-
Posts
3222 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
2
Everything posted by Berek
-
Władczyni, moje podejrzenia że Twoje problemy z Twoim stworzonkiem są wyłacznie kwestią... podporządkowania merytoryki pewnej ideologii życiowej się potwierdziły. :lol: Z jednej strony niedobrze, bo szkoda i Ciebie, i psa - z drugiej, pozazdrościć gorącego serca, nie osiwiałego - jak określał Mistrz Makuszyński... :lol: "[QUOTE]Zgodzę się tylko co do ostatniego zdjęcia. Mimo opisu w stylu "nie rób tego w domu" uważam, że pomysł tulania agresywnego psa ubranego w kaganiec nie jest najszczęśliwszy. I mam nadzieję, że nikomu nie przyjdzie do głowy naśladownictwo"[/QUOTE] Martens, to bardzo znana metoda, jej rożne odmiany są znane od dawna - i wiesz co...? Najlepsze, że działa, i to jak rewelacyjnie... Ale oczywiście ktoś musi najpierw sprawdzić psa, czy to jest ten profil psychologiczny na ktory to podziała.
-
A-ha, już wiem. Mam swoją teorię na temat wynalazków. Im bardziej coś skomplikowane i "udoskonalane" tudzież wymyslne... tym gorzej działa. :lol: :lol: :evil_lol: Ja nawet od smyczy wypasionych odchodze na rzecz prymitywnego sznurka z karabińczykiem, najprostszego na świecie... :lol:
-
Ayshe, a ja mam pomysł na jaki chyba żaden milosnik zwierząt nie wpadł. Otóz - demokracja. Glosowanie. Mam cztery sztuki... chorobcia, w głosowaniu możemy mieć wynik nierozstrzygnięty. Niby jest jeszcze kot ale jak dam im pod glosowanie wniosek na spacerze to kot będzie musiał dorzucać swój glos przez telefon komorkowy, bo z nami na dwor nie wychodzi. :lol:
-
Reyes, przypomnij raczej numer postu, co? :lol: Władczyni, czego konkretnie dotyczy Twoja wypowiedź? :evil_lol: "Karci" czy może "korci"?
-
[quote] "Bo sprawdza w tych trzech i jeszcze w czwartej - w zdolności myślenia. " [/quote] Możesz rozwinąć? "[QUOTE]nie wspomnę już o maltretowaniu ON taką pracą, jak asystowanie niepełnosprawnym. "[/QUOTE] Oj, szalenie rzadko szkoli się akurat ON-y jako assistdogi. Są rasy ktore sprawdzają się w tym zdecydowanie lepiej. Duże organizacje (nie mowimy o na przyklad naszym polskim rzeźbieniu w .... yyy... malo szlachetnym materiale) chcą być jak najbardziej efektywne - toteż generalnie odchodzą od ON w tej roli.
-
Ech, w sumie rzecz w tym, czy z konkretnego przepisu robi się użytek - zawsze - nigdy - czasem Niestety na razie mamy sytuację schizoidalną - acz bardzo wygodną dla niektorych "dzialaczy". Otoz osoby niewygodne czy te ktore podpadly można zawsze przy użyciu tego-ż trochę skopać... Ot, chocby słynna agilitowa opowieść - podaję w skrocie dla niezorientowanych. Jakiśczas temu odbyły się absolutnie nieoficjalne, podworkowe zawody agility - zorganiowal je, a owszem, prywatny klub, ale też i nie było tam wpisow do książeczek, protokołów itd. Po prostu zabawa dla agiliciarzy... i bralo w niej udzial pelno czlonków ZK... :lol: Zawody sędziowali zaproszeni towarzysko sedziowie ZK (ktorzy potraktowali imprezkę jako super okazję do własnego dokształcenia się - co się im chwali!). Rach, ciach, po imprezie poszedł donosik do GKSP że niegodziwi sędziowie sędziowali! Na imprezie TAKIEJ! - slowem, dokladnie z tego paragrafu chciano ich "wyhaczyć". :p Na szczęście rzecz się rozeszła po kościach, sedziowie, jak się okazalo, zglosili swoj zamiar (wzięcia udzialu w tej zabawie) komisji już wczesniej. (A, co smakowite szczegolnie, donosik skonstruowała osoba... biorąca udzial w owych zawodach - :lol: - niezłe, co?). Ciekawe co by było gdyby akurat ci sedziowie byli uznani za osoby niewygodne albo gdyby aktualnie komuś na odcisk weszli? Czy sprawa nie miałaby innego rozwiązania? :evil_lol: :roll: Czy by się nie okazalo że oto wlasnie zlamali ów śliczny paragraf i trza ich wywalić z Zk a już co najmniej... odebrać uprawnienia? :evil_lol: W statucie Zk więcej jest takich "potworków" tylko czekających na uzycie. Ciekawe, czy są tam po to, żeby było latwiej w razie czego postapić zgodnie z dobrze znana zasadą: dajcie mi czlowieka, paragraf się na niego zawsze jakiś znajdzie?
-
Ja tam się cieszę. Toć to wylęgarnia chorób i wad genetycznych - tak jak ciężko chore są "yorki miniaturki" oferowane tu i ówdzie naiwnym ludziskom... :-( Jo_ann [QUOTE]"z psow o masie ponizej 3kg to lubie tylko jednego pomeranianka"[/QUOTE] - poczekaj aż poznasz niejakiego Marianka, dwa kilo żywej wagi... Albo slodką Pyzę - dokladnie 3 kg (jeszcze się mieści w definicji?).
-
Asia, niech no tylko przestanie padać a ja wylezę z grypy, to Ci dam zajęcie po tej stronie Wawy... nie bój nic. :lol:
-
Wow! A jeśli podwórkowe zawody obedience zorganizuje Kolo Milośników Storczyków? Przy okazji wystawy kwiatów? :lol:
-
Marisu, mam wrażenie że każdy z dyskutantów mówi o innej sprawie :lol:. Ale, odnosząc się do Twojego postu skierowanego do mnie - nie ,nie uważam że każdy pies powinien pracować. Uważam natomiast że kazdy powinien współpracować - a to róznica. Ty przynajmniej rzucasz swoim psom pilkę czasem. Ale mnie chodzilo o nagminną sytuację - kiedy pies nie egzystuje W rodzinie, egzystuje "OBOK". :cool3: NIestety taka sytuacja prowadzi do zaburzeń w zachowaniu. I zapewniam Cię że nie behawiorysta, rozpylanie olejków zapachowych, feromonów, czary-mary i lapanie za kark tudzież "ochładzanie stosunkow z przewodnikiem" ze strony bardziej wrażliwych wlaścicieli oraz nie branie na łańcuch, prowadzenie całe życie na smyczy i w kagańcu ze strony tych mniej starajacych się właścicieli są panaceum na większość problemów z psami. Nie pragnę "zagonić emerytów na plac szkoleniowy" choć znam takich ktorym by to dobrze zrobiło, a i znam takich ktorzy ... sami się na niego zagonili i calkiem sobie chwalą. :evil_lol: A propos, akurat agility mnie nie interesuje i bynajmniej nie o tym myślę mowiąc o współpracy. :shake: Przynajmniej nie jako o jedynym możliwym wzorcu. Natomiast widuję emerytów ktorzy radzą sobie z calkiem aktywnymi psiakami dzięki temu, że.... jakby to rzec... poświęcili więcej uwagi niż średnia krajowa wlaścicieli psow na zgromadzenie wiadomości o tym, jakie zwierzę - jakiego gatunku, z jakimi potrzebami - wzięli pod swój dach. :lol: Dość często mam do czynienia z ludźmi ktorzy szukaja pomocy gdy sytuacja jest już mocno napięta. I coraz częściej niestety obserwuję że odpowiedzialność za psa usiluje się zepchnąć z siebie totalnie. Nie tę materialną, chętnie zaplaci się żeby "ktoś coś z tym zrobił" - tę wynikającą z faktu że sami, dobrowolnie i bez przymusu wzięliśmy pod swój dach żywe zwierzę. W momencie kiedy trzeba zrobić "coś" konkretnego - choćby nieco przemyśleć swój tryb życia, zrobić pewne poprawki w planie dnia itd. - robi się ciężko. Ale z podziwem i miloscią myślę o tych, ktorzy się decydują za wziecie do roboty choć wydaje im się że ich ona przerasta, że się nie da, że się im nie uda itd.:multi: Najgorszą z możliwych postawą jest natomiast założenie że jeśli pomóc psu ma realna praca zwiazana z wysiłkiem całej rodziny, a nie np. zalecenie żeby psu podać 3 x dziennie witaminę C - to stwierdzamy że eee tam, pies i tak się nie zmieni, a tak w ogóle to lepiej udawać że nie mamy psa tylko chomika. :evil_lol: P.S. Widuję sznaucerkę mini, zresztą poleconą pewnej rodzinie. Suka ma wszystko, miłych ludzi, michę, opiekę wet, czułość. I spacerek trzy razy dziennie pod to samo drzewko na tym samym skwerku. Przez kilka lat ludzie ci, choć mają sporo wolnego czasu, nie zwiedzili nawet parku ktory mają pół kilometra od domu. Żal suki. Stopniowo tępieje. Wpada w depresję. Miała fajne predyspozycje. I żal do ludzi. Mowią - eee, po co. Ona pewnie w parku by nie lubiła... A tu, o, to drzewko to zna, wącha sobie... :shake: Zadowoleni są z siebie bo pies ma u nich istne niebo, przecież. Jak strasznie łatwo iść na łatwiznę. P.S.2 Też nie jestem za obowiązkową sterylką i kastracją. NIe lubięskuwania wszystkim rąk kajdankami bo może kto zlodziej. Ale za waleniem po kieszeni za każdy pojawiający się na świecie miot - jestem. Każdy. I "rasowy", i "prawie rasowy", i "mieszańcowy". I tyle. Decydujesz się zacny czlowieku na szczeniaki - super, miej świadomośc ile cię to będzie kosztować. Dalej chcesz puchate kuleczki - płacz i płać, świetnie. :mad:
-
Spróbuj po prostu nauczyć psa cofania się od zdobyczy zanim ją złapie - wymaga oczu dookoła głowy :cool3: i stanowczego działania ale warto. Jako "wypłaszacza" możesz użyć np. kawałka brzęczącego łańcucha albo puszki z monetami. Wrzeszczysz "fe!" i brzęczysz przeraźliwie - na początek możesz przygotować niecnie pułapkę żeby być przygotowana na akcję pieska w stronęnielegalnego smakołyczka na trawniku. Pamiętaj żeby ZAWSZE kiedy pies odskoczy - natychmiast oferować mu do gęby coś atrakcyjnego (nie nudną suchą karmę). Slowem, pies dowiaduje się, co "nie", ale i co "tak". :lol: P.S. Kagańce nylonowe to ZBRODNIA. Są to specyficzne kagańce dawniej zwane weterynaryjnymi - stosowane tylko przez wetów i tylko przy szczególnych okazjach (bolesne zabiegi itd). Niestety, rozpropagowane ostatnio jako "normalne" kagańce co nie jest prawdą. Zakladanie takiego kagańca psu na spacery jest zwyczajnie znęcaniem się nad nim.
-
... a mimo to ta przemoc ciągle wystepuje. A schroniska wyglądają jak wyglądają także i z tej przyczyny, że w wielu spokojnie usypia się nadprogramowe psy. Jest tyle psów, ile miejsc - i koniec. :cool1:
-
Przyczynek do dyskusji: [URL]http://pies.onet.pl/5749,20,28,z_motyka_na_slonce,artykul.html[/URL] :lol:
-
Szczęśliwy pies to pies ktoremu oferuje się możliwość współpracy. NIezależnie od tego, czy śpi w łóżku przewodnika, czy w kojcu. Grzechem głównym większość pisz-pan-właścicieli w tym kraju jest pozostawianie psow samym sobie. :cool1: I pozbawianie ich nowych bodźców. I tu zgadzam się z Romas - po prostu wiele osób nie powinno mieć psow w ogóle. Pies biegający po posesji "żeby pilnował" nie spełnia swojego zadania, choć ludzie w to glupio wierzą. NIe jest nauczony pracy obronnej, więc w razie realnego niebezpieczeństwa nie podoła zadaniu. Za to instynkt pilnowania terytorium powoduje że ewentualnym obiektem jego ataku będzie istota stosunkowo słaba, ktorą oceni jako możliwego do pokonania przeciwnika. Stąd pogryzienia dzieci, staruszek, nieszczęsnego pana listonosza, przypadkowych przechodniów itd. :angryy: Z kolei jako pies stróżujący się totalnie nie sprawdza, bo na ogół piłuje - z czystych nudów - ryjek cały czas i o każdej porze, na najlżejszy szelest - dla ludzi ocena czy pies ostrzega przed niebezpieczeństwem czy tylko komunikuje się z innymi psami w okolicy jest nie do wykonania. Caly problem w tym że zwierzęta stworzone do wspólnej pracy i nawiazywania głębszej więzi ze stadem, wykonujące konkretne zadania - pozostawiamy same (stąd organizują sobie owe zajęcia bez naszego udziału, niestety) - i jeszcze jesteśmy dumni, że piesek żarcie ma, do weta chodzi, no i ta SWOBODA... Kompletne pomieszanie pojęć. Ankiety ankietami ale jakieś pojęcie o tym jakże bliskim nam gatunku jednak powinniśmy mieć. O jego psychice, tym, do czego został stworzony (no - powiedzmy - do czego go popchnęliśmy w jego ewolucji naszą hodowlaną pracą), o jego potrzebach i o tym, jak odbiera świat. Największym błedem psich opiekunow jest zakładanie że psy odbierają świat dokładnie tak, jak my.
-
[QUOTE] " to już przyswoiłam - masz odwoływalne psy i w kajdanach chodzić nie będziesz..." [/QUOTE] O to, to. A swoją drogą, wzruszajace jak wiele osób koniecznie chce chodzić w kajdankach, wolą to, bo... nie umieją (nie chcą, nie wierzą w skuteczność?) popracować nad własnymi zwierzętami. Ale to tak na marginesie. Hammurabi - Ty jesteś przeciwko zniesieniu zakazu, ja jestem za - cóz, to forum dyskusyjne w sumie... :lol:
-
"[QUOTE] Kto będzie oceniał przed wejściem do lasu, czy pies się nadaje do puszczenia luzem? Myśliwy...? " [/QUOTE] A moze tak ustawić przepisy, żeby - właściciel? Osobiście jestem przeciw skuwaniu każdemu kajdankami rąk, bo a nuż kto złodziej... Rozumiem jednak że troszkę optyka się zmienia w zależności choćby od tego, do jakiego stopnia panujemy nad naszymi zwierzątkami. :lol: TuathaDea, a propos strasznego wypadku z odyńcem, hmmmm - wiesz zdarzają się też przypadki pogryzień ludzi przez ich własne psy w ich własnych domach. :evil_lol: I to - statystycznie rzecz biorąc, w takiej naszej Wawce pewnie jest ich więcej, niż wypatroszeń przez odyńca. Może powiedzmy wobec tego - "ludzie nie powinni mieć psów bo się coś może wydarzyć". :evil_lol: A moze jednak - rozsądniej - "ludzie powinni mieć takie psy z ktorymi sobie radzą...". To się przenosi też na temat "pies luzem" lub "pies w lesie" - wbrew pozorom to podobne zaganienia. :razz: :razz: :razz:
-
[QUOTE] "Wychodzi na to, że jeden lubi adrenalinę przy podchodzeniu zwierzyny, inny puszczając psa w lesie" [/QUOTE] Adrenalinę??? :crazyeye: Jeśli pies jest pod kontrolą, to jakaż tu adrenalina? Chyba że chodzi o rozglądanie się czy się czub ze strzelbą nie trafi? :lol:
-
Hej Sandruniu, po pierwsze - jak wyglada Wasz przeciętny dzień? Po drugie - ile czasu spędzacie na spacerach? I jak te spacery wyglądają? Czy bawicie się z suką w domu? To, że pies ma zabawki ktore... sobie leżą - nic nie wnosi. Nic nie zmieni. ;) Owe zabawki mają mieć na końcu właściciela ktory aranżuje wspólną zabawę z psem. Czy suńka robi to tylko podczas Waszej nieobecności? Wszelkie płyny odstraszające czy zamykanie psa ma sens pod warunkiem, że przewodnik da też psu coś z siebie. Wygląda na to że suka się strasznie w życiu nudzi - i teraz Wasze zadanie, zmienić ten stan rzeczy... :lol: Druga kwestia to - zapewne - odreagowywanie nieobecności ludzi. I znow, bęcki dla Was, nie dla psa - nikt suki nie nauczył zostawania samej, toteż każdy kwadrans bez człowieka w domu wpędza ją w stres. Musisz ją powoli pouczyć zostawania. Fakt że w domu jest drugi pies niewiele tu zmienia, jak widać. Zacznij od uczenia małej pozostawania przez chwilę w innym pomieszczeniu - z chwaleniem kiedy wytrzyma najpierw dwie mintury, potem pięć, itd.
-
Jo_ann, poszukaj w wyszukiwarce, są topiki dotyczące tych testów (nota bene większośc ludzi znających się na rzeczy chlasta je bez litości, i slusznie, bo to beznadzieja ktora pomaga promować psy co najwyżej.... histeryczne - nie mówiąc już o tym że wymog przystępowania do testów z psem nieprzygotowanym, surowym, to brednia - i wszyscy uczą psy aż furczy). :lol: Sporo było o tym dyskusji, na Dogo i "psach sportowych" chociażby. I super-ciekawa dysusja u belgarzy: [URL]http://www.belgi.com.pl/viewtopic.php?t=970&postdays=0&postorder=asc&start=0[/URL] - to forum można zdaje się podczytywać nie logując się ani nie rejestrując.
-
[QUOTE] "Niestety ludzie nie chca pożyczac owiec i trzeba wiele miesiecy pertraktacji, aby pożyczono owce. " [/QUOTE] Cóz. Jakiśczas temu odbyła się taka trochę "półprywatna" impreza w okolicach Warszawy, osoba prywatna (akurat tak się złożyło że też bawi się w pasienie) zgodzila się wypożyczyć owce pewnemu klubowi. Jedno z mlodych zwierząt wróciło z oskalpowanym ogonem. Organizatorzy imprezki nie tylko nie udzielili zwierzęciu pomocy, ale nawet nie zawiadomili właściciela owiec o fakcie okaleczenia jednej z nich. Trudno się doprawdy dziwić że ludziskom niespieszno do pożyczek...
-
[quote] "Myśliwy postąpił bezmyślnie i moim zdaniem złamał prawo strzelając do psa. Kropka... W lesie nie wolno spuszczać psów ze smyczy. Kropka." [/quote] A-ha. I spuszczenie psa ze smyczy z automatu rowna się najwyższemu wymiarowi kary...? :cool3: Co najwyżej można rzec właścicielowi psa "sam się gościu prosiłeś"? :cool3: Bolesna prawda jest taka że wśród myśliwych są, owszem, jednostki kontynuujące tradycje, hm, "myślistwa szlachetnego" rodem sprzed wojny jeszcze - ale większość to niestety prymitywy (vide: wypowiedzi na forach łowieckich) ktorym się w pewnym momencie różne rzeczy wydają. Co gorsza, fakt że nie są karani w przypadku zlamania prawa - a nie sa, bo czyż np. kara "nagany" po bardzo spektakularnej "samowolce" to w ogole jakaś kara? powoduje że... wydaje im się jeszcze więcej. :evil_lol: Walenie do każdego psa ktorego się zobaczy z rechocikiem w duszy p.t. "na pewno kłusujący!" nawet, jeśli tuż za psem wędruje właściciel to nic innego, tylko poczucie że w lesie jestem Bogiem Wszechmogącym. Tu nalezy dodać że zważywszy na mizerne umiejętności w/w panow "w ogole" faktycznie nie ma co liczyć na uprzednie ocenienie, czy pies "wygląda na zdziczałego" czy nie. Ludzie ktorym zdarza się uwalić własnego psa na polowaniu (nie wspominając o trafieniu kumpla... :evil_lol: - takie rzeczy tyż się zdarzały) maja naczelną zasadę "najpierw strzelaj do wszystkiego co się rusza, potem patrz, w co trafiłeś" - i nie zawracają sobie glowy poprawianiem swoich umiejtności strzeleckich albo studiowaniem przepisów - zresztą nie mają motywacji skoro i tak PZŁ murem za nimi stanie w razie czego. :shake:
-
Nie jest tak źle... jak widać, zdarzają się dysydenci... :cool3: :lol:
-
Z całym szacunkiem, czy psow w takim typie nie zaobserwujemy na pierwszym-lepszym ringu yorków? :evil_lol: Prawda jest taka, że rasa jest niewyrównana, mimo jej liczebności i dużej popularności (a może właśnie dlatego). I wśród tych z najczystszym pochodzeniem możemy zobaczyć i male, i duże, i jasne, i ciemne, długie i bardziej w kwadracie, z prawidlowym włosem (to coraz większa rzadkość niestety) i z rozmaitymi aberracjami jeślic chodzi o gatunek siersci, i tak dalej, i tak dalej... :cool3: Rozbawia mnie kiedy zaczynamy z namaszczeniem mowić "ooo, proszę, pies bez rodowodu, od razu widać" - tak, jakby wszystkie rodowodowe yorki były idealnie wzorcowe. :lol: Własnie ta moda szkodzi - bo w sumie zrobienie hodowlanki to nie taka sztuka (niestety...) i wśród rodowodowych pieskow rozmnaża się takie ktore wcale nie są idealne. Abstra***ąc od skandalicznych ogłoszeń "reproduktor champion kilo dwieście" - chucherko jakimś cudem zrobiło championat i z problemu robi się nagle zaleta. A ludziska tacy już sa, że lubią ekstrema - jak pies duży, to najlepiej żeby był ogroooomny (i potem mamy kaukazy niemal nie mogace się poruszać, rottki z dysplazją i inne takie) a jak mały, to żeby się miescił w filiżance... :shake: Więc kwestia wyglądu czy "zgodności z wzorcem" to nie tylko domena osob rozmnazajacych poza Związkiem. Sporo, oj sporo kamyczkow do hodowlanego ogrodka ZK można by też wrzucić...
-
.. a zdradzisz nam, w jaki sposób warunkujesz na gwizdek? :cool1:
-
[QUOTE] po cyzm pozna ze sie zamknal? Jak to sprawdzic? [/QUOTE] Po tym, że - na przykład - po doznanej przykrości pies odmawia współpracy. Powiedzmy, bawisz się z nim piłką na sznurku, szarpiecie się, niechcący nadepnęłaś na pieska czy potrąciłaś go. Są takie, ktore po chwili smuteczku - auuu! i Twoich próbach zajęcia czymś innym, rozluźnienia, odwrócenia uwagi będą sie bawić dalej. Wiele terierow - nie tylko yorków - w takiej sytuacji wyraźnie smutnieje, odwraca głowę, nie jest w stanie wrócić do przerwanej czynnosci. Czasem piesek odwraca się i coś wacha, stara się nie patrzeć na Ciebie, wygląda jakby się zamyślił głęboko itd. To takie bardzo charakterystyczne zatonięcie we własnym świecie.