies jest najmojszy"...? Hmmm... :diabloti:
  11. [quote name='Zosia-Samosia']Tak,ale pies przez ostatnie miesiace byl pod opieka trenera i behawiorysty. Obydwaj wydali bardzo pozytywna opinie,ktorej Sad w ogole nie wzial pod uwage.[/QUOTE] Cudownie - do kogo pies następnie miałby trafić? Do poprzedniej właścicielki? Rozpisano by konkurs na przygarnięcie słodziaczka Tajfunka? Czy na koszt państwa dożywałby swoich lat w "specjalistycznym ośrodku" pod opieką "behawiorysty i trenera"?
  12. Aliga, wiesz jak jest z tymi rozmnażaczami - ustawa niczego nie rozwiązała, wszyscy należą teraz do różnych [I]Związków Hodowców Puca, Bursztyna i Gośc[/I]i :evil_lol: i innych takich - dlatego strasznie trudno ich - brzydko ujmując - dupnąć pod względem prawnym. Dla policji często "znęcanie się" to musi być pies obdarty ze skóry i poprzypalany papierosami, żeby w ogóle raczyli podjąć interwencję.:shake: Sad but true. Niemniej kolekcjonowanie dowodów powinno mieć miejsce, choćby trzymanie ich na wszelki wypadek... a na pewno przekazanie organizacji która w ogóle wykazuje zainteresowanie sprawą. Tylko brak zainteresowania nie musi oznaczać złej woli - na przykład mogą oceniać że do interwencji nie ma powodów (nie dostali żadnych dowodów oprócz opisu sytuacji w rozmowie telefonicznej albo mailu).
  13. [quote name='Gosiapk']Berek, masz rację nie wiem co robisz i wcale mnie to nie interesuje. Wszyscy jesteśmy tu po to, aby pomagać psom, tak jak każdy umie i może. Nie uzurpuj sobie prawa czucia się lepszą, bo ty też nie wiesz co inni robią. NIE OBRAŻAJ LUDZI!!! Nie masz do tego prawa. Zarozumiałość to nieładna cecha.[/QUOTE] Nie jestem osobą zarozumiałą, tylko prowadzę dyskusję na, uwaga, forum DYSKUSYJNYM. Za zarozumiałość uchodzi wypowiedzenie własnego zdania...? Ech, odwieczne pytanie, czy kierować się sercem, czy rozumem... Jednak źle, gdy emocje ów rozum całkiem przesłaniają, dlatego powtarzam prośbę o podanie cytatu z moich wypowiedzi w tym wątku w których kogokolwiek obrażam. A nie bezsensowne powtarzanie, że mam "przestać obrażać". Kogo obrażam i gdzie? :diabloti:
  14. [quote name='Gosiapk']Berek, a może ty pomożesz puni2010. Zamiast być nieprzyjemną wesprzyj ją i zadzwoń w kilka miejsc. Może tobie się uda zainteresować problemem jakąś organizację zajmującą się obroną zwierząt? Obrażać i narzekać każdy umie, za to do działania jest niewielu. Punia przynajmniej coś próbuje robić, dzwoni, pisze e-maile, a ty tylko krytykujesz.[/QUOTE] Nie ma koleżanka pojęcia, co ja robię lub czego nie robię jeśli chodzi o pomoc zwierzakom; cóż, jesteśmy w internecie, tyle wiemy, co piszemy. :evil_lol: A nawet jeszcze mniej, zważywszy na dogomanijne standardy prowadzenia autolansu (vide: Arktyka, Czarodziejka, inne takie cudoffne cioteczki). W czym mam pomóc Puni? W pisaniu e-maili? Sama doskonale umie to robić. Przecież nie ja jestem świadkiem tego, co się dzieje w tej rozmnażalni, tylko ona? Ludzie, litości - KONKRETY są potrzebne, a nie zabawa w bycie aktywnym przez podpisywanie trafiających do kosza petycji albo pisanie maili nie będąc świadkiem - na podstawie tego, co ktoś gdzieś napisał / powiedział. Mam też prośbę - niech koleżanka mi pokaże, proszę, miejsce gdzie kogokolwiek obrażam. Koleżanka rozumie znaczenie tego słowa, mam nadzieję? ;)
  15. [quote name='aliga']Owszem kupila suczke,ale na tym nie poprzestala dziala,ale nie jest latwo to walka z wiatrakami.......Nie popieram tego,ale rozumiem i rowniez nie popieram wyciagania psow ze schronisk,bo zwierzeta powinny w miare normalnych warunkach czekac na dom,ale czasami sie nie da.... Na watku olkuskim przeczytalam o suni collie nie wstającej, całej w sikach, bez kontaktu, a z pyska leciala jej krew, która kapała na metalową podłogę, pies był praktycznie przymarznięty do podłogi boksu.Pytanie zostawic,bo to nie pierwszy i nie ostatni pies w takim stanie i wziecie go nic nie zmieni w tej mordowni.......... Czasami inaczej nie mozna,bo sumienie by czlowieka zagryzlo. Cieszko kierowac sie rozumem gdy widzi sie takie tragedie na wlasne oczy.[/QUOTE] Niby tak, ale... Dalsze działania pani polegały na zostawieniu wiadomości kilku organizacjom - typowe "no to weźmy się i zróbcie!". Nawet obdukcji psu nie zrobiono, nie ma żadnych dowodów, pies już poza granicami i gra gitarra. Rozumiem fakt pokierowania się sercem, ale nie podoba mi się tekst jak to "w tej Polsce organizacje źle działają" - na zdrowy rozum, co taka jedna z druga organizacja miałaby zrobić, skoro dostała tylko niewyraźny sygnał że kupiono sukę z naciągniętymi sutkami - nawet nie przedstawiono żadnych badań, dowodu w tej sprawie... Jak nie lubię takich różnych organizacji pomocowych, tu muszę ich bronić. To nie są Strażnicy Teksasu wpadający bez uprzedzenia z winchesterem w garści do domu podejrzanego. :angryy:
  16. [quote name='aliga']Ciekawe co Ty bys zrobila w takiej sytucji........[/QUOTE] Zdarzyło mi się wykupić psa z bardzo złych warunków, ale warunkiem było upewnienie się, że w tamtym domu następny zwierzak się nie pojawi. Tylko wtedy taka akcja ma sens. Pani zapłaciła handlarce za wymęczoną suczkę, bo akurat to zwierzątko zobaczyła i żal jej się go zrobiło. Gdyby zobaczyła tam jeszcze pięć albo dziesięć równie udręczonych psów, też by je kupiła? No chyba nie? W efekcie do rozmnażaczki poszedł sygnał, że nieważne w jakim pies jest stanie, zawsze znajdzie się łoś który parę stów z kieszeni wyciągnie i go kupi, z litości czy nie z litości, kogo to obchodzi, ważne że pies "zarobił na siebie".
  17. [QUOTE][COLOR=#000000]"przykro mi ze Polska to takie miejsce gdzie jest pełno organizacji , pełno osób pomagających ale jak trzeba to każdy olewa , szkoda ze to nie stany i nie ma straży dla zwierząt z prawdziwego zdarzenia , z takimi prawami i takim zaangażowaniem"[/QUOTE] Szczerze radzę zapoznać się dokładniej z tematem (organizacji tego typu w USA) a nie sugerowac propagandowymi filmikami na Animal Planet. ,[QUOTE] ale cóz ja nic nie poradze a szkoda [/COLOR] [/QUOTE] Jak na razie rozmnażaczka dostała od Ciebie kasę za jednego z psów, więc pewnie zadowolona, że interes się kręci. Dobre... :evil_lol:
  18. [QUOTE]"ja sobie nie wyobrażam wyjść z psem do parku i go puścić luzem po pierwsze"[/QUOTE] Interesująca wypowiedź. To chyba clou problemu jest... :evil_lol:
  19. [QUOTE]"natomiast jak robię mu treningi Obedience to po 30minutach widać że mu się już nie chce, słucha się jeszcze jednak widać to po nim. Natomiast po około 1h zaczyna być tak rozproszony że dalsze ćwiczenia zwyczajnie nie mają sensu." [/QUOTE] Ej, najlepsze dla takich psów są krótkie wejścia - po 15 - 20 minut - i to dostaniesz na praktycznie każdym seminarium z obi. BTW zawsze należy trening przerwać w momencie gdy pies jest mocno zajęty, zainteresowany pracą - to nie miejsce na założenie że "dziś mamy 45 minut i tyle ćwiczymy". Generalnie poszukałabym dobrego szkoleniowca i umówiła się na indywidualne spotkanie w sprawie Waszych "cywilnych" problemów. Co do skoków do wody, ludzie uczą tego sami, na własną rękę - ale nie podejrzewam zwierzaka o konstrukcji mastifa tybetańskiego o zamiłowanie do tego typu wyczynów. :p
  20. Zastanawia mnie jedno... Też mieszkam w Wawce i mam okazję do wielu (z uwagi na wykonywany zawód) spacerów wśród psów, niejednokrotnie puszczanych luzem. Czasem zdarzają się psie awantury, owszem - ale statystycznie rzecz biorąc dużo rzadziej, niż opisuje założyciel wątku. A opisuje coś w rodzaju dżungli w tym Skaryszaku...! Tyle razy zdarzyło mi się tam bywać i aż takiej eskalacji psiej agresji nie widuję. :cool1: Konkluzja jest taka, że być może biegnące obiekty - zwłaszcza pies sprawiający wrażenie zwierzęcia uciekającego - szczególnie pobudzają psich agresorów. Albo... może należałoby przyjrzeć się, jak wygląda ten jogging z huskym, co takiego się dzieje, że panowie jak magnes przyciągają niestabilne psychicznie psiska?
  21. [QUOTE]"Nie zawsze spokój ma coś do rzeczy. Są psy tak przerażone, nie widzącego w człowieku ŻADNEGO oparcia (równie dobrze gumową lalkę na drugim końcu smyczy można by im przypiąć), przekonane, że muszą same wszystko załatwiać, że w nosie mają spokój czy niepokój przewodnika."[/QUOTE] Hm. Zaryzykuję stwierdzenie, że nader często ów przewodnik nie wytłumaczył dotąd psu, że pewne zachowania są nieakceptowalne - i tłumaczenie "przerażeniem" niewiele zmienia - albo zmienia o tyle, że przedłuża czas histeryzowania na widok innych psów. ;) NIeraz do dziesięciu lat, hue hue. Albo i dłużej.
  22. [quote name='Parysek']To już dochodzi do tego że właściciel ma się pytać o zgodę czy jego piesek może wpatrywać się w drugiego psa innego właściciela :D hahahah padłem :)[/QUOTE] Nie, ale... niestety sporo ludzi nie widzi niczego złego w wykorzystywaniu innego psa (którego reakcji nie znają) do swoich, lepiej czy gorzej (na ogół gorzej, hue hue) przeprowadzanych ćwiczeń. Tu czytam po literkach: [QUOTE]"A może Grishy Stewart, że wymyśliła taką metodę dającą innemu psu mylne sygnały?"[/QUOTE] Czyli właścicielka psa wie, że mogą być problemy. A przecież nie zna tego obcego, innego psa, jego historii i jego reakcji. Nawet jeśli ja, taki przewspaniały i mądry przewodnik, pracuję z moim psem, więc jestem lepszy od innych przeciętnych laików - zjadaczy chleba - tym bardziej muszę przestrzegać podstawowych zasad BHP zakładając, że inne psy mogą nie być super-wychowane. Oraz, uwaga: [B]mylnie czytać sygnały wysyłane przez naszego psa[/B] (zwłaszcza jeśli prowadzony przez nas trening wręcz stymuluje psa do wysyłania takich mylnych sygnałów).
  23. [QUOTE]"Nie uznaję podhodowli, jeśli o to pytasz. Czytaj uważnie wszystko, pisałam, że cała sfora żyje razem i ze mną. Mam wrażenie, jakbym rozmawiała ze świadkiem Jehowy - oni mają praktyki wyrywania wersetów z całości i żonglowania nimi, pozbawiając je prawdziwego wydźwięku"[/QUOTE] Wbrew pozorom (a takie mam wrażenie, sądząc po niejakim zdenerwowaniu jakie wyczuwam) moje przypuszczenie było raczej "na plus" - ja naprawdę nie jestem w stanie uwierzyć że można ogarnąć aż takie stado pod kątem szkoleniowym / behawioralnym / socjalnym inaczej, niż na poziomie na jakim do pewnego momentu egzystowała np. pani Wahl. Stąd pomysł że po prostu psy sobie mieszkają u znających się na rzeczy ludzi, a w hodowli jest ilość ogarnialna. Nic obraźliwego w tym przypuszczeniu nie było, naprawdę.
  24. [QUOTE]"Oczywiście psów nie hoduję sama, było by to chyba awykonalne pod względem jak Pani wspomniała ich potrzeb socjalizacyjnych i szkoleniowych."[/QUOTE] Aaa, podhodowla - teraz rozumiem. :lol:
  25. [QUOTE]"[COLOR=#000000][FONT=Verdana]Do dnia dzisiejszego w mojej hodowli urodziły się 464 szczenięta."[/QUOTE] Ciocia statystyka mówi, że wobec tego wychodzi 58 szczeniąt rocznie. Interesujące. Mam pytanie, jak Pani ogarnia to całe swoje towarzystwo pod kątem typowych dla gatunku potrzeb - socjalizacyjnych, szkoleniowych...? Szczerze podziwiam, przy próbach ogarnięcia czwórki psów z ras niespecjalnie pracujących odczuwam stałe poczucie winy że za mało z nimi robię - może jakieś patenciki są możliwe...? [/FONT][/COLOR]
×
×
  • Create New...