Jump to content
Dogomania

Berek

Members
  • Posts

    3222
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    2

Everything posted by Berek

  1. Można uprawiać wszelkie szkolenie posłuszeństwa, w regulaminach typu PT, MPPT, obedience. Film z treningu yoraska: [URL="http://www.aki.pl"]www.aki.pl[/URL] - trzeba wejść w zakładkę "MAJA". :lol:
  2. [quote] "Zastanawiałam się czy nie sprawia jej ból wchodzenie po schodach (kuleje na przednia łapę, o czym już pisałam), ale gdy daję jej komendę, zeby szukała kogoś z domowników, to od razu wstaje, przyspiesza i wręcz biegnie do domu. Albo gdy ją zachęcę zabawką, reaguje podobnie. " [/quote] Pamiętaj, że pies w stanie pobudzenia nieźle ignoruje ból. [QUOTE] "Ale ta niechęć jest bardzo silna, nie chce iść gdy ją wołam, mówię 'noga' czy 'idziemy'. Rospłaszcza się na ziemi, patrzy mi cały czas w oczy. Z czego to może wynikać? spotkaliście się z czymś podobnym? co robić żeby to się nie powtarzało? " [/QUOTE] Czy robi tak tylko i wyłącznie kiedy wracacie do domu? Jeśli jej nic nie boli, to może jakiś problem na linii przewodnik - pies? Może - w przewidywaniu kłopotów - wydajesz komendę "na zaś" mocno, ostro, ze zbytnim naciskiem? Ale jednak sprawdź trochę czy to nie jest problem z pokonaniem przeszkody (schody), bólem albo wspomnieniem bólu (moze trzepnęła się o drzwi przy wchodzeniu?)
  3. Moim zdaniem lepsze jest w takiej sytuacji - genialne, szybkie przywołanie (pies się odwraca od takiego "wabika" i pędzi do nas) a nie uczenie w JAKICHKOLWIEK okolicznościach, w JAKIKOLWIEK sposó, nieufności do innych ludzi. Obcych, znanych - wszystko jedno. Zwłaszcza że większość psów ma właśnie z tym problemy. :roll:
  4. A ja uważam że troszku kultury by nie zaszkodziło - i, ponieważ niestety nie zawsze jej można oczekiwać od widzów, to siłą rzeczy organizatorzy zaczynają ją... wymuszać. :razz: Moim zdaniem organizator powinien postarać sięzapewnić wszystkim startującym... podobne warunki - i tyle. Oczywiście, życie to życie i nie przewidzimy wszystkiego, ale można trochę ograniczyć czynniki ryzyka. To nie chodzi o fakt przybycia na zawody z psem (choć na kilku zawodach takie pieski co "przyszły popatrzeć" nudzace się jak choroba piłowały ryje przez parę godzin na przyklad - męęęęczące jak licho :cool1: ) - ale faktem jest że niestety ludziska wcale nie panująnad swoimi psami tak, jak w to wierzą. Nie dziwię się że organizator nie ma ochoty wysluchiwać potem skarg od zawodnika ktoremu po psie w czasie odlożenia poskakal inny Burek który akurat wyszedł swojemu panu spod ręki. :eviltong: Na zawodach akurat jest sporo czynnikow rozpraszających i chyba dodatkowych specjalnie nie trzeba...
  5. Mindgame, lepiej po prostu nie uczyć takiego "ćwiczenia". W realu podstawy do jego nauki są wątłe (bo nikt Ci psa nie otruje podając mu żarełko bezpośrednio z ręki - poza tym, przecież cały czas masz nad zwierzątkiem nadzór). Lepiej może skupić się na nauce przywołania w kazdych okolicznościach - i nauce nie zbierania śmieci z trawnika (jest większe prawdopodobieństwo że psisko się struje czymś leżącym na ziemi).
  6. Berek

    doping na zawodach

    No, Beata juz odpowiedziała. Proste - nie wolno Ci pisnąć o tym kto Cię uczył... natomiast zapewne wolno Ci jednak pisnąć o tym - na przyklad - z jakiej hodowli masz psa, albo jaką masz hodowlę. Sytuacja z lekka zwariowana, nie sądzicie? :roll:
  7. A ja coraz częściej trafiam na normalnych. :lol:
  8. Są dwie różne rzeczy - zjadanie smakoli wrzuconych przez płot i pokutujący mit "niebrania od obcych" dzięki ktoremu mamy wiele psow z celowo wyostrzoną przez nieświadomych właścicieli ostrością pozorną. :-( W życiu nie uwierzę, że oto ciemny typ, bandyta pan Zenek chcąc otruć naszego psa podejdzie do nas stojacych z pieskiem przy nodze i poda mu kiełbasę z arszenikiem. ;) A uczenie psa "niebrania od obcych" kończy się tym że pies reaguje agresją na widok wyciagniętej do niego ręki Bogu ducha winnego przechodania; dzieciaka, kogoś kto jest zbyt wylewny itd. Mingame - jeśli psy były odwoływalne i pod kontrolą, to nie rozumiem Twojego zdenerwowania. Bardzo często przejawiają je przewodnicy ktorzy nie są w stanie nauczyć swojego psa... pozostawania pod kontrolą. Przemyśl to, moze tak jest w Twoim przypadku? Nathaniel, zdarzaja się truciciele psów, ale najczęściej uderzają na oślep; po prostu chcą zabić duuuużo psow i rozrzucają truciznę. Rzadkie przypadki, czasem się faktycznie zdarzają. Otrucie konkretnego psa tylko z tajemniczej "złosliwości" czy "nielubienia psów" to jakiś mit. Za to otrucie psow stróżujących na posesji namierzanej do późniejszego włamania to norma. Ale nikt tym psom nie podaje trucizny z ręki, bezpośrednio.
  9. Berek

    doping na zawodach

    No tak, kłania się historia czapeczki - szarpaka... :roll: Zofio, tak, właśnie tak jest. Ćwiczysz w klubie prywatnym, pieniądze zostawiasz własne, ale jak startujesz, to nagle musisz udawać że reprezentujesz swój oddział. :lol: :lol: :lol:
  10. Berek

    doping na zawodach

    No to o co ten lament? :crazyeye: Była pomoc ze strony osoby spoza płyty? Ano była przecież? To czemu pisać o klamstwach? Nic nie rozumiem... :shake:
  11. Berek

    doping na zawodach

    Yyy, przepraszam, ale jako jesnostka całkiem z boku spytam, bo cosik nie kumam: & - więc tam jednak BYŁA kobieta co szeptała z boku do psa czy... nie? :cool1:
  12. Jakaś obsesja z tym nieprzyjmowaniem pokarmu... ... to chyba pozostałośc po starych regulaminach PT? :angryy: Bo w praktyce, jakoś nie widzę żeby ktoś chcąc otruć mojego psa podszedł do nas (bo mój pies jest zawsze w zasięgu mojego wzroku) i podał psu zatruta kielbasę. Juz prędzej wrzuci ją do ogródka... :cool1:
  13. "Dobrze gada, dac jej wódki! " :lol:
  14. Ech, bylejakość powinna być poddawana krytyce niezależnie od tego, jaką akurat metodę usiłuje stosować prowadzący zajęcia. :roll: A na filmie to widzimy. Bylejakośc. Brak zwracania uwagi na szczególy. I, w sumie, jakąś strasznie małą wiedzę na temat metodyki uczenia chodzenia przy nodze... :eviltong:
  15. Łomatko, ale równać w dół to raczej przykre... :eviltong:
  16. Na szczęście też spotykam tych pipczących oraz niuniających (rekord - doprowadzenie do wydawania ultradźwięków patrolu policji). Ciekawe natomiast że niemiłe uwagi dot. mojego prowadzenia się strzelają ku mnie w momentach, jakby to rzec, mało sprzyjających, bowiem akurat moj przyodziewek mało chyba przypomina slużbowe uniformy pań lekkiego prowadzenia :lol: :lol: :lol: - chyba że jakichś pań dla klientow o szczególnych upodobaniach ktorzy marzą o kobicie w waciaku i cięzkich buciorach z goreteksem... i podzwaniajacej łańcuchem - rzutką. :cool1:
  17. Kup, kup, nasłuchasz się... :lol:
  18. [quote] "I niech mi nikt nie powie ze yorki nie sa traktowane poblazliwiej niz inne psy... Ja powiem tak ja nie jestem z ludzi dla ktorych york to swietosc " [/quote] A to w temacie wszechpanuącej wśród psiarzy tolerancji - a propos yorków: - Wychodzac z yorkami (zaznaczam, dobrze wychowanymi) mojej Mamy rózne rzeczy słyszę. Na przykład że takie psy z kokardkami, tfy, to tylko k....y miewają. Albo że to g....no nie pies. Albo że pies pana Y to by takiego... jedną łapą.... o! Albo po co ktoś sobie kupuje taki drobiazg, wypowiadajacy się nigdy by sobie takiego czegoś nie kupił. :diabloti: Przyjemnie, co? To wypowiedzi z ust innych właścicieli psów. Ot tak... glośno wypowiadają swoje uwagi na moj widok. Podczas przeprowadzanego szkolenia (bowiem, naprawdę ,zdarzają się właściciele yorkow ktorzy je chcą wychowywać i uczyć, i mam nadzieje że ich procent będzie wzrastał) słyszę dość często, że po co takie byleco czegokolwiek uczyć... Z kolei jaśnie oświecony pan (na oko częsty bywalec forow internetowych poświęconych psom, hm hm, hi hi :evil_lol:) uświadamiał mnie że fakt iż jego totalnie wychodząca spod reki ON-ka pędząca za przerażonym szczenieciem yorka i usiłująca walnąć pieska kagańcem odrabia za mnie, rozpindrzoną (?) "typową właścicielkę yorka" cała robotę, jaką? Ano, SOCJALIZUJE go.... :shake:
  19. Daj spokój, Laluna, na merytoryczną rozmowę to tutaj nie masz co liczyć. Pomijając już fakt, że rozmowa o szkoleniu, wychowywaniu i pracy z psami z traumą z pewnymi osobami to, hm, rozmowa typu "gadał ślepy o kolorach", to w tej chwili mamy już do czynienia jedynie z buzującymi niedobrymi emocjami. W tym stanie istoty ludzkie nie przyjmują wiedzy, choćby najprościej podanej. Zresztą po co się męczyć, jak jest taaak cudnie. Swego czasu brałam udział w charytatywnej imprezie na rzecz pewnego schronu. Do bardzo zadymionego lokalu z muzyką w stylu trash-metal przywieziono kilka dziko przerażonych schroniskowych bidek - prosto ze schroniskowych kojców - ktore były przez wolontariuszy wleczone na smyczkach i miziane przez setki ludzi dobrej, tfy, woli. Zapewne miały ubarwić imprezę, uatrakcyjnić ją - ale szczerze mówiac niedobrze mi się robiło jak tak patrzyłam na tych zadowolonych z siebie ludziskow co to "pomagają zwierzętom" i je tak kochają - jak znęcaja się parę godzin nad kilkoma psami i nawet sobie z tego sprawy nie zdają. :angryy: Juz sobie wyobrażam jaka byłaby reakcja jakby im zaproponować dokształcenie się...
  20. Asher, nie wzruszam! NIE rozklejam! Żołnierze, czterdziesci wiekow spogląda na was... no, ogolnie na bacznośc jestem i nie pora na sentymenty.... ...ale... co się dzieje z Sabiną?
  21. Bodzia, wejdź na [URL="http://www.aki.pl"]www.aki.pl[/URL] i odszukaj filmy z linku "MAJA". Jakby się nei chciały otworzyć, to kodeki do bezplatnego ściągniecia sa nad nimi. :lol:
  22. Tigruniu, proste pytanie - a SOBIE bilansujesz? Tak skrupulatnie? :lol: :lol: :lol: Daj spokój, toż to proste chwyty marketingowe są...
  23. Oczywiście każdy sam podejmuje decyzję. Natomiast te opowieści o witaminach itd - to w głównej mierze świadczy jedynie o bezgranicznej wierze w piękne slogany reklamowe. ;)
  24. A ja polecam dyskusję na temat sposobów żywienia psów w październikowym (nie listopadowym!) numerze "Mojego Psa". Aż zabawne było, jak bardzo od suchych karm dystansowali się nawet ci weterynarze i hodowcy, ktorzy parę lat wcześniej daliby się pokrajać za żywienie karmami przemysłowymi... :lol: A tu - niespodzianka. Żadnego "to najlepsze, to najzdrowsze" - raczej "no taaaa...., jak ktoś ma dużą hodowlę i malo czasu to moze... ewentualnie..."... "trzeba do tego podchodzić rozsądnie..." itp., itd. :lol: BTW kupuję kurczaka w supermarkecie i pełno w nim chemii - O.K. Ja na przykład NIE karmię psow mięsem z takich miejsc (sama też nie jem) - ale zakładając że mięso w dzisiejszych czasach jest zawsze faszerowane róznymi takimi, należy spytać, czy producenci karm przemysłowych "swoje" mięso sprowadzają z kosmosu? :cool1: Czy też do chemii w mięsie ktore jakoby jest podstawą tych karm dodają sporo swojej chemii, ktora MUSI być dodana w procesie przetwarzania i konserwacji...? :lol: :roll:
  25. [QUOTE] "A spotkaliście się z przekonaniem właścicieli domków jednorodzinnych, że chodnik przed posesją też do nich należy, i w związku z tym pies może po nim biegać bez kontroli i robić, co chce? " [/QUOTE] Hm, szczerze mówiąc raczej stykam sięz przekonaniem właścicieli psów że ten kawałek chodnika nalezy do wlaścicieli posesji którzy mają na nim sprzątać - więc jak ich pies zrobi kupsko pod czyjąć bramą czy furtką, to sobie po prostu idą dalej. :diabloti: Znam też właścicieli psów ktorzy uważająza szalenie zabawne że ich Buruś biega wzdłuż płotu posesji i drażni do upadłego psa na tejże posesji zamkniętego. Zabawne. Ha. Ha. :cool1: :shake:
×
×
  • Create New...