-
Posts
3222 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
2
Everything posted by Berek
-
[QUOTE] "Jakoś jak ktoś szarpie psem na kolcach to nikt nawet nie piśnie, albo jak wpieprzy psu smyczą. Ale podniesienie za skórę to zbrodnia:roll: " [/QUOTE] He he he - odwróćmy to... Szarpniecie kolczatką - beee, ale potrząśnięcie za skórę nie ma nic wspólnego z awersją... prawda...? ;) :evil_lol: Widze że muszę zrewidować przekonania o pozytywnych metodach, hi hi... :lol:
-
[URL]http://pl.youtube.com/watch?v=YMNgYpP8VEc[/URL] Gutek z Azylu pod Psim Aniołem - w roli sportowca. ;)
-
[QUOTE] " nas na forum jest tak: jezeli ktos tak postępuje, to bywa bardzo ostro skrytykowany, ja jeszcze tak nie potrafie, jak inne osoby to potrafiają :razz: u[B] nas większosc zalują, ze kupili bez papierow i drugiego psa kupują z papierami :roll: i jak on nie choruje, to dziękują Bogu i mowią: "poki co jest zdrowy, a jak będzie dalej, to nie wiadomo, bo nie wiemy genow itp[/B]. ..." [/QUOTE] Twoja naiwnośc jest rozbrajająca. Rozumiem wybór kupienia psa z rodowodem ze względow etycznych - a tak, jak najbardziej. Ale coś takiego napisac to już nawet nie jest śmieszne. Jest żenujące. Moze u Was jest inaczej i psy rodowodowe maja monopol na zdrowie, hi hi. W Polsce jakoś tego zjawiska nie udalo mi się zaobserwować. :crazyeye:
-
[QUOTE]"więc ja nadal nie rozumiem o co Berku ci chodzi, ze ty caly czas cos mowisz na rodowodowych... jak juz rodowodowe dla ciebie są zle, to juz otych bez rodowodu lepiej nie mowic :shake: no bo to dopiero jest smieszne mowic, ze bez rodowodu są lepsze, to po prostu nie mozliwe, w glowy nie miesci się[/QUOTE]" A słusznie że się nie mieści bo nigdzie nie twierdzę że psy bez rodowodu są "lepsze" - ale też nie twierdze, że "gorsze". Irytuje mnie po prsotu fakt bezkrytycznego powtarzania - bez sensu - jakie to te bidne "podrabiane" rasowce chore, brzydkie i na pewno je z domu wyrzucą na ulice - gdy statystycznie rzecz biorąc nie widzę jakoś potwierdzenia tych kategorycznych stwierdzeń. :roll: Cały czas walcze o jedno - żeby akcja rasowy = rodowodowy miała SENS. W Polsce na razie nie wróżę jej powodzenia. :evil_lol:
-
Melduję poslusznie że mam parę yorków na lekcjach ktore rodowodu nie posiadają ale wyglądają - kurczę - jak.. yorek. Na ogół, przyznaję, kupowane były w domu u osoby u ktorej przyszly na świat. ;) Mam też paru klientów z yorkami ktore nieco albo mocno się rozeszły ze wzrocem i nie mają rodowodu. :lol: I mam też rodowodowe, ba, z wypasionych hodowli - ktore delikatnie rzecz ujmując... nie powalają... i są deczko dziwne z wyglądu. Bolesne jest z kolei to że procentowo mniej yorków z super-hodowli ma przyzwoitych charakter - i to mnie przeraża. Bo to już świadczy że hodowla gdzieś wędruje do piekla i tyle, skoro tak dalece charakter się nie liczy. Ba, część wielkich hodowców źle znosi psy z normalnymi popędami i temperamentem, preferując zamykajace się w sobie psy-owce. :-( Bo z takimi łatwiej działać na wystawach (a tak!) oraz... są mniej kłopotliwe żyjąc w grupie. O ile przypadkiem nie siedzą w klatce niemal non-stop... ale i w tekim przypadku piesek-owca później zwariuje, więc czysty zysk. :eviltong: Oczywiście to nie reguła - i są też "schutzhundowe" yorasy z zacnym pochodzeniem i wyglądem, są. Ale znaleźć takiego nie jest łatwo. :roll:
-
Napiszą Ci zaraz że powinnaś wziąć psa ze schronu. Biorac udział w rehabilitacji takich psow powiem Ci od razu że wydasz na takowego duuużo więcej niż na rasowego yorka... o ile uda Ci się trafić na porządny miot. Bowiem pieski ze slipping patella sprzedawane u nas w cenie hiper-championów to norma. Pieski z kennelozą też. :roll:
-
Tinka, nie, no O.K. Jak to mówią "każdy orze tam gdzie może". :lol: Zdumialo mnie jeno że tak ostro oceniasz tekst dość merytoryczny nie mając za bardzo doświadczenia. :diabloti:
-
Tinka - to znaczy że pies nie chodzi przy nodze na zewnątrz, przy rozproszeniach? :crazyeye:
-
Joanika - z przyjemnością popatrzę jak Twoje zwierzatko "sportowo" chodzi przy nodze. :lol: Im więcej takich, tym lepiej. :lol: Znam moze ze dwóch trenerów w Polsce ktorzy są w stanie nauczyć mikrusy czegoś więcej niż... nie charczenia na napiętej smyczce albo dreptania w miarę przy nodze przewodnika z ustawicznym zerkaniem na niego - nadepnie? szarpnie niechcący? - to znaczy tak, żeby to wyglądało energicznie i przyjemnie. Bolesna prawda jest taka ze większość minitur jest albo niewychowana, albo zgaszona.... ;):lol: Muszę też powiedzieć że faktycznie większość klientow reaguje zazwyczaj na początku totalnym zaprzeczeniem (często agresywnie nawet) kiedy im mowię jak bardzo są niedelikatni w stosunku do swoich zwierząt... Co ciekawe, ci, ktorzy mają cztery szare po jakimś czasie zaczynaja zauważać różnicę miedzy infantylnym ciumkaniem do pieska (to nie ma wiele wspolnego z delikatnością obchodzenia się z psami) a kontrolowaniem własnego ciała.
-
[QUOTE] "ja wciąż mówię o normalnych myśliwych, a nie pojebach ze strzelbą" [/QUOTE] Zdziwiłabyś się, dziewczyno, zdziwiłabyś się... ile psów myśliwskich obrywa na polowaniach. Oczywiście przypadkiem. :roll: BTW czytam od iluś postow Twoje szlachetne postulaty "odebrac licencje, dożywotnie zakazy posiadania broni" itd - no niestety ale to nie idealizm ale już naiwnośc do kwadratu, caly wątek zaczął się od tego że znikoma częśc przedstawicieli tego środowiska wie - tak naprawdę - co to etyka - za to silna mentalność klanowa, korporacyjna uniemożliwia w razie przypadkow wątpliwych etycznie ukaranie takiego delikwenta, wyciągnięcie konsekwencji. A Ty w kółko te same hasełka, ech... :shake:
-
:crazyeye: Muminka, trochę przesadzasz. Rany Julek, czemu internauci w swym ogóle sa tak strasznie znerwicowani...? Ktoś Cię tu potępiał, oceniał? Ależ nie! Opisujesz sytuację, opisujesz swoje błędy (ewidentne) - ludziska Ci piszą czego trzeba na przyszłość unikać - i tyle... :lol:
-
Muminka, pokazywanie psu buta nie mialo sensu. Pies nie kojarzy CZYNNOŚCI z jej SKUTKAMI, rozumiesz? :roll: Masz problem że coś Ci niszczy - usuwaj to z jego zasięgu. Tyle. A już "ignorowanie przez 10 minut": to najgorsze, co psu moze sięzdarzyć. W stadzie przy wybuchu agresji (czasami bywa) psy niezwykle szybko po takim gulgocie - "jednają się". Tylko my, ludzie, robimy z nimi na odwrót: - najpierw demonstrujemy agresję (dla psa kompletnie nieuzasadnioną, on nie wie o co był ten gniew) - potem zaś ochładzamy stosunki zamiast natychmiast psa odstresowac, pokazać mu "bylo źle, ale już jesteśmy O.K.". Nie rób tego. Po prostu nigdy nie nawiążesz z psem dobrego kontaktu jeśli będziesz probowac coś robić takimi metodami. :-(
-
[QUOTE] "Czy tylko mnie omineło wielkie spotkanie? :placz: rzucam maturę." [/QUOTE] ANI MI SIĘ WAŻ! mam na Was oko...! :evil_lol:
-
Wielkie nieba, tak totalnie nie rozumiesz tego o czym piszę że wyjątkowym nietaktem jest tworzenie - znow - prostego hasełka co ja myślę, i jakie mam poglądy - "poglądy Berka wedlug Gosi_Sary" - nie, dzięęękuję. :eviltong: Marmasza, nadal mam wiarę w ludzi i dokladnie widzę że jak komuś zalezy na zwierzątku oraz na efekcie końcowym, to sięga do zasobow sił o ktorych istnienie sam siebie nie podejrzewał! :lol: P.S. Prawda, jo_ann?
-
SaJo - masz u mnie duży kawał tiramisu domowej roboty ewentualnie piwko pszenne monachijskie, heeeej! Dzięki za podpowiedź! Oczywiście, oczywiście! Lata pamięć mącą, naturalnie "jak czlonka rodziny i przyjaciela". (Co najczęściej dla ludzi oznacza ciumcianie oraz - w wieeelkim procencie - odreagowanie na psisku własnych zlych emocji co jest w pelni usprawiedliwione bo przecież 'bylem zdenerwowany".) :evil_lol: :evil_lol: :evil_lol:
-
O to nalezy spytać psy...:razz: Ale na pewno lepiej niż ludzie ktorzy mieszają do szkolenia emocje i swoje stany uczuciowe. Osiągnięcie względnej "nirwany" jest trudne, w zasadzie dązy się do tego i nigdy na 100% nie wychodzi, ale kazdy kto coś na poważnie robi z psami doskonale powinien wiedzieć że jest to warunek nr 1 do tej roboty, tak, żeby ją wykonywać dobrze i nie stresować biednych zwierzątek ktore w kontaktach z rozemocjonowanymi ludzieńkami ewidentnie źle się czują i nie wiedzą, czego się po nich spodziewać. :evil_lol: To chyba kwestia oczywista i jasna... :roll: Oczywiście mowimy o kontrolowaniu własnych emocji - bo już okazywanie w sposób przemyslany co nam się podoba a co nie, i wybuchy entuzjazmu jak pies robi coś o co nam chodzilo jest jak najbardziej O.K. - ale to przecież nie podlega nawet dyskusji, bo jest jasne.
-
O zaslugiwaniu na cokolwiek bądź nie nie ma w szkoleniu w ogole mowy, jest to bowiem mieszanie pojęć etycznych do czystej żywej merytoryki. :crazyeye:
-
Widzisz... psy są bardzo, bardzo rozne. :cool1: Twoje opisy bardzo przypominają mi opisy różnych klientów przychodzacych z psami-mordercami na szkolenie - po czym okazuje się że jedna parówka i szrpnięcie na miękkiej obroży zalatwia sprawę "serial killera". Oczywiście potrzebne jest know how. Ale nikt nie rodzi się z umiejętnością nauczania zwierząt czegokolwiek... Z drugiej jednak strony, są psy ktore naprawdę wymagają ostrzejszej korekty. Jest jeszcze też kwestia czasu w ktorym chcemy (lub musimy) osiągnąć określone rezultaty, i tak dalej, i tym podobne.:roll: I tego, czego chcemy od konkretnego psa (na przyklad jedna z forumowiczek wręcz pisze że jej nie przeszkadza agresja psa - no to nie dziwota że jest przeciwko temperowaniu nagannych zachowań metodami innymi niż wtykanie psu do ryjka herbatnika, bo de facto ma to gdzies, czy pies ryczy i szarpie się do innych, czy nie - w takim przypadku, czapki z głów, ideologia determinuje wspolne życie z psem - w porzo dopóki pies jest w pelni pod kontrolą!) Problem w tym że ludzie mający do czynienia z psami bardzo "sofciarskimi" zaczynają wierzyć, że caly psi swiat tak wygląda... i stąd ich pewne zacietrzewienie związane z Różową Wizją Świata. Stąd stanowcze deklaracje "kolczatki nie" itd. Kolczatka jest sprzętem szkoleniowym do świadomego użycia. Takim jak inne, rozmaite, stosowane przy psach. Wydaje mi się że o ile nie wolno z rozdzielnika zalecać ich użycie - bo to absurd - to jednak należy mieć na tyle pokory żeby powiedzieć skromnie - w określonych przypadkach, do rozumnego wykorzystania... :cool1: :lol: Wszelkie zamykanie kwestii dyskusyjnych prostymi jak cepy haselkami niewiele zalatwia. :roll:
-
Władczyni, nie chcę Cię martwić ale to bylo pod Warszawą... :cool1: Jako tropiciel też mam od tego czasu niewyraźną minę jak się włóczę po nieużytkach i wądołach podmiejskich, ale pocieszam się że co komu pisane... itd. - i ten wypadek mial miejsce w końcu w "cywilizacji"... P.S. Znalazłam! [URL]http://www.simawlw.com.pl/zap.htm[/URL]
-
1 maja zostaly ukąszone przez żmiję dwa psy z mojego klubu. Śmieję się przez łzy jak czytam Wasze teoretyzowanie. :roll: :lol: Darujcie, ale te opowieści o waleniu kijem, albo odwolaniu... :roll: Psy były na podwórku pod domem w podmiejskiej okolicy. Na placu ćwiczeń na ktorym przez wiele lat codziennie tupoczą tlumy ludzi, psów, koni i owiec (odbywa się tam też pasienie). Wąż capnął i jedna osoba to cudem zauwazyła, psy podskoczyły - jeden po drugim - i nie zareagowały jakośbardzo gwałtownie. Nie prowokowały żmiji, niechcący znalazły się zbyt blisko po prostu. :cool1: W calej Warszawie były 3 - slownie TRZY - surowice w jednym ze szpitali, personel wahał się, ale w końcu przestraszył się ew. odpowiedzialności za wydanie cennych szczepionek dla psów w sytuacji gdy może nie starczyć jej dla ludzi. :shake: Surowica byla nie do kupienia (dlugi weekend), ZOO nie odbieralo telefonu. Sytuacja była kryzysowa. Oba psiaki przeżyły dzięki telefonicznemu zlapaniu (po uruchomieniu łańcucha znajomych) specjalisty zajmującego się ukąszeniami węży (ważne: podobno na dniach ma wyjść ksiązka na ten temat!). Podstawowa sprawa - płukanie nerek, czyli kroplówki, kroplówki, kroplówki. Podanie środkow przeciwbólowych (a tak!) i czegoś niwelującego opuchliznę (a spuchły fest, straszliwie). Rozmawialam z kilkoma weterynarzami po tym przypadku. Zgodnie stwierdzili że tylko wielkość i stan zdrowia psów (owczarki niemieckie, użytki, w kwiecie wieku) pozwoliły im przeżyć. Pies wielkości mniej więcej parson russell teriera prawdopodobnie nie przeżyłby nawet kilku minut. Surowicę trzeba by podać natychmiast i dożylnie. :cool1: Wtedy może byłyby szanse. Co do surowicy, produkuje ją wytwórnia surowic i szczepionek w Warszawie, ta na Chełmskiej. Podobno kosztuje niecałe 400 zł. Ale za to ma ważność trzyletnią... :cool1:
-
[QUOTE] "Czy jak powiem że zjadanie przeszkadza mi tylko w niektórych sytuacjach to wyjdę na czuba? " [/QUOTE] A skąd...! :lol: Tyle, ze teraz więcej rzeczy jest dla mnie zrozumiałe... :lol: Ale pliiiiz, wobec tego pozwol innym ludziom walczyć z tym koszmarnym zachowaniem w kazej sytuacji - bo im to naprawdę może przeszkadzać, ich to moze męczyć i oni mogą chcieć to zmienić - a że się da, to pewne... Z kolei skoro nie masz ochoty walczyć z tym u swojego psa albo specjalnie jesteś niekonsekwentna, to O.K., ale trudno wobec tego twierdzić z cała pewnością że coś nie działa albo pogarsza sprawę, albo - odwrotnie - działa, albo polepsza. :roll: [QUOTE] "bij mnie i mów mi brzydkie słowa po niemiecku?" [/QUOTE] Dlaczego... po niemiecku? oj, zaraz nam mniejszośc proces wytoczy i będzie...! ;) A już poważnie - jak przeciętny ludzieniek szczebioce że jego piesek atakuje inne "bo tak ma, i już", albo "nie da się go od tego oduczyć" albo "ma kompleks matki" albo "on nie atakuje ze zlości tylko dlatego że kosmici, że wiosna, że nie lubi dużych, małych, wlochatych, że inne psy na niego patrzą" itd, niepotrzebne skreslić - to zgrzytam zębami, podsumowuję myśląc brzydko rozmaite sentencje o ludzkiej glupocie co gdyby latała... itd., i nawet się nie odzywam, bo po co? Ale Wy z Su mnie osobiście dotykacie. Personalnie, że tak powiem. Wasz los nie jest mi obojętny, o...! :evil_lol:
-
[quote] Berek, ale klikerem to ja sobie mogę atak wyklikać - zaznaczyć go jako ok, ale raczej nie jest prowokujący ani spinający, ani stresujący (wiem każde szkolenie to stres...) dla psa. [/quote] Problem w tym, że nabożnie odżegnujące się od ze zgrozą wypowiadanego slowa "przemoc!" osoby same sobie tworzą tych agresorków - nie próbując trochę mocniej raz a dobrze psu wytłumaczyć jakie zachowania są nieakceptowalne. :diabloti: A, że często takie osoby kochają klikać... albo wręcz należą do "sekty" - no taka koincydencja... :lol: [quote]Prawie zawsze skrócenie smyczy upewnia psa że coś jest nie tak, pytanie czy takie skrócenie z bodźcem negatywnym nie działa mocniej? [/quote] A ktoś Ci każe tę smycz "skracać"?? Akurat tak się nie robi w przypadku psa histerycznie-agresywnego - za to zadziałać czymś "kuku" jest i owszem, i wskazane, i zbawienne. Aż mam ochote pożyczyć na dwa dni Su i z dużą ilością parówek i kolcami z nią pogadać. Skończyłyby się opowieści jak to zeżera inne psy. :cool3: Zdziwiłaby się jakby się dowiedziała o co tak naprawdę ludziom chodzi... ! :lol: P.S. Sorki za gulgot i przytyki tzw. osobiste - to przez to że tak Was lubię.:lol: A gdzie uczucie, tam i ból... :lol:
-
Zawody Pucharowe PT, KATOWICE 7 czerwca 2008r
Berek replied to Klementynkaa's topic in Zawody i egzaminy
Coraz więcej osób jednak stwierdza, że... to niepotrzebne utrudnienie. Wszystko zlaeży od priorytetów po prostu... ;) -
Zawody Pucharowe PT, KATOWICE 7 czerwca 2008r
Berek replied to Klementynkaa's topic in Zawody i egzaminy
Sądzę żę bardzo wiele osób po prsotu zdecydowało się na obedience jako bardziej "przyszłościowe", stąd dość drastyczny spadek zainteresowania PT. -
Hm, wnioski są nieco niepokojące - wygląda na to że pies nie potrafi poradzić sobie ze stresem. To nie jest najlepsza pozycja do rozważań o rozmnazaniu, co tu kryć; jednak rzecz w charakterze i jakimś problemie ktory ma pies.