Jump to content
Dogomania

Berek

Members
  • Posts

    3222
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    2

Everything posted by Berek

  1. Wszystko pięknie, ino jak się czyta teksty z tamtego forum - a zwłaszcza te - przepraszam - głupoty o tym kogo i jak zeżre borzoj i jak to on w razie czego wszystkim pokaże... :cool3: - to nie wiadomo, śmiać się czy plakac...
  2. ... masz na myśli "miękki pysk"? :lol: :lol: :lol: P.S. Joasiu Forestowa, wydzielono ten topik nie po to żeby akurat Twoją osobę poddać podłej manipulacji, jak podejrzewam (oczywiście mogę się mylić :razz: )tylko żeby wydzielić tę konkretną kwestię - sama piszesz, setki stron, malo info - czemu-ż, pewnie dlatego że tematy kopiowania wałkowane są juz od dawna i argumenty poszły na początku - a reszta, ba... jak widać. :lol: Osobiście uważam że skoro jakiś organ jest u przeważającej części osobników, musi potrzebny... :lol: I tyle. :lol:
  3. Słynny weimarczyk? :cool3: Toć to mu pomnik chyba niedlugo wystawią... BTW właśnie niedawno rozmawiałam. Na tematy cięcia jak rownież dyskusji o nim. Rozmaitych. :lol: Ale chyba offtopujemy. Sorki.
  4. Niezbędny - to zależy. Porozmawiaj zresztą na ten temat z A. ... Mnie raczej martwia konsekwencje amputacji ktore ą niestety dosyć poważne. :shake: Po co sprawiać psu - co najmniej - dyskomfort na resztę życia...
  5. [quote] Rashi weź pod uwagę też to, że kiedyś Twój pies może trafić na większego i nawet nie zdąży zjeść tej piłeczki.." [/quote] Chyba to w grę nie wchodzi - bo tak pani od pólnocniaka, jak i zdumiewająca pani od borzoja są przekonane że w razie czego pieski zeżrą przeciwników żywcem - nawet włosek nie pozostanie. :lol: A tak w ogóle to zawsze są winni ci inni, ci strupieszali właściciele ktorzy mają absurdalne wymagania - czemuż nasze pieski miałyby nie poskakać po czyimś psie w atmosferze ogolnego luzu i tolerancji? :evil_lol: Zjeść czyjeś ciasteczka? A czemuż nie zabrać mu pileczki skoro "ten typ tak ma" że zabiera? :evil_lol: No a jeśli kiedyś nasze [B]koffaniutkie psiunie[/B] trafią na bydlę ktore je sprobuje zaatakowac, to się będzie działo - potwora przyprowadzili ktory się rzuca, panie dzieju, bez powodu zupełnie... pod igłe z takim psiskiem a nie na cudowne psie łaczki gdzie wszyscy tak się swieeetnie bawią. :mad:
  6. Nie wiesz??? A czemu ludzie tego używają? Bo to "takie humanitarne urządzenie dzięki ktoremu piesek nie ciągnie". Jeszcze jeden argument księżycowy - "bo to udaje kaganiec i policja się nie czepia". :mad: :evil_lol: :evil_lol:
  7. ... a na forum internetowym panienki opisalyby, jakie to wstrętne, agresywne psiska mają niektorzy psiarze... :cool3: Niestety, fakt że właścicielki TOTALNIE niewychowanych psów wniosków nie wyciągneły z całej sprawy nieco przygnębia. :shake: BTW uwielbiam fabrykowanie sobie alibi. Nie umiem psa wychować, nauczyć go BEZWZGLĘDNEGO respektowania komend - zamiast walczyć z problemem jaki niewątpliwie mam, mówię: to taka rasa. Albo - on ma biegac w zaprzęgu i znać komendy w prawo, w lewo, przód, innych mu nie trzeba. Albo: to z powodu DOMINACJI (p.s. to go kurczę trochę ustaw, dziecię drogie). :angryy:
  8. Moim zdaniem gigantycznym probelem - oprócz wymienionych - jest fakt, ze 99% psiarzy totalnie przecenia swoje możliwości. Co gorzej, na dodatek żyją w świecie Disneya i nawet jeśli pojawiają się kłopoty, nie są w stanie z tego świata wyjść. Dam przykład- niedawno na Dogo toczyła się, niczym powieśc w odcinkach, historia tosy ktorego w końcu uśpiono. Właściciele niby dobrzy ludzie. dokształcający sie, wydaje się - odpowiedzialni, ino... zobaczyli za dużo fotek tos z przytulonymi do nich niemowlętami, tos z doczepioną czapką św. Mikołaja, tos międlących przyjaźnie kotka itd. Więc naturalne dla nich było że "miłością i konsekwencją" kazdy poradzi sobie z kazdym psem (także dużym, dominującym samcem bardzo trudnej rasy...). :lol: Tymczasem sytuacja przerosła zwłaszcza panią domu... ale tak naprawdę pies nie był psychicznym monstrum z guzem mózgu. Pies był po prostu twardym tosiakiem (takie też bywają). Dlaczego w Polsce tylko posiadanie rottweilera, fili czy AST oznacza "bycie cool" albo "bycie w porzo" - ewentualnie moze być maliniak lub ON (najlepiej z użytków) bo wtedy dajemy świadectwo że oscylujemy w kierunku psich sportów i to tych powaznych (jakieś tam agility, phiiii..... dla panienek z klikerkiem, phiiii... :roll: ). Tymczasem większość z psiarzy naprawde powinna raczej szukać w grupach ras do towarzystwa, niekoniecznie małych (niektore też nie są łatwe wbrew pozorom) ale - mowiąc już calkiem obrazowo - większośc posiadaczy psów powinna mieć cavalierka czy pomeraniana. Ale jak leci wszyscy celująw "coś bardziej..." itd. Rozumiem utajone ciągoty do wypełnienia w praktyce cytatu "na lwa srogiego bez obrazy siędziesz" tylko że w praktyce ten lew odgryza nam potem nogę a my do końca ze łzami w oczach pytamy jak to się mogło stać??? :angryy: :mad: Podobały mi się te badania o ktorych wspominał ktoryś z naszych etologów - przebadano grupę szczeniat rottków na początku ich pobytu w nowych domach - 10% z tych psów miało faktycznie tendencje dominacyjne. Po roku 90% psów było silnymi, bezwzględnymi dominantami. No nie zmiany w mózgu tylko ich ludzieńkowie je takim stworzyli. Ich własne, kochające rodzinki. :mad:
  9. Nie rozumiem jednego: miałaś psa NA LINCe i w momencie kiedy wyrwał za biegaczem nie szarpnęłaś go...? :crazyeye: Przecież z praw fizyki wynka że powinno tak się zdarzyć... Nie złapałaś drugiego końca liny na czas?
  10. [QUOTE] "I byłam miło zaskoczona jak widziałam jak właścicielka cziłki ją woła - z kucaniem i ciastkami." [/QUOTE] Bo to pewnie jedna z grupy szkoleniowej cziłek szkolonych na Polach Mokotowskich! :lol:
  11. Jeśli problem trwa 3 lata, to raczej bez dobrego trenera się nie obejdzie. A, jeżeli do tego stonia nie panujesz nad psem, to raczej nie jest dobrym pomysłem wyprowadzanie go samodzielnie - do czasu aż uda Wam się, pod kierownictwem fachowca, trochę zmienić wzajemne stosunki; bo na razie widać że zupełnie sobie nie radzisz - więc lepiej nie tworzyć sytuacji niebezpiecznych, prawda? :cool3:
  12. Ostatnio było kilka przypadków uśpienia - z powodu zachowań agresywnych - psow z rodowodami, z ekstra-pochodzeniem... :-( Nie wylewajmy dziecka z kapiela - i te bez rodowodu, i te z rodowodem mogą pogryźć. Rzecz w tym że często ludzie gigantycznie przeceniają swoje możliwości w zakresie panowania nad "trudniejszą" rasą. Nieraz takie trudności mają osoby zamożne, ktore wydały na psa kilka tysięcy złotych. Tak jak rodowód nie gwarantuje spokojnej psychiki i braku agresji u psa, tak i status materialny wlaściciela nie mowi nam wiele o nim samym. :cool3:
  13. A mnie się zdarzyło kilka razy słyszeć z ambony że dręczenie zwierząt czy brak opieki nad tymi, ktore mamy w domu, to grzech i to poważny i że z tego się spowiadać trzeba...:cool3: Tak więc, jak widzimy, to naprawdę zależy bardziej od człowieka (w tym przypadku w sutannie) - i w sumie głupio powtarzać stereotypy tylko... Zwłaszcza że te hasełka typu "edukować młódź naszą" oraz "a bo kościół nic w tym kierunku nie robi" są dość już powycierane i niewiele się za nimi kryje. Zawsze przy okazji tego typu drastycznych spraw wypływają i co? Ano nico. :evil_lol:
  14. Ziew, zieeew... jakież to przewidywalne. Jak wiadomo, od godzin wychowawczych na ktorych pani opowie jakimż to trzeba być dobrym dla zwierzątek mlodociana patologia roztkliwi się i zmieni swoje nastawienie. A wyrzucenie lekcji religii ze szkoły też będzie miało z tym ścisły związek. Łomatko. :roll:
  15. To akurat jest standard... Naprawdę! Rozwój sytuacji był tak typowy że aż po prostu... podręcznikowy.
  16. Z przykrością ściągam cię z różowej chmurki; znam niestety parę przypadków dzieci wybitnie agresywnych (psychopatycznych wręcz) ktorych rodzice są nadopiekuńczy, nigdy nie dotkneli dzieciaka palcem, ale wiedzą że ich synek (w jednym przypadku: córeczka) jest ponad prawem, ponad światem, czego by nie zrobił, jest super, inni to śmiecie ktorzy kopią dołki pod niewinnym dzieciaczkiem a tak w ogóle cały świat ma obowiazek takiemu małolatowi służyć i z uśmiechem znosić jego coraz dziksze wybryki. :cool3: A te wybryki, i owszem stają się coraz dziksze.
  17. Nicol, Twój problem: sama nie wiesz, czego chcesz. :-( Pies nie jest zapewne nienormalny, sporo znam samców ktore się zachowują - albo zachowywałyby - podobnie (czasem to kwestia po prostu innego przewodnika, czyli: ten sam pies w jednych rękach może zademonstrować wysoki stopień "potworowatości", a w innych nigdy się na tego typu zachowania nie zdobyć :roll:). Rzecz w tym że tuż po tym jak pies Ciebie albo dziecko "ustawi" - jesteś na tyle przestraszona, ze zaczynasz rozumowac jakby nieco.... eee... odpowiedzialniej - potem jest okres kiedy pies jest "miły" albo przynajmniej "nie wygląda aż tak groźnie" i momentalnie postanawiasz wierzyć że juz jest O.K. Ktoś tu świetnie porownał - bita żona alkoholika... to identyczny syndrom; może i mnie pobił niemal na śmierć ale potem przyniósl mi kwiatki i przepraszał... pewnie to się już nie powtórzy.... itp. :lol: Szkoda mi Twojej córki, ale cóż robić...? :shake: To Ty jesteś odpowiedzialna za nią, a nie ktokolwiek z internetowego forum. Słowem: miłego życia na minowym polu życzę... Przykro powiedzieć ale z czegoś się te zachowania zwierzęcia wzięły - niestety, proby życia na rózowej chmurce nie sprawdzaja się w kontaktach ze zwierzętami bo one jakby to rzec... wolą twardy realizm. ;)
  18. Tosiu, a Ty nie dasz rady go u siebie przytulić...? :-(
  19. Nicol, ile byście nie zaplacili szkoleniowcowi czy behawioryście, Wasz problem nie zniknie. :shake: Bo to Ty będziesz z tym zwierzęciem potem w domu; Ty, a nie szkoleniowiec, choćby nie wiem jak doświadczony w szkoleniu tej rasy. Podobnie behawiorysta ktory zapewne każe Wam ubrać psa w kantarek i zjadać ciasteczko przed podaniem mu miski, albo sprzeda Wam feromony do rozpylania. :roll:
  20. Zwierzak musi mieć bardzo silny popęd łupu - gonić i chwytać zabawkę, następnie zaś mieć ochotę na przyniesienie jej człowiekowi (a nie oddalenie sięz nią w niebyt). W tych zabawach powinien być baaaardzo wytrwały. Dobrze byloby gdyby kochał jeść i z pogodą ducha znosił drobne przykrosci jakie mu się przytrafiają. :lol:
  21. Te osoby się mylą. Do poważnych pogryzień / zagryzień dochodzi ZAWSZE po eskalacji - od uderzenia zębami, po poważniejsze ugryzienie, aż do istnej jatki. BTW pomysl ze pies coś przemyśli siedząc w hotelu jest paranoidalny. :shake: To tylko zwierzątko - jest, jakie jest. To, co on robi, z jego punktu widzenia jest jak najbardziej racjonalne i dobre. :-( Podobnie nie ma raczej szans żeby w nowym domu - zwłąszcza u miłej pani ktora wcześniej miała przytulastą suczkę toskę i automatycznie zacznie go podobnie traktować - nie spróbował zdyscyplinowac nowego właściciela. Ale cóż, może ta pani nie ma za dużo wyobraźni - w każdym razie zastrzeż sobie że w razie kłopotow zwróci Wam psa, a nie np. odda go do schronu - o ile chcesz mieć nad jego losami kontrolę do końca, takiego czy innego... :-(
  22. Jedyneczki i dwójeczki nie fociłaś przypadkiem...? ;) :lol: A może ktoś się załapał...?
  23. To raczej wygląda na znerwicowane zwierzątko... Czy syn MUSi się bawić z dorosłym przecież psem? I czy możesz zaaranżować taką sytuację w ktorej syn będzie z psem sam - tzn. tak będzie myslał - a tymczasem będziesz w stanie obu "łebków" obserwować? P.S. A ja NIE polecam "kilku artykułów o dominacji w necie" To medium jest baaardzo cierpliwe. Znosi wszystkie głupstwa jakie się ludziom zamarzy napisać. Może zacznijmy od podstawowego kryterium - kto, kiedy i w jakiej sytuacji dany tekst napisał... Wtedy można to jakoś zweryfikować.
  24. Mowisz o sprawie z owczarkami z hodowli? Na "owczarku"? O tym topiku w ktorym piszesz że w PKPR są przekręty, że kilka psów miewa tam jeden numer tatuażu itd? Wiesz, tego typu rzeczy, jak się o nich pisze, warto chyba udokumentować, albo przynajmniej podać dokladniejsze dane, bo tak, to faktycznie wychodzi jakbyś z lubością plotkowała, podając informacje wzięte z powietrza. :roll:
  25. Nicol, znam parę podobnych sytuacji do Twojej - nie wiem czy można pozwolić sobie aż na taką szczerość, ale może jednak... Raczej nie ma szans żeby pies pozostał u Was. Nie poradzisz sobie z takim strachem, zwłaszcza nie poradzisz sobie mając psa cały czas w mieszkaniu, obok siebie. :-( Żadne rady typu "podawaj z ręki" "ignoruj" itd nie pomogą. Nawet zakucie psa na stałe w kaganiec nie zawsze pomaga - znam przypadki w ktorych kaganiec został zdjęty na czas jedzenia i pojenia i... skończyło się na pogotowiu. Po prostu bywa tak ze ktoś nie może miec określonego typu psa - i tyle, nie obwiniaj się w ogole o to że jesteś, jaka jesteś. Na pocieszenie powiem że w gruncie rzeczy duzo ludzi bierze psy grubo powyżej swoich możliwości, nie zawsze sytuacja po prostu rozwija się aż tak niekorzystnie, jak u Was, a czasami przejawia się - na przykład - w agresywnych zachowaniach wobec otoczenia na zewnątrz z ktorymi sobie właściciele totalnie nie radzą. BTW zachowanie męża jest - przykro to powiedziec - swego rodzaju normą w tego typu historiach. :angryy: Bardzo określony typ mężczyzn: a) wybiera bardzo określony typ psów b) w przypadku kłopotów woli obwiniać rodzinę - żonę, dzieci - i jest to na ogół podszyte niestety taką "testosteroniczną" niechęcią czy zlością do reszty rodziny ktora "jest jakaś beznadziejna" bo - według takich panow - "nie umie sobie poradzić". Oczywiście to sposób rozumowania bez sensu - trzeba przyjąć fakty jakim są, a nie udawać że to tylko kwestia takiego czy nie innego zachowania reszty rodziny ktorych ta "uparcie" nie chce sobie wypracować. :cool3: Na ogół jeśli zdarzy się że pies pogryzie także "pana i władcę" to wtedy takiemu panu - sorki - nagle się rozjaśnia w glowie; problem (hmmm... sic) w tym że często pies nie próbuje atakować mężczyzny, tylko dowolnie ustawia żonę i / lub dzieci. Tak czy siak powinnaś po prostu jednak pozbyć się psa - okrutne ale prawdziwe. :-( Zrozum, to nie jest kwestia ilości godzin spędzonych ze szkoleniowcem, nawet najlepszym (zakładamy że na takiego trafisz).
×
×
  • Create New...