Jump to content
Dogomania

Berek

Members
  • Posts

    3222
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    2

Everything posted by Berek

  1. Hm, lektura wątku każe się zastanawiać nad testowaniem przewodników psów ratowniczych... pod kątem agresji. :evil_lol:
  2. A ja mam na kasecie video szybkiego jak błyskawica doga de bordeaux na zawodach PT. Rzecz działa się już kilka lat temu ale dla mnie koronny dowód na to, że nie ma co przesadzać z wiarą w predyspozycje rasowe. :lol: Oraz na to że może to stać się "alibi" dla braku... know how. Niekiedy, oczywiście. :lol:
  3. An1a, możesz też kupić dwa rasowe yorki z rodowodami, zrobić im hodowlankę i tłuc szczeniaki za naprawdę duża kasę. :cool3: Albo kupić jednego, potem drugiego, potem sprowadzić z rozmaitych krajow repy i wybitne suczki - coby konkurencji szczena opadla, i trzymac je w klatkach pietrowo ustawianych, i cieszyć się opinią "jednej z najlepszych hodowli". Badania nie są wymagane, więc kto je robi? :evil_lol: Potem trafiają takie psy do mnie albo do Agnieszki (znanej Ci nie od dziś) totalnie niezsocjalizowane, ze schizami, nieprzystosowane do zycia, albo z wypadającymi rzepkami kolanowymi, chorymi oczami, albo z wrodzonym brakiem odpornosci. :placz: Weź coś porób z takimi psami... :shake:
  4. An1a, wiesz jak jest - czasem w zbożnym zapale walki ze zlem dogomaniacy trochę wylewają dziecko z kąpielą. Znow się zrobi dyskusja o hodowcach i rodowodach... Ale te teksty o przebadanych rodzicach to sobie możemy darowac - umowmy sie. ;) :lol:
  5. Spróbuj w "Kamie" u Karin Ahrens...
  6. "[QUOTE]Po to był ten cytat aby pokazać że oburzasz się na kogoś kto nie zna regulaminu ipo a sama występujesz w roli doradcy w ratownictwie nie znając regulaminów już o rzeczywistości nie wspomnę."[/QUOTE] A ja trochę OT - tak naprawdę rzeczywistośc jest chyba nawet gorsza od tego, co się przedstawia "w teorii" - sądząc z tego co pisze nam tu jamor.:-( BTW obaj panowie pomijają posty Zosi Mrzewińskiej ktora ma kontakty ze Storatem i pisze zdecydowanie o realu, a nie virtual reality - więc są nawet w Polsce jednostki policji ktore chętnie wspolpracują z "cywilistami" ino ci cywiliści sa naprawde dobrze przygotowani. Czyli wracamy do głównego tematu - prawdziwego, wyoranego ratownictwa z psami i przewodnikami w pelni przygotowanymi do dzialań w terenie versus marzeń nastolatek/ków na ten temat. :lol: Naprawdę wielu ludzi, zwlaszcza mlodych, bardzo lekko traktuje tę tematykę. "Chcę robic agility, obedience, no i moze ratownictwo... i jeszcze dogoterapię!" Bo dogoterapia to też temacik dyżurny i niestety za wielu kompletnych laików się na to deklaruje. :evil_lol:
  7. Hm, osobiście znam szkołki prowadzone przez trenerów z uprawnieniami ZK ktore są na żałosnym poziomie... Oczywiście są też calkiem niezłe. Jest i tak, i siak. Więc tak naprawdę jedyną wykładnią jest chyba "po owocach ich poznacie". :evil_lol:
  8. Axusia, ta dyskusja jest na razie bezprzedmotowa. Masz młodziutką suńkę, pracujesz z nią, co z tego bedzie, się okaże za kilka lat. Skoncentruj się na tej pracy, a nie myśl już o nastepnym "użytku" - jeszcze nie "zrobiłaś" poprzedniego. :cool3: Pisanie o mlodym zwierzeciu tak, jak Ty to robisz, świadczy owszem o entuzjazmie ale też o upartym ignorowaniu rzeczywistości. :roll: NIc jeszcze o niej się nie da rzec, to podrostek. Wiec nie pisz że spokojnie "posłałabyś ją na akcję", pliiiz. Może pojedź jako pozorant choćby do Storatu, oni bardzo chętnie przyjmują ochotników. Popatrz najpierw na robotę w ratownictwie, jak to wygląda, a nie jak to sobie wyobrażasz. Porozmawiaj z ciezko pracującymi ludźmi dla ktorych SAR to nie kolejna zabawa :mad: z pieskiem.
  9. To ponoć wolny kraj... Można robić, co się chce. :cool3: Ale lepiej zamiast czarnego PR stosować raczej pozytywny - pokazywać swojego ekstra wyszkolonego psa i mowić, kto pomógł w takim wyszkoleniu...
  10. [QUOTE]"Ja jednak chciałabym 'cos' robic, bo patrzec z boku nie lubie."[/QUOTE] Z całą pewnością system nakazowo-rozdzielczy się nie sprawdzi. :roll: Sądzę, że pewne sprawy reguluje - jednak - rynek. A że ludzie głupie są i zachwycają się byle czym? Ano cóz robić. Tacy zawsze byli i zawsze będą... :evil_lol: Co do "zrobienia czegoś" to proponuję dać sobie spokój ze zbawianiem świata (byli juz tacy w historii i jak się to skończyło? poczytaj choćby "Eichmanna w Jerozolimie" albo pamiętniki z czasów Stalina :lol: ) - wystarczy, jak to Ayshe ładnie określiła za panem Woltaire, uprawiac swój ogródek - byleby to robić ładnie. To też się liczy. I wtedy jest szansa że parę zbłąkanych owieczek pójdzie za Tobą na lepszą drogę. :lol:
  11. Z moich obserwacji wynika że nie bariera finansow decyduje, tylko lenistwo. Ludziom zwyczajnie "nie chce się robić". Nie chce się zmieniac przyzwyczajeń, a często zwyczajnie POMYŚLEĆ. Zazwyczaj nawet gdy już zdecydują się na kontakt z fachowcem, po pierwszej lekcji mina im rzednie, bo liczą że fachowiec powie: tak a tak, okręcić się trzy razy przez lewe ramię i podać witaminę c przez dwa dni (tydzień byłoby za dlugo bo wymaga to wtedy pewnej systematyczności ktorej nie lubimy.... :lol: ). Na rzetelną pracę z psem z podobnymi klopotami decydują się osoby ktore już naprawde boją się wlasnego psa, lub takie ktore przymusza do tego otoczenie (wizja sądu grodzkiego itd).
  12. Zgadzam się z Ayshe. :evil_lol: Zresztą wystarczy popatrzeć na system "polecania" przez Zk szkół prywatnych. Przecież nie o umiejętności chodzi, tylko o to, ile kto zaplacił i z kim się akurat ludzie z ZK lubią. :roll:
  13. [QUOTE] A może z kolie to ten za płotem ma problem z psem i ćwiczy z nim przechodząc kilkakrotnie koło potu?? [/QUOTE] No niestety, to by było zalożenie optymistyczne :lol:. Zresztąwidac dość wyraźnie, czy osoba przechodząca robi swojemu psu karniaczka czy też... bawi ją że pies za płotem ujada. Żeby było zrozumiałe - mnie strasznie wnerwia że psy na posesjach są pozostawiane same sobie i tak burkująbez umiaru. :cool3: niemniej znam też ludzi ktorzy walczą z tego typu zachowaniami; ale nie jest im łatwo. Bardzo wielu ludzi specjalnie pozwala swoim psom ryć ziemię wzdłuż cudzego ogrodzenia, czasem wychodząc z zalożenia że takie psie walki przez płot są bezpieczne (sic!) i dostarczają ich psom "zdrowej" (sic! sic!) rozrywki, czasem z prostej bezmyślności, a czasem z pawianiej złośliwości. :shake: Poczytaj jeszcze raz posty (na ogół mlodych osób zreszta - a wydawałoby się, że własnie młodzi bywają bardziej wyrozumiali i tolerancyjni). "Wstrętny facet zwrócił mi uwagę, to specjalnie tam postałem/łam" itd. :mad:
  14. Jest to bełkot absolutny, w imię ideologii, a nie realizmu. WYniki badań świadczą że procent psów uszkadzających sobie ogony - i to w rasach pracujących - jest wyjątkowo nikły więc w imię tego chore jest cięcie "bo może sobie uszkodzić ogon". Może wkleję parę przykladów: [COLOR=red]Królewska Akademia Wet. w Edynburgu analizowała swoje akta ponad [/COLOR] [COLOR=red]12 000 psów w których znajduje się jedynie 47 przypadków uszkodzenia ogona. Dodatkowo nie było znaczącej przewagi szczególnego rodzaju uszkodzeń (złamania, poszarpanie, problemy ze skórą) u psów z ogonami ciętymi i nie ciętymi.[/COLOR] [COLOR=red]W Australii poddano analizie 2000 wizyt na pogotowiu dla zwierząt. Odkryto pośród nich 3 przypadki uszkodzenia ogona – u psów tych, które musiano poddać amputacji, problemy z resztkami ogonów trwały nadal a nawet wzrosły.[/COLOR] [COLOR=red][FONT=Times New Roman][FONT=Times New Roman][SIZE=1][I]W[/I][/SIZE][/FONT][/FONT] 1996 r. przeprowadzono badania w 10 klinikach weterynaryjnych w Danii. Na[/COLOR] [COLOR=red]70 000 przypadków leczonych w nich psów miało miejsce 26 incydentów uszkodzeń ogonów (słowem – około 4 przypadków na każde 10 000 wydarzeń wymagających interwencji lekarskiej). Raport z tych badań podkreślał, że przypadki zranień ogona są niezwykle rzadkie.[/COLOR] [COLOR=red]Dodatkowo – nie było statystycznych różnic w uszkodzeniu ogonów w rasach tradycyjnie ciętych a w rasach którym nigdy ogonów nie kopiowano [/COLOR] Dane pochodzą z zasobów organizacji Advocates for Animals - dokładnymi danymi źródlowymi służę na priv. A już yorki to w ogóle nie pracują na tyle intensywnie, żeby to mógl być argument na rzecz cięcia. ;) Co do brudzenia, itd, raport AfA też móiw na ten temat: [COLOR=red]Niekiedy natykamy się na argument o konieczności cięcia ogonów u ras długowłosych, bowiem... w przyszłości futro na ogonie może być stale zlepiane kałem. Jest on zupelnie nieprzekonujący. [/COLOR] [COLOR=red]Weterynaryjny Zespół do Spraw Opieki nad Zwierzętami (DEFRA) stwierdza, iż rasy typu charty afgańskie, collie nie były kopiowane, a przecież są obdarzone wyjątkowo długim, gęstym włosem. [/COLOR] [COLOR=red]Organizacja doradza raczej „dokładną i konsekwentną pielęgnację tych okolic ciała psa, co z pewnością jest mniej inwazyjne, mniej bolesne i stresujące dla zwierzęcia”.[/COLOR]
  15. W Lublinie można się skontaktowaćz Tomkiem Wlizło, na przykład. Ostatnio robi duże postępy i jest czlowiekiem ktory sporo myśli o tym, co robi - a to nie przwidłowość wśród ludzi pracujących z psami (niestety). :lol: Natomiast rady to można dawać kiedy ktoś pyta co zrobić z psem sikającym w domu - to jeszcze ujdzie. W przypadku zachowań agresywnych czy quasi-agresywnych to szczyt nieodpowiedzialności. :shake: [quote] "Pies zajety byl pogonia za pilka nie zwracajac uwagi na przechodnia i psy. takich i innych metod jest duzo" [/quote] Opis świadczy o troszkę niegrzecznym piesku który tak naprawdę wcale nie miał ochotę na zrobienie dymu. I z chęcią i ulgą przyjął propozycję robienia czegoś innego. Niektore psy takie sofciarskie nie są.
  16. A nie może być tak że ktoś probuje coś ze swoim "niewychowanym" psem zrobić, natomiast natężenie bodźca jakie Ty przez swoje zachowanie (celowe wystawanie pod cudzym plotem, tkwienie w miejscu zamiast spokojne odejście) tamtemu psu dozujesz akurat niweczą wysiłki tego drugiego właściciela? :razz: Co do chodzenia pod plotami - zalezy, jak się to odbywa. Niestety znam przypadki gdy się celowo doprowadza do furii psy zza plotu, wędrując kilka razy wzdłuż (albo pozwalając żeby nasz Buruś obsikiwał ludziom bramę, albo też sobie trochę popyskował do psów zza ogrodzenia) - po co? Żeby sobie podnieść samoocenę? Tamte pieski be, a mój taki cacy? :lol:
  17. [quote] "Jednak dla mnie kolce to ostatecznosc i przyznaje po czesci pojście na skroty, a zarazem taki wskaźnik, ze nasze/moje mozliwosci szkoleniowe sa bardzo małe gdyz nie umiem czegos wyciągnoc z psa innymi metodami. " [/quote] Fascynująco ciekawe! Czyli tacy ludkowie jak Edgar Scherkl albo Knut Fuchs to też tacy goście z małą wiedzą, chodzący na skróty...? :evil_lol: [quote]"głownie pokazuje o co mi nie chodzi w danym cwiczeniu." [/quote] Tak się kolczatki nie używa w sporcie. Chyba że to takie nieszczęśliwe sformułowanie.
  18. Lepiej ich nie dawać... Internet naprawdę jest mylący. :lol:
  19. Ech, ech. Kochani, podejrzewam że macie raczej do czynienia z tzw. trollem niż z Wysoko Postawionym Przyjacielem Zwierząt. Szczerze doradzam skorzystanie z tzw. listy ignorowanych do ktorych - plonk! wrzucamy mędzących ponad miarę użytkowników. Osobiście bardzo sobie chwalę tę opcję. :lol: Skorzystałam, a jakże. :lol:
  20. Ech, faktycznie, nie ma co: dziad swoje, baba swoje. Fantastycznie, zjednoczymy się i bedziemy walczyć o zmianę przepisów. A jednocześnie zrobimy cały szereg innych działań. :roll: Więc o co ten sowi krzyk w zasadzie? Że ludzie planują i to, i to...? Wolno tylko zajmowac się zmianą prawa i nic poza tym? :cool3: A gdzie to napisali własciwie? :-o Ja rozumiem, że to się tej czy innej osobie nie podoba - ale przecież nikt nikogo nie zmusza tak do jednego, jak do drugiego... Więc skąd ten maniacki upór w kierowaniu ludzisków na Jedyną Słuszną Drogę? P.S. A co ze szczeniakami w sklepie? Normalka, nie bój się, MaBo. Kupi je ktoś totalnie niezorientowany w psich sprawach - najczęsciej "dzieci proszą tatusia o tego słodkiego pieska co jest w Realu". Ponieważ są duże szanse że psy sprawią nowym właścicielom powazny kłopot ([U]na pewno[/U] nie były odchowywane właściwie, bo nikt mający elementarną wiedzę o psach by szczeniąt nie sprzedał do sklepu :eviltong:) to zapewne mały procent ma szanse dożyć swoich lat w swoim nowym-pierwszym domu. Większość zapewne obejrzy za miesiąc - dwa lub trzy rzeszowski "Kundelek". O ile będą miały szczęście. Inne zaczną drogę od jednych dobrych rąk do innych, z upływem czasu coraz mniej "dobrych". No tak, ale wszak lepszego wyjscia nie ma dla nich. :lol: I im wiecej szczeniąt tak humanitarnie sprzedawanych, tym lepiej - siedzą na panelach, istny luksus. :mad:
  21. [QUOTE] "nie będę ustosunkowywała się do wspomnianego przez Ciebie sukcesu z udaremnieniem handlu szczeniakami w warszawskim sklepie jakkolwiek nie chodziło tam o "zwyczajną sprzedaż"." [/QUOTE] A to ciekawe. Nie będziesz się ustosunkowywać? A czemu? Skoro masz informacje wyczerpujące i dokładne, to zaspokój moją ciekawośc, o cóz to tam chodziło? Czy raczej Cię wkurza że w analogicznej sytuacji coś jednak się udało zrobić w zwiazku z czym Twoje tak zwane "rzeczowe (sic) argumenty walą w plot kulą już nie karabinową a raczej armatnią? :evil_lol: [QUOTE] "Berek nie dociera do Ciebie,że w świetle obowiązującego w Polsce prawa sprzedaż zwierząt w sklepie zoo jest dopuszczalna i tylko zapis ustawy może to zmienić?" [/QUOTE] Dociera. Uważam jednak iż żyjąc w rzeczywistości w ktorej dzialają - lepiej czy gorzej - [B]prawa rynku[/B] można probować zmieniać istniejącą sytuację roznego rodzaju inicjatywami obywatelskimi. Uświadamianie ludzi iż w sklepie psów się NIE KUPUJE może mieć sens, zwłasza przeprowadzane w bezpośredniej bliskości tego typu placówek (Kanadyjczycy wówczas odniesli sukces na przykład...). I nie oznacza to braku działań w kierunku zmiany istniejacego prawa. :crazyeye: Nie rozumiem - to Ty wprowadzasz opozycję "albo-albo". Częśc osob wypowiadających się na tym wątku uważa, że trzeba działać wielotorowo. NIe rozumiem cóz w tym złego? :cool3: [QUOTE] "Nie lekceważyłabym roli posłów" [/QUOTE] Nie lekceważę jej. [QUOTE] "I co innego zakaz sprzedaży,a co innego warunki sprzedaży , które podlegają kontroli służb sanitarnych." [/QUOTE] Problem w tym, że u nas nie istnieje de facto definicja "psychicznego znęcania się" nad zwierzęciem. Toteż - niestety - nalezy uciekać się także do tych jakże wnerwiających Cię "działań obywatelskich" żeby ludziom - nabywcom potencjalnym - uświadamiać TEN aspekt. To, że zwierzę jest w miarę czyste i siedzi na panelach a nie w blocie nie oznacza jego "dobrostanu". Choć zdaje się że masz takie przekonanie. :eviltong: [QUOTE] "Tym razem to już moje ostateczne pożegnanie z tym wątkiem." [/QUOTE] Ufff, pisze się o primadonnach dających "ten ostatni koncert" po raz dziesiąty, dwudziesty, setny... :lol: :lol: :lol: Jak na razie nie otrzymalismy za dużo konkretów poza krzykliwymi wypowiedziami że wszelkie działania oprócz prób dotarcia do Jaśnie Wielmożnych Posłów są do d...*. A propos, ludzie usiłują zrobić coś dla konkretnych szczeniaków, tu i teraz, w realnej konkretnej sytuacji, w konkretnym sklepie. Okazuje się że nie powinni, bo powinni porzucić konkret na rzecz ogólnie pojętych "prób zmian legislacyjnych" co potrwa długoooo.... Dziwnie się to ma do łzawego rwania szat nad biednymi pieskami w tym sklepie co to jesli się ich tam nie sprzeda, to dokąd-ż one trafią, biedulki? :crazyeye: Oczywiście w trakcie prób zmiany istniejącego prawa w sklepie będzie sprzedanych dziesiątki kolejnych szczeniąt. Ale to nieistotne, bo, po pierwsze, na łeb im się nie leje, po drugie zaś, ludzie dręczą psy na wystawach a psy celników sa biedniutkie. :evil_lol: Ot i cała filozofia.
  22. Taaa jest, prosz pani...! A swoją droga, w stolycy udalo się przewalczyć sprzedaż szczeniąt w sieci "Anna ZOO"... i to bez wyszukiwania posłów do tego... Dziwne. :cool1: Drodzy państwo, nie róbcie niczego oprocz "pozyskiwania posłów dla waszych projektów". Wszystko inne - beeez seeensuuu.... :cool3: Wy, ktorzy przygarniacie psy, albo dajecie DT - po co? Nie rozumiecie, że w ten sposób problemu się nie załatwi? :evil_lol: A jużtaka lista "Czarne Kwiatki" - jak możecie coś takiego tworzyć??? Przeca można sięzgłosić do tych roznych miłych, ale zbłakanych ludzi i im wszystko wytlumaczyć, co i jak z tymi adopcjami... A nie, sorry, przecież to "żaden zasięg" i w ogóle... takie zajęcie się jednostką. No to już gorzej... [quote] "Żadna merytoryczna dyskusja z Wami jest niemożliwa" [/quote] Śmiesznie wyszło.:lol: BTW oczekuję MERYTORYCZNEJ odpowiedzi na parę moich uwag sprzed ... paru już stron... :evil_lol: Pliiiz, tylko darujmy sobie te wysoce MERYTORYCZNE "argumenty" typu "a inne psy to też mają źle" albo "zajmijcie się psami na łańcuchach" .:shake:
  23. [QUOTE] "Czy ja gdzieś pisałam ,że pieskom jest dobrze w sklepie?" [/QUOTE] No cóz, lecialo to tak mniej wiecej: no nieee, ja wiem że w sumie w tym sklepie to MOŻE i nie jest im najfajniej, ale inne psy mają gorzej - na przyklad takie co chodza na wystawy. No i cóz będzie z tymi biednymi pieseczkami ze sklepu jak się sklep wycofa ze sprzedaży??? Na pytanie - czy to oznacza że w imię dobrostanu tych konkretnych pieskow nalezy jak najbardziej napędzać koniunkture właścicielom sklepu / handlarzom psów / rozmnażaczom (ustaliliśmy, że z dobrej, dbającej o dobro psow hodowli te szczenieta nie mogą pochodzić) - brak odpowiedzi. Na pytanie - czy rozumiesz co się dzieje z psychiką tych szczeniąt - brak odpowiedzi, albo raczej strategia "łapaj złodzieja" - a bo psy policyjne to źle mają na świecie, a bo niektore psy to na wystawach ludzie pokazują, a bo... a bo... slowem, MaBo. :evil_lol: :evil_lol: :roll: A, nie, jeszcze zostaliśmy oświeceni - pani MABo obserwuje psy znajomych oraz swoje i się zna na psiej psychice. :cool1: Cosik kiepsko chyba z tymi obserwacjami skoro najwyraźniej sądzi że sam fakt przebywania w takich warunkach dla zwierzaków w tym wieku jest, w sumie, taki całkiem znośny. :p P.S. Oprocz szukania miłujących pieski posłów można - i prawo tego NIE ZABRANIA wszak - uświadamiac potencjalnych kupujących. Klienci głosują nogami :lol: ... poniekąd. W Kanadzie bardzo popularnym sposobem jest - a owszem! - pikietowanie tego rodzaju sklepów i rozdawanie ich kilentom ulotek z prostymi, jasnymi objaśnieniami - czemu nie należy kupować psa w sklepie, co się dzieje z psychiką szczeniąt w ten sposób traktowanych i tak dalej. Dla osób uczulonych na "ekooszołomów" wyjaśnienie - akurat w rozdawanie takich ulotek angażują się calkiem normalni, cięzko pracujący ludzie od zwierzątek. Na przykład była cała akcja organizowana przez czlonkow miejscowej grupy Search and Rescue. :evil_lol: No, chyba że tacy ludzie też podpadają pod "histeryków" czy tam cuś. Albo też się kwalifikują do dręczycieli piesków, co niewątpliwie zaraz nam wyjmie pani MaBo. W końcu jak tak można psu kazać biegać i szukać zaginionego... Biedne zwierzątko. Lepiej niewątpliwie byłoby mu w sklepie, gdzie może udałoby się go sprzedać jakimś miłym i znającym psią psychikę od podszewki ludziom co przyszli kupić ketchup i chusteczki do centrum handlowego. :eviltong:
  24. [QUOTE] "moze byc przeciez tak, ze podbiegniecie do psa [odbiegniecie od wlasciciela] jest bezpieczniejsze. Nikt nie bedzie krzyczal, bil itd. " [/QUOTE] Cóz, kręcimy się w zaklętym kręgu ... know how. :evil_lol: Udowodnienie że się nie jest wielbładem jest raczej niemożliwe, podobnie jak wyjaśnienie iż nie zawsze awersja oznacza krzyczenie i bicie. Ba, czasem nie do wytlumaczenia jest fakt iż psy - na przyklad - bardzo źle znoszą psychiczną przemoc ktorej wiele osób uważających się za dobre i ciepłe zdecydowanie nadużywa (ale za to "nie biję, nie krzyczę"). Caly problem w tym, że nikt nie rodzi się z umiejętnością szkolenia - i wybór metody (o ile coś takiego w ogóle istnieje :cool3: ) nie ma wiele do rzeczy. Know how, to nas może uratować, li i jedynie.
  25. Puli, na ucho - dzieci nie odrabiaja lekcji bo - na przykład - komputer i siedzenie w Necie jest fajniejsze. Niekoniecznie nauczyciel do bani. Po prostu inne rzeczy SĄ zabawniejsze od nauki. Z psami ekhm bywa - podobnie... A kiedy mamy do czynienia z zachowaniem ktore psa nagradza - to mamy zagwozdkę. Dlatego z luboscią czytam na Dogo teksty typu - "macham mu przed nosem kiełbaską a on i tak leci do innych psów". Niestety na ogół maly element przymusu jest calkiem niezłym sposobem na przelamanie impasu. Ludziom merda się kolejność zdarzeń. 1. Mowię psu co ma robić 2. Wymagam respektowania tego, co mówię 3. Nagradzam jeśli respektuje; wdrażam go też w system ktory pokazuje mu że w razie kiedy nie respektuje, spotyka go cosik nieprzyjemnego. A nie - jedynie proponuję żeby wykonał bo przecież mam nagrodę... :evil_lol: To prędzej czy później niestety okazuje się nieskuteczne. Psy zawsze wybierają to, co im się bardziej opłaca. Czasem "brak nagordy" nie jest na tyle dla nich ważny, żeby odciągnął je od wykonywania jakiejś rajcującej czynności. Kumulacja się najlepiej sprawdza: zrobisz co ci mówię - będzie fajnie, nie zrobisz - będzie niefajnie.
×
×
  • Create New...