-
Posts
3222 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
2
Everything posted by Berek
-
Ależ proszę Państwa, o czym my tutaj rozmawiamy??? NIe o hipotetycznym barejowskim "a jakby to wasza matka na jezdnię wybiegła zza tego domu co byście zrobili" :lol:, tylko o konkretnym przypadku. Fakty są takie, że nieodpowiedzialna, powiedzmy to szczerze, właścicielka przywiązała psa ktore ma tendencje do agresji (abstra***ąc od tego, że najwyraźniej jest to agresja lękowa) samego, w sytuacji WYBITNIE prowokującej (mam nadzieję ze większość dyskutantów zna sformułowanie "efekt uwięzi" znane szkoleniowcom, trenerom i behawiorystom), nie dbając o takie zabezpieczenie żeby otoczeniu nie stała się krzywda. Motywacja - bo piesek jest "pinczerkowaty", mały - to żadna motywacja. Na litość boską... :shake: Nawet jeśli się zrobiła chryja, i nawet jeśli z udziałem kogoś nietrzeźwego, to, cóż - jeśli działamy w konkretny sposób, możemy się spodziewać konkretnych skutków. A rzucanie sformułowaniami "menel", "moher", "dewota" itp., itd. mającymi okazać naszą pogardę dla tamtych ludzi nie ukazuje takiej osoby w zbyt miłym świetle. :cool1: [B]Prawda jest taka: nabroiłeś - to posprzątaj.[/B] Podśmiewamy się z rodziców wychowujących dzieci - o ile to można nazwać wychowaniem - w sposób nieodpowiedzialny, w kulcie własnym, w przekonaniu, że są najważniejsze, że wszystko im wolno - a sami jak postępujemy, my, psiarze? No z niektórych wypowiedzi wynika, że mamy to samo przekonanie. My i nasze psy stoimy ponad prawem, ponad normami. Nawet jeśli nasz pies spowoduje szkodę, to "na pewno" nie była to jego wina (tak, jakby można było w w ogóle mówić o winie w przypadku zwierzęcia - no, ale wtedy prosty wniosek że to my czegoś nie dopatrzyliśmy - a tego NIGDY nie przyznamy, nie? :razz:), a osoby poszkodowane to idioci, albo menele, albo jednostki niewartościowe i w ogóle podludzie - i w sumie to nasz piesek ma prawo takimi podludźmi się zdenerwować. Przepraszam, ale chyba w tym kierunku steruje ta dyskusja... :evil_lol:
-
Mniam, mniaaam. Laluna, pamiętaj żebyś swojej maczugi z gwoździami, obroży elektrycznych i pejczy używała dyskretnie, bo ktoś w końcu namierzy właścicieli Gabrysia i szlus, wyhaczą ich z tego punktu ustawy o ochronie zwierząt. :lol: :lol: :lol: :lol: A jak go stawiasz na rozpalonej blasze to też gdzieś w kącie placu treningowego, nie eksponuj tego tak!
-
Proszę państwa, wystarczy prześledzić kilka topików z udziałem użytkownika "blejd" - albo poczytać wszystkie jej wypowiedzi (jest taka funkcja na forum) - żeby się momentalnie zorientować że tam coś totalnie nie w porzadku. Mnie się zdawało że to chyba osoba mocno niezrównoważona jest po prostu... Ale być moze sprawa ma dodatkowe podłoże...hmmm... "handlarowate". Być może. W każdym razie użytkownik "blejd" z całą pewnością nie był osobą wiarygodną co było widac po przejrzeniu choćby kilku jej (jego?) postów. :diabloti:
-
[QUOTE] "Jakby to był biznesman w garniturze zareagowałabyś inaczej?" [/QUOTE] Jakby to był biznesmen w garniturze to już by właściciele psiaka mieli do czynienia z eleganckim panem z kancelarii adwokackiej i wisiałoby nad nimi takie odszkodowanie na które by trza było brać kredyt... ;) Mnie niepokoi tylko ton lekceważenia w wypowiedzi pani rozpoczynajacej wątek. Ach, nic się nie stało, ach, mały piesek. Ale ten maly piesek nie powinien być jednak zostawiany sam, na dodatek ewidentnie ma problem z otoczeniem (enigmatyczne stwierdzenie że "warczy"). :cool1:
-
Przecież to dziecinada. :angryy: Albo ma się dowody - i wtedy się sprawę nagłaśnia - albo nic się nie mówi. Blejd okazała się naciągaczką. cierpią przez nią zwierzęta. W związku z tym należy to nagłaśniać gdzie się da a nie chowac się do kącika bo jeszcze coś jakiemuś pieskowi zrobi... Jak nie ogłosicie jej działalności, to macie jak w banku, że jeszcze niejednego psa "przygarnie" i ukrzywdzi. :cool1:
-
Ej, troszkę sobie już teraz żartujesz, nie mylę się? ;)
-
... więc już wiesz, co robić z psim podszczypywaniem i chwytaniem domowników za ubranie. :lol: Tu jest inny link - taki wstępnie tlumaczący zasady... [URL]http://www.tresurapsow.pl/index2.php[/URL] - wchodzisz w spis po lewej "wychowanie" i - najlepiej - w link "Jak rozumuje pies".
-
O.K. To po kolei - przejrzałaś link z postu powyżej? :lol:
-
Jeśli chodzi o podgryzanie, to polecam caly zbior tematów na "owczarku": [URL]http://www.owczarek.pl/forum/forum_posts.asp?TID=6793[/URL] - jest to dość ładnie pozbierane Reszta Twoich problemów wynika stąd, że Ty psa niczego nie uczysz, nie wychowujesz go - tylko oczekujesz że "ma być grzeczny". A kiedy "nie jest grzeczny" wpadasz a panikę i mowisz że pies robi się coraz gorszy i niebezpieczny. Nie tędy droga. Pod sklepem psa się nie zostawia, zwłaszcza młodego. :cool1:
-
Ohoho. Zombie wylazło spod deski.... Ten użytkownik już się niegdyś popisywał na Dogo, o ile pamiętam.... :mad:
-
Przyczynek (kolejny już...) do dyskusji o zostawianiu psów: [URL]http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=90186[/URL]
-
... ale do tego trzeba oczyścić skrzyneczkę... Bu. ;)
-
Łomatko, przestańcie z tymi privami, wszyscy nabrali wody w usta i cisza od wczoraj "w tem temacie" :lol: a wszyscy co nie byli (i żałują :cool1:) czekają na ploteczki...
-
Hm, mam teraz klientów z dwójką małych dzieci i szczeniakiem yorka. Rodzice BARDZo rozsądni, tłumaczą, gonią dzieci kiedy te są niedelikatne itd. I co? Anmo, niech no się mamusia odwróci, a już yorek jest rozciskany na podłodze jak placuszek. Dzieci w pewnym wieku niestety nade wszystko lubią eksperymentować. A żaden rodzic nie jest w stanie upilnować dziecka 24 godziny na dobę. :shake:
-
Hm, moje panele są połozone na wygłuszaczu i to się sprawdza. Nic nie słychać. :lol: Widać są panele i panele...
-
[QUOTE] "Jeśli z zagranicy zgłosiłby się trener, bahawiorysta lub hodowca, przyjechał na weekend, obłaskawił psa i zdecydował, że da radę, proszę bardzo." [/QUOTE] Obawiam się, że przechlapane. Dlaczego ktoś miałby aż takie skoki wykonywac biorąc psa z bardzo poważnym (a w domu wygenerowanym) problemem... :-( A, że hodowcy się nie ustawiają w kolejce - to rozumiem. W końcu maja swoje życie, swoje (niejednokrotnie duże) stada psów i nie palą się do wprowadzenia w Ustaloną Kolej Rzeczy sporego zamętu. ;) Trenerzy mają swoje psy do pracy. Nie znam takiego, ktory koniecznie chciałby brac problemowe zwierzę tylko po to, żeby je "wyprostować" - zwłaszcza jeśli nie ma 100% gwarancji że pies nada się do roboty... Wiem że brzmi cynicznie, ale tak to po prostu jest. Jedyni którzy naprawdę mogliby wiele z tego typu psami zdziałać nie palą się do brania ich pod swój dach bo po prostu są "zapsieni" oraz "zarobieni" i tyle. :lol: A jeszcze pomysł że ktoś miałby przyjeżdżać na własny koszt, siedzieć trochę (czyli, znów proza życia - wyjmować sobie z życiorysu sporo czasu) i się z takim psem bawić jest troszkę nierealny. Co by nie było, o schronisku trzeba zapomnieć. Nie psa wina że ... ma problem - nie można go skazywac na taki marny koniec (a zanim on nastapi, to się psisko pomęczy, pomęczy...). To juz chyba lepiej naprawdę uśpić go, będąc z nim do samego końca. :shake: A moze jednak jeszcze spróbowac poszukac dobrego szkoleniowca (celowo pisze o szkoleniowcu, trenerze, a nie lekarzu weterynarii czy behawioryście bo... hmmm... uważam że tylko praktyk tu cokolwiek zdziała). Kiedyś podawano na tym wątku namiary na Karin Ahrens, ona jest z Pomorza. Czy udalo się z nią skontaktować? Co ona mówi na temat psa?
-
Hej, u mnie sprawdziły się panele - tyle, że o super-twardości, a więc drogie. :lol: Za to, żeby towarzystwo miało komfort i się nie ślizgało zanadto, udało mi się znaleźć takie świetnie imitujace drewno nieco "postarzone", tj. nie całkiem gładkie, a z rowkowaniami i żłobieniami - jak solidne dechy. Nie dość że faktycznie wytrzymałe (u mnie po 3 latach nie ma śladów zużycia) to jeszcze piękne - dla ludzi ktorzy niekoniecznie marzą żeby wszystko było w stylu "meblościanka, plastikowa paprotka i wysoki połysk". ;)
-
A cóż jeszcze można widzieć... jeśli to chodzi o tego pana o ktorym myślę, to niegodziwa zazdrość i zawiść obediencowego i PTowskiego środowiska raczej nie wchodzi w grę bo... jakby to powiedzieć... ekhem.... im nie tylko ZABAWKA czyli CZAPECZKA ale i śwęty Boze nie pomoże. A mimo to próbują... ech, ludzie, ludzie... :cool3:
-
[quote] "Więc może po prostu trzeba zająć się swoim psem, swoim sumieniem, a nie podejrzewać innych o nieuczciwe zagrywki? " [/quote] Z jednym małym zastrzeżeniem - ta rozmowa tu jest nie o "podejrzeniach". Tylko o FAKTACH. A fakt jest taki, że pewien zawodnik wnosi na ring ZABAWKĘ - bo w takiej a nie innej roli jest używana czapka w ich przypadku. :shake: A że ludzi to bulwersuje, cóż, patrząc z innej strony, miło że sa ludzie ktorzy jeszcze w ogóle rozumieją że istnieje coś takiego jak "fair play". [QUOTE] "ale przecież nie musi być "fontany", żeby piłka z garderoby wyskakiwała. Na dobrą sprawę nie musi być kieszeni nawet, bo piłka może wyskakiwać spod brody, albo spod pachy, albo... itd. - tej konretnej kamizelki/kurtki/swetra. I wtedy założenie tej konkretnej kamizelki/kurtki/swetra/płaszcza/korzucha na zawody będzie zagraniem nie fair, prawda?" [/QUOTE] Rozumiem Twoje obiekcje ale wynikają one raczej z nieznajomości zasad szkolenia i z pewnej niewiedzy jak psy świat postrzegają. Podobnie jak posty Beaty w ktorych twierdzi ona że "motywatorem może być pacha"... Otóż nie może.
-
Romas, dokladnie o to mi chodziło. Prawda jest taka, ze to - tzn. koncentracja BEZ ciągłego nagradzania, pobudzania - jest w większosci przypadków do wypracowania. P.S. Przepraszam za tę uwagę o psach klikerowych, tym razem zupelnie nie było w tym złośliwości - po prostu chyba najczęściej rzucaja mi się w oczy posty osób tak szkolących o tym że Etuś, Reks czy Majka przestają robić cokolwiek kiedy tylko się zorientują że nie ma klik / nagrody. I jeszcze raz, to kwestia problemów z treningiem, a nie niedostatecznie zmotywowanych psów itd.
-
Cóż, trochę za dużo "wielkich słów" padło w tym wątku - na pewno były niepotrzebne dość nerwowe słowa o uśpieniu itd. Prawda jednak jest taka, że ludzie w stresie (na przykład - spowodowanym przez zachowanie psa, bywa, nie potępiam - osobiście jestem w stanie znieść dość sporo ale staram się tak zmodyfikować zachowanie psa, żeby to "sporo" zmieniło się w "minimalkę" :lol: ) rzucają słowa ktorych potem żałują. A niektore zachowania naszych psów - zwłaszcza gdy nie dajemy sobie rady z wdrukowanym nawykiem - potrafią doprowadzić do załamania nerwowego. Ostatnio trafił do mnie na lekcje uroczy piesek ze schroniska: dorosły, nie nauczony czystości. Państwo stają na glowie i machają nogami :lol: bo pieska lubią - ale już coraz trudniej im znieść smród unoszący się w ich mieszkaniu. Szczerze mówiąc, podziwiam, bo we mnie ten fetor w pewnym momencie budzi wręcz agresję. A im aureole nad głowami już świecą. Rozumiem że zgodnie z zasadami political correctenss panującymi wśród "ratowników" należałoby nie tylko udawać że owego fetoru nie ma, ale wręcz się moze nim zachwycać, bo to takie naturalne... A jesli się powie, że smród przeszkadza - to jest się feeee, nieładnym brzydkim podmiotowo traktującym zwierzęta materialistą? No chyba nie tędy droga... :roll: Z kolei nauka zachowywania czystości od podstaw wymaga... przyzwyczajenia czworołapego gostka do klatki. No ale oczywiście względy moralne nie pozwalają na takie barbarzyństwo. A więc co robić, zastanawiam się całkiem poważnie... Tłumaczenie w duchu miłości jakoś nie wychodzi, choć własciciele niewątpliwie (jeszcze) pieska lubią i to bardzo (podziwiam, doceniam, zresztą piesek miły w sumie i ostatnio nauczył się że istniejemy! przedtem miał na ten temat tylko mgliste pojęcie, pogrążony we własnym autycznym - przepraszam, naturalnym i nieskrępowanym, świecie). :shake: Ech, chyba jednak właściciele przeboleją utratę kręgosłupa moralnego i namowią psa na mieszkanie w klateczce. Być może przejściowo, ale w większości znanych mi przypadków potem piesek bardzo się gniewa kiedy się klatkę zabiera. :evil_lol: [QUOTE] "Jest różnica między szkoleniem psa, nauką podstawowych zachowań, a tresowaniem psiaka do sztuczek cyrkowych." [/QUOTE] Dla psa taka róznica nie istnieje. On nie widzi celowości nauki, powiedzmy, chodzenia przy nodze na smyczy bez wyrywania ręki właścicielowi - oprocz tego że wchodzi w pewien stan porozumienia z przewodnikiem, uczy się, jest za to nagradzany, otrzymuje pewne reguły ktorych ma przestrzegać. Identycznie nie widzi celowości - dajmy na to - nauki stawania na tylnych łapach czy sztuczki "Zdechł pies" - ale jak wyżej, dzięki tego typu głupim zabawom TEŻ uczy siewspółpracy i calego łańcucha zachowań pogłębiających wzajemną więź. To tylko my, ludzie, różnicujemy naukę różnych zachowań na "celowe" i - jak to było? "cyrkowe"... Przecież system nauki jest na ogół jeden... :shake:
-
No więc powiedzmy szczerze - Pan-Z-Czapeczką jest jednostką do bólu szlachetną i używa czapeczki żeby zmniejszyć swojemu psu szanse w starciu z przeciwnikami. :evil_lol: Ayshe - oczywiście że masz rację z tą zabawą z psem - i dlatego też jest dość wyraźnie powiedziane że na płycie pomiędzy ćwiczeniami można psa nagrodzić pogłaskaniem, ale już entuzjastyczna zabawa będzie powodem do dyskwalifikacji. BTW problemem ogromnej większości zawodników jest to właśnie - "psy krótkodystansowe" czyli nieumiejętność nauczenia zwierząt wytrzymywania długotrwałego napięcia. Psy "siadają", bowiem NIE NAUCZONO ich długiego ćwiczenia bez natychmiastowej nagrody (to łatwo wychwycić zwłaszcza w przypadku psów tzw. klikerowych, w rękach niedoświadczonych przewodników). Stąd proby przemycania "czegoś" co będzie służyło do "podsycania napięcia" w psie.
-
Hm. Lalunka, czy jest szansa żebyś obejrzała tego psa? Bo moze to nie pies w ogóle? Pomysł że pies z założenia, z definicji, "odgórnie" NIE CHCE i NIE LUBI współpracować z człowiekiem jest dość zadziwiajacy. :roll: Owszem, psy ze schroniska muszą się najpierw nauczyć że człowiek znajduje się na końcu smyczy, że cżłowiek ten czasem czegoś od nich chce i że taka współpraca jest fajna i opłacalna. Przy stosunkowo sporej liczbie problemów jaką sprawiają - siłą rzeczy, bowiem nikt na ogół przedtem od nich niczego nie wymagał lub robił to źle - pierwszą rzeczą jaką się dowiadują jest owszem taka, że MUSZĄ robić to czego chce człowiek. Wiem że są infantylne jednostki ludzkie ktore uważają że piesek ze schroniska rzucajacy się na inne psy albo obszczekujący przechodniów, nie wracający na wołanie, lub demolujący dom "ma niezależną naturę" i że grzechem jest w ogóle mówić mu że istnieją pewne granice, że są pewne zalecenia - tego nie wolno, tamto jest wskazane... no ale przecież nie rozmawiamy o filmach Disneya tylko o psie ktory na dodatek żyje w pewnej społeczności... :roll: BTW zabawne jak szybko takie pieski uczą się współpracować. Tak jakby znalazły kawałek swojej natury ktora całe życie gdzieś tam była zgubiona. :lol:
-
Uważam że pies spokojnie moze być spuszczony, warunek podstawowy - mamy kontrolę nad psem. Nie denerwuje mnie widok spuszczonych innych psów o ile widzę że sluchają swoich właścicieli. Nie można wpadać w paranoję p.t. wszystkie psy na smyczach, w kagańcach a najlepiej w klatkach na kółkach. :cool1: Z moich obserwacji wynika że jednak najczęściej histeryzują właściciele zasmyczowanych i zakagańcowanych psów które są totalnie "poza ręką" i jedynym pomysłem na ich prowadzenie jest to właśnie - management do końca życia. :diabloti: :lol:
-
O rany. Anuśka, pomijając juzemocjonalne czy nie tony wypowiedzi tych czy innych dyskutantów, nie do końca rozumiem o co Ci chodzi. Opisujesz sytuację i swoje reakcje - z obu tych rzeczy wynika że tam z tą wiedza o psiej psychice nie jest najlepiej. ;) Co masz na mysli pisząc "wielu trenerów"? Jakich? Kogo konkretnie? I po co dawać psu klapsa który go nie boli? Oklepujesz mu boczki bo kaszle? ;) Czemu uważasz że fakt pobudzenia emocjonalnego rozgrzesza nas z tego, co robimy? Jest mądra przemoc i głupia przemoc - ta pod wpływem złości, bólu, gniewu czy rytacji jest tylko głupia i inna nigdy nie będzie... :cool1: