Jump to content
Dogomania

Berek

Members
  • Posts

    3222
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    2

Everything posted by Berek

  1. Może, zamiast wyciągać wszelkie precedensy świata, skoncentrujmy się na tym konkretnym przypadku? Właścicielka suki agresorki NIE WYCIĄGNIE wniosków z tej sprawy - jak widać, zero wyrzutów sumienia czy poczucia winy. :angryy: Ja rozumiem, że "bliższa koszula ciału" ale bez przesady z - przepraszam - niemądrymi pomysłami typu, cytuję: [QUOTE] "Na bazie tej informacji (swiadka, uczestnika) wynika moje podejrzenie ze piesek mogl doznac uszczerbku na zdrowiu przy upadku, a nie tylko od ugryzienia psa." [/QUOTE] - boto po prostu żenujące. NIezależnie od szczegółów- fakt jest dość prosty - pies zabił innego psa na klatce schodowej, to znaczy w miejscu publicznym, w ktorym to miejscu publicznym znalazł się bez kontroli... Przypominam, iż prawo zna pojęcie tzw. winy w nadzorze - i to własciciel agresora będzie musiał udowodnić iż dopełnił wszystkich środkow bezpieczeństwa w tym przypadku. Ponieważ suka wydostała się z mieszkania i zabiła - to jest oczywiste, ze się to nie uda, zaistniała ewidentna wina w nadzorze. Wiec nie ma co bez sensu deliberować czy pinczerki gryzą mastiffy w tyłki i czy byłoby fajnie gdyby zlikwidować głód w Afryce - tyle mniej więcej sensu mają jakieś dodatkowe "odgałęzienia" tego topiku. :evil_lol:
  2. Myslisz że to takie jasne...? No, chyba że faktycznie rozumiemy te slowa w następującym sensie: szkolenie pozytywne - pies utrzymywany w wysokim drive, kocha to robić, dużo nagród i... przy okazji bywają bodźce awersyjne; szkolenie siłowe - awersja używana głupio, nie wtedy, kiedy trzeba, i zerowa motywacja. Natomiast potocznie to jest takie oto uproszczenie: szkolenie pozytywne - kliker, ciasteczka i slodki głosik, wyłącznie, szkolenie siłowe - użycie kolczatki czy o.e., szarpniecie... :cool3: www.team-heuwinkl.de/videos/best_of_08.wmv - obejrzyj (trochę długo się ściąga) i powiedz, czy stwierdzasz że te psy w treningu noszą kolce i o.e. - sądząc wyłącznie po obrazie pracy? :lol:
  3. Wszystko pieknie, ale chciałoby się zakrzyknąć: więcej pokory!!! :cool3:
  4. [QUOTE] "Poza teorią, behawiorysta ma (lub nie ma, ale mieć powinien) podstawową wiedzę z farmakologii. Oczywiście leki mają umożliwić terapię w skrajnych wypadkach, a nie zastąpić trening." [/QUOTE] O rany Julek, w tym momencie śmiem zakrzyknąć, że wobec tego tylko weterynarze powinni miec możliwość robienia "dodatkowego fakultetu" - jeśli beahwiorysta ma zarządzać podawanie LEKÓW - nieraz niestety psychotropów - psu.
  5. P.S. I jeszcze trochę mam oporów przed specyficznymi sformułowaniami. Bowiem, tak naprawdę, co to znaczy "zmienić zachowanie nie rozwiazując problemu"? Problemem jest tak naprawdę to konkretne zachowanie. Owszem, możemy dociekać podłoża problemu - np. pies wyje, "bo się boi, bo ma lęk separacyjny" - O.K., wiemy o tym, ale ten lęk w psie JEST; możemy zwierzaka np. wygłuszyc lekami - przykre na dłuższą metę...; możemy pokazywac mu, że samotnośc nie jest tak naprawdę taka straszna - i to się na ogół robi - ale PROBLEM jest i to już, teraz, bowiem pies nauczył się, że wszelką frustrację - wcale nie musi być ona wielka, ponadnormatywna, przerażająca - rozwiązuje za pomocą wycia. Nikt go nie nauczyl, że w mieszkaniu zachowujemy się cicho... I często, jakże często tak jest, że ten pies tak się nakręca, sam sobie robi taką krzywdę, że zachowuje się jak ostatni neurotyk ktorym tak naprawdę nie jest.
  6. Ailata - do Wawki nie możesz jeździć od czasu do czasu...? ;) Dobra, to ja Ci podpowiem - choć nie wiem, czy okaże się przydatne. [FONT=Times New Roman][SIZE=3]Domyślam się co odpowiedzą: szkoleniowiec nie ma wystarczającej wiedzy teoretycznej (jak gdyby nie mógł jej mieć) i często może być tak, że zmieni zachowanie psa nie rozwiązując przy tym problemu, więc pies zmuszony do rezygnacji z jednego problemowego zachowania zacznie wykazywać inne… Co byście na to odpowiedzieli?[/SIZE][/FONT] Bardzo często słyszę takie wypowiedzi. Oczywiście, że warto zawsze przyjrzeć się psu i jego sytuacji domowej - w końcu nic nie dzieje się bez przyczyny... ale też często opowieść o tym, że psu (kolokwialnie mowiąc) "odbije w innej dziedzinie" należy do pewnych mitów które skrupulatnie są powielane na tego typu kursach. :shake: Najczęściej - powiem cynicznie - dlatego że SKORO działanie zwykłego" szkoleniowca pomaga, to po co te kursy, ten zawód w ogóle...? Trzeba utrzymywac wrażenie istnienia "wiedzy tajemnej" ktorej zdobycie wymaga więcej, niż tylko "taka prostacka" praktyka łażenia za szkoleniowcem w blocie, deszczu i śniegu - więc, skoro już mamy fakt że szkoleniowe metody jednak przynoszą skutek - to trzeba szybko wymyślić cos innego, choćby to, że "zaszkodzą w innej sferze". Ja naprawdę nie znam takich akurat przypadków - znam za to sporo takich, w ktorych psa niewłaściwymi metodami działania nie tylko nie "napawiono", ale i "zepsuto" - tyle, ze to kwestia DOBREJ i ZŁEJ ROBOTY DOBREGO LUB ZŁEGO SZKOLENIOWCA, a nie kwestii tego, że za psa wziął się trener, a nie behawiorysta. :roll: Niekiedy np. fakt że własciciel zaczyna z psem coś robić zmienia sytuację; często jest też tak, ze pies sam "nakręca się" swoimi zachowaniami (na przykład, bo ja wiem, ośmiogodzinne wycie w samotności) i nagle, dziw nad dziwy, gdy się mu uniemożliwi powtórzenie zachowania, gdy przestaje je powtarzać - nie tylko nie "wariuje" w innych sferach, ale i jego psychika zmienia się na plus. :lol:
  7. [QUOTE] "Ja bym powiedziała, że to świadczy o nasileniu lęku, a nie o tym, że ma on podłoże genetyczne, a jeśli dobrze Cię zrozumiałam, to "prawdziwym" lękiem nazywasz ten, o podłożu genetycznym?" [/QUOTE] Nie. Mówię o psie ktory naprawdę się boi - nie jest tylko leciutko nadwrażliwny na hałas. Dla wyjaśnienia - nie gardzę wiedzą teoretyczną, co więcej, bardzo ją doceniam. Proszę jedynie aby akurat w tej dyskusji nie przenosić się na grunt czysto teoretycznych "Coppinger twierdzi..." "Skinner powiada..." itd. Poniewaz nie jesteś, najwyraźniej , w stanie jednak wyjść poza taką płaszczyznę - cóz, ni do gips, to ni do. :evil_lol: Smuci mnie demagogia - te pogardliwe wypowiedzi o zdrowaśkach itd. Ale widać taka droga wydaje Ci się najlepsza. :shake:
  8. [QUOTE] "Powiedz lepiej jak Twoim zdaniem ocenić, że dany lęk jest "prawdziwy"?" [/QUOTE] Pies siedzi trzy dni z głową w muszli klozetowej.:razz: [QUOTE]Bardzo proszę żebyś jednak podał jakieś cytaty czy źródła, na podstawie których twierdzisz, że lęk przed petardami może być genetyczny. Bez tego takie twierdzenie też można o kant kuli... [/QUOTE] Taaa... ja właśnie wyraźnie piszę, iż NIE CHCĘ się przerzucać cytatami z mądrych książek - i tu wyszło potwierdzenie mojej tezy. Ogłaszajacy się tu i ówdzie "behawioryści" na ogół sprowadzają każdą kwestię do teorii - podpierając się cytatami, bowiem tego ich w procesie ich "kształcenia" nazwijmy to nauczono. Tu czują sie bezpiecznie, na polu teoretycznych rozważań. Proste i jasne pytanie - skoro lęk przed hałasem nie jest dziedziczny, po co sprawdza się go u psów przed ich dopuszczeniem do rozrodu? :shake:
  9. A ja - zamiast wdawać się w rozważania ukochane np. na forach pozytywnych - przerzucanie się cytatami z literatury - odwrócę pytanie - ile psów z prawdziwym strachem przed strzałami miałaś w swojej praktyce...? ;) Nie dało Ci to do myślenia...? Choć troszkę...? Tzn. te przypadki...? (jeszcze jest kwestia sprawdzania lęku przed strzałami w niektorych rasach - marze o tym, zeby wprowadzono ów obowiązek we wszystkich - ozdóbka z taką fobią też jest bardzo uciążliwa... :lol: - po co to w ogóle się praktykuje, skoro to i tak rzecz nabyta...? :evil_lol:).
  10. Generalnie jestem za stosowaniem brzytwy Ockhama w większości życiowych problemów - słowem, im bardziej komplikujemy, tym gorzej. :lol: Ale rozumiem że wielomiesięczna psychoteriapia rozwiązująca problem kompleksu matki u bulmastifki rzucającej sięna psy (AUTENTYK! :lol:) przynosi lepsze (czyt. większe :lol:) owoce behawioryście bowiem w zachowaniu pacjenta nic się nie zmienia albo mało - ale za to zawsze można napawać się wysublimowanymi metodami które w mitycznej przyszłości poskutkują - za lat trzy, pięć albo nawet dziesięć ... W zamian koniecznie trzeba przestraszyć klienta opowieściami o straszliwych skutkach jakie nastąpią niemal na pewno gdy działaniem dość prostym ino konsekwentnym spowodujemy przerwanie pewnych zachowań (albo skłonimy go do innych). :evil_lol: BTW strach przed hałasem jest w przeważającej większości uwarunkowany genetycznie - często natomiast wyraźnie uwidacznia się dopiero u zwierząt juz dorosłych (ok. 3 lat na przykład). To nie znaczy, że zwierz przedtem się nie bał, tylko na początku pokazywał to bardzo delikatnie, a poniewaz własciciele totalnie nie umieją "czytać" swoich zwierzaków, to tego nie zauważali... :cool1: Odczulanie typu wystawianie psa z początku na słabe, potem coraz silniejsze dźwięki skutkuje rewelacyjnie... u psów nieco nadwrażliwych na hałas, a nie naprawdę bojących się strzałów.
  11. [quote] "lęk separacyjny czy paniczny strach przed petardami to Twoim zdaniem tematy dla szkoleniowca???" [/quote] To pierwsze - jak najbardziej (nawet bardziej dla szkoleniowca, niż "behawiorysty" - na razie wszelkie rady jakie dają osoby tej profesji a z jakimi udało mi się zapoznać mozna sobie o kant ... tenteges... potluc - ludziom jednak zależy na skuteczności działania :lol: ). To drugie - jeśli, jak najczęściej, ma podloże genetyczne - co realnie działającego radzisz oprócz faszerowania psa lekami...? :lol: [QUOTE] "Dobry wywiad trwa ok 1,5-2godz. Ciekawe który szkoleniowiec zostanie tyle po zajęciach żeby pogadać z klientem... " [/QUOTE] Oto sendo sprawy. Behawioryści na ogół nie "brudzą" sobie rąk braniem do reki psa i dzialaniem z nim - zapewne także dlatego, że nie potrafią wiele uzyskać. Więc zamiast tego mamy pogadanki i psychoterapię dla włascicieli... :lol: Osobiście znam tylko jedną behawiorystkę (i lek. wet. przy tym!) w Polsce ktora ma rewelacyjne zdolności w dziedzinie szkolenia, wyszkoliła zresztą swojego czasu swoją sukę belga na wysoki poziom PT (wtedy jeszcze nie było obedience w Polsce) - jest to dr Joanna Iracka. Do niej nie mam oporów ludzi odsyłać... :lol:
  12. [FONT=Verdana][SIZE=2]Cały problem w tym, że ludzie oglądają Animal Plannet i... chcą żeby u nas było tak samo. :cool3:[/SIZE][/FONT] [FONT=Verdana][SIZE=2] [/SIZE][/FONT] [FONT=Verdana][SIZE=2]BTW i te filmiki na AP są mocno tendencyjne & reżyserowane – ale o to mniejsza... w każdym razie roznym ludziskom się wydaje, że wystarczy założyć stowarzyszenie czy inszą straż dla zwierząt i hajda w Polskę...[/SIZE][/FONT] [FONT=Verdana][SIZE=2] [/SIZE][/FONT] [SIZE=2][SIZE=2][FONT=Verdana][SIZE=2]Tymczasem w świetle obowiązującego prawa członkowie takiej organizacji – choćby przyodziani[/SIZE] [SIZE=2]w paradne mundury albo nawet zbroje :evil_lol:[/SIZE][/FONT][/SIZE][FONT=Verdana][SIZE=2] nie mogą za wiele – co najwyżej poprosić o interwencję policję albo SM. Jak zwykły obywatel[/SIZE].[/FONT][/SIZE] [FONT=Verdana][SIZE=2] [/SIZE][/FONT] [FONT=Verdana][SIZE=2]Czasem takie organizacje działają z niezłą hucpą – np. znajomi znaleźli wetknięte w drzwi groźne pismo z pieczątkami nawołujące do „stawienia się” i „natychmiastowej poprawy warunków bytowania zwierzęcia" (żeby było śmieszniej, chodziło o wręcz rozpieszczanego psa który szczekał w samotności...).[/SIZE][/FONT] [FONT=Verdana][SIZE=2]Moja rada dla nich była prosta – pisemko wrzucić do kibelka, bowiem owa „SdZ” nie ma żadnych podstaw aby kogokolwiek dokądkolwiek „wzywać” czy przesłuchiwać. Nie ma też prawa wejścia do czyjegoś mieszkania! Jest jedną z tysięcy organizacji utrzymujących się m.in. z owego „1% podatku” i tyle. [/SIZE][/FONT] [FONT=Verdana][SIZE=2] :roll:[/SIZE][/FONT] [FONT=Verdana][SIZE=2] [/SIZE][/FONT]
  13. Dołożę łyzkę dziegciu do beczki miodu - zdarza się, że remedium w postaci drugiego psa ... zaucza się od tego pierwszego i wtedy już oba zaczynają wyć i szczekać. Toteż warto sobie zdawać sprawę z ryzyka jakie niesie ze sobą tego typu rozwiązanie. :cool1:
  14. Wyniki chociażby tutaj: [url=http://www.belgi.com.pl/viewtopic.php?t=3147&postdays=0&postorder=asc&start=0]FORUM OWCZARKA BELGIJSKIEGO :: Zobacz temat - Mistrzostwa Mazowsza Obedience 1 maja[/url] Relacja z zerowki tutaj: [url=http://psisport.com/index.php?option=com_content&task=view&id=207&Itemid=1]PsiSport.com - Zawody obedience - Warszawa, 1 maja 2009 - relacja[/url]
  15. A tak generalnie to o co Ci chodzilo...? ;) Moze coś kuleje w samym Waszym stosunku do psa (i vice versa, ma się rozumieć). Moze trzeba się przyjrzeć życiu zwierzaka w Waszym domu po prostu, przeanalizować, co i jak... Zamiast behawiorysty, poszukaj doświadzonego trenera - nie wiem skąd jesteś, w kilku miastach mogę Ci kogoś ew. doradzić. :lol: W przypadku gdy nic, ale to nic nie działa a są klopoty z sąsiadami zostaje Wam jeszcze antybarker. :lol:
  16. Berek

    Stop łowiectwu

    [QUOTE] "Zwierzę nie zdąży się przestraszyć ani poczuć bólu. " [/QUOTE] Zwlaszcza przy polowaniu z nagonką. :evil_lol: Albo przy użyciu norowców.... Albo dzikarzy.... :lol: BTW moj znajomy myśliwy jako organizator polowań zapowiedział, że ... będzie wykonywal testy alkomatem - miał dośc napitych panów tankujących przez caly czas i wracających w stanie.. słaniajacym się. Liczba chętnych na organizowane przez niego polowania nagle czemuś spadla... :shake:
  17. [FONT=Verdana] [/FONT] [FONT=Verdana][SIZE=2]Stereotyp yorka skądś się, niestety, wziął. :razz:[/SIZE][/FONT] [FONT=Verdana][SIZE=2]Na szczęście coraz więcej właścicieli ma pomysły żeby swoje yorki szkolić, wychowywać – ale wciąż większość piesków widzianych na naszych ulicach to szarpiące się i duszące na flexi szczekające potworki.[/SIZE][/FONT] [FONT=Verdana][SIZE=2]:diabloti:[/SIZE][/FONT] [FONT=Verdana][SIZE=2]Yorkshire nie jest łatwą rasą – przy dużej, czasem ekstremalnej pobudliwości, są miękkie psychicznie i wrażliwe, niestety, jak większość terierów mają tendencję do zamykania się w sobie przy nacisku. Jeśli ktoś potrafi mądrze prowadzić tego psa, to ma super-towarzysza.:lol:[/SIZE][/FONT] [FONT=Verdana][SIZE=2]Moda jednak szkodzi rasie i panienki z półmetrowymi tipsami ciągające ze sobą udręczone yorki poprzebierane w różowe sukienusie do centrów handlowych przykładają się do złej opinii, jaka jest powielana. [/SIZE][/FONT]
  18. ... za wyjątkiem tych 80% populacji które dostają zapalenia gardła od zbyt dlugiego moczenia na deszczu... ... i tych z wypadającymi rzepkami kolanowymi... ... i chorymi kanalikami łzowymi... ... i problemami z odpornością... :evil_lol:
  19. [QUOTE] "poza tym jestem troche przewrazliwiona na punkcie swojego dziecka" [/QUOTE] A w jakim wieku jest dziecko...? Yorki i bardzo małe dzieci to nie jest najlepsze połączenie... BTW znam kilku alergików ktorzy totalnie "schodza" w obecności yorka... :-( Zdajesz sobie sprawę z tego, że można być uczulonym na wszystkie wydzieliny psa - i że sierść nie jest w tym wszystkim najważniejsza? Sprawdzałaś reakcję syna na długotrwały (kilka godzin) pobyt w domu gdzie są psy tej rasy?
  20. Ewo, po przeczytaniu Twoich postów na '"forum pozytywnym" uważam, że ani pies, ani nikt z Twojej rodziny nie zostal nauczony... uczenia. :lol: Nie wiem, na jakie szkolenie uczęszczaliście, ale pies nie wraca na wołanie. Cudowne gwizdki, "cuda wianki" i kastracja nie załatwią problemu. Pies nie zostal nauczony zwracania uwagi na ludzi po prostu. :-o Potrzebujecie dobrego szkoleniowca i tyle.
  21. An1a, dla wielu wlascicieli to jest "jedyne do przyjęcia" - niestety. Stąd większa u niektórych osob wiara w behawiorystów, niż trenerow - ci ostatni wymagają od ludzi aktywności, nieraz wręcz zmiany własnego charakteru, a przynajmniej myslenia o wlasnych relacjach z psem. To boli. Jesli jestes "straśnie mundra" i wiesz wszystko lepiej, to nie podoba Ci się dostanie w d...* ktore niewątpliwie podczas procesu szkolenia / zmiany stosunków z psem następuje. Po co szukać nieprzyjemnego (dla nas) doświadczenia, jak mozemy znaleźć kogoś kto Ci doradzi zastępcze dzialania (ignoruj, zjedz ciasteczko przed jedzeniem podanym psu, omijaj żywe istoty na spacerach, sprobuj wetkąć w kontakt buteleczkę z feromonami - przecież na coś takiego kazdego z nas stać, i nie boli, nie?) - w przypadku psów niewielkich (mala skala uszkodzeń, male zagrożenie dla otoczenia) czy slabych psychicznie to moze w sumie zdawać egazmin. Problem - prawdziwy problem - jest w tym, ze niektore psy nieco rozszerzają "skalę wymagań" i w pewnym momencie obchodzenie problemu staje się tak uciązliwe, że w sumie nie da się już żyć pod jednym dachem. :cool1:
  22. Ewa, no to mi ręce opadli jak płetwy - trochę Cię rozumiem, znów problem anonimowosci netu - w sumie na tej czy innej liście dysk. czy forum też Ci pewnie owych szkoleniowców polecali :cool1: :lol: , tak jak tu innego szkoleniowca polecają - cóż, żeby było śmieszniej, nawet kwestia weryfikacji przez rozmowę z klientami co mieli podobne problemy moze być myląca bo w sumie jeszcze się taki nie urodził co by wszystkim dogodził... itd. :lol: Ja wiem że akurat A.B. jest zdecydowanie dobra, ale cóż ja Ci mogę więcej rzec? Ano, jak Was "przyciśnie", to się do niej zgłosicie, a jak Was "nie przyciśnie", to się nie zgłosicie. I tyle. :lol: Słowem, pewnie wiele zalezy od rozwoju sytuacji, no i od psa - szkoda tylko by było gdyby się okazało że już za późno, ale z kolei jeśli to genetyka, to jak się nie kręcić, plecy z tyłu - i wtedy i tak będzie więcej zależalo od wspólnego frontu całej rodziny (najczęsciej się nie udaje ale przykład historii Nera użytkowniczki an1a napawa optymizmem :lol:).
  23. Puli, czy Ty widziałaś psy Turid? Wiesz - tak na ucho... - czasem (znamy to i z polskiego podwórka) dobry PR jest najlepsza częścią tego, co "fachowiec" ma do zaoferowania. :eviltong:
  24. Ewa, wydaje mi się że szukanie pomocy w tak powaznej kwestii (a że sprawa się rozwija i stanie się powazna, nie ulega kwestii) na forach internetowych to jakieś nieporozumienie.:cool1: BTW nie wiem czy wiesz ale w niektorych liniach goldenów zaczął się pojawiać ten sam problem, co (niegdyś) w dużej części populacji cocker spanieli - i był to problem, jakby to rzec, wrodzony, a nie kwestia błedów wychowawczych itd. Moze faktycznie pokazać psa dobremu szkoleniowcowi... ale też trzeba się liczyć z tym że uslyszysz coś co nie będzie Ci się podobać. Choć oczywiście niekoniecznie.
  25. Witaj Joanno, obawiam się że za dobrych wiesci nie mam, ale ... Po pierwsze, nalezy zastanowić się nad taką sprawą - czy pies ma szukać KONKRETNEGO kota (niemal nie do wykonania) czy JAKIEGOKOLWIEK kota na danym terenie. Musisz wiedziec, ze dokladnie tą drugą metodą działają psy poszukiwawcze rewirujące w terenie (obszar poszukiwań dzieli się na sekcje, przydzielane poszzegolnym teamom itd - nie ma co męczyć Cię szczegółami) - w kazdym razie, mają zawiadomić przewodnika o obecnosci czlowieka - jakiegokolwiek - w obszarze ktory wyznaczono im do przeszukania. Istnieje możliwość poszukiwania konkretnej osoby - to typowa praca na śladzie - ale znów, mowimy o czlowieku ktory zostawił ten ślad, wiemy w którym miejscu mozemy psa na niego skierowac, ewentualnie możemy dac zwierzakowi do nawęszenia rzecz należącą do zaginionego. W przypadku kota rzecz taka odpada ;) - dodajmy, ze psy idące po tropie konkretnej osoby były do tego przygotowywane w długim procesie treningu; z tego co wiem, nie istnieją psy uczone tego samego w przypadku poszukiwań zwierząt... chyba że mówimy o psie mysliwskim tropiącym postrzałka. Slowem, ewentualnie mogłabyś spróbować wykorzystać psa z rozwinietem popędem łowieckim ktory po prostu "oznaczy" kota, jesli on będzie na terenie czy w budynku. W budynku, w sumie, łatwiej... Widzę tu jednak problemy - na przykład, czasem psy w mało sobie znanych warunkach nie zachowują się "jak zwykle" slowem - możesz miec dużo fałszywych alarmów a tak naprawdę pies moze przegapić kota :oops: ktory rzeczywiscie będzie gdzies schowany (zakładam ze słysząc buszującego psa będzie się starał ukryć i uczynić niewidocznym... :cool1:). Co do planowego treningu (pies szkolony do odnajdywania zwierząt, konkretnych) to nie znam nikogo z poważnych trenerów kto się w coś takiego bawi. Ponieważ zajmuję się tropieniem mogę Ci powiedzieć że nawet kiedyś konsultowałam ten pomysł z kilkoma trenerami (m.in. szefem grupy S&R z Kanady) i wspólnie uznaliśmy iż byłoby to wyjatkowo trudne z uwagi na problemy treningowe! Wiele lat temu mój pies wypuszczony do lasu w ktorym zaginął kot faktycznie go znalazł, było to jednak niezwykle szybko po zaginięciu i pies był nauczony perfekcyjnego rewirowania oraz kota - tego konkretnego - dobrze znał i kojarzył go jako - hm, jakby to powiedzieć? - "realną istotę" (imię, "osoba").
×
×
  • Create New...