Jump to content
Dogomania

Berek

Members
  • Posts

    3222
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    2

Everything posted by Berek

  1. Faktem jest, że właśnie te radosne "no rulez" ściągną na psiarzy na Polach kłopoty. Niestety robi się nie za fajna atmosfera dzięki temu, że duża część właścicieli trochę przesadza z radosną atmosferą "róbta co chceta". Jak nam na psiej polance na Polach zacznie lądować SM trzydzieści razy dziennie i walić mandaty (skądinąd wiem, że był taki projekt) to ów radosny piknik "no rulez" się skończy. O.K., fajny teren na wyszalenie psów, ale niestety nie żyjemy na pustyni i jednak trochę się trzeba rozglądać i psy ogarniać nawet tam. Tyle już tam niezbyt przyjemnych sytuacji zdarzyło mi się obserwować, że radosne głoszenie nieskrępowanej wolności zaczyna mnie mocno wmurwiać. :angryy:
  2. [QUOTE]"Hej, nie mogę się z Tobą zgodzić. Zarówno mój obecny szczeniak - Sadza, jak i wcześniejsze psy były już jako maluchy w stanie wytrzymywać 8 godzinną nieobecność. Może to po prostu takie przypadki, albo ma na to wpływ, że to psiaki z tych większych ( większy pęcherz:roll:). Sadza (4miesiące) w tej chwili siedzi w domu ok.9 h sama i jeszcze jej się nie zdarzyło czegokolwiek zrobić. Oczywiście ma dostęp do wody i jedzenia non-stop."[/QUOTE] Myślę, że zdarza się polewanie po kątach, tylko tego nie odkryłaś.;) A może jakiś cud się zdarzył - jednak nie pisz tak kategorycznie w - hmmm, jakby to rzec? - poradnikowym tekście, bo możesz w ten sposób wyrządzić krzywdę jakiemuś psu, którego właściciel weźmie to na poważnie. Przeważająca większość szczeniąt nie jest w stanie aż tak długo utrzymać czystości, i tyle. Ten stały dostęp do jedzenia by mnie martwił, no ale skoro tak młode szczenięta zostają same na 8 - 9 godzin, to rozumiem, że taka jest Twoja linia postępowania, tzn. bardzo świadomie wybrana. P.S. [QUOTE]"Zarówno mój obecny szczeniak - Sadza, jak i wcześniejsze psy były już jako maluchy w stanie wytrzymywać 8 godzinną nieobecność."[/QUOTE] Czy mogę spytać, co u Harleya?
  3. [quote name='kryptos']Niesamowite.. no cóz, psy husky mozna porownac do konia.. ale to nie aż taki KOŃ. A co do tortur - bądzcie milosierni - sprawa sie juz wyjasniła.[/QUOTE] Już teraz wiem, czemu husky chodzą pod siodłem na ujeżdżalniach! A skoro się"wyjaśniło" to, jak rozumiem, te filmiki to był fake i fotomontaż? :diabloti:
  4. [QUOTE]"Będziemy mieli możliwość rozpocząć naukę czystości, podczas nieustannego pobytu w domu możemy wyprowadzać szczenię ( po obudzeniu się, po jedzeniu, piciu, intensywnej zabawie) na dwór na życzenie. Ułatwi to znacznie naukę czystość, a z mojego doświadczenia wynika, że podczas 10 dni spędzonych z maluchem, można całkowicie wyeliminować kłopot załatwiania się w domu."[/QUOTE] Metabolizm 3-4 miesięcznego szczeniaka jest taki, że nie nauczymy go "zachowywania czystości" w tym wieku, bo zwyczajnie nie wytrzyma przez kilka godzin. chyba że chodzi tylko o uświadomienie zwierzęciu, że na dworze TEŻ można się załatwić. Po tym tygodniu wrócimy do pracy na 8 - 10 godzin a pies i tak będzie sikał w domu. Luzik; tak po prostu ma być. Nie można wymagać od tak młodego zwierzęcia żeby jego zwieracze pracowały jak u dorosłego. BTW, przepraszam, nie obraź się, ale Twój tekst robi wrażenie ładnej, starannej kompilacji z kilku psich poradników. :lol: Oczywiście dobrze ze ktoś zadał sobie trud zebrania tych informacji w jednym wątku.
  5. [QUOTE]"Swoją drogą wkurzają mnie ludzie którzy czepiają się że pies 'stawia kloca' na trawie, jednak się nie odezwą słowem do ludzi z yorasami s**** po chodniku. Dziwi mnie to."[/QUOTE] Hm, a ja zauważam pewną prawidłowość: im większy pies, tym mniej chętnie sprzątają odchody właściciele. Na lekcjach to właśnie przewodnicy mikropsów nawykowym, wytrenowanym ruchem wyciągają woreczek i sprzątają - ci od większych stosują rozmaite wygibasy byleby tylko nie ruszyć kupy z trawnika. :evil_lol: Nawet miałam teorię że chodzi o... obrzydzenie - jednak mała kupa mniej [I]odrzuca[/I]. :lol: P.S. A mnie się ostatnio przytrafiło... warunkowanie pozytywne od pewnej starszej pani! Nie-psiary, ma się rozumieć. Widząc jak pracowicie zbieram to, co to wicie rozumicie :-) powiedziała z uśmiechem: jaki ładny pies i jaka dobra pani która po nim sprząta. Po prostu klik/smakołyk zarobiliśmy... od społeczeństwa.
  6. Przydatne linki (dla anglojęzycznych): [url]http://www.adaa.org/living-with-anxiety/ask-and-learn/ask-expert/what-animal-hoarding-it-hoarding-lots-objects-can-peopl[/url] oraz [url]http://www.animalhoarding.com/How-Animal-Hoarding-Develops.html[/url] Co do bycia - poniekąd - "border line" - to nie macie wrażenia że pewien procent Dogomaniaków już... jakby to rzec... spokojnie zaczyna spełniać te warunki? :evil_lol: A już na pewno mogę wskazać całkiem sporo osób z bratniego forum Miau; oczywiście oficjalnie nazywa się to "doświadczony opiekun" albo "koci anioł" który nie może przejść obok kolejnego kociego nieszczęścia. [B]Anioł [/B]nie widzi faktu, że zgromadzenie dwudziestu pięciu kotów w trzydziestometrowym mieszkaniu Z DEFINICJI jest znęcaniem się dla tych specyficznie terytorialnych zwierząt; odwiedza weta i podaje chorym kroplówki, więc nie ma nic wspólnego z tymi wstrętnymi zbieraczkami! Anioł reaguje niezwykle agresywnie na napomknięcie że chyba ma za dużo kotów (albo sugestię, żeby przestał "pomagać" następnym zwierzętom i skoncentrował się na tym stadzie które już posiada). Sekundują mu internetowe fanki (bo zawsze są to, w dużej przewadze, kobiety - ciekawe zjawisko swoja drogą). Bowiem zbieracz to niekoniecznie stary zbzikowany facet / sklerotyczna staruszka z niepełnym podstawowym wykształceniem, prymitywna osoba z - że tak powiem - najniższych szczebli drabiny społecznej. Zbieracze bywają bardzo inteligentni i bardzo sprytnie manipulują otoczeniem (także i tym internetowym :p). Inna sprawa, że otoczenie winno mieć swój rozum i realnie patrzeć na sytuację. A nieraz tak się nie dzieje.
  7. [QUOTE]"każda zbieraczka, o jakiej słyszalam, to niegdysiejszy psi aktywista." [/QUOTE] No proszę - zawsze byłam złego zdania o psich aktywistach, okazuje się że to nie było irracjonalne. :eviltong: A tak w ogóle to młodzi zbieracze jak najbardziej istnieją, tylko przyjmuje to formy znacznie bardziej wyrafinowane, na przykład hodowcy których już dawno przerosła ilość zwierząt ale muszą, naprawdę MUSZĄ dołączyć do przeładowanej hodowli jeszcze championa Pernambuco bo tylko z nim ich życie i praca hodowlana będzie (wreszcie) mieć głęboki sens. Albo sportowcy dobierający / wymieniający psy jak rękawiczki bo ten robił krzywe "siad" a tamten w wieku ośmiu miesięcy nie zaliczył jeszcze trójki w obedience na doskonałą... Cechą charakterystyczną zbieracza jest bowiem stała pogoń za "tym czymś". Czy to będzie sukces osiągnięty dzięki psom, czy poczucie że się [I]pomogło [/I]kolejnemu zwierzęciu - te już "uratowane" w ogóle nie są ważne. To nie ma nic wspólnego z dobrym serduszkiem i sklerozą, tylko bezustanną pogonią za czymś nieuchwytnym, czego nigdy się nie osiągnie. Zwierzęta, w takiej czy innej formie (sport, sukcesy wystawowe, zbieranie, ratowanie) to tylko środek do celu. :angryy:
  8. [QUOTE]"Co ciekawe wychodzi na to że osoba niewidoma nie może wejść na sklep z psem, a to dla mnie szok gdyż sądziłam że takowa osoba z psem pracującym ma prawo poruszać się po sklepie swobodnie."[/QUOTE] Niewidomi mają prawo wejść z przewodnikiem WSZĘDZIE. BTW nie tak dawno niewidoma osoba wygrała spektakularną sprawę sądową z siecią Carrefour w Polsce - wyproszono ją z psem ze sklepu. Carrefour zapłacił pokaźne odszkodowanie. No i był mocno poszkodowany "wizerunkowo". Co do Sanepidu i straszenia nim, to większość podmiotów przesadza; pies nie może znajdować się w miejscu w którym PRZYGOTOWYWANA jest żywność - czyli np. w sali restauracji może sobie być (o ile właściciel wyrazi zgodę), ale w kuchni tejże restauracji już nie.
  9. [QUOTE]Przypuszczam, ze na podobnej zasadzie mógłby wyglądać tak swoją drogą powrót Tajfuna do jego pańci - najpierw niby coś tam by robiła, ale szybko by machnęła ręką, bo jej piesek by przestał byc taki fajny i milusi, jak był wcześniej.[/QUOTE] Święte słowa...! Myślę że masz co do tego dobrą intuicję.
  10. Spoczko-spoczko, po prostu zabrzmiało jakby teściowie, hmmm, czuli się trochę stłamszeni ;) Myślę że są jedną nogą w nieco dawniejszych czasach - kiedy to całkiem sporo ludzi wypuszczało psa rano (żeby sobie polatał) a wpuszczało do domu wieczorem, kiedy to pies już "polatał" i wrócił pod klatkę schodową. :razz: Co do zachowania, to przez internet trudno dawać rady, chcę tylko powiedzieć że - eee... - przemoc rozsądnie użyta nie jest tylko dla twardzieli, a skoro suczka na nic nie reaguje, coś można próbować sięgając po argumenty z ciemnej strony mocy :cool1:, ale to Ty jesteś na miejscu, Ty oceniasz sytuację. Jednak myślę, że może teściowa wcale nie miała złego pomysłu z izolowaniem suki, może, przy całej swojej niefrasobliwości, intuicyjnie czuje że to jednak jest najlepsze rozwiązanie? BTW są psy, którym żadne dziecko, choćby nie wiem jak spokojne czy nauczone postępowania z psami, nie powinno robić "miziu miziu po grzbiecie" - może to ten przypadek.
  11. Offtopujemy! [QUOTE]"Nie znalazłam żadnego motywatora do szkolenia - zabawki jej nie kręcą, jedzeniem gardzi, pieszczot ma pod dostatkiem od pańciostwa, więc gardzi, pozytywnym nakręcaniem głosem też. Poważnie, nie wiem, jak do niej dotrzeć. [/QUOTE] Próbowałaś poczciwej, wypróbowanej przemocy? :lol: [QUOTE]Zresztą... Ona nie jest niczego uczona, nawet nie umie na smyczy chodzić, bo zawsze jest luzem, nawet w tramwajach. [/QUOTE] Wow, to jednak coś umie - nie ginie poruszając się z właścicielami miejską komunikacją. Przez "uczenie" rozumiem [U]nie tylko [/U]świadomy proces "uwaga psie, teraz uczę cię przychodzić do nogi". [QUOTE]Dla mnie nie do pomyślenia, ale nie mam na to wpływu. Co gorsza, jak powiem, ze mi coś nie pasuje, to usłyszę, ze... to przecież pies mojego męża (my ją znaleźliśmy, ale to oni ją wzięli), więc niech mąż się nią zajmuje. [/QUOTE] Jeśli to prawda, to teściowie są w prawie coś takiego wygłosić. :evil_lol:
  12. [QUOTE]"Poza tym, jeszcze odnośnie pierwszego, warto jest wprowadzić suczce kliker."[/QUOTE] Zadziwiająco dużo psów boi się dźwięku klikera. W tym przypadku radzę na poważnie uważać, zanim zacznie się eksperymenty z tym prostym urządzonkiem do warunkowania.
  13. [QUOTE]"Dzikus i agresor powoli zaczyna 'tanczyc' na widok opiekuna."[/QUOTE] To kompletnie nie zmienia sytuacji. Naprawdę, psy na serio agresywne mogą często robić wrażenie przekochanych i spokojnych miśków. Bardzo często bywało tak w przypadku dawniejszych rottweilerów (bo teraz rasa się zmieniła, IMHO na minus, choć jest łatwiejsza do ogarnięcia dla tzw. przeciętnych właścicieli). Pies agresywny nie jest w stanie pobudzenia cały czas, na Jowisza! :roll:
  14. [QUOTE]chyba nie sadzisz, ze na Dogo, a tym bardziej w tym topiku rzuce w tej chwili nazwiskami czy nazwami instytucji, ktore chcialy Ulce pomoc?[/QUOTE] Dlaczegóż by nie? Przeca działali w jakże słusznej sprawie? [QUOTE]Widze kolejna nagonke na chetnego do pomocy szkoleniowca jaki to on glupi i w ogole gow...o potrafi i jedyna sluszna decyzja to uspienie psa[/QUOTE] Napisz, a przekonamy się. Ja w Polsce widzę kilka nazwisk które mogłyby, być może, pokusić się o pracę z tym psem - tylko nie wiem, po co by im to było, chyba że poparte solidnym honorarium, pozostaje nadal pytanie, co POTEM. Dokąd trafiłby ten pies... [QUOTE] Kilkuletnie czytanie dogo utwierdzilo mnie w przekonaniu, ze lepiej nie pisac nazwisk, podpisujac sie nickiem :smile: Osoby chcace pomoc, po takiej nagonce na fb (...) [/QUOTE] Prosze, proszę, a jakoś tak dziwnie się złożyło że z wydarzenia na fb starannie kasowani byli (po uprzednim zmieszaniu z błotem) ludzie zadający niewygodne pytania, mający wątpliwości... Słowem: Kali zabrać krowę - dobrze, Kalemu zabrać krowę - źle. Nagonka, agresja, niedobra Dogomania - tymczasem kobieta której pies rozszarpał rękę zebrała dużo jobów, o ile pamiętam, i to, biedna, głównie tylko dlatego że miała pecha stać się ofiarą psa. :cool3: [QUOTE]Uzasadnij w czym mialoby Ci konkretnie ulzyc to nazwisko?[/QUOTE] W niczym "ulżyć" - ciekawe po prostu. Znamy się w większości w środowisku, interesujące by to było, ot tyle. Zawsze można by pogadać, przy jakiejś tam okazji, co i jak. [QUOTE]Powtarzasz, ze chcesz konkretow - napisalam. /wyjazd psa do PL i dalsze szkolenie.[/QUOTE] Fajnie. Ile miałoby trwać szkolenie i kto potem odziedziczyłby psa? Ten przemiły pan - bloger od akit piszący o poszkodowanej per "stara baba" czy jakieś inne Dobre Serduszko? [QUOTE]Pozostanie psa w Irlandii plus dalsze szkolenie.Poza tym kastracja, spacery z psem wylacznie w kagancu i zakaz wstepu z psem w duze skupiska ludzi.[/QUOTE] Oczywiście wszystko pod czułą opieką poprzednich właścicieli? Ludzi którzy od początku trwania tej afery wycinali takie numery że hej? Którzy udowodnili że nie nadają się na opiekunów żadnego psa? Chyba raczysz żartować... :evil_lol:
  15. Zawsze winny jest człowiek. Niestety, za jego beztroskę, egoizm, niewiedzę..., można dodać jeszcze sporo określeń - wysoką cenę płaci pies.
  16. [QUOTE]"Sprawa zaczyna się dopiero robić poważna i głośna gdy zamiast dorosłej osoby zostaje zaatakowane małe dziecko. Tak być nie powinno."[/QUOTE] O ile wiem amstaffka która solidnie okaleczyła twarz dziecku w jednej z krakowskich restauracji żyje i ma się dobrze. Nie wyciągnięto konsekwencji, przedstawiciele ZKwP jeden przez drugiego wyjaśniali w mediach że tak to już jest, że psy gryzą i w ogóle o co tyle krzyku... :shake:
  17. [QUOTE]"wynika z nich dokladnie tyle samo ile z Twoich 'odpowiedzi' tutaj :smile: I dlaczego uwazasz,ze sa dowcipne?Psy w Polsce,ktore kogos pogryza sa do naprawienia,ale jakistam z Irlandii juz nie?"[/QUOTE] To szkoda, że Polska pozostaje dalej "dzikim krajem" w którym w zasadzie wolno wszystko. No ale to kraj w którym ludzie zrywający kiedyś innym paznokcie i masakrujący ich w śledztwie mają duże emerytury, zaś ich ofiary grzebią po śmietnikach żeby dołożyć do groszowej renty pieniądze ze sprzedaży puszek. Nie dziwota, że np. właścicielowi agresywnego amstaffa który poważnie pokaleczył dłonie neurochirurgowi czyniąc tego człowieka niezdolnym do wykonywania zawodu po długim procesie cywilnym polecono wypłacić pogryzionemu ostatecznie kwotę 60 tysięcy złotych - i było to szeroko komentowane, jak ogrooomna suma to była. :diabloti: Jednak ciągnę temat dalej: [B]do którego szkoleniowca w Polsce miał być oddany Tajfun? Do jakiego hoteliku? Co miało z nim się dziać dalej? [/B] Jak rozumiem, przedstawiono sądowi bardzo spójny plan działania? Zauważam pewną prawidłowość, Zosiu-Samosiu: jednak szalenie trudno uzyskać od Ciebie konkrety, ciągle czytam ogólniki typu "były propozycje...", "nie dano psu szansy". Przy próbach uściślenia uciekasz zawsze w ten sam ton, który niewiele daje, a już na pewno nie wnosi za dużo do dyskusji. Zważywszy na facebookową nagonkę, która miała miejsce po całym tym wydarzeniu z Tajfunem - na sposób, w jaki działali obrońcy psa - byłoby może jednak dobrze pewne rzeczy wyjaśnić, nie sięgając po żenujące zachowania z tamtej strony. :angryy: Źle się dzieje, że w Polsce właściciele psów agresywnych pozostają w zasadzie bezkarni; to powoduje, że w gruncie rzeczy panuje moda na agresję. Gdyby kilka psów po dokonaniu spektakularnych pogryzień równie spektakularnie uśpiono, może ludziska bardziej przykładaliby się do wychowania swoich psów, a już na pewno stosowaliby lepsze środki ostrożności. Prawda jest taka, że właścicielka Tajfuna zareagowała tak, jak zareagowała, bowiem była przyzwyczajona do bylejakości i tumiwisizmu panującego w Polsce. Zderzenie z inną rzeczywistością musiało być, istotnie, przykre.
  18. [QUOTE]Np.Biore Tajfuna do siebie,na drugi dzien zakladam temat na dogo,ze mam agresywnego psa,ktory ugryzl sasiadke i dostaje kilkanascie podpowiedzi od najlepszych ekspertow na swiecie jak nauczyc pieska,aby nie gryzl :smile: Sorry Berek z calym szacunkiem,bo bardzo lubie i cenie sobie Twoje wypowiedzi :smile:[/QUOTE] Tego typu dowcipne teksty umieściłaś w tym topiku już kilkakrotnie, nic z nich nie wynika. [QUOTE]W sadzie padlo kilka konkretnych propozycji,niestety sedzia byl na NIE.[/QUOTE] Możesz przedstawić te propozycje? [QUOTE]W kazdym badz razie zdania nie zmienie,uspienie psa po jednorazowym ataku jest pojsciem na latwizne.[/QUOTE] Zależy od przypadku. Nie ma jednej, dobrej odpowiedzi na wszystko. [QUOTE]Ulka wydala kilkadziesiat tysiecy zl na ratowanie psa i byla gotowa na dalsze wydatki,aby go 'leczyc' i szkolic.[/QUOTE] Były to pieniądze właścicielki, czy zebrane przez poczciwe grono ludzi dobrej woli, jeśli można spytać? [QUOTE]Co mnie tylko dziwi,podobno w osrodku szkoleniowym Tajfun przebywal ponad 3 miesiace i dostal bardzo dobra opinie.Trener w razie pozytywnego wyroku zobowiazal sie do dalszego szkolenia.Behawiorysta natomiast wydal opinie calkiem odmienna.Jak to mozliwe,ze dwie doswiadczone osoby moga miec na temat jednego psa tak rozne zdanie?[/QUOTE] Behawiorysta ocenia "jaki jest ten pies". Trener może, ale nie musi; on mogł się skupić na zachowaniu psa w konkretnym miejscu i czasie. Z psem bardzo agresywnym daje się żyć, o ile ludzie np. w pełni podporządkują się regułom które pies wymyśli. Unikając sytuacji ktore zwierzę drażnią, zdają się żyć z nim w pełnej harmonii. Pies mógł zachowywać się O.K. w zamkniętym ośrodku, funkcjonując w bardzo ścisłej rutynie, bez irytujących go sytuacji. Takowa sytuacja powstała np. w ośrodku gdzie doszło do walki z rottweilerem. Kluczowe pytanie, czy trener wychodził z psem "na miasto", czy Tajfun był bez przerwy w tej instytucji. Inne rozwiązanie - trener wgrzał psu na tyle mocno, że ten go respektował. Nie sądzę że to jest ten przypadek, znając treserów made in England / Ireland. :evil_lol:
  19. [QUOTE]"POWTARZAM moim zdaniem pies zostal nieslusznie uspiony/powinien dostac szanse na zycie" [/QUOTE] A ja [B]powtarzam [/B]swoje pytanie - jak to "danie szansy" miałoby wyglądać w praktyce?
  20. [QUOTE]"Gdyby kilka dni temu Tajfun dostal taka sama propozycje pomocy czy bylaby to dla was alternatywa od jego uspienia czy bez dyskusji - ugryzienie rowna sie smierc?" [/QUOTE] Zobowiązanie Millana że psa weźmie i będzie go utrzymywał w swoim stadzie do końca psiego życia - i jak dla mnie no problem. Niech bierze. Akcja typu "piesek posiedzi u mnie na ranczo dwa, trzy miesiące i zostanie zwrócony właścicielom" - no way. :cool1:
  21. Dołączony komentarz z blogu mówi w zasadzie wszystko o atmosferze, którą wywołano wokół tego pożałowania godnego przypadku. :roll:
  22. [QUOTE]A ja uwazam,ze powinnien dostac szanse na zycie i ewentualnie dalsze 'leczenie' jezeli jest taka mozliwosc.[/QUOTE] Praktycznie: jak to miałoby wyglądać? Zostawić psa u dotychczasowych właścicieli? No chyba nie, zważywszy na całokształt sprawy - to ludzie nieodpowiedzialni, asocjalni, nie myślacy w ogóle w kategoriach społecznych. Wręczyć psa komuś podobnemu do tych państwa, niezbyt doświadczonemu, ale pełnemu dobrych chęci (fora internetowe, zwłaszcza [I]pozytywistów[/I] oraz wolontariuszy są pełne ludzi marzących o spełnieniu słów "na lwa srogiego bez obawy siędziesz" :evil_lol:, kiedy próbują, to szybko się okazuje jaka jest różnica między życiem w bezpiecznym virtualu a realnym niebezpieczeństwem i psami naprawdę agresywnymi, zagrażającymi ludziom)? Zostawić go w ośrodku jakowychś Dog Rescuers? A za jakie pieniądze byłby utrzymywany / resocjalizowany - i jakie gwarancje mogłyby być dane potencjalnemu adoptującemu? [QUOTE]Zyje w nieswiadomosci (zapewne jak i wiekszosc z nas),ze ma najsympatyczniejszego psa na swiecie. [/QUOTE] Akurat do tego przypadku te słowa się nie stosują; wyraźnie widać, że właściciele byli dumni z posiadania "niezawodnego obrońcy". [QUOTE]I nie dziwne,ze po ataku zarowno wlasciciel jak i osoby z otoczenia takiego psa szukaja zrozumienia i ratunku.No bo jak to...przciez on nigdy...[/QUOTE] Matacząc, robiąc niepotrzebny dym, histerię, wielokrotnie mijając się z prawdą? Przypomnę nieśmiało, że sama właścicielka psa de facto zaczęła wojnę, skłądając doniesienie na... pogryzioną kobietę - bo ta była dla niej bardzo niemiła będąc we własnym domu. Potem, choć poszkodowana bynajmniej nie zgłaszała nigdzie uszczerbku na zdrowiu, zrobił to za nią szpital będąc z urzędu zobowiązany do takiego kroku, zaczęła się kampania obrzydliwych oszczertw / podjazdów dotyczących pogryzionej kobiety. "Internet pamięta". Te wszystkie działania to nie były niewinne płakusiania że o, chcą nam pieska uśpić. To był pokaz wyjątkowego obrzydlistwa, w którym niestety brały udział dzielne obrończynie Tajfunka z tej czy innej organizacji. :angryy:
  23. Nic się nie wydarzy - koleżanka pisze że po tych wydarzeniach już chyba kontrolę wzmogła, skoro "kilka uratowanych". BTW gdyby akurat w trakcie, eeee, pozyskiwania zajęcy przez Grama w okolicy trafił się gość z koła łowieckiego i przywalił psu z broni palnej, mielibyśmy na Dogomanii założony topik "okrutny myśliwy zastrzelił mi psa, niewinnego psa! ukochanego!". I wszyscy składaliby kondolencje. ;)
  24. [QUOTE]"Ja mam posesję i jeśli psy są luzem to jak ktoś na nią wejdzie to będą szczekać i go pilnować ale to nie znaczy, że osoba ta zostanie zagryziona." [/QUOTE] Piszesz także o kotach gonionych na własnej posesji - to trochę insza inszość. Jednak za dużo rachunków w lecznicach zdarzyło mi się płacić - za kotkę poturbowaną "tylko troszkę" przez domowego ulubieńca, kotka była ciężarna, nie mogła uciekać za szybko; za kota wpędzonego przez psiaka pod samochód ("... piesek nie chciał gryźć, tylko troszkę sobie pogonił"). Za kota porozdzieranego przez boksera który "zrobił to pierwszy raz w życiu". Cecha wspólna tego typu wypadków - właściciele oczywiście nie poczuwają się do ŻĄDNEJ odpowiedzialności, nie tylko nie pomagają jakoś takiego poszkodowanego zwierzaka pozbierać, ale oczywiście o partycypowaniu w kosztach też można zapomnieć. Bo ich piesek "w życiu by nie zabił żadnego zwierzątka". A kij mnie to obchodzi, czy ma taki łańcuch łowiecki, czy inny - ważny rezultat. :angryy: [QUOTE]Jeśli ktoś ma psa, który poluje to musi uważać ale wiele psów pozbawiona jest instynktu łowieckiego. Owczarki collie i szetlandy chyba są wybitnie upośledzone w tym względzie. Owszem, zaganiając wykorzystuje się elementy tego instynktu - ale tylko elementy. Jeśliby wykorzystywano całość to owce czy kaczki źle by na tym wyszły. Collie co prawda zagania krowy a krowę ciężko ugryźć ale szetland "pracuje" przy kaczkach i jakoś o dziwo żyją.[/QUOTE] Pasienie to zmodyfikowany instynkt łowiecki, jak najbardziej. Na szczęście collie i szeltaczki to - brzydko mówiąc - "cieniasy" i nie mają za dużo ochoty do wchodzenia w zaganiane stado, ale znam takie bc z pracujących linii, które, gdyby im pozwolić... pełen pysk i na poważnie. ;) Trza je po prostu na początku nieźle ponaparzać, coby nauczyć, że jednak zwierzątka nietykalne. No ale to zupełnie off topic. Chociaż... jestem za NAPARZANIEM naszych psów jeśli mają pomysły na ganianie żywiny. NIe czas to i nie miejsce na to, ta nasza cywilizacja. :evil_lol:
  25. [QUOTE]"tak jak piszesz w Polsce zyje mnostwo agresywnych psow,ktore pogryzly dzieci czy ludzi doroslych,a mimo to zyja,maja sie dobrze,a wlasciciele dostaja dodatkowo pelne troski rady na forach co zrobic,aby np. nie zaplacic zbyt duzego odszkodowania osobie pogryzionej."[/QUOTE] Uważam że jest to ciężka patologia. Za którą zapłacimy, i to już niedługo, jeśli mogę prorokować - wychyleniem wahadła w drugą stronę, w stronę bardzo drakońskiego prawa. :shake: Co do Tajfuna, to, czy był to akita, czy kaukaz, czy cavalier - niewiele zmienia. Skoro to rasa / osobnik nie lubiąca kontaktu z obcymi, to na ulicy powinien mieć założony kaganiec, po prostu. :razz: Kwestia nieodpowiedzialności opiekunów jest tu kluczowa. Pies zapłacił najwyższą cenę, ale może ludzie też się czegoś nauczyli. Miejmy nadzieję że następnym ulubieńcem domu nie będzie moskiewski stróżujący albo jużak. [QUOTE]Jezeli pies wczesniej nie byl agresywny,wychowywal sie w domu u przyslowiowych 'Kowalskich' to mozna byc w ciezkim szoku po takim ataku."[/QUOTE] Na krążącym w sieci filmie "Tajfun i dziecko" widać jak pies jest o włos od ataku na brzdąca. W szoku, i owszem, jestem oglądając ten materiał - głupota dorosłych porażająca, na dodatek pokazywanie tego filmu jako dowodu że piesek był łagodny i dzieci po nim bez obaw skakały to jakieś nieporozumienie. Zwierzę wykazywało oznaki mega-dyskomfortu, po swojemu wyraźnie groziło dziecku. A że ludzie to ciężkie głupki i niczego nie zauważyli, cóż. To kolejny argument "za", niestety.
×
×
  • Create New...