Jump to content
Dogomania

Berek

Members
  • Posts

    3222
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    2

Everything posted by Berek

  1. [QUOTE] "Ale jeżeli naprawdę stosuje kolczatki i OE u psów lękliwych to ja bym do niej swojego psa nie wysłała na szkolenie " [/QUOTE] Wracam na moment na dawno nieodwiedzane Dogo i... taka mię refleksja naszła... że chyba się tutaj nawet pogorszyło od mojej tu bytności. Proste pytanie: kto z Państwa BYŁ na lekcji w/w trenerki z psem lękliwym, albo agresywnym, albo słabym psychicznie? i WIDZIAŁ stosowane metody? Szalenie łatwo klepać jak mantrę to, co nam zapodano (i to via internet, czyli w czystym wirtualu: nawet do końca nie wiemy, kto siedzi po drugiej stronie i pisze :-))) Szalenie łatwo stosować prymitywne formułki: pan X "szkoli wyłacznie pozytywami", pani Y "używa kolczatek". Ale już w niuanse się nie zagłębiamy, bo po co... i to, że pani Y może mieć jednak cztery szare i co nieco wiedzieć o szkoleniu, a pan X ma, na przykład, tylko dobry PR - już się nie chce przebić do naszej świadomości. Bo po co: lepiej zrobić sobie tabelki i wrzucać ludzi do dwoch kategorii: jasna albo ciemna strona mocy :-))) Ech. Żal rozmaite organy wewnętrzne ściska.
  2. [quote name='Frytela']Heh... a ja tyle spraw zostawiłam na jutro do załatwienia na wystawie, bo dzisiaj nie miałam wszystkiego...[/QUOTE] W takim razie psi sportowcy mają nieco lepsze poczucie sacrum (a może poczucie realizmu?) bowiem mimo, że tak prestiżowe i duże międzynarodowe zawody Silesia Cup zostały także przerwane w połowie, to nikt nie miał pretensji i nie marudził, a generalnie wszyscy w sobotę sami stwierdzili że przecież drugiego dnia nic się nie odbędzie. Na te zawody przyjechał m.in. przewodniczacy sekcji obedience FCI - z Austrii. I nie narzekał ani się nie ciskał, że "tak nagle" odwołano mu imprezę na ktorej miał sędziować, a przecież jechał naprawdę sporo kilometrów... Wręcz przeciwnie, zlożył Polakom wyrazy współczucia, doskonale zrozumiał co jest grane. Podobnie zawodnicy z innych krajów ktorzy np. załatwiali sobie wizy do nas specjalnie na tę imprezę, a ktorym nie było dane wystartować w klasie międzynarodowej planowanej na niedzielę...
  3. Daga03, mam do Ciebie proste pytanie. Czy przeczytałas podane przez karjo2 teksty?
  4. [QUOTE] "On nie reagował na jej polecenia...ona do niego siad a on biega naookoło i jest nie do opanowania(taki przykład)." [/QUOTE] Czy pani szkoleniowiec stworzyła psu takie warunki, że zrozumiałby iż MUSI bezwzględnie posłuchać komendy? I drugie pytanie - czy upewniła się przedtem że pies na 100% ROZUMIE polecenie "siad"? :angryy: Poszukaj DOBREGO szkoleniowca. Spróbuj spytać Puli, ona jest z Krakowa. Jeśli kogoś poleci, to można mieć nadzieję że ta osoba choć trochę zna się na rzeczy.
  5. Vectra, O.K. - rozumiem... nie że taką wypowiedź popełniłaś (daruj - nadal jesty mi przykro i to nie z powodu hipotetycznego zdarzenia, z powodu tego że ktoś może tak se żarcikowac na temat śmierci innego psa) ... ale - poniekąd - Twoje intencje. :-( W wątku o zagryzionej przez BRIARDA jamniczce mini tez się zaczęły głosy o małych jazgotach (jamniczka akurat nie ujadała, ale o to mniejsza, według wypowiadających się), o ludziach i parapetach ;), o pinczerkach, Onkach, ttb. O psich odchodach i o psim futerku. :cool1: Zwyczajnie należaloby się zastanowić - po co? Bo akurat tamten przypadek był udokumentowany, wiadomo było dokladnie, jak się wydarzenie rozegrało... :shake: Zdecydowanie protestuję przeciwko rozmienianiu na drobne... dyskusji o powaznym przecież problemie, jakim sa pogryzienia / zagryzienia. I to psów. Bowiem o ile jeszcze jak zaatakowany zostanie czlowiek, to są (nikłe)szanse na karę dla właścicela agresora - o tyle przy uszkodzeniu psa (jaki by nie był, niewazne, mały czy duży, w ciapki czy w paski) już w ogole nikt się nie przejmuje: ani policja, ani sądy. Ale często też własciciele agresorów, wypowiadając się lekceważąco albo szukając dziury w całym. Mnie tam to martwi, taka "klanowa solidarność". :shake: Bo jeszcze nic się nie zdarzyło z udziałem naszego psa, a my już zaczynamy jeździć po ofierze (hmmm, kojarzy się nieprzyjemnie słynne "sama sobie była winna" :mad:)... Więc na ile będziemy odpowiedzialni w razie (a tfuuu, odpukać!0 jakiegoś wypadku z udziałem naszego zwierzaka? [QUOTE]"nie baw się w dobrego policjanta , ten temat ma z pół roku ? "[/QUOTE] Owszem, i własnie początki tego tematu pamiętam. Też było cudowanie - ile centymetrów miała balustradka na schodach, ilu gości pukało do drzwi zza ktorych wypadła suka-agresorka i inne takie. A że zginął pies? Niewazne, bo to nie był pies "podobny" do mojego, za to zagryzł go pies "podobny" do mojego. To się liczyło dla części dyskutantów.
  6. [QUOTE] "Niestety jakoś w zwiazku z tym , że mam TTB , to wiem jak ludzie wyolbrzymiają takie historie , jak kolorują .. " [/QUOTE] Rozumiem że w tym przypadku zakładamy że york nie został zagryziony, a pies-agresor (jaki agresor??) panią od yorka po rączce polizał. :crazyeye: Vectra, zlituj się. Ja naprawdę nie sledzę całego wątku, zwyczajnie nie mam na to czasu. Wygłupy i robienie sobie żarcików na wieść o konretnym wydarzeniu jest czymś fatalnym. Oczywiście można dalej rozwijać dyskusję w kierunku - ujadaczy nocnych - psów sikających na opony samochodowe - obcinania uszu - karm naturalnych oraz przemysłowych - polityki - dystrybucji prasy itd. :cool1: to akurat beze mnie (zwyczajnie nie mam czasu) - ale na temat konkretnego zachowania, wypowiedzi, tonu konkretnych forumowiczów chyba można się wypowiedzieć. Zwłaszcza jeśli się przeżyło w/w forumowiczami solidne rozczarowanie. :oops: [QUOTE] "będę mogła spokojnie, bez stresu , chodzić ze swoimi terrierami typu bull , tudzież ałabajem po miejscach gdzie są inne psy , bez strachu , że coś nas napadnie - małego , dzikiego i agresywnego :p bo teraz , obecnie , to jest jakiś absurd ... " [/QUOTE] Ale zdaje mi się że niespecjalnie zasądzasz tym ujadaczon karę śmierci... Chyba że coś się zmieniło od pewnego czasu. A, zdawało mi się też że nie zasądzasz kary śmierci także psom ktore nie ujadają i nie zaczepiają, także psom idącym na smyczy, przebywającym w tym samym co Ty parku, ulicy, dzielnicy... i tak dalej.
  7. [QUOTE] "Nie możecie wrzucać wszystkich posiadaczy ttb do jednego worka. To mądre i szlachetne psy, tak samo jak ich właściciele. " [/QUOTE] Zaczynam wątpić w szlachetność posiadaczy..., czytając takie, jak tu, komentarze dla cudzego bólu, cudzego strachu, cudzego nieszczęścia. Buahahahaaa, kokardka, buahahaha... zombie... ... itd. :shake: Właśnie mój problem polega na tym że nie chciałam wszystkich posiadaczy ttb wrzucac do jednego worka. No i moja naiwna wiara w ludzi została srodze ukarana. P.S. Co to jest "szlachetny pies"? :crazyeye:
  8. Doskonale wiesz, An1a, że zazwyczaj po tego typu przypadkach zaczynają się prace nad ... zaostrzaniem przepisów. Będzie więcej takich przypadków, wylądujemy jak Brytyjczycy z Dangerous Dogs Act. Tam uśpiono sukę AST za to, że ... własciciel zdjął jej kaganiec na ulicy bo suka zaczęła wymiotować. To była słynna swego czasu sprawa. Paranoja...? A owszem. :angryy: Ale jak czytam te komentarze - i to od osób zdawałoby się nie prymitywnych i wyglądajacych dotąd na rozsądne - to już trochę bardziej rozumiem, czemu: - do takich wypadków będzie dalej dochodzić - skończy się pojechaniem po wszystkich psach, niezależnie od rasy / nierasy / typu / wyszkolenia / plam na Słońcu itd. :shake:
  9. [QUOTE] "Otóż chciałbym poinformować że problem można w prosty sposób wyeliminować. Po prostu dopuszczać do rozrodu jedynie egzemplarze wzorcowe (podobne do siebie) , niezbliżone genetycznie czyli bez tzw .imbredów weryfikując przy okazji zdrowie rodziców, zdrowie szczeniąt ....selekcjonując i dopuszczając do rozrodu kolejne pokolenia , podobnych rasowo, zweryfikowanych ze wzorcem i w każdym pokoleniu zdrowych szczeniąt , schodząc w tzw. głębokość rodowodu." [/QUOTE] Jasne. I zawężać jeszcze bardziej i tak już skąpą pulę genetyczną. :evil_lol: :evil_lol: :evil_lol:
  10. [QUOTE] "nie zakrztusił się kokardką ? :diabloti:" [/QUOTE] Vectra, dotąd zawsze miałam do Ciebie ogromny szacunek i uważałam że jesteś jedną z wcale nie tak licznych osób doskonale rozumiejących problemy związane z posiadaniem psów - niekoniecznie ttb, tylko psów o bardzo specyficznej psychice, możliwościach fizycznych i temperamencie. :-( Powiem Ci szczerze, ta uwaga mnie po prostu... zatkała. Jej nie powinno być. Choćby nie wiem jak zabawny i uwazany przez Ciebie za oszołoma forumowicz zamiescił info - bo jednak chyba bardziej liczy się merytoryczna zawartość wypowiedzi. Doszło do wypadku. Ktoś został pogryziony i stracił psa. Psa, niezaleznie od tego, czy dużego, czy małego, czy z kokardką, czy krótkowłosego. Pewnie ta osoba kochała swojego psa. :angryy: Myslisz że to byłoby równie zabawne gdybyś napisała "samochód potrącił jednego z moich psów!" a ktoś zacząłby robić żarty o placuszku z ttb? :cool1:
  11. [QUOTE] "Ale dlaczego od razu awersja i awersja? jak pisalam:[B] kto robi szybko, robi dwa razy. "[/B] [/QUOTE] Swego czasu środowiska pozytywne (hm) lansowały hasło "clicker is quicker". Czyżby drastyczna zmiana poglądów? :lol: :lol: :lol: :multi:
  12. [QUOTE] "Wszystko było jasne- byłam niezdecydowana co robić. Nakręciliście się strasznie na Zumkę- rozumiem to. Tłumaczyłam Wam swoje obawy i wydawało się,że też mnie rozumiecie. Uważam,że pisanie tu,że igrałam Waszymi uczuciami jest oszczerstwem i po prostu chcecie mi teraz w odwecie,za to,że pies nie trafił do Was, napsuć tu na dogo trochę krwi. Macie do tego prawo. A ja miałam prawo nie wydać Wam Zumki. " [/QUOTE] Proponuję nie przesadzać z... piętrzeniem absurdów. :roll: Rzecz w tym że po prostu czasem ludzie nie potrafią usiąść na czterech literach i zastanowić się, czego naprawdę chcą. I zdecydować się w końcu na jedno wyjście, i nie zmieniać decyzji co parę minut. :angryy: Dorośli, dojrzali ludzie na ogół nie zachowują się w aż tak ekstremalny sposób - jak inaczej można określić zabawianie się ciągnięciem równie dorosłych ludzi wiele kilometrów bowiem nie umiemy sami sobie dać rady z własnymi uczuciami??? Wystarczyło kilka dni wczesniej podjąć rzeczową decyzję - pies zostaje - i to zakomunikować osobom starającym się o zwierzątko. Nie byłoby problemu. Stało się jak się stało, ale dorabianie teraz ideologii, jakieś piętrowe opowieści o innym piesku (to co, wcześniej nie było problemu zwiazania się uczuciowego psów? pojawił się dopiero jak ludziska z Krakowa przyjechali??? :p ) tudzież o tym że mamy prawo psa nie wydawać... na litość, chyba lepiej położyć uszy po sobie i strasznie przeprosić, powiedzieć: sory, ludzie są słabi, nie dałam rady emocjonalnie, przepraszam za zamieszanie. Wychodzi że ten potencjalny DS sam sobie winny. :mad: I jeszcze ludziska śmią się skarżyć, no coś podobnego. Powinni sięcieszyć że się im zafundowało dzionek w podróży. :angryy:
  13. [QUOTE] "Pies bez względu na to jakie to miasto, jaka rasa i jaka wielkość winien być w miejscu publicznym w kagańcu, chyba że za jego brakiem przemawiaja jakieś ważne przesłanki, lub jest to po prostu niemożliwe " [/QUOTE] To akurat nieprawda... :cool1:
  14. Agata, obecnie chwilowo mam etap zaciśniętego pasa, ale w najbliższych dniach mi się, mam nadzieje, on rozluźni i wówczas wspomogę... :oops: Jest bardzo duzo prawdy w tym, co mówisz. :-( Mam yorki "full wypas" i pisz-pan-yorka po cięzkich przejściach. Kiedy do mnie przybył, wyglądał koszmarnie - pamiętam komentarz znajomej, sedziny (nota bene akurat od innych ras): "alez brzydki! i śmierdzi! po co ci taki pies? weź go oddaj!" :cool1: Ta kobieta mieniła się miłosniczką psów i w ogóle... ę,ą... :angryy: Z jednej strony, trochę rozumiem np. hodowców danej rasy. Nie jest tak łatwo wprowadzić do stada psów nowego, dorosłego zwierzaka, i to, co tu kryć, nieraz chorego... :oops: Po moich doswiadczeniach moge powiedziec że hmmm... no rozumiem i już. Ale nie rozumiem że nie można przesłać marnych 20 zł na psy "ukochanej" rasy. Psy w potrzebie. :mad: No, chyba że snobizm sięgnął zenitu i skoro nie mają tatuaży, to już nas nie obchodzą. :diabloti: A tak w ogóle, to wszelkie miniatury: yorki, chi, maltańczyki, pekiny... mają przerąbane i sa jednymi z najbardziej nieszczęśliwych psów na świecie. Na ogół bowiem wcale nie lądują w życiu dobrze. :cool1: Właśnie przez ich "ozdobność", "kieszonkowość" itd. P.S. Agatko, moge skopiować Twoją wypowiedź w yorkowym dziale...?
  15. Ewa, może zapisz się z Dufflem na to seminarium: [URL]http://dog-sport.eu/content/view/740/159/[/URL] Co prawda rzecz dotyczy sportowego posłuszeństwa, ale sadzę, że po prsotu dostaniesz solidną porcję wiedzy o motywacji jakiej Ci, siłą rzeczy, brakuje... ;)
  16. Hm, proszę zwrócić uwagę że jednak ta cała dyskusja trochę dała do myślenia wielu osobom. :cool3: Po początkowej euforii, gdy się okazało że suczki bedą wymagały, jakby nie było, duzo opieki i (w sumie) pewnej rehabilitacji - już nie ma takiej lawiny entuzjazmu. :shake:
  17. Prittstick, wbrew pozorom z tymi psami z linii użytkowych nie jest całkiem tak, że ich - nazwijmy to - wybujałe popędy totalnie nie pozwolą im żyć w rodzinie, między ludźmi, u, nazwijmy to - "poczciwych burżujów" ;). Mogę powiedzieć o owczarkach niemieckich, bo z nimi zdarzyło mi się mieć sporo do czynienia i to wówczas, kiedy dopiero zaczynały się w Polsce pojawiać (nie mowię o tzw. DDR-ach ktore były w Polsce od... zawsze... istnienia demoludów). Otóż to były psy, owszem, o wysokich "drives" - ale i znacznie bardziej zrownoważone, jakby to rzec... w gruncie rzeczy łatwiejsze do opanowania niż, na przykład, dość typowy eksterier - niestety, histeryczny, niestety, agresywny ze strachu, niestety, pozbawiony duzych popędów. Mowię o "typowym" - bo to jest to co widzimy na ulicach i... wystawach (niestety) choć przecież zdarzają się fajne eksteriery! Nie można ich wrzucać do jednego gara wszystkich... :cool3: :evil_lol: W kazdym razie problemem jest własnie owo wypranie z popędów. O paradoksie! Ale tak jest. Psa ktorego, jakby to rzec bardziej po laicku, interesuje wiele aspektów świata, ktory chce realizowac jakieś swoje instynkty, łatwiej nam nagrodzić. Łatwiej też wprowadzić go w system "pozytywu vs awersji". Wyobraź sobie zwierzaka ktory tak tylko trooochę aportuje... ale w sumie to mu się nieeee chceee..., jeść też ... może by i zjadł... ale tylko możeeee... :lol: ... kontakt socjalny moze sobie być, czemu nieeee... :roll: i tak dalej. Co do border collie, nie wiem czy masz możliwość pooglądać te ISDS-y ktore są w tej chwili w Polsce (na przykład w Warszawie). Wyobraź sobie że te psy, niesamowite w pracy (a mam przyjemność oglądać je przy owcach ale i w treningu obedience) są jednocześnie bardzo fajnymi psami rodzinnymi, domowymi. Obiegowa opinia mówi że psy z linii użytkowych to szaleńcy, ruchliwcy z motorkiem w d*... :lol:. A tymczasem te psy są moim zdaniem znacznie spokojniejsze w domu czy ogólnie - w sytuacji poza treningiem. Sądzę że to jest w pewnym stopniu związane z procesami pobudzania / hamowania. Że takie, a nie inne psy najlepiej po prsotu sprawdzały się w robocie. Że świra wiercipiętka wcale się dobrze nie trenuje... :cool1:
  18. Joasiah, tak na ucho Ci powiem że w ogóle rasy miniaturowe plus kilkulatki to nie jest super-połaczenie. Wiele zależy od tego, jaki to pies i jakie dziecko, ale też prawda że od bardzo małego brzdąca trudno wymagać samoopanowania, a zwłaszcza empatii. Często rozmawiam z rodzicami takich małych dzieciaków i powiem Ci, ze nieraz lekceważą sygnały że pies nie czuje się dobrze w kontaktach z dzieckiem - niestety. Często panuje nieuzasadniony hurraoptymizm... :shake: Poza tym niestety ale małe psy, a już na pewno ich szczeniaki, w gruncie rzeczy łatwo uszkodzić. I to jest fakt. Upuszczenie pieska i złamana łapka - to się zdarza. Nawet niedawno zasłyszana historia - mama prosiła siedmiolatka zeby nie kładł szczeniaka na łóżku, dziecko się zapomniało, zostawiło psa na meblu, pies zeskoczył nieszczęśliwie i uszkodził łapkę, na szczęście nie trwale. :cool1: Małe pieski wyzwalają w dzieciach chęć ściskania, przyciskania, łapania, chwytania... P.S. Była na Dogo mała dyskusja na ten temat: [URL]http://www.dogomania.pl/forum/f1145/mamuteq-male-dziecko-vs-yorkshaire-terrier-wasze-opinie-100517/[/URL]
  19. Joasiah, to była dobra decyzja. Lepiej pomyśleć przed takim poważnym posunięciem, niż po nim. Myślę że nikt nie ma do Ciebie pretensji. :lol:
  20. Yoda i Tos, ależ ja się z tym zgadzam w pełni. :lol: Natomiast niestety coraz częściej czytam posty osób chcacych adoptować psa po przejściach brzmiące trochę w stylu Wyspiańskiego "będziemy se fijołecki smykac, będziemy ku sobie pomykać" - rozumiesz... człowiek się zakochuje w psinie na zdjęciu, idealizuje ją, wyobraza jak to psiaczek będzie się tulił i go kochał, kiedy rzeczywistośc zaskrzeczy (to przecież tylko zwierzatko! i to często poranione psychicznie i fizycznie!) to część włascicieli bierze się ostro za ... siebie samych - i pracuje, i stara się - a część demontruje skrajny szok i oburzenie. Że jak to, ze nie tak miało być itd. Dlatego warto zawsze zadać sobie pytania o konkretne sytuacje , o reakcje psa na domowników, na dzieci (! wazne!!!), na inne zwierzeta w domu - i przemyslec wszystkie scenariusze, nawet te najgorsze. Wtedy jestesmy jakoś tam "uzbrojeni" i nie wpadamy w panikę jak się cosik podzieje... :cool1: Nota bene naprawdę gaam zachowań takich psów bywa bardzo różna. Zwłaszcza kiedy pies zaczyna wychodzić z depresji (na którą na ogół cierpi). Sądzę że w tym przypadku będzie kwestia nauki czystości & ew. syndrom kennelowy, a nie agresja - choć np. znam przypadki psów z tego typu warunków calkiem nieźle agresywnych i to nie agresją lękową. Ale raczej chodzi o samce. Problem jest w motywacji jaką mamy przy adopcji. Chęć zmiany świata jakiemuś psu, chęć pokazywani mu że życie może byćfajne, chęć wzbogacenia swojego życia przez obserwowanie najmniejszych sukcesów podopiecznego wydaje się bardzo O.K. Gorzej jak to takie bardziej disneyowskie - dam domek biednemu pieseczkowi (na dodatek zawsze marzyłem/am o tej a nie innej rasie...) i będziemy wszyscy szczęśliwi i zadowoleni. Wtedy się często okazuje że to była zła, za słaba motywacja. Co obserwujemy na Dogo: krzyczace topiki "piesek z DT / DS szuka nowego domu, ma czas do poniedziału", "Reksio zwrócony do schroniska", "DT błaga o pomoc - DS oddał psa po miesiącu" itd.
  21. [QUOTE] "czy te psinki jesli w domu zastepczym zachowują się poprawnie to czy u mnie moga tak raptem zmienic swoje zachowanie?" [/QUOTE] Taka możliwość jest zawsze. Co nie znaczy że tak się na pewno zdarzy. Warto miec np. swiadomość że małe rasy w ogóle nie przepadają za małymi dziećmi - i że trzeba będzie mocno pilnować dziecka, żeby się yorkowi nie naprzykrzało. Niektore yorki jakoś tolerują a nawet lubią dzieci - wiele zalezy od opiekunów dziecka i ich rozsądku, i od samego dziecka. Podobnie jest z kotami, przy czym relacje są obustronne, pamietajmy - czasem pies nie akceptuje kotów, a czasem kot nie jest w stanie pogodzić się z obecnoscią psa. W przypadku psów ras miniaturowych jest całkiem realna mozliwość zrobienia psu solidnej krzywdy przez kota. :cool1: Biorac do domu psa podrośniętego, zwłaszcza po przejściach MUSIMY mieć świadomość że się problemy pojawią - albo naturalne zachowania psa ktore my będziemy uważać za problematyczne. :p
  22. [quote] "[B]Coś[/B] to znaczy co? Że yorczas nie odejdzie na krok od nowego właściciela? Że będzie mu towarzyszył wszędzie i cierpiał, że zostaje sam? Że będzie doceniał każdy gest?" [/quote] Zbytnia antropomorfizacja. Co to znaczy że pies docenia kazdy gest? :crazyeye: Problemy? Począwszy od problemów z zachowaniem czystości, poprzez kennelozę (zaawansowane formy są niemal nie do zniesienia dla przeciętnego cżłowieka - i, dodajmy, dużych szans na wyjście z tego nie ma, mozna tylko łagodzić objawy) do kłopotów z zachowaniami agresywnymi wyzwalanymi przez nieznane nowemu włascicielowi bodźce. Dużo może być tych "coś". :-( Nie chodzi o zniechęcanie kogokolwiek. Chodzi o trzeźwą i realistyczną ocenę sytuacji. To bardzo duzo daje na początek wspolnej drogi z psem. [URL]http://pies.onet.pl/5749,20,28,z_motyka_na_slonce,artykul.html[/URL]
  23. [QUOTE] "Natomiast suczka po przejściach, gdy poczuje miłość i dobro odwdzięczy się z nawiązką. Nie znajdziesz wówczas wierniejszego przyjaciela" [/QUOTE] To nie jest dobre podejście na początek. Z psami z takich miejsc bywają potężne problemy behawioralne.:shake: Najgorsze nastawić kogoś na brak kłopotów, psią wdzięczność i inne takie. Wtedy gdy zaczynają się problemy (a z kazdym psem po przejsciach się zaczynają na ogół) taki własciciel nie tylko nie jest na to przygotowany, ale i zaczyna miec pretensję - do psa (bo miał "być wdzięczny"), do ludzi ktorzy mu psa wyadoptowali (bo "nie uprzedzali"), do całego świata (bo miało być tak pięknie, a nie jest...). A niemal kazdym dziwnym psim zachowaniem da się jakoś tam poradzić, dzieki cierpliwosci, konsekwencji, nie wpadaniu w panikę, ewentualnie konsultacji z fachowcemi. Ale świadomośc że "coś" może się zdarzyć - warto mieć. :lol:
  24. Posluszeństwo nie zaszkodzi: [url=http://www.aki.pl/maja.html]AKI[/url] oraz trochę zachodnich inspiracji: [url=http://geocities.com/workingyorkie/tracking.html]Working Yorkie Mailing List Home Page[/url] [url=http://geocities.com/workingyorkie/agility.html]Working Yorkie Agility Page[/url]
  25. No ale... jakie mieliście podstawy żeby umieścić na stronie akurat taki tekst? Ktoś z Was jeździ do Boguszyc? Macie bezpośredni kontakt z wolontariuszami ktorzy tam działają? :cool1:
×
×
  • Create New...