-
Posts
3222 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
2
Everything posted by Berek
-
Zetka, akurat gazy to nie najgorsze co może spotkać psa :lol: (choć współczuję domownikom :lol:). Chcesz konkretów? Gotowana wołowinka, cielęce serca, ozory, ogonki, chrząstki, gotowana konina, króliczyna, czasem (nie za dużo) indyka albo kurczaka, indycze żołądki i wątróbka kurza od czasu do czasu, no i ryż lub kasza & warzywa. :lol: P.S> Odradzam supermarkety jako źródło w/w produktów.
-
Akodirka, czy te artykuły o gentle leaderze nie pochodziły aby ze stron o "pozytywnym szkoleniu psów"? ;)
-
Powalcz z weekendem może wobec tego....? :lol:
-
[QUOTE] "no i co tu robic :smile: ?" [/QUOTE] Przejść na natural... :lol:
-
Moja droga, nie mogę poważnie traktować wypowiedzi merytorycznych osoby ktora uparcie udaje że nie wie (a moze naprawdę NIE WIE??? tym gorzej.... gdyż go sama używa wszak... :cool3: ) jak działa kantarek. Poszukaj trochę opisow jego dzialania, sprawdź to właśnie od merytorycznej strony. BTW jeśli mamy program "psi psycholog" to moze od razu lepiej ludzi uświadamiać że z psem się pracuje, niż sprzedawać im tylko bardzo wątpliwe patenciki na to żeby piesek "mniej działał". Ja rozumiem że ludzie pragną mieć wypchane pieski ale jak już mają żywego to nie patenciki na okiełznanie i mechaniczne pętanie żyjącego organizmu tak, żeby jak najmniej kłopotu sprawiał, tylko przewartościowanie swoich działań i zrozumienie, że niestety musmy ruszyć d...* z kanapy i trochę pozmieniać w życiu w związku z posiadaniem owego żyjącego organizmu w domu. :evil_lol:
-
[QUOTE] "a czy np. halter to stara metoda?" [/QUOTE] Bardzo stary sprzęt. Tak zwane kantarki omawiał nawet pan Brzezicha na zajęciach. A "metoda" to jest żadna. Jest to narzędzie dzialające ostro mechanicznie, wymuszające określoną pozycję glowy psa. [QUOTE]wydaje mi się, ze to jest lepsze od np. kolczatki, [/QUOTE] "O wyższości świąt Bożego Narodzenia od Świąt Wielkanocnych". Dokladnie na tym poziomie jest ta rozmowa w tej chwili. Oba narzędzia dzialają dośc ostro, przy czym haltera nie za bardzo daje się używać stricte szkoleniowo, a już kolczatkę - jak najbardziej. :shake:
-
Ufff, Zbyszek, czasem się z Tobą kłócę, ale muszę rzec tutaj że... [QUOTE][B]To oczywiście rzecz gustu, ale jeśli ktoś zachwyca się psami walczącymi, to interesuje mnie tylko od strony prawnej[/B] :p. [/QUOTE] [QUOTE]Nie napisałem, że ta cecha to przeszłość, ale, że jest celowo przez hodowców obniżana. Zwłaszcza przez hodowców AST. Efektem tego może być nadpobudliwość niektórych psów, bo obniżany jest równocześnie poziom serotoniny, przez co pies zaczyna zachowywać się impulsywnie. [/QUOTE] - nic dodać, nic ująć. Dzięki - jasno, prosto i do rzeczy. :lol:
-
[QUOTE] "ja tez Ci delikatnie wytłumaczę: nie pisz glupot. nie wiem skąd wział sie u was pogląd, że pies game, to taki, który wisi na gryzaku-jednak nie ma to moim i nie tylko moim zdaniem związku z tą cechą." [/QUOTE] Ja z kolei Ci delikatnie doradzę - czytaj ze zrozumieniem (o ile coś takiego w Twoim przypadku da się osiagnąć, hmmm ;)). NIe piszę nic nigdzie o tym, że "gameness" ma coś wspólnego z wiszeniem na gryzaku, ba, w ogóle nie zajmuję się tym aspektem... Niestety jak czytam w czyichś wypowiedziach takie oto kwiatki: [QUOTE] "mecz pit bulla odbywa się rzadko i jest przeprowadzany z rozmysłem. Niektóre fantastyczne psy nie miały więcej niż 4 mecze w 12-letnim życiu-uzyskiwały piękny czerwony kolor i odpowiedni tytuł." [/QUOTE] - to ręce opadają jak pletwy i po prostu... strach się bać. A potem dziwują się właściciele pitów że mają nieładną opinię...:roll: Ech, naprawdę robię "plonk"w odniesieniu do tego forumowicza, to nie ma sensu :shake:.
-
[QUOTE] "Berek, do kogo pijesz :cool1: ? Bo jeśli do naszych szkoleń, to sorki - nas poszerzanie wiedzy i przyswajanie literatury nie boli" [/QUOTE] Oczywiście do postu Arjuny (zresztą zauważ że umieszczam najpierw cytat który mnie co nieco zbulwersował). I tylko do niego.:shake: Jak tu dyskutować na tematy ważne, ale siła rzeczy ogólniejsze niż tylko "konkretna rasa" (bo zahacza o skomplikowany system popędów, metod szkoleniowych, kwestie osobnicze ale i rasowe, wybor zwierząt do sportu i wymagania w poszczegolnych dyscyplinach) z kimś kto w pewnym momencie mowi że to wszystko to "szajse" i nic go nie obchodzi? Ręce mogą opaść jak pletwy, przyznasz - zwłaszcza że owa osoba dośc agresywnie usiłuje bronić własnego zdania ale z jej wypowiedzi wynika że nie za dużo wie o psach "w ogólności" co trochę ją faktycznie dyskwalifikuje...
-
[QUOTE] "ja naprawdę mam w głebokim powazaniu freesbe, życie wilków, szkolenia ipo i wasze dywagacje na temat tego czy psie walki jeszecze sa organizowane czy też nie. jednak jeśli chodzi o tematy związane z użytkowością pit bulla, charakterystyką rasy, a także tym nieszczęsnym game-to dalej twierdze, że piszesz farmazony i zamiast filozofować proponuję się odnieść do fachowej literatury na ten temat." [/QUOTE] No cóz, jakby to Ci delikatnie wytłumaczyć... to się niestety jedno z drugim i trzecie z czwartym... wiąże. Ja wiem że w tym pięknym kraju są pozoranci ktorzy w zyciu nie przeczytali żadnej ksiązki na temat drives, szkolenia, budowania popędów, konfliktow w procesie szkolenia itd., itp - ale to nie są powazne osoby ktore cokolwiek osiągną. I to samo dotyczy wszystkich zajmujących się psami. Są hodowcy mający zerową wiedzę z genetyki, są szkoleniowcy - półanalfabeci... Ale kazdy kto chce - śmie - zwać się entuzjastą tej czy innej rasy a zwłaszcza chce się zająć którakolwiek dziedziną psiego sportu raczej powinien się dokształcać, bezustannie zresztą - bo inaczej wychodzi rzeźbienie w malo szlachetnym materiale... I to zdecydowanie należaloby przyjrzeć się pozycjom ogólnym - o tym jak psy się uczą, chociazby... a nie tylko monografimo konkretnej rasy. Bo to za mało troszku... ;)
-
To, co pisze pani Zofia Mrzewińska, brzmi bardzo rozsądnie. Nie: "zakaz rozmnazania nierodowodowych psów" tylko: "zakaz sprzedawania na placach i targowiskach" słowem poza miejscami pobytu matki & szczeniąt / hodowli & opodatkowanie każdego miotu ktory się rodzi. I rodowodowego, nie nierodowodowego, i kundelkowego.:cool3: Z kolczatkami to z kolei paranoja; jest kilka sprzętow ktore są ogloszone jako "humanitarne" ponieważ nie wyglądają tak "groźnie" jak kolczatki, a spustoszenie w psychice zwierząt czynią znacznie większe... :shake:
-
shangri_la, diabeł tkwi w szczegółach. Widziałaś to zwierzątko w klatce? Widziałaś jego stres? No, chyba jednak było to dla ciebie nie do zauważenia... :roll: Nie chodzi mi o metodykę (choć większośc jest naprawdę dośc... ehem... badziewna) ale nawet o SPOSÓB WYKONANIA. :evil_lol: "czy moze w koncu ignorowanie psa dopoki sie nie uspokoi?" To akurat mało uczy psa współpracy. Podobnie jak kantar działa dośc mechanicznie. O to mi cały czas chodzi. Psy były od początku do końca "gdzie indziej" i nikt nie pokazał (bo zwyczajnie nie potrafił) pokazać właścicielom jak mają działać żeby.... pojawić się wreszcie w życiu swojego psa.
-
Program był żenujący. Wszyscy ktorzy mowią - "spoko, w sumie nic złego się nie działo" chyba za dużego pojęcia o psach nie mają... Problemem były nie poszczegolne dzialania tej pani (dośc beznadziejne, przyznajmy...), tylko fakt ze jedyne co jej się udawalo to doprowadzenie tych psow do stanu zamarcia ze stresu - a ZERO prób nawiązania jakiejś komunikacji. Smutne, że ludzi ktorzy już maja problemy ze swoimi psami nikt nie nauczy jak "otwierać" psa na współpracę z ludźmi. Smutne, smutne, przykre. :-( :shake:
-
Pośrednie metody sa nieskuteczne. nie chcesz problemów przez najbliższe 15 lat? To poświęć się i weź dwa dni urlopu... ;)
-
Kto chętny na wspólne treningi obedience w Warszawie?
Berek replied to Flaire's topic in Kluby i treningi
Hej, jakieś są problemy ze skrzynką - wytrzymaj jeszcze trochę... :lol: -
Wszelkie karcenie psa po fakcie, pokazywanie mu kałuży mija się z celem. Pies nie kojarzy faktu istnienia kałuzy na podłodze z faktem robienia jej, zrozumcie. :roll: Jeden weekend nalezy poświęcić na uniemożliwienie psu powtórzenia zachowania - czyli nie pozwolić mu na zsiusianie w domu. Pies chodzi uwiazany do nas na krótkiej smyczy LUB mieszka w kenneliku LUB jest na spacerze - to są trzy opcje od ktorych żadnych wyjątków nie ma. Za siku na dworze dostaje parowki, żółty ser, kawior i szmpana - to co lubi. :lol: I masę pochwał. W domu nie ma szans kucnąć / podnieść nogi bo caly czas na niego patrzymy... i w razie czego łapiemy go na ręce (nie krzycząc, nie gniewając się itd - to ma tylko uniemożliwić wysikanie się, a nie zagrozić psu czymkolwiek). Na ogół po dwóch dniach skrupulatnej pracy kończą się problemy z niezachowywaniem czystości. Innej metodyki zwyczajnie nie ma. :p
-
Ale większość przeciętnych Kowalskich rozumuje tak: jeśli mogę kupić yorka nie wolnego od wad za 3000 zł, oraz nie wolnego od wad za 500 zł - to po co wydawać 3000? I szczerze mowiac patrząc z ich punktu widzenia trudno się im dziwić. :evil_lol: [QUOTE]"ale za te pieniędzy ja mam rodowod, ja znam jej linię, genetykę, rodzicow, dziadkow, wiem ile przezyly, jakie byly"[/QUOTE] A ja nie mam pojęcia, jakie były cechy użytkowe przodkow mojego psa, a te mnie interesują - ponieważ "ozdóbki" a zwłaszcza hiper, super wystawowe championki siedzą głównie w klateczkach i są papilotowane na okrągło, nikt nie sprawdza ich żadnych predyzpozycji użytkowych. Toteż siłą rzeczy muszę się opierać na obserwacjach miotu i konkretnych osobników. BTW moj jedyny nierodowodowy, po obozie koncentracyjnym Krokodyl jest zdecydowanie lepszym użytkowo psem niż reszta moich piesków z udokumentowanym, bardzo dobrym pochodzeniem. Hodowla wyłącznie "na futro" mści się straszliwie na następnych pokoleniach, czego nie chcą niestety zrozumieć hodowcy.
-
Dona_Pawel - Chyba musisz sprawdzić na żywo, jak to wygląda (masz takie szanse? chyba wtedy się idzie w koszta strasznie... :-(). Wiesz jak jest - czasem psy mają jednak tendencję do "zamierania" a na fotach wygląda to wcale nie tak źle - już o filmach nie wspominając, bo montaż czyni cuda.;) Ale jest szansa że próbują hodować na większą "elastyczność" i to by było coś. No i może się tymi kolcami umieją poslugiwać, umiejętność dość rzadka w sumie. Apbt_sól, a co widzimy na trzecim w kolejności zdjęciu? :-) Ale dobra ilustracja zależnosci hierarchicznych i wymuszania pozycji.
-
Angel, Twoje wypowiedzi już od pewnego czasu takie były. Zwłaszcza gdy na próby rozmów merytorycznych reagujesz głownie ad personam. :lol: Ale zawsze istniej opcja "ignoruj", wiesz. Po co się stresować niepotrzebnie. :lol:
-
Ech.... Angel, Angel... :roll: :roll: :roll: Cóz tu rzec. I śmieszno, i straszno. :shake: Nie da rady rozmawiać merytorycznie. Po prostu nie da. P.S. Katica - ta wypowiedź nie dotyczyła Ciebie, ma się rozumieć. Mozemy się podgryzać, ale pewnie w sumie jak już doprecyzujemy "co poeta ma na myśli" okaże się że podobnie myślimy na pewne tematy.
-
Angel, ratunku - mniej tej gameness, pliiiz, i mniej podejrzliwości. :cool1: Chodziło mi dokladnie o to: że jeśli "przeciętny ludź" kupuje sobie pita i slucha wyłącznie o tym że to twardziel nieprzeciętny, po prostu sama stal i żelazo - to zaczyna go traktować od początku źle, niegodnie z tym, jak taki pies de facto powinien być prowadzony - a to, jak słusznie pisze choćby Pawel_Dona, jest naprawdę trudne i musi być z ogromnym wyczuciem, raczej taka żelazna ręka w aksamitnej rękawiczce. Tzw. ogół jednak (i to jak widac, choćby na filmach zachodnich ktore tu oglądaliśmy, także osoby hodujące i szkolące te psy) ma problem głównie z brakiem aksamitu - ale (jak wspomniany tu hodowca bulli) niekiedy - choć rzadziej - z brakiem żelaza. W mojej wypowiedzi nie twierdzę że tacy a nie inni ludzie kupują sobie pity - nieświadomi, czy głupi, czy beznadziejni. :angryy: Za to uważam że "gębę" rasie przyczepiają często (nieświadomie) sami jej hodowcy i przewodnicy.
-
[quote]"zenada! poprostu"[/quote] Wiem! To wszystko znane mi przypadki. Temu *&$%%*@ z pitbullką mam ochotę tę sukę po prostu ukraść. :angryy: Katica - moja wypowiedź dotyczyła, jak to już wyjaśniam Apbt powyżej, obserwowanych przeze mnie przypadków - wynikających według mnie dokladnie z tego powodu - braku wiedzy, wiary w mity. Więc nie rozumiem, czemu Cię to tak oburza - że ludziska postepują zgodnie ze swoją świętą wiarą? Przecież tak jest...
-
[quote] "skoro prezentowane filmiki to taki dno, to sama musisz trzymac coś w rękawie i zapodać coś wystrzałowego. czekam z niecierpliwością na Twoje "wyczyny"..bo przecież nie krytykujesz chyba czyjejś pracy tylko po to, by wreszcie stanęło na Twoim?" [/quote] Można powiedzieć swoje zdanie o tym, co oglądam, prawda? Eee, a moze jednak za dużo u włascicieli TTB "gemeness" żeby mogli normalnie i rzeczowo rozmawiać...? :lol: BTW prosze zauważyć iż jedynymi filmami o jakich mówię są te zachodnie, słowem - takie, ktore powinny de facto być mniej "zapalne" (gdyby w ogóle cokolwiek mialo być "zapalne" bo niby czemu.... :shake: ), slowem - mniej emocji budzić. Ot, pokazano material, dyskutujemy na jego podstawie... Ale jednak okazuje się, że "ni do gips". No, jak ni do, to ni do. :cool3: :roll: Najśmieszniejsze że prawdziwe nerwy zaczęły się od prostego stwierdzenia że TTB są w zasadzie psami delikatnymi. O kurczę, no zupelnie jakby to było cosik zlego czy wstydliwego... A chyba sporym problemem dla psa jest, gdy - w sumie pelen dobrych chęci - przewodnik z zasady traktuje go trochę zbyt hmmmm "prosto" wierząc w rózne niezbyt odpowiadające rzeczywistości rzeczy... W efekcie mamy skrajności: pana lat na oko sześćdziesiąt, w okularkach, wywlekanego na spacer przez okagańcowanego i zakolczatkowanego red nose'a, zawsze na ten sam trawniczek i na pięć minut - faktycznie pies zabezpieczony, ale jakie życie mu ten facet zgotował? :shake: , pośrodku znanego hodowcę bulli którego psy już parę zwierząt porządnie uszkodziły, ale przecież sa takie kochane i mają slodkie brzuszki :shake: a z drugiej strony skali beznadziejnego bałwana dla ktorego jedynym narzędziem komunikacji z biedną pitką jest walenie jej pejczem właściwie na każdy jej ruch (bo "to jest taka rasa że nie można jej pozwolić żeby weszła na głowę"). Brrr. :angryy:
-
[quote] "To jest tylko i wyłącznie twoje malutkie i skromne zdanie, które tak najogólniej rzecz biorąc możesz sobie wsadzic w buty " [/quote] Podoba mi się ta... stuprocentowa zawartość merytoryczna Twojej wypowiedzi. Hm, moze trochę nervosolku...? :lol: Przypomnę nieśmiało - pewna ... histeria zaczęła się gdy w toku dyskusji ośmielono się zauwazyć iż może cosik takiego w tych pitach jest, że niekoniecznie ich cechy bardzo, ale to bardzo predestynują je do sportów (tzn. do sportów ogolnodostepnych, nie dla takich stworzonych dla tej rasy :evil_lol:). Na to dostaliśmy linki do filmow ktore mialy udowadniać że to rasa wybitna do takiego, na ten przyklad, sportowego posluszeństwa. Poniewaz na filmach nie było zbyt dobrego tego sportowego posluszeństwa, więc kwestia pozostaje nierozstrzygnięta - ale jak widac dla części dyskutantow staje się bolesna nader. :lol: :lol: :lol: :lol: :lol: :evil_lol:
-
[QUOTE]Pit ma taką a nie inną przeszłość. Został stworzony do walki z innym psem, i nie można na dzien dzisiejszy potepiać rasy ze względu na tę cechę. Poprostu z całą swiadomością znamy i rozumiemy historię rasy. [/QUOTE] No tak, ale dla części nawet baaardzo "uświadomionych" wlascicieli, ba, hodowców pitów to nie jest przeszłość - to teraźniejszość wszak ! (slynna czerwień w rodowodach???) [QUOTE]po 2) TTB według nas mimowszystko są świetne w sportach, można z nimi robić naprawde wiele rzeczy mimo tejże agresji. Rewelacyjnie sprawdzają się zarówno na torach jak i placu do PT czy IPO[/QUOTE] No właśnie z tym pozwalam sobie polemizować. Są to rasy bardzo malo... elastyczne... mają zbyt silny opposition reflex po ktorym jest tylko załamanie. Znów wracamy do kwestii "pobożnych życzeń" odnośnie tych czy innych ras. Majato pewnie wszyscy... i ci co siedzą w jamnikach, i ci od bullików.:lol: po [QUOTE]3) Geny są genami- jednak najwięcej zależy od człowieka. Tego typu pies w rękach dresa staje się "gwiazdą" na pierwszej stronie faktu. Nie pit czy ast miłośnika rasy. To nie problem tkwi w rasach tylko w ludziach któzy sobie nabywają takiego pieska. [/QUOTE] NIektórzy dresiarze lepiej prowadzą swoje TTB, niż tzw. przyzwoici obywatele. To tak, dla oddania sprawiedliwości...