Jump to content
Dogomania

Berek

Members
  • Posts

    3222
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    2

Everything posted by Berek

  1. Polecam wątek "czarne kwiatki". Gameta pisze tam, iż właścicielka pudliczki w ciagu ostatnich 6 tygodni dobrała sobie 11 kotów. :cool1: Czy Państwu znane jest określenie "syndrom zbieracza zwierząt"? :cool3: BTW podejrzewam, ze za kilka dni / tygodni pojawią się ckliwe opisy ostatnich chwil pudliczki, zgasłej przedwczesnie na jakąś bardzo tajemniczą chorobę. Będzie dużo emocji, żadnych konkretów.:shake: Trochę nie rozumiem, czemu osoba ktora psa wyadoptowała do tego domu nie może porozumiec się po prostu z policją...? :cool3:
  2. Eee... no dobrze, ale przecież to tylko zdanie jednej osoby - podobno wszyscy moga się na wątku wypowiadać no i na ogoł wypowiadają własne, a nie cudze zdanie... Wątpię, czy p. Ewa ma aż taką "moc sprawczą" żeby od tego wyrażonego przez nią zdania pies musiałby zostać uśpiony. :lol: Więc raczej nie było alternatywy typu "biedny piesek musi zostac wygnany lub umrzeć". To, że wyjeżdża, jest dość oczywiste jeśli weźmiemy pod uwagę iż osoby zarządzajace OS uświadomiły sobie, że naprawdę ponoszą odpowiedzialność za wszelkie wypadki, jakie się tam zdarzą. Nawet jeśli zakładamy że ludzie jacy się tam znajdują, znajdują się tam na własne życzenie i tak dalej. :roll: Zamiast rwać szaty nad biednym Bacą należy moze się cieszyć, że kolejny pies: 1. oddali się z mocno nienormalnej dla psowatych sytuacji 2. nie będzie brał udziału w glebieniu słabszych towarzyszy niedoli 3. zwolni jedno miejsce - zmniejszy liczbę psów przebywających w tym przytulisku - oraz, że ludzie ktorzy tam pomagają być może unikną dzięki tej jednej historii ran, stresu czy innego typu nieprzyjemności. :lol: Jeśli Baca naprawdę wykaże się totalnym nieprzystosowaniem w innym miejscu, cóż, to i tak wyjdzie na plus samej Ostatniej Szansie - brutalnie mowiąc, okaże się że realnie niebezpieczny pies opuścił schronisko. Jeśli zaś z Bacą wszystko O.K. pod względem psychicznym to nowi - świadomi tego, że biorą kaukaza - opiekunowie sobie z nim poradzą, tak nas tu zapewniają fachowcy od rasy, wszak prawda? :lol:
  3. [QUOTE] "Z tego co zauważyłam niewielu właścicieli małych psów reaguje jakoś konkretnie na agresję swojego pupila. Właśnie jest to założenie, że "nic nie zrobi", ewentualnie "taki odważny" i najlepszy tekst "nie denerwuj dużego pieska, bo się zezłości"." [/QUOTE] An1a, to Cię pocieszę - obserwuję zdecydowanie zwyżkową tendencję wśród włascicieli "Cosiów" do ich szkolenia. Powiem Ci też, że bardzo często ci ludzie zdają sobie sprawę z tego, że zachowanie ich psa jest niedopuszczalne, ale totalnie nie umieją sobie z nim poradzić - i przyznam ze ogromna satysfakcja jest jak się tego czy innego "szczekusia" przekieruje na coś w stylu Good Citizen Dog. :lol: BTW z zachowaniami agresywnymi psów bardzo wiele osób sobie nie radzi (wystarczy poczytać Dogo i się podelektować tymi różnymi "odczulaniami" i "odwracaniami uwagi" ciągnącymi się całymi latami :evil_lol: - niezaleznie od rasy i wielkości psa). Nota bene ludziska bardzo różnie reagują na widok szkolonego na ulicy yorka czy jamniczka; niestety - tu kamyczek do ogródka braci psiarskiej - czasami jest sytuacja kiedy się człowiek ucheta po pachy nad szczekusiem ktory po prostu dziamie ze strachu na duże psy, już, już się udaje szczekusiowi wbić do łebka że dużych można mijać bez słowa i... pakuje się na szczekusia labrador z dziesięciokilową nadwagą ktory sobie po nim skacze z trzaskiem bo pan labradora koniecznie musi podejść i udzielić rad "szkoleniowych" - tak je nazwijmy. ;)
  4. [QUOTE] "Nie jestem za zakazem kopiowania- wtedy ludzie będą robić to "po domowemu" [/QUOTE] Ale jeśli okaże się że psy kopiowane nie mogą być wystawiane... aj! jak szybciutko się tym państwu optyka zmieni... :lol: :evil_lol:
  5. [QUOTE] "ale nie podoba mi się,że to Tylko ona jest tu oskarżana o bezmyślność" [/QUOTE] O.K. A kto jeszcze był w TYM KONKRETNYM przypadku bezmyślny? Nie pytam o głupotę pani Jadzi ktorej pinczerek ujada na inne psy przy lokalnym bazarku ani o idiotę pana Józia dumnego z tego że jego ON zapluwa się, rycząc, gdy widzi inne psy. Pytam, kto w tym konkretnym przypadku zagryzienia maltańczyka był "bezmyślny". :cool3: [QUOTE] "no i dodać trzeba wyprzedzajacych często swoją reakcją spotkania "oko w oko",żeby nie napisać pysk w pyszczeczek "-ttb z jazgoczącymi 'Niewiniątkami" [/QUOTE] Akurat w tym przypadku napadnięte psy nie szczekały. I jak się wydaje nie probowały zjawić się "pysk w pysk" przed atakującą suką. Więc...? :crazyeye:
  6. Oj, an1a, an1a... cosik się stało ("on the way to heaven" :lol:) - jakoś mi się do pewnego czasu wydawało że Ty - jako posiadaczka bardzo trudnego psa o ktorego tak dzielnie walczyłaś - doskonale już rozumiesz, jak to jest z tą agresją, z pracą nad takim psem, no i... z rolą przypadku w zyciu wlascicieli psów potencjalnie niebezpiecznych. Delikatnie ujmując - ten przypadek "nie ma prawa się zdarzyć"... :lol:. Ale jakoś ostatnio zmieniłaś poglądy czy co? :cool3:
  7. [QUOTE] "kocham psy, ale bardziej kocham swoją córeczkę i tak zawsze będzie " [/QUOTE] Ależ to raczej kwestia czegoś innego - kocham MOJEGO psa i on zawsze będzie dla mnie najważniejszy - kosztem innych psów też, cokolwiek zrobi, będę walczyć do upadłego aby nic się nie zmieniło - w sumie wolno mu bo to MÓJ pies. Takie jest nastawienie większości psiarzy - niestety. :roll:
  8. W tym momencie weszliśmy w sferę takich emocji, ze wszelka dyskusja staje się niemożliwa po prostu. :cool1: Może bezpiecznie będzie założyć, iż uczestnicy dyskusji mają różny stosunek do świata, różne doświadczenia życiowe i w przeróżny sposób w/w wyrazają. Ale co to zmieni? :evil_lol: Niebezpieczne zwierzę musi być tak zabezpieczone, zeby nie zrobiło krzywdy innemu zywemu stworzeniu (ludziowi albo zwierzęciu) oraz byłoby, a jakże, miło iżby nie poczyniło szkód w mieniu osób trzecich. Jesli właściciel nie jest w stanie dbać o takie zabezpieczenia - to uśpienie psa wydaje się jedynym rozsądnym wyjsciem.:shake: Jeśli z naszej winy (niewazne, umyślnej czy nie) doszło do szkód - zwłaszcza powaznych, włącznie z traumą jaką przechodzi ktoś inny - to kładziemy uszy po sobie, zbieramy bęcki i staramy się zadośuczynić w miarę możliwości bez bokotematów typu "ktoś był sam sobie winny" albo "ofiara jest dla mnie niemiła i to mnie wkurza". Ofiara ma prawo być niemiła i ofiara ma prawo odrzucić zaproponowane jej zadośćuczynienie jeśli uznaje je za niewystarczające. Trudno... widać uznaje nasze działania za niewystarczajace; wolno jej. Rozumiem, iż są to "radykalne" postulaty. :lol: :evil_lol: :evil_lol: :roll:
  9. [quote] "nie rozumiem jak dla kogoś zgwałcenie kobiety to to samo jak zagryzienie psa przez spa... " [/quote] A ktore jest dla Ciebie "cięższym" przestępstwem? Kobieta w pewien sposób "traci sama siebie" - jest upokorzona, okaleczona, także psychicznie. Ktoś traci psa ktory jest dla niego OSOBĄ... członkiem rodziny. To nic? Ot, drobiazg, normalka że psy się zagryzają? NIe ma o czym gadać, a jak ktoś gada, to - jak to było? - nagonkę robi? :-o W wypowiedziach właścicielki suki-agresorki uderzyło mnie na przyklad, że ona śmie mieć pretensje do poszkodowanej rodziny że... niemiło z nią rozmawiali. Że krzyczeli, że byli w emocjach. Słowem - nie dośc, że robią aferę o coś co w ogole niewarte wzmianki, to jeszcze ośmielaja się być nieprzyjemni. A przeciez powinni tę panią po pleckach poklepać - a tam, no przykre, ale niech się pani nie martwi. :angryy:
  10. Jak czytam tę dyskusję, to :roll: - nie dziwi mnie że sytuacja z psami jest w Polsce taka, jaka jest. :cool3: Taka choćby wypowiedź - w odpowiedzi na (znakomity zresztą) wymyślony przykład M@da: "A wina leży po obu stronach" To baaardzo charakterystyczne. nasz pies, nasze dziecko, nasz samochód (a tak!) są na wyższym poziomie świetości, niż psy, dzieci i samochody innych ludzi. Cokolwiek się nie wydarzy - to nigdy nie przyznamy że ponosimy winę, że daliśmy d...*. Żeby sobie jeszcze pomóc w psychologicznym sensie, tworzymy wokół siebie ochronną otoczkę - myślenie magiczne. Czyli wspomniane tu "miała za krotką spódniczkę i dlatego mój slodki synalek ktory codziennie wynosi śmieci (co swiadczy o jego wspaniałym charakterze) ją pobił i zgwałcił". Opisany przypadek zagryzienia jest dość ewidentny (podobnie jak był wątek o zagryzionej jamniczce Konwalii). I co z tego? :shake: Zawsze sięznajdzie ktoś kto ni w pięc, ni w dziesięć zacznie tłumaczyć że male psy szczekają (ale TEN KONKRETNY pies, ten zagryziony, nie szczekał...) albo że mają wstrętne pyszczki albo wstrętnych właścicieli albo że on osobiście nie lubi takiej czy innej grupy ras i tak dalej. Tylko co to ma do rzeczy? :crazyeye: Podobnie jak przy pogryzieniu człowieka - tworzenie opowieści jak to ktoś jest winny bo biegł... :evil_lol: Rozkładanie, rozmywanie odpowiedzialności. Zaczynam się obawiać że takich jest 95% psiarzy. Przykre, ze ludzie uparcie udają niedojrzałych gówniarzy - nawet jak się coś z mojej winy zdarzy, to nie chcę ponieść konsekwencji. Czym to zaowocuje w przyszlości? [B]Drakońskim prawem uderzającym w osoby odpowiedzialne. W odpowiedzialnych, dbających o pokojowe współistnienie ich psów ze społeczeństwem właścicieli psów.[/B] [B][QUOTE] [B]"[/B]każdy jakoś tam nazywa małe czy duże psy... serio nie rozumiesz tego? ja takie małe gówienka nazywam małe gówienka, ludzie nazywają je jazgotami, pikaczami, popierdułkami " [/QUOTE][/B] A jak ktoś napisze "wielkie bydlęta", "te potwory" o dużych psach to jeden wizg oburzenia - nietolerancyjny taki! Nagonkę robi! Slowem, to działa w obie strony. Mozna nie używać epitetów. Ktore świadcza o jakimś problemie, o pogardzie? strachu? zlości? w każdym razie o zlym nastawieniu danej osoby. Można pisać "małe psy" oraz "duże psy". Aaa... zapominam o pewnym mechanizmie. Jak Kalemu ktoś zabrać krowa - źle. Jak Kali zabrać komuś krowa - dobrze. To dokładnie to...
  11. Hm... [QUOTE] "Czy widziałaś żeby w Marketach wszystkie towary były oznaczone hasłem promocja....... ? Promocja w schronisku dotyczy tylko wybranych zwierząt Jak sobie wyobrażasz promocję 2.500 zwierząt ?" [/QUOTE] a dalej: [QUOTE]"Zwierzęta w takim miejscu też przywykły do określonego harmonogramu życia , a schronisko to nie dworzec kolejowy, czy super market............"[/QUOTE] to jest to jednak supermarket czy nie? :lol:
  12. [quote] "to jest odpowiedz na to ze w Polsce jest tylko jeden i tylko jeden a reszta to ....... zenujace jest to podwazanie czyis kwalifikacji." [/quote] Oczywiście, że podważam kwalifikacje osób po kursach korespondencyjnych, albo osób ktore wykazują się żenującym brakiem umiejętności przy wzięciu psa do rąk. (Zaznaczam - przy dzialaniu z psem... a nie przy wystawianiu "opinii na osiem stron maszynopisu" jak dowcipnie i niestety prawdziwie pisze nieco wcześniej Lupak :evil_lol: ). Piszę, że znam osobę o zawodzie "behawiorysta" ktora potrafi także psa szkolić, wychowywac, jak zwal, tak zwał. A nie tylko zaleca leki, robi mądrą minę i bają o "separation anxiety". :cool3: Co nie znaczy, że z działaniami tej osoby się zgadzam w 100%. Ale przynajmniej mam pewność, że wie, o czym mówi! :evil_lol: Proszę też o podanie przykladów innych takich osób - niestety brak konkretnych odpowiedzi. :-( A byłoby super gdyby się okazało że jednak jest takich więcej. Co do szkoleniowców, jak wszędzie, ale to wszędzie na świecie, jest dużo partaczy, jest średnia dość przyzwoita i są perełki. Ale kurczę tych perełek można jednak wskazać calkiem sporo - przynajmniej w wielu regionach Polski. :lol:
  13. Hm, tu wchodzimy w dyskusję p.t. "golono - stzyzono". W przytoczonym cytacie nie widzę nic niewłasciwego; to prawda, ludzi bawi gdy pies się miota gdy markują bójkę oraz, to prawda, często mają problemy gdy chcą usiąść na tapczanie na ktorym akurat leży pies. To znaczy osoby poszukujące pomocy, takie, ktore uznały że coś się niedobrego dzieje. Nihil novi... NIe widzę w tym cytacie propozycji używania siły i pokrzykiwań, przepychanek itd.:-o Doktor Iracka raczej ubolewa nad tym, ze pies nie otrzymuje jasnych komunikatów, nie ma jasnej sytuacji, nie wie, jakie są niezmienne wytyczone reguły w domu - to NIGDY nie jest dobra sytuacja dla zwierzecia. :evil_lol: P.S. Zedytowałaś swoj post, dodając dwa zdanka - więc i ja sobie pozwalam - nie wydaje mi się żeby dr Irackiej chodziło o normalną, jasną sytuację w ktorej pies - jak by tego nie nazywać ładniutko - jest podporządkowany przewodnikowi, tylko o to, że ludziska z jednej strony pozwalają psom robić co tylko się im żywnie podoba, z drugiej zas, nagle usiłują bez sensu egzekwować podporzadkowanie w sytuacji dla psa totalnie niezrozumiałej.
  14. [QUOTE] Zapomnij - elyta [/QUOTE] Ale na dodatek... tajna...? :lol: :evil_lol: Kurcze, toć to niczym masoneria, tylko jeszcze ścislej zakonspirowane... :lol:
  15. [QUOTE] "Bardzo mi przykro, że masz tak małe grono znajomych...." [/QUOTE] Z ogromną przyjemnością poszerzę owo "grono znajomych" - czy możesz mi niniejszym podrzucić nazwiska DOBRYCH behawiorystów w Polsce? :cool1:
  16. 1. Szukasz odpowiednich przepisów (uciązliwy hałas, zakłócanie spokoju itd) w kodeksie cywilnym, karnym oraz wykroczeń... lepiej wiedzieć, na co się powoływac - i nawet zacytować odpowiedni przepis. 2. Idziesz do dzielnicowego i składasz oficjalną skargę - masz otrzymać kopię zgłoszenia, ktore złożyłaś. Przy okazji wspominasz "przypadkiem" że oczywiście będziesz sprawę monitorować i w razie gdyby nic nie zrobiono, dowie się o tym wyższa instancja. :cool1:
  17. [QUOTE] "[FONT=Arial]Napisałam, że Zoopsycholodzy zajmują się RÓWNIEŻ kotami a nie TYLKO kotami (no cóż, niektórzy nie potrafią czytać ze zrozumieniem)."[/FONT] [/QUOTE] [FONT=Arial][/FONT] [FONT=Arial]Za wyjątkiem wymienionej tu dr Joanny Irackiej nie znam w Polsce nikogo poslugującego się zaszczytnym tytułem behawiorysty, kto wykonywałby jakiekolwiek dzialania świadczące iż zna się na psach. :lol: [/FONT] [FONT=Arial]Dlatego ,z wrodzonym optymizmem, zakładam, że może, skoro nie radzą sobie z psami, to wobec tego radzą sobie z kotmi...? Choć zważywszy na to, co wyrabiają z psami, trochę zaczyna mi być szkoda kotów i ich właścicieli. :lol:[/FONT]
  18. Eagle, ja tam sądze, że reakcja tego człowieka była dość typowa dla całego naszego społeczeństwa. Proszę Państwa, zauważcie, jak teraz ludzie reagują na stres - agresją skierowaną dość irracjonalnie na innego człowieka, czy zwierzę. Najlepszy przykład to młode mamunie którym się dziecko potknie i przewróci. Najczęściej jest... wrzask na dziecko, czasem wręcz próby szarpania go! :roll: Przeraziłem się, coś mnie wystraszyło, pierwsza reakcja - wybuch agresji skierowany do tego, co się przed oczy nawinie... Co do "psa Hitlera", zastanawiam się, jak dalece "starszy" był ten jegomość - moze on mógł się załapać w dzieciństwie na jakąś straszną scenę z udzialem owczarka niemieckiego w czasie wojny...? Co do psow zjadajacych ludzi - to akurat owczarki się do tego kurczę nadawały przez - złośliwośc losu - ich konstrukcję psychiczną i wszechstronność, czyli, niestety, te cechy ktore robią z nich takich świetnych pracowników... :-( To jest tak: mlotek sam w sobie nie jest zły czy dobry. Jest to narzędzie ktorym można wbić w ścianę gwoździk i powiesić święty obrazek - albo można nim palnąć braciszka jak nas zdenerwuje. ;) Bez urazy w sprawie porównywania żyjącej i czującej istoty do narzędzia, ale coś w tym jest. Bardzo polecam obozowe wspomnienia czeskiego pisarza Jiri Marka i jego opowieśc o "zbrodni, jaką popelnili hitlerowcy na wrażliwej psiej duszy", jak sam pisze. Ktoś tu dopytywał o psy ratownicze :evil_lol: - ON-y są w tym niezłe bo są takimi własnie wszechstronnymi "robolkami" (nie mylić z "robalkami"!); male psy, male rasy raczej się w tym nie sprawdzają z uwagi na budowę i stosunkow małą wytrzymałość. Pekiny to w ogóle - nie ma o czym mówić, w tej chwili jest to rasa ktora się nie porusza i niemal nie jest w stanie oddychać z uwagi na skroconą kufę :-(; co tam jeszcze było wymienione...? pudelki? - w USA eksperymentują z nimi jako "drug detektor dogs", sprawdzają się, problem lezy w mentalności celników i policjantów ktorzy strasznie wierzgają przed przydzieleniem im takiego partnera (wizerunek "macho" ucierpi na tym, tak sądzą) ; problemem jest też, jednak, wymagajaca pielęgnacji sierść (nawet jak się ją na krotko przystrzyże). Yorki robią pracę węchową bardzo dobrze, są wystarczająco cięte i dość wytrwałe, znow jednak, cialko ważace 3 kg niestety jest super-czułe na temperaturę, oznacza to że upał je rozwala i zimno też, to nie są psy wszechstronne, jak to się mówi, sezon pracy z nimi jest krótki, dlatego nikt nie wykrozystuje ich w powaznej robocie, wyszkolenie psa to koszty, nikt się w to nie bawi hobbystycznie. :cool1: Jako psy search and rescue i wyszukujące zwłoki w wodzie pracują za to jack russell teriery - taki gnypek przydaje się, gdy trzeba łazić po gruzowisku i nie wpadać do środka :p, to sa lekkie zwierzęta, a przy tym na tyle "pancerne" żeby znieść trening i ... niemal każdą pogodę. Uff, sorki za ten elaborat - w każdym razie proponuję "pax pomiędzy dyskutantami". :lol:
  19. Dlaczego zaraz "jad i nienawiść"...? :shake: Moze po prostu nazywanie rzeczy po imieniu...? :evil_lol: Co do kotów, rewelacyjnie że są w Polsce fachowcy specjalnie od nich - osobiście nota bene znam dwóch szkoleniowców psich ktorzy znakomicie sobie radzą z kotami i niejeden raz pomogli rodzinom kociarzy w potrzebie - ale to tak na marginesie - natomiast martwi mnie jedno, w świetle tego, co osoby po tego typu kursach doradzają w przypadkach psich, zastanawia mnie, jakim cudem ich wiedza o kotach miałaby być tak dalece różna jakościowo od tej o psach... Ale być może tak jest, być może... Wobec tego nazwijmy te kursy "kursami kocich psychologów" i spokój. :lol: Będzie jasność.
  20. Hm. Od tego jest przewód sadowy, żeby wszystko rzetelnie wyjaśnić, wszak prawda? :cool3: Trochę nie rozumiem takiej postawy - oj, lepiej nic nie róbmy, bo "mogą być przegięcia". Z powodu takiej postawy jest w Polsce taka sytuacja, jaka jest - pies może pogryźc człowieka czy innego psa, zabic, dokonac wielokrotnie uszkodzeń ciała i... nic. Ewentualnie mandacik. I straszenie poszkodowanych żeby przypadkiem nie próbowali domagac się sprawiedliwosci. Dziękuję bardzo... :shake: Myślę że po kilku spektakularnych procesach w ktorych przysolono by osobom zaniedbującym podstawowe środki ostrożnosci bardzo wysokie kary pieniężne, ludziska zaczeliby jednak bardziej pilnowac psów. Jak na razie gdybamy sobie o masowej "zemście włascicieli ozdóbek" tymczasem to, z czym się chyba wszyscy stykamy - to totalny luz włascicieli większości psów, w tym, niestety, tych dużych lub potencjalnie niebezpiecznych - też. :shake:
  21. A niby czemu niebezpieczny...? "Chwilowy żal i smutek?" Żal i smuteczek to pewnie by dziecko miało gdyby jego piesek odszedł po dlugiej chorobie... W tym przypadku dzieciak zetknął się z agresją, z wyjątkowo drastyczną śmiercią ulubieńca. :cool1: Dziecko nie tylko było świadkiem zabicia swojego pieska, ale nawet probowalo jakoś tam walczyć o jego życie. Zupełnie naturalne że może teraz wystapić u niego trauma... Jak rozumiem, chodzi o to, że istnieje szansa że ktoś solidnie dostanie po kieszeni za swoja nieodpowiedzialność - w kraju w ktorym tego typu zdarzenia kończyły się dotąd 200 zlotowym mandatem - wizja tego, iż ktoś zostanie naprawdę pociągnięty do odpowiedzialności, choćby finansowej, ba, do niektorych ludzi tylko to może przemówić - jest, zgaduję, szokująca... :evil_lol:
  22. Babcik, akurat o "nagonce" piszesz tylko Ty. :roll: Wypisz, wymaluj - "nie piszta ludzie że un czarny, bo to będzie znaczyło, żeśta rasiści". Osobiście uwazam iż istnieja na tym świecie rasy ktore powinni mieć tylko bardzo wyjątkowi ludzie. Do tych ras zaliczam (obok paru z rozmaitych grup) także te naprawdę świetne psy, jakimi są AST. Wspólpracujace, sprawne fizycznie, na ogół ze świetnym popędem łupu, no ideał. Tylko że często mają je ludzie naiwni, tacy, ktorych te psy "przerastają". Zbrodnia jest, kiedy te cechy owych włascicieli łączą sięz bezmyślnością, i patrzeniem tylko pod kątem własnych potrzeb i własnego "widzimisię". Nie ma żadnego usprawiedliwienia dla osoby ktora doprowadza do sytuacji w ktorej pies śmiertelnie rani innego psa. NIe ma usprawiedliwienia dla osoby ktora doprowadza do sytuacji w ktorej pies wymyka się z posesji i rani człowieka. I tak dalej. Żadne gadki o tym, że małe pieski to, a duże pieski tamto..., że instynkt terytorialny..., że pies ma instynkty itd - nie stanowią okoliczności łagodzacej, ba, więcej, są to wymówki obciązajace właściciela agresora. Tak, psy gryzą. Tak, mają instynkt ochrony terytorium , a co poniektóre nawet fight drive albo "gameness". I dlatego nie ma co ciumkać o całuśnym naszym pieseczku, tylko umieć ocenić jego charakter tudzież zastanowić sie, czy nad nim panujemy w każdej sytuacji. Oraz przewidywać sytuacje ekstremalne - kiedy mianowicie jest cień szansy że się nam pies wymknie spod kontroli? I co wtedy moze narobić? No i jak temu zapobiec? I tak dalej. Problemem wielu włascicieli psów (różnych ras) jest założenie na oczu klapek. W przypadku kłopotów zaś - szukanie wydumanych usprawiedliwień. I to w tym topiku potepia większośc dyskutantów, a nie jakąś konkretną rasę. :shake: "Zasięg mojej pięści jest ograniczony bliskością twojego nosa" - jak powiada pewne popularne powiedzonko. Niestety wielu, zbyt wielu psiarzy nie przyjmuje tego do siebie. NIe ma co się bawić w wiktymologię - a gdyby pan przechodzień nie był ubrany w koszulkę w kratkę, to by mój pies go nie pogryzł. A gdyby maltańczyk był na klatce schodowej minutę później, to by do suka nie zagryzła. I tak dalej. Nasz pies nie ma prawa zabić żadnego żywego stworzenia, niezależnie od tego, czy jest prowokowany, czy nie. Dla części psiarzy jest na przyklad normą że ich psy zabijają koty - "głupi kot bo uciekał". :-o No tak, po co w ogóle koty na ulicy, śmią tutaj życ, to nasz Burus może je sobie pogonić. Przez sam fakt że to jest NASZ Buruś. Jemu się nalezy specjalne traktowanie i specjalne względy, bo jest NASZ. Inni się nie liczą. Fajne myśłenie, naprawdę... :roll:
  23. [QUOTE] "aby maltanczyk nie obszczekiwal " [/QUOTE] Skąd to wiadomo? :-o Że ten piesek sprowokował sukę ktora wyskoczyła z mieszkania i go zaatakowała? Zakladamy to a priori? :evil_lol: Oj, nie wiem czy nie należy tutaj w tym topiku tropić "maltańczykofoba" albo cuś... I mowic o nagonce na małe rasy... :roll: No i w ogóle wiadomo, że przed wyjściem z mieszkania z własnym psem nalezy wystawić ostrożnie zza drzwi peryskop, zwłaszcza gdy na klatce mieszka inny pies. Dalej, nalezy sobie zainstalowac funkcję "jasnowidz" coby na kilka minut przed zaistnieniem konkretnej sytuacji przewidywać zachowania naszcyh sąsiadów i ich gości. Na jakikolwiek dźwięk na klatce schodowej - zamykać się w domu - przecież fakt naszego pobytu na klatce schodowej może stanowić dla kogoś lub czegoś PROWOKACJĘ najwyższej proby, jak się coś stanie - samiśmy sobie winni, po co nos taki jeden z drugim za drzwi mieszkania wystawia, hę...? W ogóle pobyt w miejscach publicznych odbywa się zawsze na nasze własne ryzyko. :shake: Na dworze tyż nalezy się czolgać, uciekać i unikać każdego na wszelki wypadek. W zasadzie najbezpieczniej byłoby wędrować kanałami, o czym się przekonał na własnej skórze własciciel jamniczki Konwalii. :roll: P.S. A propos, znam kilka ofiar "zapoznawania się" z innymi psami ktore serwowali im ich (głupawi) własciciele.
  24. Eee tam, chyba należy napisać "don't feed the troll" - to uzasadnione w tej sytuacji... :lol: Co zaczyna się robić śmieszne, to że niedługo nie będzie można podać rasy (czy pseudorasy) psa ktory dokonal pogryzienia, bo zaraz będzie, że się "atakuje rasę X" czy "napada na rasę Y". Trochę to przypomina słynną sprawę z USA - triumf politpoprawności do kwadratu... Długo nie można było ująć sprawcy wyjątkowo bestialskich gwałtów, bowiem w portrecie pamięciowym kolportowanym przez policję brakowało dość istotnej informacji że... był czarny. :evil_lol: Podanie tejże informacji mogłoby być bowiem przejawem "rasizmu" i "nienawiści wobec Afroamerykanów". Precz z paranoją... :lol: Nalezy się jednak skupiac po prostu na konkretnych przypadakch...
  25. [QUOTE] "Moze odrzucmy na bok fakt, ze to byly maltanczyki i ttb. Faktem jest, ze silniejszy pies zagryzl mniejszego. W tym momencie nie wazne jest jakiej rasy sa obydwa z tych psow. Stala sie tragedia i ktos za nia odpowiada. Ktos, czyli wlascciel ttb, bo to jego pies pozbawil zycia maltanczyka. Ten walsciciel nie dopilnowal tego, aby pies sie nie mogl wydostac z domu. I pies sie wydostal, co doprowadzilo do smierci jednego z psow. " [/QUOTE] To jest jedyne rozsądne, moim zdaniem, podsumowanie całej sprawy.:lol: Do postw bebcik się nie odniosę - zarzuca innym dyskutantom histerię i inne takie, jej natomiast wypowiedzi są wyłącznie pełne emocji, zero w nich merytoryki - nie ma sensu z czymś takim dyskutować. Natomiast co do postulatów uśpienia psów ktore dokonały pogryzień / zagryzień - hm, pojawiają się przy okazji wielu tego typu historii (przypominam choćby słynną sprawę briarda, ktory zagryzł jamniczkę kroliczą - ups, o dziwo forumowicze równiez domagali się eliminacji tego psa, co poddaje w wątpliwośc spiskową teorię "Dogo kontra ttb":evil_lol:). Jest to dośc oczywisty przejaw... zdrowego rozsądku. NA ogół tak drastyczne sprawy wybuchają przez totalnie nieodpowiedzialnych, glupich, bezrozumnych włascicieli. Jako, że w naszym kraju szalenie rzadko zdarza się zasądzenia naprawdę wysokiego odszkodowania (była co prawda taka sprawa - właścicielka asta ktory uciekł z posesji i pokaleczył przechodnia wypłaciła kwotę 62 tysięcy zł odszkodowania przysądzone poszkodowanemu przez sąd - ale to rzadkie przypadki) to propozycja uspienia takie psa ma być zarazem: 1) karą dla własciciela - być może nastepny pies, o ile go zdobędzie, jednak bedzie lepiej zabezpieczony - bo to w sumie nic przyjemnego stracić nastepnego psa w podobnych warunkach, prawda? 2) rozsądnym sposobem ochrony wspólnoty - sasiadów, osób i zwierzat znajdujących się w obszarze działaniaa tegoż psa, ktory niestety jak widac nauczył się reagować w okreslony sposób i co do ktorego nie ma niestety szans na to, że własciciel go jednak lepiej będzie zabezpieczał. Skąd wiemy o tym, że własciciel nie bedzie psa lepiej pilnował? Choćby z wypowiedzi pani suki ktora zagryzła maltana - zero poczucia winy, zero strachu czy wyrzutów sumienia, tylko nieudolne próby zastraszania poszkodowanych i wypowiedzi typu "mój niuniusiek piesusiek jest slodki i kocha dzieci". :angryy: To jest standardowa wypowiedź tego typu włascicieli - "on nigdy dotad nie był agresywny" - a jakis pies nie zyje, a jakiś czlowiek stracił zdrowie... Pani od briarda ktory zabił Konwalię także nie zademonstrowała żadnych ludzkich uczuć, co wiecej, to nie był pierwszy tego typu przypadek z udziałem tego psa. Wniosek? Takze i ta właścicielka nie będzie pilnowała swojego zwierzecia. Więc co zaproponować tym ludziom? Szkolenie ich piesków? :evil_lol: No nie żartujmy... :roll:
×
×
  • Create New...