-
Posts
3222 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
2
Everything posted by Berek
-
No właśnie; o czym my mowimy.... ;) O tych setkach psów co to "był, panie, na szkolenu, ale dalej nieusluchany taki...". Jestem jak najbardziej za WYSOKIMI karami gdy pies nabroi. :evil_lol: A nie tylko ciumkaniem typu "piesek zrobił kuku, to na szkolenie z nim". Przy czym oczywiście jest kwestia "jakości" tego brojenia. Czym innym jest poturbowanie kogoś a czym innym np. zniszczenie rzeczy (typu - pobrudzenie komuś płaszcza itd). Rzecz w tym że u nas na razie owo pobrudzenie płaszcza to w ogóle nie problem dla właściciela psa - a niby czemu? W końcu to NASZ pies zniszczył CUDZĄ rzecz. :angryy: P.S. Rzeczą z lekka alarmującą jest gdy czytam że ma się nad psem fizyczną kontrolę mając go na smyczy - O.K., rozumiem że sznurek zwierzaka trzyma - ale juz psychicznej, mentalnej - nie. Bo to znaczy że pies jest taaak okropnie niepodporządkowany, że jej... :lol:
-
[EMAIL="M@d"]M@d[/EMAIL], osobiście nie jestem legalistką i zarazem jestem nią - tzn. nie znoszę propozycji przepisow mających wszystkim skuć kajdankami ręce bo ktoś może być zlodziejem. Ale jednak odpowiedzialnymi za nasze czyny powinnismy być. ;) Natomiast to, co się dzieje teraz w Polsce, jest skandaliczne - bo nikt de facto nie ponosi odpowiezialności za szkody przez psy wyrządzone. Lasy zapelnią się psami bo ci, ktorych psy kogoś pogryzły / zniszczyły cudzą rzecz będą płacić grzywny? No to wobec tego trudno - w okresie przejściowym "gdzie drwa rąbią, wiory lecą" - osobiście jednak uważam że raczej większośc po prostu: - naprawi wreszcie dziurawe ploty - bo przez dziury wypadają slodkie pieski z zębami na wierzchu i szarpia przechodniów i ich psy - skoro nie umie nad psem zapanować, sprawi mu przynajmniej porzadny kaganiec :lol: Jak na razie obserwuję raczej sytuacje takie, że pies ktory pogryzł powaznie czy zabił innego psa albo poranił czlowieka dalej, jak i przedtem, biega sobie luzem oczywiście bez kagańca bo to sprawiłoby mu dyskomfort - a wlasciciel się śmieje i pokazuje środkowy palec - o,tyle mi zrobicie... :shake: Pewnego dnia malego pieska z mojego klubu sportowego powaznie pogonil i pogryzł owczarek niemiecki. Zwierzątko w ucieczce wpadlo do kanalu i to uratowalo mu życie. W każdym razie na miejscu przypadkiem znalazla się SM, wlascicielkę ONka zatrzymano, tlumaczyła się że owczarek "dotąd nigdy nie atakował psów, tylko koty zagryzał" :roll:. Wlascicielka ONa agresora mimo gęstych wyjaśnień że biedna, bezrobotna i w ogole niezaradna życiowo splacała koszty leczenia pogryzionego psiaka w ratach. Dwie ciekawe kwestie - pies dalej spaceruje w okolicy, ale na smyczy i w kagańcu... :lol: Jak dostaniesz w d....*, to jednak coś robisz w tym kierunku zeby drugi raz nie dostać. Druga sprawa - po tej aferze okazalo się że owczarek ów przedtem już kilka psów poturbował i to powaznie. Tyle, ze nikt nie egzekwował na paniusi zwrotu kosztów, nie miała nieprzyjemności itd. Więc paniusia czula się dobrze - w stylu "nic mi nie grozi a Brutusek będzie miał ubaw". :angryy:
-
Joann mnie wyręczyła. BTW nie bylo moim celem pokazywanie na konkretne osoby itd - raczej na zwrocenie uwagi na zjawisko... nieprecyzyjnego operowania slowami. Nieprecyzyjnego czy nieprawidlowego nazywania zjawisk. :lol: To także przeklada się na ogolne pojmowanie norm w spoleczeństwie. Na przyklad tak, jak dla mnie niedopuszczalne jest aby obce dziecię skakało po moim psie i zaczepialo go - tak niedopuszczalna jest sytuacja odwrotna. Ale duża część rodziców z rozzuleniem patrzy na swoje pociechy zatruwajace życie otoczeniu (i sprobujcie zwrocić uwagę czy rodzicom, czy samym dzieciom... ;) ) no i - niestety - duzy procent włascicieli uważa że nie ma problemu jesli pies po kimś poskacze czy go obszczeka - bo "przecież nie ugryzie" itd. :angryy: Ostatnio niemal zlapała mnie za lydkę wilczkowata suka puszczona luzem przy ścieżce rowerowej. Byl to szczekuś slabowitego charakteru, wystarczylo się zatrzymac i na nią popatrzeć aby odbiegla. Tyle, ze po tym incydencie pan nieraczył jej przytrzymac - i kiedy ruszylam, probowala mnie zaatakowac znowu. :roll: I tu typowe przesunięcie granicy normy - pan uważa że nawet mając psa z takimi tendencjami (pogoń i oszczekiwanie poruszających się obiektów) można siedzieć z nim puszczonym luzem tuż przy rowerowej ścieżce i ani nie probować robić coś z samym problemem (a da się, zapewniam, i to stosunkowo malym nakladem sil i środków ;) ) ani nawet nie zastosować mechanicznego zabezpieczenia (smycz) - skoro nie umie się zapanowac nad zwierzęciem mentalnie. To kwestia wyrobionego przekonania (głebokiego) że pies "tak ma" że goni rowery i w sumie żaden problem nie istnieje. Podobnnie jak część rodzicow uważa że ich pociechy mają świete prawo łamać mlode drzewka czy rycząc i turlając się godzinami przeszkadzać innym np. w kościele czy na imprezie - ostatnio też to przerabiam ze zwiększoną instensywnością i naprawdę zaczynam miec dość dzieci.... :shake: No i znów - ogromnie trudno tę "normę" określić. Oczywiście istniej coś takiego jak zdrowy rozsądek, ale gdy w grę wchodzą emocje - jak również gdy za tym czy innym rozwiązaniem zzaczyna się glosować w sposób d...* kratyczny - to ow zdrowy rozsądek mało się przydaje. Prosty przykład - pies w przydomowym ogródku. W Polsce- siedzi na ogół dzień cąły boży i caly czas drze gębę. Naprawdę można oszaleć. No ale wszak "pies jest od tego żeby szczekal", nie? W miarę jak cywilizacja nas otacza - pojawiają się głosy żeby pies w ogrodku przydomowym nie szczekal w ogóle. I w skrajnych przypadkach w dzielnicy czy osiedlu na Zachodzie mamy - zakaz posiadania zwierząt, w przypadkach drastycznych mamy debarkowanie, w mniej drastycznych zaś - antyszczekaczki. A przecież jasne jest że pies jest istotą wydającą określone dźwięki i to że od czasu do czasu to wykona jest czymś naturalnym. Tyle, ze większość ludzi miota się miedzy skrajnościami. Albo pies zatruwa sąsiadom życie do cna (u nas tak jest najczęściej), albo - gdy górę bierze "cywilizacja plastiku" - pies nie ma prawa wydać dźwięku w ogole.
-
Rinus, pies zdecydowanie powinien oberwać (w sposób adekwatny do sposob odbierania przez niego bodźcow ze środowiska) za coś takiego. Jesli zwierz pozwala sobie na takie numery, to awersja powinna być na tyle silna zeby zwierzak a) odpuscił b) zrobilo mu sięzdecydowanie nieprzyjemnie. Ale jak tylko własciciel zobaczy, że pies naprawde daje spokoj - podejmuje dezycję - ojej, sorrryyyy... daję siana, nie patrzę na tamtego psa, zostawiam sprawę! powinien bardzo wyraźnie labkowi dać do zrozumienia że jest teraz super! Slowem - "nienawidzę grzechu, kocham grzeszników". :lol: BTW czołowy polski spec od szkolenia pozytywnego puszcza w necie filmy zatytulowane "praca z psami agresywnymi" i czlowiek się kula ze śmiechu jak widzi te "agresywne" psy. :evil_lol: Jakoś nie udało mi się zobaczyć pracy 100% pozytywnej z psami naprawdę agresywnymi jak na razie. Za to opisy takowej mnożą się w tysiące... w internecie. :lol: :lol: :evil_lol:
-
Taa, taaaa..., wiemy, wiemy. :evil_lol: Grunt to easy walki oraz haltery jako humanitarne narzedzia vs podłe kolczaty. Oraz klapki na oczach u przewodnika - to tak dla kompletu. :evil_lol:
-
Zgloszenia na obedience rozgrywane na imprezie p/n Multi Sport Cup (18 - 19 października w Plocku) nalezy przesyłać na adres [EMAIL="aki@aki.pl"]aki@aki.pl[/EMAIL] Dane jakie należy podać w zgloszeniu: imię i nazwisko, adres zamieszkania (byloby milo jakby był też kontaktowy nr telefonu) i oddzial ZKwP oraz dane psa (nazwa i przydomek, rasa, płeć, nr tatuażu, nr rej, nr pkr). Oczywiście w przypadku pieskow nierodowodowych, miksow itd te ostatnie dane pomijamy. Na zgłoszenia wszystkich psów - tych rasowych, rasopodobnych i wielorasowych - niecierpliwie czekamy. :lol:
-
Na IPO i wszelkie odmiany tego typu szkoleń na pewno nie możecie się udać. Teraz, a najpewniej nigdy. NA PT już chodzicie, więc wszystko w porządku chyba? (P.S. Próbuj mowić suce że ma się uspokoić zanim w pelni przybierze minę "obiadek" - to Wam ulatwi sytuację). :lol:
-
No i znów AKi ALAMO z Koszanowa pokazał się na płycie obedience. Wygrał swoją klasę - na zawodach w Warszawie (19.07.2008) :lol:.
-
Hm, ludziska tyż, niczym czworonogi, reagują niekiedy nieadekwatnie do sytuacji. :-( To a propos glupich odzywek na priv. Co nie zmienia kwestii że suki ktora miala złe doświadczenia i nie wiadomo jakie traumy i ewidentnie demonstruje ostrośc pozorną nie ma co "wysyłać na testy" i "uczyć puszczania" w charakterze mniejszego zła tylko.... konsekwentnie zabraniac jej atakowania. Niewazne, jak interpretujemy jej działania, jej NIE WOLNO samej decydowac kto się nadaje do atakowania, kto zagraża ukochanej paniuni itd. :cool3: Pies ktory okazuje tego typu zachowania powinien mieć wbite do glowy że wszelkie próby skakania, rzucania się, oszczekiwania a nawet ostrzegawczego warczenia są nieakceptowalne.
-
Marmasza, przeczytaj, proszę, artykuł Zosi Mrzewińskiej "Zęby bodyguarda" na Onecie a potem poczytaj komentarze, zwlaszcza zaś komentarze weterynarzy (zakładam że akurat naprawde pisał to-to weterynarz a nie dwunastolatek z rozszczepem osobowości). Porozmawiaj z przecięnym wetem o szkoleniu / wychowywaniu / behawiorze... ... a potem nie pisz, prosze, że weterynarz - którykolwiek - nadaje się do oceny charakteru psa. Być moze coś w rodzaju egzaminu Canine Good Citizen byłoby bardziej miarodajne, pod warunkiem, że nie Wielmożni Działacze ZK by to przeprowadzali bo się okaże że ktoś "od nas" będzie egzamin zaliczał mimo posiadania skrajnie asocjalnych zwierząt, a ktoś spoza kółka będzie stawał na uszach a pies mimo podania wszystkim obecnym kawy ze śmietanką nie da rady zaliczyć bo... kogoś wszak trzeba będzie oblać. Wystarczy obejrzeć egzaminy PT albo co gorsza IPO w tzw. terenie żeby wszystko było jasne. :evil_lol:
-
Wiecie co - ale już na marginesie - JAK u licha wytłumaczyć ludziskom że nie ma czegoś takiego jak "mniej szkodliwe gryzienie"? Kiedy czytam jak to byłoby fajnie żeby pies nauczył się łapać za rękę zamiast rzucać do gardła to mnie ciary przechodza. 1. Przeraża nieznajomość psiej psychiki 2. Przeraża fakt że dalej własciciele brną w takie rozważania "ilu aniołów mieści się na czubku szpilki" 3. Przeraża myśl że do ludzi nie dociera że praca z psem nie polega na przeniesieniu jego ataków z tej na inną częśc ciała :evil_lol: ino na tym żeby zapanować nad psem na tyle, żeby tych ataków w ogóle nie było. :roll: 4. Przeraża uparte odmawianie zrozumienia na czym praca w sporcie obronnym polega (nie mówiac o obronie cywilnej). I na koniec - wiem że jest w Polsce nieco szkoleniowcow ktorzy absolutne niepodporzadkowane, często z ostrością pozorną psy wysłają na IPO "żeby tę agresję ukierunkować" itd. I uważam że dobrze byłoby gdyby potem po pogryzieniach jakie pies spowodował szkoleniowiec ktory zapewniał jak to będzie fajnie po tym IPO bo "pies nauczy się puszczać" zamiast powiedzieć włąścicielowi że trza się za bydlątko brać w prysiudach i pokazać mu czarno na bialym że ono nie jest od podejmowania decyzji NIGDY i NIGDZIE - ponosił konsekwencje prawne. :angryy:
-
Bonsai, to Ty kompletnie nie rozumiesz. Nie trenera od obrony Wam trzeba, tylko indywidualnych lekcji z dobrym treserem ktory pomoże prowadzić niespecjalnie łatwego psa. Usiłuję Ci wyjaśnić że zajęcia z obrony ZNACZĄCO pogłebią Wasz problem. :shake: P.S. Próbowalaś zapoznać się z ofertą Chopo? Chodzi mi o kagańce fizjologiczne... :lol: P.S.2 Skąd jesteś - bo w paru miastach w kraju mogę Ci kogoś rozsądnego polecić... niestety tylko w kilku.
-
Soti, więc zajmijcie się obedience. Jeśli uda się Wam zrobić to na takim poziomie to... ho-ho...! No i czas szybko zleci... :lol: [URL]http://pl.youtube.com/watch?v=751lzt7FSd0[/URL] [URL]http://pl.youtube.com/watch?v=WyQTPQnHIrU[/URL] [URL]http://pl.youtube.com/watch?v=RNbhbLo55nk[/URL]
-
Bonsai, dam Ci przykład z innej dziedziny. Aby nauczyć psa dobrze aportowac, najpierw bardzo długi interesujesz go zabawkami, poruszającymi się przedmiotami. Zachęcasz do pogoni, łapania, chwytania. Nauka przynoszenia aportu i siadania z nim przed przewodnikiem jest dopiero po wzbudzeniu w psie pasji aportowania. No, chyba że robi to dyletant (i stąd tyle na dogo pytań w stylu "mój pies nie aportuje co robić" albo "mój pies pluje aportem, jak postepować" ;) ). Zanim wprowadzisz nakazy i ograniczenia, masz dość dlugi okres rozkręcania, pobudzania. Identycznie jest z obroną. Co de facto najpierw z psem robisz? Najpierw pobudzasz w nim instynkt - niestety, nie tylko popęd łupu (bo to by było do przyjęcia), tylko popęd walki (o ile pies go ma) albo - co najgorsze - tzw. avoidance, rodzaj agresji wymuszonej, ze strachu. Jak zwał, tak zwał - najpierw psa rozdrażniasz żeby w ogóle zaczął się interesowac pozorantem i całą tą zabawą. Dopiero potem wprowadzasz ograniczenia. Jeśli na dodatek pies jest niepodporządkowany i niezbyt karny, to potem już nie jesteś w stanie wyegzekwować "puść" zwłaszcza w sytuacji pobudzenia. :shake: Pies ktory byłby karcony od malego i konsekwentnie za proby podjęcia aportu nie aportowałby, nawet gdyby miał silny popęd łupowy. Analogicznie jest z pomysłami na okazywanie agresji. Toteż pies ktory ma pomysły na ataki (nawet niezbyt "silne" czy "wyraźne" ) na ludzi powinien być bezwzględnie i nawet nieprzyjemnie hamowany. A nie rozdrażniany "a w perspektywie bedziemy mieć naukę puszczania". Szkolenie IPO niezbyt pomoże podporządkować sobie psa o ile ta sztuka nie udała się na PT. W IPO psy działają bowiem na znacznie wyższym pobudzeniu, a więc potrzebujesz silniejszych bodźców do kotrolowania zwierzęcia. :shake:
-
Kati. Pies się nie nauczy wracać o ile nie będzie w tej chwili non-stop na linie przez co najmniej parę tygodni. :angryy: Ile razy pozwalasz suce na takie pogonie (za innymi psami, zgroza) to pokazujesz jej schemat - "moja pani tak świetnie wytresowała mnie, że kiedy zawoła, przychodzę lub nie" - slowem, używasz komendy na powrót ktorą za każdym raze upalasz. nie masz żadnych argumentów żeby sukę sklonić do bezwzględnego powrotu - bo piszczalki i smakolyki sa dla niej mniej nagradzające niż możliwość zapolowania na pieska. :shake: Jak dlugo będziesz ćwiczyć to bezskutecznie zachowanie? Lina i do roboty. Pies musi wiedzieć że masz nad nim władzę poza odwoływaniem się do jego dobrej woli (jak widac to olewa). Już nie wspomnę o tym że spuszczanie psa ktory stanowi takie zagrożenie to - delikatnie ujmując - nieodpowiedzialność. :shake:
-
Zosia - przebój sezonu! No tak, te konserwanty... :cool3: :lol: A reasumując - psy to wspaniałe stworzenia i nie zjadają nas mimo że się o to bardzo staramy. Do tego aby zaistniało zagrożenie potrzebny jest szczególny zbieg kilku okoliczności: naszego charakteru (lub ideologii ktorą wyznajemy - przypominam opowieść Zofii o bokserce ktorą własciciele woleli uspić, niz szarpnąć, bo nie wolno używac przemocy :cool3: ), granicy naszej tolerancji (czasem nam rozne rzeczy nie przeszkadzają a nawet podświadomie je lubimy), stopnia spostrzegawczości i naszych umiejętności w dziedzinie obserwacji otoczenia oraz czegoś w rodzaju intuicji - plus jeszcze potrzebny jest pies o nieco ponad przeciętną większej chęci urządzania życia w rodzinie. :eviltong: I dlatego MIMO tego co wyprawiają psiarze dochodzi do - tak naprawdę - stosunkowo malej ilości pogryzień. BTW mogę zapewnić na 100% że skala jest nieco większa, niż się sądzi - tylko że w wielu przypadkach psiarze się nie chwalą tym, co się dzieje. P.S.1 Mój Uśmiech Dnia na ten temat: pan od bulteriera, samca, i jego opowieść o porankach. Otóz bull nie lubił jak się go budziło. Oj, nie lubił... A jako że domownicy pracowali, chcieli go JEDNAK wyprowadzać rano na spacer. :cool3: Żeby osoba ktora prosi psa o wstanie nie ponosila (poważnych) konsekwencji, powstał specjalny rytuał - pan domu wykradal się pod drzwi i dzwonił, udając, że przyszli goście. Pies budził się i pędził obszczekać wejście, w tym czasie domownicy byli ukryci w innych pomieszczeniach i nie było na kim wyładowac złości z powodu przerwania różowych snów. :evil_lol: P.S.2 Wladczyni Ty się nie denerwuj i nie szukaj zaczajonych agentów - jesteście rozpoznawalni (i nota bene tak sympatyczni w tym wszystkim że nie sposób się do Was nie uśmiechać - jak zobaczysz kogoś wyszczerzonego w szerokim uśmiechu to zapewne bedę ja). :lol:
-
No nie, wszelkie ekstrema są szkodliwe... :lol: Ja z kolei znam takie oto przypadki agresji - bull samiec siedzi w kuchni, wybuch agresji gdy ktoś probuje wejśc do pomieszczenia (poważnej agresji, poprzedzonej owszem burkotami - ludzie nauczyli się że jak burkocze, wycofują się i jest git) - nota bene byli to znani hodowcy tej rasy, upiorne dosyć... Rottek - poważne pogryzienia (pogotowie) dziecka właścicieli, nastolatka, ojciec kazał chłopcu wytrzeć psu pysk ręczniczkiem. Rodzina sygnalizowała ojcu że pies robi się dla nich niemiły, facet to wyśmiewał, mięczaki jesteście, własnego psa się boicie? Miks - powazne pogryzienia poprzedzone wcześniejszymi uderzeniami zębami, powarkiwaniem - za fakt przejścia przez przedpokój. I tak dalej, i tak dalej. Nie wspomne o psach ktore na spacerze startujądo innego psa, za przytrzymanie na smyczy odwijaja się i wbijają mocno zęby w pana - to w pewien sposób eeee.... norma... w pewnych rodzinach. "On nie jest agresywny, tylko nie lubi jak się mu przeszkadza". :evil_lol: Ale i spanielki pilnujące kości (to akurat geny i psychoza), yorki wbijajace się ludziom w nogę kiedy ktoś zrobił za gwałtowny ruch, itd. itp. Toteż uważam że naprawdę - skoro ludziska nie radzą sobie z w/w yorkami i spanielkami, jakże sobie poradzą z rott albo AST?
-
Ja dokladnie wiem że Ty tak rozumujesz i dlatego w sumie troszku cięzko się nam rozmawia. Psy gryzą właścicieli niekoniecznie gdy są bite cięzkim drągiem, głodzone i dręczone. Wtedy zdarzaja się pogryzienia o ile pies taki już jest na 100% pewien że walczy o zycie - ale jeśli był łamany od dzieciństwa raczej właśnie NIE wykona desperackiego ataku na dręczyciela. Bo to się mieści w pewien sposób poza jego "zasobem pojęć". Dlatego tak dużo jest psów skatowanych na śmierć ktore do końca - mówiąc brutalnie - lizały ręce kata. :-( Moje żartobliwe przypuszczenia były pewnie bliższe prawdy niż Ci się wydaje. ;) P.S. "Problem w tym, że nie ma możliwości sprawdzenia empirycznie, czy ten sam osobnik w innych rękach zachowywałby się inaczej. " Znam kilka przykladów psow uznanych za nader niebezpieczne ktore dokonały spektakularnych pogryzień które po przejściu w inne warunki nigdy nie wykazały się takimi akcjami - mowiac szczerze najpierw uczyły się że czlowieka nie jest dobrze gryźć. Potem było z gorki. A propos jeden taki przykład obserwowałam w kolejnych etapach od A do Z. Pouczające i interesujące. Mocno daje w kość i burzy miłą wizję świata w ktorym kiedy uśmiechniemy się do lustra, ono uśmiecha się do nas i jest to pewnik. W sumie, jak oceniam, jednak korzystne doświadczenie..
-
Nie rozumiem, co masz na myśli, mowiąc "usprawiedliwienie". Pewien typ psa mógłby się tak zachować wobec pewnego typu wlasciciela. Niekoniecznie cierpiąc na guz mózgu, ponadnormatywną agresywność, niesocjalność i tak dalej. Ten sam pies w innych rękach nigdy w życiu nie zademonstrowałby jednej setnej zachowań jakie rozwinął "u babci". Powtarzam: co to znaczy "usprawiedliwiać" w tym przypadku? :cool3: P.S.1 " " W większości przypadkow pogryzień są jasne sygnały. Co więcej, sytuacja narasta całymi miesiącami. Jeno ludzie uparcie nie chcą wiedzieć do czego to zmierza i co się dzieje. NIe zauważają, bo nie chcą lub nie potrafią - stop. Na ogół czują przez skorę że cosik jest nie tak ale to, co uważają za wiedzę, wykształcenie, cokolwiek (co im powiada że pies nie może rzucić się na własciciela - chyba że "właściciel go bije" i w ogóle jest dla psa niedobry a tak przecież w naszym przypadku nie jest) stawia im wysoką barierę w zrozumieniu że jest już źle. Standardowe wypowiedzi właścicieli: - on tylko warczy ale nigdy by mnie nie ugryzł - on nie jest agresywny tylko nerwowy (nadpobudliwy, po przejściach, niepotrzebne skreślić) - on tak tylko patrzy - on się denerwuje i trzeba to uszanować bo ma prawo do zlego humoru Ludzka zasada wzajemności - jestem miły, kocham, opiekuję się - przecież mnie nie ugryzie! Psia zasada wzajemności - spadaj z tego fotela bo urąbię. Wiem że sobie mogę na to pozwolić. P.S. 2. Niechże sobie każdy co chce, robi (to do Władczyni), zwłaszcza jak naprawdę jest odpowiedzialny (a tak jest w tym przypadku i doskonale to widzę na Polach, naprawdę, doceniam i w pewnym sensie podziwiam) - jeno męczące jest jak się slucha jaka ta Su jest do innych psów i stopniowo traci się cierpliwość (mea culpa) wobec dawanych dobrych i plynących z serca rad na wychowanie innych zwierzaków. Tylko tyle.
-
NIech zgadnę: była dobra dla zwierzątek? Mowiła że kochany Brutusek jest taki całuśny? :lol: I że wszystko rozumie co się do niego mówi a ten wstrętny pies z parteru ma jakieś takie złe oczy i dlatego go Brutus nie lubi.... :cool3: Uderz w stół, nożyce się odezwą... Sytuacja była od początku do końca taaak podręcznikowa, że normalnie strach. Z paroma takimi miałam do czynienia. To aż szokujące że ludzie wygłaszajacałe frazy na pewne tematy - niezależnie od siebie, tj. większośc ludzi ktorym się przydarza...., albo ktorzy są w otoczeniu takiego psa i jego rodziny zachowują się jak figury na szachownicy - idą poruszone bezwładem własnego ruchu, że tak powiem. Zazwyczaj wcześniej czy później się pojawiają pomysły na guza mozgu albo zaburzenia hormonalne, ple, ple, ple... Ci ktorzy je wygłaszają to właśnie świetny przyklad osób jakie niespecjalnie nadają się do posiadania psów o specyficznym charakterze. Bo do końca wierzą w świat pana Walta D. BTW staram się nie wymieniać imion ani nicków. Po co? To tylko przyklad, jeden z wielu jakie można podac - akurat świeżutki jak buleczka z piekarni.
-
... zanim TOZ przyjedzie, Wy już dawno będziecie paść się parówkami... :lol:
-
Bolesna prawda jest taka, że musimy wiedzieć kiedy być dla naszych pieskow miłymi, a kiedy - bardzo, ale to barrrdzo niemiłymi. ;) Dla niektórych psow mozna być tylko leciutko przykrym - zmarszczyć brwi na przyklad - a już pies mowi - O.K., nie podoba ci się, sorki... Oczywiście jest to typ psiaka uległego, podporzadkowanego - ktory i tak niekiedy probuje róznych akcji (na ogół zgodnie ze swą naturą wszak). Dla innych psow stopień bycia niemilym.... wzrasta. Dam dwa forumowe przyklady. Bywa tu z nami mloda niewiasta z uroczym jrt ktorego problemem jest - nawet wedlug jej słów - agresja do psow. Z moich własnych obserwacyj wynika że pani musialaby być tylko odrobinke... nieco... przykra w konkretnych momentach żeby piesek w ogole przestal myśleć o startach do psów. Po paru probach forumowych rozmow z nią trzeba bylo dać sobie siana - albowiem pani sama stwierdziła że woli aby problem trwal byleby tylko ona mogla pozostać w zgodzie ze swoja filozofią (bez przemocy). ;) Fajnie, tylko z merytoryką to niewiele ma wspólnego -a jednocześnie obrazuje dobrze co my wyprawiamy z naszymi psami, niekoniecznie rottweilerami... :evil_lol: Drugim przykladem jest nasza jo_ann z przygarniętym Forestem. Chyba ją tu zaproszę żeby nam może powiedziala kilka słów jak się osiąga stan w ktorym pies nie rzuca sie z pianą na gębie na psy. Jeśli jesteśmy taką osobowością że nie musimy niczego osiągać siłą, to super (choć wtedy na ogół w grę wchodzi przemoc psychiczna, vide pani Emilka Prytz). Jeśli mamy psa ktory już zdążył rozwinąć w sobie zachowania wściekłego bydlątka a my usilujemy ratować sytuację, pomocne będzie pobudzenie w sobie własnych zasobów energii Dzikiego Czlowieka. :evil_lol: BTW chyba wolę róznorodnośc populacji z opcją że psy o mocnych popędach i dominujące trafią do mocnych ludzi (ktorzy jak najbardziej potrafia zastosować przemoc) a jeśli trafią do słabych i coś się przydarzy, to konsekwencje prawne i cywilne nastąpią i będą bardzo bolesne dla takiej osoby ktora znacznie przeceniła własne "ego"... ... niż hodowlę samych psow - owiec. Bo kończy się tak że Amerykanie i Kanadyjczycy muszą ściągać psy do roboty z Holandii a czasem z Czech. To się nazywa wylanei dziecka z kapielą.
-
Uważam że są rasy bardziej i mniej agresywne. NIekiedy taka agresja to "coś" wartościowego (np. popęd walki u psa sportowego lub szkolonego do obrony cywilnej itd). Niemniej popędy psa to my, ludzie, musimy miec pod kontrolą. Jeśli Twój pies rwie się do psow tocząc z pyska pianę, atakuje je, nie bacząc na proby Twoich zakazow (co wiecej, jak się już nieźle rozwinie to Twój zakaz powoduje że pies przywala Tobie - na zasadzie stul pańcio dziubek i nie przeszkadzaj ważniejszemu od ciebie, nie widzisz jak się dobrze bawię? :evil_lol: ) - to oznacza że gdzieś bardzo wcześnie popelniłeś powazne błędy we wzajemnych relacjach - ale tu haczyk. Może być, że to była tylko kwestia techniki albo nastawienia właściciela - ale też często bywa że po prostu TA osoba z TYM psem sobie nie radzi, nie podoła mentalnie. Często takie pary egzystują na zasadzie ustępowania psu i przewidywania co może spowodowac że wpadnie w zly humor. I często takie właśnie "ugłaskiwane" psy dokonują pogryzień rodziny. Bo, na przyklad, piesek rozszerzył zakres wymagań a rodzina tego nie zauważyła wiec kogoś skarcił - albo czlowiek się zapomniał i nie zareagowal na sygnaly psa p.t. "zejdź z drogi maly czlowieczku " odpowiednio szybko. :cool3: A niechże se ludzie kupują psy o wysokim stopniu wrodzonej agresji, O.K. Tylko że ma być tak że taki pies jest zabezpieczony oraz... reaguje na pierwszy rozkaz człowieka. Bowiem każde zabezpieczenie może zawieść... Więc pies ma być też pod pelną kontrolą mentalną, a nie tylko owiazany drutem i zakagańcowany (a to często alibi slabych psychicznie ludzi z agresorami - mam psa w kagańcu wiec on moze sobie robić co chce). I kolo się zamyka. Bo takich psów z takimi ludźmi jest stosunkowo malo. :shake:
-
Do testów przygotowują wszyscy, jak leci. Pewny siebie, zdrowy psychicznie pies ktory nie mial do czynienia z pozorantem nie będzie łapał rękawa, bo niby czemu? :crazyeye: Podobnie przywiązanie pieska i drażnienie go pokaże raczej psiaka niepewnego siebie, i atakującego ze strachu - i to zachowanie jest premiowane. Wiele lat temu był taki eksperyment z bardzo dobrą i pewną siebie ON-ką z linii użytkowych - włascicielka, trenerka i hodowczyni chciala udowodnić że testy te nie mowią wiele o charakterze psa, a już na pewno nie premiuja psow dobrych. I że bez przygotowania normalny, zrownoważony pies nie zademonstruje takich zachowań jakie są pożądane. Suka nie zdała oczywiscie (bo na widok pozoranta wgapiala się w niego z uśmiechem na pysku - "o, jakiś idiota czymś wymachuje!") a świadkowie tego wydarzenia, sędzia i pozorant jak jeden mąż mówili do wlascicielki - no pani Magdo czemu pani suki nie przygotowala do testów, przecież by zdala... W ofercie niemal wszystkich szkółek dla psów stoi jak byk "przygotowanie do testow psychiki". :lol: Marmasza, piszesz: - to nie były potwory; to dominująca z natury rasa do ktorej zabierają się przeciętni ludzieńkowie z ulicy. Ktorzy mieliby klopot z wychowaniem beagla czy nie daj Boże sznaucera miniatury. Efekt jest taki, jak w badaniach. Poczytaj forum molosy chociażby - tylko nieliczni hodowcy dośc jasno tam oceniają co jest normą, a co jest patologią. Większośc piszących tam kompletnie bez świadomosci tego, CO właśnie komunikuje, wypisuje takie oto androny: "Moj tosa jest idealnie grzeczny, no, chyba że zobaczy na spacerze psa, wtedy nie da się go powstrzymac, no ale to normalne bo ta rasa tak ma". :angryy: :mad:
-
Tu też: [URL]http://psisport.com/index.php?option=com_content&task=view&id=169&Itemid=1[/URL]