-
Posts
3222 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
2
Everything posted by Berek
-
[QUOTE] "Przy czym przyzwyczajone do noszenia czegoś na pysku (duże psy, do kagańca także pięknie przyzwyczajone) nie wyglądały mi wcale na "nieustannie karane", przeciwnie wyglądały normalnie, śmiały im sie pyski, merdały ogony, a przy tym nie da się ukryć, ale były "do opanowania". " [/QUOTE] Wypisz, wymaluj jak i z kolczatkami... :lol: Tylko że zakładając kolczatkę wiemy że decydujemy się na "mniejsze zło" - tak to nazwijmy - a zakładając to ustrojstwo wieeele osób udaje (albo realnie wierzy...!) że to takie strasznie pozytywne - i wędrują przez świat w poczuciu własnej nieskazitelnej "dobroci dla zwierzątek". Osobiscie apeluję o odrobinę realizmu i nie bujanie w różowych chmurkach - tylko tyle. :evil_lol:
-
Kwestia rzepek kolanowych to tylko... jedna z kwestii zdrowotnych - i rzeczywiście, być może (tylko "być może" - bo jakże stosować tu gradację? :-( ) mniej ważna niż inne. Ale ISTNIEJE - i troszkę mamy do czynienia ze zbyt dużym lekcewazeniem problemu (BTW takie, na przykład, AKC pisze wprost w swoim biuletynie: "Accordingly, affected dogs should never be used for breeding" - "psy dotkniętę tą przypadłością nigdy nie powinny być używane do rozrodu" :evil_lol:). Oczywiście że istnieje ten problem i u psów rodowodowych, i nierodowodowych! Tyle, że chyba nie można używać argumentów natury zdrowotnej choćby propagując akcję R=R bo to troszku śmiesznie wychodzi. Niemal nikt nie robi nic aby uchronić następne pokolenia przed róznymi przypadłościami. :shake: A propos, testy genetyczne pokazują, czy istnieje niebezpieczeństwo że POTOMSTWO danego psa / pary będzie dotknięte tą przypadłością. A objawy u badanego psa / suki mogą jeszcze nawet nie wystapić! Słowem, jak najbardziej możemy uprzedzać wydarzenia i nie dopuszczać do przenoszenia schorzenia na następne pokolenia. :multi: Rzepki mało szkodliwe... (dla mnie osobiście to fatalne, posiadanie psiaka - inwalidy ktorego na dodatek boli :-(). Ale mamy też... ... przetrwały przewód tętniczy - to jeśli chodzi o układ krążenia - dziedziczy się, poligenicznie ... endokardioza - tu nie jest na 100% pewne iż jest to czysto genetyczne podłoże - prawdopodobnie psy dziedziczą pewne predyspozycje ...wyłysienie połączone z rozjaśnieniem koloru (to, powiedzmy, kwestia estetyki, mało dręcząca psa jako takiego, bardziej właściciela) ... nadczynność kory nadnerczy ... stłuszczenie wątroby (typowa predyspozycja rasowa - geny!) ... zespolenie wrotno-systemowe (j.w.) ...choroba Legg-Calve-Pertesa (aseptyczna martwica głowy kości udowej) ... zwichniecie stawu łokciowego ... wodogłowie ... podwichnięcie szczytno-obrotowe ... kręgi połowicze ... tzw. podwójny rząd rzęs ... spojówki suche ... plamkowa dystrofia rogówki (niestety dziedziczna) ... postępująca zaćma korowa (dziedziczna) ... kamice różnego rodzaju ... wnętrostwo dziedziczone autosomalne recesywne ... zapadnięcie tchawicy ... ... po prostu - brrrr.... ;)
-
No widzisz, Nnikka, rzecz w tym, ze moje psy też śpią w łóżku. Kurczę - nie śmierdzą. :cool3: Ale rzeczywiście, gdy się ustawicznie kąpanego pieska przestawia na taki tryb - to pierwsze dwa, trzy tygodnie ten niezbyt przyjemny zapaszek się pojawia i utrzymuje. Za to potem zanika. :cool1: Podejrzewam, że to ma związek z wysyceniem włosa naturalnym tluszczem, produkowanym przez organizm, a nie dostarczanym z zewnątrz.
-
[QUOTE] "I wbrew pozorom wcale nie rzadkie wśród hodowców zrzeszonych w Związku Kynologicznym." [/QUOTE] O, to stwierdzenie mnie cieszy - bowiem jakoś wobec tego ciągle te pozory mi się pojawiają w kynologicznym światku... :lol: i widać zasłaniają poglądy większości (?) hodowców. To kto bada swoje yorkshire teriery na luxating patella...? Dla mnie bardzo istotna informacja więc z góry dziekuję za wieści.
-
Chefrenku, obawiam się, że odpowiedź na Twoje pytanie dała choćby słynna seria filmów BBC o hodowli psów rasowych. Chociaż sądzę, że gdzieniegdzie nie jest tak źle, jak u nas. Znam np. hodowle terierków australijskich w Skandynawii gdzie nie do pomyslenia jest aby nie zrobić psom testów na luxating patella... I tu dochodzimy do argumentu kolejnego... ;) [FONT=Verdana][SIZE=2]3. Argument zdrowia. Ajć. Bolesna kwestia. Jak większość ras małych, płacą nasze yorki cenę za działania niezgodne z naturą – i płacą ją pozarodowodowce i rodowodowce też. :-([/SIZE][/FONT] [FONT=Verdana][SIZE=2]Zgadzam się, ze pies z typowej rozmnażalni klatkowej, zagłodzony, od początku trzymany w złych warunkach i urodzony przez wyczerpaną suńkę będzie miał na pewno problemy zdrowotne.[/SIZE][/FONT] [FONT=Verdana][SIZE=2]Ale nie jest tak, ze psy z metryczką są zdrowe i już...![/SIZE][/FONT] [FONT=Verdana][SIZE=2]Zwłaszcza, ze badań – choćby na luxating patella – nie robi u nas chyba nikt... Albo zapadanie tchawicy - to też problem genetyczny... [/SIZE][/FONT] [FONT=Verdana][SIZE=2][/SIZE][/FONT] [FONT=Verdana][SIZE=2]BTW ciekawe, co by było, gdyby wszedł nakaz zrobienia badań. Pewnie byśmy się ździebko zdziwili....:lol:[/SIZE][/FONT] [FONT=Verdana][SIZE=2] [/SIZE][/FONT] [FONT=Verdana][SIZE=2]Jest dodatkowo kwestia zbyt łatwego, moim zdaniem, klasyfikowania – pies z hodowli pod egidą ZK = w porządku i pies bez rodowodu = z piwnicy, z klatki na nutrie.[/SIZE][/FONT] [FONT=Verdana][SIZE=2] [/SIZE][/FONT] [FONT=Verdana][SIZE=2]Umówmy się – wszyscy pewnie znamy rozmaite hodowle z hiperosiągnięciami w których psy robią za coś w rodzaju rzadkich okazów w doniczkach... klateczki, czystość, sterylna karma, i owszem, ale czy jest jakakolwiek wiedza choćby o psiej psychice...? A ilu znanych hodowców utrzymujących naprawdę wysokie ceny szczepi szczenięta jak najtańszymi szczepionkami, urywa gdzie się da po parę grosików...? [/SIZE][/FONT] [FONT=Verdana][SIZE=2]Chwała tym, którzy tak nie robią – ale to nie jest tak, że fakt rozmnażania psów w związku automatycznie sytuuje nas po stronie Jasnej Strony Mocy. [/SIZE][/FONT] [FONT=Verdana][SIZE=2]Szkoda, ze sporo hodowców tak chyba sądzi – to błąd który się czkawką odbija całemu środowisku...:shake:[/SIZE][/FONT] [FONT=Verdana][SIZE=2]Z kolei pseudohodowla pseudohodowli nie równa. Bywają bardzo oddani swoim psom ludziska którzy po prostu ciągną jakąś tam swoją linię bez oglądania się na kwestie dokumentacyjno-formalne, nazwijmy to. Robią błąd – bowiem zawsze lepiej, jak to piszę na początku, wiedzieć co tam w poprzednich pokoleniach było. Ale trudno ich automatycznie klasyfikować do grona oprawców którzy robią interes na realnej krzywdzie psów. [/SIZE][/FONT] [FONT=Verdana][SIZE=2] [/SIZE][/FONT] [FONT=Verdana][SIZE=2]I przechodzimy do argumentu etycznego:[/SIZE][/FONT] [FONT=Verdana][SIZE=2] [/SIZE][/FONT] [FONT=Verdana][SIZE=2]4. Nie kupuj z rozmnażalni.:mad:[/SIZE][/FONT] [FONT=Verdana][SIZE=2]Tylko przyklasnąć. I nagłaśniać sprawy typu tej w Halinowie (yorki w klatkach po królikach, na mrozie, z połamanymi paluszkami). [/SIZE][/FONT] [FONT=Verdana][SIZE=2]I piętnować także takie osoby we własnym środowisku, które, choć może mniej drastycznie, ale podobnie podchodzą do hodowli. A takie się znajdą, wszyscy to wiemy... [/SIZE][/FONT] [FONT=Verdana][SIZE=2] [/SIZE][/FONT] [FONT=Verdana][SIZE=2]Nie piszę tego wszystkiego żeby dać argumenty kontra hodowli pod egidą organizacji kynologicznej. A skąd! Tylko coraz więcej rzeczy na jakie patrzę mnie boli, po prostu. Żal mi „naszej” rasy. Żal mi wielu psów. I szkoda, że zamiast zacząć sprzątać własne podwórko zbywa się wiele kwestii hasłami – sloganami. A realne życie...? jest gdzie indziej... :oops:[/SIZE][/FONT] [FONT=Verdana][SIZE=2] [/SIZE][/FONT] [FONT=Verdana][SIZE=2] [/SIZE][/FONT] [FONT=Verdana][SIZE=2] [/SIZE][/FONT] [FONT=Verdana][SIZE=2] [/SIZE][/FONT] [FONT=Verdana][SIZE=2] [/SIZE][/FONT]
-
[FONT=Verdana]2) Argument charakteru – „york to wygląd i charakter”. Żaden argument. Na lekcje do mnie przychodzą genialne yorki bez rodowodu i fatalne yorki bez rodowodu. Zdarzają się bardzo dobre charakterologicznie psy z papierami oraz takie, które de facto nie nadają się do życia. [/FONT] [FONT=Verdana]Nie ma reguły, naprawdę. [/FONT] [FONT=Verdana][/FONT] [FONT=Verdana]Co zauważam – od kilku lat hodowla idzie, jak dla mnie, jako osoby patrzącej na charakter, w zastraszającym kierunku – podświadomie premiuje się psiaki autyczne, takie, które w sytuacji stresowej zamierają i... tak zostają, w tym swoim świecie. Czemu? Bo to znakomicie pomaga przy wystawianiu... :oops:[/FONT] [FONT=Verdana][/FONT] [FONT=Verdana]Ale gorzej jak się chce z takimi psami żyć, a już coś robić? Jakiś sporcik? [/FONT][FONT=Verdana]No way... [/FONT][FONT=Verdana]Bowiem pies który ma realnie współdziałać z przewodnikiem powinien dobrze pracować we wzrastającym obciążeniu. To jedna z cech jakie niosą geny. Można pracować nad tym oczywiście – ale w praktyce wygląda to tak, że przy niewiarygodnej pracy osiąga się efekt ledwo zadowalający; chwała właścicielom którzy pracują usilnie i nie tracą nadziei, ale to nie powinno tak wyglądać (zwłaszcza, że pamiętam yorki sprzed lat – powiedzmy – siedemnastu? piętnastu? – było zdecydowanie lepiej pod tym względem).[/FONT] [FONT=Verdana] [/FONT] [FONT=Verdana]Wiem że sa yorki uprawiające frisbee, agility, obi i tak dalej. A które z nich pokazują się na zawodach...? :evil_lol:[/FONT] [FONT=Verdana]Praktycznie żadne – bowiem co innego jest nauka sztuczek na własnym podwórku, bez czynników rozpraszających, w krótkich sesjach często nagradzanych – a czym innym realny sport w sporym obciążeniu psychicznym. [/FONT] [FONT=Verdana] [/FONT] [FONT=Verdana]Yorki to nie psy sportowe! – zakrzyknie ktoś. No jasne. Ale padł tu argument że mają świetne charaktery (oczywiście – tylko te rodowodowe, DDD) – a to tak naprawdę różnie z tym bywa i nikt niczego nie może gwarantować. [/FONT] :oops:
-
[FONT=Verdana][SIZE=2]Z czysto biologicznego punku widzenia pies – potomek dwojga czystych rasowo rodziców – JEST psem danej rasy. [/SIZE][/FONT] [FONT=Verdana][SIZE=2]Jeśli nie ma udokumentowanego pochodzenia, to jest to tylko kłopot dla nas, ludzi – bowiem nie wiemy na przykład, co tam się wśród przodków kryło. :-([/SIZE][/FONT] [FONT=Verdana][SIZE=2] [/SIZE][/FONT] [FONT=Verdana][SIZE=2]Ja zawsze widząc fajne yorki bez rodowodu żałuję, że go nie mają – z czysto merkantylnego, a nie ideologicznego, powodu, szkoda mi, że prawdopodobnie te „dobre” geny zaginą gdzieś, rozmyją się (albo pies nie będzie rozmnażany, albo nikt nie będzie tego pilnował, nie będzie próbował utrwalić tych dobrych cech...).[/SIZE][/FONT] [FONT=Verdana][SIZE=2] [/SIZE][/FONT] [FONT=Verdana][SIZE=2]Ale niestety hodowcom psów rodowodowych należy się kilka kamyczków do ogródka... :razz: bowiem akcja rasowy = rodowodowy jest jak dla mnie sama w sobie dosyć śmieszna, śmieszna o tyle, ze własciwie trudno jest tzw. przeciętnemu nabywcy przedstawić REALNE korzyści zakupu psa (tu: yorka) z rodowodem.[/SIZE][/FONT] [FONT=Verdana][SIZE=2] [/SIZE][/FONT] [FONT=Verdana][SIZE=2]1) Argument wyglądu – „nie wiesz co wyrosnie z twojego „pisz-pan-yorka”. O.K., ale dużo zależy czy ludziska trafią na bezwzględnego rozmnażacza produkującego „yorki” z kundelków z podwórka, czy panią Ziutkę która rozmnożyła yorka z yorkiem.[/SIZE][/FONT] [FONT=Verdana][SIZE=2]Z kolei patrząc na nasze ringi wystawowe widzimy psy małe, duże, czarne, srebrne, z bawełnianym włosem, ze słabym włosem...[/SIZE][/FONT] [FONT=Verdana][SIZE=2]Co więcej, sami hodowcy walą sobie gole do bramki. Używanie prostownicy, nawet podfarbowywanie, litry olejków do sierści, maskowanie spiętrzonymi (i sprawiającymi już w tej chwili, w takiej postaci, jak to jest modne, dyskomfort) koczkami pewnych wad budowy głowy – to nie jest działanie dla dobra rasy.[/SIZE][/FONT] [FONT=Verdana][SIZE=2] [/SIZE][/FONT] [FONT=Verdana][SIZE=2]W założeniu wystawa to przegląd psów dobrych do rozrodu – niosących prawidłowe dla rasy cechy. Cóż z tego, skoro, jak tu ktoś nieświadomie prawdę napisał –przygotowuje się psa „pod wzorzec” – „robi się go”, papilotuje, olejkuje, prostuje, rozczesuje – i tak wystawa staje się konkursem sztuki fryzjerskiej, a nie przeglądem który pies ma prawidłowy włos i prawidłową budowę. [/SIZE][/FONT] [FONT=Verdana][SIZE=2] [/SIZE][/FONT] [FONT=Verdana][SIZE=2]Ruch trudno ocenić, bowiem nasze yorki, coraz częściej ze słabymi charakterami lub mało socjalizowane, głównie nie chcą chodzić po ringu. Wpadają w histerię, zapierają się. A jak już chodzą, to z głowami wyciągniętymi nienaturalnie na napiętej ringówce, bardzo sztucznie...[/SIZE][/FONT] [FONT=Verdana][SIZE=2] [/SIZE][/FONT] [FONT=Verdana][SIZE=2]BTW pamiętam sprzed wielu lat wystawczynię pudli miniaturowych – bodajże „od Lalanki” to chyba był pies – wystawiającą swojego czarnego pudelka „au naturel”, bez ringówki! :multi:[/SIZE][/FONT] [FONT=Verdana][SIZE=2]Ten krok, który ten piękny zresztą pies zaprezentował, był nie do zapomnienia. Pies był nauczony perfekcyjnej współpracy i pokazywał się świetnie, bez potrzeby naciągania, ustawiania, ciągnięcia za żuchwę i ogonek... Był rozluźniony, a jednocześnie skoncentrowany i pełen energii. Kto kibicuje choćby końskiemu ujeżdżeniu, wie, o czym mówie - o dążeniu do takiego ideału (a mało go widać na naszych maneżach, przyznajmy i to:lol:). [/SIZE][/FONT]
-
Balbina - gwarancji w sprawie żywego organizmu nie da Ci nikt. Stuprocentowej. NIemniej.... jest powiedzonko "szlachectwo zobowiązuje". A tymczasem... no to temat na długie Polaków rozmowy. Proszę bardzo, moge napisac co ja osobiście sądzę, ale długie będzie... ;)
-
[QUOTE] "Ja mam tylko takie skromne pytanie,która hodowla yorków rodowodowych dysponuje badaniami swoich psów na najczęściej występujące wady w rasie? " [/QUOTE] To jest bardzo dobre pytanie, ale nie zadawaj go, bo Cię zlinczują. W końcu... "nie ma obowiązku" - a psy z wypadającymi rzepkami, czy problemami z oczami albo obniżoną odpornością to... "u nas nigdy - zawsze u konkurencji"... :lol: Dlatego m.in. są takie problemy ze zdrowiem w rasie, że hodowcy wolą nie widzieć i nie wiedzieć. :diabloti:
-
Ops. NIestety link nie działa. Podobno można to jakoś obejść... Tak czy siak, mozna wejśc na forum "Wesołej Łapki", tam w dział "artykuły" a w tym dziale - w temat "O halterach" . ;)
-
[quote] "Jak pies moze czuć wiekszy dyskomfort ze strony haltera...a mniej ze strony kolców?" [/quote] Bardzo mi przykro, ale tak jest. Zamiast wdawać się w dłuuugie wyjasniania, podpowiem "chłopski" argument - skoro psy potrafią ciągnąć na kolcach, za to halter "cudownie" powoduje że przestają - to JAK to działa? No baaaardzo silnie, prawda? Bardziej, niż mityczne straszliwe kolce... A oto link - specjalnie dla osób "pozytywnych" - wprost z pozytywnego forum: [URL]http://www.szkoleniepsow**********/artykuly,38/o-halterach,2612.html[/URL] - nie wiem, czy się mi go uda umieścić na Dogo, bo ostatnio cięzko z tym. W kazdym razie polecam artykuł Susanne Clothier na ten temat - tyle,ze po angielsku...
-
Melduję posłusznie, że moje (żeby nie było - rodowodowe w przeważajacej większości stada, a jakże) yorki sa kąpane raz na rok mniej więcej. :evil_lol: Jakoś im to nie szkodzi na urodę tudzież zdrowie. Myślę, że nawet im pomaga. :lol: O wystawach można dużo i długo, o hodowli i pseudohodowli także. Wszystko nie jest takie czarno-białe, jak w to usilnie usiłujemy wierzyć. ;) Myślę jednak, że najwazniejszym motywem w tej dyskusji powinien być wzajemny szacunek - proszę panstwa, naprawdę... litości... Zwłaszcza nieprzyjemne oskarżanie rozmówców o zle intencje lub jeżdżenie po jego psie/psach - to zalatuje słomą chrzęszczącą w butach. :mad: Po co? Tak nikogo się nie przekona - a za to można kogoś zranić. :shake:
-
Ten sposób przytulania, jak pokazany na zdjęciu, jest dla psa BARDZO NIEPRZYJEMNY! Az podziwiam, ze psiak wytrzymał i nie powiedział dziecku, że go to drażni... Musicie się wstrzymać z tego typu okazywanim psu uczuć - dodatkowo, psu ktory ma problemy z ludźmi i ich dotykiem. :cool1:
-
Wiesz co... jest jeszcze druga strona medalu: nabywca. Pewnie nie myślałas o tym - bo często się tak zdarza - że kupując pieska na sielance, na tego typu "rynku", napędzasz podaż, mowiąc kolokwialnie, bardzo złym, nieuczciwym ludziom. :shake: Dopóki jest zbyt, dopóki przyjdą po pieski z kartonu takie osoby jak Ty - miłe, lubiace zwierzeta, ale zupelnie nieuświadomione i reagujace alergicznie na wzmiankę o rodowodzie, planowej hodowli itd - to małe psiaki będą hodowane na mrozie w klatkach po nutriach (a tak - taką pseudohodowlę zlikwidowano niedawno pod Warszawą...). Nabywcy szczeniaków stamtąd nie zadali SOBIE poważnego pytania - w jakich warunkach przyszedł na świat mój piesek? Czy jego mama widziała kiedykolwiek boży świat, czy siedzi w klatce w piwnicy we własnych odchodach i rodzi dwa razy do roku - po paru latach zaś wylatuje do lasu albo zarabia pałką po głowie lub zostaje sprzedana na Allegro... :-( Gorzej, że płacz jest na ogól tylko wtedy gdy szczeniak okazuje się chory. Gdyby był zdrowy, to - przepraszam, że tak mówię, ale tak to wygląda - nabywcy mówiacy jak bardzo kochają psiaki mieliby w nosie mamę swojego szczeniaka, jego tatę, to, w jakich warunkach przyszło im żyć... Sama powiedz- nie jest tak? Przecież sama wspominasz o znajomej ktora "dobrze trafiła"... Czyli jej pies nie zachorował. Ale czy sprawdziła w jakich warunkach ten pies się urodził? Pewnie nie... bo po co, prawda? Kogo to obchodzi... :oops:
-
A jaki jest ideał yorka...? Poważnie - jak popatrzy się na stawki w poszczególnych klasach na wystawie, to widzi się rozstrzał typów od lewa na prawo... :lol: Duże, małe, czarne, srebrne, z bawełnianym włosem, z mizernym włosem. Prostownice w powszechnym użyciu, bezustanne olejkowanie i papilotowanie - to już nie jest ocena cech genetycznych, tylko sztuki fryzjerskiej... :angryy: BTW co można powiedzieć o hodowcy - jak najbardziej spod egidy ZK, ę, ą, ktory "gwarantuje" że szczeniak w dorosłym wieku będzie wazył 1,7 kg? Abstrahując od tego że to poniżej wzorcowej normy, jak można "gwarantować" coś takiego?? :evil_lol:
-
[QUOTE] "czuje ,ze jakies musi miec bo wyrosnie przy swoim charakterze na zazdrosna o swoja pozycję sukę a tego nie chcę" [/QUOTE] Niestety, ale trochę mamy tu do czynienia z tzw. wishful thinking. Za bardzo wierzymy że naszymi działaniami zmienimy charakter psa. Są psy ktore z natury dobrze adaptują się w stadzie innych psów, są takie, ktore źle to znosza - i wcale nie są to z reguły osobniki dominujące, twarde, przeciwnie, takie, ktore są słabsze psychicznie, niepewne. BTW mnie by się nie chciało fundować moim psom ciągłych zmian w stadzie - na zdrowie (psychiczne) to żadnym zwierzakom nie wychodzi. :razz:
-
... yyy... będę strzelać: zapis znęcania się nad wilczurkowatym pieskiem...? :-o
-
To są jakieś żarty... :roll:
-
Niestety, ale kompletnie uczłowieczasz swojego psa - to niedobrze. :shake:
-
[FONT=Verdana][SIZE=2]W tej chwili dwa. W porywach było pięć.[/SIZE][/FONT] [FONT=Verdana][SIZE=2]Dlatego wiem, jak czasochłonne jest zajęcie się każdym z osobna tak, aby był – nazwijmy to „zaopiekowany”.[/SIZE][/FONT] [FONT=Verdana][SIZE=2] [/SIZE][/FONT] [FONT=Verdana][SIZE=2]Moja uwaga była uczyniona z punktu widzenia szkoleniowca. Za zaniedbane psychicznie uważam zwierzę które maniakalnie łaknie każdego, jakikolwiek by nie był, kontaktu z człowiekiem – niech ciągną za futro i wloką na ringówce byleby byli obok mnie . :roll:[/SIZE][/FONT] [FONT=Verdana][SIZE=2] [/SIZE][/FONT] [FONT=Verdana][SIZE=2]Powiem tak – już ogólniej. Niegdyś bardzo restrykcyjne były moje oceny dotyczące akcji „rasowy = rodowodowy”, rozmnażania bezpapierowców i tak dalej.[/SIZE][/FONT] [FONT=Verdana][SIZE=2]Teraz mam chyba bardziej restrykcyjnie, ale bez klapek na oczach. Generalnie uważam że w Polsce są rozmnażane zwierzęta które w ogóle nie muszą być rozmnażane. Nie powinny. [/SIZE][/FONT] [FONT=Verdana][SIZE=2]Ale dzieje się tak w pseudohodowlach oraz w hodowlach z tzw. wybitnymi przydomkami. [/SIZE][/FONT] [FONT=Verdana][SIZE=2] [/SIZE][/FONT] [FONT=Verdana][SIZE=2] :evil_lol:[/SIZE][/FONT]
-
[QUOTE] "Większość psów szczególnie z większych hodowli jest w siódmym niebie, że właściciel się tak nim zajmuje, pielęgnuje i poświęca swój czas tylko dla niego " [/QUOTE] I to jest jedno z najsmutniejszych stwierdzeń, jakie zdarzyło mi się usłyszeć od osób związanych z hodowlą psów rasowych. :-( nie da się ukryć - świadczy o pewnej patologii. Szkoda, że ludzie tego uparcie nie chcą zobaczyć. :shake:
-
[QUOTE] "Pytałam Panią o kozę Kasie: czemu miała wylew i nie miała ucha? " [/QUOTE] O rany, kilka lat temu mój mały psiak miał nawet serię wylewów. Jak rozumiem, należą mi się bęcki: czemuż to on dostał tego wylewu? Na pewno był zaniedbany... :mad: :angryy:
-
[QUOTE] "Jak najbardziej rozumiem kontrole poadopcyjne, sprawdzanie stanu konia przez Fundację - ale czy były takie kontrole czy wykazywały jakieś nieprawidłowości?" [/QUOTE] Ja też mam pytanie o to samo. Czy przeprowadzono z opiekunką koni jakąkolwiek rozmowę, były jakieś kontrole w ciągu tych 4 - 5 lat - czy też po smierci jednego z koni (umówmy się - śmierć zwierzaka, choćby najbardziej wychuchanego, może się zdarzyć i nawet się zdarza... :lol: i my, ludzie, i one jesteśmy wszyscy śmiertelni jak najbardziej...) nastąpiła akcja p.t. odbieramy konia i kozę? Mam też pytanie, dlaczego inne konie ktore było widać w reportażu wyglądały bardzo dobrze - jesli opiekunka - jak to było? - "zagubiła się" to wszystkie powinny wyglądać tak samo chudo, mieć "otarcia od kantarów" itd. Czy to nie aby ten fakt że po prostu po zimie konie są "poszerszeniałe", po linieniu nabierają blasku i całkiem zwyczajnie wyglądają znacznie lepiej...? To moze i ten jeden koń wyglądałby obecnie lepiej, nawet pozostawiony u dotychczasowych opiekunów?
-
[QUOTE] "Ja tu nie widzę wprowadzania w bład" [/QUOTE] Ja osobiście i owszem. Wygłaszanie kategorycznych stwierdzeń - niczym prawd objawionych - przy, coraz bardziej się w tym utwierdzam, małym de facto pojęciu o temacie. O pracy z użyciem kolczatki chociażby. :evil_lol: Ale fajnie się krzywi że takie to niedobre, brzydkie i niemoralne. Wiecej w tym wszystkim takich "wysokich etycznych tonów" (bądźmy dobrzy dla zwierzątek!) niż merytoryki. A że znajduje to chętnych słuchaczy? Jasna sprawa. :lol:
-
A mam nieśmiałe pytanie - bo skoro początek był tak fatalny (zachowanie po zaginięciu psa) to można było mieć nadzieję na lepsze zakończenie: dlaczego pies nie wrócił do tego domu...?