-
Posts
3222 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
2
Everything posted by Berek
-
Staruszka Busia oddana z adopcji-już za TM.Zegnaj sunieczko.
Berek replied to Tigraa's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Nie byłoby takiego problemu gdyby wśród Dogomaniaków podpisywano umowy adopcyjne. :angryy: Nie tak dawno była afera z buldożką u Żuraw - ten sam powód, "kofffana cioteczka" więc nikt papierka do podpisania nie podsunie bo nie wypada... A potem zero możliwości kontroli, co z psem. :shake: :mad: -
Hm. Na Paluchu siedzi amstaffka ktora zabiła nastolatkę. Kierowniczka "kocha" tę sukę. Na jej temat wyłasza głownie peany w stylu Disneya - cimcirymcim, milmlimli. Zapewne gdyby mogła - oddałaby sukę do adopcji. O czym my mówimy, skoro pracownicy schornisk mają klapki na oczach? :shake: W pewnym schronisku "w terenie" był AST, pies zabił jednego psa ktory mu się pod pysk nawinął, potem rozszarpał małą sukę (udało mu się jej dosięgnąć, suka nie prowokowała). Pracownicy schornu murem stali za psem bo... ładny taki! I wciskali go do adopcji każdemu, kto przychodził, przy czym wolontariusze byli swiadkami iż zatajano prawdę o psie. :angryy:
-
"[quote]Napisał [B]Aga - Czakra[/B] [URL="http://www.dogomania.pl/forum/f936/pseudohodowla-halinow-112188/index32.html#post11706691"][IMG]http://www.dogomania.pl/forum/images_pb/buttons/viewpost.gif[/IMG][/URL] [I]interwencję u Beaty Sarlej przeprowadzał TOZ Animals Z Gdyni.[/I] Przeczytałam z ogromnym smutkiem ..."[/quote] Ewa, głównym inicjatorem akcji u pani S. był pewien pan prowadzący schronisko na istnym za*** upiu; w owym czasie pan uchodził na Dogomanii niemal za swiętego. :lol: :evil_lol: Ostatnio jakoś nie ma o nim nowych informacji (może jużgo żywcem do nieba wzięli???:evil_lol:). Jego przytulisko, z dala od szlaków komunikacyjnych i ludzkich skupisk, mialo porażajacy wręcz procent adopcji... rozumiesz, wzorcowy schron - dziwnym trafem NIGDY nie było w nim przepełnienia, było zawsze tylko tyle psów, żeby ładnie to wyglądało, żeby nie było tłoku i brudu i żeby można było spokojnie utrzymać porządek. :cool3: Był to ewenement na skalę - może nie światową (na Zachodzie sa takie schrony - usypia się 75% psów, pozostałe mieszkają w bardzo fajnych warunkach, i owszem :cool1: ) - ale na pewno krajową. "Oczywiście" się nigdy tam żadnych zwierzaczkow nie usypialo i było mlimlimli różowiutko... :evil_lol: To, że inne placówki dokladnie tego typu w podobnych warunkach po paru tygodniach od założenia pękają w szwach mimo że nieraz wolontariusze i kierownictwo stają na uszach żeby trochę towarzystwo rozgęścić bywa normą w Polsce. No a w tamtym przytulisku normalnie... kosmos. Oczywiście nikt nie zadawał niewygodnych pytań, o kontrolach mowy nie było, bo to sam pan szef owego cudu nad Wisłą :evil_lol: kontrolował innych. I rozpętał między innymi tę "akcję" u pani S. :shake: Wnioski można wyciągnąć jeśli się trochę człek zastanowi. P.S> A tak w ogóle sorki za offtopa. :oops:
-
Meja, większość ludzi ma dokladnie w nosie warunki - byleby im szczeniak nie zachorował, bo wtedy, to tak, to się robi afera... Kazdy kto kupuje pieska w Internecie albo na giełdzie robi proste zalożenie - MÓJ pinczerek za 250 zł czy labradorek za 300 zł NA PEWNO nie pochodzi z takiej fermy - jakże, przecież sprzedawca taki sympatyczny no i tak zapewniał, że pieseczek po "rodzicach z rodowodem", po jego ukochanej suczce jedynej, mieszkajacej w domku... :angryy: Tak naprawdę lduzie ktorym się naprawdę zdarzyła "wpadka" albo byli nierozsadni i rozmnożyli swoją niehodowlaną suczkę nie sprzedają psów w taki sposób. "Masówkę" uprawiają podli, pozbawieni skrupułów handlarze. No ale to takie niewygodne, przyjrzeć się sprawie bliżej... :-( Lepiej udawac że nas to nie dotyczy. [LIST] [*]To "inni" napędzają popyt pseudohodowcom - my "nie dbamy o jakieś glupie papiery". [*] [*]To "inni" nie przejmują się sytuacją zwierząt w Polsce - my "trafiliśmy na wspaniałego sprzedawcę kochającego pieski". [*] [*]To "inni" są snobami bo kupują takie drogie psy rasowe - my "chcemy mieć jamniczka" ale "nie stać nas" na rodowodowca więc w czym problem... :mad: [*] [/LIST]
-
"[QUOTE]Berek nie wolno pisać że jak nie mieli miejsca to nie powinni zabierać - a co mieli je tam zostawić?? "[/QUOTE] NIe, mogli najpierw porozumieć się z - nawet nieformalnymi - organizacjami typu "breed rescue" (na przykład beaglarze działają bardzo prężnie... tak samo zaprzęgowcy, sznaucerarze...) oraz innymi przytuliskami / organizacjami żeby zapewnić miejsca dla psów. A nie wyadoptowywać w ciagu dwóch chore psy dni na hurrrraaa...! Wolno pisać że [B]jak nie ma zaplecza - to się psów zabierać nie powinno[/B] bo to chyba oczywistość??? Na Dogo często krytykuje się (i słusznie, niestety) tzw. kolekcjonerów zwierząt - ludzi ktorzy nie mając warunkow ani miejsca, ani finansów zbierają kolejne psy z powodu swojego wrażliwego serca - w efekcie trzymają je w fatalnych warunkach, stłoczone, nie leczone - bo "czują, ale nie myślą"... :cool1: Od organizacji typu SdZ wymagam więcej, niż od wrażliwej pani Krysi czy innej pani Wahl. :shake: Adopcja psów ktore przeszły piekło tym bardziej powinna być przemyślaną sprawą, i monitorowaną wyjątkowo wnikliwie. Ciekawe czy SdZ sprawdza teraz wszystkie kilkadziesiąt domów ktore na dowód osobisty pieski pobrały... I czy te pieski pozbawiono możliwości reprodukcyjnych przed wydaniem ich tym ludziom... bo może mi coś umknęło? ;)
-
I-love-shih-tzu - :-o :-o :-o Czemu...??? Chyba że... coś jest w przysłowiu "uderz w stół a nożyce się odezwą..." ;). Cóz, jeśli Ci się zdarzyło kupić takiego psiaka, to przynajmniej może kiedyś, w przyszłości - następny nie będzie "rasowy po rodowodowych rodzicach" zważywszy na to, jak wyglądają hodowle takich piesków... Tylko tyle - nic zlego w sumie. :lol:
-
Cała Polska jest pełna delikatnych i wrażliwych ludzieńków dostających ataku furii (albo zalewających się łzami z powodu urażenia ich świętych uczuć) na sugestię że u źródła ich decyzji o zakupie psa bez udokumentowanego pochodzenia leżała chęć zaoszczędzenia. Czyli - nazwijmy to po imieniu - skąpstwo. :shake: Szczerze mówiac mam dość cackania się jak z jajkiem z takimi ludźmi - czasem zdrowy szok może więcej zdziałać, niż tłumaczenie takiemu jednemu z drugim "chytreńkiemu" że takich rzeczy nie powinien robić i tak dalej. :cool3: Fora internetowe są PEŁNE nabywców psów z takich miejsc jak ta rozmnażalnia w Halinowie - tylko że ich psy przeżyły albo, o cudzie, nie zachorowały - wiec wszystko jest w porządku i ci ludzie oczy wydrapują każdemu kto im zasugeruje że ich postępowanie jest nie fair, że napędzają popyt takim handlarzom i draniom... Ich jamniczek czy labek jest całuśny i słodki a że jego mamunia zdycha powoli w klatce z macicą pokaleczoną bezustannymi ciązami - po co o tym mysleć? Ważne że mamy naszego "rasowego po rodowodowych rodzicach" psa za 300 złotych. To się liczy a nie fakt że dzięki nam gdzieś zdycha kilkadziesiąt innych psów. :mad: Yoreczka - ino pies to nie ciuch, wyobraź sobie. :shake: Co do rodowodu, rodzice musza mieć zrobione uprawnienia hodowlane oraz hodowla jest pod oficjalną kontrolą ZK - wypełniasz karty krycia, karty miotów, odbywasz przegląd miotu i tak dalej. Psy nie dostają rodowodu z automatu, dlatego, ze rodzice mieli papiery. Właśnie rzecz w tym że rozród psów rodowodowych odbywa się - na każdym etapie owego procesu - pod pewną kontrolą, KaPeWu...?
-
P.S. Karmi, dopiero teraz czytam że chodziło tylko o ... książeczkę zdrowia. Tym bardziej ręce opadają. Masz rację - jakby labek przeżył, nie byłoby w ogóle problemu, założę się. :diabloti:
-
Na litość...! Rodowód nie gwarantuje że hodowca nie jest szują... :angryy: W razie czego łatwiej (no, różnie bywa) skontrolować takiego hodowcę albo mieć na niego bat w postaci afery zrobionej w ZK. Psa trzeba kupować świadomie - nie podobają się nam warunki, NIE KUPUJEMY! BTW ciekawe jaka była cena tego psiaka z niby-rodowodem - czy aby nie była to cena "okazyjna"? Ludziom kompletnie mózg odbiera jak tylko pomyślą że coś mogliby mieć ... taniej niż w normalnej rynkowej cenie. Niestety. :shake: Oczywiście to nie zmienia faktu że historia potworna... Ale ludziska wypisywali w komentarzach "biedne pieski!" - a gdyby ich spytac dokladniej, pewnie połowa ma "jamniczka" z giełdy w Łazienkach (bo im papier nie był potrzebny - a tak naprawdę dlatego że 300 zł na jamniczka wydadzą, 1300 - już nie....).
-
Wczoraj - program na tv lokalnej "Mój pies i inne zwierzaki" (dla Warszawy i okolic). Reportaż z pracy SdZ, pokazane biuro tudzież samochód (fakt, wypasiony :lol: i z żaróweczką). Nastepnie opowieśc pana J. o adopcjach. [B]Z dumą wskazuje segregatory na półkach i mówi, że udało się wyadoptowac wiele zwierząt - po czym pogodnie dodaje "to kwestia kilku minut, taka adopcja - wystarczy przyjśc z dowodem osobistym".[/B] Po chwili szybko dopowiada "no, ale jesli ktoś wygląda podejrzanie to sprawdzamy warunki do jakich idzie psiak". Szefie SdZ, na litość boską! Jak pan sądzi, czy pseudohodowca będzie "wyglądał podejrzanie"? Czy ludzie nieodpowiedzialni albo handlarze mają to na czołach napisane? Kompletnie nie dziwi mnie duża ilość adopcji. Wydawanie każdemu jak leci owocuje - i owszem - dużym przerobem zwierzątek. Tylko czy o to chodzi??? :crazyeye: Ludzie! Nie macie warunków na przetrzymywanie zwierzą? To ich nie odbierajcie. I nie róbcie medialnego szumu wokół odbierania hurtowych ilości psów ktore następnie lekką ręką porozdajecie. :mad: A może od razu stańcie z kartonami na bazarku - rozdacie pieski każdemu kto będzie miał miła gębulę...
-
Wielkie nieba, mnie się to chyba śni... To niemożliwe żeby ludzie nie rozumieli czegokolwiek co nie jest zdaniami prostymi - bo już jak złożone a już nie daj Boże z lekką choćby ironią napisane albo dowcipnie - to ni w ząb... :crazyeye: [QUOTE]"Trzeba więc zgłosić na policję, do koła i mieć papiery !!! howk [/QUOTE]" Doskonale, pozostaje mieć nadzieję że dwie wolontariuszki ktorym grożono to zgłoszą i będziemy spokojnie śledzić przebieg sytuacji. :lol:
-
1. A to proszę o wklejenie wypowiedzi kogokolwiek kto mówi w tym czy innym topiku że rozumie albo popiera czlowieka strzelającego ... itd. :evil_lol: :roll: Fakt że sporo osób zwraca uwagę na brak odpowiedzialności NIE JEST tożsamy z tym że pochwalają chamskie i agresywne zachowanie tego faceta. :roll: Nie do końca rozumiem jak można do tego stopnia się zacietrzewić żeby nie zauważyć że osoby ktore krytykują Wasze (malo rozsądne) postępowanie usilują POMÓC. :angryy: 2. Jedyną opcją jaką widzę jest faktycznie zgloszenie iż pan ten straszył ludzi (nie psy). W sumie, jeśli grozi że będzie strzelał przy ludziach, to możecie się bać rykoszetu, prawda? :cool1: Więc w sumie całkiem słusznie się boicie, no więc użył gróźb karalnych... 3. [QUOTE]"[U]Mysia już tłumaczyła,że to że psy trzymaja sie prz nodze to nie przez to,że są grzeczne,a przez to,ze sa psami schroniskowymi...tego nie da sie wytlumaczyc ale one juz nie chca stracic swojego czlowieka i nie odstepuja mu na krok[/U]:angryy:a co do szkolenia-tak owszem szkolimy psy i jestesmy przygotowane do pracy w nimi. "[/QUOTE] Pierwsze zdanie wyklucza drugie zdanie. :lol:
-
A może po prostu RSPCA powinno się dowiedzieć jak to się dalej potoczyło...? :lol: BTW oni mogą też nie mieć świadomosci, jakie są "lokalne warunki"... Że u nas podpisujesz umowę i sobie... bimbasz na nią. W UK ludzie podchodzą do tego jednak dużo odpowiedzialniej. No i RSPCA chyba jednak sprawdza potem te domy. Jakoś wątpię czy robi to nasza SDZ. :evil_lol: Rany Julek, ludzi się bujają z adopcją jednego psa kilka miesięcy a tu taki wynik :evil_lol:. "Takie rzeczy tylko w Erze". P.S. Psy z hodowli p. Sarlej były wydawane na Torwarze prosto z busa. Każdemu kto podszedł, byleby dowód osobisty miał. :shake: Ciekawe czy ktokolwiek z obrońców zwierzątek zaangażowanych w tę sprawę wie, jakie sa ich losy teraz, po takim czasie? :angryy:
-
Nie, kochani. To nie takie proste. Media nie będą chciały nagłośnić sprawy jak odkryją że także i strona - nazwijmy ją - "schroniskowa" łamie prawo. BTW facet ma Was na widelcu. Gdyby taki program w ogóle zrealizowano, to obawiam się że to wolontariuszki oraz kierowniczka schroniska zostałyby w nim "przeczołgane" z uwagi na niepodporządkowanie się przepisom dotyczącym utrzymania psów (i tak dalej, i tak dalej... wiadomo, nam psiarzom nie jest łatwo). Sądzę że pani kierowniczka swoją drogą miałaby grube nieprzyjemności ze strony przełożonych (podejrzewam że to urząd miasta? gminy?) gdyby odkryli że pozwala na tego typu zabawy - nawet kierując się, oczywiście, najlepszymi intencjami, nikt nie twierdzi że jest inaczej. :lol: Z uwagi nawet na przepisy BHP, ubezpieczenie i co tylko. A-ha. Jako wolontariuszki jesteście ubezpieczone? Jeśli nie - no to dodatkowy klops. Jeśli tak - to czy ubezpieczyciel wie, jak wygląda Wasza praca? Sprawdźcie na co opiewają warunki ubezpieczenia, to też ważne. Oprócz tego że opisujecie skrajnego chama i prostaka - fakt :mad: to jednak w razie medialnej zadymy strona przeciwna przerobi Was na gulasz i same dostarczacie jej argumentów. Ot i wszystko. :roll:
-
Dobre! :lol: Już widzę jak te, co wcześniej nie chciały się przyłączyć do pogoni, teraz się nakręcają... Mniam, mniam!
-
No właśnie, ciekawe co mógłby zrobić opiekun psów w takiej sytuacji? Zostawić pozostałą grupę i pognać za tymi co urządziły polowanie? :cool1: Czy udawać że nic się nie dzieje? Licząc że pieski wrócą jak im się znudzi? Grzechem pierworodnym psiarzy jest założenie że mnie nigdy nic złego się nie przydarzy, a moje psy są miłe, całuśne i grzeczne jak nie wiem co. A tak w ogóle to jeszcze dotąd nie było złych przygód to i dalej ich nie będzie. :shake:
-
A mnie przytkało trochę - z powodu ludzkiej lekkomyślności. Polecam ten topik: [URL]http://www.dogomania.pl/forum/f1060/mysliwy-ktory-niby-dzierzawi-tereny-kontra-psiaki-ze-schroniska-zabrze-pomocy-129698/[/URL] - oczywiście postawa tego faceta jest po prsotu obrzydliwa. Ale sprawa ma też drugie dno. Nie wyobrażam sobie jak można pozwalać młodym osobom wyprowadzać schroniskowe psy w grupach po 12, luzem, na kompletnie nieogrodzony teren. :-o Być może to totalne nieużytki - ale jeśli tam się kiedyś zapuści ktoś z psem i ten pies się tej watasze nie spodoba... Jakoś tak do końca nie wierzę w 100% odwoływalność boksowych piesków w sytuacji pobudzenia.
-
Pies to tylko pies. To nie zaprogramowany na 100% automat (a i maszyny się psują). Moze się zdarzyć tysiąc nieprzewidzianych rzeczy. :shake: Na ktore psy reagują w rozmaity sposób. A jest ich wiele, tworzą stado. Zresztą w razie jakiegoś niebezpieczeństwa jednego - dwa psy możesz próbować ratować. Ale dwanaście? No dobra - niech będzie, że sześć (bo tyle przypada "na łebka"). Bardzo dziwię się kierownictwu schroniska że pozwala na coś takiego. :cool3:
-
Ech... :shake: Generalnie podtrzymuję swoje stwierdzenie - naprawdę to, czy szczeniaki są w mieszkaniu czy w domu jednorodzinnym ma male znaczenie. co do placyków zabaw - z szeleszczącą gazetą tudzież innymi takimi cudami wiankami można pieski zaznajamiać i w domu. Inna sprawa to też taka, że często (co naprawde mam okazję obserwować) ów nieszczęsny trawnik staje się dla hodowców... czymś w rodzaju alibi. Kojczyk na trawniku i... pieski się tam kitłaszą a hodowca z ulgą zostawia stworzenia "żeby się tam wyszalały" i ma wreszcie czas dla siebie. :lol: Naprawdę bardziej wierzę w to, że ten czy ów hodowca ma więcej zapału, rozumu i wiedzy niż pozostali i wtedy warto od niego pieska kupić niezaleznie od tego gdzie mieszka - niż w to, że to czy inne miejsce pobytu psów ma istotne (a nie w granicach błędu statystycznego) znaczenie dla "materiału" jaki uzyskujemy. (Mówiąc brzydko o naszych psach:lol: jako o "materiale" - ale chyba wszyscy wiemy o co chodzi w tym sformułowaniu).
-
Szczerze mówiąc mnie też troszkę zmroziło. To jest tak: wszystko jest fajnie do momentu gdy się przydarzy pierwszy wypadek. Wtedy jest lament i załamywanie rąk: kto by się spodziewał? A było tak pięknie... :mad: Co oczywiście nie usprawiedliwia tego faceta z bronią ktoremu ewidentnie owa broń nieco powiększa... hmmm... ego. :evil_lol:
-
Ludzie! O co Wy się kłocicie??? To naprawdę nieistotne, czy hodowla jest w domku jednorodzinnym czy w mieszkaniu. :angryy: Istotne jest ile pracy wkłada w szczenięta hodowca. Osobiście znam psy z kennelozą pochodzące i z domów jednorodzinnych, i z mieszkań - oraz, dla kontrastu, superanckie psiska i z takich, i z takich hodowli. Nie demonizujmy faktu że "biedne pieski nie mogą hasać po trawce i obijają się o sprzęty" - bez przesady... :evil_lol: Zwłaszcza że na ogół szczenięta i tak trafiają do nowych włascicieli jeszcze podczas trwania kwarantanny ktora trochę ogranicza możliwości "poszalenia". BTW moze i dobrze - bo czasem ludzie w szlachetnym zapale tracą miarę i wystawiają bardzo młodziutkie zwierzęta na zbyt dużą ilość silnych bodźców w za krótkim czasie. :shake: Nawet ENS ma bardzo ściśle określone zasady, zwłaszcza odmierzanie czasu bardzo jest tu ważne. Nie bez przyczyny przecież. [QUOTE] "Sa kluby ras gdzie warunkiem załozenia hodowli jest posiadanie placu zabaw dla szczeniat. " [/QUOTE] Puli, przepraszam (rzadko się nie zgadzamy ale to chyba jest TA chwila ;)) - rózne dewiacje są na świecie. A zwróciłaś uwagę że akurat te rasy są coraz bardziej g...*ane jeśli chodzi o charakter? Kłania się panujące ostatnio w kynologii wishful thinking - to materiał genetyczny jest podstawą do uzyskiwania dobrych psychicznie psów, a nie coraz bardziej wydumane "placyki zabaw" czy inne gimnastyki. :evil_lol: Socjalizacja jest szczeniętom potrzebna, ale może ją spokojnie zapewnić kazdy hodowca niezaleznie od warunków - no i działa ona tylko "do pewnego stopnia". Dobry pies z fajnym charakterem w razie czego zadziwiajaco szybko nadrabia braki socjalizacyjne. Z kiepskiego psa nie zrobisz za wiele choćbyś na rzęsach stawała. :lol:
-
Standardowo polecam taki kaganiec: [url=http://chopo.pl/index.php?page=shop.product_details&flypage=shop.flypage&product_id=30&category_id=4&manufacturer_id=0&option=com_virtuemart&Itemid=39]CHOPo - kagańce, pieluchy, smycze, obroże - najwyższa jakość - Cocker Spaniel pies - kaganiec powlekany[/url]
-
[QUOTE] "ale mowilem chyba ze chodzi mi o bezpieczne miejsca dla psow a nie o zachowanie ignorantow ludzkich co nie wiedza, nieumieja czy sa za leniwi zeby psa wychowac" [/QUOTE] Aha, tylko że nigdy nie wiesz kiedy takowego ludzia spotkasz. :diabloti: I masz duuuże szanse spotkać takowego jegomościa w "dog park". BTW teza że pieski powinny nic, ino sobie same załatwiać swoje kłopoty w psim gronie (słowem, ludzie stoją i gadają, a psy się kotłują...) jest dość koszmarna. :roll:
-
Mistwalker, a ja Ci powiem że to, o czym piszesz, to wcale nie taki znowu idealny stan (choć wydajesz się być o tym przekonany). Choćby polecam przeczytanie tego oto artykułu: [url=http://leerburg.com/dogparks.htm]Dog Parks Why they are a Bad Idea[/url] :evil_lol:
-
[QUOTE] "A wiec trener musi powiedziec wlascicielowi akurat haszczaka, ze jeszcze bardzo dlugo, jesli nie przez cale zycie psa, musi byc nieustannie czujny i caly czas zajmowac psa czyms wykluczającym poscig, albo najbezpieczniej - miec go na dluuuugiej lince." [/QUOTE] A może po prostu zainwestować w dobrej klasy obrożę elektryczną... ;) Właściciel będzie w miarę zrelaksowany a i nieszczęsne otoczenie w postaci choćby kotów którym i tak cięzko w życiu - trochę bezpieczniejsze. :cool1: Jesteśmy tylko ludźmi - linka jest tak umęczliwym narzedziem, tak wkurzającym (zwłaszcza ludzi... :lol:) że prędzej czy później taki właściciel ulega pokusie puszczenia psa bez niej. No a potem "płacz i zgrzytanie zębów" (o ile jest odpowiedzialny, ma się rozumieć).