Jump to content
Dogomania

Berek

Members
  • Posts

    3222
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    2

Everything posted by Berek

  1. Bodzia, no co Ty? Jak się moze śmiać z Ciebie jednostka ktora optymistycznie tlucze ślady (najmniej dwa razy w tygodniu) z yorasem? :lol: Chcę Cię tylko przestrzec, szukaj zdrowego, silnego zwierzaka, bo potem nawet jesli duch silny, ciało słabe, znam przypadek super-yorka z charakteru, ale niestety tak chorowitego, że sport to już dla niego tylko nieosiągalne marzenie. :-( Szkoda potencjału, szkoda zapału przewodniczki, szkoda psa ktory uwielbia się uczyć - ewidentna wina hodowcy ktory produkuje psy słabe, z rozmaitymi przypadlościami... a hodowla znana, oj znana... :cool1: Podtrzymuję moje stanie kolejkowe i prosze nie zapominać że mam pierwszy numerek, pan tu nie stał, co się pani pcha... itd. :lol:
  2. Achachacha, Romas, sznaucery zdrowe byki w porównaniu z niektorymi ozdóbkami. Weźmy takie yorki (a akurat na yorkowych topikach interesująca jest dyskusja w ktorej na wszelki wypadek nie biorą udzialu hodowcy, z wyjatkiem jednego ktory podsumował: badania nieobowiązkowe to i po co badać? :angryy:). Niestety, istny skład chorob i przypadłości znaczaco obniżająych komfort życia (np. dziedziczne wypadanie rzepki kolanowej - pies kulawy, zapadanie tchawicy - pies rzęzi i się dusi ) i... wszyscy udają że to ich nie dotyczy. :angryy: :roll: E tam, ozdóbka, powiecie, taka na kolana, nie se rzęzi, niech se kuleje - ale na przykład w moim klubie trenuje superasty charakterologicznie yorek tak niestety chory, że nie bedzie mógł robić nic więcej poza poszarpaniem się piłkami od czasu do czasu, i to pod kontrolą - podczas gdy jego charakter predestynuje go do calkiem normalnej pracy sportowej (posłuszeństwo na przykład).:-(
  3. Ooo, no przecież, zapominam o tak częstej przypadłości... Wbrew opowieściom o tym, że "tak się robi od obroży" (sic!) i innych takich - to jednak genetyka. Bodzia, jak zrobisz te badania (a luxating patella też zdaje się jest badana - i wyniki są dość miarodajne), pokryjesz rownież przebadanym samcem (pewnie będzie to zagraniczne krycie bo KTO z naszych hodowców bada yorki??? Buachachaaaa.... - to śmiech przez łzy) a na dodatek suka będzie miala dobry temperament, będzie lubiła aportowac i szarpać się i bedzie zrownowazona - to pamietaj, ja, ja, JAAAA stoje w kolejce po szczeniaka!!! Pamiętaj, mam pierwszy numerek kolejkowy! :lol:
  4. Azzura, spokojnie. NIepotrzebnie tak zaraz bierzesz wszystko do serca, zwłaszcza, że wypowiedź Twojego rozmowcy naprawdę nie zasluguje aż na takie zdenerwowanie z Twojej strony i jest tam w sumie sporo racji. Powiedz, czy jest możliwość że dziecko kiedyś jakoś tam rozdrażniło psa przy misce? :cool1: Tzn. że stalo się cos, o czym niekoniecznie wiesz na 100%? Mozesz przeprowadzić dyskretne śledztwo w rodzinie? Druga opcja jest gorsza, niestety pojawiły się problemy w goldenich liniach, trafiają sięosobniki nieco podobne do dawnych zwichrowanych spanieli - obsesyjnie pilnujące przedmiotow i pożywienia. BTW niepokojące jest to, co piszesz o suce - o jej lękliwości. Moze trocheprzesadziliście z socjalizacją, z przyzwyczajaniem jej do dziwnych bodźców? W ten sposób można osiągnąć skutek odwrotny do zamierzonego. :shake:
  5. Bodzia, trochę śmieszne jest co to czytam, ale podpowiem Ci: Potęznym problemem jest na przykład dziedziczne wypadanie rzepki kolanowej. Bodajże luxating patella się to zwie. Dodam że na przyklad w większości zachodnich hodowli terierów australijskich, ktore to schorzenie dotyka, są do wglądu wyniki badań rodziców szczeniąt (oraz bardzo często badania oczu). Choć nie są to badania obowiazkowe dla tej rasy. ;) No, moze gdyby były pewne badania obowiązkowe dla yorkow nie mielibyśmy tak wielu kulejących przedstawicieli rasy. Ale z drugiej strony, kto podetnie gałąź na ktorej siedzi... :diabloti:
  6. Asher, przepraszam. Dopiero teraz widze że to naprawdę mogło być odebrane jako "pite do Ciebie". :-( Sorki. Naprawdę, nie. Naprawdę było to stwierdzenie ogólne, bardziej do trenerow ktorzy coś takiego radzą. Po prostu za dużo zlego widzę przez propagowanie - nawet nie nazwę tego "metodami wychowawczymi". Dodam że najskrajniejszym przykladem było... psie przedszkole. Tak, tak prosze państwa - właściciele idą w kółku ze swoimi szczeniakami i na komendę tresera znienacka rzucaja się na psy, obalają je na ziemię, przytrzymują aż te... przestaja się ruszać. Nazywalo się to... ustalaniem hierarchii.:angryy: I naprawde nie chodzi mi o "stosowanie jedynie pozytywnych metod"; skąd. Tylko że jest madra przemoc i glupia przemoc. Generalnie bodziec awersyjny powinien być jak najkrotszy (a jednocześnie odpowiednio mocny!), zaraz potem psa odstresowuje się. A ciśnięcie, staly nacisk, przy psach ktore są z natury dość jednak klaustrofobiczne... to nie najlepszy pomysł. :shake: A że niektorzy wierzą że działa? No ba. Znam kilku właścicieli ktorzy opowiadali mi że nauczyli swojego psa wracać na wołanie w ten sposób, że kiedy uciekał, to dopadli go, wlali mu smyczą - i zaczął się sluchać. My wiemy że to nieprawda, tj. pewien skutek był ale to na zupelnie innej zasadzie - ale ci ludzie widzą rzecz prosto - akcja-reakcja-i rozwiązanie problemu.
  7. P.S. Ups, trochę się mijamy w odpowiedziach. :lol: Co do skłonienia kogoś do zapiecia psa - to naprawdę zalezy od sytuacji. Uważam że w wielu przypadkach jest miejsce na spokojnie wytłumaczenie komuś czemu nasz pies nie moze się kontaktować z jego psem. Niemniej ja obserwuję że w 90% przypadków jest od poczatku wściekłość i agresja. Ot, klasyka jednowyrazowa: WEŹPANTEGOPSA. WYNOCHAZTYMKUNDLEM. PSYMAJĄBYĆTYLKONASMYCZY. :angryy: BTW robiąc badania naukowe na sobie :lol: muszę też dodać na ucho że w każdym czlowieku budzi się duch przekory czy złośliwości - bo nawet ja, przy obrzydliwie wiwisekcyjnym stosunku do własnych i cudzych zachowań, łapię się na brzydkim pomrukiwaniu pod nosem na widok osoby tak kompletnie nie radzącej sobie z agresywnym do innych psów zwierzem, zakutym w kaganiec i zakolczatowanym, i ryczącym jak wściekły, a wiem, że na ogół da się cos z takim psem zrobić. No ale to insza inszość - dla wyjaśnienia dodam że moje psy nie podchodzą bez pozwolenia do innych psów. :lol:
  8. O.K. Więc moze ja zaproponuję najpierw - podać konkretną sytuację. :cool3: Do ktorej się odniesiemy. Ktoś tu opisał atak jakiejś kobitki (niezrównoważonej? bo jakoś cięzko mi sobie wyobrazić że ktoś całkiem normalny śmiałby na tyle glośno komentować czyjeś inne, hm, posunięcia finansowe) - werbalny jak najbardziej - na temat drogiej smyczy. Zamiast robić miny, odszczekiwać się - proponuję podejść bardzo blisko, ustawić się twarzą do tej pani, uśmiechnąć - ale naprawdę miło, sympatycznie - i powiedzieć, na przykład, tak: "owszem, prowadzę swojego psa na dobrej smyczy. Nie sądzi pani że to raczej zasługuje na uznanie kiedy ktoś dba o stworzenie jakie ma w domu? A co do wydawania pieniędzy, mam na przykład pod opieką dziecko z Afryki - podjęłam się dzieła duchowej adopcji. Ponieważ tak pani ocenia przechodniów, zgaduję, że rownież pani podjęła takie zobowiązanie?". :cool1: Problem w tym, żeby do końca nie dać się ponieść nerwom, i zachować gigantyczną kulturę. A o to nie jest łatwo - tyle, że to trzeba też mieć w sobie żeby w ogóle próbować. Ciskacie się w tym topiku że "chamstwo niech się chamstwem odciska" :roll: :evil_lol: :lol: a ja pamiętam dosć wstrząsającą dla mnie sytuację z tramwaju. Wiecie, jak to jest, kiedy wsiądzie kilku nastolatków - chłopakow i dziewczyn - z naprawdę, no, niewyparzonymi buźkami i mocno agresywnych na temat "pokażemy temu zakichanemu społeczeństwu gdzie je mamy". Szczerze mówiac, uszy więdły. I odezwała się jakaś mloda kobieta. Bardzo grzecznie, spokojnie, ale bez podlizywania się, takim konwersacyjnym tonem powiedziala, że przeprasza, ale widzi grupkę mlodych ludzi, z pewnością bardzo wartościowych i kulturalnych w gruncie rzeczy, ktorzy tak okropnie sami siebie krzywdzą używając publicznie takich słów. Że jak się zacznie, to odruchowo dokręca się śrubę, że coraz łatwiej to przychodzi, a potem trudno się odzwyczaić... i że szkoda byłoby zmarnować potencjał jaki, jest przekonana, w nich tkwi. Po chwili śmiertelnego milczenia małolaty zaczęły się wygłupiać: "zaiste" , "doprawdy" - tak mamy gadać? Na co ona, nie dając się sprowokowac, dalej spokojnie stwierdziła ze przecież nie chodzi o używanie wyszukanego literackiego języka, tylko o nie kaleczenie go takim brudem - i że jak na nich patrzy to przecież widzi inteligencję w ich oczach - i że na pewno potrafią rozpoznac, co wypada, a co nie. Dalsza droga uplynęła juz w ciszy, choć mlodzież jechała bardzo dużo przystanków. A większosć z nich miała ... czerwone uszy. :lol:
  9. Jejuu, istnieje coś takiego jak "opposition reflex" (mój ulubiony :lol:), po to na szkoleniu przez lata cale gimnastykujemy się żeby uczyć psa ustepować od lekkiego nacisku żeby potem czytac że przygniatanie psa jest takie wychowawcze :angryy:, dobrze że polemizujecie z tym pokutującym u nas pomysłem... Boże, czy my musimy zachowywać się jak psy? Po to mamy lepiej rozwiniete mózgi - przynajmniej niektorzy z nas ;) - żebyśmy umieli wymyślić system kodów dzięki ktorymi porozumiewamy się z psem i tlumaczymy mu, co jest be, a co cacy - w naszym świecie. :diabloti: W dodatku zawsze cisnacy psa debile (przepraszam ,uuups, poniosło mnie :razz:) robią to bez sensu, nieumiejętnie, nie w tym momencie i NIGDY nie wiedzą kiedy odpuścić. To, ze psy, przygniecione, zamierają to niedobrze, znaczy wpadaja w stupor spowodowany IRRACJONALNĄ dla nich agresją przewodnika, żeby było śmieszniej chyba lepsze są te ktore reaguja buntem bo jest szansa że przewodnik zrezygnuje z tych wygłupów, ale niestety część z nich uczy się jedynie zamarcia, nie jako "metody wyciszenia" tylko jako swoistej jedynej drogi ratunku, wychowanie psiego autyka jest naszym celem? Ufff. Idę się napić. Tyle. :cool1:
  10. Żartujesz, prawda? Moje kontakty z pracownikami podpadały raczej pod kodeks karny... "Nieprzyjemny" to mało powiedziane. :roll: Od wielu lat jest ten sam problem z pracownikami - i dyrekcją, owszem - ale wyższe pensje niewiele zmienią. To cała struktura jest przegniła i tyle.
  11. Ech. Podtrzymuję twierdzenie o hmmmm "opadzie ręcznym" :lol: :lol: :lol: :roll:
  12. [QUOTE] "Nasze psy są bardzo szczęśliwe bez niczyich porad." [/QUOTE] A to tylko Twoje przekonanie. Moze by wolaly mieć cosik do roboty. To cudowny gatunek - przystosowuje się bardzo plastycznie do warunków. Obserwuję to na wielu przykladach, psy, od ktorych nie wymaga sięwspółpracy, nawet te dość temperamentne - tępieją. W sumie to lepsze niż te super-bystrzaki ktore w takich warunkach reagują np. autoagresją i samookaleczeniami lub idiotycznym wyładowywaniem się na otoczeniu. :shake: BTW czasem to słyszę od osób ktorym te porady BARDZO by się przydały. I ich nieszczęsnym zwierzakom. No ale takie podejście rozgrzesza praktycznie ze wszystkiego. :diabloti: [QUOTE] "Niestety moderatorki są tak zacietrzewione, że nie podzielą się już z nami ani złymi ani dobrymi informacjami, teraz tylko kpią i ironizują. " [/QUOTE] Swietnie wygląda ta wypowiedź w zestawieniu z postem Laluny w ktorym dość dokladnie opisuje ona stan psa i pracę jaką z nim się teraz wykonuje. Ręce opadaja jak płetwy. :-(
  13. Ojojoj, Gabryś pokazał się fachowcom, podobno wszystko jest pod jaką-taką kontrola. A gdyby ludzie robili wszystko o czym w rozgoryczeniu gadają, to nie wiem, czy zostalby ktoś na tej planecie. :lol: Wystarczy poczytac topiki typu "jak reagujecie na chamstwo innych psiarzy?" - toć nasze ulice i skwery byłyby pełne pozabijanych ze szczególnym okrucieństwem psów, a nawet ich właścicieli.... :lol: :cool1: P.S. Post Reksia50 w kazdym calu błędny, po prostu podręcznikowo opisuje WSZYSTKO czego robić nie należy - aż dziwne. Czy to nie prowokacja aby...? :lol:
  14. Ano, rasa jest trochę obciążona - ale te obciążenia albo występują u konkurencji, albo się udaje, że.... nie istnieją. :evil_lol:
  15. No toć masz odpowiedź w tym topiku? :lol:
  16. Mała uwaga... Twój pies umie: siad lapa rownaj lezec i zdechł pies - jeżeli wykonuje te polecania w kazdych warunkach, przy licznych rozproszeniach (w postaci przebiegajacych innych psów, normalnego ruchu ulicznego itp). Jeśli wykonuje to [U]tylko [/U]w domu albo w warunkach "sterylnych" (pusta łączka o piątej nad ranem, żadnych psów na horyzoncie) to oznacza że NIE UMIE. Kojarzy komendy, ale do ich wykonywania daleka droga. :evil_lol:
  17. Ręce opadają. Co jest nie tak w topikach z owczarkowa??? Moze zróbmy proste ćwiczenie z rozumienia przeczytanego tekstu (a podejrzewam że po prostu nie został przeczytany... :razz: ): co robić żeby młody pies nas nie podgryzał? A jakie działania są absolutnie niewskazane? :cool1: Co do sikania - tak, masz zacząć wszystko od początku. A najlepiej najpierw zrobić psu badania moczu, czy nie ma jakiegoś stanu zapalnego chociażby. :angryy:
  18. [QUOTE] "Ale teraz pytanie - czemu ja mam odejść? " [/QUOTE] Będę strzelać: bo jesteś mądrzejsza? ;) Tak przynajmniej zakładam... :lol: Skoro widzisz z daleka że ktoś jest goopi zwyczajnie i rzuca przeciwko Wam zastępy szalonych dzieciakow w ramach jeszcze jednej Atrakcji Spaceru W Parku (oooo, łabędzie, oooo, zjeżdżalnia, ooo, małe psiaczki!) to po co cosik mu udowadniać? Że Twoje na wierzchu? Ja tam nie mam problemu z LEKKĄ zmianą toru naszej wędrowki... Podobnie jak nie mam takiego problemu gdy naprzeciwko jedzie osoba na wózku i muszę jej zrobić miejsce żeby mnie ominęła, podobnie jak na wszelki wypadek wole troszkę ominąć bujającego się pana "pod włpywem" bo po co ma mi psy podeptać? BTW psy o normalnej, zdrowej psychice w miarę spokojnie zniosą nawet taką szarżę, o ile je na to przygotujemy. Jeśli już- zupelnie od święta - zdarzy mi się taka sytuacja, to momentalnie traktuję to jako okazję do uświadomienia dzieci: jak się podchodzi do psa, jak można go glaskać, czego pies nie lubi itd. Jakoś nie mam z tym problemu, przciwnie, dzieciaki są zachwycone że ktoś z nimi jak z doroslymi rozmawia, że poświęca im uwagę itd. Wolę je namówić żeby, zamiast miętolić psa, obejrzały jakie umie sztuczki. I rozstajemy się po dwoch, trzech minutach w zupełnej zgodzie. :lol: Nie do końca uważam za słuszne zakładanie że w rozmaitych nieoczekiwanych sytuacjach nasz pies MUSi ugryźć. Raczej MOŻE - ale trzeba nad nim tak pracować, żeby tę granicę przesuwać, stale, choc niedostrzegalnie.... :lol: Ja naprawdę rozumiem, o co chodzi z kolei Tobie - żebyśmy faktycznie nie przemykali się pod ścianami bo ośmielilismy się mieć psa. ;) Np. zawsze narzekam że w sytuacjach mocno wątpliwych psiarze zawsze pokornie przyjmują mandat od SM czy policji za "psa bez uwięzi" podczas gdy w wielu miejscowościach rzecz jest do dyskusji.... Ale też faktem jest, że przepisy powstały niejako w kontrreakcji na takie rózne panie przywiazujące swoje pieski pod bankami i obrzucajace pokrzywdzoną osobę wyzwiskami. :diabloti:
  19. No, są ludzie i parapety. Ale to nie wiąże się z faktem posiadania psa lub jego braku (poczytajmy choćby wątek "prosze nie podchodzić..." albo "jak reagujecie na chamstwo innych psiarzy?". Dziecku ktore rzuca czymś w naszego psa zwracamy uwagę, grzecznie acz stanowczo - to jasne (i chociaż w wyniku tego na ogół spada na nas stek obelg ze strony rodzica - bo jeśli dziecię ma taki pomysł, ktorego rodzic nie koryguje, to jasne, że tam w tej rodzinie nie w porządku jest :cool1: ). To może przypomnę post rozpoczynający ten topik: Pani przywiazuje niewielkiego psa z ewidentną agresją do ludzi pod bankiem, bez kagańca, bez opieki. Pies gryzie przechodzacego człowieka (nie wiemy, czy wydarzenie było wynikiem świadomego podrażnienia psa, czy nieświadomego, a moze.... żadnego? - ale pani chyba się liczyła z rozmaitymi przypadkami, pozostawiając tak swojego psa?). Człowiek ma pretensje, ma jakos tam zdemolowaną garderobę, i dziurkę w skórze. Chce rekompensaty, dodatkowo martwi go fakt że pies nie ma aktualnego szczepienia na wściekliznę. Do sprawy włączają sie siły porzadkowe, właścicielka psa jest oburzona na całą sytuację, przecież nic się nie stalo a na dodatek ugryziony facet pochodzi z tzw. nizin społecznych. Po odejsciu policji pani urządza poszkodowanemu awanturę. Koniec, kropka. Piękne. :eviltong:
  20. Agata, o rany, no pewnie że są granice. Ale mowimy o ewidentnym niedopilnowaniu psa, na litość boską... Cavisia bardzo broni z kolei ochrony miru domowego - ale jak wiemy (sama to pisze) nasze prawo nie opiera się na precedensach :roll: - więc to nie do końca tak, że: "I wyobraź sobie, że zwalnia z odpowiedzialności. " - a to jeszcze zalezy, czy posesja oznakowana, czy wchodzący był w stanie zobaczyć te tabliczki, wreszcie, znaczenie ma nawet fakt, czy furtka była otwarta, czy zamknięta (zamek). Ja rozumiem, lata nauki itd - ale też istnieją na tym świecie biegli ktorzy uczestnicza w rozmaitych rozprawach ze strony... psiej - mają np. ocenić psa ktory szkód dokonał - i rozmaite rzeczy oglądają... :diabloti: To wszystko nie jest takie proste, jak na westernach i Dzikim Zachodzie. Niestety psiarze wierzą że [B]jest[/B] proste - i niejednokrotnie celowo rozszczuwają swoje psy, np. mające "pilnować" posesji. :shake: Bo w razie czego, to przecież pies pilnował MOJEGO! Ciekawe, czy polskie prawo zezwala na zaminowanie posesji. W końcu to nasz teren, mozemy sobie wykopać wilcze doly z palami i wszędzie ustawic stanowiska AK-47. :lol: A jeśli cudem, przypadkiem do dolu wpadnie najdoskonalej niewinna osoba? Hmmmm.... Wątpię czy będzie gładko, milo i przyjemnie. Niektore psy trzymane na posesjach są odpowiednikiem min czy wilczych dołów tylko.... są znacznie mniej przewidywalne.:lol: Co do dzieci wpadajacych na nas i nasze psy, zastanawiam się, na ile jest to do uniknięcia. Oprocz psa slusznej postury posiadam kilka sztuk drobiazgu, bardzo dla dzieciakow (i ich rodziców) nęcącego. Poza tym, ze w sumie naprawdę akcje typu "zobacz, piesek, idź pogłaszcz!" naprawdę nie wydarzają się często :roll: - moze bywam w dziwnych miejscach? hmmmm..... - to jeszcze na dodatek stosunkowo łatwo "odpędzić" takich nachalnych ludzi. Warunek jest dość ważny - trzeba bardzo pilnie obserwować psa. Koncentrować się na nim - wtedy zauważamy rozmachane dziecię szybciej, niż sam pies - i mozemy odejść, zapowiedzieć groźnym tonem że nici z niuniania, zagadać do psa szykując go na nieoczekiwane zajęcia dogoterapeutyczne... ;) W cywilizacji w jakiej tkwimy coraz mniej miejsca na zwierzęta - a zwłąszcza na ich naturalne zachowania. Niemniej to ograniczanie nam psiarzom swobody ma niestety podstawy - biorą się one z tego - ufam, że niewielkiego, choć po licznych obserwacjach nie jestem optymistą - odsetka psiarzy ktorzy po prostu posiadają nie psy, ale święte krowy. :lol: [QUOTE] "Aha naruszenie miru domowego (czyli też terenu ogrodzonej działki) to przestępstwo, a nie okoliczność łagodząca." [/QUOTE] Ciekawa interpretacja prawa - tzn. osobiście mogę wymierzyć karę "przestępcy", nawet ten najwyższy wymiar kary za to przewidujemy? Jeśli np. mój pies dorwie kogoś naruszającego mir domowy i go zabije albo ciezko okaleczy? No-no-nooo...
  21. Hm, wygląda na to że mamy tajną sektę "milośników zwierząt" którzy mają rzecznika swobodnie wypowiadajacego się w ich imieniu. :lol: Oby się nie okazało że ta podła nowa właścicielka Gabrysia poświęca psu znacznie więcej czasu i wysiłku niż, ekhem, wielu miłośników zwierząt ktozy postulują "bieganie, latanie, leżenie, bez ograniczeń... naturalny żywot" co coraz bardziej zatrąca mi straszliwym lenistwem ze strony przewodnika po prostu. :evil_lol:
  22. Cavisia, O.K. Powiedzmy tak - są okolicznosci łagodzące (ktos naruszył mir domowy) ale nie zwalnia to właściciela psa od odpowiedzialności. Najprawdopodobniej sąd (o ile szkoda nie była drobna i o ile poszkodowany chce ciągnąć sprawę) rozstrzygnie, na ile zaistniała wina wlaściciela psa, a na ile sam poszkodowany sprowokował działanie psa. :lol: NIemniej taki właściciel nie jest uniewinniany "z rozdzielnika". Z tym poczuciem godności i honoru - masz rację. Dobrze brać odpowiedzialność za swoje czyny i przyjmowac na siebie konsekwencje. Na przykład gdy ktoś przywiązuje psa pod sklepem czy bankiem, nie zabezpieczając go kogańcem i zostawia bez dozoru - to potem wypadałoby z godnościa i honorem uznać swoją lekkomyslność i iśc na ugodę z poszkodowanym. :diabloti: Wynagrodzić straty. Przeprosić. A-a, zapominam że ugryziony to tylko parszywy menel w portkach z lumpeksu. W sumie - nasz Pimpuś spełnil role czynnika czyszczącego społeczeństwo z mętów. Aż szkoda ze nie jest większy. Może by o jednego menela na swiecie mniej było. Przyklad z biegnącymi dziećmi. Hm. Trochę już szkoleniem się zajmuję i przyznaję że zgrozą napawa mnie myśl że niektorzy psiarze uznają za rzecz normalną że jeśli do psa zbliży się dzieciak (przejedzie rowerzysta, rolkarz, przejdzie kulawy facet albo gestykulująca parka), moze zostać ugryziony. Psy o normalnym stopniu pobudzenia, prawidłowym temperamencie, a przy tym zsocjalizowane raczej nie reagują atakiem na fakt że oto się ktoś do nich zbliżył, czy nawet ich dotknął. Jeśli zaś mamy psa nad ktorym nie panujemy - z takich czy innych przyczyn - i nie jesteśmy go pewni, to w miejscach publicznych powinien paradować w kagańcu, niestety. Oczywiście mamy do czynienia z żywym zwierzakiem - 100% gwarancji nigdy mieć nie mozemy - ale też i nasza praca tudzież środki ostrożności powinny iść w kierunku unikania nieprzyjemnych sytuacji. Ja natomiast ze zgrozą patrze jak wielu psiarzy pełną piersią wygłasza stwierdzenia typu "pies na pana szczeka, widac pan jest złym człowiekiem i pies to czuje!", "takiego malego się pani boi? histeryczka!", "Pies jest od tego żeby szczekał". Przeraża populatnośc panów Ziutków uczących pisz-pan-obrony - bo właściciele psow marzą żeby psy ich "broniły" (dodajmy, taka tresura jest na ogół jedynie rozdrażnianiem, nie majacym wiele wspólnego ze sportami obrończymi, za to dumnie jest ogłaszana nauką "Personal Protection") - i marzenie, ach, jak bedzie fajnie jak Reks zeżre "bandytę" (menela, pijaka, oprycha albo tylko kogoś kogo posądzam o bycie bandytą, albo PIES posądza o bycie bandytą :angryy: - najczęsciej tak się to kończy). Właściciele ci głęboko wierzą iż w razie czego - nikt nie bedzie miał do nich pretensji... Oglądało się trochę filmów z Brudnym Harrym, nie? :evil_lol: Pies skaczący na kogoś na ulicy, chocby najprzyjaźniejszy, i brudzący mu czy rwący płaszcz - jakoś przewodnikowi honoru i godności nie starcza żeby zaplacić za naprawę garderoby... Przy naszych domkach jednorodzinnych są nieszczelne ogrodzenia pod ktorymi psiaki ino smigają - i tylko narzekanie że sąsiad - idiota "się czepia". Honor i godność jakoś znikają kiedy trzeba posprzątać po psie na klatce schodowej ("mohery" i "dewoty" potem wyrzekają na nasze psiumpsiuńki kochane). I tak dalej, i tak dalej. :evil_lol:
  23. Majka, majka.... wciąz od konkretnej sytuacji wracamy do tych hipotetycznych a jeśli... a jakby... Ale dobrze, niech bedzie. Istnieja pewne warunki obrony koniecznej - tj. takie, aby była ona uzasadniona. Jednym z nich jest zasada, że sposób odparcia ataku musi być równoważny dobru zagrożonemu. Czyli, jeśli człowiek zostanie pokaleczony w obronie kwiatkó to hm, może nie być to uznane w sądzie - bowiem dobro człowieka (jego zdrowie) jest stawiane wyżej niżdobro roślinek. :lol: Oczywiście istnieje cały szereg pobocznych okoliczności, itd. itp. NIemniej kompletnym mitem (z ktorego niestety wypływa nasze przesadnie dobre samopoczucie) wśród psiarzy jest choćby ta wiara że jak pies kogoś poturbuje na naszym terenie to mamy z bańki. Za dużo westernów z Johnem Waynem strzelającym do obcego przybysza na własnej ziemi i tyle. Musisz udowodnić że np. pies działał w stanie wyższej konieczności.... słowem, że obcy ktory wszedł na Twój teren: - wszedł tam we wrogich zamiarach - widział tabliczki ostrzegawcze :diabloti:
  24. No, niestety, słowa Laluny niosą wiele gorzkiej prawdy :shake:. MinRol interpretuje sławetną Ustawę w tak dziki sposób, że np. psy można poddawać przeróżnym bolesnym zabiegom "jeśli wynika to z metod produkcji zwierząt gospodarskich" (sic!) - a więc, w tym przypadku, podciąga się je pod świnki (trzymane latami w ciaśniutkich zagrodach, stłoczone), koniki rzeźne, krówki itd.
  25. P.S. Orzeczenie Sądu Najwyższego (WYROK Z DNIA 18 LUTEGO 2000 R. [LEFT]III KKN 280/99)[/LEFT] - fragment: "właściciel psa zobowiązany jest do neutralizacji niebezpieczeństwa pochodzącego od tego zwierzęcia w stosunku do wszystkich osób i wszelkiego mienia (por. K. Buchała, A. Zoll, Kodeks karny, Część ogólna, Komentarz, Kraków 2000, t. 1, str. 53)."
×
×
  • Create New...