-
Posts
3222 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
2
Everything posted by Berek
-
:eviltong:Podoba mi się poziom tego topiku. Taki... merytoryczny. :lol: :lol: :evil_lol: :evil_lol: :roll: I robi się coaraz bardziej merytoryczny, jak widać. :lol: :cool3: Ciekawe że im bardziej ktoś się deklaruje jako miłośnik wszelkiej żywiny (i w ogóle "make peace not war) :evil_lol: - tym bardziej jest agresywny werbalnie. Interesujące zjawisko ktore powtarza się z nużącą regularnością na paru forach. :roll:
-
Mitsu, ja nie pytam czy szkolisz psy - pytam ile pracujesz z taką obrożą. :roll: Informacja że stażujesz w szkółce nic nie mówi - naprawdę znam szkoleniowców ktorzy kompletnie nie znają zasad użycia o.e. (niestety). :cool3: Jeśli uzyskujęinformację że "użycie o.e. polega na zalożeniu jej na psa" (w domyśle: i naciśnięciu guzika) to śmiem twierdzić że nie masz pojęcia o zasadach jej użycia. Tyle. :lol: Ineczka: "Prawdziwi i wielcy behawioryści, nigdy nie byli by w stanie trenować np ssaków morskich bez użycia pozytywnego wzmocnienia" [B]-[/B] ino że pieski nie są ssakami morskim (i kurczakami tyż nie) :lol: :evil_lol: - a na dodatek użycie awersji bynajmniej nie wyklucza stosowania - i to w przewadze - pozytywnych wzmocnień. :lol:
-
A czy mogę nieśmiało spytać czy dużo pracujesz z o.e.? Bo wiesz - to jest po prostu narzędzie. Wymaga akurat takiego samuteńkiego wysiłku, jak wszystkie inne - o ile się go chce prawidłowo użyć. :roll: Bowiem żaden sprzęt - czy to o.e., czy kliker - nie rozwiąże kwestii nauczenia psa wielu rzeczy i konsekwentnego pokazywania mu, co "tak", a co "nie". :roll: Natomiast jest to bardzo wygodne - w sensie choćby timingu - urządzonko do pracy na odległość. Urządzonko, ktore na przykład znacząco dodaje pewności przewodnikowi psa o mocnych popędach, co procentuje o tyle, ze znacząco nieraz poprawia się wzajemna relacja na spacerach - czlowiek się rozluźnia (mając w świadomości że "w razie czego" ma jednak ów Ostateczny Argument czyli... nie jest "goły i wesoły") a kiedy się rozluźnia, to i zapach mu się zmienia, i głos, i napięcie mięśni - i nagle odkrywa że znacznie szybciej i na wyższym poziomie jest w stanie wejść w interakcję z psem; a z kolei ten reaguje na rozluźnionego przewodnika... itd. :lol:
-
Hm, nie wiem czemu się ludziska uczepili tego "pójscia na łatwiznę" ktore za kazdym razem jest wygłaszane w znaczeniu pejoratywnym. Z punktu widzenia i psa, i właściciela - nieprzyjemne bodźce fajnie jest ograniczać do minimum. A na dodatek jeśli mamy problem, to im szybciej i skuteczniej go rozwiążemy, to wszak lepiej...? :-o :lol: Jeśli problem X zniknie lub ulegnie ograniczeniu po kilkukrotnym zaledwie zastosowaniu czynnika Y, to chyba lepiej pójśc tą drogą, niż wybierać całe lata półśrodkow ktore najczęsciej kiepsko działają? Moje ulubione stwierdzenie: PRACUJEMY NAD TYM - przy czym problem typu rzucanie się na psy, pogoń za rowerzystami, mordowanie kotów stopniowo, i owszem, rozwiązuje się i nawet udaje się go wyeliminowac na przyklad gdy nasz pies kończy 15 lat. Wtedy już nie goni rowerów i na psy rzuca się... mniej ;). W psim świecie nie ma miejsca na naszą ludzką etykę i moralność - w znaczeniu "jestem takim dobrym czlowiekiem że nigdy nie zrobię mojemu pieskowi kuku", więc w imię "nie robienia kuku" skazuje się go na rozmaite ograniczenia ktore są dla niego bardzo przykre... :evil_lol:
-
[QUOTE] "Obroża zbytnio by uprościła zadawanie bólu... im prostszy przedmiot, tym ból większy i lepsza "zabawa" oprawcy." [/QUOTE] Z tego wniosek że nadal w tej roli sprawdza się poczciwy kijaszek albo cięzki but. ;) Po co taki jeden z drugim sadysta by się szarpał na taki wydatek jakim jest o.e. - może jeszcze taka z wyższej półki... :lol:... jak są przaśne ludowe metody... pełno takich jest opisanych chociażby na "Psach w potrzebie" gdzie jest dużo psów ktore przeżyły zetknięcie z "prostymi przedmiotami" raczej, niż z HiTechem. :cool3:
-
sika w domu gdzie popadnie z zazdrosci o dziecko...
Berek replied to netgirl's topic in Nauka czystosci
Osobiście nie poczuwam się do wyżywania się na nikim. :razz: Ze swej strony udzielilam takiej pomocy, jakiej można udzielić przez net i nie widząc zwierzęcia. Jeśli "bycie milym" jest priorytetem w każdej sytuacji i oznacza stwierdzanie nieprawdy bo mowiac prawdę można kogoś urazić (biedne mimozy w internecie i w życiu.... coraz ich więcej:evil_lol:) to odmawiam bycia miłym. BTW jeszcze zalezy, co kto rozumie przez w/w "bycie miłym". NIe będę mowić wlascicielowi psa ktory daje mu klapsa gdy uda mu się go na spacerze odłowić - "za karę, że nie przyszedł od razu" że dobrze robi tylko dlatego, ze słodkimi slowami "pewnie uda mi się do tegoż właściciela dotrzeć". Nie będę roztkliwiać się nad włascicielem psa twierdzącym że "jego pies wie że źle zrobił i dlatego się kuli" skoro wiem że to brednie. Gdy czytam opis ewidentnie zestresowanego zwierzęcia nie będę w imię politpoprawności zapewniać że osoba pytająca o radę ma rację w swojej interpretacji zachowań zwierzaka - bo jej NIE MA. A basowanie jej - taaak, wszystko jest w porządku tylko jesteś biednym nieszczęsnym misiem ktorego przytłacza życie - jest jakimś bezsensownym wchodzeniem w ślepy zaułek. Jakby nie było źle, musimy pracować w tej konkretnej sytuacji w jakiej jesteśmy. Skoro w tej chwili coś dziwnego się dzieje ze zwierzakiem, to MUSIMY założyć że do tej pory źle postępowaliśmy, robiliśmy jakiś błąd. Tłum potakiwaczy z forum internetowego niewiele nam pomoże. :roll: Chyba że traktujemy forum tylko jako miejsce gdzie się możemy wyżalić. Wobec tego nie pytajmy o radę psich szkoleniowców ino idźmy na jakieś tam fora dla niewiast z depresją. :angryy: -
[QUOTE] "po to chyba sa parki by pies czul sie bezpiecznie " [/QUOTE] No właśnie. Inne psy powinny móc się czuć bezpiecznie mimo że Twoj pinczerek w parku akurat przebywa. :angryy: Inne psy mogą się bać twojego psa. Mogą być agresywne (i urwać mu łeb albo przynajmniej próbować to zrobić). Być chore. Być stare - z osłabionym słuchem i wzrokiem, mogą bać się młodych energicznych psów ktore zjawiają się jak spod ziemi. :mad: Jesli do tego stopnia nie jesteś w stanie wychować swojego psa, przypnij mu linkę i ucz go przywołania w kazdych okolicznościach, nawet wtedy jak widzi innego psa. :cool1:
-
sterylizować czy nie - ja juz nie mam sił tłumaczyc
Berek replied to Basia i Barni's topic in Sterylizacje
:evil_lol:Basia i Barni, warto otworzyć oczy trochę szerzej. Myślisz że w hodowlach FCI jest tak super? :shake: Tak naprawdę to romnażać warto psy ktore mają doskonały charakter i - eksterier.... hm... - tu juz się waham, zważywszy choćby na filmy BBC o tym, jak karykaturalnie przerobiono wiele ras dzięki tej właśnie superhodowli "samych najczystszych rasowo" i "najpiękniejszych" egzemplarzy. A że ludzie mają fioła i zaczynają rozne cechy wyolbrzymiać, z wszystkim przesadzają, zamiast trzymać się zasady "złotego środka" - to mamy to, co mamy... :evil_lol: Hodowcy psow z papierami strzelają intensywnie gole do własnej bramki niestety. Dopóki środowisko samo się nie oczyści, dopoki kolesiostwo i obłędne dbanie o własne interesy oraz realizowanie własnych chorych ambicji kosztem psów będzie miało miejsce - to nie wyeliminuje się problemu pokątnych rozmnażaczy. :eviltong: Niestety. P.S. Tu link do krotkiego topiku na przyklad: [URL]http://www.dogomania.pl/forum/f889/niezdrowe-wystawy-czyli-psy-rodowodowe-pod-lupa-serial-bbc-119537/[/URL] P.S.2 NIe chodzi mi o popieranie puppy farms i innych tego typu chorych koszmarnych miejsc i działań. Ino o ideologiczną naiwność jaka nieraz towarzyszy czy to akcji "rasowy=rodowoowy", czy to namawianiu na sterylkę. A zwłaszcza na sterylkę przymusową, wszystkiego co na drzewa nie ucieka, bo pan X czy pani Y są nieodpowiedzialni. Powinna być penalizacja (wysokie oplaty) za fakt rozmnożenia swojej suki. Ale te opłaty powinny dotyczyć wszystkich, także hodowców psów rasowych. Wówczas naturalną koleją rzeczy dowiemy się, kto faktycznie hoduje bo ma takie hobby i myśli o uszlachetnianiu (?) rasy - a kto z chęci zysku. Jak tak to kochasz - doplacaj. :evil_lol: I tyle. -
sterylizować czy nie - ja juz nie mam sił tłumaczyc
Berek replied to Basia i Barni's topic in Sterylizacje
Brawo SaJo! :multi: Nareszcie ktoś napisał te parę słów ktore trochę może pokazują inny obraz niż lukrowana laureczka jaką tak wygodnie jest przekazywać, operując bardzo prsotymi haslami-sloganami... :roll: Czytam: [QUOTE] "zresztą może i są tacy, którzy upilnują, nie wiem, ja po prostu w to nie wierzę, bo nie znam takich sytuacji. " [/QUOTE] To niezwykle ciekawe; z racji uprawianego zajęcia stykam się z dużą ilością właścicieli psów. :lol: I szczerze mówiąc ani razu nie zdarzył mi się przypadek "nieupilnowania", tj. wszyscy ci ludzie w czambuł, jak leci, jakoś dająradę upilnować swoje zwierzątka. A nie, sorry - raz - jakieś circa about dwanascie lat temu... byłą taka pani ktorej mąż "nie upilnował". :lol: Faktem jest że to jest sytuacja w mieście. No ale też i spory odsetek psów żyje w warunkach miejskich... :lol: Ja z kolei to w ogole drastyczny przypadek - psy od lat trzydziestu niemal, stado mieszanej płci od lat piętnastu - w mieszkaniu, nie w kojcach - i żadnych wpadek. :evil_lol: Jakoś nie wierzę w to że "upilnowanie" jest aż takie trudne. ;) -
Fundacje w Polsce i sytuacja na dogomanii
Berek replied to AngelsDream's topic in Fundacje i stowarzyszenia
[FONT=Verdana]Z całym szacunkiem, Angels Dream, wydaje mi się że pewne nieporozumienie zaistniało.[/FONT] [FONT=Verdana]Sądzę że enia pisze o sytuacji „nadwrażliwego adoptującego z przesadnymi wymaganiami”.;)[/FONT] [FONT=Verdana] [/FONT] [FONT=Verdana]Jeszcze do niedawna moja interpretacja słów o tym, że ktoś chce wiedzieć skąd psa bierze byłaby podobna.[/FONT] [FONT=Verdana]Gdyby nie te rożne przygody z ludźmi z rozmaitych fundacyj...[/FONT] [FONT=Verdana]Szczerze mówiąc już teraz rozumiem w/w chęć.[/FONT] [FONT=Verdana]Choćby dlatego, żeby nie wdepnąć w jakąś niezbyt przyjemną sytuację w której czujemy się niekomfortowo – zarządzani, pilnowani, nachodzeni itd. :cool1:[/FONT] [FONT=Verdana] [/FONT] [FONT=Verdana]Odrębną sprawą jest też – jednak – ocena psa, jego charakteru i psychiki. No ale jako że z tym jest kiepsko nawet wśród samych właścicieli czworonogow, to czego wymagać od wolontariuszy...:cool1:[/FONT] [FONT=Verdana][/FONT] [FONT=Verdana]Aczkolwiek są granice przyzwoitości. Pamiętam jak z jednego ze schronisk koniecznie chciano wydawać rozkosznego AST który zabił w samym schronisku kilka psów. Bo śliczny, miły dla ludzi i całuśny. I tak prawie na siłę go wmontowywano różnym ludziom... :mad:[/FONT] -
[QUOTE] "Znam dziewczynę która kochała swojego psa nad zycie i musiała go oddać bo dopadła ją ciężka choroba, nagle i bez ostrzeżeń. Długotrwałe pobyty w szpitalu, cięzka rehabilitacja i gwarancja kalectwa na resztę zycia. Miała zostawić sobie psa? Kochała go nade wszystko, ale nie mogła mu już zapewnić spacerów, pielęgnacji. Znalazła mu super dom. " [/QUOTE] Wypisując w ogłoszeniach że piesek świetny do rozmnażania i za odpowiednią, wobec tego, cenę? :evil_lol: Czy raczej trochę inną drogą poszła? :p [QUOTE] "Tak łatwo oceniać innych.....a zycie pisze swój scenariusz niekoniecznie po naszej mysli." [/QUOTE] W tym przypadku nie ma wątpliwości. Nie przesadzajmy z politpoprawnością. BTW hodowców psow rasowych TEŻ bardzo źle oceniam, jeśli pozbywają się starych wyeksploatowanych suk. Mam w nosie duszoszczypatielne uwagi o rozwoju rasy i koniecznym braku sentymentów. :angryy: Dobra hodowla to taka, w ktorej znajdują się też seniorzy - i to seniorzy w dobrej kondycji psychicznej i fizycznej.
-
Fundacje w Polsce i sytuacja na dogomanii
Berek replied to AngelsDream's topic in Fundacje i stowarzyszenia
[FONT=Verdana]Skoro jesteśmy przy temacie emocji i adopcji – to ważne jest też zwrócenie uwagi na sposób zachowania się osób (wolontariuszy) wyadoptowujących zwierzaki. :cool3:[/FONT] [FONT=Verdana][/FONT] [FONT=Verdana]Nie tak dawno moim udziałem – jako pośrednika który po prostu podesłał linki osobie szukającej psa – było mikropiekiełko zgotowane szukającemu.[/FONT] [FONT=Verdana]Niby nic – ale z góry traktowanie kogoś jako skrajnie nieodpowiedzialnego łobuza który na pewno psa skrzywdzi i rozmnoży jest jednak lekką przesadą.[/FONT] [FONT=Verdana]Dla załagodzenia szoku podsyłałam mojemu znajomemu historie o nietrafionych adopcjach – czując się strasznie głupio jako osoba tłumacząca czemu wolontariusze zachowują się jak stado nawiedzonych histeryków. :evil_lol:[/FONT] [FONT=Verdana][/FONT] [FONT=Verdana]Był to jednak, jak się okazuje, pierwszy etap „czołgania”.[/FONT] [FONT=Verdana]Jak można inaczej określić sytuację w której wolontariuszka umawia się na konkretną godzinę (w ciągu dnia) z osobą chcącą przygarnąć zwierzaka – nie zjawia się ani o tej godzinie, ani pół godziny później, ani godzinę... [/FONT] [FONT=Verdana]Po alarmujących telefonach które raczy w końcu odebrać stwierdza, że teraz to jest w pracy, a tak w ogóle to umówiła się żeby sprawdzić czy osoba adoptująca... wyrazi zgodę na wizytę przedadopcyjna. Taki, wicie rozumicie, „podstęp”.:-o[/FONT] [FONT=Verdana]Fakt że ktoś zwolnił się z roboty i czekał jak – przepraszam – idiota w domu na wizytę przedadopcyjną to pikuś. W końcu czeka na zaszczyt przygarnięcia niechcianego chorego psa![/FONT] [FONT=Verdana]Niech wykaże się jakież to ma zasoby dobrej woli i cierpliwości i determinacji żeby dostąpić zaszczytu wzięcia psa (który gnije sobie w kojcu do którego nie jest zbytnio przystosowany).[/FONT] [FONT=Verdana] [/FONT] [FONT=Verdana]Rozumiem że do ludzi w ich masie mieć zaufania nie można. [/FONT] [FONT=Verdana]Rozumiem że są nieudane adopcje.[/FONT] [FONT=Verdana]Ale może wobec tego wynajmować do sprawdzania tych domów zimnych profesjonalistów – bo wylewanie swoich żalów, uprzedzeń i złych stanów emocjonalnych na potencjalnych adoptujących nie owocuje bynajmniej poprawą sytuacji zwierząt. :shake:[/FONT] [FONT=Verdana][/FONT] [FONT=Verdana]Abstrahując już od nienormalnych wymagań stawianych ludziom przygarniających zwierzaka. Jako żywo, mnie przy moim trybie życia nie udałoby się przygarnąć psiaka po przejściach z Dogomanii – na szczęście ten, który do mnie trafił, niejako „sam” się znalazł – no a resztę zdarzyło mi się kupić od hodowców z którymi do tej pory utrzymuję ciepły i przyjazny kontakt i którzy nie zaglądali mi do portfela, łóżka i garnków żeby sprawdzić czy się nadaję na właściciela psa.:roll:[/FONT] [FONT=Verdana] [/FONT] -
Są granice zasłaniania się złym losem, wyjazdami za granice, podłym dziaduniem, plamami na słońcu i co tam jeszcze. Angole mają dobre powiedzonko: a dog is for life. :cool1: Pies to zobowiązanie na całe życie. Zwłaszcza jesli ten pies dawał nam jeszcze dodatkowo zarobić. A jak już tak strasznie nas skopalo życie że pozbywamy się przyjaciółki - suczki ukochanej ktora rodziła u nas szczeniaki, to naszym (psim?) obowiązkiem jest znalezienie jej dobrego domu i zadbanie żeby nie dostała się gdzieś gdzie będzie eksploatowana... eksploatowana... eksploatowana... :angryy: No a tutaj widać że z płodności suńki robi się dodatkowy atut - może wyciśnie się parę stówek więcej? Więc chyba jednak nie kochana suńka ktorą się żegna z płaczem, tylko bydlę co ma rodzić, a jak się zmienią priorytety, to jego sprzedaż ma przynieść kasę, jak największą, bylebyśmy nie mieli poczucia straty finansowej. :mad:
-
sika w domu gdzie popadnie z zazdrosci o dziecko...
Berek replied to netgirl's topic in Nauka czystosci
Przepraszam, jesli zabrzmi to brutalnie - wobec tego nie jest to miejsce na posiadanie psa. :cool3: -
sika w domu gdzie popadnie z zazdrosci o dziecko...
Berek replied to netgirl's topic in Nauka czystosci
Dobra, dajmy sobie spokój z emocjami. 1. Nauka psa jakby był małym szczeniakiem - i owszem, będzie to dla ciebie męczące i niewygodne, cóż robić 2. Kastracja - zmniejsza zapędy do znakowania terenu 3. Spacery "fizjologiczne" na odsikanie - jak najczęstsze - a w domu nauczenie psa róznych zabawk ktore pozwolą mu rozładować się intelektualnie - na przyklad zabawa w szukanie konkretnego zapachu, przedmiotu, ukrywanego, jak u psów celnikow - w coraz trudniejszych miejscach Ogródek to dobry pomysł pod warunkiem że pies będzie tam pod kontrolą - jesli zostanie po prostu wypuszczony, to będzie: - ujadał - konflikt z sąsiadami gotowy - kopał dziury - niezadowolenie włascicieli - uciekał kiedy i jak się da - konflikt z sąsiadami oraz niezadowolenie właścicieli :evil_lol: Jeszcze jedno - spróbuj się zorientować czy w Waszym mieście nie ma oferowanych usług typu "dogwalking". Wiem że Grecja jest pod względem "kynologicznym" mocno prymitywna, ale nawet w antypsich krajach arabskich natrafiłam na coś w tym stylu, oczywiście było oferowane do osób "zeuropeizowanych" lub wręcz cudzoziemców - ale było. Za pewną oplatą moze się uda znaleźć kogoś kto po prostu wywiezie psa raz dziennie na jakiś teren gdzie będzie on mógł pobiegać i poszaleć. P.S. W Waszym przypadku niezbędne jest nauczenie psa uspokojenia się, pozostawania w jednym miejscu (kojec) przez jakiś czas - wygląda na to że pies jest, faktycznie, wyjątkowo nakręcony a nowa sytuacja w domu mu nie pomaga bynajmniej. Takie coś w stylu psiego ADHG to też przejaw stresu. Pies powinien sięnauczyć że jest pora na rzucanie piłki, pora na tulenie i pora na spokojne lezenie w kojcu podczas gdy jego pani zajmuje sięczymś innym. Za to czas poświęcony psu jest cały "jego" Wbrew pozorom nie jest dobre dzielenie uwagi, rzucanie psu czegoś podczas gotowania zupki itd. -
sika w domu gdzie popadnie z zazdrosci o dziecko...
Berek replied to netgirl's topic in Nauka czystosci
Tak tak, wszystko jest rewelacyjnie a z Ciebie doskonaly fachowiec od psiej psychiki i bez pudła określasz przyczyny takich, a nie innych zachowań. Tylko skąd wobec tego problem z psem...? :crazyeye: Cóż, osoby profesjonalnie szkolące psy starały się pomóc w tym wątku. Skoro wiesz lepiej - rób jak chcesz. :shake: -
sika w domu gdzie popadnie z zazdrosci o dziecko...
Berek replied to netgirl's topic in Nauka czystosci
[QUOTE] "nasza mala kocha, ona go ciaga za wlosy, lapie za jhego zabki itd. a on jest spokojny delikatnie z nia postepuje, bardzo lubi sie z nia bawic- sciaga jej skarpetki , szczypie nozki kiedy ta go kopie, a gdyby mogl to by ja lizal godzinami, o tak to jest z jego miloscia do dzieci.. i za nic nie ugryzie.. nie raz jest niezadowolony zwlaszcza gdy chodzi o jedzenie jak cos ukradnie i chce to zabrac to warkknie i postraszy ale nigdy nie ugryzie, moj maz dosc mocno sie z nim bawi i czasami kiedy bardzo mocno go zdenerwuje wklada reke do jego pyszczka i tamten nie gryzie, ale osobowosc jego jest niezwykla.. w zyciu nie widzielismy takiego psa... " [/QUOTE] Opisujesz - i owszem - dzielne zwierzę, ktore jest bardzo mocno "przyciskane" róznymi Waszymi zachowaniami. Z oburzonego tonu Twoich wypowiedzi odgaduję, że nie wiecie, jak bardzo są te zachowania dla psa przykre - ale i że nie chcecie tego wiedzieć. NIe chcesz tego przyjąc do wiadomości. :-( Zdiagnozowano problem, i owszem - pies sika będąc w stanie silnego stresu, najwyraźniej bezustannie. Zachowania "szczenięce" typu "przykucanie" "zachęcanie do zabawy" mogą świadczyć o tym że usiłuje pokazać swoja podległość po prostu. Jest to zwierzę o takiej konstrukcji psychicznej, że nie odreagowuje gryząc. Za to odreagowuje sikając. Ciągle powracasz do sposobów rozwiazania problemu skiania w domu. Problem nie leży w psie, tylko w Waszym postępowaniu. Dopóki go nie zmienicie, nie będzie lepiej. Nie ma w tym jakiejś większej filozofii - tylko proste stwierdzenie faktów. Od Was tylko zalezy czy przyjmiecie do wiadomości rzeczywistość, czy nie. :roll: -
sika w domu gdzie popadnie z zazdrosci o dziecko...
Berek replied to netgirl's topic in Nauka czystosci
[quote] "kiedy moja coreczka podrosnie bedzie sie non stop bawila z pieskiem i problem sie skonczy" [/quote] Mylisz się, i to bardzo. Z Twoich opisów wynika wyraźnie, że zjawienie się dzieciaczka bardzo wytrąciło psa z rownowagi. On się nie cieszy z powodu małej... wręcz przeciwnie, stracił poczucie bezpieczeństwa, znaczy teren bezustannie i tak dalej. Proszę, zastanów się nad tym i... nie wmawiaj sobie że jak mała podrośnie będzie lepiej - bo wcale nie musi być lepiej - pies ewidentnie nie jest z gatunku "hurrraaa, kocham dzieciaki!" - więc raczej wzajemne kontakty powinny być ograniczane i odbywać się pod wyjątkowo wzmożoną kontrolą. :cool1: [QUOTE] " im wiecej dzieci tym wieksza radocha dla psa.. nieprawdaz??:roll: " [/QUOTE] NIEPRAWDA. Niestety. -
[QUOTE]"Jak mamy psa który jeszcze nie wytrzyma w pozycji, w której go zostawimy, jak inny po nim skacze, to wówczas robi się jeszcze ciekawiej "[/QUOTE] Nie rozumiem, jak mozna w sytuacji stresowej, niebezpiecznej, "tumultowej" wymagac od psa żeby pozostawał w takiej czy innej pozycji (rozumiem że to na nas ktoś napadł, niewazne w jakim celu - a nie my idziemy, widzimy kogoś i probujemy wybić naszemu psu z głowy rzucanie się na tego osobnika, psiego czy ludzkiego - wtedy wszystki chwyty dozwolone :lol: ). Ruch uspokaja - można probować poruszać się z naszym psem po łukach - i, najoczywiściej, jednak odganiać tamtego psa ktory jest źródłem stresu dla naszego zwierzaka. Pomysły o znieruchomieniu są chyba brane bardziej z potrzeb naszego gatunku - być może nam się wydaje że takie nasze wyraźne utkwienie w miejscu da do myślenia tamtemu drugiemu właścicielowi...?
-
[QUOTE] "A jeśli już mamy takiego psa, to pozycja bezpieczna nie wchodzi tu w grę chyba?? Jest jakaś inna :razz: " [/QUOTE] Nie, oczywiście nie wchodzi. Z takim zwierzątkiem się ciężko pracuje. :cool3: Ale nie zmienia to faktu że bardzo często otrzymujemy takiego pieska na własne życzenie. :mad:
-
[QUOTE] "a co konkretnie podpada pod 'udzielanie szczeniakowi wsparcia' ? Bo ja tak nie do końca to wszystko rozumiem... Z jednej strony ponoć nie wolno psa nagradzać i 'pocieszać' jak się czegoś bardzo boi (kurcze, nie przetestowałam nigdy bo mój pies rzadko kiedy się boi) a z drugiej strony udzielać mu wsparcia w sytuacjach trudnych i stresowych." [/QUOTE] Wiesz, po prostu większośc z nas jest zbyt niecierpliwa. Chcielibysmy zbyt szybko za dużych postępów. Poza tym w jakiś sposób czujemy się skrępowani, że nasz pies - niechby nawet szczeniak - się czegoś obawia. Moze chodzi o to że trochę wykonujemy projekcję naszych odczuć na psa - kazdy chciałby być nieustraszony... :evil_lol: - strach to nieprzyjemne uczucie, w ujęciu ludzi "niegodne" (choć przecież w ewolucyjnym znaczeniu pożyteczne i normalne). Przykład: - Wychodzę ze szczeniakiem bc z klatki schodowej niewielkiego bloku. Trwa tynkowanie domu, akurat dwóch budowlańcow kladzie tynk strukturalny. Pies staje jak wryty, zapiera się histerycznie - widzi jednego faceta z wiadrem a drugiego na drabinie tuż przed / nad sobą. Borderek od początku pobytu u mnie sprawia wrażenie dzielnego - "och!" myślę sobie "jak to? tego nie było 'w umowie', przecież już wiem o nim że jest odważny i dzielny, jak on może się tak zachowywać? przecież widuje już tych robotnikow od wielu dni! ":diabloti: Narasta we mnie frustracja (och, jednak jest lękliwy! co za głupi kaprys losu!); w dodatku blokuję panom robotnikom pracę, tkwiąc tak w otwartych drzwiach z psem, o czym mnie informują glośno i wyraźnie (przechodź no pani, tu się pracuje!) Przeciagam więc borderka na smyczy, przy akompaniamencie "no chodź, glupi, co się boisz!" wypowiadanych sztucznie radosnym tonem. :p Albo inny scenariusz tej samej historii. Szczeniak się zapiera. Luzuję smycz trochę - sięgam po parowki. Wzruszam ramionami puszczając mimo uszu pokrzykiwania robotników - będe żyć z tym psem kilkanaście lat a tych panów już na oczy nie zobaczę. Mieszkam tu i mam prawo przełazić przez drzwi w dowolnym tempie, nawet pełzając na plecach i gapiąc się w niebo. :evil_lol: Daję psu czas na przetrawienie sytuacji. Mówie do niego spokojnie, z pelną świadomością że miał prawo się przestraszyć; to tylko małe psie dziecko. Nie ma psów ktore się niczego nie boją. Nie ma ludzi ktorzy się niczego nie boją. Miał prawo przerazić się takiej sytuacji. Co więcej - strach jest... żaden. Chodzi mi o wartościowanie. Nie jest "zły" ani "dobry". Pojawia się w naturalny sposób i muszę mieć świadomość że on istnieje w moim psie. Jak wiele innych uczuć. Karmię zwierzaka parówkami, delikatnie nakierowując najpierw tak, żeby w ogóle wstał, potem prowadząc go tymi parówkami w kierunku wyjścia. Dużo parówek mi wychodzi i mija sporo czasu, ale w końcu mijamy strasznych panów robotnikow i ich strukturalny tynk. :evil_lol: W pierwszym przypadku emocje odbierają mi myślenie i empatię. Nie daję psu wsparcia. Uczę go tego: gdy jest strasznie, pani siłą przymusza go do konfrontacji z tym strasznym, nieznanym - na dodatek jest jakaś zła i przestraszona. W drugim przypadku wspieram psa koncentrujac się na nim, obserwując go - przecież to widać, jaki stopnień emocji nim akurat targa - czy jest dziko przerażony, czy tylko lekko zaniepokojony? Uczę go że nie wykonujemy "siłowania się" w sytuacjach stresowych. Że zawsze mamy czas na opanowanie własnych emocji. Że nic się nie dzieje, że lęk to nie koniec świata. Dopiero na końcu jest punkt: "że to wcale nie było straszne, co mu się takie straszne wydawało". Generalnie problemem włascicieli jest fakt że choć niby patrzą na swoje psy, to ich NIE WIDZĄ. Kompletnie nie oceniają, co się z nimi w danym momencie dzieje. Następny problem: pozostawianie psa samego z jego strachem (np. pozostawianie strachliwego psa samemu sobie w warunkach silnie stresujących - a niech sam z sobą do ładu dojdzie! Musi sam sobie poradzić! Niech wie że nie będę go niuniać. Itd) Wreszcie zbyt szybkie parcie do przełamania problemu. Pies daje do siebie podejśc obcej osobie na odległośc metra - to juz następnego dnia chcemy żeby go sąsiad poklepał. :cool3: Nie jesteśmy w stanie wyobrazić sobie że można z psem na smyczy tkwić kwadrans w jednym miejscu. Nie udało się w minutę - to próbujemy siłowo rozwiązać problem. Albo wrzucamy go na głęboką wodę (oslawione "psie łączki - gały wychodzą jak się widzi duże i bardziej młotkowate psy jeżdżące po zmarnowanych słabszych psychicznie i zmaltretowanych kolegach. Właściciele stoją i gadają bo pieski się tak pięknie bawią. Zabawa w grupie psów jest najlepsza gdy się znajdzie ofiarę do znęcania się. Niekoniecznie tak, że zostają na tym "kocie" czyli ofierze tej fali :eviltong: ślady po zębach.). Generalnie brak wsparcia to gloszone wszem i wobec: że psy same rozwiazują problemy miedzy soba. Bajędy o tym że psy sobie same hierarchię ustawiają. Że nie można ingerować. Itd. Itp. [U]Dawanie wsparcia nie jest jednoznaczne z użalaniem się nad psem. [/U] Ale ZAWSZE oznacza pokazanie mu że kiedy zwroci się do nas - znajdziemy wyjście z sytuacji dla niego stresowej. A choćby przez ucieczkę,albo odpędzenie napastnika... Byleby pies czuł że zawsze mu pomożemy - i że warto się do nas zwracać. A nie próbować samemu jakoś sobie radzić. Z psów ktore nie mają zaufania do przewodnika rekrutują się na ogół agresorzy ze strachu.
-
Rut - ja się odnosze do tekstu do ktorego link zamieszczam; autorka pisze o "chamstwie" celowo - obrazując problem ludziom ktorzy prawdopodobnie nie rozumieją, gdy używa się fachowego słownictwa z dziedziny behawioryzmu - za to nagle otwiera im się klapka z napisem "empatia" gdy słysza okreslenia z ludzkiego słownika. :lol: Wracając do psow strachliwych, lękliwych, fobicznych - niestety wciąż powtarza się postawa "nie pomagam bo pies się uczy że moze sobie pozwolić na strach" itd - niestety. :shake: (Broń Boze to ni do Ciebie, Smallpati - a propos, przyznasz że byłoby w Waszym przypadku miło gdyby jednak nie podbiegały do Was bezstresowe wesołki bez kontroli :evil_lol:). Czasem ze smutkiem widzę jak własciciele szczeniąt, niekoniecznie lękliwych, w ogole nie udzielają im wsparcia (co jest strategiczne w pierwszych miesiącach bycia razem z psem) - a potem wszyscy jak jeden mąż zaczynają glosić ideę głębokiego porozumienia z psami itd. Ciekawe skąd wezmą porozumienie skoro ich pies nie ma do nich zaufania? Dużo ludzi z kręgow np. agility w ten sposób działa. Co ciekawe - znacznie większy procent przewodników IPO przeszło już o wiele dalej i z zadowoleniemi widzę bardzo pozytywne zmiany w myśłeniu o własnych psach, ich zachowaniach, współodczuwaniu itd. Podjerzewam że to się wiąże z dużym ekspolatowaniem psa w sporcie tak wielostronnym i kontaktowym. Żeby pies był dobry, musi być idealnie zgrany z przewodnikiem ktory w procesie treningu będzie od niego wymagał ... niemal wychodzenia poza granice własnych możliwosci.
-
Smallpati, eee, to luz! :lol: Na czymś wielkości leonbergera mogłabyś odjechać w siną dal, ale te 5,5 kilo... :lol: pocieszające. Rada "[B]unikaj psich chamów[/B]" jest podobna do tego, jak to śmiał się Dickens, kiedy ludzie przyglądają się bojce dwoch uliczników i temu, ktory jest pod spodem, dają dobre rady typu "przewróć go na glebę i przytrzymaj!" - chętnie, tylko jak...? :lol: Więc jak Cie dopadnie psie chamisko wąchające wszystkich pod ogonami ;), spróbuj [B]kucnąć nad suką[/B] tak, żebyś ją dokladnie zasłaniała - oprocz głowy; w glowie to ona ma zęby i jako tako ma poczucie że gdyby już ją zjadali (o czym jest przekonana, że to może nastąpić) to będzie się przynajmniej bronić... Wazne jest żeby miała poczucie że całe ciało ma osłonięte. No i drugie odczucie, jeszcze ważniejsze - że ją wspierasz, że nie jest sama z tym problemem. (uwaga: mam nadzieję ze masz łatwe w praniu ciuchy bo czasem taki podbiegacz, jesli jest rodzaju męskiego, ma ogromną ochotę... obsiusiać przykucniętego człowieka). Ale też fakt że beztroscy właściciele takich gamoni kiedy widzą osobę kucającą nad psem jakoś się zaczynają niepokoić (bo to takie trochę... dziwne jest czy jak) i maja tendencje do ruszenia szanownej d...* i odwołania swojego pimpusia. BTW też kamyczek do ogródka "beztroskich-podbiegaczy-bez-złych-zamiarów"... nawet nie chodzi o bójkę, proby dymienia itd - tylko że jak się pozwala beztroskiemu, chamowatemu psu podchodzić do innych psów, to można komuś rozwalić tygodnie, miesiące a nawet lata pracy. :angryy: P.S. Podczytaj tę Clothier - zwróć uwagę ze wsparcie powinno być wyraźnie fizyczne. Ty nie tyle uspokajasz swoje zwierzątko (oczywiście super że tak robisz) ale też działasz - całkiem zwyczajnie - fizycznie na tego drugiego psa. One takie już bidoki są, że potrzebują wyraźnych gestów. Te nasze psy. P.S. Z tym kucaniem działa, i o tyle, że po pewnym czasie pies nawet przerażony nie daje dyla przed siebie, tylko bęc, wbija się we właściciela (bo wie, że zaraz ten go osłoni) - więc to pomocne w sytuacji gdy suka byłaby bez smyczy i przestraszyłaby się jakiegoś gamonia - jest szansa że wyrobi sobie odruch warunkowy ucieczki zawsze ku Tobie, a nie od ciebie. Na brak paniki w takich sytuacjach bym nie liczyła - za dużo takich psów przeszło przez moje ręce. Rzecz w tym żeby wyrobić sobie "Standard Operation Procedures" :lol: ktore Wam pomogą łatwiej to przeżyć. :lol:
-
Zupełnie niepotrzebnie się irytujesz. Jesli doprowadziłaś ją do stanu w ktorym nie ucieka w panice - jest dobrze - o tyle, ze ciężko popracowałaś i masz pewne efekty. Zastanów się, czy - jeśli nadal ma pomysł ze wskakiwaniem na ręce - jednak nie wymuszasz zbyt bliskiego dystansu do tych innych psów. Jak to jest z tym dawaniem wsparcia....? Jakiej jest wielkości to zwierzątko? Może "pozycja bezpieczna" by Wam podpasowała - o ile stworzonko nie jest dogiem argentyńskim ;), ma się rozumieć. :lol:
-
A ja tak się zastanawiam... W Polsce można trzymac psa 24 h/dobę na łańcuchu - tak? A jeśli wyrażę głośno swoje zdanie na ten temat - że niehumanitarne, okrutne i nie zaspakaja naturalnych potrzeb psa jako gatunku - to mogę się spodziewać listu od adwokata jakiegoś pana Fiubścia ktory trzyma swojego psa na łańcuchu i moje słowa go zraniły głęboko, i teraz ma traumę, i żada odszkodowania w związku z tym...? ;) No bo przecież trzymanie psa na łańcuchu nie jest zabronione... :roll: