Jump to content
Dogomania

Berek

Members
  • Posts

    3222
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    2

Everything posted by Berek

  1. Puli - dobre! :lol: :lol: :multi: Smallpati - no właśnie. Największa zabawa jest z ludźmi żeby ich przekonać do akceptacji (w granicach rozsądku) istniejącego stanu rzeczy. I do modyfikacji WŁASNYCH zachowań w związku z istniejacą sytuacją - a nie ciagłego i szczerze mowiąc na ogół ponad miarę naginania psa żeby go wpasować w jakieś nasze wyobrażenia, nasz ideał - tego, jak pies "powinien" się zachowywać; czy prób zmiany jego charakteru (bo często rzecz w charakterze, w genach, a nie w socjalizacji czy jej braku). :lol: Wszystkim ktorzy za bardzo wierzą w naturę - albo za malo - polecam niegłupi tekst Susanne Clothier: [URL="http://www.meritumfci.republika.pl/on_chcial.html"]On chcia? si꠴ylko przywita殮.[/URL] Smallpati, zobacz ten fragment: "[I][B]Jeśli pies nie został lub nie może być prawidłowo zsocjalizowany, musisz realistycznie podejść do tego, czego możesz się po nim spodziewać podczas spotkań z innymi psami. Może to oznaczać zmiany w szkoleniu, które uczciwie uwzględnią to, że pies po prostu nie radzi sobie ze stresem w takich sytuacjach[/B][/I]."
  2. A ja ciągle czekam aż mi ktoś wyjaśni, czemu dorosłe psy z obcych stad miałyby mieć chęc się ze sobą "bawić". Pliiiz! No czekam i czekam. ciągle słyszę te opowieści - ale zapodaje się to jako prawde objawioną - i wielu włascicieli właśnie mi opowiada "tak się staram a on / ona DALEJ NIE CHCE SIĘ BAWIĆ Z INNYMI PSAMI" - i ciągle zadaję to samo pytanie - to po co użytkujesz tyle energii na STARANIE się żeby uzyskac coś nienaturalnego, nie lepiej tejże energii użyć na calkiem inne działania z psem? I tu zatchnięcie drugiej strony - i... dalej Disney panuje.
  3. [quote] "Zazwyczaj na spacerach walki koncza sie fruwajacymi klakami." [/quote] A ja już trochę razy woziłam rózne psy na szycie.:cool1: A ile potem papraniny, bo to się kiepsko goi. A rachuneczki od weta jakie fajne. Zwłaszcza że w naszym kraju coś takiego jak branie odpowiedzialności za to co nasz pies nafiglował jest bliskie zeru - pogryzł, podziurawił? A no to co z tego, psy tak mają, toż to czysta natura. Kto by tam zwracał za leczenie... :roll: [quote] Mam dorastajacego samca,jest ostatnio upierdliwy,licze sie z tym,ze predzej czy pozniej inny samiec bedzie go musial ustawic.moze sie nie zjedza,a w razie czego,chart ucieknie. [/quote] ... na przyklad wprost pod samochód. ;) A propos, moze własciciele tych innych samców usilnie pracują nad tym żeby ich pies NIE USTAWIAŁ tych podrastajacych młodzików... :roll: Po co im utrudniać zadanie? :crazyeye:
  4. Eria, ja też sądzę że na pewno więcej problemów "z tym" mają ludzie ktorzy nie umieją powiedzieć swojemu psu ktory jest na smyczy że ma się zamknąć i nie wyglupiać. :lol: Ale z tego co obserwuję, takich jest ... przeważająca większość. :cool3: Skoro tak, to nie ma sensu pozwalać swojemu - zakladam, karnemu i absolutnie podporządkowanemu nam - psu socjalizować tamte psy na siłę. Po pierwsze - bo nasz pies podbiegający do innego nie nauczy go niczego dobrego "sam z siebie" - co najwyżej będzie źródłem niemiłych sytuacji, spięć itd. Po drugie, właśnie dlatego, że psy są tylko psami - i nasz pies nawet najkarniejszy może się dać sprowokować. A po trzecie - i chyba najważniejsze - o czym zapominamy, patrząc na sprawy tylko z psiego punktu widzenia :cool1: :lol: - zasady kultury są takie, żeby nie narażać / zmuszać / sklaniać do kontaktu z naszym psem obcych ludzi i obcych psów chyba, że wyraźnie ci inni właściciele wyrażą na to zgodę. Trochę bez sensu jest pozwalanie na spotkanie i czekanie co z tego wyniknie. - Pewnie nie będzie dymu... - O kurcze, jednak jest... no kto by pomyślał...! :cool3: - Albo: ooo, nie było dymu, udało się - a nie mówiłem...? :roll:
  5. Mity socjalizacji "do upadłego" trzymają się mocno. Pamiętam moje spacery ze starym yoreczkiem mojej mamy - piesek był po bardzo cięzkiej chorobie, wyczerpany epizodem padaczkowym ktory był konsekwencją choroby, ledwo żywy i umęczony (a ja wraz z nim, bo kilka nocy siedzenia przy nim dało mi w kość). Własciwie nie było możliwości żeby nie zmaterializował się przy nas pies bez lub z właścicielem - im większy, tym większą miał chęć żeby sobie po powłóczącym łapami yorkim poskakać :angryy: - na moje prośby aby zabrać psa było standardowe "on nic nie zrobi" ale też kilku co bardziej uświadomionych (czyżby czytających nałogowo Dogomanię?) właścicieli mnie pouczało aż ha, że oto wychowuję sobie "asocjalnego" psa bo "nie zezwalam" na kontakty z innymi psami. W końcu z wścieklości brałam biedaka na ręce (ostrożnie, bo ciągle spodziewaliśmy się nawrotu padaczki a to się ujawniało przy najmniejszym nieostrożnym ruchu psa) i raz nawet zaliczyłam uwagę że te "p...* od yorkow to takie właśnie są: nie pozwalają żeby inny pies nawet obwąchał ich yorka a potem się dziwią że yorek szczeka". :mad: Dodam że na ogół ci światli, mądrzy, znający psią psychikę wlaściciele za Chiny nie umieli odwolać swoich psiumpsiuńciów do siebie i prawie zaczęłam rozdawać wizytówki i umawiać ich na lekcje. :cool3: P.S. Rut, nie należy trzymać swoich psów pod kloszem - to pewne. Ale nie do końca rozumiem czemu dwa dorosłe samce z obcych stad miałyby się chcieć "bawić" na przykład. Kontakt z innym psem to zazwyczaj wstęp do ustalenia sobie pewnych rzeczy. Jesli umiesz w razie czego ryknąc na swoje psy tak, żeby im najeżona sierść opadła, a zamiary nieco się ... wychłodzily - to super - ale jest jeszcze kwestia tego drugiego właściciela i tego drugiego psa. A niestety ludzie nie panują nad swoimi psami, nie czytają swoich psów i jeszcze mająna ich temat swoje rózne durne teorie. I osobiście dziękuję bardzo za sprawdzanie tych durnych teorii na moich psach. Co do "chomiczków" - to ich właściciele też chcą żyć. I nie widzę za bardzo powodu dla ktorego mają się przemykać pod ścianami a najlepiej wywozić chomiczki na Saharę w torbie bo niby kompletną normą jest że rozpędzony labrador MUSI poskakać po chomiczych kręgosłupach w imię tego żebyśmy wszyscy żyli tak naturalnie i w ogóle "bliżej Matki Ziemi". Nasze psy żyją w skrajnie nienaturalnych warunkach; albo oba gatunki (ludzie i psy) się przystosują do w/w warunków, albo wyginą. :evil_lol: Prosta zasada ewolucji.
  6. Joanika, przepraszam jesli wyjdzie brutalnie (dla znajomej, nie dla Ciebie ;)) ale trzeba być nienormalnym żeby na serio wcielać w życie rady dawane na jakimkolwiek forum internetowym poświęconym żywym istotom (obojętnie: dzieci, kotki, pieski - nawet roślinki ryzykowne). :cool1: Rozumiem że na forum kucharskim takie rzeczy są dopuszczalne - najwyżej zmarnujesz składniki wykonując jakiś absurdalny przepis. Ale słuchać rad odnośnie "żywiny" dawanych przez - w sumie - nie wiadomo kogo (bo nawet nie wiemy kto siedzi po tamtej stronie klawiatury...) to trochę dziwne jest... Akurat na Dogo rozpoznawalną osobą jest Zofia Mrzewińska która podpisuje się swoim nazwiskiem - i jest osobą z ogromnym doświadczeniem, co łatwo odkryć chociazby wpisując w google Jej nazwisko. :lol: W tym przypadku - czapeczka z głowy i dodatkowo zadowolenie że się dostało naprawdę fachową poradę i to za free. Ale generalnie to jedynymi radami na ktorych można się oprzeć są te dotyczące kontaktu z dobrym psim trenerem. ;)
  7. To raczej kwestia etyki i świadomości konkretnego czlowieka... Kwestia taka, czy godzimy sie, czy nie - czy wolimy zakryć sobie oczęta kocem i udawać że żyjemy na MArsie czy jednak na Ziemi. :lol: Z raportu AFA: "Przeprowadzone szczegółowe obserwacje na grupie 50 szczeniąt (dobermany, rottweilery i bouviery) w wieku 3-5 dni poddanych zabiegowi obcięcia ogonów a następnie nałożenia szwów na kikuty (badania prowadzone przez badaczy Wydziału Medycyny i Chirurgii Zwierząt Domowych Uniwersytetu w Queensland) potwierdzają, że szczeniak poddawany amputacji ogona cierpi. Raport badaczy stwierdza:[SIZE=3][FONT=Times New Roman] [/FONT][/SIZE] [B]Wszystkie szczenięta przejawiały silny niepokój podczas procedury. Relatywnie stałe, ciche odgłosy (wokalizacja) podczas przygotowań do zabiegu zmieniały się dramatycznie podczas samego ciecia; wzrastała ich siła, głośność i zmieniały się w ostre, gwałtowne dźwięki. Intensywność wokalizacji nieco malała (niemniej pozostawała zdecydowanie wyższa niż przed samym zabiegiem) aby wzmóc się gwałtownie podczas zakładania szwów. [/B] [B]Średnia ilość krzyków wydanych[/B] [B]podczas amputacji wynosiła 24 (u poszczególnych osobników od 5 do 33). Średnia ilość skowytów podczas zabiegu: 18 (2-46). Wszystkie szczenięta krwawiły po zabiegu."[/B] Jeśli chodzi o skutki długotrwałe, raport stwierdza pojawianie się tzw. bólu patologicznego u psow poddanym zabiegowi cięcia ogona. "[FONT=Times New Roman][FONT=Verdana]Podobnie jak w przypadku ludzi, zwierzęta mogą pozostawać pod wpływem działania bólu długotrwałego bez ewidentnego okazywania go. Istnieją dowody na istnienie kilku typów „patologicznego”, długotrwałego bólu będącego rezultatem zniszczenia tkanki spowodowanego cięciem. Ból patologiczny charakteryzuje się w ten sposób[/FONT]:[/FONT] [SIZE=3][FONT=Times New Roman] [/FONT][/SIZE] [LIST] [*]Ból spontaniczny [*]Reakcja rozszerzona (rozszerzenie się obszaru dotkniętego bólem) [*]Przesadny odzew na czynnik bólowy (hiperbólowość) [*]Ból przenoszony (ból promieniuje na inne tkanki) [*][FONT=Times New Roman][FONT=Verdana]Dystrofia współczulna (patologiczna interakcja między układem współczulnym a przywspółczulnym[/FONT])" [/FONT] [/LIST][FONT=Times New Roman][FONT=Verdana][SIZE=1][B]Psy mogą cierpieć ból spowodowany neuromami powstałymi w wyniku obcięcia ogona. Przecięcie nerwów u ssaka powoduje zmiany fizjologiczne i biochemiczne, wliczając w to spontaniczną aktywność komórek nerwowych. Jednym z rezultatów jest formowanie się tzw. neurom – rozszerzonych zwojów komórek nerwowych które powstają gdy nerwy zostaną przerwane w którymś miejscu. Może to trwać całymi tygodniami lub nawet bez końca, powodując aktywność włókien nerwowych odczuwaną jako ból. Psy mogą odczuwać wzmożoną wrażliwość na ból w kikutach bardzo długo po tym, jak rana zostanie wyleczona[/B][/SIZE][/FONT]."[/FONT] [FONT=Times New Roman][/FONT] [FONT=Times New Roman][FONT=Verdana][SIZE=1]To tylko kwestia naszej wrażliwości i decyzji - takiej czy innej. Nie mówię o decyzji o cięciu podjętej przez tzw. przeciętnego nabywcę - bo on w pewnym sensie nie decyduje (ogony tnie się kilkudniowym szczeniakom). Ale też w innym sensie może decydowac - po prostu nie kupować szczeniaka od hodowcy ktory tnie ogonki.[/SIZE][/FONT][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=1][/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][FONT=Verdana][SIZE=1]Libertarianizm w czystym wydaniu - nabywca głosuje "nogami"... czyli hodowcy (strona "podazowa") będą musieli zareagować na potrzeby nabywców (strona popytowa). [/SIZE][/FONT][/FONT]
  8. Pies nie lubi kontaktu fizycznego z jedną osobą z rodziny. Więc po co mu serwować te kontakty? Można z nim ćwiczyć "siad" czy "waruj" nie dotykając go. :angryy: Uwazam że włascicielka (hm) suki chce za szybko osiągnąc jakiekolwiek postępy. Ze zwierzątkami się nie ujedzie NASZYM życzeniami i NASZYMI wyobrażeniami. To pies da sygnał , że jest w stanie tolerowac więcej. To kwestia wielu miesięcy pracy - a nie paru, parunastu czy nawet kilkudziesięciu dni z nieumiejętnym wymuszaniem dotyku. Pies nie lubi tego dotyku - to go NIE DOTYKAJ. Pracuj nad tym żeby suka odzyskala do ciebie zaufanie - ale na odleglość. :cool3:
  9. Agata-air - bardzo, bardzo dziękuję za PW. :lol: Daje do myślenia (zwłaszcza w dziedzine nieznajomości przez obywateli przysługujących im praw).
  10. [QUOTE] "Tylko i wyŁĄcznie przez "wŁaŚcicielkĘ" psÓw, kota i papug przeciĄgnĘŁo siĘ to tak dŁugo - bo nie chciaŁa nam pokazac zwierzat " [/QUOTE] Mam nieśmiałe pytanie - nie dotyczy calkiem tej sytuacji, ino ogólniejszej natury... Załóżmy, że ktoś postanawia - z takiej czy innej przyczyny (dajmy na to - nie lubi mnie, chce mi sprawić kłopot, szczerze wierzy żem potwór w ludzkiej skórze -wszystko jedno) - napuścić na mnie jakowyś organ pomocowozwierzęcy; dajmy na to, SdZ. Składa wiec na mnie donos. :lol: Umundurowany pan czy pani - czy państwo SdZ - dzwonią do moich drzwi i wygłaszają piękne formułki o tym że jestem podejrzaną o znecanie nad zwierzątkami istotą itd., że wpłynęło zawiadomienie itd. :cool3: Moje zwierzaki akurat mają się nader dobrze - a ja z kolei mam silny wstręt do ingerencji kogokolwiek w moje życie prywatne; a już na pewno nie wpuszczę jakowychś neptków do własnego domu żeby im udowodnić że nie jestem wielbłądem. :lol: Jakież są uprawnienia czlonkow SdZ albo TOZ-u? Jak rozumiem, mogą wezwać policję - ino że tejże policji też nie muszę wpuszczać zdaje się... :evil_lol: Jak to naprawdę wyglada od prawnej strony?
  11. Berek

    Agresywny york

    :roll: :roll: :roll: 1. Staram się zawsze cytować wypowiedź do ktorej się - konkretnie - odnoszę 2. Nigdzie nie piszę o "skrajnej" przemocy (nota bene - co to jest?); piszę natomiast o przemocy tępej i prymitywnej. A może nią być na przyklad nasze wieczne okazywanie niezadowolenia psu albo wręcz nieumiejętność motywowania go. I nie odnoszę się akurat do Twoich opisów (choć pewnie by można :lol:). Nie jestem "przeciw przemocy" ino ze yorkarze drodzy używacie jej taaak beznadziejnie że ręce opadają. Co obserwuję na lekcjach z moimi klientami, na wystawach oraz na naszych pięknych polskich ulicach. :cool3:
  12. Berek

    Agresywny york

    [QUOTE] "Jak pies dorasta w pewnym momęcie chce ustalić sobie pozycje w rodzinie i pokazując agresje obserwuje na ile może sobie pozwolić" [/QUOTE] Jest to ogromne uproszczenie. Generalnie nalezy przyjąć, że każdego psa można prowadzić w ten sposób, że nigdy nie pomyśli o "ustalaniu pozycji", warczeniu na czlowieka, pokazaniu agresji przewodnikowi itd. Mowimy o zwierzęciu ktore mamy w domu od malego. :cool1: I bynajmniej nie polega to na dość tępej i prymitywnej przemocy stosowanej wobec zwierzaka w jego dzieciństwie; po prostu kwestia naucenia psa ogromnego zaufania i podległości wynikajacej bardziej z chęci współpracy i przeświadczenia ze przewodnik jest... owym przewodnikiem wlaśnie. :lol:
  13. Berek

    Agresywny york

    Tak tak, jasne. :lol: P.S. 1. Problem w tym, że - jak to ładnie a niecenzuralnie ujął jeden ze znanych trenerów z USA - przyp...* to trzeba umieć. P.S.2 Trudno mi sobie wyobrazić ilość błedów jakie trzeba w ogóle popełnić żeby doprowadzić psa do tego że w ogóle zaczyna warczeć przy kości / misce / wędzonym uszku - i innych takich. :evil_lol: :mad:
  14. [QUOTE] "Milosnikow czworonogow informuje iz mam u siebie 40 psów, też szukają domów ale niestety kundelki " [/QUOTE] Jest takie powiedzenie - całego świata się nie zbawi... :lol: Może to trudno pojąć, ale ja doskonale rozumiem tych hodowców. Normalny człowiek (nie - psychopata) czuje się związany uczuciowo ze szczeniętami ktore opuściły jego dom. Być może te osoby mają tyle własnych psów, że nie bardzo mogły się zdecydować o zostaniu DT czy DS; jednak gdy usłyszały że to - poniekąd - "ich" psu dzieje się krzywda, to zrobily wysilek (organizacyjny, mentalny, finansowy, jakikolwiek) i chcą przyjąc pod swój dach psy za ktore się czują w pewien sposób odpowiedzialne. :angryy: Cóz, może to brzydko, ale zawsze tak jest: bliższa koszula ciału. W sytuacji w ktorej NASZEGO psa atakuje biedny i zaglodzony bezdomny pies na ogół kopiemy tego biednego zaglodzonego bezdomnego pieska byleby zdjął zęby z NASZEGO (wypasionego, zadbanego, rodzinnego) psiaka.:evil_lol: Też by można było rzec: a fuj, a brzydko, rasizm i tyle, co za ludzie, wolą ratować takiego zadbanego psa a nie litują się nad bezdomniaczkiem... :cool3:
  15. Berek

    Agresywny york

    ... a to był krótki, ale bardzo skuteczny, poradnik p.t. "jak wychować nerwicowca". :evil_lol:
  16. [QUOTE] "to ta Czarna lista rozwiazalaby wiekszosc waszych problemow,to tak do rozwazenia na przyszlo" [/QUOTE] rany Julek... :cool1: Pamiętam zakup mojego psa - w wychuchanej domowej hodowli jednosuczkowej. Owszem, przez telefon się przedstawiało przy umawianiu wizyty - ale hodowca biedak pewnie nie dosłyszał a nawet jeśli, to nie zapamiętał nazwiska - potem już przy samym zakupie moje nazwisko owszem, padło. :lol: I co, miał powiedzieć - pani, poczekaj no pani godzinkę, ja muszę sprawdzić czy pani nie jest na tajemniczej czarnej liście? :evil_lol: A jesli hodowca nie ma internetu i komputera? :cool1: A ile tysięcy ludzi w tym kraju kupuje psy? :evil_lol: :roll: Jak sprawdzić czy są godni zaufania, czy nie? Wszelkie czarne listy to absurd. :shake: Po prostu za mały zasięg, za duże sito przez ktore jest w stanie się przemknąć za dużo ludzi... BTW w opisywanym przypadku zewnętrzne przesłanki niekoniecznie świadczyły na niekorzyśc osoby kupującej - hodowca na przyklad widział psa ze swojej hodowli na wystawach i zwierzątko było w dobrej formie - więc mógł sądzić że wszystko jest O.K....
  17. [QUOTE] "Kazdy z hodofcow mial szanse by sie dowiedziec kim jest p.zuzanna i jej maskotki i czym sa jej maskotki.Pomimo tego dawalli swoje psy do tej kobiety" [/QUOTE] To dośc krzywdząca wypowiedź - zważywszy że np. jedna z hodowczyn jeździła pod dom tej pani i wszelkimi sposobami usiłowała jakoś tam się dostać w momencie gdy dowiedziała się że może to być osoba nie nadająca się do opieki nad psami... Jak sprawy naprawdę wygladały, możemy dowiedzieć się od przedstawicielki cavikarzy która jest na Dogo i ktora dozorowała akcję zebrania pomocy dla tych psów (btw pomocy ktora nie została - na razie? - przyjęta).
  18. [QUOTE] "No i jutro sobie minelo, i nastepne mija. Minelo 12 dni, tydzień od kiedy pomoc zostala zorganizowana i sobie czeka. Mogę jedynie dojsc do wniosku, ze Straz jest organizacja na tyle zamozna, ze nasza pomoc jest jej niepotrzebna, lub zbyt skromna, aby zainwestowac w nia staranie czy czas pracownikow PiSdZ. Pozostaje tylko napisac, ze jest nam przykro. Nikt nie lubi być lekceważony czy zbywany, a tylko tak to mogę odebrac. " [/QUOTE] Śmiem twierdzić, że Wasza pomoc nie będzie przyjęta z dwóch przyczyn. 1. Emocjonalnych - jesteście środowiskiem hodowców - tych podłych hodowców - no a co o Was myśleć, to już szef organizacji wie. :razz: I dał temu wyraz. Nie tłumaczcie się że nie jesteście wielbłądami, bo i tak wszyscy wiedzą że macie garby; wszyscy, zawsze, od wyroku nie ma odwołania. 2. Formalnych. Wasza pomoc ma postać wysoce zorganizowaną; chcielibyście dokladnych informacji, faktur. To niewygodne - nie widzisz? :lol: Co innego wyslanie kasy na konto - bez prawa do żadnych pytań...
  19. Berek

    Agresywny york

    Jagódka, nie mam pojęcia, co masz na myśli pisząc "durny". To jest inny gatunek i inaczej odbiera świat, niż - na ten przykład - jakikolwiek gatunek z naczelnych. "Głupi koń bo się płoszy"? "Durny koń bo kolorów nie widzi"? i tak dalej... :lol: Co do starej szkoły - też nie wiem, co masz na myśli. :shake: Chyba że sułkowicką. :razz: Fakt, panowie niereformowalni - no ale już cała szkoleniowa Polska się z nich śmieje - a Zachód głową kręci ze zdumienia że się średniowiecze jeszcze zachowało w tym skansenie w stanie czystym... :lol: Slawi - po prostu przed Tobą Upiorny Weekend. Psa pod pełną kontrolę, ciepłe odzienie przygotowac i wiu z tym koksem. Czyli - spacery bardzo częste (choć w tych okolicznościach - brrrr - niestety siłą rzeczy krotsze niż byśmy chcieli) a w mieszkaniu pies albo uwiązany na sznurku do Ciebie, albo w kennelu, o ile go ma, zna i lubi w nim być. Jedynym skutecznym sposobem na wykorzenienie nawyku ktory jest silnie wkodowany jest uniemożliwienie powtórzenia nawykowego zachowania. Słowem, zwierz przez dwa-trzy dni powinien nie mieć najmniejszej szansy na załatwienie sięw domu (i stąd kontrola). Nie licz na to że możesz spuścić stwora z oka "bo śpi", "bo odpoczywa" itd. Bo w sekundę może się obudzić albo wstać i się załatwić...:lol: - a na to sobie pozwolić nie możemy. Oczywiście standardowo (nawet jeśli już przestaliście to robić ) - karmienie żółtym serkiem za siku na dworze (oraz za to drugie :evil_lol: ). Męczące, ale lepiej parę dni teraz, a spokojne najbliższe ... naście lat. :lol:
  20. Berek

    Agresywny york

    [quote] "Wie, że zrobił źle bo ucieka z "miejsca zbrodni". " [/quote] Popelniasz dość standardowy błąd wielu właścicieli, interpretując w ten sposob zachowanie psa. Oto opowiastka na ten temat: Pewnie państwo uczyli swojego psa zachowywania czystości - byli nazbyt kulturalni i humanitarni żeby używać jakiejś strasznej przemocy (w ich mniemaniu), ale jak pies narobił na podlogę, pokazywali mu "dowód winy" i łajali go, jaki jest niedobry, jaki niegrzeczny.... itd. Po jakimś czasie zaczęli się żalić, że pies jest zlośliwy i niedobry - bo wie, że nie wolno sikac na podloge a jednak dalej to robi. Na pytanie czy są pewni że pies wie że źle robi, przysiegali, że tak, bo przecież - UWAGA! STANDARD! - ucieka jak tylko znajdą kalużę, jeszcze mu nic nie powiedzą a on już przeprasza, kuli się... :cool1: Kiedy dotarło do łebków tych państwa że to była błędna interpretacja tej sytuacji? Ano, kiedyś pani się woda w kuchni rozlała. Kobieta wybałuszyła gały na psa ktory... uciekał, kulił się, przepraszał... Na szczęscie państwo mieli na tyle szarych komoreczek że to im dalo co nieco do myślenia. :lol: Pies nie kojarzy faktu istnienia kaluży na podlodze z czynnością robienia jej! Warto zdawać sobie z tego sprawę. Co do opisu zachowania yoreczki, nie da się na 100% wnioskować, jak ta sytuacja naprawdę wygląda. Jednak zakladanie że pies ktory się tak zachowuje jest rozpuszczonym dominantem bardzo często jest nadużyciem. :mad: Zwłaszcza fakt ze mówimy o malym zwierzątku z ras "toy" trochę by mnie wstrzymywał z tak kategorycznymi sądami. Małe psy, przez niedelikatne traktowanie ze strony właścicieli (ktorzy na samą sugestię że zachowują się wobec psa nie fair gotowi są oczy wydrapać... są przekonani na ogół że są najcudowniejszymi włascicielami i w ogóle wszystko jest O.K.) miewają tendencje do zachowań agresywnych czy to w samoobronie, czy to przez narastającą niepewność. Jagódko, piszesz że przecież pies wie, że sięrobi na dworze więc... i dalej snujesz wywód ktory na tej podstawie udowadnia niejaką "złośliwość" czy "chęc robienia na przekor" omawianej yorki. A ja Ci na to powiem ze dobrze byłoby przyjąć do wiadomości prostą rzecz: pies może sądzić, że siku robi się i w mieszkaniu, i na dworze. To tylko kwestia niedokładnego wytlumaczenia mu że sika się tylko na dworze, nigdy w mieszkaniu... Zaryzykuję twierdzenie że ogromna większość małych piesków nigdy nie ma dobrze wytłumaczonych zasad zachowania czystości w domu.
  21. Berek

    Agresywny york

    A mnie ludzie ciągle pokazują "dominujące" "rządzące" yorki (w załozeniu: mam COŚ z tym zrobić) - a widzę yorki przestraszone albo niepewne, albo kompletnie nie rozumiejące czego się od nich wymaga. Ot, ciekawostka taka. Przyrodnicza. :cool3:
  22. Oj-oj... Kamowej oberwalo się za "psie posłuszeństwo" (a nie za agility) więc i posluszeństwo trzeba będzie pooglądac. Nie frisbee i nie agility (ale już KULUARY agility dająpewien pogląd też i na w/w sprawę). :lol:
  23. Tylko że, widzisz, Kamowa oberwała za coś co wydaje siębyć głebszym problemem szkolenowo-wychowawczym. :lol: Znam wiele osób aktywnych w sporcie mocno wygaszających swoje psy w życiu codziennym - ale potem widujemy snuje na placu i też same osoby wzdychają: co ja mam zrobić żeby go bardziej nakręcić??? Kamowej się oberwało za jej luzacki styl - ona psa nie wygasza, a ma psisko dość wariackie - brzydka Kamowa, takiego niewychowanego psa pokazała, z takim Burkiem między ludzi! Ja z przyjemnością zobaczyłabym psa o "idealnym" zachowaniu poza placem a za to odjechanego na placu - wygląda na to że całkiem sporo posiadaczy takich psów w tym topiku się zebrało, skoro do tego stopnia krytykują nie tyle niedoróbki w pokazie za ktory Kamową oceniano (a że były, to wszyscy wiemy :evil_lol: ) ino za ten fakt ze ośmieliła się pozwolić swojemu psu poskakać po ludziach. :evil_lol: :roll: Super, bardzo fajnie że tyle psow o tak idealnym temperamencie i tak rewelacyjnie prowazonych jest w Polsce, naprawdę to bardzo obiecujace na przyszłość - no ale też i obejrzeć te pieski to będzie ekstra przyjemność. :lol:
  24. "[QUOTE]Problem w tym, ze Tych co najwiecej krzycza najtrudniej spotkac na zawodach "[/QUOTE] Spoko spoko, obejrzy się w codziennej sytuacji... :cool3: W zasadzie masz rację co do dalszej części wypowiedzi. :lol: Co za pech że Kamowa się tu zjawiła - można by dalej po niej jeździć jak po - za przeproszeniem - łysej kobyle.
  25. Palma - hmmm, więc z przyjemnością obejrzę Twojego bc na żywo - skoro filmy w necie nie sa miarodajne (a moze coś krotkiego w studio tv też takie nie jest aby...?) - pozostaje obejrzeć Was w kuluarach zawodów agility, czego sobie nie odmówię - zobaczenie rewelacyjnego bc ktory ma power do roboty i włącza się / wyłącza bez problemów to tak rzadki widok że już się cieszę. :lol:
×
×
  • Create New...