Jump to content
Dogomania

Berek

Members
  • Posts

    3222
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    2

Everything posted by Berek

  1. Cichy, akurat moja uwaga nie do Ciebie była - po prostu okropnie śmieszne jest kiedy czytam o niemieckich szkoleniowcach ktorzy "tylko pozytywnie" oraz zdziczałych ze wschodu co to maltretują ... itd. :cool3: Fuchs ładnie wsadził tę metodę siłowego aportu do lamusa zresztą - ale ją ewidentnie znał (zresztą każdy kto szkoli wie, o co chodzi...).Co nie przeszkadzało mu zademonstrowac innej, no, powiedzmy - wesji "soft-soft" połączonej z przymusem. Jakoś jego psy nie sprawiaja wrażenia zastraszonych... A już off topic, zdziwiłbyś się (a może i nie) jak radośnie potrafią ćwiczyć psy ktorym nie jest obca korekta. Rzecz w timingu i odpowiednim użyciu bodźca awersyjnego oraz użyciu tak z 10 razy więcej pozytywów - zgodzisz się ze mną? :roll: BTW usilowania USTAWIENIA HIERARCHII przy użyciu takich patentów jak ten "dwukolczatkowy" to dopiero czasy króla Ćwieczka... :lol:
  2. A'propos kwiku nad dwoma kolczatkami, toż to tego lata znany szkoleniowiec Knut Fuchs na seminarium w Warszawie wspominał metody robienia siłowego aportu: "bierze się dwie kolczatki, trzech silnych chłopów, psa, jedzie do lasu..." :cool3: - a toć to pan wprost ze świętego Zachodu... :lol: Proponuję nie wierzyć bezkrytycznie w "dziki katujący wschód" oraz cacany klikający Zachód. Zachód używa przemocy z glową, że tak powiem - ale też jej używa, a jakże. :roll:
  3. [QUOTE] "Mnie zastanawia skuteczność metod "naturalnych" stosowanych przez większośc pijaczków - ani szkolenia, ani super opieki, wymyślnego jedzenie etc a spora część psów za takim właścicielem pójdzie wszędzie i jest w nich wpatrzona. O co chodzi?" [/QUOTE] O... syndrom sztokholmski. Słowo! Na psie przekladając: taki pijaczek jest dla psa absolutnym bogiem, bogiem nieprzewidywalnym, umiejącym używać dużej przemocy (dla psa na dodatek zazwyczaj nieoczekiwanej), czasami zaś (w ataku pijackiej wylewności) - znienacka miłym i cieplutkim. Po przekroczeniu pewnej granicy "niezrozumialości" pies wpada w rodzaj ślepego podporządkowania (bolesna prawda jest taka, że nastepny pies tego pijaczka też będzie się trzymal nogi, też będzie wracal na wolanie i nie skakał na jezdnię). BTW trudno jest balansować na wąskiej granicy psiego podporządkowania i ... bycia w świetnych stosunkach z psem. Tak naprawdę żeby pies BYŁ posluszny, musi czuć do nas respekt - to takie ładne słowo oznaczające "po ludowemu" że co nieco musi się nas bać. A jak wypracować ów respekt bez łamania psiej psychiki, ba - to dopiero jest zadanie dla nas wszystkich. :lol:
  4. Wygląda obiecująco! A dlatego namawiam Zofię na priv, że wiem z doświadczenia że jak coś jest na etapie prób i nie ma 100% pewności że przyjęte przez nas stałe i zmienne są prawidłowe, to czlowiek niekoniecznie chce się dzielić z calym światem (dokladnie jak Zofia pisze - nie chce kolejnego przypadku "Mądrego Hansa"). :lol:
  5. Zosiu, Zosiu, nie znęcaj się jeno piiiiisz - moze być na maila - to jest moja obsesja, ten caly kwadrat jest dla psów mocno abstrakcyjny, z drugiej strony podziwniam nieraz zdolność abstrakcyjnego myślenia u moich psów, zwłaszcza najmłodszej Cosi; caly czas rozpracowuję problem :lol: "kwadratowy" od strony właśnie kojarzenia tego jako "obiektu" - podziel się, pliiiz, moze wspólnie poskladamy do 100%...
  6. [QUOTE] "Jedna z niewielu metod, w której wszystko jest dokładnie wyjaśnione naukowo i wiadomo, dlaczego to działa i jak działa, a jeśli na jakiegoś psa nie działa, to również można naukowo dowieść dlaczego i co należy zmienić. " [/QUOTE] A mnie nuży nielychanie czytanie po raz enty o P+, P-, R+, R-, słowem, teorii, teorii, teorii - zdaję sobie sprawę z tego że większość ludzi kocha tabelki i rowne pod sznuerk wyjaśnienia - tak-a-tak - niemniej potem jakoś dziwnym trafem czytamy że jest super hiper tylko że pies... i tu lista problemikow typu rzuca się na psy, nie przychodzi na wolanie, ucieka z posesji przy kazdej sposobności albo z wyższej półki - czemuś nie wykouje połowy ćwiczeń podczas treningu czy zawodów. Doskonale zdaję sobie sprawę z tego że to nie wyłaczna domena psow -eee - jakby to ująć "ktorych własciciele uważaja że szkolą je klikerowo" :lol: niemniej męczy ślepa wiara w magię pudełeczka (nawet motywowana "bo tu tak pięknie wszystko wyjasnione!") ktore to pudeleczko de facto sprawdza się w niemal 100% ale...w sterylnych warunkach i na laboratoryjnych szczurkach. Osobiście używam i to sporo, ale twierdzę że to jedno z setek narzędzi ktore można wykorzystać w szkoleniu / uczeniu psa.:lol: I z kolei może być irytujące kiedy się czyta o tych wstrętnych kolczatach a w dalszych wypowiedziach widac, że osoba ktora je tak potępia nie za bardzo wie, jak się ich używa i - de facto - po co. Oczywiście można też, jak to tutaj ktoś chwalebnie napisał - ze względów ideologicznych nie stosować kolcow (i mieć przez pieć lat problemy ktore można było uciąć po dwoch dniach - ale to indywidualny wybor każdego z nas :cool3: ) - niemniej z moich doświadczeń wynika że z ideolo też nie nalezy przesadzać, bowiem potem często okazuje się że pies i tak jest gnębiony ino inaczej - tak, że sobie zakladamy że to nie jest gnębienie :lol:. Zadowolenie z własnych "czystych rąk" bywa bardzo zludne.
  7. Ja rozumiem podgrzewanie atmosfery - ale moze by tak komentarzyk że te zwierzątka są wypuszczane ino rotacyjnie... Jak przygotować propagandowo taki czy inny temat to ja akurat wiem, ale... trochę to nieuczciwe wszystko. :angryy:
  8. Ech, ten wątek jest podsycany (i to w zadziwiająco histerycznym tonie) przez jedną - dwie osoby z problemami i tyle. Lepiej nie karmić trolli po prostu :cool3: - kto zechce pomóc, pomoże, a przynajmniej forumowicze już się nauczyli po paru aferach tego typu nie dawać się podszczuwać. I chwała im za to.
  9. [quote] "Nie zgadzam się, że w metodzie klikerowej (szeroko pojętej) dąży się do stłumienia popędów." [/quote] U, no to mam pecha - bo tylko takie psy ktore - podobno - są szkolone tą metodą widuję. Być moze to przez fakt o ktorym wspominamy powyżej w paru miejscach - pewne, jednak, stłamszenie psychiczne. Co do psow nie jedzących w stresie, to zalezy od osobnika - znam sporo psów ktore w gigastresie nerwowo łykają wszystko, co im się podsunie - wręcz w tym trybie stają się dzikimi obżartuchami podczas gdy w normalnych warunkach - niekoniecznie takie są. :lol: [QUOTE] "Gdy pies przy pracy popełnia błędy, zastanawiam się nad ich przyczyną, a nie likwiduję objaw przez szarpnięcie kolcami." [/QUOTE] Zastanowienie się, czemu pies robi to-a-to - zawsze jest podstawą. Niemniej.... najczęściej widuję takich przewodników którzy "pracują nad problemem" albo "się nad nim zastanawiają" - w niektorych przypadkach przez tak mniej więcej 10 lat. Jeśli można coś załatwić krótko, energicznie choć "nie 100% pozytywnie" i móc dzięki temu wędrować z ukochanym psem dalej, ciesząc się zmianami i postępami, to czemu nie?
  10. No toteż właśnie o tym mówię - piszę do Marty, dla mnie pomysł żeby psa ktory się rozszalał i nie daje pożyć :evil_lol: traktować w ten sposób, że wychodzimy z pomieszczenia, jest JAKIMŚ sposobem na przerwanie zachowania (nie jestesmy już gryzieni i nikt nam nie skacze wyżej głowy) ale na pewno nie jest sposobem nauczenia psa na kontrolowanie jego własnych reakcji. I w ogóle nie jest sposobem na nauczenie czegokolwiek. :cool3: IPO to juzw ogóle insza inszość bo tu pracuje się na ogól na wysokich popędach. A co do gnębienia psychicznego to sie z Tobą SaJo zgadzam na 100% - i naprawdę widuję jak przychodzą osoby ktore mdleją na samą myśl o zalożeniu kolcow na swojego psa na szkolenie na ktorym dopiero muszą się uczyć... być miłym dla swojego zwierzątka. :lol: Jest jeszcze też kwestia dlugości nieprzyjemnych bodźców i ich nasilenia - na ogól najlepiej jest krótko i na tyle mocno, zeby nie trzeba było powtarzać po prostu - i pies ma się z nami wtedy lepiej, i my z nim - zamiast tajemnicze hokus-pokus ktore wydaje nam się odpowiednie dla psa przeciągac na cale tygodnie, miesiące albo i lata... :shake: No i kwestia czytelności dla psa, ustalenia z nim kodu porozumiewania się...
  11. Hm. Pies może ochłonąć, kiedy wyjdziemy z pokoju, ale niewiele się nauczy - a jużna pewno nie podtrzymuje to dobrej więi ze zwięrzeciem. Jednak kiedy sa problemy, lepiej je WSPOLNIE z psem przepracowywać, niż usilować je obejsć - a dokladnie to robimy urywajac kontakt z psem.
  12. [QUOTE] "Mój Max za to jest strasznie obrażalski...wierzcie mi, że gdy na niego nakrzyczę to potrafi przez pół dnia nawet na mnie nie spojrzeć, już nie mówiąc o przyjściu do mnie na moje zawołanie, nawet na dwór nie chce" [/QUOTE] Oj. Psy nie potrafią się "obrazić" w naszym, ludzkim znaczeniu tego slowa. Podobnie jak nie są "złosliwe" i nie planują rozmaitych działań. To, co bierzesz za obrazę, jest bardzo typowym zachowaniem psa ktory zetknął się z agresją osobnika wyższego rangą - wowczas jedynym naturalnym zachowaniem jest usuwanie się z drogi, unikanie tego osobnika - po ludzku mówiąc aby okazać "jestem mały, jestem niewazny, nie zbliżam się do ciebie" itd. Problemem większości ludzi jest że nie potrafią krótko i szybko wskazać psu jakie zachowanie jest nieakceptowalne (nie mieszając do tego emocji na dodatek) - a następnie pokazać mu że nadal układy między nimi są O.K.
  13. [QUOTE]"Dla mnie kit. On się nie da rady rzucać. Podobno go odciągnęła siłą, a potem nie wpuszczał jej do pokoju. W końcu dał sobie założyć kaganiec i jak przyjechalyśmy to leżał na sofie w kagańcu, ale byl spokojny i nie dawał żadnych sygnałów, że coś jest nie tak. [/QUOTE] Dlaczego zakladasz że właścicielka Cię okłamuje? Jak dla mnie to bardzo logicznie i (niestety) naturalnie brzmi, dość charakterystyczny obraz tego typu ataków... Z punktu widzenia psiej psychologii nic temu opisowi zarzucić nie można, że tak powiem... :diabloti:
  14. Rewelacyjna dyskusja na ten temat (tj. o akcji "stop pseudohodowlom") toczy się na "Psach sportowych" - jeśli ktoś zarejestrowany, to warto poczytać - a jak ktoś nie bywa na tamtym forum, to z kolei można pomysleć o zarejestrowaniu się - bo forum ciekawe i bez "bicia piany" :lol: : [URL]http://psysportowe.pl/forum/index.php?page=Thread&threadID=1211[/URL]
  15. A może by tak odrobinę empatii? :angryy: W szlachetnym celu dokopania komuś "nieprawomyślnemu" jedynym, co możemy uzyskać, to sprawienie komuś przykrości... Bywały tu na Dogo takie dyskusje o róznych hodowcach - ooo, psy pana X to takie pokrakiiiii...! Brzydkie bydlęta! Pokrzywione, garbate, głupie i śmierdzą - i tak dalej, i tak dalej... Najlepiej można było jeździć w ten sposób kiedy pan X nie wiedział o istnieniu tego forum - o, wtedy kochający wszystkie zwierzątka wlaściciele danej rasy nie żalowali sobie. Ale i na róznych topikach dowalali sobie nawzajem, biorąc się za czupryny i starając się wzajemnie kopnąć najboleśniej, czyli - krytykując i wysmiewając się z... psów oponenta. Aż żal brał jak się to czytało - jakoś mam (zapewne mylne) wyobrażenie o ludziach kochających psy "w ogóle" że jednak pewnej granicy nie przekroczą; nie chcieliby żeby o ich psie ktoś mowił nieprzyjemne rzeczy, więc i sami nie powiedzą nic przykrego o jakimkolwiek zwierzęciu... Jeśli się nam nie podoba czyjeś postępowanie, uznajemy je za nieetyczne, nieładne albo niezgodne z prawem - to mówmy o tym i to głośno. Ale o tym postępowaniu, a nie o Bogu ducha winnych stworzeniach... :shake: No cóz, naiwnam zapewne. :shake:
  16. [URL]http://pies.onet.pl/4296,26,0,dlaczego_nas_nie_lubia,artykul.html[/URL] ;)
  17. BTW trzeba z osobami, u ktorych do takiego ataku doszlo, spokojnie i grzecznie porozmawiać - a nie od razu z góry zakładać że kłamią, wyolbrzymiają itd. Była tu na forum wolontariuszka naprawdę o złotym sercu, miała hotelik dla zwierząt, wszystkie przypadki były dla niej jasne i żaden pies nie był groźny, tylko ludzie zawsze winni - aż do czasu kiedy wziąła na DT psa niebezpiecznego. Kiedy musiała stać w kojcu tego zwierzęcia godzinę nie mogąc się ruszyć, przekonana, że za chwilkę straci życie a co najmniej zdrowie - to zaczęła jednak patrzeć na sprawy troszkę bardziej realistycznie... Naprawdę różnie bywa z psami... :shake:
  18. Danani, ależ nic w tym tajnego - od pieciu miesięcy nie kąpię. Oczywiście czeszę codziennie, przycinam wlos na uszach i łapkach. Magda Miki, zrezygnowałaś w momencie przełomu :lol: - faktycznie dwa - trzy pierwsze tygodnie są "beee" ale potem... Nie wiem na czym to polega, być moze wlos - pozbawiony przez częste kąpiele otoczki tluszczu (eksperci choćby z Zakladu Mikrobiologii UW chętnie opowiedzą, czemu nie zastąpi tej naturalnej osłony żaden sztucznie wytwarzany kosmetyk) - z początku chłonie brud a potem, niejako "nasycony" - a przy okazji, wyczesywany - przestaje śmierdzieć, ma bardzo ładną fakturę i normalny kolor. Strasznie mi się podobają wyniki mojego eksperymentu i będą go kontynuować. :lol:
  19. "Wspołczyje takiego brudasa smierdziucha w domu trzymać..." Z ogromną przyjemnością stwierdzam, iż moje psy nie śmierdzą. Moj eksperyment powiódl się w 100% - i już teraz wiem skąd u yorków owe częste problemy ze skórą ("sucha skóra" albo "łupież" o ktorym jakże często opowiadają ich właściciele), drapaniem się itd. Bynajmniej nie z braku pielęgnacji, raczej, ehm, przeciwnie wprost. :lol: :evil_lol: A propos, ogrodek ogródkiem, a kiedy ostatnio nasze forumowe yorki były w lesie? :lol: Moje są niemal codziennie - i bardzo to sobie chwalą.
  20. Ehem... trochę off topic - ja tam z przyjemnością konstatuję że wcale nie trzeba yorkow bezustannie prać. Moj eksperyment z tej dziedziny przebiaga bardzo zadowalajaco... :lol: Już piąty miesiąc jak daję moim psom spokój i wcale nie wyglądają na brudne, zaniedbane albo "niekochane". :lol: P.S. A propos sprzedaży dorosłych psów, to jakby to rzec... argument trochę niedobrany, zważywszy na to, co się dzieje w środowisku topowych hodowców... :evil_lol:
  21. Wiecie co, puszczanie spraw na żywioł to klęska, fakt. Ale niektore mieszanki są naprawdę udane, weźmy choćby labradoodle, popularne na przykład w Australii. Kurczę, to naprawdę psy z powerem dużo wyższym niż pudle, a cechami fizycznymi (sierść chociażby) dużo "fajniejszymi dla użytkownika" niż labradory. A przy tym nieraz dość jednokierunkowy charakter labradora został z jednej strony złagodzony (pewną zaciętość udało się zastąpić raczej ukierunkowaniem na pracę z ludźmi). :lol:
  22. Asher, po wypadku dawali mi tramal ktory... nie działał kompletnie. Zupełnie. Może to jest też Wasz przypadek...? Możę Sabcie po prostu tak ma, to podobno osobnicze. Trzymam kciuki. Mocno.
  23. ... dodajmy że w polskich warunkach gwarancje dawane przez hodowców zrzeszonych w ZK są nader nikłe. Nie mamy pewności kupując szczenię za grube pieniądze, co z niego wyrośnie - i, drodzy państwo, na ringach yorków widujemy, a jakże, psy z wadliwą sierścią, niedobrą budową, nieładnymi główkami albo wręcz obciążone genetycznymi chorobami (wypadająca rzepka kolanowa - to GENY, prosze państwa, GENY - a nasi hodowcy udają że... nie:shake:) - przecież to wszystko pieski rodowodowe, więc nie do końca sie zgadzam że wyciąganie źdźbła z oka bliźniego pomoże nam dostrzec... belkę w naszym oku. :angryy: A dokuczyć komuś można nieźle. Naprawdę w krzewieniu oświaty posuwamy się nieraz trochę za daleko. :cool3: Rozumiem szlachetny zapał itd. ale... można się przy okazji trochę pohamować kiedy zdamy sobie sprawę jak NIEWIELE możemy zaoferować osobie którą nawracamy w ramach akcji r=r.:evil_lol:
  24. Betty, skontaktuj sięz kimś kto umie uzywac tego sprzętu i po prostu powiedz o co Ci chodzi - tak zawsze bezpieczniej...
  25. No właśnie, SaJo, masz rację. Dodam że ludzie "zieloni", niedoświadczeni albo zajęci chętniej kupują yorka niż AST właśnie dlatego że sądzą, że przeciez to taki "łatwy w obsludze" piesek. No i te pieski cierpią potem całe życie.... a ludzie wraz z nimi. Albo pozbywają się ich, też tak bywa. :mad:
×
×
  • Create New...